Tylko tyle możemy zrobić
Greg Laurie.
„Ten mężczyzna mieszkał w grotach i nie dało się go już unieruchomić, nawet łańcuchem. Za każdym razem, gdy zakuwano go w łańcuchy i kajdany – co zdarzało się często – zrywał łańcuchy z nadgarstków i rozbijał kajdany. Nikt nie był na tyle silny, by go obezwładnić” (Mk 5:3–4).
W 5 rozdziale Ewangelii Marka czytamy historię spotkania Jezusa z opętanym przez demona człowiekiem w krainie Gerazeńczyków. W poprzednich rozważaniach skupiliśmy się na duchu strachu, jaki wzbudzał ten człowiek. Dzisiaj porozmawiamy o problemie, który przedstawił, a konkretnie o tym, co zrobić, gdy problem przerasta nasze możliwości rozwiązania.
Oczywiście, opętany przez demona człowiek stanowił palący problem dla mieszkańców regionu Gerazeńczyków. Był problemem społeczeństwa w tamtych czasach. A czytając między wierszami Ewangelii Marka 5:3–4, można dostrzec, jak społeczeństwo poradziło sobie z tym problemem. „Zakuto go w kajdany i łańcuchy” (werset 4, NLT). Rozwiązaniem społeczeństwa było ograniczenie jego wolności, unieruchomienie go, aby nie stanowił zagrożenia dla innych. Zerwane łańcuchy i zerwane kajdany pokazują nam, jak skuteczne okazało się to rozwiązanie.
Oczywiście, interwencja społeczna może być cennym wsparciem dla osób zmagających się z trudnościami. Jednak w tym przypadku zmagania mężczyzny miały charakter duchowy. Społeczność nie mogła mu pomóc, ponieważ problem przekraczał ich możliwości.
Czyż to nie interesujące, że pomimo wszystkich naszych dzisiejszych wspaniałych osiągnięć, społeczeństwo wciąż nie potrafi poradzić sobie z problemami spowodowanymi przez szatana i grzech? Nie możemy pokonać szatana o własnych siłach. Nie wiemy, co robić. Społeczeństwo nie zna odpowiedzi. Jak opętany przez demona człowiek, potrzebujemy Zbawiciela, który nam pomoże.
Spójrzcie, co się stało, gdy Zbawiciel wkroczył w życie tego człowieka. Jezus udał się na przerażający, mały cmentarz, gdzie mieszkał ten człowiek. Jezus spojrzał ponad przerażającym wyglądem fizycznym mężczyzny i dostrzegł w nim cierpiącą, udręczoną duszę. I Jezus zaoferował to, co było Jego wyłącznym darem: nadzieję.
To, czego społeczeństwo nie było w stanie uczynić, by uwolnić człowieka od szatana i grzechu, Jezus uczynił jednym prostym poleceniem: „Wyjdź z tego człowieka, duchu zły” (Mk 5,8 NLT). Natychmiast demony wyszły z człowieka, zgodnie z poleceniem. Jezus odmienił życie człowieka, uwalniając go. Właśnie to czyni. W J 8,36 mówi: „Jeśli więc Syn was wyzwoli, wówczas jesteście prawdziwie wolni” (NLT).
Jezus czyni to, czego nikt inny nie potrafi. Dociera do tych, do których nikt inny nie potrafi. Jeśli ta historia o człowieku opętanym przez demona czegoś nas uczy, to tego, że nikt nigdy nie jest zbyt daleko od Pana. Nikt nigdy nie jest stracony. Zawsze jest powód do nadziei.
Jezus Chrystus może przemienić twoje życie i wyzwolić również ciebie. Lud Boży wie, że to prawda, ponieważ On już to dla nas uczynił. Przyjdź do Niego; pozwól Mu cię wyzwolić. Niech będzie twoim Zbawicielem.
Pytanie do refleksji: Co dla ciebie oznacza, że nikt nigdy nie jest zbyt daleko od Boga?