Codzienne rozważania_21.01.2026

Odejdź?

Greg Laurie
Wkrótce wokół Jezusa zebrał się tłum i ujrzeli człowieka opętanego przez legion demonów. Siedział tam w ubraniu i całkowicie przytomny, a wszyscy się przestraszyli. Wtedy ci, którzy widzieli, co się stało, opowiedzieli pozostałym o opętanym i świniach. A tłum zaczął prosić Jezusa, żeby odszedł i zostawił ich w spokoju” (Mk 5:15–17).

W naszych dwóch poprzednich nabożeństwach przyjrzeliśmy się historii z Ewangelii Marka 5 o spotkaniu Jezusa z opętanym przez demona człowiekiem w krainie Gerazeńczyków. Człowiek ten przerażał mieszkańców okolicy, dopóki Jezus nie wypędził z niego demonów i nie wpędził ich w pobliskie stado świń. Opętane świnie, w sumie około dwóch tysięcy, rzuciły się po stromym zboczu do morza, gdzie utonęły.

Ewangelie opisują kilka różnych reakcji na cudowne uzdrowienia i niewątpliwe przejawy mocy Jezusa. Jednak reakcja Gerazeńczyków wyróżnia się. Kiedy ludzie zobaczyli człowieka opętanego przez demona, „siedzącego w ubraniu i całkowicie przytomnego […], wszyscy się zlękli” (Mk 5,15). Tak więc niewiele się dla nich zmieniło. Zamiast bać się człowieka opętanego, bali się teraz Tego, który go uzdrowił. Tak bardzo, że zaczęli błagać Jezusa, aby odszedł i zostawił ich w spokoju (zob. werset 17).

Marek nie wyjaśnia, dlaczego ludzie zareagowali w ten sposób. Być może widok tak nadprzyrodzonej mocy ich zaniepokoił. Być może byli zdenerwowani stratami finansowymi związanymi z utonięciem świń. A może obecność Jezusa uświadomiła im, że wolą ciemność od Jego światła.
Tak czy inaczej, powody, dla których dwa tysiące lat temu chcieli pozbyć się Jezusa, nie są tak istotne, jak motywy ludzi dzisiaj, którzy nie chcą mieć z Nim nic wspólnego. Prawda jest taka, że ​​każdy, kto nie mówi: „Jezu, chcę być blisko Ciebie”, mówi: „Jezu, odejdź. Nie chcę Cię w moim życiu”.

Niektórzy mogą zaprotestować i powiedzieć: „Chwileczkę. Przyznaję, że jeszcze nie zobowiązałem się do wierności Chrystusowi. Mówię po prostu, że jeszcze się nie zdecydowałem”. Ale jeśli nie powiesz Jezusowi „tak”, w gruncie rzeczy mówisz Mu, żeby odszedł. Sam Jezus powiedział: „Kto nie jest ze Mną, sprzeciwia się Mi, a kto nie współdziała ze Mną, działa przeciwko Mnie” (Łk 11,23). Albo masz wiarę i zaufanie do Chrystusa, albo niewiarę. Nie ma innej opcji.

Choć być może nie wypowiedziałeś słów: „Jezu, odejdź”, istnieje prawdopodobieństwo, że przekazałeś je pośrednio. Może sprzeciwiłeś się Bożemu dziełu w swoim sercu. Może nie chcesz rezygnować z pewnych rzeczy w swoim życiu, o których wiesz, że są złe. A może po prostu jesteś zbyt zajęty – masz czas na wszystko oprócz Jezusa.

Tak naprawdę sprowadza się to do tego: Co zrobiłeś z Jezusem? Czy powiesz: „Odejdź”? Czy poprosisz Go, żeby stał się częścią twojego życia?

Pytanie do refleksji: Co możesz zrobić, aby przyjąć Jezusa do swojego życia?

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *