Tylko przez Jezusa
Greg Laurie
„Kiedy byliśmy zupełnie bezradni, Chrystus przyszedł w samą porę i umarł za nas, grzeszników„
(Rzm 5:6).
W XIX wieku w Londynie mały chłopiec pragnął posłuchać kazania wielkiego amerykańskiego ewangelisty D.L. Moody’ego, który przybył do miasta. Ten mały ulicznik przemierzył cały Londyn, ryzykując życie, bez jedzenia i porządnych butów. Po długiej podróży w końcu dotarł do wielkiego kościoła, w którym Moody miał wygłosić kazanie.
Gdy zmierzał w stronę drzwi, stary bileter spojrzał na niego z pogardą i zapytał: „Co robisz, młodzieńcze?”
Chłopiec powiedział: „Idę posłuchać wielkiego ewangelisty D.L. Moody’ego”.
„Nie wyglądasz na takiego! Jesteś brudny. Odejdź!”
Chłopiec był zdruzgotany. Siedział na schodach i płakał, gdy przed kościołem zajechał czarny powóz. Wysiadł z niego rosły mężczyzna. Zobaczył smutnego chłopca na schodach i zapytał:
„Młody człowieku, co się stało?”
Chłopiec odpowiedział:
„Przyszedłem tutaj, żeby posłuchać wielkiego kaznodziei D.L. Moody’ego, ale nie wpuszczą mnie do kościoła”.
„Naprawdę?” – zapytał wielki mężczyzna.
„Po prostu połóż dłoń na mojej dłoni, a zobaczę, jak mogę ci pomóc”.
Mały chłopiec włożył swoją brudną rączkę w dużą, czystą dłoń mężczyzny. Mężczyzna poprowadził go środkowym przejściem, mijając biletera, który nie chciał go wpuścić, do pierwszego rzędu. Wielki facet posadził go na miejscu w pierwszym rzędzie. Następnie mężczyzna podszedł do ambony. Tym mężczyzną był oczywiście DL Moody. Ten młody chłopiec nie mógł wejść sam, ale trzymając Moody’ego za rękę, przeszedł przez główne drzwi.
Tak jest z nami, z powodu Jezusa. Jesteśmy splamieni grzechem. W Psalmie 51:5 Dawid napisał: „Bo urodziłem się grzesznikiem – tak, od chwili, gdy poczęła mnie matka moja” (NLT). W Księdze Izajasza 53:6 czytamy: „Wszyscyśmy jak owce zbłądzili. Opuściliśmy drogi Boże, aby podążać własnymi. A jednak Pan włożył na Niego grzechy nas wszystkich” (NLT). Apostoł Paweł napisał: „Wszyscy bowiem zgrzeszyli i wszyscy jesteśmy słabi wobec chwały Bożej” (Rz 3:23 NLT). Z powodu naszej grzeszności nie mamy nadziei na samodzielne wejście do Nieba.
Naszą jedyną nadzieją jest Jezus, który bierze naszą brudną dłoń w swoją czystą i prowadzi nas do miejsca w pierwszym rzędzie w obecności Boga. Jak ujął to Paweł w dwóch kolejnych wersetach Listu do Rzymian 3: „Ale Bóg w swojej łasce darmo usprawiedliwia nas przed swoim obliczem. Uczynił to przez Chrystusa Jezusa, gdy uwolnił nas od kary za nasze grzechy. Bóg bowiem wydał Jezusa na ofiarę za grzech. Ludzie zostają usprawiedliwieni przed Bogiem, gdy wierzą, że Jezus oddał swoje życie, przelewając swoją krew” (wersety 24–25 NLT).
Frustrująca rzeczywistość, z jaką zmaga się dziś wielu ludzi próbujących się ustabilizować, jest jednocześnie chwalebną rzeczywistością zbawienia: wszystko zależy od tego, kogo znasz.
Pytanie do refleksji: Jak możesz wprowadzić kogoś do obecności Jezusa?