Codzienne rozważania_27.08.2013 – Nigdy więcej bólu

 Cecil_EV

I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie, albowiem pierwsze rzeczy przeminęły” (Obj 6:4).

Gdy czytam takie wersy, naprawdę tęsknię za niebem. Myśl o tym, że wszystko, cokolwiek powoduje ból przeminie, przekracza nasze możliwości pojmowania. Wszyscy przeżywamy ból. Jest ból różnego rodzaju: fizyczny, psychiczny, emocjonalny, duchowy, żeby wymienić tylko kilka. Ciekawe jest obserwować naszą odporność na ból. Zawsze bardziej interesujące jest obserwować go u innych, niż u siebie! W niebie skończy się wszelki ból!

Wiele lat temu remontowaliśmy kościół. W pracy brał udział pewien młody człowiek, może dwudziestoparoletni. Nagle usłyszeliśmy jego krzyk, wyraźnie wywołany bólem. Popędziliśmy do niego, zobaczyć czy nie został jakoś strasznie ranny. Okazało się, że trzymał się za palec, skacząc w kółko i dalej się wydzierając. Była tylko mała ranka. Nie okazaliśmy zbyt wiele sympatii dla niego i wraziliśmy raczej minami dezaprobatę dla jego popisów. Był oburzony i protestował, że nawet krew tam była. Nie zrobiło to na nas wrażenia.

Wspominam też lata, gdy jeździliśmy z drużyną piłkarską (amerykański football) jeszcze rok po moim zakończeniu uczelni. Stałem poza linią, gdy jeden z naszych zawodników zwarł się z innym kilka korków ode mnie. Wszyscy dodawaliśmy mu otuchy, gdy usłyszałem jak cicho mamrocze: „Bzdury, złamałem rękę!” Było to tak zdawkowe, że myśleliśmy, że docina nam. My myliliśmy się, on miał rację – była złamana.

Jakże wielka różnica w podejściu do przeżywanego bólu. Maleńka rana może boleć i złamane kości mogą boleć, ból mogą sprawiać rodzinne konflikty, niedocenienie, fałszywe oskarżenia i choroba; można wymieniać i wymieniać, lista jest długa. Istotą jest to, że ból stanowi rzeczywistą część życia.

Chwała Bogu, że na końcu tego tunelu bólu jest światło! Sportowcy, jak i inni ludzie, są zmuszani dawać sobie radę z tym bólem, ponieważ coś mają jakiś bardzo wartościowy cel – wiedzą, że wart jest tej agonii. Lepiej będzie dla nas, jeśli nauczymy się tej lekcji, lecz przyjdzie taki czas, że ból zniknie!

Kocham Księgę Objawienia. Ona nadaje znaczenie i kierunek wszystkiemu, co w Piśmie. Słyszałem o pewnym znanym nauczycielu biblijnym, który nauczał bardzo głębokiego studium Objawienia. Pewien starszy mężczyzna z tej grupy podszedł do niego po jednym z wykładów i powiedział, że potrafi podsumować całą Księgę Objawienia w dwóch słowach. Nauczyciel wytrzymał ucznia, aż ten powiedział: „Jezus zwycięża!

Dopóki żyjemy z pewnością będziemy doświadczać bólu. Od nas zależy czy pozwolimy sobie na to, aby skupić się na tym bólu, czy znosić go po to, aby osiągnąć to, do czego Chrystus nas powołuje dla Siebie.

Nadzieja i wizja, które nas pobudzają są takie, ze ból się skończy. Apostoł Paweł ujął to już nawet jeszcze lepiej, niż ja mógłbym to wyrazić: „Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały, nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne” (2Kor 4:17-18).

Wiele błogosławieństw, drogie serca. Zbliżcie się dziś do Boga, zaufajcie Mu całkowicie i bądźcie błogosławieństwem!

Pastor Cecil A. Thompson

раскрутка сайта

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.