Czy wszystkie nasze „sprawiedliwe uczynki” rzeczywiście są brudnymi szmatami?

Jeff Turner
Czy wszystkie nasze „sprawiedliwe uczynki” rzeczywiście są brudnymi szmatami?
W skrócie: nie.
Obrażać kogoś za błędne decyzje i niemoralne zachowania to jedno, lecz obrażać za działania, które są godne pochwały to całkowicie coś innego. Jeśli najlepsze starania spotykają się z szyderstwem i drwiną, dusza szybko usycha i umiera.
Dziś w chrześcijaństwie popularny jest system wierzeń, który przychodzi wraz z przesłaniem potępienia, nie tylko za moralne bankructwo, które faktycznie na tym świecie szaleje, lecz dotyczy to również tych, których serca i dusze pragną czynić dobrze. Takie przesłanie upewnia ich w tym, że ich najlepsze starania, aby być dobrymi, prawymi i przyzwoitymi ludźmi wyglądają w oczach Boga na obrzydliwe, brudne szmaty. To upokarza, oczernia, dehumanizuje i demoralizuje nawet tych najlepszych spośród nas.
Jeśli uważnie przyjrzeć się w Piśmie tym fragmentom w sensie „brudnych szmat” to nie znajdzie się tam Boga, który nawet w obliczu naszych sukcesów wmawia nam, że są one niemal nie do odróżnienia od naszego brudu. Raczej okaże się, że ludzie, do których zwraca się w nich, popadli w zdeprawowane doły swego zachowania i stali się moralnymi bankrutami. Nawet nie o to chodzi, że ich dobre uczynki stały się złe, lecz nie ma żadnego dobra, a nawet jeśli się pojawi to raczej służy przykryciu jeszcze większego zła.
Pismo nie uczy tego, że *każde twoje staranie o to, aby być uczciwym człowiekiem wygląda w oczach Bożych, jak brudne szmaty, lecz raczej o to, że Izrael w tym szczególnym okresie historii przyjął taki sposób życia, że dobro było niemal całkowicie nieobecne w ich zachowaniu. Nie jest to tym samym, co twierdzenie, że w oczach Boga od urodzenia nawet najmniejsze dziecko jest uważane za grzesznika, a nawet ci najlepsi, uczciwi i kochający za nikczemników!
Co za ohydną i destrukcyjną doktrynę rozpowszechniamy mówiąc w ten sposób!

To, że my, jako ludzkie istoty, wierzymy w *cokolwiek, jest chyba największym osiągnięciem w świecie takim jak nasz.

To, że jeśli jesteśmy w stanie wstać rano z łóżka to jest to dzieło Boże, że w ogromnej większości nie rozrywamy siebie nawzajem na krwawe strzępy, co, biorąc pod uwagę chaos i zamęt tego świata, jest cudem i znakiem na miarę Dziejów Apostolskich. Bądźmy uczciwi, fakt, że większość z nas nadal oddycha jest ogromnym zwycięstwem, którego należy nam pogratulować. Tak więc, patrzeć na cierpienie ludzi, którzy po prostu robią to, co mogą, najlepiej jak mogą, przejeść obok i powiedzieć im, że ich najlepsze wysiłki są  w oczach Bożych obrzydliwe, jest naganne i tak niezgodne z Bożym charakterem, że myślę, że słusznie można by to nazwać demonicznym.
Wszyscy mamy swoje sprawy, lecz bądźmy pewni tego, że Jezus nie przyszedł przekonać nas, że nawet nasze codzienne życiowe starania, aby się uśmiechać i utrzymać rodziny są hańbą w oczach Boga. Nie, właśnie takie przesłanie jest hańbą. Bóg jest blisko tego, którego serce jest złamane i obecny w jego zmaganiu i cierpieniu.
Pokój.

[Głosów: 1   Average: 5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.