John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Na świecie obserwujemy trend, gdzie dorosłe dzieci zrywających kontakt ze swoimi rodzicami. I nie chodzi tu tylko o puste krzesła na urodzinach lub w czasie świąt, ale za tym trendem kryje się głębszy i bardziej złowrogi duchowy plan.
Nauczanie to jest próbą analizy tego trendu. Chcemy to zidentyfikować, zdefiniować, zbadać jego przyczynę i zaproponować pewne rozwiązania. Przyjrzymy się także biblijnym przykładom, takim jak syn marnotrawny, w tym także być może największemu przykładowi w Biblii – rozłamowi między Dawidem a jego synem Absalomem.
W USA 27% dorosłych dzieci odcina się od jednego lub dwojga rodziców (Badanie Uniwersytetu Cornella).
Z tych 27% , 11% odcięło się od swojej matki, 26% od ojca, a pozostałe 63% (z tych 27%) zerwało kontakt z dwojgiem rodziców.
Jeśli w rodzinie były prawdziwie niezdrowe relacje (nadużycia), oczywiście muszą odciąć się dla własnego zdrowia psychicznego, a być może nawet fizycznego. W przypadku rodziców, którzy nie krzywdzili swoich dzieci, ważne jest, aby sprawdzili, jak je wychowywali, aby zidentyfikowali czynniki, które mogły się do tego przyczynić, i byli gotowi przyznać się przed dorosłymi dziećmi do swych błędów i winy.
Problem ten istnieje częściowo z powodu wzrostu roli mediów społecznościowych
Dzisiaj młodsze pokolenie patrzy na odcięcie rodziców jako część swojego osobistego rozwoju i troskę o samych siebie. Przez troskę o siebie mam na myśli chronienie się przed każdym, kto chce ich kwestionować. Odcinają każdego, kto się z nimi nie zgadza lub rzuca im wyzwanie, by zastanowili się nad tym, co wierzą i dlaczego tak wierzą. W mediach społecznościowych panuje świat narcystyczny, więc młodzi ludzie myślą, że życie kręci się wokół nich, że nie trzeba przywiązywać wagi do relacji międzypokoleniowych. Dodatkowo system edukacyjny (w USA) nie nauczył dzieci myśleć, wyciągać wnioski, dyskutować i badać różne punkty myślenia. Są uczeni reagowania emocjonalnego, a nie rozumowania.
Pokolenie to uczy się, aby postrzegali swoich rodziców jako wrogów i zastępowali ich kimkolwiek, kto będzie im mówił tylko to, co chcą usłyszeć. W przeciwieństwie do tego Paweł pisze, że szanowanie rodziców wiąże się z obietnicą: „aby ci się dobrze działo i abyś długo żył na ziemi” (Ef 6:2–3).
Absalom zrywa kontakt ze swym ojcem – królem Dawidem
W 2 Sm 15:1–6 widzimy Absaloma siedzącego w bramach miasta, który wydaje decyzje i osądza sprawy ludzi, czym normalnie zajmowałby się jego ojciec, król. Mówił ludziom to, co chcieli usłyszeć; zarówno dawał, jak i przyjmował pochlebstwa, które budowały jego ego, a w wersecie 6 czytamy: „W ten sposób Absalom skradł serca mężów izraelskich”.
Dorosłe dziecko, które tak jak Absalom zerwało kontakt ze swoimi rodzicami, gromadzi wokół siebie ludzi myślących tak samo jak ono, którzy chętnie wtórują jego oskarżeniom wobec rodziców. W 4 wersecie Absalom mówi publicznie: „Któż mnie ustanowi sędzią w tym kraju!… wtedy każdy, kto by miał spór lub sprawę, mógłby przyjść do mnie, a ja bym mu sprawiedliwość wymierzył”.
Jego działania podważały autorytet ojca, okazując mu brak szacunku, a Dawid patrzył na to wszystko i bez wątpienia modlił się za niego – taki wniosek można wyciągnąć z tego, jak modlił się i opłakiwał jego śmierć.
Dorosłe dzieci, które zrywają kontakt z rodzicami, otaczają się ludźmi, którzy budują ich ego, którzy mówią im, że przecież mają rację, że dobrze postępują. Jak Absalom podważają wszystko, czego nauczyli ich rodzice.
Nagle jednak zdają sobie sprawę, że są zupełnie sami, choć otaczają ich ludzi o podobnych poglądach. Samotni, mimo że otaczają ich ludzie, którzy twierdzą, że ich kochają – i niektórzy z pewnością tak – jednak często ktoś, kto ma złe intencje, wykorzysta te rzeczy, by nimi manipulować i kontrolować, jednocześnie twierdząc, że ich kocha i tylko chce ich dobra.
Tak jak Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, tak samo ludzie używani przez diabła próbują czynić innych na swój obraz i podobieństwo. Na tym właśnie polega manipulacja, gdy ktoś upodabnia się do manipulatora, co daje mu pełną kontrolę.
Żyjemy w świecie, w którym jeśli rodzic mówi „nie” albo stawia jasne granice i wymagania, nazywa się to nadużyciem lub jakąś traumą. Jeśli rodzic nie zgadza się ze wszystkimi myślami i uczuciami dziecka, nazywany jest krzywdzącym, zaborczym, kontrolującym, toksycznym albo wręcz „niebezpiecznym”. Wtórują temu media społecznościowe a wielu influencerów powtarza te rzeczy, wzmacniając ich kruche emocje i w rezultacie młodzi ludzie jeszcze bardziej zatwardzają swoje serca.
Kłótnie, różne sytuacje, zasady panujące w dzieciństwa sprawiają, że dorosłe już dzieci „przepisują” swoją historię na nowo
To „przepisywanie” polega na wyrywaniu wydarzeń z kontekstu i ich zniekształcaniu. Przykład: raz mój ojciec posadził naszą czwórkę dzieci, by zakomunikować, że on i mama się rozwodzą i powiedział wtedy: „Rozwodzę się z waszą matką i rozwodzę się z wami. Nie będzie mnie na waszych meczach, urodzinach, świętach… Wyprowadzam się… Nie będzie mnie…”.
W tamtym czasie i przez kolejne lata, wszystko co widziałem, to tylko ból, jaki te słowa zadały czwórce dzieci w wieku 11 (ja), 9, 7 i 5 lat. Gdy dorosłem, zrozumiałem, że nie próbował być okrutny, tylko starał się wyjaśnić nam, czym jest rozwód dla dzieci, które tego nie rozumiały. Ale w tamtym momencie słowa te brzmiały jak odrzucenie i zadana rana.
Kiedy dorosłe dzieci słyszą od innych, że konflikty w ich rodzinie to „przemoc”, zaczynają filtrować swe wspomnienia przez przekonanie, że doświadczyły przemocy. Zerwanie relacji zwykle nie bierze się z tego, że rodzice byli ‘źli’, a oni ‘dobrzy’. Tak naprawdę chodzi tu o to, jak zranienie ukształtowało ich sposób patrzenia na życie.
Dorosłe dzieci filtrują swoją relację z rodzicami przez własne zranienia, a rodzice często filtrują udzielane przez nich rady przez własne zranienia. Nie istnieje coś takiego jak idealny rodzic czy idealne dziecko. Tu właśnie, o ile się im pozwoli, Boża łaska, mądrość, charakter i Duch wnikają w dynamikę danej rodziny. To tu rodzice, gdy dostaną ku temu okazję, muszą być przejrzyście szczerzy ze swoimi dziećmi.
Do rodziców, którzy tego doświadczyli lub doświadczają tego teraz:
Twoje dziecko obwinia cię za ból, którego nigdy nie zamierzałeś mu zadać. Bycie „odciętym” przez swe dziecko wypacza miłość, którą mu okazałeś i przekształca ją w coś mrocznego, niezrozumianego i wyrwanego z kontekstu. Dziecko nie widzi momentów, w których byłeś tam dla niego, nie widzi poświęceń. To, co widzi, to tylko swą ‘krzywdę’ – historię, którą stworzyło i powtarzało tak często, że teraz wydaje się mu prawdziwa.
Gdy dziecko uwierzy w tę historię, każde normalne i niewinne słowa od mamy czy taty od tego momentu są filtrowane przez to zniekształcone wspomnienie. To oznacza, że wszystkie ich wspomnienia zostają przekształcone w coś, co jest nieprawdą. Wtedy zostają ‘przepisane’ w ich umyśle i emocjach.
Tak więc jakaś chwila, którą rodzice uważali za zwyczajną, zostaje przefiltrowana przez uczucie krzywdy i utwierdza dziecko w tym, że jego wypaczona wersja historii jest prawdziwa. To umacnia jego błędne rozumowanie. Gdy konfrontuje rodziców, muszą oni stawić czoła wersji siebie, która tak naprawdę nigdy nie istniała, bo istnieje tylko w umyśle ich dziecka. Wersja rodzica jest teraz warownią, którą tylko oni sami mogą zburzyć.
Możemy zadać naszemu dorosłemu dziecku następujące pytanie: Co z tego mieliśmy, że cię kochaliśmy?
Co mieliśmy z tego, gdy sprowadziliśmy cię na świat? Wszystko, co rodzice robią, robią bez obietnicy, że zostaną za to uznani czy nagrodzeni. Wszystko, co wlewali w swoje dziecko – miłość, cierpliwość, czas, energię, troskę, poświęcenia – było robione bez obietnicy, że kiedykolwiek dziecko się za to odwdzięczy. Rodzice robili to wiedząc, że ich dziecko dorośnie, rozwinie własne niezależne życie, będzie miało własną przyszłość. Rodzice wiedzieli od początku, że nadejdzie moment, w którym będą musieli się wycofać i pozwolić dziecku żyć samodzielnie, bez potrzeby interwencji mamy i taty.
I większości z tego dziecko nie pamięta. Nie ma pojęcia o nieprzespanych nocach, stresie, strachu, wyborach, które rodzice podejmowali dla jego komfortu i bezpieczeństwa, zamiast myśleć o własnej wygodzie. Nic z tego nie było robione z oczekiwaniem zwrotu.
Rodzic mógłby powiedzieć swojemu dorosłemu dziecku: Zadaj sobie trudne pytanie: dlaczego to wszystko robiliśmy? Robiliśmy to, bo jesteś naszym dzieckiem. Zanim więc obwinisz nas za prawdziwe lub domniemane niedoskonałości i wmówisz sobie, że przecież byliśmy ci winni wyłącznie rzeczy doskonałe, to odpowiedz sobie sam na pytanie: co z tego mieliśmy? Kochamy cię, byliśmy przy tobie, i nadal cię kochamy. Czym kierowaliśmy się, jeśli nie miłością?
Na tym zakończymy na dziś. Nie przekreślaj swoje dziecko! Nie przekreślaj też swego rodzica!
Wiele błogosławieństw.
John Fenn
