Dlaczego dorosłe dzieci odcinają się od swoich rodziców – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Część pierwszą zakończyłem słowami kierowanymi do dorosłych dzieci, pytając: co my, jako rodzice, mieliśmy z tego, co zrobiliśmy?

Ani dzieci, ani rodzice nie są zobowiązani doskonałości wobec siebie nawzajem
Jednak myśl – że rodzice nie są winni swoim dzieciom doskonałości stoi w sprzeczności z tym, co promują media społecznościowe, które zachęcają do zrywania kontaktu z rodzicami. Rodzice nie są winni dzieciom doskonałości; w rzeczywistości to właśnie ta niedoskonałość umożliwia, by łaska Boża przenikała dynamikę rodziny. Nie ma idealnych rodziców, nie ma idealnych dzieci.

Ból, jaki odczuwa rodzic, gdy dorosłe dziecko go odcina (zrywa kontakt), wynika po części z tego, że rodzic kocha swoje dziecko i nadal chce chronić je przed złem tego świata. Ale jest w tym coś więcej. Matka czwórki córek powiedziała mi, że kiedy jej córki się kłóciły, trudno jej było zdecydować, która ma rację, ponieważ każda z jej córek miała w sobie cząstkę jej samej, i potrafiła zrozumieć punkt widzenia każdej z nich.

Nie chodzi tylko o puste miejsce (lub miejsca) przy stole; część ciebie odeszła, kiedy one odeszły. Część ciebie poszła z nimi, gdy zerwały kontakt. Dlatego czujesz, że brakuje ci części siebie – bo tak jest w istocie. Dlatego również one czują się samotne, maskując swój ból zerwaniem kontaktu, ponieważ czują, że część ich samych jest także z tobą, mamo i tato.

Mogą odczuwać uzasadnione zranienia wynikające z twoich (rodzicielskich) działań. Ale często boją się przyjść do swoich rodziców, ponieważ myślą, że skończy się to krzykami, awanturą i katastrofą. Rodzice w takiej sytuacji muszą być rodzicami – bardziej dojrzałymi, bardziej życzliwymi, jeśli pragną odzyskać tę cząstkę siebie z powrotem. Usiądźcie, trzymajcie emocje na wodzy, przyznajcie się do błędów i ran, które  wywołały wasze słowa lub działania. Bądźcie szczerzy, otwarci i rozmawiajcie…

Zerwanie kontaktu z rodzicami niesie konsekwencje w pozostałych obszarach życia
Dziesięć Przykazań dzieli się na dwie części: miłowanie Boga i miłowanie bliźniego. Pierwsze cztery przykazania dotyczą miłowania Boga, ostatnie sześć zaczyna się od „Czcij ojca swego i matkę swoją”.

Pozostałe pięć zasad wywodzi się bezpośrednio z ich fundamentalnych wartości, jakimi są szacunek dla mamy i taty: „Nie będziesz zabijał”, co przyniosłoby hańbę twoim rodzicom. „Nie będziesz cudzołożył”, co hańbi twoich rodziców. „Nie będziesz kradł”. „Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu świadectwa fałszywego”. „Nie będziesz pożądał…” – wszystkie te przykazania mają swoje fundamentalne wartości w szacunku dla mamy i taty, w poszanowaniu rodziny.

613 przepisów Prawa Mojżeszowego streszcza się w Dziesięciu Przykazaniach, a te streszczają się w dwóch kategoriach: miłowania Boga i miłowania innych. Gdy mama i tata są znieważani, otwiera to duchowe drzwi, przez które dziecko może doświadczać konsekwencji pozostałych przykazań – więcej na ten temat później – ale wiedz, że gdy te drzwi raz zostaną otwarte, prawdopodobne jest, że będą okradane, zdradzane, okłamywane, itd… więcej o tym później.

Szacunek nie oznacza posłuszeństwa
Szanowanie tych, którzy sprowadzili cię na świat, stanowi podstawę tego przykazania. Nie chodzi o posłuszeństwo, zwłaszcza w przypadku dorosłych dzieci. Chodzi o stworzenie – że Bóg posłużył się nimi, aby poczęli cię, i że to On dał ci życie w tamtym momencie.

Aktem swej woli, poprzez okazanie im szacunku, oddajesz cześć Bogu, który uhonorował twoje poczęcie, dając ci życie. To nie znaczy, że nagle czujesz ciepło i sympatię względem nich. Możesz nie mieć już nic z nimi wspólnego. Możesz nie znosić ich stylu życia. Szacunek wobec nich ich oznacza przyznanie, że bez nich nie byłoby cię na świecie, i uznanie tego – choćby tylko tego – że dali ci życie.

Dorosłe dziecko, być może zaczynając jeszcze w wieku nastoletnim, przestaje zwracać się do mamy i taty o radę. Zwraca się do innych po wskazówki, rady, kierunek. Zwraca się do mediów społecznościowych i do tych, którzy czują tak jak oni, aby usprawiedliwić swoje odcinanie się od mamy i taty.

Gdy Salomon umarł, królem został jego syn Rehabeam (1 Krl 12:6–11). Zasięgnął rady starszych ludzi, którzy doradzali jego ojcu, a lecz potem odwrócił się od nich ku „tym, z którymi dorastał”. Udzielali mu złych, samolubnych rad, słów, które karmiły jego ego i żądzę uwagi i władzy.

To samo dzieje się dzisiaj w mediach społecznościowych; młodzi dorośli porzucają mądrość swoich rodziców, aby słuchać rady „tych, z którymi dorastali”, którzy karmią ego i mówią im to, co chcą usłyszeć, a nie to, co mądre. Nie mają umiejętności – albo utracili umiejętność i pragnienie – aby odfiltrować złe rzeczy i wydobyć ze swojego dzieciństwa dobre i pomocne doświadczenia.

Łatwiej jest uczynić mamę i tatę ‘tymi złymi’ i obwiniać ich za każdy ból, jaki noszą w sobie
Ilu dorosłych dzieci pojednało się z rodzicami dopiero na ich łożu śmierci? Wszystko dlatego, że nikt nie był gotowy przepracować wcześniej starych ran i sporów. W pewnym momencie dziecko musi zrozumieć, że dobrze jest mieć rodzica, z którym można się pokłócić. Potrzebuje tej perspektywy. Potrzebuje tego punktu widzenia. Potrzebuje tego głosu doświadczenia. Bóg używa naszych rodziców – w dobrych i złych momentach – aby ukształtować nas na odnoszących sukcesy dorosłych.

Konwent bliźniąt
Kilka lat temu odbył się zjazd bliźniąt, podczas którego przeprowadzono ankietę. Wśród uczestników było dwóch braci. Jeden był adwokatem, żonaty, ustabilizowany życiowo. Jego brat bliźniak miał za sobą kilka rozwodów, walczył z alkoholizmem, i miał trudność z utrzymaniem pracy. Jedno z pytań brzmiało: Które wydarzenie najbardziej ukształtowało twoje życie?

Obaj mężczyźni napisali tę samą odpowiedź: „Mój ojciec zmarł, gdy miałem 12 lat.
Jeden wykorzystał to wydarzenie jako impuls do poprawienia swojego życia, drugi pozwolił, aby to wydarzenie go zniszczyło. „Kultura odcinania” wmawia dorosłym dzieciom, że to ich rany, ból i trauma z dzieciństwa je zniszczyły. Jeśli w to uwierzą, nigdy nie dowiedzą się, jak Pan mógł przemienić te rany w cenne kamienie milowe do silniejszego charakteru w Chrystusie, szczęścia i błogosławieństwa w życiu. Czasem zbyt trudno jest powiedzieć mamie i tacie: „Mieliście rację”. W takich przypadkach dzieci są wściekłe na siebie za swoje wybory, ale kierują tę złość na mamę i tatę, aby nie musiały podejmować trudnych decyzji.

Zbliżamy się w tym nauczaniu do etapu uzdrowienia i będziemy podążać w tym kierunku w przyszłym tygodniu.

< Część 1 | Część 3 >

Do tego czasu wiele błogosławieństw

John Fenn

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 5]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *