Kompas, kotwica i burzliwe morze życia

The Compass, The Anchor and the Stormy Seas of Life

Greg Austin

Dotarliśmy do takich czasów w Kościele, gdzie jest wiele zamieszania, wiele do niedawna niesłyszanych kwestii i niewyrażanych dotąd doktryn czy duchowych praktyk, które są obwieszczane przez tak zwanych „przebudzeniowców”, „apostołów” i „proroków”. Podkreśliłem kursywą te tytuły, ponieważ jestem przekonany, że spora liczba tych, którzy ogłaszają takie tytuły, nie jest tym, za kogo się podają. Żadną miarą nie jest to w celu obmawiania tych, którzy mają pośród nas do tego prawo, lecz raczej do odróżnienia prawdziwych od fałszywych.

Niewątpliwie żadne pokolenie od czasów ukrzyżowania Jezusa Chrystusa nie spotkało się z bardziej wątpliwymi i wcześniej nie słyszanymi rodzajami nauczania, jak to ma miejsce w obecnym pokoleniu wierzących. Jest to czas, w którym dojrzali wierzący, ugruntowani na niezawodnym Słowie Bożym, muszą powstać i podnieść swój głos, aby ich było słychać. Na wadze są potencjalnie miliony dusz, które są albo naiwne, łatwowierne, bądź nieświadome praktyk podjętych w celu zniszczenia ich wiary w Suwerennego Boga.

Niestety niebezpiecznie jest również to, że doszliśmy do takiego stanu, w którym każdy, kwestionujący obecnie ogłaszane objawienia czy „obecne prawdy”, bez względu na to jak fałszywie wyglądające, jest w całkowitej pogardzie i lekceważeniu, i odnosi się do niego jako do hiper poszukiwacza herezji, wątpiącego we wszystko co dobre, faryzejskiego oskarżyciela braci czy nawet otwartego wroga Krzyża. Z powodu tego natychmiastowego i gwałtownego ataku na każdego szczerego człowieka zadającego pytania, wielu zostało skutecznie uciszonych. Stało się to przez wyszydzanie i odwet, odmierzane przez tych, którzy uchwycili się ekstremalnych i skrajnie wątpliwych doktryn. Autor niniejszego artykułu nie musi chronić żadnej swojej reputacji, ani nie ma żadnego imperium do utrzymania, tak więc powita z radością wszelkiego rodzaju ataki ze strony tych, którzy sprzeciwiają się szczerym pytaniom prostego wierzącego w Jezusa.

Jestem tylko jednym głosem, ale jestem głosem. Nie zostanę zastraszony przez tych, którzy będą oskarżać moją wiarę i obrażać moją inteligencję przez miotanie oskarżeniami. Dopóki Bóg daje mi tchnienie, będę mówił prawdę tak, jak jest ona objawiona w Jego świętym, czystym, nieulegającym zepsuciu Słowie.

W poprzednich artykułach byłem dobry, wspaniałomyślny a nawet pozytywnie nastawiony w swych ocenach tego, czego jestem świadkiem w Lakeland Healing Outpouring. Nie atakuję nikogo personalnie; nie potępiam żadnej jednostki. Moje obserwacje dotyczą doktryny i praktyki, a nie personalnej krytyki. Nie oskarżam nikogo o to, że jest demoniczne kontrolowany czy o przynależność do nauczania New Age. Utrzymuję pozycję, którą Pan Zastępów ostatecznie ujawni jako prawdziwą lub błędną co do wydarzeń w samym Lakeland jak i wokół. Wierzę, że w końcu sprawiedliwy i święty Bóg zajmie się sprawiedliwie tymi, którzy sprowadzą na manowce choćby tylko jednego z wybranych przez Niego. Nadal powstrzymuję się od osobistych ataków, nawet pomimo, że ci, których ten artykuł dotyczy, mogą odczuwać inaczej.

W końcu, autor nie jest wrogiem przebudzenia, wręcz przeciwnie, byłem zarówno uczniem przebudzenia, jak i uczestnikiem wspaniałego poruszenia Ducha Świętego, które zaczęło się w moim osobistym życiu i kościele w 1995 roku i trwało aż do 2003. Ponieważ są tacy, którzy ogłoszą, że „głosy poprzedniego poruszenia Bożego zawsze będą potępiać bieżące przebudzenie”, więc oczywiście jestem winny tego samego. Gdy po raz pierwszy dowiedziałem się o spotkaniach, które gościł kościół Ignited Church w Lakeland Florida w maju 2008 roku, początkowym moim odczuciem było poparcie, a nie sprzeciw. Opublikowałem kilka artykułów ostrzegających przed atakowaniem tego przebudzenia. Przypomniałem sobie, jak sprzeciwiali się nam ludzie spoza przebudzenia połowy lat 90tych i proponowałem, aby nie być przeciwnikiem tego poruszenia – i takie było moje początkowe wrażenie jeśli chodzi o Todda Bentley’a i „wylanie uzdrowienia”. Po wielu godzina wnikliwych obserwacji, oglądania spotkań przez God TV i czytaniu licznych sprawozdań dotyczących tego fenomenu, po osobistych kontaktach z liderami ruchu, jestem pobudzony do tego, aby mówić głośno, na rzecz niewinnych i spragnionych, na rzeczy przyszłego przebudzenia na świecie, który tak rozpaczliwie potrzebuje prawdziwego nawiedzenia z nieba.

Gregory J. Austin, Th.D.

Odważni żeglarze, którzy spotykają się z rzucającymi wyzwania wielkimi morzami naszej planety, którzy objęli swym rozmachem pilotowanie statków morskich, mają pewne urządzenia, które są najmniejsze i wydają się najmniej znaczące, a które stały się najbardziej istotnymi przedmiotami.
Patrząc na transoceaniczny statek z poziomu wody, wydaje się, że jest monstrualnie wielki. Jego kadłub zbudowany jest ciężką pracą człowieka i maszyn z ogromnym wysiłkiem mięśni i wylaniem potu. Spoglądając na taki masywny statek mógłby ktoś nie zauważyć czy zwrócić uwagę na coś tak światowego i małego jak kompas, czy nawet kotwica, a jednak, bez tych dwóch urządzeń każda podróż byłaby samobójstwem, ponieważ jedno z nich wskazuje kierunek, a drugie zapewnia bezpieczeństwo. To kompas gwarantuje marynarzom właściwy kurs i ostateczne dotarcie do celu. To kotwica chwyta się morskiego dna i trzyma statek w miejscu, gdy wiatry i wale wyrzuciłyby go na skaliste wybrzeże.

Jeśli cokolwiek rzuciło mi się w oczy jeśli chodzi o obecną formę „przebudzenia” jak się to manifestuje w Lakeland na Florydzie i w służbie Todda Bentley i jego towarzyszy, to fakt, że żaden z tych instrumentów nie jest widoczny, a bez kompasu i kotwicy ewentualna kolizja statku tego przebudzenia ze skalnymi występami rzeczywistości jest nieunikniona.
Kompas i kotwica, o których mówię są pojedynczymi instrumentami z Biblii, bosko spisanego, niezawodnego, doskonałego, pełnego i świętego Słowa Bożego; księgi, która jest w posiadaniu niemal każdego współczesnego wierzącego w Jezusa Chrystusa, lecz Księgi, która albo nie jest w ogóle ruszana, albo  w przeważającej części nieznana nazbyt wielu chrześcijanom.

Biblijna wiedza została zadeptana przez duchowe doświadczenie.
Żyjemy w czasach ogólnej biblijnej ignorancji, gdzie wartości i naciski na chrześcijaństwo eksperymentalne zadeptało starą, nudną dyscyplinę uczenia się i stosowania pisma w życiu jednostki. Lecz sama Biblia ostrzega, że gdy ludzie nie będą przyjmować boskiego prowadzenia, zdziczeją. Lecz każdy, kto przestrzega prawa jest szczęśliwy (Przyp. 29:18). Chcielibyśmy ten wers odnieść do Bożego prowadzenia jako eksperymentalne doświadczenie, lecz kontekst tego wersu nie pozostawia żadnego miejsca na błędne zrozumienie: „ błogosławiony, kto przestrzega nauki„.

Prawo” jako Księga, Słowo Boże.
Wielu cytuje stare powiedzenie: „Człowiek z doświadczeniem, nigdy nie zyska miłosierdzia u człowieka rozumującego” („A man with an experience is never at the mercy of a man with an argument.)  Jest to ewidentnie fałszywe i błędne stwierdzenie: jeśli człowiek, który ma argument oparty na Piśmie i podtrzymywany przez Słowo Boże, to bardzo godne polegania Boże słowo przewyższa wszelkie doświadczenie, ponieważ każde duchowe przeżycie musi wypływać ze słowa Bożego, a nie odwrotnie.

„Primary cuasa” pochodzi z łacińskiego „główna przyczyna” – ciekawe, prawda?
Tylko dlatego, że ktoś się trzęsie nie oznacza, że to Duch Święty jest główną przyczyną tego fizycznego doświadczenia. Padanie na podłogę czy „położenie w Duchu” samo w sobie nie oferuje żadnego dowodu na to, że Bóg ma jakiś udział w tym padaniu. Fizyczne reakcje, często zwane „manifestacjami” mogą być wynikiem działalności Ducha Świętego, lecz nie są pewnymi dowodami Bożej obecności. Widziałem trzęsących się satanistów i Hindusów padających na podłogę w stanie podobnym do transu. Nie jestem przekonany o tym, że Bóg gdzieś jest obecny tylko dlatego, że ktoś wykrzykuje bezsensowne sylaby do mikrofonu. W ciągu lat nieraz słyszałem „hula, hula, hula”, „boola, boola, boola” i „yoi, yoi, yoi”, żeby wymienić tylko kilka i nigdy nie czułem się duchowo zachęcony czy jakoś szczególnie błogosławiony słuchając takich wypowiedzi.
Jeśli rzeczywiście działaniem Ducha w jakiejś jednostce jest wprowadzenie go w stan ekstazy, w którym ten człowiek mamrocze bezsensownie to, proszę, powiedzcie mi, jak on może być skutecznym świadkiem Jezusa na rynku pełnym ludzi? Czy niewierzący nagle rzucą swoją niewiarę i uchwycą się Chrystusa, szantując Mu: „hula, boola, moola”? Papierkiem lakmusowym duchowych spotkań jest to: Co dzieje się z charakterem osoby przeżywającej takie spotkanie? Jeśli zostałem prawdziwie dotknięty przez Boga, czy nie powinienem oczekiwać, że zostanie mi udzielone dobrodziejstwo w sercu i charakterze? Jak to się mówi: „Jeśli ktoś się naprawdę narodził na nowo to powinien to poznać nawet jego pies”. Innymi słowy: osoba dotknięta przez niebiosa będzie coś z tego nieba odbijać na tych, którzy są wokół niej. Taka jest Biblia: Możesz powierzyć swoje życie – swoje wieczne życie tej Księdze i wyłącznie jej.

Aby nadać wiarygodności i autentyczności tego, co jest nazywane Florida Healing Outpouring (tutaj będziemy się do tego odnosić jako do: FHO) zostały zastosowane różnorodne pozabiblijne działania, które po zbadaniu nie mają wagi autentyczności. Oto niepełna lista najbardziej kwestionowanych nauczań czy praktyk, jakich byłem świadkiem, a które dzieją się wśród proponentów FHO oraz skrajnego proroczego, „mistycznego” ruchu.

1. WYKORZYSTYWANIE DOBRZE ZNANYCH OSOBISTOŚCI legitymizuje i usprawiedliwia FHO. Pojawianie się i poparcie znanych w kościele charyzmatycznym apostołów nie zapewnia biblijnej ścisłości czy stosowności służby.
Nie mniej znany apostoł o imieniu Paweł ogłosił: ale choćbyśmy nawet my sami albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty! (Gal. 1:8).
Nie obchodzi mnie to, choćby nawet Smith Wigglesworth czy John Wesley sami przemaszerowali przez scenę w akcie poparcia jakiegokolwiek tak zwanego poruszenia Bożego; jeśli ich świadectwo nie jest zgodne z wiecznym słowem Boga, ich obecność nie oznacza dla mnie absolutnie niczego poza zdumieniem, jakie wywoła oglądanie dawno zmarłych wzbudzonych do życia.
Z prawdziwym szacunkiem do mężczyzn i kobiet, którzy popierają spotkania na Florydzie, a w szczególności dla Todda Bentleya (mężczyźni i kobiety, których reputacji nie zamierzam oczerniać), ja będę uparcie trzymać się porady Pawła z Listu do Galacjan 1:8, zacytowanej powyżej. Kocham i szanuję tych ludzi, lecz nie są oni równi ani nie przewyższają Świętych Pism, słowa Boga.
O ile powinniśmy uznawać i czcić każdego męża czy niewiastę, których Bóg potężnie używa, nigdy Pismo nie zachęca nas do tego, abyśmy kiedykolwiek ufali ludzkiemu naczyniu. Świat nigdy jeszcze nie widział żadnej postaci bez zarzutu, doskonałej i bezgrzesznej, poza Osobą Samego Jezusa Chrystusa. Zaufać ostatecznie człowiekowi czy grupie ludzi to jak zaprosić duchowy kataklizm. Boże Słowo, a nie Boże stworzenie, musi być naszym ostatecznym i końcowym autorytetem.

2. Wiązanie się ze współczesnym społeczeństwem w ten sposób, że adoptuje się  język i kulturę narkotykową. Symulowanie korzystania z nielegalnych narkotyków i używanie języka z tej nielegalnej kultury nie jest uzasadnionym sposobem zdobywania „zgubionych” i to bez żadnych wyjątków i przeprosin.
Terminologia taka jak „Godka” („Cienias”), „Toking the Ghost” (Toke/ing: slangowe 'zaciągnąć się' – np.: 'sztachnąć się” – papierosem, narkotykiem…. dosł.: Sztachnąć się Duchem”), oraz „Holy Ghost Bartender” („Barman Ducha Świętego”), żeby wymienić tylko kilka przykładów, bardzo zniesławiają charakter i naturę Boga.
Zredukowanie Świętego Stwórcy Wszechświata do strzału marihuany czy butelki alkoholu jest przestępstwem i jestem przekonany, że żaden prawdziwy, wrażliwy uczeń Jezusa nie mógłby sobie pozwolić na coś takiego.
„Toking the baby Jesus” („Sztachnąć się dzieciątkiem Jezus”) jak to można zobaczyć na pokazywanym w internecie filmie wideo jest bluźniercze. Ostry język, wiem o tym, lecz obrazy takich zachowań, jakie oglądałem, są równie mocne, niewłaściwe i trywializujące Świętość i Czystość naszego Boga i Jego Ducha Świętego.
Dalej, zastanówmy się nad jednym szczególnym spotkaniem, na którym lider popiera i demonstruje procedurę umieszczania i wstrzykiwania w żyłę heroiny. Ten „lider następnie mamrotał”, „ta działka zadziała za jakieś pół godziny”. Wyobraź sobie, że jest na tym spotkaniu ktoś, kto ostatnio (a nawet nie ostatnio) został uwolniony od wstrzykiwania heroiny czy jakiegokolwiek innego nielegalnego narkotyku. Jak będzie taka osoba reagować na takie sugestie?

3. Korzystanie z New Age czy błędnie interpretowanych praktyk i terminologii nigdy nie będzie kanałem prowadzącym do prawdy czy z Ducha zrodzonej praktycznej teologii i wiary. Słyszałem pewnego „ewangelistę”, który używał terminologii mówiącej o dochodzeniu do „ekstazy” Bożej, gdy opisywał duchowy stan „absorpcji ekstazy” i „koncentracji ekstazy”, jako elementów, których należy szukać.
Takie terminy są wymienione w International Standard Bible Encyclopedia, gdzie na stronie 996 pod nagłówkiem „prorok” (gdzie obszernie omawia się kwestię jak „święci mężowie Boży mówili, gdy byli poruszani przez Ducha Świętego” w 2Ptr. 1:21) i przywołuje mistyczną unię dyskutowaną przez J. Lindblom w cytowanym wcześniej tekście.

Z tejże ISBE zacytuję fragment dotyczący unio mystica czy mistycznej unii: „Ta ekstaza prawdziwych proroków zazwyczaj nie ujawniała się w osobliwym zachowaniu, ponieważ ich ekstaza była zasadniczo osobistym doświadczeniem świadomości rzeczywistości Bożej obecności. Głębokie, prorocze, duchowe doświadczenie nie powinno więc być mieszane z mistycznym przeżyciem, ani z oszalałym i irracjonalnym zachowaniem pogańskich proroków”.

Proszę zwrócić uwagę na końcowe zdanie: „Głębokie, prorocze, duchowe doświadczenie nie powinno więc być mieszane z mistycznym przeżyciem, ani z oszalałym i irracjonalnym zachowaniem pogańskich proroków”. „Hula, boola schmoola?”

4. Niepotwierdzone świadectwa uzdrowień i wskrzeszeń z martwych. Nic nie dobija szybciej i skuteczniej reputacji przebudzenia niż ogłaszanie cudów uzdrowień i wskrzeszeń z martwych, których nie można solidnie potwierdzić przez zewnętrzne medyczne źródła.
Oczekiwanie, że wierzący jak i niewierzący po prostu „przełkną” takie twierdzenia bez dowodów jest nie tylko arogancją, lecz jest głupie. Czy wierzysz w to, że jeśli ktoś został wzbudzony z martwych w szpitalu, to nikt w tym szpitalu nie wiedziałby o tym cudzie i nie chciałby o tym mówić?

Pomimo powtarzających się zapytań chrześcijańskich przywódców oraz w szczególności telewizyjnego programu „ABC’s Nightline”, nie zostały takie dowody przedstawione. W czasie wywiadu Jeffrey Kauffmana z ABC, Bentley zaoferował na dowód swoich twierdzeń o cudach medialny pakiet, który miał dostarczać takich dowodów „zweryfikowanych świadectw” i „medycznej dokumentacji”. Jednak ów medialny pakiet nie zawierał żadnych dowodów poza nazwiskami, lokalizacjami i informacjami kontaktowymi, które zostały zamazane.
Jeśli Bóg – nie Todd Bentley czy apostoł Paweł bądź Greg Austin – jeśli Bóg wzbudza z martwych to powinniśmy oczekiwać, że będą widoczne dowody tych cudów.
Powinniśmy móc oglądać tych ludzi na zdjęciach, słuchać wywiadów z nimi i słyszeć oświadczenia zdumionych lekarzy potwierdzające te twierdzenia. To z całą pewnością oddawało by cześć Bogu, lecz odmowa dostarczenia czegokolwiek poza twierdzeniami, że „mamy 32 osoby wskrzeszone z martwych” jest zarówno nieuczciwe, jak i obrażające Boga.

5. Stawianie w centrum aniołów i apostołów, aby lekceważyć prawdziwe centralne miejsce Osoby Jezusa Chrystusa,…
Duch Święty nie chce być zauważany, lecz zawsze kieruje nasze serca ku Jezusowi. Duch Święty przyszedł do nas, aby nas wprowadzać we wszelką prawdę; Jezus powiedział: „Ja jestem Droga, Prawda i Życie”. Duch Święty wywyższa Jezusa. Nigdy nie zobaczymy Ducha Świętego wywyższającego aniołów. Faktycznie, Paweł zadaje kościołowi w Koryncie retoryczne pytanie: „Czyż nie wiecie, że aniołów sądzić będziemy?” (1 Kor. 6:3).

– – – – –

Wielki nacisk został położony na uznanie Todda Bentleya przez niektórych dobrze znanych apostołów. Oglądałem z pewnym zaniepokojeniem coś, co, jak wierzę, jest niezdrową i nieświętą czcią tych zwanych „apostołami”. Czytając Nowy Testament widzę, że apostołowie byli sługami; mężami i kobietami o pokornych sercach i pełnych łaski, którzy pragnęli, aby bardziej rozwijało się dzieło Boże i Królestwo Boże niż korzyści z ich własnej pracy i ich własne królestwa. Biblia mówi o apostołach jako o „podstawowych/ fundamentalnych” darach dla kościoła. To są ci, którzy ustanawiają i utrzymują przepływ duchowej służby opartej na objawionym słowie Bożym. Nigdzie w Piśmie nie ma najmniejszej wskazówki, jakoby apostołowie powinni być czczeni a ich słowa traktowane jak natchnione Słowo Boże.

Jezus, gdy był kuszony przez diabła, powiedział mu: Panu Bogu swemu pokłon oddawać i tylko jemu będziesz służył (Łk. 4:8). Do Samarytanki, która chciała zrozumieć, czym jest prawdziwe oddawanie czci, Jezus powiedział: czcij Ojca w Ewnagelii Jana 4.

Gdy posłaniec z nieba pojawił się przed Janem, czytamy w Księdze Objawienia w 19 rozdziale: … padłem mu do nóg, aby mu oddać pokłon. A on rzecze do mnie: Nie czyń tego! Jam współsługa twój i braci twoich, którzy mają świadectwo Jezusa. Bogu oddaj pokłon! A świadectwem Jezusa jest duch proroczy. Pewni Grecy, którzy przyszli do Filipa, prosili go bezpośrednio, mówiąc”Panie, chcemy widzieć Jezusa”. Istotą tych wszystkich fragmentów jest to, że jest tylko Jeden Jedyny, który jest godny naszej czci i uwielbienia (dosł.: adoracji). Dziękuję Bogu za prawdziwych apostołów, którzy po cichu i zdecydowanie niosą swoje powołanie i urząd, lecz prawdziwy apostoł pierwszy powie: „nie oddawaj mi czci”.

W tym wszystkim, chcę powiedzieć, że nie sugeruję, że żadne cuda nie mają miejsca na LHO ani w życiu uczestników czy oglądających relacje przez internet. Wymieniłem wiele świadectw ludzi, których znam osobiście i którzy zaświadczyli, że otrzymali uzdrowienie czy cud, gdy szukali Boga w czasie spotkań w Lakeland. Lecz istota jest taka: Oni szukali Boga. Bóg nie odmówi Siebie i jeśli szczery człowiek szukający wychodzi w wierze do Boga to bez względu na to jaka osobowość jest obecna na platformie, Bóg uhonoruje taką wiarę. Jednym z największych niebezpieczeństw jakie grożą każdemu liderowi jest uwierzyć, że gdy dzieją się cuda w miejscu spotkania, to w jakiś sposób on jest odpowiedzialny za te uzdrowienia.

Słowo Boże jest jedynym kompasem niezawodnie kierującym duchową rzeczywistością życia. Słowo Boże jest jedyną kotwicą, która będzie trzymać nas, gdy powstaną sztormy. Poleganie na czymkolwiek innym, co miałoby wskazywać kierunek, doktrynę czy praktykę, niż na Bożym natchnionym i niezmiennym słowie, na wszelkich tak zwanych objawieniach, które wychodzą poza granice objawionego Słowa, z całą pewnością ostatecznie doprowadzą do katastrofy. Wybaczcie mi, że się powtarzam, lecz to wymaga powtarzania: „ale choćbyśmy nawet my sami albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty! (Gal. 1:8). Nie ma żadnego uprawnionego „postępu objawienia”, które zawiedzie nas poza parametry wiary, która raz na zawsze została przekazana.

Juda pisze (w.3). Umiłowani, zabierając się z całą gorliwością do pisania do was o naszym wspólnym zbawieniu, uznałem za konieczne napisać do was i napomnieć was, abyście podjęli walkę o wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym.

Raz na zawsze – nie ma progresywnego objawienia, które zawiedzie nas poza parametry wiary, która raz na zawsze została przekazana.

Zasady Słowa Bożego zostały ustanowione po wszystkie czasy i na wieczność.
Trzykrotnie powtórzona deklaracja Jezusa powinna rozstrzygnąć tą sprawę w naszych sercach: Niebo i Ziemia przeminą, lecz Moje słowo trwa na wieki (Mt. 24:35; Mk 13:31; Łk. 21:33).

Boże słowo jest globalne; to znaczy, że wszystko cokolwiek człowiek powinien wiedzieć lub może wiedzieć o tajemnicach Królestwa Bożego czy świata, który ma przyjść, już zostało udostępnione wewnątrz Biblii. Jeśli mamy wątpliwości w tej kluczowej sprawie, tracimy całą strukturę, na której wiara jest zbudowana.

Są takie tajemnice, których ograniczony człowiek nie może znać.
Są nieznane rzeczywistości, do których człowiek nie może podejść, ponieważ jesteśmy stworzeniami z czasu i przestrzeni, a nie z wieczności – jeszcze. To Jan apostoł ogłosił: Umiłowani, teraz dziećmi Bożymi jesteśmy, ale jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Lecz wiemy, że gdy się objawi, będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest (1 Jn 3:2). Zwróć uwagę, proszę: jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Są pewne niewiadome, niejasności, tajemnice, które pozostaną ukryte aż do Dnia Chrystusa.

Naturalnym instynktem człowieka jest, aby teneo ultra, „wiedzieć ponad/więcej”. Gdy wąż przystąpił do Ewy w ogrodzie Eden, zostało w niej wzbudzone pragnienie, aby „wiedzieć ponad” to, co Bóg objawił. Punktem wprowadzenia jadu grzechu było pragnienie teneo ultra , aby „wiedzieć ponad/więcej”. Wąż grał na jej pragnieniu, aby wiedzieć więcej niż to, czego Bóg udzielił. O ile każde drzewo, które Bóg zasadził w ogrodzie, było dostępne dla niej i Adama, to jedno było zakazane.
Lecz ciekawość i pragnienie, aby „wiedzieć ponad” to, co Bóg objawił, nieubłaganie pociągało Ewę ku grzechowi jak zahipnotyzowany Ulises z Odysei Homera jest pociągany przez zwodniczy
śpiew Syren, wabiących mężczyzn ku śmierci czyhającej wśród skał otaczających ich wyspę. Ciekawe, że Homer pisze, iż Syreny obiecują: „mądrość i poznanie przeszłe i przyszłe”. Tak więc, Ewa chciała zaspokoić swoje pragnienie „wiedzy ponad” i popełniła akt, który będzie wymagał w przyszłości śmierci Bożego Syna, jako odkupienie.

Lekarze New Age, okultyści wszelkiej maści i miliony fałszywych obrządków i magików grają na tej instynktownej potrzebie, aby „wiedzieć ponad”, po to, aby inni grali w ich grę i napełniali ich skarbonki. Gdy Syrakijczyk, nowojorski bankier o nazwisku David Hannum (nie P.T. Barnum) ogłosił: „Każdej minuty rodzi się jakiś frajer”, po prostu potwierdzał prawdę, że człowiek chce wiedzieć i gotów jest popełnić intelektualne samobójstwo czy też znacznie przepłacić za to, aby wiedzieć nawet to, czego wiedzieć nie można.

Todd Bentley i Bob Jones wiele twierdzą o wizytach w „trzecim niebie” a na poparcie tego używa się słów Pawła z 2 Kor. 12 o jego osobistym (pojedynczym, jak widać z tekstu) przeniesieniu się do trzeciego nieba. Pisze on, Znałem człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty – czy to w ciele było, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie – został uniesiony w zachwyceniu do raju/trzeciego nieba”.

Idź dalej za Pawła rozważaniami o tym zdarzeniu. Czy mówi o objawieniach, które wykraczają poza ówczesną wiedzę o rzeczach Bożych? Czy przekazuje głębokie objawienia spotkań z aniołami, czy prorocze poznanie sięgające ponad to, o czym wiedzą inni apostołowie? Pawła słowa w znaczący sposób unikają takich twierdzeń. A tak w rzeczywistości to nie ujawnia on swoim czytelnikom żadnych głębokich tajemnic. Mówi o: niewypowiedzianych tajemnicach, których nie godzi się człowiekowi powtarzać. Nie ogłasza super-objawienia, milczy o tym, co widział i słyszał, gdy był w Raju, lecz zamiast tego mówi nam, że uważa, aby się nie chlubić tym doświadczeniem, a nawet posuwa się do napisania osobistego ostrzeżenia.

Powiada: wstrzymuję się, aby ktoś nie myślał o mnie więcej nad to, co u mnie widzi lub co ode mnie słyszy. Bym się więc z nadzwyczajności objawień zbytnio nie wynosił, wbity został cierń w ciało moje, jakby posłaniec szatana, by mnie policzkował, abym się zbytnio nie wynosił.

W Odysei Homera, Odyseusz i jego ludzie wylądowali na wyspie, krainie lotosu. Odyseusz wysłał na zwiady trzech mężczyzn, którzy spożyli wraz z tubylcami liście lotosu. Wywołało to u nich sen, przestał ich obchodzić powrót do domu i pojawiło się stałe pragnienie jedzenia lotosu. Odyseusz poszedł za nimi, przywlókł ich z powrotem na statek wbrew ich woli. Wyruszyli w morze, przywiązawszy żołnierzy do ławy sternika, aby uniemożliwić im ucieczkę wpław na wyspę.

Apostoł Paweł, mając za sobą życie przepełnione poszukiwaniem prawdy i poznania Syna Bożego wybuchł z głębi serca wołaniem: żeby poznać Go i doznać mocy zmartwychwstania, i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do niego w jego śmierci (Flp. 3:10).

Obawiam się, że są tacy, którzy pragną wyłącznie „jeść lotos” i nie znać Jezusa, do którego Paweł dążył i dla którego gotów był stracić wszystko, aby Go znaleźć. Serce mam przepełnione wołaniem za tymi „wywiadowcami”, którzy stali się ofiarami „lotosu” fałszywego duchowego przeżywania i subiektywnego objawiania. Chcę, ujawniać prawdę Bożego Słowa i wraz z Odyseuszem przywlec z powrotem na statek wiary, aby uratować ich wieczne życie.

Dziękuję Bogu za Kompas Jego Słowa i Kotwicę, która trzyma mocno w przewalającej się fali przypływu. „Na Chrystusie, Trwałej Skale stoję, wszystko inne to grząski piach”. Kilka lat temu, gdy byłem w Północnej Irlandii, rozmawiałem z Clivem Price, niezależnym pisarzem z Anglii. Dyskutowaliśmy dokładnie o tych sprawach, które powyżej opisałem. Mówiąc o pewnych szczególnie ekstremalnych praktykach i nieuzasadnionych twierdzeniach powiedziałem: „Clive, wierzę, że Bóg wzywa kościół do oczyszczenia swoich działań i jeśli my tego nie zrobimy, świat zrobi to dla nas, a świat nie będzie nam życzliwy, gdy zacznie sprzątanie”.

Uwaga autora: Jest ogromna ilość informacji dostępna w internecie na potwierdzenie stwierdzeń, które tutaj poczyniłem. Nie zająłem miejsca, aby potwierdzać wszystkie moje obserwacje, lecz zamiast tego podam linki do różnych stron, które popierają je i dają dowody na moje zarzuty.


– – – – – –

http://www.youtube.com/watch?v=h5YJPGaH_n0&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=WeQEH_jHYig&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=T9xsspngZXA&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=JR-nZ4HuXWw&feature=related

http://revivalschool.wordpress.com/category/lakeland-revival-todd-bentley/

http://en.wikipedia.org/wiki/Todd_Bentley

topod.in

[Głosów: 0   Average: 0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.