Oni nie pytają. My nie mówimy.

Steve Adison’s blog

26 czerwca 2012

http://www.movements.net/wp-content/uploads/2012/06/iStock_000012716675XSmall.jpg

 

 

 

 

 

 

Wszyscy popełniamy błędy. Najwidoczniej błądziłem jeśli chodzi o wagę przekazywania ewangelii w słowach.

Zostałem wzięty na bok i wyjaśniono mi, że moje życie musi mówić, a nie słowa.

Ja mam milczeć, dopóki moje życie nie będzie takie jak Chrystusa a ludzie, będą przymuszeni, aby mnie zapytać dlaczego.

Wtedy wolno mi będzie odpowiedzieć.

Tak było cały czas z Jezusem. On nigdy nie mówił do nikogo, dopóki ktoś pierwszy nie zapytał go, dlaczego jest inny. Czasami coś poszło nie tak, jak to było, gdy udał się do swego rodzinnego miasta, do ludzi, którzy go znali najlepiej, do Swoich przyjaciół,sąsiadów i całej rodziny w Nazarecie.

Po przeżyciu wśród nich niemal 30 lat, myślał, że Jego życie coś im powiedziało, a teraz On sam będzie mógł mówić. Mylił się. Jak tylko otworzył usta, napadli na niego i chcieli go zrzucić ze skały. Tak właśnie się dzieje, gdy się zaczyna mówić za wcześnie. Jeśli poczekasz odpowiednio długo, ludzie zaakceptują cię.

Uczniowie Jezusa tego nie rozumieli przez większość czasu. Mówili o Jezusie za dużo i obrażali ludzi. Tak więc Jezus zawsze musiał im powtarzać, aby przestali mówić o Nim, a gdy nie zgodzili się na to, musiał ich nauczyć, co trzeba robić, gdy będą prześladowani.

Szczepan mógł żyć długo chrześcijańskim życiem, gdyby tylko zrezygnował z tego niewrażliwego przemówienia w 7 rozdziale Dziejów Apostolskich. Co on sobie myślał?

Paweł jest przykładem całkowitego upadku misyjnego. Wszędzie, dokądkolwiek idzie mówi! Oczywiście, mnóstwo ludzi uwierzyło, kościoły były zakładane… Lecz policzmy,ile razy nie chciał być cicho dopóki ludzie go nie poznali? Wiec szydzili z niego, bili go, wrzucali do więzienia czy wypędzali z miasta, a on nie chciał się zamknąć.

Gdyby tylko święci i przyszli misjonarze przez stulecie pozwolili, aby to ich życie mówiło, zamiast słowa i mowa. O ileż bardziej pokojowy były teraz świat. Jak wielu męczenników umarło niepotrzebnie.

Błogosławieni jesteście, gdy ludzie będą mówić o was dobrze. Niech wasze życie mówi, nie wasze słowa. Ufajcie swojej własnej pobożności, nie przesłaniu o ukrzyżowanym i wzbudzonym z martwych Zbawicielu.topod.in

2 comments

  1. Ups… skąd te konto i adres się tam wziął to nie mam pojęcia, usunąłem. Co do nauczania,…hm… wydawało mi się oczywiste, że jest to szydzenie z takiego nauczania, że mamy świadczyć tylko życiem, a opowiadać ewangelię, gdy nas zapytają. Ja się z tym spotkałem kilka razy, Z kazalnicy pada wtedy zwykle powiedzenie, któregoś z tzw. 'ojców kościoła', który powiedział: „Świadczę codziennie, a czasami używam do tego słów”. Dla wielu jest to usprawiedliwienie, żeby w ogóle nie mówić nikomu, jak w tym żarcie, w którym pewnie jest prawda: „Byłem w wojsku 2 lata i nikt się nie zorientował, że jestem chrześcijaninem”. Same takie poważne rzeczy wstawiam, że zmiana konwencji spowodowała tyle zamieszania (na FB też mnie o to pytano)…

  2. To jakieś pokręcone nauczanie jest. I jeszcze namiary na konto gościa, żeby mu płacić za te wątpliwe wywody???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.