Wydatkowanie mocy

Nor’west

W 5 rozdziale Ewangelii Marka znajdujemy ciekawą historię:

„A niewiasta, która od dwunastu lat miała krwotok i dużo ucierpiała od wielu lekarzy, i wydała wszystko, co miała, a nic jej nie pomogło, przeciwnie, raczej jej się pogorszyło, gdy usłyszała wieści o Jezusie, podeszła w tłumie z tyłu i dotknęła szaty jego, bo mówiła: Jeśli się dotknę choćby szaty jego, będę uzdrowiona. I zaraz ustał jej krwotok, i poczuła na ciele, że jest uleczona z tej dolegliwości. A Jezus poznawszy zaraz, że z niego moc uszła, zwrócił się do ludu i rzekł: Kto się dotknął szat moich?

Uwielbiam to, że została uzdrowiona, uwielbiam, że została uzdrowiona dzięki swej wierze, skoncentrowanej przez słowa i uruchomionej przez dotknięcie Jezusa. Uwielbiam to, że natychmiast wiedziała, że ten stan, z którym żyła przez 12 lat został natychmiast uzdrowiony. To wszystko było dobre i w porządku.

Koncentrowałem się na pojedynczym pojęciu, nie zwracając uwagi na całe te wspaniałe sprawy: Jezus wiedział, że moc wyszła z Niego.

Jest w tym interesująca myśl, czy raczej, grupa myśli, ponieważ pojawia się tutaj kilka rzeczy:

1. Moc (greckie: dunamis) została przekazana.
2. Przeniesienie nastąpiło z wnętrza Jezusa.
3. To przeniesienie mocy było wyczuwalne.
4. Było zaskoczeniem dla Jezusa, bądź, co najmniej, tajemnicą.

Jezus szedł pośród tłumu ludzi (w. 31), zajmując się swoimi sprawami, gdy nagle ‘wiedział’ (spostrzegł – epiginosko), że wyszła z niego moc. Interesujące jest to, że Pan nie powiedział, że „mocy wyszła od Boga i przeszła przeze mnie”, lecz powiedział: „ze mnie”.

Jego zachowanie („Kto mnie dotknął?”) sugeruje, że nawet nie wiedział gdzie ta moc poszła, choć mogło to być zaproszenie dla tej kobiety, aby się sama się wypowiedziała. Równocześnie jest tutaj przyznanie się zarówno do niewiedzy („kto to zrobił?”) jak i dobra wiedza („Stało się to, gdy ktoś dotknął mojego ubrania”). Ciekaw jestem czy zdarzyło się to już wcześniej w jednej z tych licznych nieopowiedzianych historii o Jezusie.

Continue reading

Codzienne rozważania_19.06.2017

2 Tym. 1:6.
Z TEGO POWODU PRZYPOMINAM CI, ABYŚ ROZNIECIŁ NA NOWO DAR ŁASKI BOŻEJ, KTÓREGO UDZIELIŁEM CI PRZEZ WŁOŻENIE RĄK MOICH.
Paweł zostawia na boku środki pośrednie jakich użył Bóg, by ukształtować chrześcijańską naturę Tymoteusza (rodzina i przyjaciele) i wskazuje na dar, który otrzymał on bezpośrednio od Boga. „Z tego powodu przypominam ci, abyś rozniecił na nowo dar łaski Bożej, którego udzieliłem ci przez włożenie rąk moich„. Czym był ten dar Bożej łaski? Nie da się tego stwierdzić ze stuprocentową pewnością z tej prostej przyczyny, że nie jest to nigdzie powiedziane. Nie mamy prawa by wykraczać poza ramy Słowa Bożego. Możemy tylko się domyślać co do natury tego daru. W tym wersecie jak i w innych czytamy, że darem tym został obdarzony w momencie kiedy Paweł wraz z innymi „starszymi” prawdopodobnie ze zboru w Listrze nałożył na niego swoje ręce. Bliżej nieokreślony dar prawdopodobnie był darem ordynacji, powołania, ustanowienia, darem odnoszącym się do służby Tymoteusza. Paweł być może mówi tu o samej służbie, do której, poprzez nałożenie rąk, Tymoteusz został powołany. Służba w charakterze pastora czy nauczyciela, jest darem Bożej łaski. Tymoteusz otrzymał autorytet i moc do pełnienia służby dla Chrystusa. Zawiera się w tym pojęcie służby i duchowego wyposażenia, jakie jest konieczne do jej wypełnienia. Człowiek jest nie tylko zdeterminowany tym, co zawdzięcza swoim rodzicom, przyjaciołom i nauczycielom, ale jest również kimś, kogo kształtuje sam Bóg, powołując go do konkretnej służby i obdarowując odpowiednimi zdolnościami duchowymi.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_16.06.2017

2Tym 1:4-5
POMNY NA ŁZY TWOJE, PRAGNĘ CIE UJRZEĆ, ABYM DOZNAŁ PEŁNEJ RADOŚCI; PRZYWODZĘ SOBIE NA PAMIĘĆ NIEOBŁUDNĄ WIARĘ TWOJĄ, KTÓRA BYŁA ZADOMOWIONA W BABCE TWOJEJ LOIDZIE I W MATCE TWOJEJ EUNICE, A PEWIEN JESTEM, ŻE I W TOBIE ŻYJE.

Nasi przyjaciele są tymi, którzy wywierają na nas największy wpływ zaraz po naszych rodzicach, zwłaszcza jeśli są oni w pewnym sensie także naszymi nauczycielami. W osobie Pawła Tymoteusz miał wybitnego doradcę i przyjaciela. Paweł był duchowym ojcem Tymoteusza. Po doprowadzeniu go do wiary w Chrystusa apostoł nie opuścił go ani też o nim nie zapomniał, lecz stale go „wspominał”. Paweł zabierał go również z sobą jako towarzysza podróży i kształcił go jako swego ucznia. Kiedy rozstawali się ostatnim razem, Tymoteusz nie potrafił powstrzymać się od łez. A teraz, wspominając ten moment, Paweł pragnie ujrzeć go znowu, aby „doznać pełnej radości”, pragnie tego z rozdzierającą tęsknotą. Tymczasem apostoł modlił się o niego bez ustanku i od czasu do czasu pisze do niego listy pełne wskazówek i zachęty. Chrześcijańska przyjaźń uwidaczniająca się w przebywaniu razem, w listach i modlitwach nie pozostała bez konstruktywnego wpływu na młodego Tymoteusza, wzmacniając i utwierdzając go w chrześcijańskim życiu i służbie.
Sam dziękuję Bogu za człowieka, który przyprowadził mnie do Chrystusa i za poświęcenie z jakim prowadził mnie w pierwszych latach mojego chrześcijańskiego życia. Przebywałem z nim siedem dni w tygodniu przez kilka lat, modlił się za mną codziennie i wierzę, że czyni to nadal. Dzięki Bogu wiele zawdzięczam takiemu przyjacielowi jakim jest Paweł z Misji „Elim” a teraz pastor w zborze.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_15.06.2017

2 Tym 1:3
DZIĘKUJĘ BOGU, KTÓREMU Z CZYSTYM SUMIENIEM SŁUŻĘ, TAK JAK PRZODKOWIE MOI, GDY NIEUSTANNIE CIEBIE WSPOMINAM W MODLITWACH MOICH, WE DNIE I W NOCY.

Paweł w tym wersecie wspomina własnych przodków. Jest to słuszne, ponieważ każdy człowiek jest w dużym stopniu pod wpływem swojego pochodzenia i wychowania w domu rodzinnym. Prawdą jest, że żaden człowiek nie może odziedziczyć wiary swych rodziców, tak jak dziedziczy cechy ich osobowości. Dziecko może być doprowadzone do wiary w Boga tylko przez przykład rodziców, ich modlitwę i nauczanie. Tymoteusz musiał być wychowywany w pobożnym domu. Łukasz mówi, że był on dzieckiem z mieszanego związku; ojciec był Grekiem a matka Żydówką (Dz 16:1). Przypuszczalnie jego ojciec był człowiekiem niewierzącym, ale matka, Eunuce, będąc wyznawczynią judaizmu, przyjęła wiarę w Chrystusa. Natomiast babka Tymoteusza, Loida, z całą pewnością była osobą nawróconą, ponieważ Paweł pisze o nieobłudnej wierze wszystkich trzech pokoleń. Być może babka, matka i syn zawdzięczali swoje nawrócenie Pawłowi, który zwiastował w Listrze Ewangelię, ale pomimo tego nawet przed nawróceniem te pobożne niewiasty żydowskie nauczały Tymoteusza z pism Starego Testamentu, tak że od dzieciństwa znał Pisma Święte. Tymoteusz był w dzieciństwie wychowany tak, że pobożność mógł wyssać wraz z mlekiem matki. Paweł mógł to samo powiedzieć o sobie. Służył Bogu z czystym sumieniem, tak jak to wcześniej czynili jego przodkowie. Kiedy Bóg objawił mu Chrystusa, jego wiara stała się o wiele bogatsza, pełniejsza i głębsza, ale w istocie była to ta sama wiara, którą mieli starotestamentowi wierzący takiego formatu jak Abraham i Dawid o czym Paweł pisze w czwartym rozdziale Listu do Rzymian. Zasadniczym czynnikiem, który wywarł wpływ na Tymoteusza było wychowanie jakie odebrał od matki i babki, które były nieobłudne w wierze i które uczyły Tymoteusza z Pism już od jego dzieciństwa. Każdy kto urodził się i został wychowany w chrześcijańskim domu, otrzymał od Boga nieocenione błogosławieństwo.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_13.06.2017

2Tym 1:2
DO TYMOTEUSZA, UMIŁOWANEGO SYNA: ŁASKA, MIŁOSIERDZIE I POKÓJ OD BOGA OJCA I CHRYSTUSA JEZUSA, PANA NASZEGO.
Paweł nazywa tu Tymoteusza swoim „umiłowanym synem” a w innym miejscu „umiłowanym i wiernym synem w Panu” (1 Kor 4:17). Śmiało to stwierdza ponieważ to on był w Bożych rekach narzędziem, który przyczynił się do nawrócenia Tymoteusza. Przypuszczalnie, Paweł podczas pierwszej podróży misyjnej gdy odwiedził Listrę i tam zwiastował dobrą nowinę, Tymoteusz usłyszał i przyjął Ewangelię, tak że kiedy Paweł parę lat później znowu wybrał się do Listry „był tam pewien uczeń imieniem Tymoteusz”, który uczynił tak znaczące postępy w życiu chrześcijańskim, że nawet bracia z Listry i Ikonium wystawili mu dobre świadectwo (Dz Ap 16:1-2). Paweł teraz przysyła swojemu umiłowanemu synowi życzenia „łaski, miłosierdzia i pokoju”. Te potrójne słowa pozdrowienia mówią nam zarówno o ludzkiej grzeszności jak i wielkiej miłości Bożej do człowieka. Bo jeśli łaska jest dobrocią Boga dla wszystkich, którzy są Jemu poddani, to miłosierdzie jest okazywane słabym i bezradnym, którzy sami sobie nie potrafią pomóc. W przypowieściach Jezusa miłosierdzie było czymś co dobry Samarytanin okazał człowiekowi napadniętemu przez zbójców. Również i król okazał miłosierdzie swemu słudze, którego dług był tak wielki, że nie mógł go spłacić. Dzięki miłosierdziu właśnie Saul z Tarsu, zajadły prześladowca i bluźnierca doświadczył nawrócenia. Z kolei „pokój” jest pojednaniem, przywróceniem harmonii życiu zniszczonemu przez niezgodę. Możemy pokusić się o podsumowanie tych trzech błogosławieństw, jakie przynosi miłość Boża: jest ona łaską dla niegodnych, miłosierdziem dla bezradnych i pokojem dla tych, którzy są pozbawieni pokoju. Bóg Ojciec i Chrystus Jezus, nasz Pan tworzą wspólnie jedno źródło, z którego wypływa ten potrójny strumień.
Pozdrawiam i życzę dnia pełnego łaski, pokoju i miłosierdzia.