Codzienne rozważania_18.08.2017

2Tym 3:15
PONIEWAŻ OD DZIECIŃSTWA ZNASZ PISMA ŚWIĘTE, KTÓRE CIĘ MOGĄ OBDARZYĆ MĄDROŚCIĄ KU ZBAWIENIU PRZEZ WIARĘ W JEZUSA CHRYSTUSA.

Tymoteusz musi trwać w tym czego się nauczył, ponieważ wie od kogo się tego nauczył. Pierwszymi nauczycielami były jego babka Loiza i matka Eunice a później apostoł Paweł. Podstawą zaufania Tymoteusza , dla której powinien trwać w tym czego się nauczył, jest fakt, że nauczył się tego od Pawła i to, że Tymoteusz Pawła zna, ponieważ nie tylko przyprowadził go do Chrystusa i nałożył na niego ręce przy jego ordynacji, lecz jest także „apostołem Chrystusa Jezusa z woli Boga”, któremu Chrystus powierzył depozyt Ewangelii, który porównał się do Mojżesza jeśli chodzi o nauczanie prawdy, za którego nauką i przykładem Tymoteusz wiernie dotychczas podążał i który wreszcie potwierdził tę naukę swoim życiem i hartem ducha w prześladowaniach. Tymoteusz miał zaufanie do Pawła i jego autorytetu i my możemy dzielić tę pewność razem z nim. Tymoteusz nie tylko nauczył się Ewangelii Pawła i poznał jego autorytet. Nauczany z pism Starego Testamentu od dzieciństwa był z nimi w najwyższym stopniu obeznany. Wierzył w ich natchnienie, dokonane przez Boga, co poświadcza Paweł. Tak więc drugą przyczyną, dla której musi on trwać w tym, czego się nauczył od Pawła, jest zgodność jego nauki z tymi Pismami. Podczas procesu przed królem Agryppą Paweł potwierdził ten fakt. Przyznał, że nie nauczał niczego ponad to, co powiedzieli prorocy i Mojżesz, że się stanie, to jest, że Chrystus musi cierpieć, że On jako pierwszy, który powstał z martwych będzie zwiastował światłość poganom (Dz 26:22-23). Tak więc są dwie przyczyny dla których Tymoteusz powinien okazać wierność temu, w co uwierzył. Po pierwsze, nauczył się tego z Pism Starego Testamentu po drugie przyjął naukę apostoła Pawła. Identyczne dwie postawy występują również dziś. Ewangelia, w którą wierzymy, to biblijna Ewangelia, Ewangelia Starego i Nowego Testamentu, poręczona przez proroków Bożych i apostołów Chrystusa i ze względu na to dwojakie świadectwo powinniśmy poważnie potraktować napomnienie, które apostoł skierował do Tymoteusza i wytrwać w tym czego się nauczyliśmy.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Nasyceni dobrocią Bożą

Czytanie: Jer 31-32
13 sierpnia 2017 Steve

Mówiąc o czasie, który miał nastąpić po ukrzyżowaniu Jezusa, Bóg wspomina: „mój lud nasyci się moim dobrem” (dobrocią) (Jer 31:14).

Dlaczego w tym czasie będziemy nasyceni, usatysfakcjonowani Bożą dobrocią?

W Starym Testamencie Bóg jest opisywany zarówno jako dobry, jak i zły. Tak, widzimy wiele dobrych i wspaniałych rzeczy, które towarzyszą Bogu, lecz widzimy również wiele złych rzeczy – masowe niszczenie miast, polecenie wyrywania płodów z brzuchów itd… przypisywanych Bogu.

Czy zatem, będziemy nasyceni Bożą dobrocią, ponieważ On przestanie robić te złe rzeczy, a będzie czynił nam tylko dobre?

Czy Bóg zrobi to – zadowoli nas Swą dobrocią – ponieważ uwierzymy we właściwy sposób w to, że Jezus jest Synem Bożym?

Czy jednak jeśli niewłaściwie wierzymy to nie będziemy nasyceni Bożą dobrocią, ponieważ będziemy doświadczać Bożego gniewu, gdy spali nas w piekle na zawsze. Innymi słowy: ponownie doświadczymy złej strony Boga

Odpowiedź na to brzmi: nie. Nie będziemy usatysfakcjonowani Bożą dobrocią dlatego, że On przestanie czynić nam zło – czy choćby tylko pozwalać na to, aby złe rzeczy nam się zdarzały – ponieważ właściwie wierzymy.

Nasze nasycenie dobrocią Boga będzie wynikało z tego, że po ukrzyżowaniu Jezusa, zobaczymy Boga takiego, jakim rzeczywiście jest. Będziemy usatysfakcjonowani Bożą dobrocią, ponieważ w końcu poznamy jako tylko i wyłącznie dobrego Boga. Będziemy napełnieni Bożą dobrocią nie dlatego, że się zmienił – teraz czyni dobro zamiast zła – lecz dlatego, że zmieni się nasze postrzeganie, zrozumienie i poznanie Boga. Chodzi o to, że zasłona, którą Szatan używał, aby utrudniać nam rozumienie Bożej woli została usunięte, dzięki czemu możemy teraz widzieć Boga wyraźnie takiego, jaki naprawdę jest.

Właśnie po to, aby objawić nam, że Bóg jest dobry i tylko dobry, przyszedł Jezus.

Jezus zapytany przez bogatego młodzieńca: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby osiągnąć żywot wieczny? ”, odpowiedział: „Czemu pytasz mnie o to, co dobre? Jeden jest tylko dobry, Bóg” (Mt 19:17).

Ten człowiek chciał wiedzieć, co jest dobre. Jezus odpowiedział mu, żeby zapomniał o tym, co jest dobre, a zamiast tego dowiedział się, że jest tylko jeden, jedyny, który jest całkowicie dobry. Pytanie nie powinno być postawione o to, co jest dobre, ale o to, kto jest dobry.

Oczywiście, Jezus odnosił się do Boga, jako tego jedynego, który jest dobry. Bóg jest dobry. Aby Bóg był dobry, aby był samą istotą wszystkiego, co dobre, to nie może być zły. W przeciwnym razie nie byłby dobry.

Ponieważ Bóg jest dobry, może czynić tylko to, co dobre. Tak więc, w Ewangelii Mateusza czytamy, że Jezus powiedział (5:44-45): „Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”.

Continue reading →

Codzienne rozważania_16.08.2017

2Tym 3:14
ALE TY TRWAJ W TYM, CZEGOŚ SIĘ NAUCZYŁ I CZEGO PEWNY JESTEŚ, WIEDZĄC, OD KOGOŚ SIĘ TEGO NAUCZYŁ.

Dotychczas Paweł opisywał samego siebie. Czyni to ze względu na Tymoteusza, który uznał go za swego przewodnika. Tymoteusz opisany jest jako ktoś, kto zdecydowanie wyróżnia się na tle wielkiej liczby złoczyńców i fałszywych nauczycieli, ponieważ z determinacją „poszedł” za Pawłem, wzorując się na jego nauce. Uczynił właściwie gdyż nauka Pawła była wystarczająco potwierdzona przez jego pobożne życie i liczne prześladowania. Paweł ponownie zaczyna zdanie od „ale to ty”, oddzielając tym samym Tymoteusza od złych ludzi i oszustów, których opisał. Wcześniej ich gonitwę za własnymi skłonnościami przeciwstawił wiernemu naśladowaniu przez Tymoteusza apostolskiej nauki. Paweł dawał też dobry przykład postępowania. Teraz widzimy kolejną różnicę: oni „idą dalej” chociaż przekonaliśmy się, na czym naprawdę polegają ich postępy, podczas gdy Tymoteusz ma trwać czy też zachowywać to, czego się nauczył i w co uwierzył. Wezwanie to jest często spotykane na kartach Nowego Testamentu. Nabiera ono znaczenia zwłaszcza wtedy, gdy w Kościele pojawiają się nowatorzy, „radykałowie”, którzy uważają się za postępowych, odrzucając wszystko co kojarzy się z tradycją. Być może nigdy jeszcze wyzwanie to nie było bardziej na czasie niż dzisiaj, kiedy ludzie szczycą się wprowadzaniem „nowego chrześcijaństwa” z „nową teologią” i „nową moralnością”, zapowiadając „nową reformację”. Kościół każdej generacji musi wpajać wiarę chrześcijańską właściwym dlań językiem, przekazując niezmienne Słowo zmieniającemu się światu. To przekazywanie jest ciągle tym samym przesłaniem wyrażonym inaczej; nie może być jakąś nową „kompozycją”, a jednak tak czynią współcześni radykałowie, wysuwając koncepcję Boga i Chrystusa, do których ani Jezus, ani Jego apostołowie nigdy by się nie przyznali. W takiej sytuacji będzie dobrze, jeżeli zapożyczając słowa Pana Jezusa powiemy im: „i nikt napiwszy się starego wina nie chce od razu młodego, mówi bowiem stare jest lepsze” (Łk 5:39). Sami apostołowie ustawicznie przestrzegali swych słuchaczy przed nowymi modnymi naukami, zwracając ich do źródła. Jan mówi, że „kto się za daleko zapędza i nie trzyma się nauki Chrystusowej, nie ma Boga” nalegając: „to co słyszeliście od początku niech pozostanie w was”, gdyż wtedy „pozostaną w Synu i Ojcu” (2 Jana (1 Jana 2:24; 2:9). Paweł nakazuje Tymoteuszowi, by trwał w tym, czego się nauczył.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Źle zrozumieliśmy pokutę

Al Mack

Źle zrozumieliśmy pokutę, czyż nie? Płacz i szlochanie nie są częścią rozmowy. To wielkie zaślinione zamieszanie przy „ołtarzu”, z przodu kaplicy, nie będzie objęte tą dyskusją, to nie jest nawróceniem.

Na pewno nie będziemy też tutaj dyskutować o płaczu i szlochaniu oraz dalszym trwaniu w grzechu – to również nie jest częścią nawrócenia.

Te dwa elementy są hasłami przewodnimi religijnego umysłu, a tu nie ma miejsca na religijne postawy. Nie ma również miejsca w życiu wierzącego, choć często należało do stylu życia faryzeuszy.

„Pokutuj” (żałuj za grzechy) w grece to metanoeo, co znaczy: „zmień swój umysł” bądź „zmień to, jak patrzysz/postrzegasz”. Nie opiera się ono na zachowaniu i nie jest zbudowane na wydzielinie z nosa. Jest to wewnętrzna zmiana; jest to proces odnawiania umysłu (Rzm 12:2).

Czy spowoduje to zmianę zachowania? Tak, oczywiście, że tak, podobnie jak rozpalenie ogniska pozostawi następnego ranka po sobie kupkę popiołu. Jednak, gdy rozpalam ognisko, nie myślę o popiele, ani nie polecam młodszemu skautowi: „W taki właśnie sposób produkuje się popiół”. Nie, lecz uczę go: „Oto jak utrzymać ciepło, jak przygotować dla siebie pokarm”.

Zachęcam wszystkich chrześcijan do tego, aby to robili. Lecz budowanie stosu popiołu? Nie tak bardzo. To są martwe uczynki. Nam zależy na cieple i posiłku. Popiół jest naturalnym skutkiem tego, co dobre.

Moim uczynkiem nie jest zmaganie się z grzechem. Jezus już to dzieło wykonał. Jest skończone. To nie mój grzech (on go poniósł i było to kosztowne). To nie mój problem. Gdybyśmy się na nim koncentrował, ogłaszałbym, że dzieło Jezusa nie wystarczy, że ja muszę naprawiać to, czego Jemu nie udało się osiągnąć. Bzdury!

Moim zadaniem jest zmieniać to jak Jego widzę, jak widzę ten świat, i jak widzę samego siebie. Czy to zmieni moje zachowania? Oczywiście, że tak, lecz koncentracja na zmienia zachowania ( ) jest czymś legalistycznym, co buduje śmiertelną pułapkę związania pierwszego rodzaju.

 

Codzienne rozważania_15.08.2017

2Tym 3:13
LUDZIE ZAŚ ŹLI I OSZUŚCI CORAZ BARDZIEJ BRNĄĆ BĘDĄ W ZŁO, BŁĄDZĄC SAMI I DRUGICH W BŁĄD WPROWADZAJĄC.

Ta nieuchronność prześladowań spowodowana jest ciągłą działalnością fałszywych nauczycieli. Paweł mówi o tym otwarcie, nazywa ich „złymi ludźmi” i „oszustami”. Apostoł nie wierzy w ich szczere intencje, są oni „szarlatanami”. Tacy ludzie będą „coraz bardziej brnąć w zło”. W odpowiedzi Pawła da się odczuć ironię, ponieważ jedynym postępem, jaki czynią, jest cofanie się, a nie parcie do przodu: :coraz bardziej brną w zło. Paweł nawiązuje nie do ich sukcesu jako nauczycieli, gdyż stwierdza, że „daleko nie zajdą”, lecz do ich intelektualnego i moralnego zwyrodnienia: „błądzą sami i drugich w błąd wprowadzają”. Fałszywi nauczyciele zaczęli od tego, że zwodzili innych, a w końcu stali się sami ofiarami błędu, ofiarami swych własnych podstępów; Bo oszustwo prowadzi zwykle do oszukania samego siebie.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Jezus nie powiedział mi, abym został HETERO

Zachary Holder

Odpowiedź na kilka negatywnych komentarzy do „Z geja hetero”

Na mojej drodze (z homoseksualizmu, pociągu do tej samej płci, do wolności), Jezus nigdy nie powiedział mi, że, aby doświadczać Królestwa Bożego, najpierw muszę być hetero. Zawsze, we wszystkich przypadkach, gdy do mnie mówił, NIGDY nie powiedział: „Jeśli nie zaczniesz lubić kobiet teraz, odetnę cię”. Nie taka jest natura miłującego ojcowskiego Boga. Tak, On jest Mistrzem, a my Jego sługami, lecz On jest mądrym mistrzem, jest Ojcem po mistrzowsku. W przeciwieństwie do mnóstwa nas, naśladowców Chrystusa, Bóg bardziej objawia to, kim możemy być, niż szufladkuje nas za to kim jesteśmy, co miałby służyć tamu, aby nas tak przestraszyć, abyśmy stali się tym, kim możemy być. Na przykład: byłem gejem oficjalnie, więc oczywiste jest, że pewne sekty chrześcijaństwa miały mandat pochodzący od Sądu Naczelnego, aby przypominać mi o moim grzechu, gdybym zapomniał o nim w drodze na Wal-Mart. Taktyka jaką przyjęli, to tak mnie zawstydzić, aby stał się wolny. Podobnie jak współcześnie większość LGBT, ani na myśl mi nie przyszło zapragnąć tego, co oni mi głosili. Pewnego dnia prawdziwy Jezus objawił mi specyficzne prawdy dotyczące mojego życia. Mówię o Jezusie Biblii. Nie mówię o kościele, nie mówię o religii, nie mówię o głosie pastora, któremu przypiąłem etykietkę, „Jezus”, aby mnie przekonał, że jest prawdziwy Jezus. Ja. Mówię. O. Jezusie. Oczy jak ogień. Włosy jak wełna. Głos jak wiele wód. Jezus.

Pozwólcie, że zatrzymam się tutaj na chwilę, aby przeprosić wszystkich, którzy przeczytali mój ostatni blog „Z geja hetero” za jakiekolwiek nieporozumienie. Nigdzie tam nie napisałem, że „zostałem uzdrowiony… że LGBT wymaga uzdrowienia… że geje są wstrętni… że kościół sprawił moją zmianę… że pastor mnie przekonał, aby został hetero… itp”. Chcę poświęcić ten czas, aby najlepiej jak potrafię wyjaśnić dalej, jak wygląda moja podróż.
Continue reading →

Codzienne rozważania_14.08.2017

2Tym 3:12
TAK JEST, WSZYSCY, KTÓRZY CHCĄ ŻYĆ POBOŻNIE W CHRYSTUSIE JEZUSIE, PRZEŚLADOWANIA ZNOSIĆ BĘDĄ.
W wierszu 12 Paweł wyjaśnia, że jego doświadczenie nie było odosobnione. Pragnął żyć „pobożnie w Chrystusie Jezusie”, kochając Boga i służąc bardziej Jemu niż sobie – i za to cierpiał. Tymoteusz miał przekonać się o tym na własnej skórze, gdyż wszyscy chrześcijanie, którzy w Chrystusie Jezusie chcą żyć pobożnie, prześladowania znosić będą. Pobożność uaktywnia swoje przeciwieństwo: cielesność świata; zawsze tak było, również w przypadku Chrystusa, a On powiedział, że i nas czeka podobny los: „jeśli świat was nienawidzi wiedzcie, że Mnie wpierw niż was znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to co jest jego, że jednak ze świata nie jesteście, ale ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi”. Istotne jest, by zauważyć moment, kiedy Chrystus oznajmił swoim uczniom, by spodziewali się prześladowań. Wiedział, że będą żyć pośród tego świata, wśród bezbożnych ludzi, będąc jednocześnie nie z tego świata, wiodąc pobożne życie w Chrystusie. Ci, którzy są w Chrystusie, lecz nie żyją w świecie, nie są prześladowani, ponieważ nie mieli okazji styczności – a tym samym wejścia w konflikt – ze swymi potencjalnymi prześladowcami. Ci, którzy żyją w świecie, ale nie są w Chrystusie, również nie będą prześladowani, gdyż świat nie widzi w nich nic, co byłoby godne prześladowań. Ci pierwsi uciekają od prześladowań przez wycofanie się ze świata, a drudzy przez upodobnienie się do niego. Prześladowanie staje się nieuchronne tylko dla tych, którzy są równocześnie w świecie, żyjąc w Chrystusie.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.