Po co nam dyscyplina

Dudley Hall

Synu mój, nie lekceważ karania Pańskiego ani nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza; bo kogo Pan miłuje, tego karze, i chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje” (Hbr. 12:5b-6).

Idea bycia karanym przez Boga została w naszej kulturze skazana na banicję. Być trenowanym, aby osiągnąć lekkoatletyczne czy biznesowe wyniki nie wydaje nam się niczym niewłaściwym, lecz duchowa dyscyplina! To brzmi zbyt ostro. W końcu, ten bóg którego sobie stworzyliśmy w naszych umysłach, zabezpiecza nas pampersami a potem każdego zabierze do nieba, gdzie już nigdy nie będziemy musieli pracować.

W Liście do Hebrajczyków czytamy, że Bóg stworzył ludzkość, aby ją ukoronować chwałą i dostojeństwem jako szczyt stworzenia Bożego (Hbr. 2:6-9). Gdy grzech wszedł na świat, staliśmy się niewolnikami stworzenia, którym mieliśmy władać. Bóg jednak posłał następnego Człowieka, aby był pionierem na drodze powrotu do pierwotnego przeznaczenia: rządzenia. On utożsamił się ze Swymi młodszymi braćmi i siostrami, wybawił nas, aby odnowić nas do roli królów i kapłanów. Ponieważ taka jest przeznaczona nam rola, musimy być wyposażeni w potrzebne do rządzenia i bycia reprezentantami narzędzia.

Skoro w pewnym stopniu nie jesteśmy naturalnie wyposażeni do wypełnienia naszego przeznaczenia jako „Boże reflektory” na tej ziemi, potrzebujemy boskiej dyscypliny. Bóg nie zrezygnował z planu posiadania na ziemi synów, którzy pracują z nim w dziele manifestowania porządku/rządu nieba na ziemi. Dzięki przyjściu Jezusa jest taka możliwość, żeby byli ludzie w pełni wyposażeni do właściwego reprezentowania Boga i do wstawiania się za stworzeniem w obecności Bożej. On był pierwszym człowiekiem, który całkowicie wypełnił swoje przeznaczenie. W Nim przyszła nowa era i teraz ci, którzy są w Nim są tak trenowani, aby żyli w przyszłym życiu tak, jak On żył.

Będąc na ziemi Jezus nigdy nie spotkał się z sytuacją, która by Go pokonała czy choćby wprawiła w zakłopotanie. Pokazał, że przy współudziale Ojca ludzkość jest zdolna do rządzenia. Niemniej, Jezus nie rządził w taki sposób, jak to robią inni, On rządził przez miłość. Pokonywał swoich wrogów bardziej miłością i przebaczeniem niż mieczem. Jednym z Jego najbardziej zajadłych wrogów był Saul z Tarsu, który nienawidził Go i Jego uczniów. Z pasją wtrącał ich do więzień i pozbawiał życia, a jednak Jezus spotkał go i miłością przekonał do poddania. Saul/Paweł stał się przywódcą pierwszej misji kościoła.

Dziś wiadomości pełne są informacji o niepokojach i wywrotach, ponieważ ludzie w różnych krajach protestują przeciwko autokratycznym rządom. Wojny zawsze toczyły się na wielu frontach i pojawia się takie pokuszenie, aby myśleć, że na planecie Ziemi nigdy już nie będzie lepiej, lecz tak nie jest. Jezus przyszedł, aby odnowić ludzi wyposażonych w trzy rodzaje broni, którzy ostatecznie doprowadzą świat do jego przeznaczenia. Ta broń to: wiara, nadziej i miłość, i jest nie do powstrzymania. Pistolety i włócznie czy nawet lasery nie są w stanie powstrzymać ich mocy. My, którzy wierzymy w Chrystusa, zostaliśmy wyposażeni do korzystania z tych broni. Jeśli nie jesteśmy z nimi dobrze zapoznani, Bóg tak organizuje okoliczności, abyśmy się tego nauczyli. Bóg zamierza przygotować nas do wypełnienia naszego przeznaczenia. Nie zawsze wygodne jest, gdy zostają ujawnione i są usuwane niewiara, zwątpienie i nienawiść, lecz jest to bezwzględnie konieczne.

Nie jesteśmy ofiarami w świecie, który wyrwał się spod kontroli; jesteśmy synami, którzy znajdują się pod miłującą ręką Boga Ojca, który usuwa nasze stare oprogramowanie i odnawia nas do zadań, które nam przeznaczył. On pobudzi naszą wiarę, nadzieje i miłość, umieszczając nas w takich sytuacjach, które będą tego wymagały. Możemy przyjąć tą dyscyplinę jako zaszczyt, lub możemy walczyć z nią i w ten sposób opóźnić a nawet odrzucić ten proces.

Nowe stworzenie zaczęło swoje istnienie, lecz jeszcze nie zostało dokończone. Żyjemy w okresie pośrednim. Możemy uczyć się rządzenia, oczekując gorliwie na spełnienie całego nowego stworzenia. Podnieś głowę do góry. Idź prosto. Patrz przed siebie. To jest nasz czas, aby świecić. (Przeczytaj pozostałą część 12 rozdziału Listu do Hebrajczyków.)

 

 

aracer

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.