Pustynia – część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Często używamy wyrażenia: „Przechodzę przez pustynię”. Niekiedy ludzie mówią: „Bóg do mnie nie przemawia” albo „Czuję się tak, jakby Pan mnie opuścił”. Czasami ktoś odczuwa, że znalazł się na pustyni, gdy przez pewien czas nie doświadcza działania darów Ducha ani nie ma duchowych snów. Wszystko to – i wiele innych przeżyć – może towarzyszyć poczuciu przebywania na duchowej, suchej pustyni.

Porównujemy naszą pustynię do wędrówki Izraela przez pustynię
Czujemy się tak, jakbyśmy znaleźli się w miejscu jałowym i próbowali dotrzeć do duchowej Ziemi Obiecanej – do spełnienia, celu i kierunku w życiu, które przyniosą nam pokój oraz bliskość z Bogiem. W 1Kor 10, 1–13 Paweł, mówiąc o Izraelu, podkreśla, że wszyscy byli pod tym samym Bożym obłokiem, wszyscy razem przeszli przez to samo morze, wszyscy spożywali ten sam pokarm duchowy i pili z tej samej duchowej skały, „a skałą tą był Chrystus”. A jednak w większości z nich nie miał Bóg upodobania, ponieważ popadli w grzechy nieczystości, bałwochwalstwo i tęsknotę za względnym dostatkiem, jaki mieli wcześniej w Egipcie. Rodzi się więc pytanie: po co ta pustynia i czego powinniśmy się po niej spodziewać? A także: jaka powinna być nasza postawa, gdy przechodzimy przez duchową pustynię?

Po wspomnieniu o Izraelu na pustyni Paweł mówi w wersecie 6 i ponownie w wersecie 11: „A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas…” Greckie słowo przetłumaczone jako „pouczenie” oznacza zwrócenie uwagi, łagodne napomnienie, ostrzeżenie, aby coś zauważyć i potraktować poważnie. Innymi słowy: zwracaj uwagę, badaj, ucz się i nie powielaj ich błędów, gdy przechodzisz przez własną pustynię.

Rozważmy doświadczenie Izraela na pustyni
Pan przekazał Izraelowi Dziesięć Przykazań oraz całe Prawo Mojżeszowe wtedy, gdy naród przebywał na pustyni. Około 1400 roku przed Chrystusem żadna nacja nie była właścicielem tych terenów. To pokazuje, że Słowo Boże nie należało do żadnego pojedynczego narodu. Było przeznaczone dla wszystkich – dla każdego, kto zechce je przyjąć. Możemy również powiedzieć, że Jezus – Słowo Boże, które stało się ciałem – zawisł na krzyżu między ziemią a niebem i w tej przestrzeni, nienależącej do nikogo, zapłacił cenę za wszystkich ludzi.

Gdyby Bóg przekazał Słowo Izraelowi dopiero po osiedleniu się w ziemi Izraela, mogliby oni twierdzić, że żaden inny naród nie ma do niego prawa. Gdyby wyłącznie Żydzi ukrzyżowali Jezusa, mogliby rościć sobie do Niego szczególne, wyłączne prawo. Tymczasem w ukrzyżowaniu Jezusa uczestniczyli zarówno Żydzi, jak i poganie – Rzymianie. Dlatego Ten, który jest żywym Słowem pośród swojej własnej pustyni, jest dany wszystkim, którzy zechcą Go przyjąć.

Zastanówmy się także nad tym…
Gdyby Słowo Boże zostało dane Izraelowi na terenie ich kraju, inne narody miałyby wymówkę, by Go nie przyjąć. Mogłyby słusznie powiedzieć, że jest On jedynie „bogiem” Izraela. Tak się jednak nie stało – dlatego nikt nie ma usprawiedliwienia. Pustynia nie jest powodem do utraty wiary w Boga, ponieważ największe cuda w historii Izraela wydarzyły się właśnie podczas wędrówki przez pustynię. Bóg rozdzielił morze, zamienił gorzką wodę w słodką, sprawił, że ze skały wypłynęła woda, zapewnił obłok za dnia i ogień w nocy, zesłał mannę i przepiórki, a ich szaty i obuwie nie niszczały – i wiele więcej. Wszystko to stało się na pustyni.

My również powinniśmy wypatrywać Jego cudów, gdy przechodzimy przez własną pustynię. Niektórzy Izraelici narzekali na sposób, w jaki Pan ich zaopatrywał (na mannę). Nie bądźmy do nich podobni.

Ten powtarzający się w Piśmie wzorzec – że Pan daje swoje Słowo na pustyni – sprawia, iż bardzo często właśnie w takich okresach człowiek szczególnie zbliża się do Boga i czuje się duchowo mocny. Choć znajduje się na pustyni, wewnętrznie pozostaje silny. Dostrzega „małe” cuda codziennego zaopatrzenia, czasem ledwo zauważalne, a także właściwy czas wydarzeń, łaskę i wiele innych znaków Bożej obecności, które przynoszą mu pociechę.

Wiele lat temu prowadziłem studium biblijne w zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze. Uczestniczący w nim mężczyźni popełnili bardzo poważne przestępstwa i odbywali wyroki dożywotniego więzienia. Znajdowali się na pustyni, którą sami sobie stworzyli i w której mieli pozostać aż do śmierci. A jednak byli bardziej wolni niż wielu ludzi żyjących zwyczajnie poza murami więzienia. Byli wolni w duchu i w duszy. Pan był dla nich tak realny i tak łaskawy, że prawdziwie okazywali radość i pokój Pana pośród więziennych trudności.

Paweł cenił swoje doświadczenia pustyni: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali”. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. (2 Kor 12, 9)

Doświadczenie pustyni jest dla każdego człowieka wyjątkowe i głęboko osobiste
Nikt inny nie może go sobie przywłaszczyć. Przypomina nam ono, że jesteśmy tylko w drodze – a to bardzo ważne, by o tym pamiętać. Przechodzenie przez pustynię jest stanem tymczasowym, jedynie pewnym etapem życia. Gdy nasz najstarszy syn Chris doznał udaru w wieku siedemnastu lat i stracił władzę w lewej ręce oraz w dużej części lewej nogi, Pan powiedział do Barb: „Uczyń z tego chwilę, a nie całe życie”. Oznaczało to, że z perspektywy nieba jest to jedynie przelotny moment i że w samym środku kryzysu On chciał, aby dostrzegła szerszą perspektywę.

Nie powinniśmy pozostawać w miejscu, w którym określamy siebie jako ofiary okoliczności ani twierdzimy, że nasza pustynia jest skutkiem grzechów innych ludzi. „Gdyby tylko Egipcjanie pozwolili nam odejść dobrowolnie” – to nie jest właściwe myślenie. „Gdyby pastor nie miał romansu z liderką uwielbienia, nie czułbym takiego gniewu wobec nich i wobec Boga”. „Gdyby pastor nie zgrzeszył, nie miałbym poczucia, że mój cały duchowy świat się zawalił”. Nie.

Bez względu na to, kto co zrobił i kiedy, pamiętajmy powiedzenie: jeśli nie czujesz się tak blisko Boga jak kiedyś, zgadnij, kto się oddalił. Izrael musiał przejść przez pustynię, aby dotrzeć do Ziemi Obiecanej. Ukrzyżowanie Jezusa sprawiło, że uczniowie w szoku i zagubieniu uciekli. Ale nadszedł dzień zmartwychwstania. Pustynia jest częścią ziemskiego życia, lecz zawsze ma charakter przejściowy.

Piotr napisał w 2 P 1, 4: „…przez które zostały nam udzielone drogie i największe obietnice, abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiej natury…” Patrzymy na Boże obietnice jak na wysłuchane modlitwy, dlatego czynimy wszystko, aby trwać „w wierze”. Wypędzamy złe duchy, prosimy Ojca o pomoc aniołów, czasem pościmy i modlimy się, oczekując spełnienia obietnicy. Greckie słowo koinos, oddane tu jako „uczestnikami”, oznacza wspólnotę i współudział.

On jednak daje te obietnice przede wszystkim po to, abyśmy mogli mieć udział w Jego Boskiej naturze. Z mojego doświadczenia wynika, że w większości przypadków im szybciej skupiam się na upodabnianiu do Chrystusa i na duchowym wzroście, gdy z gorliwością oczekuję spełnienia Jego obietnicy, tym szybciej ta obietnica się realizuje. Zamiast przyjmować błędne przekonanie, że wszystko zależy wyłącznie ode mnie – od walki, wysiłku, napominania, postu i modlitwy – zatrzymuję się i zbliżam do Niego. W tym czasie robię wszystko, co mogę, aby kształtować w sobie charakter Chrystusa i owoce Ducha, czekając na spełnienie obietnicy. Gdy zestawisz swoje serce z Jego wyższym zamiarem – że obietnica ma prowadzić do udziału w Boskiej naturze – czas pustyni bardzo szybko się skraca.

W przyszłym tygodniu: czułość na pustyni. Wiele błogosławieństw!
John Fenn

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *