Relacja między niebem a ziemią_4


John Fenn

Piszę o tym, jak wygląda ziemia z perspektywy nieba i ostatnio zacząłem rozważać to, jak Bóg ustanowił dwie z trzech struktur władzy i w jakim stopniu, jeśli w ogóle, Sam się angażuje. Pierwsze dwie struktury to stworzenie i Rodziny. Teraz przejdę do końcowych komentarzy o rodzinach, jako głównej Bożej strukturze władzy na ziemi, zadając pytanie:
Gdzie jest Bóg, gdy dzieci stają się ofiarami?

Zaczynając od Stworzenia, które znajduje się w upadłym stanie, przez rodziny, które powstają w tym upadłym i wadliwym świecie, zdajemy sobie sprawę z tego, że wszyscy narodziliśmy się w upadłym świecie. Znaczy to, że źle poszło od DNA i chromosomalnych zaburzeń w ludzkim ciele, do zranień czy chorób, na które cierpią niemowlęta i dzieci. W tym upadłym świecie cierpią niewinni i czasami wydaje się, że Bóg jest odległy i nie troszczy się o to. Te dzieci, które wchodzą na upadły i wadliwy świat, rodzą się w rodzinach, które troszczą się o nie, rozrywając serca rodziców i pobudzając do pytań: „Dlaczego ja? Dlaczego my? Dlaczego dziecko? Gdzie jesteś Boże?”

Jako rodzice odczuwaliśmy najgorszego rodzaju uczucia, obserwując naszego najstarszego syna, który jest upośledzony, jak przechodził przez liczne operacje, udar, i będąc całkowicie bezsilni, nie mogąc w żadnym z tych przypadków pomóc mu w żaden sposób, nie wspominając o bezsilności w uzdrowieniu jego pierwotnego uszkodzenia mózgu, który został wywołany brakiem tlenu w czasie porodu. Spowodowane to było owinięciem się pępowiny wokół jego szyi i związania jej w ciasny węzeł i dlatego, że nie zostało wykonanie cesarskie cięcie we właściwym czasie. Właśnie wtedy rodzice zwracają się do Boga po pomoc i często wygląda na to, że odpowiedzi brak.

Wielu z nas wychowało się w takim odłamie wiary, która czyni z Boga Absolutną Odpowiedź na wszystko. Słyszymy przesłanie mówiące, że On uzdrowi, będzie błogosławił materialnie, że zbawi całą rodzinę, że będzie zbawiał, uzdrawiał i chronił, lecz nie zawsze tak się dzieje, jak to widzimy w Słowie i realnym życiu.

Ta rzeczywistość jest przedstawiona w 11 rozdziale Listu do Hebrajczyków, często wynoszonym jako „panteon chwały”. W połowie tego rozdziału i pod koniec autor mówi nam, że „Wszyscy oni poumierali w wierze, nie otrzymawszy tego, co głosiły obietnice, lecz ujrzeli i powitali je z dala; wyznali też, że są gośćmi i pielgrzymami na ziemi” (w. 13).

Przeżyłem to, co szczególnie rodzice chorych czy upośledzonych dzieci przeżywają, oglądając obietnice z daleka, lecz niezrealizowane w tym życiu.

W przeciwieństwie do tych, którzy mają „normalne” dzieci, musimy przygotować się na to, że my i nasze dzieci umrzemy w wierze, nie otrzymawszy tych obietnic. To sprawia, że jesteśmy „nienormalni” i różnimy się od naszych przyjaciół jak i rozszerzonej rodziny – często też zastanawiamy się, jaki jest cel tego, jak jest plan.

Oczywiście, otrzymaliśmy największą obietnicę, Jezusa Chrystusa, lecz możemy skończyć tak jak ci bohaterowie z 11 rozdziału Listu do Hebrajczyków, którzy umarli nie oglądając spełnienia obietnicy, którą był On. Otrzymali je w niebie, nie na ziemi. Gdy rodzą się dzieci i coś idzie strasznie źle, a Bóg wydaje się być odległy, musimy wiedzieć, że On wygładzi wszystko na końcu, lecz będzie przechodził z nami i naszym dziećmi przez dolinę cienia śmierci. Nie zabierze nas z tej doliny, będzie szedł z nami. To jest wiara.

Rodziny bez Boga

Ponieważ koncepcja rodziny jest sprawą delegowaną – Bóg przekazał swój autorytet/władzę rodzinie – ludzie, jeśli tylko chcą, mogą żyć bez Boga, a Bóg musi prawnie respektować to tak dalece, że aż do cierpienia wszystkich, a szczególnie cierpienia dzieci. Wszystko zostało stworzone przez Niego i dla Niego, lecz gdy ktoś wykorzystuje Jego zamiar, pojawiają się trudności i tragedie.

Powiedzmy, że dziewczyna czy chłopak są molestowani w młody wieku. Możemy zapytać: „Gdzie był Bóg? Dlaczego nie ochronił ich?” a odpowiedź jest powyżej: On stworzył rodzinę, aby była źródłem Bożej mądrości na ziemi, lecz rodzice nie zawsze chodzą zamierzonymi przez Boga drogami. Znaczy to, że w tych rodzinach, które zablokowały Boga, będą się działy różne rzeczy, On zaś nie angażuje się w tych rodzinach.

Znaczy to, że gdy dziecko płacze w agonii i bólu, choć Pan widzi to cierpienie i słyszy wołanie, zanim będzie mógł pełnoprawnie bezpośrednio wkroczyć w ich życie, musi często czekać do czasu, aż dziecko podrośnie i wyjdzie spod autorytetu niezbawionego ojca czy matki. Powiedziawszy to, muszę przyznać, że rozmawiałem z wieloma dorosłymi, którzy powiedzieli mi, że gdy byli wykorzystywani/molestowani, wołali do Boga i On dawał im pokój, bądź mieli przekonanie, że jakoś wszystko będzie w porządku, lecz minęło sporo lat, zanim Go poznali i zaczęli chodzić z Nim. Często w średniej szkole czy koledżu dzieje się to, że dziecko, które było wykorzystywane/maltretowane lata wcześniej, wychodzi spod autorytetu niezbawionej rodziny i wtedy Ojciec może legalnie stać się wielką częścią jego życia.

Rządy

W Księdze Dziejów Apostolskich, 17:26-27, Paweł mówi nam, że Bóg ustanowił plemiona, rodziny i narody (greckie ethnos) na ziemi, wcześniej zdecydował o ich powstaniu i upadku, a nawet określił ich granice. Mówi, że Bóg zrobił to w nadziei, że te ethnos będą Go szukać i znajdą Go. Znaczy to, że Ojciec ma nadzieję, że w swej różnorodności każda z etnicznych grup znajdzie jakieś fragmenty Boga, które zebrane w całość na tej planecie, spowodują, że ludzkość zobaczy portret pamięciowy osobowości Pana – a te wszystkie różnice etniczne raczej pozdrowią siebie nawzajem, zamiast stać się powodem do niezgody.

Przypowieści 29:2 oraz 1 List do Tymoteusza 2:1-5 oraz inne liczne fragmenty Pisma są nam wszystkim dobrze znane, a mówią o tym, aby modlić się za przywódców, abyśmy mogli żyć w pokoju oraz o tym, że gdy panuje sprawiedliwość ludzie cieszą się, lecz gdy rządzą źli, ludzie żalą się. Dlaczego Bóg nie interweniuje, gdy Jego ludzie żyją uciskani przez złe władze? Ponownie musimy wrócić do sprawy autorytetu/władzy na ziemi. On ustanowił rządy, aby chodziły z Nim, aby wprowadzały Jego drogi na tej ziemi, gdy więc to robią, co najmniej w jakiejś mierze, idzie za tym pokój i powodzenie. Gdy tego nie robią, ludzie cierpią, a On pracuje wyłącznie z tym jednostkami, które z Nim chodzą w ramach kontrolowanych przez (złe) rządy.

Czy widzisz wspólną nić przeplatającą się przez te 3 struktury władzy, gdzie Bóg interweniuje, bądź angażuje się? Odpowiedzią jest: jednostki.

On stworzył ziemię, wprowadził na nią mężczyznę i kobietę, dał im dom, powiedział, aby byli dobrymi szafarzami tej Planety i chodził wraz z nimi w Ogrodzie. Nasz Stwórca, zarezerwował Sobie prawo do tego, aby wkraczać w życie jednostek zgodnie tum, na ile chcą Jego zaangażowania. Ponieważ każda jednostka może znajdować się pod autorytetem rodziny bądź rządu, nie daje to Bogu pozwolenia na wkroczenie, tak więc może On pracować w życiu tych jednostek, lecz nie może bezpośrednio interweniować w sprawy rządu czy rodziny.

Historia Imperium Rzymskiego

Gdy przyjrzymy się historii Rzymskiego Imperium i tego, jak to się stało, że chrześcijaństwa zostało zalegalizowane w 300 roku po Chrystusie, jakieś 300 lat po Krzyżu, widzimy, że to narastająca fala zwykłych ludzi chodzących z Bogiem zmusiła zły rząd do reakcji. Podobna sytuacja miała miejsce w historii upadku ZSRR, kiedy to właśnie wzbierająca w liczbach i głośności fala jednostek zmusiła rząd do reakcji (wielu pisało, że to „przebudzenie” wewnątrz ZSRR było głównym katalizatorem).

W krajach, w których wybierani są liderzy, ludzie wstawiają w socjalnych mediach takie rzeczy jak: „Wykonała się Boża wola”czy podobne, odważnie ignoranccy zakładając, że Boża wola nie wykonała się w przypadku poprzedniej administracji, nie zdając sobie sprawy z tego, że Bóg działa przez jednostki, aby zmienić rodziny, a następnie, aby zmieniać rządy i w ten sposób w dalszej kolejności zmieniać kulturę i społeczne normy. Bóg nie jest bezpośrednio zaangażowany w działaniu złego rządu, lecz angażuje się w pracy z jednostkami, które chodzą z Nim, a które działają, aby zmienić swój rząd.

W Wielkim Nakazie Jezus nigdzie nie powiedział, żeby prowadzić ludzi do „nowego narodzenia”, ten zwrot pochodzi z 3 rozdziału Ewangelii Jana, w czasie rozmowy sam na sam Jezusa z Nikodemem, w nocy, w prywatnej rozmowie i nigdy nie było częścią nauczania, które Jezus przekazywał. Niemniej, faktycznie powiedział, że mamy uczyć innych ludzi obserwować (w naszym życiu) wszystko, co On nam powiedział, abyśmy przestrzegali. Jest to przemiana jednostek, które są częściami rodzin, które składają się na rządy. Jak powiedział do mnie Jezus w czasie widzenia w lutym 2001 roku: „Jak było na początku, tak musi być teraz. Ja działam w ramach relacji”.

Amen.

Następnym razem nowy temat, a do tej pory dużo błogosławieństw,

John Fenn

email me at cwowi@aol.com

[Głosów:1    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.