Stan_02.04.2019

Pierwszym świadkiem zmartwychwstania nie jest mężczyzna, lecz kobieta uważana za „grzesznicę” –
Maria Magdalena! Ooo!! Być może historia zmartwychwstania była czymś więcej niż zmartwychwstaniem tylko Jezusa! Być może było to również zmartwychwstanie kobiecej twarzy Boga. Nie zapominaj, że Bóg uczynił człowieka na swój obraz jako „kobietę i mężczyznę”, początkowo w jednym ciele. Przez pierwsze tysiąc lat kościoła Maria uważana była nie tylko za apostoła, lecz za „apostoła apostołów” – fakt wyraźnie widoczny we wszystkich czterech ewangeliach. To objawienie nie brzmi dobrze w kościelnym klubie oldbojów.

Maria, matka Jezusa, rodzi Jezusa i wychowuje go do wieku dojrzałego, jest przy Jego ukrzyżowaniu. Kto następnie jest pierwszy obecny przy zmartwychwstaniu? Inna kobieta, też Maria. Ona to zostaje „posłana” (co jest znaczeniem wyrazu „apostoł”), aby powiedzieć uczniom o zmartwychwstaniu. Ci zaś nie chcą słuchać bądź nie traktują jej poważnie. Chodzi mi o to: „Gdyby to była prawda to my (jego mężczyźni)- nam powiedziano by o tym najpierw”.

Gdzie Jezus uczył o wartości obmywania stóp? Kolejna Maria!! Maria z Betanii. Wydaje się, że Bóg używa stale kobiet, aby ruszyć nas poza intelektualną ewangelię mocy/władzy ku empirycznej ewangelii bezwarunkowej miłości, czułości, emocji, pasji i poddania.

W tym wszystkim chodzi mi głównie o to, abyśmy zwrócili uwagę na kobiecą twarz Boga. Myślę, że właśnie dlatego „Chata” była tak kontrowersyjna . Bóg, którego w istocie swej niewiary odrzuca każdy ateista to zawsze typ męski. Odrzucają „człowieka boga”, gniewnego, karzącego, niemiłosiernego i nie winię ich za to. Jeśli chodzi o takiego „boga” również jestem ateistą. Często powtarzam: „gdyby jakaś matka zarządzała piekłem, nie byłoby tam nikogo”. Tylko Bóg podobny do Zeusa może zapełniać piekło.

Bóg w czasie naszej podróży objawia nam Boga w różny sposób. Czasami musi być przyjacielem, czasami Ojcem, lecz w chwilach największych porażek i bólu Bóg objawia się jako ona, w obecności kobiecej, matczynej troski. Dla większości jest to to pierwsze spotkanie, na którym zakochujemy się w Bogu. W takiej chwili matczynego współczucia nie ma się czego obawiać. Mamy do stracenia wyłącznie fałszywy obraz Boga, który nam dobrze nie służy.

[Głosów: 2   Average: 3.5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.