Category Archives: Tyra Stan

Stan 13/14.05.2020

13 maja
Pismo mówi nam, abyśmy zwracali uwagę na swoje myśli, ponieważ one definiują dla nas rzeczywistość. „Jak człowiek myśli w sercu swoim, taki jest” stanowi bardzo wyraźne przesłanie. Mówi nam się, w jaki sposób rozbijać warownie (fortece egoistycznych wniosków) – „wziąć wszelką myśl w posłuszeństwo”.

Ponieważ tradycyjne chrześcijaństwo nauczyło nas tego, że wszystko zaczyna się na zewnątrz nas, odmawiamy wzięcia odpowiedzialności za stworzone przez siebie sterowane myślami wewnętrzne zło. Dochodzimy do wniosku: „Diabeł mnie do tego zmusił”. Dobro i zło nie są jakimiś zewnętrznymi siłami, lecz wewnętrznym stanem umysłu, który jest tam obecny i realny, bez względu na to czy na jego podstawie jest podejmowane działanie czy nie.

Zamiast myśleć, że zło jest jakimś zewnętrznym czynnikiem działającym na nas, musimy zrozumieć i przyznać się do chciwości, nienawiści, osądzania z których rodzą się złe działania. Jezus przypomniał nam o tym, że to na serce należy zwracać uwagę (Mt 5:17:48).

Nasze złe myśli są projekcjami chorego serca, które odzwierciedla brak zrozumienia bądź ignorancję co do natury rzeczywistości. Na przykład: jeśli uważamy, że pewne rzeczy są niezależne od innych, nie możemy dostrzec, że w rzeczywistości wszystko jest współzależne. Rzeczywiście, nikt nie jest samotną wyspą. Najbardziej niebezpieczną manifestacją ignorancji prowadzącą do zła jest założenie, że ja istnieję niezależnie od wszystkiego innego.

Continue reading

Stan 11/12.05.2020

11 maja
Jeśli wrzucisz kostkę lodu do miski z ciepłą wodą to lód po pewnym czasie stopi się i po prostu zmiesza z wodą. Kostka lodu traci swoją formę, lecz nie traci istoty. Jej istotą jest H2O, czyli taka sama woda jak w całej misce. Kształt kostki umożliwiał jej przez pewien czas wyróżniać się z reszty wody, lecz ostatecznie nie będzie jej ani więcej, ani mniej. Wszelkie formy wody jak: deszcz, chmury, śnieg, szron są po prostu innymi formami swego oryginału. Być może jest to lepszy sposób na opisanie ziemskich religii. Jeśli wkurza cię to, to zwróć na to uwagę i zastanów się „skąd” bierze się twój gniew.

Być przebudzonym do doświadczyć Jedności dla siebie samego. Zaczynasz swoją podróż od założenia, że jesteś oddzieloną formą, lecz po pewnym czasie, otoczony przez rzeczywistość życia przestajesz próbować być inny i rozpuszczasz się (poddajesz się) do formy, która stanowi wszystko. Początkowo to, co Boskie, wydaje się inne od ciebie, lecz na końcu odkrywasz, że jest tylko to, co Boskie i obejmuje to również ciebie. Słuchaj uważnie tego, co ci mówię: nie chcę być zagadkowy, po prostu nie wiem, jak inaczej powiedzieć to, co chcę powiedzieć. Kiedy ten poznający (ty) sam wie, że jest poznany (przez Boga) wtedy ten poznający nie jest już czymś innym, niż tym, co znane i obaj znikają w przeżywaniu poznania, które jest w istotą Jedności. Taka jest modlitwa Jezusa w J 17:21.

Continue reading

Stan 9/10.05.2020

Stan Tyra
9 maja
I zwoławszy dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi demonami i moc uzdrawiania chorób” (Luk 9:1).

Praktycznie rzecz biorąc demony reprezentują oskarżenia nieświadomej siebie czy śpiącej świadomości. Skoro Jezus wymienił tutaj razem demony i uzdrowienie wskazuje na to, że są ze sobą połączone. Dobrą nowiną jest to, że my tworzymy nowy światowy porządek, w którym pierwszym zadaniem jest uzdrawiać siebie nawzajem. Robimy to „niszcząc dzieła diabła” (1J 3:8), którymi są kłamstwa i oskarżenia, które umysł napełniony ego powtarzał tak długo, aż uwierzyliśmy, że są prawdą. Jest to ten sam głos, który reprezentuje w Ogrodzie wąż, oskarżając Ewę o to, że nie jest doskonała, pełna i że Bóg coś z Siebie ukrył przed nią, a co teraz ona miała zdobyć i na co zapracować. Największy krok ku uzdrowieniu to przypominanie sobie nawzajem, że w Nim jesteśmy „doskonali nie brak nam niczego” (Jk 1:4). Tak naprawdę to ten wers wyraźnie stwierdza, że pełnia nie jest czymś, co da się osiągnąć, lecz czymś, co odkrywa się, gdy doświadcza się rzeczywistości poprzez łaskę i cierpliwość zarówno własną jak i innych.

W cytowanym fragmencie z Ewangelii Łukasza Jezus nie wspomina nic o tym jak być nienagannym czy jak być dobrym członkiem kościoła. Niczego nie mówi o uczeniu się wersów na pamięć czy postępowaniu według ścisłych zasad moralnych. Zamiast tego demonstruje, w jaki sposób uzdrawia twoje życie. W Piśmie w różny sposób oddane jest uzdrowienie. Jednym z nich jest „sozo” oznaczające „pełnie/zdrowie”, lecz najczęściej używanym jest „terapeia” – „terapia”. Wszyscy cierpimy emocjonalnie, fizycznie, duchowo i w relacjach. Wszyscy potrzebujemy uzdrowienia, a tak naprawdę Jezus mówi, że przyszedł tylko do tych, którzy są chorzy. Wszyscy jesteśmy chorzy, lecz jeśli udajemy  zdrowych, odrzucamy rozwiązanie. Nie da się uzdrowić problemu, któremu ktoś zaprzecza.

Wydaje mi się, że ciągle nie jesteśmy uzdrowicielami z powodu chronicznego udawania i nieustannego zaślepienia sobą. Skutek jest taki, że nie mamy świadomości siebie. Jezus zawsze był świadom innych i reagował na wszelkiego rodzaju cierpienia innych z ogromnym współczuciem i reakcją.

Ktoś opowiadał o sytuacji, w której się ostatnio znalazł z powodu samobójstwa człowieka, który mieszkał koło niego. Ta osoba powiedziała mi: „Myślę, że miał mnóstwo problemów. Zatrzymałem się kiedyś i zaprosiłem go do kościoła, lecz nigdy nie przyszedł”. Wszystko we mnie krzyczało: „Czemu nie zaprosiłeś go do swojego życia, swego domu, do swojej obecności?!” Większość „chrześcijan” ignoruje wzór pozostawiony przez Jezusa i odrzuca powołanie na uzdrowicieli w tym świecie. W rezultacie albo zignorowaliśmy chorego, który jest w pobliżu, sugerując terapię, bądź zaprosiliśmy go do kościoła. Zwróć uwagę na to, że Jezus nigdy nie zrobił nic z tych rzeczy! Jezus zapraszał ich do siebie, błogosławił im, przebaczał, okrywał, wysłuchiwał, udawał się z nimi do domu na obiad. O ile mam pewną wiarę w to, że medycyna i terapia ma swoją rolę w uzdrowieniu człowieka, nie sądzę, aby żeby dla nas, którzy twierdzimy, że jesteśmy w Chrystusie, istniała opcja: albo-albo.

Continue reading

Stan 5/8.05.2020

Stan Tyra
5 maja
To Słowo Boże było edytowane niezliczoną ilość razy przez niezliczoną ilość autorów. Czy rzeczywiście da się „edytować” SŁOWO BOŻE? Same tylko podstawowe pisma hebrajskie i greckie zostały drastycznie zmienione tak, aby pasowały do łacińsko – katolickiej narracji, zanim zostały zredagowane do czegoś, co wielu nazywa NAJŚWIĘTSZĄ BIBLIĄ KRÓLA JAKUBA. Zarówno łacińska religia jak i kościół anglikański potrzebowały religii mocno opartej na strachu i późniejszej biblii, aby utrzymać ludzi w strachu, poddaniu i płaceniu. Kolejne edycje miały na celu zapewnienie władzy, kontroli i finansów.

W zależności od preferowanej wersji religii będziesz trzymał się mocno Biblii jako niezawodnej, równocześnie podważając prawdziwość wielu wersów jako nieprawdziwych, bądź nie na dziś. Na przykład: wino nie było winem tylko sokiem owocowym, a dary przeminęły wraz z apostołami i już nie są dla nas na dziś. No, może poza Pastorem, Nauczycielem i Ewangelistą. Nie chcielibyśmy, aby apostoł czy prorok ujawnił naszą wersję mocy Kościoła, prawda?

Żaden z autorów nie pisał żadnej księgi myśląc: „Muszę to zrobić dobrze, ponieważ kiedyś będzie to część Słowa Bożego!” Nie usłyszysz Jezusa mówiącego do Mateusza: „Przeczytaj mi ten fragment jeszcze raz, chcę być pewien, że przekazałeś dokładnie to, co chciałem mieć tutaj w 4 rozdziale, 2 wierszu. Mojżesz nie napisał ksiąg, które nazywamy Torą (Od Rodzaju do Powtórzonego Prawa, nie żył już 300 lat wcześniej, zanim pierwsze wyrazy Tory zostały zapisane.)

Continue reading

Stan 4.05.2020

4 maja
Nie zamierzam w tym cyklu blogów rozpakowywać każdej biblijnej historii, lecz zaprosić was do, że tak powiem, zajrzenia poza zasłonę, do odkrycia przemieniającej mocy symboliki zawartej w tych pięknych opowieściach. Nie próbuje nikogo przekonać do czegokolwiek, ani zanudzać chrześcijan.

Chciałbym się tylko podzielić swoją własną historią, tym, co widzę, zaprosić was do spojrzenia i zastanowienia, a następnie albo zejść z drogi, albo zrobić następny krok dalej w tej materii. To wszystko. Zaufajcie mi, kilka lat temu sam nazwałbym siebie heretykiem new age opanowanym przez diabła, więc rozumiem. Każdy z nas budzi się wtedy, gdy jest do tego gotowy.

Dorastając słyszałem jedynie, że Biblia jest Słowem Bożym. Niedzielne poranki zawsze  obejmowały: „Wstańmy wszyscy, aby wysłuchać Świętego Słowa Bożego”. Zawsze zastanawiałem się, czy Bóg wkurzyłby się, gdybym został na siedząco, lecz wtedy pamiętałem, że zaraz będzie komunia i nie chciałem dawać w czasie ceremonii okazji śmierci z powodu niewyznanego grzechu, więc po co było ryzykować siedzeniem. Miałem mnóstwo „większych” grzechów, które musiałem obowiązkowo wyznawać przed chlipnięciem tego potencjalnie śmiertelnego soku. Stawałem więc, wdzięczny za to, że można było na chwilę oderwać się od tej ciężkiej drewnianej ławy i tych sześćdziesiąt minut koszmaru jaki wywierała na mój delikatny tyłek. Zresztą gdybym nie wstał to mój Tato po powrocie do domu również naruszyłby mój delikatny tyłek, więc: „Wstawałem z Ławy!”

Doszedłem do wniosku, że spisana Biblia to to samo co Bóg i każde słowo zapisane w literalnym szczególe był literalnie osobą Boga. W rzeczywistości, było to wpajane w nas, że Biblia była literalnym, niezmienionym i niezawodnym Słowem Boga, a jednak było tam mnóstwo cholernego gnoju, które przeganiało strachem tego pszczółkę-Jezusa ze mnie. (https://bsth.fandom.com/wiki/Bee_Jesus)

Zawsze myślałem: „dużo mówimy o miłości, lecz w tej książce jest dużo rzeczy pozbawionych miłości”. Patrząc wstecz widzę, że z jakiegoś powodu był ukryty we mnie bunt przeciwko religii. Nie chciałem odrzucić Boga, chciałem znaleźć go i wiedzieć, że ten „Bóg”, któremu służyłem to nie On. Byłem dzieckiem, cóż jednak mogłem wiedzieć. Musi tak być, bo jestem grzesznikiem, myślałem, więc przeszedłem nawą, wziąłem kaznodzieję za rękę i pomodliłem się oddając swoje życie Jezusowi. Jest! Wcześniej wydawało mi się, że to powinno rozwiązać problemy z moja buntownicza naturą, lecz zanim wyszedłem z budynku zobaczyłem tą fajną dziewczynę i zacząłem budować wielką erotyczną pogoń i pościg, jak to tylko młody mężczyzna potrafi. W porządku, nie zadziałało, pomyślałem. Ciągle jestem tak samo zły, jak zawsze. Może nie byłem szczery. Byłem jedyną osobą, jaką znałem, zbawioną tej niedzieli i odpadłą w ciągu pół godziny, która musiała znowu oddawać swoje życie następnej niedzieli. Dobry Boże to całkowicie niemożliwe!!!

I tak to było. Ta religijna zabawa w której tkwiłem, która kręciła się wokół rzeczywiście była i jest niemożliwa dla każdego, kto kiedykolwiek się na nią dostał. Nikt jednak tego nie przyznawał, po prostu pozorowaliśmy i udawali, że jesteśmy duchowi i święci.

Na szczęście obecnie ludzie na całym świecie budzą się do nowego patrzenia, nowego postrzegania rzeczywistości i autentycznego nowego życia. Jest to Dobra Nowina wielkiej radości dla wszystkich ludzi.

Jeśli nadal jesteś uzależniony od tradycyjnej religii, oto fakt, który musisz przemyśleć jeśli masz ruszyć poza to, zbudzić się i zacząć widzieć: musisz całkowicie zdać sobie sprawę z tego, że biblia nie jest TYM Słowem Bożym. Są to słowa mężczyzn i kobiet przekazywane przez stulecia, wielokrotnie opowiadane historie o SŁOWIE Bożym, Jezusie. Dopóki będziesz zachowywał się tak, jakby te słowa były dokładnym obrazem Boga, nigdy nie odkryjesz Chrystusa w sobie, ponieważ zawsze będziesz szukał bożka gdzieś tam, na zewnątrz, w jakichś niezbadanym miejscu i tęsknił do jakiegoś geograficznego nieba, w którym pewnego dnia w końcu spotkasz Go twarzą w twarz.

Wiem, że to trudne miejsce na zatrzymanie się, lecz zrobię to. Da to miejsce na czas zaciekawienia, na wzrost tej ciekawości i rozwścieczenia, aby wysłać mi kilka wiadomości z atakami. Podejmę ten temat jutro.

<|>

Stan 2/3.05.2020

2 maja

Kocham biblijne historie. Wielu z tych, którzy wyszli poza tradycyjne formy religijne powiedziało mi, że tęsknią za tymi historiami, oraz za nowym rozszerzonym patrzeniem na nie. Rozmawiałem osobiście z wieloma „niewierzącymi”, którzy kochali biblijną prawdę dopóki nie brzmiało to jak studium biblijne czy kościelne kazanie. Ja zaś tęsknię za podrażnieniem tego boskiego swędzenia w tobie. Chciałbym móc sprawić, aby ewangelie były dla wszystkich dostępne, atrakcyjne i pełne treści.

Szczególną moją troską jest to, w jaki sposób wzięliśmy historie opowiadane przez Jezusa i obróciliśmy je w doktrynalne twierdzenie „my, a oni”, które jest całkowitym zaprzeczeniem wszystkiego czego Jezus nauczył i co prezentował. Nie widzę żadnej sygnału, jakoby Jezus zamierzał stworzyć nowa religię, nie, nawet chrześcijaństwo. Nie zamierzał również tworzyć kościoła a już z pewnością takiego, jaki my tradycyjnie zdefiniowaliśmy.

Jego cel był i jest jasny. Chciał wzbudzić świadomość i wznieść zachowanie do takiego poziomu, który przewyższy interes własny, chciwość, religijne moralizatorstwo, rytuały i przepisy. Nigdy nie sugerował, abyśmy mieli „zestaw” wierzeń, przyłączyli się do organizacji czy uważali siebie za ekspertów w czymkolwiek „”bożym”.

Osobiście spotkałem ludzi, w tym buddystów, ateistów i gnostyków, którzy byli zainspirowani Pismem. Ten tekst jest święty nie dlatego, że należy do jakiejś szczególnej religii, lecz dlatego, że przekracza wszelkie religie. Jest rozdarciem zasłony ludzkiej świadomości, która jest drogą do tego co nieskończone i nieograniczone. Jeśli prawda nie jest prawdą zawsze i dla wszystkich ludzi, to nie jest to boska prawda.

Zainteresowany? Zaczekaj a ja spróbuję przez następnych kilka dni lub tygodni rozpalić twoją fascynacje ewangeliami i Jezusem. Kto wie? Nie mam żadnego planu, po prostu cel. Wejdźmy do tej rzeki i zobaczmy dokąd nas zaprowadzi.

Continue reading

Stan 20/24.04.2020

20 kwietnia
Posty, które niemal codziennie tutaj umieszczam mają na celu stworzenie zamieszania i rzucenie wyzwania łatwym odpowiedziom, a nie wywoływanie kłótni. Jeśli jestem w stanie mieszać w głowie wystarczająca długo, aby zatrzymać umysł i powstrzymać łatwe odpowiedzi to może będzie na tyle miejsca, aby zacząć słuchać wewnętrznego ducha. Coś, co zdarza się rzadziej, ale jednak się zdarza to ludzie, którzy aby sobie pomóc muszą zweryfikować swoje myślenie i zrezygnować ze swych z góry ustalonych wniosków. Tak, jakby mieli już gotowe wszystkie odpowiedzi i po prostu czekali na kogoś, kto wpadnie w ich sieć.

Uczmy się słuchać siebie nawzajem nie osądzając czy nie wyrażając swojej reakcji. Musimy dopuszczać coraz dłuższe pauzy i unikać natychmiastowych i mądrych ripost, które często bardziej przypominają Joy Behar and the View (amerykański program komediowy – przyp.tłum.) niż duchowe odkrywanie.

Nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi wszystkim. To, co mogę zrobić, to iść wraz z innymi, zachęcać ich do tego, aby szanowali swoją własną podróż, nie domagając się, aby naśladowali moją. Jest zbyt wielu ludzi, którzy nigdy nie opuścili „domu” (miejsca znanej sobie tożsamości), a szybko wychodzi im osądzanie każdej podróży, która wymaga opuszczenia domu.

Wiem już o tym, że gdy masz coś do powiedzenia, ludzie znajdą cię. Brak słuchaczy a nawet przeciwników tego, co masz do powiedzenia jest jedyną drogą do przemieniającej mądrości. Milczenie jest bardzo rzadko spotykanym poziomem mądrości.

Continue reading