Category Archives: Tyra Stan

Stan_6/7.07.2019

Stan Tyra

Zachodnie chrześcijaństwo kształtuje prawdę i ogłasza ją na podstawie zbioru intelektualnych idei o Bogu, który został stworzony na MÓJ obraz, a to wszystko przy wsparciu rozdziałem i wersetem z Pisma, uzasadniając mój biblijny spryt. Skutek jest taki, że ego staje się najcenniejsza własnością, religijnym fanatykiem własnej produkcji.

Jezus odrzuca „tą prawdę” do której doszedł własną pracą święty człowiek, definiując prawdę jako Osobę, a nie koncepcję czy wiarę. Mówi: „Ja jestem prawdą” (J 14:6), po czym natychmiast wskazuje na siebie jako na tego, kto ma absolutną relację ze swym „Ojcem” (J 14:7, 9-10) i Ducha, który jest w relacji z nimi obydwoma (16-18). To na nowo porządkuje świat religii ze sporów wokół idei i koncepcji na świat spotkania, relacji i obecności.

To jest ta tajemnica „Chrystusa w was…” Tak więc, prawda nie jest czymś, do czego „dochodzisz”, jest to ktoś, kogo doświadczasz. Tajemnica Chrystusa w was nie jest czymś, co da się zrozumieć, lecz jest kimś do zrozumienia kogoś ustawicznie dążysz. Prawda nigdy nie wręcza czegoś ostatecznego czy wniosku. Jest to „ukryta mądrość” Boża i jest wyłącznie objawiana poza umysłem człowieka. To są te rzeczy, które Bóg przygotował dla tych, którzy Go kochają (1Kor 2:6-7, 9) – poznanie „duchowe duchowych rzeczy” (2:13).

Wyłącznie wtedy, gdy przestaniesz żądać od Biblii definicji Boga, pozwolisz duchowi objawiać Ojca i definiować siebie. Nie możesz znaleźć siebie, nie znajdując Jego i nie możesz znaleźć Jego, nie znajdując siebie. Żądamy Boga na obraz Biblii, zamiast Biblii na obraz Boga, a to wielka różnica!!

Stan Tyra

Dzieje się wielka duchowa rewolucja. Nigdy dotąd, w czasie mojego 62 letniego życia na ziemi nie widziałem takiego wstrząsania, takiego nastawienia ku dołowi, gdy następuje wyraźna przemiana, gdy ostatni stają się pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.
Dzieje się to zarówno w duchowej jak i politycznej rzeczywistości, w obu kierunkach, a opór jest silny.

Jedyne czego Bóg potrzebuje, aby przebić się do tego świata w nowy sposób to brama, której użycia nikt nie spodziewałby się, lecz jest ukryta tak, że tylko ci marginalizowani, ci, którzy są poza plemiennym systemem władzy to rozpoznają.

Wygląda na to, że dopóki nie zostaniesz wykluczony z grupy czy systemu, nie jesteś w stanie rozpoznać bałwochwalstw, kłamstw, sprawiedliwości własnej tej grupy czy systemu. Wydaje się, że istnieje jakaś „strukturalna ślepota” u ludzi, którzy są zadowoleni i usatysfakcjonowani wewnątrz jakiejś grupy. Nie rozpoznają tego, że jest to przeważnie system przynależności, który sami dla siebie stworzyli.

Jeśli chcesz kogoś nienawidzić to nie ma do tego lepszego miejsca niż znaleźć się wewnątrz grupy. Jeśli dodasz do tego również wers czy dwa z Biblii, możesz to robić, a nawet czuć się w tym duchowo. Twoje nietknięte ego może i będzie wykorzystywać religię i plemienność do budowania poczucia wyższości i sprawiedliwości. To powszechny schemat. Wewnątrz tego „strzeżonego” i rzekomo świętego miejsca, istnieje religia samozadowolenia, gdzie ludzie czują się „zbawieni” przez zachowywanie praw tej grupy. W istocie zbawili sami siebie,  i niewiele potrzebują miłosierdzia i łaski Bożej.

To łagodni odziedziczą ziemię, a nie hardzi, jak oni, ponieważ zmiany następują od dołu, a reszta jest tylko przestawiana. Nie przemienieni ludzie zwykle sądzą, że przemiana odbywa się z góry na dół, czy z zewnątrz, tymczasem Jezus w przypowieściach uczy nas tego, że wszelka prawdziwa przemiana dzieje się z dołu ku górze, czy z wnętrza na zewnątrz. Jak powiedział Jezus: „Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta” (Mt 23:26).

Stan_4/5.07.2019

Stan Tyra

Wydaje się, że Jezus więcej chwalił wiarę niż miłość. Dlaczego? Myślę, że  dlatego, bo wiara daje cierpliwość w znoszeniu tajemnicy, pokój w braku wiedzy, dzięki czemu mamy czas na negocjowanie naszej podróży. Miłość jest celem, lecz wiara jest procesem docierania tam a nadzieja jest zgodą na życie bez rozwiązania czy pewności. To rzeczywiście są trzy rzeczy, które pozostały (1Kor 13:13).

Początkowo nikt nie jest gotowy na wiarę, więc osiadamy na grupowym myśleniu, plemiennych zwyczajach i przekonaniach. Członkostwo w grupie może być furtką, lecz często staje się substytutem osobistego spotkania i wewnętrznego doświadczenia. Podróż od „będziecie ludem moim…” (plemienność bądź mnóstwo) do „nie ma gdzie głowy złożyć” (unikalność) jest samotnym miejscem do czasu osiągnięcia prawdziwej dojrzałości i dojściem do wiary, nadziei i miłości.

Podróż od „grupowego myślenia” do Unikalności jest podróżą wiary, która otwiera drzwi do autentycznego poczucia więzi grupowej, ponieważ w tym stanie możesz zostać połączony przez Boga bez poświęcenia swej unikalności. Już nie masz tak silnego braku poczucia bezpieczeństwa, że wymagasz nieustannego potwierdzenia ze strony grupy, lecz tak dobrze czujesz się z nie-wiedzą, że nie potrzebne ci są systemy grupowego myślenia, ani sama grupa do ochrony twojego miejsca w systemie. Oto w pełni rozumiesz jak i dlaczego miłosierdzie jest ważniejsze od ofiary.

Dla wielu ludzie punktem odniesienia jest polityka, religia, rozgłos, nowy kaprys i wiele innych rzeczy. Gdy zmienia się ten punkt odniesienia, oni również się zmieniają. Gdy mówi – oni słuchają i przyklaskują. To „ego” o bardzo niskim poczuciu bezpieczeństwa staje się „posiadłością” czegoś czy kogoś innego. Plemienność jest pomnożeniem tego przez wielu. Biblijny język wyraża to jako „posiadanie demona”. Zawsze, gdy coś niezdrowego definiuje ciebie, jesteś słabo zdefiniowany i faktycznie w posiadaniu. Dzieje się tak wtedy, gdy jakaś negatywna projekcja czy agenda uchwyci cię, a ty uznajesz je czy to świadomie czy nie. Znam mnóstwo ludzi „opętanych”! 🙂

Lekarstwem na negatywne posiadanie jest pozytywne posiadanie, co Jezus często robił. Za każdym razem gdy jakaś święta osoba (w pełni zaakceptowana) jest dopuszczona do odzwierciedlania ciebie, ma moc „egzorcyzmowania” czy uzdrowienia ciebie. W istocie, gdy Jezus mówi: „Twoja wiara uzdrowiła cię” mówi, że to twoje zaufanie w moją refleksję i opinię o tobie uzdrowiła cię, uwolniła od opinii i posiadania przez kogoś innego.

Hindus powie: „gdy idziesz do klasztoru siedź cicho, nie twoją rzeczą jest wpatrywać się w Boga, lecz pozwolić Bogu wpatrywać się w ciebie”.

Stan_03.07.2019

Stan Tyra

W 7 rozdziale Księgi Rodzaju znajduje się opis Arki Noego, który stał się bardzo dobrze znaną Biblijną historią, lecz jak dotąd nie pozwoliliśmy na to, aby jej metaforyczne znaczenie nauczyło nas czegokolwiek służącego przemianie. Została zdegradowana do słodkiej opowieści dla dzieci, bądź sprowadzona do mściwego ludobójstwa dokonanego przez Boga, zmiatającego wszystko i dokonującego w napadzie furii sobie samemu przemeblowania.
Tracimy w ten sposób klucz służący odkryciu podstawowego objawienia zawartego w tym opisie, a mianowicie to, że Bóg sprowadził wszystkie możliwe na Ziemi przeciwności w jedno miejsce i trzymał je tam na tyle długo, życie zostało zrozumiane i doświadczone. W miejscu wymuszonej bliskości zgromadził to, co w swej naturze dzikie oraz to, co domatorskie; to, co czołga się i fruwa, co czyste i nieczyste, co męskie i żeńskie. Życie spełnia się wtedy, gdy trzymamy wszystkie te niepogodzone sprzeczności wewnątrz siebie, nie zmieniając ich. Ta historia wskazuje na to, że to Ty jesteś taką Arką pełną sprzeczności.
Ego zawsze chce wszystko zmieniać, poprawiać i doprowadzić do tego, aby kurz szybko opadł. Tak więc, Arka obrazuje to, jak Bóg uwalnia nas, wypuszczając nas na pewien czas na wzburzone fale, uwięzionych razem ze sprzecznościami, przeciwieństwami, napięciami i paradoksami, które stają się dla nas szkołą zbawienia i szkołą bezwarunkowej miłości.
Miłości można nauczyć się wyłącznie przebywając w tej arce przeciwności, w spotkaniu z „innością”. Aby, że tak powiem, „przemeblować” swoje życie, musimy zacząć od „znoszenia ciężarów jedni drugich, aby w ten sposób wypełnić prawo Chrystusa” (Ga 6:2). Przyjąć rzeczywistość i Chrystusa to przebaczyć ludzkości to, że jest ludzka. Bez tego przebaczenia ani zbawienie, ani przemiana jakiegokolwiek rodzaju nigdy nie zajdzie.
To, czego rzeczywiście obecnie szukasz to nie to, żeby być bezbłędnym, lecz przyłączonym (tut. gra słów: „not to be correct but to be connected”).
Dalsze jedzenie z niewłaściwego drzewa powoduje, że znajdujemy się poza tym ogrodem i czujemy się usprawiedliwieni ceniąc bardziej rzekomą poprawność niż autentyczne poczucie więzi/łączność.

Stan_01/02.07.2019

Stan Tyra
Wyraz „grzech” jest skrajnie błędnie rozumiany i stanowi bardzo wielki problem dla nas. W swej ignorancji i naiwności przyjęliśmy bardzo niewłaściwe i zwodnicze wyjaśnienie grzechu jako biblijnej prawdy. Zamiast wykorzystać go w wyjaśnieniu iluzji oddzielenia, życia z dala od domu i poza naszym ogrodem, sprawiliśmy, że znaczy nieprzyzwoite zachowania i moralną niegodność.

W biblijnym objawieniu Jezusa nie chodzi o działanie, lecz o uświadomienie. Nigdy nie możesz się „dostać tam”, możesz tylko „być tam”. Wyłącznie ludzkość może przyjąć to jako prawdę, ponieważ mówi to więcej o Bogu niż o nas, a jest to nie do przyjęcia przez większość, ponieważ nasze ego od daru łaski woli wyścig osiągnięć. Wynik jest taki, że chrześcijaństwo, takie jakie znamy, stało się grą o uzyskanie wartości, w której wszyscy przegrywają. Niektórzy przyznają to i rezygnują z tego podczas gdy inni odrzucają i żyją udawanym życiem i we własnej sprawiedliwości.

Podróż Pisma mówi o rozwoju twojej świadomości, aby pomóc zobaczyć siebie, jako umiłowanego (ą) Boga, lecz to wymaga pokory. Gdy Pismo jest postrzegane przez okulary „ubogiego w duchu” (Mt 5:3), wyjaśnia nam nas samych. Gdy czyta się je z poczuciem uprawnienia opartego na sprawiedliwości własnej to daje nam fałszywą ewangelię wygranych i przegranych.

Spotkałem zbyt wielu ludzi, którzy wierzą i nieustannie cytują wszelkiego rodzaju natchnione teksty, lecz nie mają w sobie życia i „tchnienia”. „Zbliżają się do mnie tylko słowami”,.. czy jak powiedział Jezus: „nieszczerze” (Iz 28:13; Mt 15:8).

Powinno być dla nas oczywiste, że Bóg, w przeciwieństwie do fundamentalizmu, nie boi się, ani nie wprowadzają u Niego zmieszania błędy i upadki. W ekonomii łaski nie ma ślepych zaułków. Możemy korzystać z każdego drzewa, lecz z wyjątkiem jednego. Wszystko wolno, lecz nie wszystko jest pożyteczne” (1Kor 10:23). Wszystko nieustannie współpracuje z nami ku naszemu dobru, nawet wtedy, gdy nie jesteśmy tego świadomi.

2.07
Pierwszym aktem boskiego objawienie jest samo stworzenie. Jak wszystko, co pochodzi od Boga, rozwija się z czasem, lecz w takim jak my znamy. Interesujące jest to, że ten sam wzór jest ewolucyjny w swej naturze, a jest to wyraz, którego większość chrześcijan nienawidzi. Tak więc nie chodzi o wierność, lecz wyłącznie o „To”. Księga Rodzaju nie twierdzi, że jest naukowym zapisem, lecz jest duchowym zapisem zawsze rozwijającej się chwały.

Dualistyczny umysł nie jest w stanie łatwo połączyć idei, ponieważ woli myślenie albo/albo. Początkowy stan myślenia jest niemal zawsze całkowicie dualistyczny, ponieważ poznaje wyłącznie tylko przez różnicowanie. Z drugiej strony umysły świętych i mistyków zwykle postrzegają całość, zamiast części.

Na przykład: czy zwróciliście kiedykolwiek uwagę, na to, że Bóg powiedział o stworzeniu, że jest „dobre” w dniach od trzeciego do siódmego, lecz nie powiedział tego w dniu pierwszym i drugim? Dlaczego? Ponieważ w czasie tych dwóch dni następowało rozdzielenie, nieba od ziemi i ciemności od światłości? Nie powiedział, że to jest dobre, ponieważ nie jest tak To co Jezus robi w tak cudowny sposób to połączenie ich razem: „w niebie, jak i na ziemi”. Nie tylko trzyma razem rozdzielone rzeczy, lecz również mówi nam, że możemy robić to samo.

Duchowość to podróż w uczeniu utrzymywania razem przeciwności, zaprzeczeń w tym również ciało i ducha. W rzeczywistości, nigdy nie było rozdzielone, choć „grzech” tak sądzi. Te „ludzkie jednostki” były tym miejscem, na które „aniołowie zstępowali i wstępowali” (J 1:51). Być może nasze największe problemy wynikają z tego, że nie zgadzamy się z tym, że jesteśmy nagromadzeniem przeciwności, a jednocześnie samym miejscem zamieszkania Boga.

Jak wyglądałoby życie, gdybyśmy faktycznie przyjęli wszystkie sprzeczności istniejące w nas (mamy pełną świadomość ich występowania u innych) i utrzymywali je razem, zamiast osądzać je i oskarżać? Być może było by to… nieba na ziemi. Jakże nowa idea :).

Stan_30.06.2019

Stan Tyra
Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas” – Rdz 1:26.

Wydaje mi się, jakbym to powtarzał stale i wciąż, i od nowa, a jednak
codziennie przypomina mi się, że muszę to powtarzać na okrągło. Twoja
prawdziwa tożsamość, prawdziwe ja zawsze było zakorzenione w pierwotnym błogosławieństwie, a nie grzechu. (STOP. Pomyśl o tym przez chwilę.)
Twój odwieczny cel jest nie tylko dobry, lecz Bóg mówi o tobie, że
jesteś „bardzo dobry” (Rdz 1:31). Bez względu na to w którym miejscu
swojej podróży jesteś, masz dom i ojca, do którego możesz wrócić, którego opinia o tobie, nigdy się nie zmieniła ani nie zmieni.
Dom znajduje się tam, dokąd my wszyscy usiłujemy znaleźć drogę powrotu.
Nie jako gość, niewolnik, grzesznik czy odwiedzający, lecz jako synowie i córki Boga. Wszyscy odeszliśmy z domu, zaginęliśmy (zgrzeszyli). W 15 rozdziale Ewangelii Łukasza Jezus mówi o zagubionej owcy: „czy nie zostawię 99 i nie pójdę za tą jedną?” Tak! Dlaczego? Ponieważ całe 100% należy do Niego. Nikt nie zostaje pozostawiony, bez względu na to, co Tim Lahaye mówi. Czy ufasz mu bardziej niż własnym słowom Jezusa? Daje się stworzyć z niektórych rzeczy wspaniałą książkę fikcji i zarobić na tym mnóstwo pieniędzy, lecz nie mają one nic wspólnego z wieczną Bożą opinią na nasz temat.
Owa zagubiona moneta nie straciła swojej wartości dlatego, że zaginęła. Synostwo Marnotrawnego Syna nie zmieniło się tylko dlatego, że był daleko przez pewien czas. W żadnej z trzech historii opowiedzianych w 15 rozdziale Ewangelii Marka ani wartość (monety), ani DNA/tożsamość owcy) ani relacja (syn) nie tracą swojej wartości. Syn próbował zmienić
swoją relację i stać się niewolnikiem, lecz Ojciec nie chciał tego nawet słuchać. Zmieniła się tylko odległość do domu i to na chwilę, z pewnością nie na zawsze.

Ta droga, którą usiłujemy wrócić do domu jest naszpikowana „diabłami” (egoizmem, cielesnymi myślami), zawsze starającymi się zasiać ziarno podejrzenia, sugerując „Czy rzeczywiście Bóg powiedział?” oraz „jeśli naprawdę jesteś synem czy córką…” Doktryna totalnej demoralizacji jest demoniczną anty-chrystusową doktryną, która degraduje człowieka z poziomu odwiecznego Bożego wzoru do ludzkiej religijnej opinii i woli nazywając cię kupą zakopaną przez Boga. Naprawdę?? Taka jest twoja definicja łaski? I uważasz się za świętego, określając jako złe i nikczemne to, co Bóg nazwał „bardzo dobrym”? Celem Jezusa i jedynym celem religii czy kościoła wszelkiej maści jest przekazywać wieść o wiecznej Unii. Zadanie polega na tym, aby pomóc ludziom ponownie odkryć swoje pierwotne przeznaczenie i tożsamość,
ukrytych w Chrystusie w Bogu” (Kol 3:3).
Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi (co mówi!!!???), ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy (okaże się, że już jesteśmy) do Niego podobni…” (1J 3:2).

Stan_28/29.06.2019

Stan Tyra

28.06.
Bóg zawsze i na zawsze przychodzi jak ten, który jest całkowicie ukryty, a jednak doskonale ujawniony. Ego jest w piśmie ukazywane w licznych metaforycznych obrazach, a jednym z nich jest Herod. Herod nie mógł znaleźć Chrystusa, choć pasterze i mędrcy mogli. Dlaczego? Gdy szukasz Chrystusa tak jak Herod, na bazie strachu i kontroli, nie znajdziesz Go pomimo tego, że jest na widoku. „Znajdziesz go, gdy go będziesz szukał swoim sercem” – a nie cielesnym umysłem. Jest ukryty poza tym, o czym mógłbyś „pomyśleć i poprosić” w naturalny sposób w ramach stworzenia (stajenka ze zwierzętami). A tak przy okazji dla tych, którzy chcieliby się spierać o to, jak „słuszna” jest biblijna dosłowność; Biblia nie mówi nic na temat „trzech mędrców”. To założenie opierające się na dziecięcych historiach, a faktem jest to, że zostały przyniesione trzy dary. Po prostu chciałem wskazać na to, że istnieje mnóstwo założeń, o których twierdzimy, że są dosłowne i niezawodne, a takimi nie są.

Historycznie rzecz biorąc większość religii naucza, że aby przyjść do Boga trzeba znaleźć odpowiednią duchową lokalizację, brać udział w rytuałach, wypowiadać właściwe słowa, zachowywać się właściwie i być moralnie w porządku. Myślę, że wszyscy zaczynamy z tego miejsca, usiłując znaleźć mapę do Boga, ponieważ to nie wymaga wiary, po prostu wymaga faktów. Założenie jest takie, że jeśli mamy właściwe odpowiedzi, fakty, przekonania i wyprostujemy to, co zewnętrzne to mamy Boga..

Podróż biblijnego objawienia pokazuje nam podróż. Przeprowadza nas przez wszystkie stopnie przebudzenia, zaczynając od świętego miejsca, świątyni, do świętego działania i świętej obecności: „Zawsze jestem z wami”. Zasadniczo, nasza podróż jest przemieszczaniem się punktu skupienia z nadmiernej koncentracji na sobie i doskonałych zachowań różnego rodzaju do nagiej obecności. Jezus nazwał to: „czujnością”, „widzeniem” czy „stanem obudzenia”. Faktycznie, „czuwajcie” to niemal ostatnie słowa wypowiedziane przez Jezusa.

To, co wiem z własnego doświadczenia to, że Bóg niemal zawsze manifestuje się w tym, co zwyczajne, co upadłe, co nieudane, co ostatnie, co najbardziej niespodziewane i w codzienności. Dziś jest dzień twojego zbawienia. Nie wczoraj, lecz dziś, lub wcale. Jest to coś całkowicie sprzecznego ze śmieszną ideą, jakoby Bóg powstrzymywał Cię od podjęcia słusznej decyzji.

Kiedy jeszcze daleki byłeś od przebudzenia, On widział cię i umiłował”. Niedojrzała religia uczy nas, że Bóg kocha nasze silne strony i toleruje słabości, podczas gdy jest dokładnie odwrotnie. On toleruje nasze mocne strony, a celebruje słabości, ponieważ wyłącznie „w słabości twojej Jego moc się przejawia” (2Kor 12:9). Niewiele z boskiej przemiany dzieje się z pomocą naszej własnej siły. W ten sposób właśnie Jezus stawia na głowie religię, zarówno ówczesną, jak i obecną.

Jest to nasze doświadczenie na dziś, jeśli przeżywasz w pełni i słuchasz, jesteś przemieniany. Bóg przychodzi do ciebie ukryty w twoim życiu. Dla religijnego umysłu powstaje tutaj wielkie rozczarowanie. Oni zdecydowanie bardziej woleliby być na nabożeństwie.

Stan Tyra
29.06

Stworzyliśmy straszliwy rodzaj dualizmu, którym określamy to co duchowe i to co nieduchowe. Jest to złudzenie, które Jezus ujawnił. Wcielenie to Ojciec ogłaszający nam, że Duch i ludzkość zawsze były jedno. Nigdy nie były oddzielone. Jezus był Bogiem, przypominając nam o jedności każdego z nas, jedno ciała napełnione jednym duchem (p. Ef 2:11-20)

Jak czytamy historię z Księgi Rodzaju, o Adamie i Ewie, nawet nie widząc tego, że nie tylko przyjęliśmy kłamstwo oddzielenia, lecz głosimy je jako ewangelię. Podobnie jak Ewa została zwiedziona, aby „myślała”, że nie jest taka jak Bóg, że nie jest jedno z Bogiem. Również zostaliśmy zwiedzeni, skoro Paweł ostrzega Koryntian przed tym samym zwiedzeniem w 2Kor 11:3. Jeśli sądzisz, że musisz coś „zrobić”, aby być jedno z Bogiem, również jesteś zwiedziony. Jedyne co musisz zrobić to pozbyć się religijnej pętli wokół szyi i odetchnąć! Nigdy nie byłeś oddzielony od miłości Ojca! To jest dobra nowina i radość dla wszystkich ludzi!

Kusi nas to, aby ufać „naszej wierze” w Boga, zamiast faktycznie ufać Bogu przez wiarę i uznać tajemnicę Chrystusa w nas, jedynej nadziei na cokolwiek. Wiara w wiarę czy wiara w wiarę kogoś innego jest bardzo sprytnym sposobem na całkowite uniknięcie życia wiary.

Zdumiewające jest to, jak religia zamieniła wiarę tak, aby znaczyła coś przeciwnego: w tradycję pewnej wiedzy, domniemanej przewidywalności, niezbite odpowiedzi i próżne wnioski kim jest Bóg, a jaki nie, kto jest z Boga, a kto nie. Dokładnie wiemy, co Bóg zamierza powiedzieć, bo mamy Boga w kieszeni. W końcu nasz pastor, nasi rodzice i nasza denominacje mówi, że Bóg jest taki i, na Boga, ufam im!! Ok, zatem twoja wiara jest albo ich wiarą, albo ich niewiernością. Tak czy inaczej, wyznajesz go swoimi ustami, lecz serce jest daleko od niego. Tak naprawdę, nie „znasz” Go. Znasz czyjąś opowieść o Nim. „Kim mówicie, że jest?”

Większość religii głosi pozbawioną wiary ewangelię, która mówi, że jeśli zrobisz to i to, będziesz zaakceptowany przez Boga i pójdziesz do nieba, jako zapłatę za zrobienie tych rzeczy. Sam tak głosiłem. Lecz dziś nazywam to bzdetami!

Stan_26/27.06.2019

Stan Tyra
26.06.
Wspomniałem ostatnio, że nie powinniśmy czekać do chwili, gdy zbliża się śmierć, aby zacząć żyć. Chciałem rozwinąć to nieco.
Śmierć jest wspaniałym nauczycielem, jeśli jej słuchasz tego, co ona do ciebie mówi. Śmierć nadaje znaczenie życiu. Wielu ludzi boi się śmierci dlatego, że tak naprawdę nigdy nie żyli! Nigdy! Nigdy naprawdę.
Można bać się śmierci z powodu przekonania, że są jeszcze takie rzeczy, których się nie doświadczyło. Powiedziałbym, że to właściwe o ile zdefiniuje się „doświadczenie”.

Sporo z tych rzeczy nie doświadczyłeś nie dlatego, że nie byłeś wśród nich, lecz dlatego, że zwyczajnie nie zwracałeś na to uwagi. Nikt inny nie może zmarnować twojego życia za ciebie. Ty marnujesz je martwiąc się i niepokojąc równocześnie ignorując i tracąc z widoku wszystko inne. Jak wyglądałoby twoje życie, gdybyś wiedział, że dziś jest jego ostatni dzień? Czemu więc nie żyć w ten sposób mimo wszystko? Spróbuj to teraz przez godzinę? A może minutę? W porządku! Teraz żyjesz. Śmierć może pomóc w doświadczaniu życie, jeśli pozwolisz na to, że będzie ci przypominać o tym, co rzeczywiście jest ważne.
Dlaczego by, zamiast dziś zagubić się w umysłowym trajkotaniu nicości,
nie kontemplować chwilowej natury życia. Dlaczego nie pamiętać i nie
myśleć o tym, co ma rzeczywistą wartość? Pomyśl o tych rzeczach.
Czemu nie wykupić dzisiejszego dnia i nie radować się nim aż do
przepełnienia?
Nie odkładaj nadziei bo inaczej doprowadzi cię ona, bądź już
doprowadziła, do choroby serca. Nie odkładaj na później miłości,
załóż ją. Usuń egoistyczne warunki i założone wcześniej przypuszczenia
„jak powinno wyglądać” życie i ciesz się życiem i człowieczeństwem z
całą ich prostotą, kolorytem i dziwactwem. Ponieważ „jeśli nasienie (powiedz „to jestem ja”) nie wpadnie do ziemi i nie obumrze (ja), pojedynczym ziarnem zostaje” (J 12:24). Samotność, którą odczuwasz wynika z tego, że mijasz się z życiem, ponieważ nie chcesz przyjrzeć mu się poprzez śmierć. Gdy już raz to zrobisz, śmierć nie będzie już więcej żądłem, lecz stanie się wartościowym nauczycielem, a ty zaczniesz żyć pełnią życia zarówno sam, osobiście, jak i ci wokół ciebie. Nie marnuj kolejnego dnia.

27.06.2019
Biblijne objawienie zaprasza nas do nowego sposobu patrzenia i doświadczania. Problemem jest to, że zrobiliśmy z Biblii kupę idei, odpowiedzi i religijnych dogmatów, co do których albo mamy rację, albo
się mylimy. Przekonaliśmy samych siebie, że to ci inni są ślepi, jeśli nie widzą tego samego, co ja. Tak naprawdę to nie tyle chcemy, żeby oni
otrzymali nową parę oczu, lecz żeby widzieli i zgadzali się ze nami, co
oznacza, że ślepy prowadzi ślepego.
Kościół fundamentalny, aby uniemożliwić ludziom udania się w
jakąkolwiek inną podróż, poczynił dufne odpowiedzi, doszedł do szybkich wniosków swej patentowanej teologii. Podobnie jak ów starszy brat z 15 rozdziału Ewangelii Łukasza wierzy, że wyłącznie ci, którzy zostają „w domu” zasługują na cokolwiek ze strony Ojca.
Oczywiste jest, że to podróżnik doświadcza objawiania Ojca. Miejscowy
tylko kopie coraz głębiej i trzyma się ściśle swego uprawnienia, które
usprawiedliwia przesłanie osądu, oskarżenia i oddzielenia.
Biblia czytana oczyma początkującego nie daje odpowiedzi czy wniosków.
Dochodzisz do nich tylko wtedy, jeśli są one już głęboko zakorzenione.
Jeśli podchodzisz do Biblii po to, aby potwierdzać to, co już uważasz za prawdę, to szybko! Tu jest rozdział i wers! Czy nigdy nie zwróciłeś uwagi na to, że Biblia całkowicie wspiera każdą deklarację prawdy każdej denominacji, głoszoną jako TA prawda, przy czym wszyscy inni są w
błędzie?
Biblia nie udziela odpowiedzi, ponieważ Bóg wie, że chcemy ich. Chcesz
ich tylko dlatego, że nie masz wiary w swoją podróż, ani w zaufanie i
uchwycenie się tajemnicy. Biblia zaprasza cię do tajemnicy osobistej
podróży pokazując podróż ludzkości. Pokazuje nam podróż, która
jest płynna, a nie statyczna, zawsze rozwija się i kurczy, idzie we
właściwą stronę i złą, żyje i obumiera, trzy kroki do przodu dwa wstecz.
Podobnie jak w przypadku pór roku, Biblia pokazuje nam na jak jeden sezon odchodzi, a przyjście następnego jest oczywiste. W jednej chwili
ogłaszamy: „Ty jesteś Chrystus”, a w następnej wypieramy się tego
Chrystusa i wszystkiego, co do niego przynależy. Wszystkiego!

Jeśli czytasz Biblię po to, aby znaleźć w niej konkretne koncepcje to
je tam znajdziesz. Niemniej, jeśli zdasz sobie sprawę z tego, że to, co
znalazłeś nie jest prawdą, lecz zwykłym faktem, który pokrzepia twoje
fałszywe ego, dając ci poczucie, że zdałeś kosmiczny egzamin
dojrzałości. Niemniej, ani objawienie, ani przemiana, nie są skutkiem
działania inteligencji – są to dary pokory, ulubionego miejsca ukrycia
Boga.