Category Archives: Tyra Stan

Stan_17.03.2018

Stan Tyra
Jak często powtarzam, nadmiar słów jest pewną drogą do błędnego scharakteryzowania Boga. To dlatego właśnie parabole, analogie i metafory są najlepszym, co możemy czy powinniśmy zrobić, ponieważ one nieustannie mówią do nas: „Bóg jest jak…” czy „Bóg jest podobny do…”, zamiast mówić: „Bóg jest taki”. Z chwilą, gdy powiemy: „Taki jest Bóg” usuwamy tajemnicę i czcimy teologię. Bez tajemnicy religia zawsze czci samą siebie i własne wnioski, a nigdy Boga.

Pamiętaj o tym, że tajemnica to nie jest coś, czego nie da się zrozumieć, lecz coś, co podlega nie kończącemu się przenikaniu. Nigdy nie można powiedzieć: „Ok!!! Złapałem!” To tajemnica zawsze i na zawsze łapie nas. Greckim źródłosłowem „metafory” jest „przenosić” – z jednego miejsca na inne.

Jesteśmy jak ślepi ludzie dotykający żyrafy i opisujący tylko tą drobną część, którą w danej chwili czujemy. Jedynym sposobem na to, aby „rozumieć/widzieć” więcej czy „przenieść” są metaforyczne opisy innych. Jeśli nie jesteśmy już dłużej w stanie szanować metaforycznych opisów tego, jaki Bóg jest dla innych – w tej chwili i w miejscu gdzie oni dotykają i są dotykani – jesteśmy duchowo ślepi,

Nie próbuj i nie kontroluj Ducha. Duch wieje gdzie chce i nie mówi, skąd przychodzi ani dokąd idzie. Bóg zna mnóstwo rzeczy, o których kościół nie wie, a kościół wie wiele rzeczy, o których Bóg nie wie.

Stan_18/19.02.2019 O dojrzałości

Facebook

Stan Tyra

Wygląda na to, że wymagamy dojrzałości od wszystkich z wyjątkiem siebie, jakbyśmy w ogóle mogli w jakikolwiek sposób zaplanować proces dojrzewania. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: zazwyczaj dojrzewasz przechodząc przez kryzysy i upadki, z których się uczysz, w przeciwieństwie do tolerowania ich po czym przekształceniu w zgorzknienie.

Dojrzałość obejmuje tajemnicę znacznie większą niż nasze małe ego i rozumie to, że takie rzeczy jak miłość, śmierć, cierpienie, wieczność i Bóg nie dadzą się zmieścić w małej, zatwardziałej i ograniczonej przestrzeni, w której mamy nadzieję je przytrzymać na późniejszy termin. O ile brak dojrzałości świetnie kwitnie w dualizmie i niemal wszystko dzieli na dobro i zło, czy na właściwe i niewłaściwe. Dzieje się tak dlatego, że niedojrzałość nie jest w stanie przerobić i żyć ponad logiczne, racjonalne myślenie, tak więc unika miłości, bądź oskarża kogoś innego o to, że nie kocha.

Proces dojrzewania prowadzi nas przez trzy stopnie rozwoju, a co najmniej potencjalnego rozwoju: dzieci, młodzi mężczyźni i ojcowie (1J 2:1-12). Jeśli jesteś nowy to wiedz, że nie ma to nic wspólnego z płcią, lecz całkowicie z człowieczeństwem. Jeśli jesteś kobietą to, jeśli tego potrzebujesz, swobodnie możesz to ogłaszać wraz z własnym imieniem: „dzieci, dziewczyny i kobiety”.

Każdy z tych stopni jest ważny pod warunkiem, że daje fundament i moment pędu dla następnego poziomu dojrzałości. W uproszczeniu: jako dzieci jesteśmy zarówno ciekawscy jak i roszczeniowi. Stale chodzi o mnie i „moje”! Głównym celem jest zaspokojenie moich życiowych celów i niestety zbyt długo jest to celem dla nas. W jednej chwili świetnie się bawimy z innymi w następnej bijemy lalką Barbie, którą wspólnie się bawimy. Na tym poziomie odkrywamy , coś gdzie znajdują się ograniczające ściany tego, co nazywa się życiem.

Continue reading

Stan_15/16.02.2019

Stan Tyra
15 lutego
Czasami coś, co jest ukryte wprost przed oczyma, może być po prostu postawione na głowie, lub, jeśli wolisz, nogami do góry. Ten schemat jest oczywisty w całej naturze i życiu. Jest tak oczywisty, że zastanawiam się dlaczego w ogóle uważamy to za tajemnicę. Pierwszą książkę napisałem ponad 20 lat temu, choć nie polecałbym jej czytać. Niemal jedyna prorocza rzecz tam zawarta była w tytule: „Droga na szczyt prowadzi w dół”. Jak to często bywa w moim przypadku, moje dalekowzroczne patrzenie, zrozumienie i pokój w tej sprawie, otworzyły mi oczy na wiele rzeczy.

Myślę, że ta koncepcja drogi w dół, jako czegoś „nowego w górę” jest tajemnicą dlatego, że po prostu nie chcemy tego zobaczyć. Czy chce ktoś zaczynać swoją podróż w dół? Jest to przecież powód dla którego większość ludzi nigdy nie dochodzi do pełni swego życia. Dopóki wszystkie nasze osiągnięcia nie rozpadną się i nie okażą się niczym, nigdy nie wyjdziemy poza nie, aby odkryć to, co jeszcze pozostaje, jak na przykład: wiara, nadzieja i miłość.

Duchowy wzrost znacznie szybciej przebiega wtedy, gdy zawodzimy niż wtedy, gdy robimy wszystko dobrze. Doskonałość, czy dojrzałość, może kształtować się z tego, jak dobrze radzimy sobie ze słabościami innych, a w szczególności z własnymi, a nie dzięki temu, jak dobrze nam idzie. Jakże mądrze Bóg ukrył świętość! Jest to miejsce, które może zostać odkryte wyłącznie przez pokorę.
Ego woli wszystko inne poza upadaniem, upadaniem czy umieraniem. Z jakiegoś dziwnego powodu to ego czepia się niemal wszystkiego, co wygląda jak „odskocznia w górę”, nawet jeśli to nie działa.

Jeśli jesteś zadowolony ze swego ostatniego miejsca, to jest to w rzeczywistości pierwsze miejsce, ponieważ „pierwsi będą ostatnimi, a ostatni pierwszymi”. Ci którzy padli, bądź zwiedli, odkrywają jedyną drogę w górę, ponieważ tylko „opuszczając dom” można odkryć pokorę, po czym wrócić do domu i świętować.

Continue reading

Stan_12/13.02.2019

Stan Tyra

12 luty

Teologia fundamentalizmu twierdzi, że Jezus „umarł za nasze grzechy”, aby spłacić dług Bogu. Określiłbym to najbardziej niefortunną cieszącą się powodzeniem częścią teologii, jaka kiedykolwiek wyszła z religii. Skutkiem jest kościół wierzący w urażonego Boga, któremu trzeba zapłacić za to, aby nas kochał. Definiując miłość 13 rozdziale 1Listu do Koryntian Paweł napisał, że: „miłość nie obraża się” [nie pamięta złego, nie zlicza krzywd,… – przyp. tłum.](w. 5). Najwyraźniej Bóg jest wyjątkiem od tej reguły. Jezus mówi nam, że mamy kochać bezwarunkowo, lecz widocznie, Bóg tak nie robi. Jezus powiedział, abyśmy miłowali nieprzyjaciół, lecz zdaje się, że On nie musi. Jezus powiedział nam, abyśmy nie pamiętali zła, lecz wygląda na to, że On ma długą listę i sprawdza ją podwójnie. Byłeś frywolny czy miły?

Jeśli nie pojmiesz z jaką ochotą Bóg kocha wszystkich, jesteś skazany na liczenie. Wszystko trzeba policzyć, zmierzyć, wydzielić, zapracować ORAZ spłacić z powrotem! Dlatego właśnie Jezus powiedział, że religia Świątyni musi odejść, a z nią wszelkie próby „nabywania i sprzedaży” Bożej przychylności. Ten kościół zrobił z siebie agenta ubezpieczeniowego sprawiedliwości.

Jezus nie przyszedł po to, aby zmienić nastawienie Boga do ciebie (nie była potrzebna zmiana), lecz przyszedł zmienić twoje nastawienie do Boga. Jezus unieważnił „raz na zawsze/dla wszystkich” (Hbr 7:27, 9:12, 10:10) ludzkie poglądy czy ofiary ze zwierząt i zastąpił je pierwotną ekonomią łaski, wyraźnie zapowiadając, abyśmy nauczyli się tego, że: „nie potrzeba ofiary, lecz łaski” (Mt 9:13). Jest oczywiste, że nie zwróciliśmy w ogóle uwagi na to, co na ten temat powiedział.

Continue reading

Stan_10/11.02.2019

Stan Tyra

10 lutego

Wskazuje się na nas, że przed nami zawsze stoi zaproszenie do życia lub śmierci, i że stale powinniśmy wybierać życie. Jest to ten sam wybór, co między dwoma drzewami w ogrodzie. Śmierć jest w dualistycznym umyśle, a życie w niedualistycznym, kontemplacyjnym. Jeśli oko serca jest zdrowe (pojedyncze/skupione) ciało jest pełne światła. Jeśli jest rozdwojone, panuje wielka ciemność. W jakiś sposób wydaje nam się, że jeśli wybierzemy jedno i drugie, śmierć i życie, dobro i zło to z tego przyjdzie życie. Nie przychodzi.

W taki sam sposób musi być przeżywana Biblia, życie i śmierć – wybierz życie. Dla mnie jest oczywiste, że wielu tych ludzi, którzy nazywają siebie „pro-life” (za – życiem) jest po prostu za-porodem. Aby być za-życiem konieczne by było opuszczenie dualistycznej teologii Boga, który jednych kocha, a innych potępia.

Dopiero po Reformacji zachodni kościół stał się tak totalnie dualistyczny. Po wydaniu Biblii na papierze, drukowane słowa stały się ważniejsze od prawdy, przekonania (wierzenia) ważniejsze niż podróż doświadczenia, a ciało ważniejsze od ducha.
Wcześniej radykalnymi fundamentalistami byli ci, którzy byli fundamentalni jeśli chodzi o podróż i doświadczenia życia. Rozumieli to, że to właśnie życie prowadzi cię do nowego sposobu myślenia, a nie wymyślanie nowego sposobu życia. Postrzegali duchowość jako coś pierwszego i najważniejszego, skierowanego do nich bezpośrednio.

Po Biblii, wzrosło w niepohamowany sposób zapotrzebowanie na plemienny konformizm ludzi, ponieważ założyli, że mogą mówić za Boga, bez potrzeby rzeczywistego poznania Boga. Jeśli chodzi o większość teologii i doktryny jest to prawdą do dziś.
Jestem również zdumiony tym, że kiedy Jezus prowadzi nas do dualistycznych wyborów, jak ten z przykładu o wielbłądzie i uchu igielnym oraz „nie możecie służyć równocześnie Bogu i mamonie”, nagle nie chcemy tego. Tam zaś, gdzie mówi bardzo niewyraźnie bądź nic nie mówi, my dochodzimy do absolutnie pewnych wniosków! Mamy tendencję do tworzenia doktryny wokół wielu rzeczy, o których Jezus w ogóle nie wspomniał, a ignorować to, co powiedział całkowicie wyraźnie.

Jeśli o mnie chodzi to przytłaczające przesłanie Krzyża, i to czemu muszę ufać każdego dnia, jest takie, że Jezus nigdy nie robił ani z Siebie, ani z nikogo innego ofiary. Wiem dobrze, że jeśli będę w stanie żyć w ramach doświadczania tej prawdy, nie tylko będę rzeczywiście wolny, lecz będę wolny, aby uwalniać innych. Jezus powiedział: „nikt nie może mi tego życia odebrać, sam je daję…” (J 10:18). Robienie ofiary z siebie i z innych to gra na polu całkowicie niedojrzałego ego . NIE MA W TYM NICZEGO duchowo przemieniającego. Jest to zajmowanie się zewnętrzną częścią kubka, nigdy wewnętrzną.

Niestety, przyjęte jest to, że większość ludzi wykrzykuje przesłanie ofiary. Wyrażana przeze mnie wściekłość nigdy nie uznaje istnienia stałego stanu wewnętrznej wściekłości, która nie jest w stanie zmienić warunków zewnętrznych, bez względu na to jak bardzo jestem przekonany, że może. Prawda jest tak, że dopóki nie przestanę wierzyć w kłamstwo, że jestem ofiarą, będę ofiarą czegoś lub kogoś. Innymi słowy: nawet gdyby istniała tylko jedna rasa bądź jedna religia, ludzie nadal byliby ofiarami. Jest to wniosek, który płynie z serca zanim będzie postrzegany/rozumiany jako moje okoliczności. Jezus pokazał nam drogę, a my po prostu wolimy inną. Jak to działa w twoim przypadku, hę?

Continue reading

Stan_8/9.02.2019

Stan Tyra

8 lutego
Podobnie jak było w przypadku Hebrajczyków i węży (Lb 21), gdy raz spojrzysz na Krzyż i doświadczysz prawdy Krzyża, twoje rany już więcej nie zranią cię. Wierzę, że Jezus głosi z Krzyża trzy centralne prawdy.

Po pierwsze: musisz spotkać się i zająć uczuciem „opuszczenia”.

Po drugie: musisz chcieć szczerze powiedzieć: „Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.

Po trzecie: musisz się poddać, mówiąc: „W ręce twoje powierzam ducha mego”.

Są to podstawowe deklaracje/przeżycia, które poprzedzają jakiekolwiek zmartwychwstanie. Jezus nigdy nie obiecałby nam zmartwychwstania (J 11:25-26), nie wskazując na to, w jaki sposób się tam dostać.

Celowo niewiele mówię o tych trzech deklaracjach z Krzyża. Pytaniem nie jest: „Co one znaczą?”, lecz „co one znaczą dla ciebie? Jakie jest twoje doświadczenie i oświecenie dotyczące tego przeżycia z Krzyża?” Nie proszę również o to, abyś odpowiadał. Po prostu chcę, abyś udał się do miejsca ukrycia czy schowka swego serca i rozmyślał o tych trzech rzeczach.

Continue reading

Stan_7/8.02.2019


Facebook

Stan Tyra

7 luty
Niektórzy naciskają na to, żeby prawo było sposobem porządkującym ich życie, podczas gdy inni korzystają z intelektu, aby tworzyć porządek i znaczenie. Ani jedni, ani drudzy nigdy nie osiągną tego, ponieważ nie mają sposobu na to, aby wprowadzić do tego życiowego równania to, co różne, inne czy negatywne.

Największym wrogiem spokojnego życia nie jest niedoskonałość, lecz domaganie się jakiejś iluzorycznej doskonałości. Niemal do wszystkiego istnieje jakaś przeciwna i ciemna strona, lecz wyłącznie zjednoczony czy nierozdwojony umysł jest w stanie zaakceptować to i nie panikować, lecz faktycznie wzrastać dzięki temu.

Rozdwojony umysł nie radzi sobie z różnicami, nieporządkiem czy nieszczęściem w jakiejkolwiek formie. Objawienie Krzyża sprawia, że jesteś niezniszczalny, ponieważ mówi, że jest droga przejścia przez wszelkie absurdy i tragedie. Jeśli przeżywasz objawienie Krzyża nie popadniesz w cynizm, zaniechanie, zgorzknienie czy zniechęcenie. Bez tego większość wycofuje się i staje się zatwardziała, zła i zgorzkniała.

Ci sami ludzie, którzy wielokrotnie powtarzają, że „Bóg jest dobry… zawsze” często należą do najbardziej zdesperowanych, gniewnych i cynicznych. Wygląda na to, że kościół i współczesna polityka głoszą tą samą ewangelię, redukującą Boga i życie do jakiejś wypaczonej formy pozbawionej Krzyża teologii, gdzie ludzka umiejętność podejmowania „doskonałych” decyzji obiecuje szczęśliwe i perfekcyjne życie.

Jak to działa u ciebie? Nieliczni są gotowi iść za Jezusem na Krzyż i przez Krzyż, gdzie w Chrystusie wszystko jest możliwe. Tak więc, niewielu jest takich, którzy żyją życiem zmartwychwstałym, które niesie uzdrowienie. Zamiast tego staliśmy się głosem potępienia i oskarżenia w imieniu jakichś głupiej politycznej partii, a nawet, co gorsza, w imieniu Jezusa.

„Wszystko współpracuje ku dobremu z tymi, którzy są powołani zgodnie z Jego celem” (Rzym 8:28). Nie znaczy to, że dotyczy to tych, którzy przemaszerowali wzdłuż ławek kościelnych i podpisali przysięgę wierności na jakiejś kościelnej karcie. Znaczy to, że jeśli ufasz Jego celowi bardziej niż swoim własnym egoistycznym wymaganiom i chodzisz w Jego celu, którym jest miłość i akceptacja wszystkich, to wszystko będzie rzeczywiście współdziałać ku dobremu. Jeśli nie zgadzasz się na drogę Krzyża to rzadko będziesz myślał, że cokolwiek się dzieje ku dobru, a nawet jeśli tak będzie to nie rozpoznasz tego jako życie, pokój czy spełnienie.

Continue reading