Stan_22/23.06.2019

Stan Tyra

W Liście do Efezjan 3:20 czytamy, że Duch chce wykonać w nas pracę wychodzącą poza nasze naturalne zdolności myślenia czy proszenia. Wyraz „ponad” trafnie ujmuje istotę duchowości, jako coś wychodzącego poza twoją przeszłość, przyszłość, poza to, cokolwiek możesz sobie wyobrazić. Jeśli stale pozwalasz sobie wychodzić poza siebie, żyjesz nieograniczonym życiem. Nie ma tu żadnych granic. Granice i ograniczenia istnieją wyłącznie w tych miejscach, w których zatrzymujesz się w wychodzeniu poza i ograniczaniu samego siebie, rzeczywistości i Boga.

„Poza” jest nieograniczone we wszystkich kierunkach. Granice w duchu istnieją wyłącznie wtedy, gdy stworzysz sobie sztuczne ograniczenia. Jezus powiedział uczniom, że miał im jeszcze wiele do powiedzenia, lecz nie byli jeszcze wtedy gotowi. Powiedział, że to, czym się chciał z nimi podzielić wymagało od nich wyjścia poza ich aktualne wnioski. Granice robią wrażenie ograniczenia. Boże sprawy są skończone wyłącznie wtedy gdy twoje postrzeganie  żyje wewnątrz mentalnej bariery.

Aby wyjść „poza” musisz wychodzić stale poza narzucone sobie  granice. Nakładasz granice, gdy usiłujesz rozwiązać tajemnicę i sprawić, aby to, co nieznane, stało się znane. Wierzenia, oklepane odpowiedzi i wnioski są bardzo dobrym sposobem na takie uproszczenie Boga, aby pasował do stworzonych przez siebie ograniczeń, w ramach których wydaje nam się, że kontrolujemy w pewnym stopniu sytuacje, i taki mentalny model staje się twoją niezawodną ewangelią.

Za każdym razem, gdy coś rzuca wyzwanie takiemu modelowi, bronisz się. Wynika to stąd, że nie jesteś w stanie dopasować tego, co się właśnie dzieje, do aktualnego wewnętrznego modelu rzeczywistości i duchowości. Jeśli chcesz wyjść „poza”, tam, gdzie „głębina przyzywa głębinę”, musisz zaryzykować brak zaufania do obecnego wzoru. Masz tylko dwie możliwości do wyboru: albo sprzeciwić się rzeczywistości, albo zgodzić się na prowadzenie poza to, o co możesz prosić czy pomyśleć.

Być obudzonym to nie tyle „wiedzieć”, ile w pokoju przyjmować to, że czegoś nie wiesz. To zgoda na pozostawienie swoich wniosków i uchwycenie tajemnicy. To rozumienie tego, że moje pytania są o wiele cenniejsze niż jakiekolwiek odpowiedzi, ponieważ to pytania prowadzą cię „poza”, a odpowiedzi prowadzą cię w ramach granic. Z chwilą, gdy ustają pytania, zatrzymuje się podróż „poza”. Znam wielu ludzi, którzy mają mnóstwo wspaniałych pytań, a ich jedną przeszkodą jest żądanie odpowiedzi na te pytania.

Często budujemy nasze życie opierając się na zachowaniu kogoś innego bądź jakiejś grupy ludzi. Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się, że ten fundament został wyrwany ci spod stóp? Zdarzyło się coś, co błyskawicznie ujawnia wadliwość podstaw tej osoby czy grupy. Początkowo robisz wszystko, co możesz, aby utrzymać to razem, lecz to przeżycie jest prawdziwym zamaskowanym darem. Po tym jak się rozpadnie to wszystko, zdajesz sobie sprawę z tego, jak wiele swego życia i energii zmarnowałeś usiłując utrzymać to razem, tłumiąc równocześnie swoje i innych oczekiwania.

Osobiście odkryłem absolutną wolność w odejściu od wyobrażania sobie, jak coś powinno wyglądać. Zasadniczo, można żyć tylko na dwa sposoby: możesz poświęcić swoje życie trzymając się wygodnej strefy, bądź możesz zachęcić drzwi wolności, aby otwarły się przed tobą. Innymi słowy: możesz żyć zmagając się z próbami dopasowania życia i innych ludzi do twojego wewnętrznego wzoru, bądź możesz odsunąć te oczekiwania i zdjąć ze swego życia kajdany.

Wychodzenie „poza” oznacza wychodzenie poza zbudowaną własnymi siłami klatkę oczekiwań. Możesz ozdobić swoją klatkę pięknymi przeżyciami, wielkimi planami i portretami winy, lecz dalej będzie to klatka. Nie jest istotne jak zostanie to nazwane, klatka będzie klatką. Musisz chcieć zauważać, gdy ktoś czy jakaś grupa otwiera drzwi i pozostawia je otwarte czy to niechcący czy celowo.

Podobne to jest do zaskoczenia jakie przeżywa pies spotkawszy niewidzialny płot. Nie znasz granic jakie zostały na ciebie nałożone przez innych oraz ich aprobaty dla ciebie, dopóki nie spróbujesz przekroczyć tych ukrytych ograniczeń, a wtedy – paff! Odczuwasz skutki, a równocześnie stajesz wobec decyzji czy pozostaję wewnątrz owych ścian oczekiwań czy też ruszam biegiem, przyjmuję początkowy ból i będę wolny po drugiej stronie? Zaufaj mi, wolność zawsze jest warta bólu.

Duchowy wzrostu to twoja chęć wyjścia „poza”, bez względu na to, jaki ból decyduje o twoich ograniczeniach. Nigdy nie znajdziesz odpocznienia jeśli będziesz strzegł systemu, który jest uzależniony od działania innych. Ostatecznie, jeśli zdecydujesz się na przełamanie ku wolności, bez względu na to, w jaki sposób ta wolność przychodzi, zdasz sobie sprawę z tego, jak wiele energii i życia zmarnowałeś na próby budowania, naprawiania i ochrony tego systemu.

Zainteresowany? Wyobraź sobie jeden dzień z życia tak wspaniały i tak nieograniczony przez egoistyczne wymagania i oczekiwania, że życie może być przeżywane obficie. Taki dzień tak zwyczajnie rozwija się, umysł nie stara się kontrolować go, naprawiać,wyjaśniać czy oskarżać kogoś innego. Życie po prostu przemija jako jedno boskie doświadczenie za drugim. Z czasem pokochasz swoje granice, ponieważ teraz będziesz je już postrzegał jako kolejne zaproszenie do ucieczki. Swoboda życia, która nieustannie mówi „tak” wychodzeniu „poza”. Myślę, że dlatego ludzie, którzy wiedzą, że nadeszła ich ostatnia godzina są tacy spokojni – zrezygnowali z wszelkich swoich walk o kontrolę. Żadnych więcej oczekiwań. Po prostu poddanie. Myślę również, że nie musi tak być, aby to te ostatnie chwile życia doprowadzały nas do takiego poziomu pokoju. 
Ja wiem, że nie zamierzam czekać na to do tego czasu.

[Głosów:1    Średnia:3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.