Tego tekstu legaliści nie są w stanie znieść


Joe McKeever

Nie postępuje z nami według grzechów naszych, ani nie odpłaca nam według win naszych” (Ps 103:10).

Zróbcie wszystko, co w waszej mocy, aby w waszym kościele żaden legalista nie był odpowiedzialny za cokolwiek, ponieważ oznacza to wyrok śmierci na wszystko czegokolwiek się dotknie.

Litera zabija, Ducha daje życie” (2Kor 3:6).

Legalistą jest samozwańczy chrześcijanin, który sprowadza nasze obowiązki wobec Boga do listy reguł. Legaliści uwielbiają Dziesięć Przykazań, oczywiście, lecz skoro Nowy Testament nie kodyfikuje listy zadań, które musimy wykonywać, aby podobać się Bogu, oni robią to za Niego. Jakże miło z ich strony, że pomagają Bogu. Przypomina mi się stara definicja legalisty: Ten, kto wie, że w Biblii Bóg nie wymaga tej zasady, lecz wymagałby, gdyby o tym pomyślał. Legalista zrozumiał Boga.

Dla legalisty wszystko, cokolwiek Bóg robi, jest związane z naszymi ocenami i naszymi osiągnięciami. To, że my upieramy się przy tym, że „On nie postępuje według grzechów naszych ani nie dopłaca nam według win naszych” po prostu nie liczy się. Takie nauczanie nie funkcjonuje w jego systemie.

To twierdzenie – a łaska jest doktryną – jest dla legalisty nie do zniesienia.

Legalista „wie”, że łaska jest w Niebie rzadkością, ponieważ Bóg jest zbyt zajęty osądzaniem uczynków i przyłapywaniem grzeszników na gorącym uczynku.

Legalista nie ma cierpliwości dla tych, którzy uwielbiają Boże przebaczenie i przyklaskują Jego łaskawości. Jest zniesmaczony tym, że tacy słabeusze nazywają siebie chrześcijanami i jest pewien, że dzień sądu dowiedzie jego małostkowości.

Legalista wszystko redukuje do rygorystycznego zachowania. Jeśli czynimy dobrze jest w porządku, jeśli źle (czy nawet mniej niż dobrze), to mamy poważny problem.

Oczywiście, znajduje mnóstwo wersów na poparcie swego surowego punktu widzenia. Do jego ulubionych wersów należą wszystkie wzywające nas do „wykonywania Słowa”. Uwielbia 2Kor 2:9: „Po to zresztą i pisałem, aby was wypróbować, czy we wszystkim jesteście posłuszni”. (Ignoruje całą resztę Słowa i nie ma powodu, żeby nas zachęcić do sprawdzenia kontekstu.)

Miałem kiedyś diakonów którzy próbowali coraz bardziej zawężać kwalifikacje na ten urząd. Jak tylko znaleźli jakiś wers nazywający coś grzechem, natychmiast chcieli włączyć go, jako dyskwalifikujący. Wydaje się, że sądzili, iż teraz już są na dobre w grze, a tych kilka osób podążających za nimi będzie mogło ich zmierzyć poprzez wysokie standardy. Równocześnie, zabijali kościół uściskiem, w którym go trzymali.

Legaliście zależy na prostocie i nie ma cierpliwości do niczego, co komplikuje jego filozofię: „zachowuj zasady”. Czy może być coś prostszego?

Zapytany o sens krzyża, jeśli Pan przeszedł tyle problemów na darmo, skoro zbawienie jest sprawą naszych własnych uczynków, legalista odpowiada, że śmierć Jezusa na krzyżu zbawia nas, lecz jeśli chcemy wzrastać w Panu i być dla Niego użyteczni, łaska już nie wchodzi w grę, istotą staje się zachowywanie przepisów.

W Liście do kościoła Galacjan, Paweł ustrzelił dokładnie tego typu myślenie (3:1-3): „O nierozumni Galacjanie! Któż was omamił, was, przed których oczami został wymalowany obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego? Chcę dowiedzieć się od was tego jednego: Czy przez uczynki zakonu otrzymaliście Ducha, czy przez słuchanie z wiarą? Czy aż tak nierozumni jesteście? Rozpoczęliście w duchu, a teraz na ciele kończycie?

Zacząwszy w Duchu doskonalicie się teraz w ciele? Legalista odpowiedziałby: „Oczywiście”.

Czy zachowanie jest ważne? Założę się, że tak. Nasz Pan Jezus powiedział: „Jeśli to wiecie, błogosławieni jesteście, gdy zgodnie z tym postępować będziecie” (J 13:17). Wykonywanie Bożej woli i posłuszeństwo Jego przykazaniom są dowodem na to, że kochamy Jezusa (p. J 14:15,21,23, itp.). Biblijnie rzecz biorąc miłość jest niemal zawsze postrzegana przez „to, co robimy”. (Łu 6:27 in.).

Niemniej, jeśli chodzi o zbawienie, to jest w tym coś znacznie więcej, niż prawa i sąd, gdyby tak nie było, wszyscy mielibyśmy poważne kłopoty.

Przede wszystkim, reszta chrześcijaństwa powinna przypomnieć legaliście, że my wszyscy jesteśmy grzesznikami – nawet on – i z ogromnymi problemami, o ile Bóg nie jest Bogiem łaski i miłosierdzia. Psalm 130:3 dobrze to ujmuje: „Jeżeli będziesz zważał na winy, Panie, Panie, któż się ostoi?”

Oto kilka krótkich słów do legalisty…

1) Czy zwróciłeś uwagę na to, że ty sam jesteś standardem, według którego dokonujesz sądów? My, pozostali, zauważyliśmy to.

Mierzysz błędy innych przy pomocy swoich własnych, rzekomo wysokich standardów sprawiedliwości. Problem jest taki, że sam siebie zwodzisz, jak najgłupszy z uczestników American Idol. Ci biedni ludzie oszukują sami siebie tak, że wydaje im się, że są profesjonalnymi wykonawcami, zaszokują świat wchodząc na scenę i ujawniając, że nie mają głosu, nie potrafią utrzymać się w tonacji, brak im barwy i wyczucia rytmu. (A tak poza tym, to są świetnymi piosenkarzami.)

Legaliści dają się przekonać do sławy.

2) Legalista rozkoszuje się swoją własną sprawiedliwością – bezbłędną. Każdy legalista, jakiego w życiu spotkałem daje sobie wysokie noty i patrzy z niesmakiem na niemal każdego wokół niego.

Można się zastanawiać czy taki legalista, mężczyzna czy kobieta, który samego siebie ustanawia standardem, według którego mierzy innych, kiedykolwiek przeczytał przypowieść Pana o modlących się w świątyni faryzeuszu i celniku (Łu 18:10-14). Może się wydawać nam, że faryzeusz jest karykaturą pysznego hipokryty („Panie, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzi… daję dziesięcinę, modlę się i poszczę), lecz ten obrazek jest dokładnym odbiciem legalisty.

3) Legalista nie ceni wysoko Bożego miłosierdzia, skoro oznacza to, że sam nie może zyskać błogosławieństwa Niebios i nie musi go otrzymywać, pomimo swej grzeszności – osobiście jest obrażany, takimi insynuacjami. Inni mogą upadać, lecz nie on. Jak wiejski głupek, który strzela do stodoły strzałami, po czym rysuje wokół nich tarcze, legalista widzi swoje żałosne wysiłki, jako coś, o co Bogu chodziło od początku.

Legalista ma problem ze wzrokiem – jest ślepy. (Każdy, kto myśli, że on sam jest Bożym standardem sprawiedliwości ma więcej problemów, niż jesteśmy to w stanie opisać.)

4) Ponieważ legalista nie potrzebuje miłosierdzia, niewiele ceni przebaczenie Pańskie. Inni go potrzebują, lecz nie on. On nie należy do tych, którzy padają na kolana w płaczliwej modlitwie, aby stale i wciąż dziękować Niebiańskiemu Ojca za Jego miłosierdzie, ponieważ „nie daje nam tego, na co zasługujemy, nie zajmuje się nami według naszych grzechów”. Gdyby legalista brał udział w zdarzeniu, w którym kobieta namaściła Jezusa bardzo kosztownym perfumami (J 12:1-8), to przyklasnąłby Judaszowi, który szydził z takiego marnotrawstwa.
Serce złamane grzesznością i poruszone miłosierdziem Jezusa jest dla niego czymś obcym. Taki ktoś, bez grzechów, kto nie potrzebuje miłosierdzia i nie otrzymuje przebaczenia, nie będzie okazywał wdzięczności Ojcu.
Jest faryzeuszem najgorszego rodzaju.

5) Taki faryzeusz – może powinniśmy wzbudzić z martwych pierwotnych faryzeuszy i przeprosić ich za wiązanie ich ze współczesnymi legalistami – szuka sposobów na związanie ludzi, aby obciążyć ich wielkimi ciężarami. Jak powiedział nasz Pan: „(faryzeusze) wiążą ciężkie brzemiona i kładą na barki ludzkie, ale sami nawet palcem swoim nie chcą ich ruszyć” (Mt 23:4).

Legalista przegląda Pismo, aby znaleźć coraz więcej i więcej przepisów.

Chce, żeby grzesznicy okazywali pokutę i owoc sprawiedliwości, zanim mogą być zbawieni.

Chce, aby zbawieni okazywali dojrzałość, zanim będą przyłączeni do kościoła.

Wyszukuje powody, aby wyłączyć coraz więcej ludzi ze służby diakonów i liderów.

Chce stawiać coraz większe wymagania nauczycielom szkółki niedzielnej.

Czuje się powołany do tego, aby podnosić poprzeczkę sprawiedliwości, co w jego oczach sprawia, że coraz trudniej ludziom podobać się Bogu.

Kocha, uwielbia takie powiedzenia naszego Pana, jak: „Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebios” (Mt 5:20) oraz ”Bądźcie wy tedy doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest” (Mt 5:48).

Wyjaśniaj ile możesz to, o czym rzeczywiście te wersy mówią, jak błędnie interpretuje je legalista. Wszystko to i tak trafia w próżnię z powodu uszu, które nie słyszą. On wie, co wie i nic go nie obchodzi biblijne pouczenie od takiego nieudacznika, jak ty.

Biada kościołowi, który daje u siebie władzę legaliście

Słabi i płytcy chrześcijanie uznają tych wszystko-wiedzących za pobożnych, dojrzałych, ponieważ w końcu, to oni „wydają się rzeczywiście być duchowi”. Niedojrzali chrześcijanie, myląc gadkę o Bogu z poznaniem Słowa, często wręczają lejce przywództwa takim ludziom.

Nie są pobożni i dojrzali – są skrajnie cieleśni.

Mój mentor, pastor James Richardson, powiedział o tych świętoszkowatych legalistach coś, co przetrwało ze mną pokolenie: Nigdy nie zdarzyło mi się spotkać choćby jednego takiego świętoszkowatego wszystkowiedzącego, który nie były tak wredny jak diabeł”.

Tak to jest.

Im bardziej zbliżymy się do Pana Jezusa Chrystusa, tym więcej niedoskonałości widzimy w sobie samych i bardziej cenimy skarb Jego łaski i miłosierdzia, które obejmują takich ludzi, jak my sami.

Jest to niewzruszona zasada, niech kościół nigdy nie traci jej z pola widzenia.

Kilka wersów, które powinniśmy cenić…

Gdyż Pan wodzi oczyma swymi po całej ziemi, aby wzmacniać tych, którzy szczerym sercem są przy nim” (2Krn 16:9).

Nie postępuje z nami według grzechów naszych. Ani nie odpłaca nam według win naszych. Lecz jak wysoko jest niebo nad ziemią, Tak wielka jest dobroć jego dla tych, którzy się go boją” (Ps 103:10-11).

Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Bo zakon Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, uwolnił cię od zakonu grzechu i śmierci” (Rzm 8:1-2).

„Ich grzechów i nieprawości nie będzie się już wspominać” (można znaleźć w: Jer 31:34, Hbr 8:12; 10:17).

[Głosów:7    Średnia:4.7/5]

One comment

  1. dlatego pokutuję z mojego legalizmu i trzymam się z daleka od miejsc, gdzie tacy prawi,sprawiedliwi i posiadający wysokie mniemanie o swoich standardach zarządzają innymi.. Ci duchowi duchowni, zasiadający na swoich urzędach, wszechwiedzący sędziowie i doradcy od wszystkiego.Wymagający „pasterze” z ukrytymi kompleksami co to potrafią wyżywać się na innych byle ich było na wierzchu. Omijam ich królestwa wieeelkim kołem i innych też zachęcam do tego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.