Więcej niż dobre życie

Dudley Hall

Oryg.: TUTAJ

Chrześcijanie, starając się zademonstrować korzyści płynące z pójściem za Chrystusem, często mówią o życiu „błogosławionym życiem”. Spisano wiele ksiąg, głosi się liczne kazania, oferuje duchowe przewodniki, a to wszystko po to, żeby pomóc nam spożytkować korzyści wynikające ze sprawiedliwego życia. Niemniej, istnieje pewne zamieszanie co do tego, jak bardzo musi być ktoś posłuszny, aby otrzymać te dobrodziejstwa. Na przykład: czy częściowe posłuszeństwo uzyska częściowe błogosławieństwo? Czy Bóg akceptuje nasze najlepsze starania, skoro jesteśmy jesteśmy bardzo niedoskonali? Czemu Jezus musiał wykazać się doskonały posłuszeństwem, aby uzyskać dla nas zbawienie?

Dla przejrzystości będziemy korzystać z dwóch różnych terminów opisujących to, co chcemy wyrazić, mówiąc: „błogosławione życie”. Po pierwsze: jest to „dobre życie”. Jest to takie życie, które stara się dostosować do boskiego porządku stworzenia. Nie jest do tego potrzebne uznanie istnienia Stwórcy. Niektórzy ludzie odkryli korzyści płynące życia, które jest w zgodzie z tym, jak Ziemia została zaprojektowana. Po wielkim potopie, Bóg zapowiedział, że to stworzenie będzie funkcjonować w ustalonych przez niego cyklach (Rdz 8:22). Na przykład, gleba wiernie karmi miliony, ponieważ ludzkość nauczyła się siać ziarna, których plony chcą zebrać. Nauczyliśmy się również funkcjonować zgodnie z porami roku. Jest mnóstwo innych zasad, które strzegą rozwoju i utrzymania się stworzenia oraz tego, kiedy relacje z innymi przynoszą owoce. Okazuje się, że kiedy dopasowujemy się do tych zasad, życie staje się lepsze – nawet dobre.

Te zasady mają swoje odzwierciedlenie w przymierzu Mojżesza z Izraelitami. Życie staje się znacznie lepsze, gdy nie mordujemy, nie kradniemy, nie cudzołożymy, szanujemy rodziców itp. Zachowywanie tych przykazań sprawia, że życie staje się lepsze. Lepiej jest, gdy ktoś nie stara się zemścić na nas za to, że zamordowaliśmy kogoś z jego rodziny czy przyjaciela, bądź wtrącić nas do więzienia ponieważ w jakiejś dziedzinie dotycz nas sprawiedliwe prawo. Lepiej jest nie płacić w czwórnasób za to, co ukradliśmy, nie być gardzeni za to, że jesteśmy złodziejami. Im więcej praw Bożego Projektu znamy, tym bardziej możemy dostosować życie do nich i otrzymać towarzyszące temu korzyści. Tego rodzaju mądrość jest cenna i konieczna jeśli mamy skutecznie zamieszkiwać Bożą Ziemię. Jeśli je ignorujemy czy odrzucamy ich istnienie, ostatecznie otrzymamy zapłatę głupca.

Widzimy, że na tym poziomie, częściowe posłuszeństwo przynosi pozytywne wyniki. Na przykład: rolnik może niedbale zasiać ziarnem część swojej roli. Wyda ona pewien plon, choć nie taki, jak mogłaby, gdyby podporządkował się całkowicie zasadom siania i zbierania. Człowiek może być zdrowszy jeśli odmówi sobie jakichś toksycznych produktów spożywczych, które wcześniej spożywał, lecz nadal niewłaściwie się odżywiać. Można więc z łatwością dojść do wniosku, że wszelkie stosunki z Bogiem można traktować w ten sposób, że da się uzyskać pełne błogosławieństwo dzięki jak największym staraniom stosowania tych zasad.

Niemniej jednak czy można żyć jeszcze lepiej? Można dobrze żyć, pracować, być miłym, dawać ubogim, podporządkować się prawu dziesięciny, Sabatu, zasadom postu i ciągle mijać się z tym, co Bóg ma dla nas. Grzech Adama nie tylko zaciemnił nasze zrozumienie zasad funkcjonowania Bożego stworzenia, lecz oddzielił nas od Boga, a nie zostaliśmy tak zaprojektowani, aby żyć osobno. Drugim opisem błogosławionego życia jest: „życie wspólne”. Zostaliśmy tak zaplanowani, abyśmy współdzielili życie z Bogiem, a dobre życie wykorzystujące zasady nie jest w stanie tego dać. Aby współdzielić życie z Bogiem, który jest absolutną dobrocią, musimy być doskonale posłuszni. Bóg zadziałał na naszą korzyść, posyłając Swego Syna jako nowego Adama, który żył w doskonałym posłuszeństwie, płacąc nawet doskonałą karę za nasze nieposłuszeństwo. Przelał to na nasze konto a my zostaliśmy pojednani z Bogiem, dzięki czemu możemy współdzielić Jego życie. Wszystkie obietnice dotyczące posłuszeństwa Bogu zostały udzielone Jemu. On ma je wszystkie. Nie pozostała ani jedna, na którą musielibyśmy zapracować. Wszystkie przekleństwa dotyczące nieposłuszeństwa Bogu zostały zrzucone na Jezusa i on je wszystkie usunął. Nie pozostało żadne, którego moglibyśmy się obawiać. Nie otrzymujemy takich błogosławieństw w oparciu o nasze częściowe i niedoskonałe posłuszeństwo. Nie mamy ich. Otrzymujemy je na podstawie zwykłego życia, które współdzielimy z Jezusem. On jest w nas, a my w Nim. Jesteśmy błogosławieni w Chrystusie! Posłuszeństwo zasadom, które nie wynika z serca wiary i miłości, nie jest w ogóle posłuszeństwem. Jest to cielesna próba negocjowania z Bogiem, bez udziału Pośrednika. Innymi słowy: Nie możemy zaniedbywać zaufania do tego, że Jezus reprezentuje nas przed Bogiem równocześnie skrupulatnie wypleniając biblijne prawa i oczekiwać błogosławieństwa.

Jedynym błogosławionym życiem, które można osiągnąć, jest życie na pozycji już skończonego dzieła Chrystusa. A ponieważ jesteśmy tak błogosławieni, nasze życie może wynikać z tej samej miłości, która nas pochwyciła. Ta miłość z innego świata wypełni wszystko, czego wymagają prawa, a nawet znacznie więcej.

Wniosek jest zatem taki: „Błogosławione życie” nie charakteryzuje się tym, co robimy, aby uruchomić Boże błogosławieństwo dla nas – czyli służenie, dawanie, dziesięcina, post, modlitwa itd. Nie jest również mierzone osiągniętymi chwilowo owocami, które otrzymuje się dzięki szanowaniu licznych zasad obowiązujących w stworzenie. Zarówno wierzący jak i niewierzący mogą te korzyści otrzymywać. Dla „błogosławionego życia” charakterystyczne jest partnerstwo, które utrzymujemy z Bogiem przez Ducha. Widoczne jest w pokoju, często pomimo niezrozumienia. Obejmuje miłość, która przerasta ludzkie możliwości. Opiera się na nadziei, która jest zakotwiczona w prawej ręce Ojca. Emanuje wiara, która widzi niewidzialny świat równie wyraźnie jak ten materialny. Nie boi się ognia piekielnego. Przechodzi przez ogień próby nawet nie nasiąkając spalenizną. Nie pozwala zastraszyć się oskarżeniami zdymisjonowanego prokuratora. Nie daje się sparaliżować poczuciem winy, ani nie poddaje się dyskwalifikacji z powodu kłamstw. Oczekuje na Boży czas i działa z Jego mocą. Wywyższa tego jednego Bohatera historii i cieszy się przywilejem znajomości z Nim. Raduje się powodzeniem i jest wdzięczne w mizernym czasie. Jest nastawione na błogosławienie innych i zawsze jest hojne. Bogactwa tego świata są tylko narzędziami, którymi można okazać współczucie. To, co symbolizuje sukces w tym społeczeństwie nawet nie zdobi pudełka trofeum tego, który jest prawdziwie błogosławiony.
Ci umarli z Chrystusem i teraz żyją z Nim, aby Go czcić. Takie jest współdzielone życie.
Nie jest tak, że mamy tutaj jakąś opcję do wyboru, czy chcemy tego, co najlepsze, czy też wolimy pozostać przy dobrym. Historia potwierdza nam, że ludzie nie są w stanie długo utrzymać dobrego życia. Na przykład, po porządkach dokonanych po Wielkim Potopie nie trzeba było długo czekać (względnie) na to, aby ludzie próbowali wznieść własną religię, budując sobie wieżę sięgającą nieba – starając się być bogami i uczynić sobie imię. Izrael dowodził tego nieustannie, ponieważ po każdym uwolnieniu przez kolejnych sędziów, ponownie zwracali się przeciwko prawom Bożym i znów wpadali w niewolę innych narodów. Bez współdzielenia życia Chrystusa, ludzie wypaczą prawa natury oraz poszczególne prawa Boże i skierują społeczeństwo ku chaosowi. Jeśli szukamy przebudzenia, dzięki któremu zostaną ustanowione pewne zasady zgodne z projektem stworzenia, oszukujemy sami siebie. TE zasady mogą być właściwie zrozumiane wyłącznie w świetle objawienia Jezusa, jako ostatniego Adama i posłusznego Syna. Właśnie ta nadnaturalna miłość Boża, która wypływa ze wspólnego życia stabilizuje funkcjonowanie społecznych struktur i uzdalnia wystarczająco dużo ludzi do tego, aby się ich uchwycili.

Bez tej cechy, inspirowanej ewangelią, międzyludzkie oddziaływania będą stawały się coraz bardziej toksyczne, a żeby przetrwać ludzie skłonią się przed dyktatorem bądź jakimś skomplikowanym centralnym rządem, który da im odpowiednie przepisy. Tak więc, fantastyka mówiąca, że możemy mieć mały, ograniczony rząd równocześnie ignorując wieczne życie, które oferuje nam Jezus, zostanie ujawniona pośród ogromnego rozczarowania. Nadzieja na pokój i twórcze społeczeństwo nie leży w małym rządzie czy przebudzeniu podstawowych zasad. Jedyną nadzieją na przetrwanie społeczeństwa, które cieszy się wolnością, jest uchwycenia się pojednania z Bogiem, które otrzymuje się przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Dobre życie jest tymczasowe po prostu dlatego, że ludzie nękani grzechem nie mogą długo postępować zgodnie z podstawowymi zasadami zgodnymi z projektem Stworzenia. Gdyby to było możliwe to pojawienie się Jezusa jako Zbawiciela nie byłoby konieczne.

Bóg powierzył swoim ludziom to, aby wpływali na cały świat przesłaniem o wiecznym życiu w Jezusie Chrystusie. Jest to jedyną nadzieją na osobiste zbawienie, jedyną nadzieją na niebo i jedyną nadzieją na pokojowe społeczeństwo na teraz.

[Głosów: 8   Average: 4.6/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.