Czas na przygotowanie
Greg Laurie
„Eliasz uczynił więc, jak mu rozkazał Pan, i rozłożył się obozem przy potoku Kerit, na wschód od Jordanu. Kruki przynosiły mu chleb i mięso każdego ranka i wieczora, a on pił wodę z potoku. Lecz po pewnym czasie potok wysechł, gdyż w całym kraju nie padał deszcz” (1Krl 17:5–7).
Bóg powiedział prorokowi Eliaszowi: „Idź na wschód i ukryj się przy potoku Kerit, tuż przy jego ujściu do Jordanu. Pij z potoku i jedz, co kruki ci przyniosą, bo rozkazałem im, aby ci przynosiły żywność” (1 Krl 17:3–4 NLT). Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Bóg dał Eliaszowi wakacje – trochę czasu na służbę. Ale to nie był spokojny wypad pod namiot.
Kruki nie przyjęły zamówienia Eliasza, nie poleciały do lokalnej restauracji fast-food, a następnie nie dostarczyły mu posiłku. Kruki to padlinożercy. Przynosiły Eliaszowi małe kawałki mięsa i chleba. Co więcej, woda w strumieniu, z którego pił, musiała być nieco zanieczyszczona. To nie była łatwa sytuacja, nawet w najśmielszych wyobrażeniach.
Nawet gdyby tak było, Eliasz prawdopodobnie szybko by się tym znudził. Opierając się na jego biblijnym profilu, Eliasz był człowiekiem czynu – stawiającym czoła, rzucającym wyzwania, poruszającym się, wykonującym dzieło Pana. Jakże łatwo mógłby powiedzieć: „Panie, nie chcę siedzieć w tym nędznym miejscu i pić wody z rzeki. Lubię być wśród ludzi. Lubię być w centrum uwagi”.
Ale Eliasz najwyraźniej zrozumiał, że Pan przygotowuje go do czegoś wielkiego, czegoś o głębokim wpływie. Do czegoś, co doprowadzi go do granic fizycznych, emocjonalnych i duchowych. Niedługo po swojej wędrówce nad strumieniem, Eliasz stanie na górze Karmel, samotnie rzucając wyzwanie setkom fałszywych proroków w pojedynku, w którym zwycięzca bierze wszystko (zob. 1 Krl 18,20–40).
Jego pobyt przy strumieniu, wspomagany przez kruka, nie był przestojem. To był czas przygotowań. Bóg dał Eliaszowi czas i przestrzeń, których potrzebował, aby przygotować się do czekającej go bitwy.
Czasami nie podoba nam się miejsce, w którym Bóg nas postawił. Mówimy: „Panie, nie podoba mi się ta sytuacja. Chcę zrobić dla Ciebie coś wielkiego. Chcę coś zmienić w moim świecie”. Ale może to wynikać z błędnej interpretacji naszej sytuacji. Możemy mylić czas przygotowań z czasem odpoczynku. Albo nie dostrzegać możliwości, które nas otaczają.
Może Pan chce, żebyś był skuteczny tam, gdzie jesteś. Może chce, żebyś wykorzystał okazje, które przed tobą stoją, i był wierny w małych rzeczach. Kto wie, co Bóg dla ciebie przygotował?
Jeśli Bóg ma cię przy jakimś błotnistym strumyku, że tak powiem, po prostu trzymaj się. Bądź wierny, rób to, co On ci już powiedział, i czekaj na Niego i Jego czas. Bóg uczyni coś cudownego dla ciebie lub z tobą. Po prostu bądź gotowy i otwarty, by czynić to, czego On od ciebie oczekuje.
Pytanie do refleksji: Jak możesz przygotować się duchowo na to, co cię czeka?