Widzący, prorocy, proroctwo osobiste. – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
W zeszłym tygodniu podzieliłem się tym, jak pewne osoby nałożyły na mnie ręce i prorokowały i ich słowa były bardzo trafne. Jednak potem chciały pójść dalej, i za drugim razem jedynie rozpoznały w swoim duchu moje dary, po czym dodały do tego słowa „tak mówi Pan”, nadały temu wymiar przyszłości i powiedziały, że to Bóg.

Wielu manipulatorów, nie znając dróg Ojca, myśli, że kiedy rozpoznają cechy czyjegoś ducha, działają w proroczym darze, albo co gorsza, zaczynają uważać się za proroków. Tymczasem po prostu nauczyli się dostrzegać w swoim duchu cechy ducha drugiego człowieka. Tego również można się nauczyć poza relacją z Panem – czasem nawet z pomocą demonów, tzw. duchów wieszczych (familiar spirits), które przekazują informacje o innych ludziach w celu manipulacji, a nawet nadużyć.

Rozpoznajesz cechy czyjegoś ducha
Są ludzie, których lubisz, choć nie wiesz dlaczego – tak samo jak są tacy, do których nie czujesz sympatii. Nie dlatego, że coś zrobili – po prostu „coś nie kliknęło”. Wyczuwasz, że to nie tylko kwestia osobowości, tylko to coś głębszego. Twój duch nie zgadza się z czymś, co w nich jest. Bardzo często dzieje się tak dlatego, że twój duch rozpoznaje w ich duchu (lub duszy) coś, co stoi w sprzeczności z Duchem Boga i to powoduje tę niechęć.

Kupujesz coś w sklepie i odchodząc zastanawiasz się, czy sprzedawca jest chrześcijaninem albo sprawiedliwym człowiekiem, bo czujesz w nim coś dobrego, spokojnego, coś, co twój duch rozpoznaje, a umysł jedynie to zauważa. W Mk 12,34 Jezus powiedział do uczonego w Piśmie, który udzielił dobrej odpowiedzi: „Niedaleko jesteś od Królestwa Bożego”. Jezus rozpoznał jego stan duchowy. To nie było proroctwo – to była obserwacja wynikająca z tego, co dostrzegł duchowo w tym człowieku. My robimy podobnie.

Podobnie wielu mężczyzn i kobiet, którzy w młodości doświadczyli jakiejś formy przemocy, potrafi rozpoznać w swoim duchu, że osoba, którą nawet przypadkowo spotykają, jest np. ogarnięta pożądliwością lub innymi rzeczami. Ich duch rozpoznaje bowiem rodzaj duchów, które kiedyś ich skrzywdziły. Nasz duch potrafi na poziomie „duch do ducha” wyczuć, czy ktoś jest czysty, czy coś w nim jest nie tak. Świat nazywa to „przeczuciem” albo „intuicją”, bo nawet ludzie nienarodzeni na nowo nadal są duchem, duszą i ciałem.

Jeśli ktoś w dzieciństwie doświadczył przemocy albo dorastał w domu, gdzie było jakieś uzależnienie, to jako dorosły może wyczuć, że obcy człowiek spotkany na ulicy również jest uzależniony. Jest tak, ponieważ jego duch rozpoznaje wokół tej osoby obecność podobnych duchów. To dlatego, że z takim środowiskiem miał do czynienia w dzieciństwie.

Czym więc to jest?
Proste proroctwo jest darem od Boga, wzbudzonym przez Ducha Świętego. Nie polega na analizowaniu cech osobowości ani darów drugiej osoby, choć czasem może to być częścią proroctwa. W 1 Kor 14,3 czytamy: „A kto prorokuje, mówi do ludzi ku zbudowaniu i napomnieniu, i pocieszeniu”. To Ojciec, który jest Duchem, daje objawienie do ducha człowieka, aby przekazać od Niego zachętę i pocieszenie drugiej osobie. W prostym proroctwie nie ma nic o przyszłości. Czasem, aby dodać otuchy, Pan może wspomnieć o darach czy talentach, które w kimś złożył, ale zawsze dzieje się to w szerszym kontekście całego przesłania. Proroctwo bowiem zawsze dotyczy Jezusa, Jego dzieła i Jego woli.

Wielu ludzi prorokowało, siedząc przy stole przy herbacie czy kawie z przyjacielem – czując w duchu, że przyjaciel stoi przed ważną decyzją. Czujesz pokój, by powiedzieć mu pewne rzeczy, przynosząc mu pocieszenie i to było proroctwo. Jeśli jednak wynikało to tylko z ludzkiej empatii, to była to po prostu przyjacielska rozmowa. Ale są takie momenty, kiedy z głębi ducha pojawia się w nas pokój i natchnienie, by coś powiedzieć – i to właśnie jest proroctwo. Dary Ducha nie pojawiają się z sygnałem ostrzegawczym: „Uwaga, nadchodzi proroctwo – dodaj na końcu ‘tak mówi Pan’”. NIE. Paweł nazywa je w 1 Kor 12,4–7 „przejawami Ducha, danymi dla wspólnego dobra”. To coś normalnego, naturalna część życia chrześcijańskiego, że Chrystus w tobie porusza się przez ciebie dla dobra drugiej osoby.

Kontekstem Nowego Testamentu był dom – relacje, spotkania w domach – i to właśnie tam dary Ducha mają swoje pierwsze zastosowanie. Rodzic pocieszający dziecko po trudnym dniu może po prostu robić to, co robi każdy rodzic. Ale może być też tak, że słuchając dziecka, prosi Ojca o mądrość i właściwe słowa, i wtedy z jego ducha wypływa pocieszenie, zachęta i mądrość, której wcześniej nie miał. Właśnie wtedy prorokował – być może przekazał też słowo mądrości swojemu dziecku. To płynie z ducha, przez duszę i wyraża się przez ciało. Można to wyczuć, rozpoznać – i nie ma nic bardziej satysfakcjonującego niż życie wypływające z ducha na zewnątrz.

Słowo mądrości to Boża wskazówka dotycząca przyszłości, np. gdy Pan daje komuś mądrość, jak poradzić sobie z trudną sytuacją w pracy albo co powiedzieć na rozmowie kwalifikacyjnej. Słowo wiedzy to z kolei Boża wiedza o czymś z przeszłości lub teraźniejszości. Wszystkie te przejawy Ducha są właśnie tym – przejawami Ducha Bożego.

Proroctwo nie schlebia ego. „Świadectwem Jezusa jest duch proroctwa (Ap 19,10).
Kontekst jest taki: apostoł Jan był w niebie i zaczął oddawać pokłon człowiekowi, który go oprowadzał. Ten stanowczo mu zabronił, mówiąc, że jest tylko jego współsługą. Podkreślił, że proroctwo nie dotyczy jego samego (tzn. człowieka oprowadzającego go po niebie), lecz jego istotą jest świadectwo Jezusa.

To oznacza, że osobiste proroctwo nie będzie cię wywyższać ani mówić, jak wielką i potężną służbę masz przed sobą (choć może pokazać zakres powołania i trudności, jakie się z nim wiążą – jak np. gdy Paweł spotkał Jezusa w drodze do Damaszku). Jeśli naprawdę jesteś używany, by przekazać proroctwo, które jest z Ducha, nie połechta to twego ego, ani nie pomyślisz „jestem w tym dobry”. Nie będzie tam nic z ciebie. Wszystko będzie dotyczyć Jezusa – zarówno gdy przekazujesz słowo, jak i gdy je przyjmujesz.

Jeśli ktoś, mówiący o sobie jako proroku, daje ci długie, rozwlekłe proroctwo, które po spisaniu zajmuje całe strony – to nie jest to z Boga. Być może pierwszy akapit był z Ducha, ale reszta pochodzi z ciała – dokładnie tak, jak przytrafiło się ze mną na tamtej konferencji.

Gdy Duch Boży mówi – a widzimy to we wszystkich przykładach z Dziejów Apostolskich – przekaz jest krótki, konkretny, bez ozdobników. W proroctwie chodzi o Jezusa, a nie o nas. Jeśli trafia w ego, buduje twoje poczucie wyjątkowości, sprawia, że myślisz o sobie jako o kimś szczególnym dla świata – to nie jest to od Boga. Jezus jest cichy, pokorny, przystępny i uniżony. Każde prawdziwe proroctwo będzie nosiło w sobie właśnie ten duch Jezusa. Nie ma tu miejsca na ego.

W przyszłym tygodniu, co czyni z kogoś proroka.

Wiele błogosławieństw.

John Fenn

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *