Author Archives: admin

Potykając się o prostotę

 Jezus  powiedział: “Wszystko jest możliwe dla wierzącego”. Jest to  z pewnością wystarczająco proste, lecz czy rzeczywiście w to wierzę.

Tak, zdarzyło się, że uwierzyłem i doprowadziłem to, zdaniem niektórych, do całkiem absurdalnej skrajności.

Jak  dostałem się tutaj (do wiary w to, że nie ma nic niemożliwego) stamtąd(braku wiary w to, że cokolwiek więcej niż “normalność” jest możliwa)?
To była decyzja potraktowania tego, co mówią ewangelie jako zapis słów Jezusa poważnie.  Niektórzy z was czytając to ciągle nie wiedzą, o co chodzi. Inni przełamali się z niewiary do wiary. Ci z was, którzy piszą do mnie, że rzeczywiście wyłamali się z niewiary do dającej w pewnym stopniu wyniki wiary, wszyscy zwracają uwagę na to samo. Również wy zdecydowaliście, aby wziąć słowa Jezusa poważnie i to był początek twojego przełomu.
Pozostańmy prości po prostu przez chwilę: „NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO DLA TEGO, KTO WIERZY”. Proszę pamiętać, że ja tego nie powiedziałem. Jezus to powiedział a ja to po prostu cytuję. Wielu decyduje się na odrzucenie tego stwierdzenia jako absurdalnego. To, co mnie tak zdumiewa to fakt, że ludzie, którzy sami siebie nazywają „wierzącymi w Jezusa Chrystusa” mogą również mówić, że to, co On powiedział jest absurdalne, ponieważ praktyka nakazuje im tak wierzyć.

Nadal pozostając w prostocie,  czy wierzę, że ponieważ wierzę, że coś jest możliwe, to to samo w sobie czyni to możliwe?

W porządku, teraz może troszkę skomplikujmy. Podejdźmy do tego, co powiedział Jezus w tej szczególnej deklaracji, przyglądając się kontekstowi, w którym to się stało. Pewien człowiek przyprowadził swojego syna do Jezusa i powiedział: „Proszę pomóż mi. Mój chłopak ma ataki, wpada do wody a nawet do ognia. Przyprowadziłem go do twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić”.

Powiedział uczniom, co myśli na temat ich niepowodzenia (w oryginalnym języku jest to całkowicie jasne, że nazwał ich „bandą odstępców bez wiary”), dalej tekst mówi, że zgromił demona powodującego ataki i chłopiec został natychmiast uzdrowiony.  Uczniowie byli najwyraźniej poirytowani uwagą Jezusa o „niewiernych odstępcach” skierowanej do nich i przyszli później do Pana pytając:
– Dlaczego to my nie mogliśmy wypędzić tego demon?

Oto właśnie jest kontekst stwierdzenia, które jest tematem tych rozważań:
– Ponieważ nie macie dość wiary. Gdybyście mieli dość wiary moglibyście to zrobić. NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO DLA TEGO, KTÓRY WIERZY.

A teraz, czy w tym wąskim kontekście, mogę uwierzyć temu stwierdzeniu? Jaki jest kontekst? Taki, że Jezus przez zwykłe zgromienie demona powodującego ataki podobne do padaczki, uzdrowił go. Dalej, jego uczniowie, którzy wcześniej wypędzali wiele demonów  w tym przypadku zawiedli. Oni sami najwyraźniej oczekiwali tego, że dadzą sobie z tym radę i człowiek, który przyprowadził do nich swojego syna też. Co więcej, Jezus oczekiwał od nich, że to zrobią.
Zatem uczniowie zapytali:
– Dlaczego nie mogliśmy?
– Ponieważ nie macie dość wiary – odpowiedział im Jezus – Gdybyście mieli dość wiary, zrobilibyście to.

Wtedy Jezus przeszedł dalej mówiąc o tym, w jaki sposób zdobyć WYSTARCZAJĄCĄ wiarę. Jezus używa tutaj zwrotu, który modyfikuje znaczenie słowa lub zwrotu, mówiąc, że jest TYLKO jeden sposób otrzymania wystarczającej ilości wiary – wiele modlitwy i postu.

Czy śmiem rozszerzać znaczenie tego stwierdzenia i jego cały kontekst na współczesność i na swoje własne życie? Tak, ci którzy to zrobili mogą ci powiedzieć – to działa! Powiemy ci, że pójście za tym, co powiedział tutaj Jezus i postępowanie według Jego instrukcji, jak się modlić o WYSTARCZAJĄCĄ wiarę działa. Im więcej to stosujemy, tym więcej wiary otrzymujemy.

Codziennie ludzie piszą do mnie, że włożyli ręce na kogoś i modlili się  i to „nie działało”. W tym szczególnym przypadku Jezus ani nie włożył rąk na chłopca, ani nie „modlił się” o niego. Po prostu zgromił demona wywołującego problem. Uczeni ludzie dziś wyjaśniają, że demony nie istnieją. Ci, którzy są pod wpływem tych uczonych ludzi, którzy nie są w stanie wykonać tego, co robił Jezus, sami tak samo nie są w stanie robić tego, co robił Jezus. Nie zapominajmy, że Jezus powiedział, że każdy, kto wierzy w niego będzie w stanie robić te same rzeczy, które On robił. Kontekst tego twierdzenia mówi, że te „te same dzieła”, oznaczają również wypędzanie demonów.

Ponad dwadzieścia lat temu przeszedłem przed krótki okres wytężonej nauki w bardzo skomplikowanym systemie egzorcyzmowania – wypędzania demonów. Było to skuteczne lecz, jak powiedziałem, bardzo skomplikowane. Kiedy trafiłem  na ten fragment mówiący o tym, że Jezus po prostu zgromił demona, zapytałem:
– Dlaczego ja muszę godzinami przechodzić przez ten cały śmietnik i  paplaninę, aby uzyskać to, co Jezus osiągał natychmiast przez zwykłe zgromienie?

Odpowiedź była jasna: ponieważ nie miałem DOŚĆ wiary! Odpowiedź na  pytanie  dlaczego nie miałem dość wiary, również była oczywista. Nie miałem jej, ponieważ uzyskuje się ją WYŁĄCZNIE przez wiele postu i modlitwy.

Jaki rodzaj postu? Jaki rodzaj „modlitwy”?

Jeśli rzeczywiście chcesz wiedzieć i wierzysz że to, co powiedział Jezus, że jest możliwe, dla każdego, jest możliwe dla CIEBIE, innymi słowy, że to ty sam jesteś „każdym”, będę bardzo szczęśliwy dzieląc się z tobą  szczegółami, całkowicie za DARMO.

 продвижение сайта

Perspektywa

Jest mnóstwo sposobów patrzenia na wszystko – każdy z nich nazywa się „perspektywą”.  Jezus powiedział, że jeśli ktoś patrzy na drugą osobę z pożądaniem w swym sercu, to już popełnił cudzołóstwo czy jak to ktoś może nieco surowo powiedział: „jest równie dobrze, jakby to zrobił”.

Jaki cel miał Jezus mówiąc w ten sposób?

Oto jedna z perspektyw. To, co Jezus mówił (zaznaczam, że jest to mój punkt widzenia), to stwierdzenie faktu, że wszyscy jesteśmy cudzołożnikami. Stawanie więc na stanowisku własnej sprawiedliwości (samo-sprawiedliwości) nie popełnienia fizycznie cudzołóstwa czy też nie popełniania już więcej cudzołóstwa mentalnie nie ma absolutnie nic wspólnego z dziedziną sprawiedliwości Bożej.  Żydowski prorok powiedział, że wszyscy odpadliśmy od Boga i że Mąż Boleści przyszedł, aby wszystkie nasze upadki wziąć na siebie i że to On jest „barankiem ofiarnym”, który ma zabrać nasze niemoce i zjednoczyć nas ponownie z Bogiem.

Autor Nowego Testamentu powiedział: „Nędzny ja człowiek. Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci. Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, że jest droga wyjścia z tego! Nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie”. (wersja ang.).

Oto macie, drodzy cudzołożnicy (jeśli tak wizytówka do ciebie nie pasuje, to jej nie noś). Z żydowskiej perspektywy – a faktycznie to nawet z dwóch perspektyw. Bo ostatecznie ten, który napisał, że „jest droga wyjścia” (niektórzy odnoszą się do niego jako do ap. Pawła) – był Żydem, lecz był nim również Jezus. Dlaczego to rozgrzebuję? Nie wiem, po prostu czuję silne pobudzenie, aby tego nie zignorować. Paweł powiedział, ze Abraham, ojciec Żydów, był ojcem nas wszystkich. Czy zapominamy o tym, że Abraham był biologicznym ojcem Ismaela, przodkiem Mahometa czyli Islamu? To już jest zdumiewająca perspektywa, nieprawdaż! Wracając jednak do rzeczy:

Jeśli chodzisz w potępieniu to może zechcesz wiedzieć o tym, że poczucie winy i potępienia nie są Bożymi drogami. Nie jest nią również związanie tym, co powstrzymuje nas przed życiem w pełni – włączając w to choroby, cierpienie i ból. No, w porządku, to tylko moja perspektywa. Jeśli chcesz to zakwestionować, lub będziesz chciał się podzielić z kimś, kto nie wyda osądu (ponieważ on sam jest szefem grzeszników sam w sobie) i szukasz sposobu na uwolnienie od nich –  napisz do mnie. To również jest za darmo.

P.S. Katalizatorem do udzielenia pomocy każdemu, kto jej potrzebuje był e-mail od pewnego mężczyzny, który napisał:

„Drogi Brad. Piszę ponieważ byłem całkowicie zdesperowany. Nic nie wiedziałem o tym, jak wielką pomoc można otrzymać przez internet. Jak wiesz, byłem na skraju samobójstwa. Ty pokazałeś mi drogę do wolności. Czarna chmura depresji odeszła po raz pierwszy, o ile mogę sobie przypomnieć. Zdaję sobie sprawę z tego, ze to nie „ty” zrobiłeś, lecz pokazałeś mi pewny sposób obejścia ponad 15 lat terapii i uzależnienia od przepisywanych leków”.

(jest droga wyjścia, która jest unikalne dla każdego, kto chce być wolnym).

продвижение сайта в топ10

Rozdział 14- Unikanie przeszkód na drodze do Chwały.

Heflin Ruth

Ef. 4,30

A nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia.

1 Tes. 5,19

Ducha nie gaście.
W rok po finansowym cudzie, jaki wydarzył się hinduskiej parze, ten mężczyzna przyjechał do nas na letni obóz i zaczął płynąć w cudownym objawieniu. W różnych momentach nabożeństwa widział pracujących aniołów, iskry emanujące z ludzi, którzy uwielbiali Pana i obłok chwały Bożej unoszący się nad pojedynczymi osobami lub całym zgromadzeniem podczas uwielbiania.

Powiedziałam do niego

– Bracie, czy mógłbyś mi zrobić przyjemność. Stale uczę się coraz więcej na temat tego, jak reagować na chwałę, jak sprowadzać chwałę na zgromadzenia, uwydatniać chwałę.
Nauczyłam się, że pewne rzeczy temu przeszkadzają, więc zostawiliśmy je. Gdy widzisz te rzeczy, które pokazuje ci Bóg, czy mógłbyś zapisywać to, co ja w tych momentach mówię lub robię, co się dzieje w czasie nabożeństwa, tak abym mogła to sobie potem przejrzeć i zobaczyć, co nam służy, a czego należy się pozbyć w czasie naszego usługiwania?

Wspaniałomyślnie zgodził się na to i prowadził dla nas tego lata mały notatnik, z którego tak wiele się nauczyliśmy.
Czasami wypowiadamy niewłaściwe rzeczy i chwała gaśnie, gdy takie rzeczy mamy stwierdzone, to nie chcemy nigdy więcej ich powtarzać. Czasami zdarza się też, że zostanie powiedziane coś, co wywołuje strumienie iskier we wszystkich kierunkach, a gdy wiemy o tym, chcemy takie słowa powtarzać jak najczęściej.

Jedną z rzeczy, które poważnie hamują przepływ Chwały Bożej jest brak braterskiej miłości wzajemnej, takiej, jaką nas umiłował Jezus. W chwilach największego zdesperowania wywołanego przez różnych ludzi, Duch Boży szeptał do mojego serca, mówiąc:

– to jest ten, za którego umarł Chrystus.

Gdy to się zdarzało moje serce topniało, ponieważ bez względu na to, co sobie myślałam, jeżeli Pan umarł za tę osobę, to kimże ja jestem, abym wypowiadała cokolwiek przeciw niej. Kimże jestem, abym podnosiła swój głos przeciwko temu człowiekowi? Kim jestem abym była sfrustrowana, poruszona czy doprowadzona do rozpaczy przez tę osobę? Kimże jestem, abym doszła do kresu swojej wytrzymałości z tą osobą? Muszę przebaczyć i poruszać się w przebaczeniu.

Przebaczenie jest tak potężne, że w tym momencie, na myśl o tym, że Chrystus umarł za kogoś, okazywało się, że zapominałam o wszystkim, co początkowo powodowało moją frustrację. Przebaczenie utrzymuje cię przy zdrowych zmysłach i pozwala zachować namaszczenie.

Pewien pastor, który przyjechał na nasz obóz z Pakistanu powiedział mojemu bratu:

– nie wierzcie każdemu pastorowi, który przyjeżdża z naszego kraju i twierdzi, że przemawiał do tłumów, generalnie tak nie jest. Zdarzało się to również i mnie, dopóki nie zacząłem uważnie śledzić tego, czego słuchałem i co mówiłem. Uwaga w tych dwóch dziedzinach spowodowała nową falę cudów w moim życiu i dopiero wtedy zacząłem głosić do tłumów.

Niedawno Barbara Lanzdorf miała wizję kaznodziei stojącego za kazalnicą i głoszącego słowo. Z jednej strony jego ust wypływał strumień szarańczy i pożerał żniwo. Krytycyzm, gorycz, obgadywanie, i walki pożerają żniwa, w które wierzysz.
Jedno dotknięcie Bożej Chwały zmiękcza najtwardsze serce, powoduje, że „ góry spływają do morza.” Niech nawet najmniejsze wzgórki twojego ducha zostaną usunięte.
Gdy Chwała Boża porusza się, nawet cienie myśli, których tam być nie powinno będą przeszkodą. Usuń to wszystko, pozwól Duchowi Bożemu, aby cię upokorzył.

Po pewnym czasie nauki dowiedzieliśmy się jakie rzeczy najbardziej niekorzystnie wpływają na Chwałę Bożą pośród nas:


nasze pragnienie by podobać się ludziom

nasze obawy przed wyglądaniem na zbyt prostych, zbyt niewykształconych


nasza niezdolność do traktowania wszystkiego co wiemy, jako śmieci, jak to czynił Paweł

pragnienie wywoływania wrażenia na ludziach naszym wykształceniem, umiejętnościami i tym z kim bywaliśmy


nasza niezdolność do porzucania raz już wyuczonych rzeczy, gdy Bóg przystępuje do uczenia nas czegoś nowego


nasza niezdolność lub niechęć do odkładania na bok tradycji


nasza niechęć do przebaczania innym.

Bóg pragnie nam dać większą wrażliwość w tych dziedzinach. Jeżeli nauczymy się rozpoznawać obłok – bez względu na to, czy jest obecnych pięć, pięćset, pięć tysięcy czy pięćdziesiąt tysięcy ludzi – będziemy stać pod obłokiem i usługiwać ludziom wprost z Chwały. To jest odnowienie Chwały.

Będziemy musieli porzucić nieco staroci, aby otrzymać trochę nowości, lecz Pan będzie nam pomagał i uczył nas, obiecał, że będzie naszym Pomocnikiem, obiecał nas prowadzić do przodu i będzie to robił, jeżeli my będziemy zdecydowani, aby stać pod obłokiem chwały lub w nim.

Jeżeli odkryjesz takie rzeczy, które przyczyniają się do chwały, rób je, a gdy odkryjesz takie, które zdają się go gasić – unikaj ich. To jest właśnie tak proste.

Jest taki szczególny rodzaj surowości, osądu, który stał się „zielonoświątkowym stylem,” podejścia, które zostało zaakceptowane przez proroków, którzy chcą „ściągać ogień z nieba.” Jedyny problem polega na tym, że ci, którzy chcą przyjąć ten styl, wzywają ogień z nieba na świętych a nie na fałszywych proroków.
Zapominają o tym, że Jezus, który był największym z proroków demonstrował łagodnego ducha. Nie wahaj się poruszać w łagodności chwały.

Niektórzy mogą nas oskarżać o to, że stosujemy jedną rzecz, którą nudzimy stale, lecz jeżeli ta jedna rzecz sprowadza Chwałę, róbmy to, bez względu na to, co mówią ludzie.
Śpiewajmy te nuty, które znamy, aż Bóg nauczy nas nowych, bądź wierny w śpiewaniu dwóch nut, które znasz, aż Bóg da ci nutę trzecią, czwartą i piątą.
Rób cokolwiek musisz zrobić, aby przejść do wiecznej rzeczywistości.
Gdy zaś nauczymy się tego, co zasmuca i odtrąca Ducha tak, że musi odstąpić, z wolnością i radością porzućmy je, tak abyśmy mogli przejść wyżej do większej chwały, którą dla nas przygotował.

Odkryłam, że śpiewanie w Duchu jest jedną z najłatwiejszych dróg do wejścia w chwałę i trwania w niej.

Panie,
Zabierz nam te rzeczy, które oddzielają nas od Chwały, a daj takie, dzięki którym będziemy ją mogli przeżywać mocniej.

W imieniu Jezusa.

Amen.

topod.in

Rozdział 15 – Utrzymanie prostoty chwały

Heflin Ruth


Takie jest słowo Pana do Zorobabela: Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie – mówi Pan Zastępów.


Wizja, jaką otrzymał Zachariasz była skomplikowana, lecz Boże przesłanie dla niego było proste i to samo proste przesłanie jest ważne dla wszystkich pokoleń:
NIE DZIĘKI MOCY ANI DZIĘKI SILE, LECZ DZIĘKI MOJEMU DUCHOWI TO SIĘ STANIE.

Odkryłam, że Bóg stale zwraca nas do tego samego przesłania, jest to najczęściej cytowany werset w napełnionych Duchem kręgach. Znamy go i cytujemy często. W samym środku komplikacji życiowych, Bóg musi przypominać nam go. Tak wiele dodajemy do naszego życia, że On chce abyśmy zobaczyli, że nie ma nic takiego, co mogłoby nam dać zwycięstwo, a zwycięstwo zawsze przychodzi przez to, co On robi w nas i przez nas.

Kilka osób powiedziało mi, że mają moją książkę „Chwała” w domu na półce, lecz nigdy jej nie czytali.

Gdy pytali Pana o Jego odpowiedź na pytanie o przebudzenie, odpowiadał im, że już im przesłał odpowiedź i żeby przeczytali tą książkę.
W późniejszych wersjach pieśni były wykonane bardziej profesjonalnie, lecz sądzę, że głównym celem jest zachowanie ich wielkiej prostoty na pierwszym miejscu.
Nasze zdolności, nasze poznanie i doświadczenia często ograbiają nas z odebrania większych rzeczy, które Bóg chce nam dać. Po porostu staliśmy się zbyt skomplikowani.

Powiedzcie mi, który chór zborowy zniżyłby się do śpiewania pieśni aniołów:
„Święty, Święty, Święty” i który dyrygent pozwoliłby to śpiewać?

Gdy te pieśni były nam dawane w Jerozolimie, nie mieliśmy wyszkolonych muzyków, którzy robiliby notatki, lecz to ograniczenie okazało się być dla nas zaletą.
Gdybyśmy byli lepiej wyszkoleni to prawdopodobnie w pierwszym rzędzie odrzucilibyśmy prostotę tych pieśni.

Prostota jest ważna, to właśnie dlatego Bóg pobudza ciągle nowe ruchy. Gdy poprzedni ruch stanie się już tak delikatny i wygładzony, że traci umiejętność poruszania się do przodu w nowych rzeczach, które robi Bóg, zmusza Go to do pójścia dalej.
Jest zupełnie możliwe stać się ZBYT zorganizowanym. Za każdym razem, gdy dochodzimy do miejsca, w którym nasza zależność od Ducha Świętego jest ograniczona- On idzie gdziekolwiek indziej.

W wielu kręgach ludzie potrafią głosić bez względu na to, czy Duch Święty jest czy nie i często to robią. Gdy skończą wszyscy możemy powiedzieć:- o jakie wspaniałe kazanie,

lecz niewielu z nas może powiedzieć- jak potężna chwała, jakie świeże dotknięcie Ducha Świętego spoczęło na ludziach!

Wolę słuchać ludzi działających w Duchu, którzy nie wydają się tacy gładcy.
Kiedy wiem, że oni zdobywają następne słowo, to znaczy, że to pochodzi od Boga.
Są wyjątki od tego, wiele doskonale wypolerowanych naczyń wciąż ma umiejętność dziecięcego reagowania na Boga. Najlepszym tego przykładem, jaki znam jest Monisgnor Walsh z Wynnewood w Pennsylwanii.

Inni z kolei podchodzą do tego z innej strony:
– no wiesz, to nie może być od Boga, jąka się i przerywa,

lecz czasami jąkanie i stękanie wykazuje bardziej niż cokolwiek innego, że to BYŁO od Boga.

W dniu Zielonych Świąt Bóg pokazał nam, że On pracuje używając niedoskonałych ludzi.
Piotr, który zaledwie parę dni wcześniej wyrzekł się Pana, był jednym z tych, którzy zostali użyci do wylania błogosławieństwa na wielu innych.
Doświadczenie, jakie przeżył w Górnej Komnacie (Wieczerniku) zmieniło całe jego życie na zawsze. Trzy tysiące ludzi zostało przydanych do Kościoła tego dnia, a pięć tysięcy kilka dni później. Możemy ufać Duchowi Świętemu i wierzyć, że to, co On chce będzie zrobione dobrze.

Zach. 4,1

Anioł, który rozmawiał ze mną, powrócił i obudził mnie, jak budzi się kogoś ze snu,

Anioł zbudził proroka pomimo, że najwyraźniej był już wcześniej aktywny.Przedstawił to w ten sposób, „jak budzi się kogoś ze snu.” Pomimo, że nie spał, został obudzony ze snu. Znam wielu takich ludzi, zdaje się, że nie śpią, lecz z pewnością muszą być obudzeni przez Ducha. Bóg pragnie abyśmy byli zdecydowanie otrząśnięci ze snu w tym przebudzeniu.
Anioł powiedział do Zachariasza:

(4,2-6)


Zapytał mnie: Co widzisz? A ja odpowiedziałem: Widzę, oto jest świecznik cały ze złota, a na jego szczycie jest czasza. Na niej jest siedem lamp, a lampy, które są na jej szczycie, mają po siedem knotów.

Dwa drzewa oliwne stoją obok niego, jedno z prawej strony czaszy, a drugie z jej lewej strony.
Wtedy odezwałem się i rzekłem do anioła, który rozmawiał ze mną: Co to oznacza, mój panie?
Anioł, który rozmawiał ze mną, tak odpowiedział: Czy nie wiesz, co to oznacza? Ja odpowiedziałem: Nie, mój panie!
Wtedy on odpowiedział, mówiąc do mnie: Takie jest słowo Pana do Zorobabela: Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie – mówi Pan Zastępów

w.7-14

Kim ty jesteś, wysoka góro? Wobec Zorobabela staniesz się równiną! On położy kamień na szczycie wśród okrzyków: Cudny, cudny!
I doszło mnie Słowo Pana tej treści:
Ręce Zorobabela położyły fundament pod ten przybytek i jego ręce wykończą go, i poznacie, że Pan Zastępów posłał mnie do was.

Bo ci, którzy gardzili dniem małych początków, będą się jeszcze radowali, gdy zobaczą kamień szczytowy w ręku Zorobabela. Te siedem lamp – to oczy Pana; one to przepatrują całą ziemię.

Wtedy odezwałem się i zapytałem go: Co oznaczają te dwa drzewa oliwne po prawej i po lewej stronie świecznika?

I powtórnie odezwałem się, i zapytałem go: Co oznaczają te dwie gałązki drzew oliwnych, które dwiema złotymi rurkami wypuszczają z siebie oliwę do złotych lamp?
Wtedy on odpowiedział mi: Czy nie wiesz, co one oznaczają? I odpowiedziałem: Nie, mój panie!

A on odrzekł: To są dwaj pomazańcy, którzy stoją przed Panem całej ziemi.

Zorobabelowi zostało przekazane przesłanie, że te same ręce, które położyły fundament, będą mogły również oglądać zakończenie. Bóg kończy to, co rozpoczął i jeżeli Bóg pozwolił ci coś rozpocząć, to On namaści cię do tego, abyś skończył pracę.
Rozpoczęcie czegoś wymaga takiego samego namaszczenia jak zakończenie dzieła.
Jak to autor listu do Hebrajczyków ujął:

(12,2)

…patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary

Jeżeli potrzebujesz cudu, aby coś się działo, to potrzebujesz go również, aby to zakończyć.

Ten wielki świecznik miał źródło oliwy i ci, którzy stali obok rurek zaopatrujących w olej byli pomazańcami. Nigdy nie wstydź się namaszczenia, możesz przyjechać gdzieś nie posiadając nic innego, lecz nie wybieraj się tam bez namaszczenia.
Jeżeli zgubisz swoją walizkę możesz bez niej żyć, lecz nie próbuj żyć bez namaszczenia.

Podróżowałam tak wiele, że kiedyś mój bagaż zaginął kilka razy w ciągu tygodnia.
Nigdy nie oskarżałam linii lotniczych, Bóg kontroluje nasze życie i czasami chce nas czegoś nauczyć. Jedną z lekcji, których się nauczyłam jest to, że Bóg nie chce abyśmy uzależnili się od tego, co wozimy w naszych walizach. Któregoś lata musiałam kupować nową Biblie, co kilka tygodni. Gdy przyjeżdżałam dokądś, aby głosić nie miałam nawet Biblii do czytania. Czasami nie było nawet czasu czy możliwości zakupienia nowej Biblii i musiałam głosić wprost ze skarbów zawartych we mnie. Odkryłam, że mam wystarczająco dużo, aby głosić. Bóg zainwestował swoje bogactwo we mnie.

Gdy kładę się wieczorem do łóżka, słyszę Słowo Boże odbijające się szerokim echem w mojej duszy, a gdy wstaję, aby rozpocząć nowy dzień, jest odświeżone i nowe również na ten dzień. Boży skarb jest we mnie. Gdy odkryjesz wystarczająco dużo skarbów w sobie, nigdy już nie będziesz uzależniony od walizki.

Gdy przyjdziesz na nabożeństwo do zboru, ludzie nigdy nie będą wiedzieli o tym, że kilka minut temu dowiedziałeś się o paru osobistych tragediach. Powinni raczej doświadczać Bożego skarbu, jaki jest zawarty w tobie.

Jak pisałam w mojej książce „Chwała”, często zbyt skomplikujemy nasze uwielbianie a rezultat może być tragiczny.
Jeżeli pieśni nie są wystarczająco proste, nie jesteśmy w stanie dać się ponieść razem. Osobiście czuję się ograbioną na takich nabożeństwach.
Gdy nie mam możliwości uwielbiania Boga wraz ze wszystkimi tracę to, po co tu przede wszystkim przyszłam. Przychodzę do Domu Bożego, aby spotkać Boga, dotknąć Jego Chwały i nie mogę być zadowolona dopóki to się nie stanie. Ponieważ Bóg używa chwały i uwielbienia, aby sprowadzić na dane miejsce Chwałę, jeżeli nie da się zgromadzeniu przywileju uwielbienia, wszyscy czujemy się ograbieni i możemy odjeść do domów sfrustrowani. Jest źle, jeżeli prowadzący nabożeństwo tak bardzo je komplikują, że uniemożliwiają innym możliwość uwielbiania i poruszania się w prostym poruszeniu Ducha Bożego przez chwałę i uwielbianie.

Ostatnio byłam na nabożeństwie, gdzie lider uwielbiania chciał, aby wszyscy wiedzieli jak dużo nowych pieśni się nauczył. Myślałam, że może młodzież zna pieśni, które on śpiewał. Pomimo, że znam ich tysiące te, które on śpiewał były mi zupełnie obce. Rozglądałam się wokół siebie, żeby sprawdzić czy się nie mylę, bo może to jest tylko sprawa pokoleń, lecz nikt z młodzieży również nie śpiewał. Ostatecznie, weszłam do niego na scenę i wyszeptałam mu do ucha:

– zaśpiewaj coś, co my wszyscy znamy, tak abyśmy wszyscy mogli zaśpiewać i przyjąć z tego błogosławieństwo.
Jest w porządku, gdy lider zamyka oczy i uwielbia Boga pieśniami, lecz czasami trzeba otworzyć je i zobaczyć czy ktokolwiek śpiewa z nami. Jeżeli nie śpiewają, to musimy przerzucić się na coś, co wszyscy mogą zaśpiewać, nawet, jeżeli to nie jest najnowsza pieśń, czy nawet jakiś szczególny rytm, w którym chcielibyśmy śpiewać. Znacznie lepiej jest prowadzić pieśń znaną zborowi tak, aby wszyscy mogli poruszać się z dobrocią Pańską.

Życie w chwale wymaga pewnego poświęcenia jak i w pierwszym rzędzie doświadczenia.
Jednego wieczoru, siostra Ruch Carneal, prowadziła nasze nabożeństwo podczas letniego obozu i Bóg przemówił do niej dając jej nową pieśń, mówiąc jej, że ci, którzy zechcą ją śpiewać będą uwolnieni od smutku, i ciężarów w sercu.
Właściwie brzmiało to bardziej jak bicie w bębny niż jakaś konkretna melodia.
Pomyślała sobie „nie będą robić tych śmiesznych dźwięków, jak to niektórzy ludzie robią” i sprzeciwiła się temu. Gdy jednak Pan dalej naciskał na nią tymi prostymi rytmami „bum-bum-bum,” gdy więc poddała się, przyłączyli się wszyscy.

Następnego dnia pewien brat z Ugandy, który brał udział w konferencji podszedł do niej i powiedział:

– wczoraj, dostałem wiadomość, że moja matka zmarła w Ugandzie. Przez cały dzień było mi bardzo smutno i było mi smutno nie tylko z tego powodu, że zmarła a mnie tam nie było, lecz również dlatego, że nie będę w stanie pojechać na jej pogrzeb. Gdy zaczęłaś to rytmiczną, perkusyjną pieśń, Pan zabrał mi cały smutek i żal.

Opowiedział tą historię wiele razy w ciągu następnych dni, został uwolniony nie tylko ze smutku, lecz został uwolniony całkowicie.

We wszystkim cokolwiek robimy musimy trwać w prostocie chwały i pozwolić Bogu być Bogiem naszego życia.

Panie,Pomóż nam zachowywać prostotę przed Tobą, zawsze polegając na Tobie i na Tobie  jedynie.

W imieniu Jezusa

Amenпоисковая оптимизация сайта реклама

Jest, zatem, łatwe życie…

„Wcześniej, przed tym doświadczeniem, gdybym przeczytał coś takiego,  jak  napisałem tutaj, to przepełniłby mnie strach. Teraz wydaje się to takie głupie”.

 Po to, abyśmy zaakceptowali fakt, że można żyć łatwo… musieliśmy doświadczyć  trudnego życia. Często powtarzam „modlitwę”: Ojcze, nie chcę już  żadnych trudnych lekcji.”  Ciągle jednak mam wiele lekcji do przerobienia… a On ciągle jest delikatny wobec mnie. Dzięki doświadczeniu doszedłem do rozpoznawania trudnych lekcji, gdy pojawiają się horyzoncie, mogę je zatem względnie łatwo wyminąć.

Oto przykład tego, co to znaczy dla mnie trudna lekcja – domaganie się tego, czego pragnę, zanim poznam, że to jest Bożą wolą. Pamiętaj, że rozumiem fakt, że dano mi zdolność i prawo do wybierania tego, co chcę. Rozumiem również to, że wśród miliardów wyborów, które mam, są takie, które mogą wywołać twarde lekcje.

Często ludzie piszą do mnie chcąc wiedzieć jak się modlić. Jest to zrozumiałe, skoro oferuję wymianę maili z każdym, kto chce to wiedzieć. Tego poranka wstałem zdając sobie sprawę  z tego, dlaczego niektórym tak trudno otrzymać. Jest to problem zgubionego łącznika.  To w jaki sposób się modlę jest uzależnione od tego, o co się modlę.

Wiele napisałem na temat tego, że faktycznie słowo „prosić” często jest tłumaczone z oryginału, który może znaczyć „nakazywać” lub „domagać się” w zależności od kontekstu. Prawdopodobnie sześćdziesiąt procent moich słuchaczy ma problemy z pozbyciem się religijnego szkolenia, które mówi, że „nie możesz niczego od Boga wymagać” (domagać się).

Oto prosta zasada, zgodnie z która należy postępować. NIE DOMAGAM SIĘ OD  BOGA NICZEGO, DOPÓKI NIE WIEM, ŻE TO, CZEGO SIĘ DOMAGAM JEST ZGODNE JEGO WOLĄ.  Jeśli mam jasność co do Bożej woli dotyczącej jakiejś szczególnej sprawy (rzeczy) to wtedy żądam tego, ponieważ wiem, że jestem w zgodzie z Bogiem. Oto klucz… kiedy wiem, że coś jest Bożą wolą to wiem, że to już zostało mi zapewnione. Jeśli zostało to już mi zapewnione, to dlaczego tego jeszcze nie mam? To czego żądam jest to coś, o czym Jezus w jasny sposób nauczał (według oryginalnego języka NT) i jest zniekształcone w tłumaczeniach. Żądam (domagam się), aby przeszkody występujące na drodze otrzymania tego, co Bóg już ogłosił jako Bożą wolę dla mnie, zostały usunięte. Żądam, aby agenci przeciwnika zabrali swoje ręce z tego, co już do mnie należy.

W jaki sposób dowiaduje się, co jest Bożą wolą w danej sytuacji? Cofnijmy się na chwilkę. Są dwie rzeczy, o których już wiem, że Bóg tego dla mnie pragnie.

Pierwsze: to Pan chce, aby moje życie było kierowane przez Jego Ducha. Właściwa jest tutaj pewna dygresja. Skoro wiemy, że Bóg jest duchem („który ma być czczony w duchu i prawdzie”) to ja zdaję sobie sprawę z częstego powtarzania zwrotu „Boży Duch”. Zdaję sobie również sprawę z gotowych koncepcji istniejących w ludzkich umysłach – i taka frazeologia wydaje się znacznie ułatwiać przejście z religijnych koncepcji do głębokiego zrozumienia.   Po drugie: wiem, ze Bóg chce, abym żył w Jego doskonałej woli, zgodnie z Jego doskonałą wolą.

Zostało mi objawione, że główną przyczyną żądania tego, aby Boży Duch przejmował kontrolę nad moim życiem w każdej chwili i każdego dnia i tego, że chcę Bożej woli, jest przekazanie sygnału mojemu umysłowi oraz istotom w duchowej (czy niewidzialnej) rzeczywistości, że ja rzeczywiście bardzo poważnie to traktuję.

Zatem poważnie traktuję instrukcje przekazane przez Jezusa na temat pukania do drzwi mojego Ojca i uporczywego domagania się tego, abym był w Jego woli i miał WIĘCEJ Jego Ducha – DOPÓKI nie poznam Jego woli i czuł wzrastającą obecność Jego Ducha nade mną.

Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to całkowicie subiektywne, lecz, jak już pisałem w kilku różnych artykułach, pozwoliło mi to na udzielenie odpowiedzi pewnej młodej kobiecie, studentce uniwersytetu, na którym prowadziłem zajęcia, na postawione przez nią następujące pytanie:

– Dlaczego miałabym słuchać czegokolwiek, co ty masz do powiedzenia na temat modlitwy?
– Ponieważ – odpowiedziałem – ja nigdy nie modlę się o nic, dopóki nie wiem, że jest to zgodne z Bożą wolą.

Jeśli chcesz przeczytać jeden z moich artykułów, który zawiera raczej pełną wersję tej prawdziwej historii to przeczytaj ten pod tytułem: „Wyjdź i pozostań”.

W szczególności to, co robię to fizyczne  stukanie, uderzanie w podłogę, kierownicę samochodu, bok łóżka, biurka i wszystkiego co jest pod ręką. Równocześnie mówię mojemu Ojcu, że chcę więcej Jego Ducha i znać Jego wolę w tej szczególnej sytuacji. Trwam w tym pukaniu, stukaniu, tłuczeniu (odpowiedź może przyjść w ciągu kilku dni lub w mgnieniu oka) i nieprzerwanie domagam się tego, aby otrzymać więcej Jego Ducha, dopóki nie uzyskam jasności i nie wiem na pewno w jaki sposób i o co się modlić. To naprawdę jest tak proste.

Nauczyłem się również tego, że mogę mieć pewne wcześniej nabyte przekonania, które ograniczają moją zdolność do skutecznej modlitwy tj., ich skuteczność. Odkryłem, na przykład, że często jestem zaklinowany na myśleniu, że pewne rzeczy mogą się wydarzyć tylko w pewien sposób, podczas gdy w rzeczywistości może istnieć wiele sposobów Bożego działania w tej szczególnej sytuacji. Moje uprzednio nabyte przekonania mają tendencje do zawężania moich horyzontów – odkryłem, że bardzo pomaga, gdy prosimy Bożego Ducha, aby usuną wszelkie tego typu idee i dał mi Swoje wizje. Jest to zdumiewające, podam jeden przykład, gdy zwykłem był patrzyć na pewien fragment w Biblii w szczególny sposób, gdy nagle zobaczyłem, go w całkowicie innym  świetle, po tym  właśnie, gdy prosiłem Ducha Świętego, aby usuną moje uprzedzenia.

Następną rzeczą jaką odkryłem i mającą znaczenie przy domaganiu się poznania Bożej woli w szczególnej sytuacji jest zdanie sobie sprawy z tego, że przyjąłem pewne idee, które mogą mieć nawet swoje fundamenty w Biblii, lecz czas ku temu może być nie ten.  Weźmy jako przykład uzdrowienie z fizycznej dolegliwości.

Wiem, że jest prawdą, że generalnie Bóg chce abyśmy mieli się dobrze i żyli w dobrej kondycji fizycznej. Nigdy, NIGDY, nie modlę się o czyjeś uzdrowienie tylko dlatego, że wiem, że jest to Boża wola. To, że uzdrowienie jest Boża wolą nie znaczy, że wielu z nas nie choruje. Wiem, że wielu choruje. Często choroba pojawiła się jako wynik niewłaściwego postępowania czy postawy. Czasami biorą w tym udział inne czynniki jak np. głęboko zakorzeniony konflikt. Czasami, jak w przypadku chłopca, który miał ataki podobne do padaczki u podstaw leży działanie demoniczne. Zatem, gdy modlę się w jakiejś szczególnej sytuacji jak prośba o modlitwę o uzdrowienie kogoś – domagam się Bożej woli i domagam się Bożego Ducha, abym wiedział, co robić dalej.

Zazwyczaj „otrzymuję” rozmawiając z tą osobą, aby zobaczyć, co się kryje za tym z ich perspektywy.

Mam na samym końcu palca, aby napisać: „Jeśli chodzi o moje życie, to nie rozumiem, dlaczego to wszystko, o czym było wcześniej, sprawia niektórym ludziom takie problemy i wywołuje tak wiele sporów.

Już słyszę: „O tak sprawia”.  Dwadzieścia lat temu te wcześniejsze fragmenty przestraszyły by mnie na śmierć. Gdy po raz pierwszy byłem świadkiem demonicznej istoty manifestującej się przed moimi oczami, wiedziałem, że to nie mogło być nic innego – szczególnie, że działo się to w raczej dramatyczny sposób – całe moje życie zostało wywrócone do góry nogami. Wcześniej, przed  tym doświadczeniem, gdybym przeczytał coś takiego, jak napisałem tutaj, to przepełniłby mnie strach. Teraz wydaje się to takie głupie..

Życie jest rzeczywiście bardziej proste patrząc z tej strony.

продвижение

Jeśli chcesz…

Jeśli chcesz….

Człowiek, który chciał zostać uzdrowiony wypowiedział te słowa do Jezusa, a Jego odpowiedź brzmiała: “Oczywiście, że chcę.”

Gdzieś ukryte są w Biblii trzy wersety, które mogą zmienić twoje życie TERAZ … DZIŚ!

Jezus  Chrystus ten sam, wczoraj, dziś i na wieki – Hebr. 13:8.

Uchwycenie znaczenia tego pierwszego wersetu może zmienić nas z pozycji religijnego i historycznego widzenia tego, kim Jezus był, włącznie cudami, których dokonywał, jakieś dwa tysiące lat temu, na….. będącego cudem TERAZ …. DZIŚ! Innymi słowy, Ten, który żył “wtedy”, chce czynić te same rzeczy dziś.

To prowadzi nas do następnego fragmentu:

 Bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w nas, nadzieja chwały – Kol.  1:27

Religijny punkt widzenia, bez względu na to jak poprawny, tego kim On jest jest/był może ograbić nas z potencjału jakim jest Jezus w każdym, kto  uwierzy w Niego. Zrozumienie tego w stosunku do Jezusa jest istotne do zrozumienia, co Jezus zapowiedział tym, którzy uwierzą w tym sensie w jakim On używał słowa “wierzyć”.  Jezus nie mówił o intelektualnym pojęciu Jego preegzystencji (przed Jego narodzeniem się jako człowieka), lecz mówił o wykonywaniu tego, co On zapowiedział, że będziemy robili, jeśli pójdziemy poza religijne zrozumienie, kim Jezus Chrystus jest. To co powiedział, było przeznaczone dla KAŻDEGO, jeśli wejdziemy do rzeczywistości wiary, o której Pan mówił. Oto trzeci fragment:

Każdy, kto  wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię– J. 14:12

Religijni ludzie stracili sposób w JAKI Jezus czynił cuda i to, w jaki sposób my możemy czynić te same dzieła. Gotowi? JEZUS NIE ROBIŁ TYCH UCZYNKÓW! Tak jest, Jezus powiedział, “Ojciec we mnie czyni swoje dzieła” Ci z nas, którzy żyją w rzeczywistości cudów, nie czynią niczego. Ojciec w nas czyni swoje dzieła. Ojciec nie ma względu na osobę, ogłasza Biblia. Innymi słowy, to, co Ojciec robi przeze mnie, będzie robił i przez ciebie.  Nie ma to nic wspólnego z byciem “dobrym” w sensie jaki nadają temu słowu religijni ludzie. W rzeczywistości koncentrowanie się na ludzkiej dobroci działa odstraszająco na proces docierania do miejsca, w którym robimy to, co Jezus powiedział, że KAŻDY może i będzie robił. Jezus powiedział:
Czemu nazywasz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko Bóg jedynie.

Kapujesz? оптимизация и продвижения сайтов

Bazooka#Cullen Brad – Artykuły

Ten artykuł został napisany szczególnie dla tych z was, którzy
posiadają intelektualne/ duchowe zrozumienie tego, że wojna jest
rzeczywiście skończona i wygrana… lecz ciągle są atakowani przez
agentów wroga siejących spustoszenie w życiu osobistym waszym i innych,
na rzecz których powinniśmy skutecznie prowadzić wojnę.#
Gotowi… Celuj…OGNIA!

Ten artykuł został napisany szczególnie dla tych z was, którzy
posiadają intelektualne/ duchowe zrozumienie tego, że wojna jest
rzeczywiście skończona i wygrana… lecz ciągle są atakowani przez
agentów wroga siejących spustoszenie w życiu osobistym waszym i innych,
na rzecz których powinniśmy skutecznie prowadzić wojnę.
Tematem jest największa duchowa broń, którą mamy zwyciężać pokonanego
przeciwnika!    Zanim zacznie się używać broni,
konieczna jest dostateczna ilość wiedzy i zrozumienia na temat tego,
jak utrzymywać ją w pogotowi, jak skutecznie celować i odpalać. Jednym
z pierwszych składników podstawowego szkolenia, czy zwanego popularnie
„unitarką” dla żołnierzy jest nauka czyszczenia, oliwienia, składania i
rozkładania swojej broni.

Miałem przemawiać na biblijnym obozie rodzinnym w pobliżu Huntsville w
stanie Alabama. Byłem tam w jako gość i mieszkałem w domu niedaleko
Chattanooga, Tennesee. Dom należał do przywódcy denominacji, która
sponsorowała obóz. Pościłem i modliłem się przygotowując się na swoją
część.
Kilka dni przed zaplanowaną podróżą na ten obóz, zostałem podczas
modlitwy literalnie położony twarzą do ziemi, na podłodze w małym
studiu/biurze/bibliotece. Usłyszałem słowo „Bazooka”. Było to zarówno
zagadkowe jak i zaskakujące.  Wstałem z podłogi i podszedłem do
biblioteczki, gdzie wcześniej zauważyłem tomy encyklopedii. Wyszukałem
to słowo i, oczywiście, był tam raczej długi artykuł na temat „bazook”.
Pojawienie się Bazooki, jeśli dobrze pamiętam z tego artykułu , datuje
się na późny okres 1943 roku. Druga Wojna Światowa nie szła Aliantom
najlepiej. W rzeczywistości wynik przebiegu całej wojny wydawał się być
wątpliwy. Te informacje, zdobyłem po przejrzeniu artykułu z
encyklopedii.
Autor twierdził, że morale wśród amerykańskiej piechoty było słabe, w
szczególności tam, gdzie potężne niemiecki czołgi były używane
przeciwko aliantom. Te czołgi powodowały niemal paraliż piechoty ze
strachu, ponieważ wiedzieli, że nie ma żadnego skutecznego sposobu na
pokonanie ich. Nie były wrażliwe na granaty, karabiny i miotacze ognia.
Bazooka, mały, poręczny, miotacz pocisków, które penetrowały stalową
zbroję czołgu mógł być trzymany i odpalany przez jednego mężczyznę i
został wprowadzony został i używany przez ludzi na polach walki w tym
roku.
Dalej encyklopedia podawała, że bazooka była tak skuteczna w niszczeniu
czołgów, że postawa plutonu piechoty zmieniła się całkowicie. Zamiast
poddania się strachowi na dźwięk zbliżających się niemieckich czołgów,
oczekiwali pojawienia ich się z czymś przypominającym radość, ponieważ
wiedzieli, że, zamiast zdziesiątkowania przez wroga, teraz mogą
niszczyć czołgi wroga. W artykule przypisywano bazooce znaczący wpływ i
rzeczywistą zmianę w historii wojny na rzecz Aliantów.  Artykuł z
encyklopedii był interesujący, lecz jak się to ma do tego, o czym mam
mówić na obozie biblijnym latem 1989 roku?

W tym czasie nauczanie na temat ubierania biblijnej „pełnej zbroi
Bożej”  było bardzo popularne w całym chrześcijaństwie. Ludzie w
kościołach w całym kraju uczyli się na pamięć i recytowali poszczególne
części: „Chełm zbawienia”, „pas prawdy”, „pancerz sprawiedliwości” itd.
Był jeden z głównych tematów, na który byłem zaproszony głosić.

W tym czasie czułem, że Bóg prowadzi mnie do wyjścia ze zorganizowanego
kościoła. Czułem zdecydowanie brak akceptacji do przyjmowania zaproszeń
do usługiwania tam, gdzie znany lider nie dawał mi pełnej wolności do
mówienia, czegokolwiek, do czego Duch Święty mnie poprowadzi.
Przewodniczący tej denominacji całym sercem zgodził się na to, że nie
będzie żadnych ograniczeń dla mnie. Powiedział:
– Czuj się wolny i mów cokolwiek Bóg położy ci na sercu.

Pamiętam, jak siedziałem tam całkowicie sam, z encyklopedią otwartą na
artykule o bazooce i pytałem:
– O co tutaj chodzi?

Natychmiast miałem wizję żołnierza stojącego na polu. Było kilka
zbliżających się niemieckich czołgów. Żołnierz czytał podręcznik
wojskowy na temat kopania lisich jam i usłyszałem:
– Jest za późno na obronę. Zapamiętywanie rzeczy z „podręcznika’ nie
jest właściwym przygotowaniem się do nadchodzącej walki. Moi ludzie
muszą się przygotować, aby podjąć atak!

Kopanie „lisich jam” czy też recytowanie „całej zbroi Bożej” nie było
tym, co przejęłoby kontrolę nad wrogiem.

Wtedy „usłyszałem” wers, którego nawet nie byłem świadomy wcześniej:
– Objawienie 12:11

A oni zwyciężyli go przez krew Baranka
i przez słowo świadectwa swojego,
i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmerić.


Wziąłem Biblię, przeczytałem ten fragment i zrozumiałem – oto trzy
składniki pocisku wystrzeliwanego przez bazookę wierzącego:
1. Krew Baranka,
2. Słowa, które wypowiadamy,
3. Brak strachu przed śmiercią.

Wspólnie tworzy to broń ofensywną. Broń, która pokonuje skutki
działania wroga, którego sami nieświadomie zaprosiliśmy do naszego
życia, aby zrobił z nas ofiary. Usłyszałem:
– Powiedz im, że muszą to zobaczyć. – byłem zarówno oszołomiony jak i
podekscytowany.

Wezwałem przewodniczącego denominacji i powiedziałem mu, że właśnie mam
najbardziej zdumiewające objawienie. Powiedziałem mu, że wiem, że mi
już udzielił zgody na mówienie o tym, co jest w moim sercu, lecz to
objawienie było niemal w zupełnej sprzeczności z tematem zaplanowanym
na ten obóz. Opowiedziałem mu o tym, co się właśnie zdarzyło i ku
mojemu największemu zdziwieniu, rozpalił się i powiedział:

– Wydaje się, że Bóg nadaje nam inny kierunek, Alleluja!

Obóz był wielkim sukcesem, ludzie byli poruszeni przez Ducha, do
używania bazooki!  
Kilku kościelnych przywódców, którzy brali udział w obozie prosiło
mnie, abym przyjechał do ich zborów i podzielił się tym samym prostym
posłaniem. Kilka zaproszeń przyjąłem, za każdym razem słowo padało do
martwych uszu. Mentalność widzów w tych kościołach nakazywała im, aby
uprzejmie słuchać, lecz posłanie w większości spotykało się ze
spojrzeniami bez wyrazu.

Od tej pory ograniczyłem moje dyskusje na temat bazooki do małych grup
lub sesji jeden na jeden. Wczoraj zacząłem pisać na temat bazooki do
człowieka z południowo wschodniej części Stanów Zjednoczonych, który
często komentował moje „listy” zatytułowane „Brad’s Latest” (Nowość
Brada) i stał się całkiem otwarty na pewne duchowe wyzwania, które
dotykały go osobiście. W ostatniej wymianie e–maili użył słowa
“żołnierz”. Odpisałem mu, pytając czy dzieliłem się z nimi kiedykolwiek
objawieniem na temat bazooki. Odpisał, że nie słyszał nawet o tym i
prosił, żeby mu to wysłać i tak narodziło się “Gotowi… Celuj….
OGNIA!”

Wielu z was, czytających artykuły pt.: „Nowość Brada” (w załączniku)
raz czy dwa razy w tygodniu, pisze do mnie wspominając konieczność
modlitwy w mocy w pewnych krytycznych życiowych sytuacjach. Mam kilka
„zamówień” na coś „praktycznego”.

Niektórym z was, „krew Jezusa Chrystusa” wydaje się być starym
religijnym terminem. Zazwyczaj nawet nie robię aluzji do istoty. Ci zaś
którzy rozumieją, co to znaczy być „wojownikiem modlitwy” rozumieją
też, jaka jest rzeczywista MOC WE KRWI BARANKA… to nie są zwykłe
słowa ze starego hymnu, z trudnością wygrzebywane z pamięci z
dziecięcych lat w kościele.

W tych czasach, a teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, musimy
uruchomić duchową bazookę przeciwko atakom przeciwnika. Podobnie jak
piechota w czasie Drugiej Wojny Światowej była przerażona niemieckimi
czołgami; niektórzy wierzący są przerażeni samym wspomnieniem o
agentach przeciwnika. Zrozumienie i używanie bazooki może odwrócić ten
ogólny strach w pewną siebie determinację.

Wyjdź naprzeciw agentów wroga, którzy powodują choroby i zniszczenie.
Masz duchową broń masowego zniszczenia BAZOOKA! Jest to duchowy miotacz
pocisków. Pocisk? Składa się z trzech potężnych i wybuchowych
składników:
1) Krewi Jezusa Chrystusa,
2) Wypowiadanych słów naszego świadectwa, że otrzymaliśmy autorytet nad
wszelkimi dziełami przeciwnika,
3) Brak strachu przed śmiecia.

Zobaczmy to w naszych umysłach… i ustawmy to przeciwko każdej
sytuacji. Nie próbuję nawet wiedzieć „jak” ta duchowa bazooka działa.
Mogę tylko potwierdzić jej moc. Jedna wskazówka: roztrząsanie tego
tematu jest następną sztuczką przeciwnika mającą na celu przeszkadzanie
nam w używaniu jej przeciwko niemu! Żołnierz nie musi wiedzieć dlaczego
miotacz pocisków zwany bazooka działa… ma go mieć w pogotowi,
prawidłowo wycelować i OGNIA… KaBOOM!

Czasami musimy wycelować w kłamstwa wywołujące zamieszanie, czasami
musimy wycelować w kłamstwa wywołujące strach. Przyzwyczajenia,
pożądliwość, niewiara, te wszystkie rzeczy, które uniemożliwiają nam
działanie w Królestwie w maksymalnej mocy, są wywoływane przez agentów
przeciwnika, którzy nie mają żadnej mocy poza kłamstwami zaszczepianymi
w naszych umysłach.

Wierzę, że teraz jest czas na opowiedzenie historii, którą usłyszałem
dawno temu.

Pewien kapitan świetnie wyposażonego okrętu wojennego otrzymał rozkazy
zajęcia pewnej wyspy. Miał do dyspozycji wszelkie nowoczesny
uzbrojenie. Gdy zbliżył się do wyspy, zobaczył że jest tam wielu
tubylców stojących na plaży, z umalowanymi twarzami a każdy z nich miał
dziki wyraz twarzy, groźne spojrzenie gdy wymachiwali włóczniami.

Kapitan gorączkowo wysyłał radiem wiadomość do Komandora: „wyspa jest
zajęta przez tubylców wymachujących włóczniami, co mam robić?”
Wiadomość, za wiadomością  z tym samym żałosnym przesłaniem: „Co
mam robić, proszę przyślijcie nowe rozkazy.”

W końcu odpowiedź z kwatery brzmiała: „ Postępujcie według otrzymanych
rozkazów, ZAJMIJCIE WYSPĘ!”

Nasz Komandor powiedział nam, że mamy być zwycięzcami. Wielu z nas
ciągle czyta codziennie wojskowe podręczniki i nadaje do kwatery: „Mam
wielkie problemy, co mam robić?”
A oto odpowiedź; „Postępuj według rozkazów, ZWYCIĘŻAJ”.

Modliłem się o ten artykuł… i otrzymałem następną wizję. Zobaczyłem
jednostki, które miały bazookę leżącą w zasięgu ręki i gorączkowo
przerzucających „Podręczni”, aby znaleźć, co robić.

Wydano ci bazookę z jej niewyczerpanym zaopatrzeniem w pociski. UŻYWAJ
ICH.

Gotowi… Celu… OGNIA!

Bradcullen33316@yahoo.com       
www.ministryofspirit.com    

сайта