Category Archives: Crosby Stephen

Być jak Jezus

Powyższe nie znaczy, jakby można sądzić z licznych kazań, które słyszałem, że trzeba być sympatycznym i przemiłym. Jezus prowokował ludzi. Być uczniem Chrystusa wcale nie oznacza, że należy być „miłym gościem”, zgodnie z normami kultury. Jezus prowokował ludzi do dzikiego gniewu i morderstwa. Dlaczego i w jaki sposób?

My prowokujemy jedni drugich swoją cielesnością. On tego nie robił; prowokował ludzi swoim światłem i miłością. Radykalnie przebaczająca, poświęcająca siebie, współcierpiąca miłość zawsze będzie prowokowała ludzkie istoty, w tym tak zwanych „chrześcijan”.
Robił to głównie na trzy sposoby:

1) ujawniając im stan ich własnych serc,
2) rzucając wyzwanie temu, w jaki sposób czytali i rozumieli Pisma (i ich twierdzenie, że dzięki temu znają Boga) oraz
3) będąc przebaczającym i życzliwym dla ludzi, o których inni myśleli, że nie kwalifikują się do tego, lecz raczej zasługują na karę i śmierć, ze względu na to, jak rozumieli to, „co Pismo mówi o grzechu, grzesznikach i sądzie”.

Jezus przyszedł, aby rzucić wyzwanie i „uporządkować” ich hermeneutykę. Oni tego nie chcieli i został zabity przez ludzi, którzy używali tego, o czym „Pismo wyraźnie naucza”, aby zwodzić samych siebie i zamordować Go.
Życie i miłość Jezusa wzbudzały przesilenie (crisis).
Niestety, są setki tysięcy chrześcijan, którzy nadal czytają Stary Testament w taki sposób, któremu Jezus sprzeciwiał się. Mylili się wówczas i mylą się dziś. Oddani są tej samej hermeneutyce, którą Paweł z Tarsu używał, aby usprawiedliwiać mordowanie w imieniu Boga – „Po prostu robiąc coś dla Boga, zabijając wszystkich grzeszników, którzy zasługują na śmierć, ponieważ Biblia mówi, aby ich zabić: Tutaj to mamy, ludzie, po prostu czytajcie swoje Biblie!” (Czy zdarzyło ci się kiedyś usłyszeć coś takiego? Mnie tak – eh….)

Continue reading

Być jak Jezus


Stephen Crosby 
Powyższe nie znaczy, jak można by sądzić z licznych kazań, które słyszałem, że trzeba być sympatycznym i przemiłym. Jezus prowokował ludzi. Być uczniem Chrystusa wcale nie oznacza, że należy być „miłym gościem”, zgodnie z normami kultury. Jezus prowokował ludzi do dzikiego gniewu i morderstwa. Dlaczego i w jaki sposób?

My prowokujemy jedni drugich swoją cielesnością. On tego nie robił; prowokował ludzi swoim światłem i miłością. Radykalnie przebaczająca, poświęcająca siebie, współcierpiąca miłość zawsze będzie prowokowała ludzkie istoty, w tym tak zwanych „chrześcijan”. Robił to głównie na trzy sposoby: 
1) ujawniając im stan ich własnych serc,
2) rzucając wyzwanie temu, w jaki sposób czytali i rozumieli Pisma (i ich twierdzenie, że dzięki temu znają Boga) oraz 3) będąc przebaczającym i życzliwym dla ludzi, o których inni myśleli, że nie kwalifikują się do tego, lecz raczej zasługują na karę i śmierć, ze względu na to, jak rozumieli to, „co Pismo mówi o grzechu, grzesznikach i sądzie”.

Jezus przyszedł, aby rzucić wyzwanie i „uporządkować” ich hermeneutykę. Oni tego nie chcieli i został zabity przez tych, którzy używali tego, co „Pismo wyraźnie naucza”, aby zwodzić samych siebie i zamordować Go. Życie i miłość Jezusa wzbudzały przesilenie, szok. Niestety, są setki tysięcy chrześcijan, którzy nadal czytają Stary Testament w taki sposób, któremu Jezus sprzeciwiał się. Mylili się wówczas i mylą się dziś. Oddani są tej samej hermeneutyce, którą Paweł z Tarsu używał, aby usprawiedliwiać mordowanie w imieniu Boga – „Po prostu robiąc coś dla Boga, zabijając wszystkich grzeszników, którzy zasługują na śmierć, ponieważ Biblia mówi, aby ich zabić: „Tutaj to mamy, ludzie, po prostu czytajcie swoje Biblie! (Czy zdarzyło ci się kiedyś usłyszeć coś takiego? Mnie tak – eh….).
Przeciwnicy Jezusa mieli za sobą setki lat oddania Pismu. On zaś przychodzi i mówi: źle je czytacie, nie znacie Boga, nigdy Go nie znaliście, a On nie jest waszym Ojcem. Nie mówił tych okropnych rzeczy do tych straszliwych grzeszników (wybierz sobie jakąś grupę według uznania). Powiedział to do tych „dobrych ludzi” – skrupulatnie moralnych, konserwatywnych, czytających Pisma, żarliwych dla czystości, wierzących Biblii. Takie przesłanie spowoduje, że zostaniesz ukrzyżowany, co najmniej na Facebooku. Zwykle stosujemy faryzejski stereotyp kozła ofiarnego: „My nie jesteśmy tacy, jak oni”. Nie, jesteśmy bardzo do nich podobni. Jezus powiedział, że nienawiść w sercu nie różni się od morderstwa. Ostrzegał nas  przed gniewem. Gniew prowadzi do nienawiści, co prowadzi do morderstwa. Religia jest mordercza. Jezus powiedział, że nasi oponenci będą „z domu”, czyli to inni chrześcijanie. Pawła przeciwnicy pochodzili „z domu”. Pisał o formie religii, która tak bardzo przypomina coś prawdziwego, aby zwieść wybranych, jeśli to możliwe. Żyjemy w takich czasach. Zwiedzenie nie jest podobne do diabła w pelerynce, z rogami i widłami. Zwiedzenie jest bardzo podobne do tego, co mamy w sercach, tak nawet w ‘chrześcijańskim” sercu. Wystarczy spędzić trzydzieści sekund na chrześcijańskim Facebooku, aby przekonać się, że gniew i nienawiść jest w sercach tych, którzy są oddani swemu czytaniu Biblii bardziej niż Jezusowi. W ich sercach są mordercami, dokładnie jak przeciwnicy Jezusa, o tej samej pasji i z tymi samymi dowodowymi wersami z Pisma na ustach. Sugeruję, że prawdziwy Jezus nadal głosi przez Ducha Świętego to samo: Źle czytacie Pisma, nie znacie Boga, nigdy Go nie znaliście, a On nie jest waszym Ojcem. Waszym ojcem jest ten, który był mordercą od początku. Zbyt negatywne? Ledwo co. Nasz Ojciec jest dobry. On potężnie pracuje zbawiając ludzi, tylko nie w taki sposób, jak byliśmy nauczani. Zbawia „chrześcijan” od nich samych, od zwiedzenia w ich sercach, od ich Biblii i tego, jak ją błędnie czytali i źle stosowali. My jesteśmy tymi faryzeuszami, jesteśmy, i będziemy, prowokowani w tych dniach. Każdy z nas stanie przed kryzysem. To nasz Ojciec sięgający po nas i posyłający Syna w Duchu tak pewnie, jak był posłany za pierwszym razem. To JEST PRZEBUDZENIE, o które ludzie modlili się! Czy odwrócimy się i będziemy się uczyć?  Czy też jeszcze bardziej gorliwie będziemy się trzymać tego, czego nas uczono? Wybór należy do ciebie. Wspaniale jest żyć w tych dniach, lecz musimy mieć realistyczne oczekiwania tego, w jaki sposób słowo zbawienie będzie przyjmowane przez tych, którzy sądzą, że już są „zbawieni”.

Roztrzepane jajka

Stephen Crosby
8 kwietnia

Czy, gdybyś musiał komuś z obcej planety, kto nigdy nie widział kurczaka czy jajka, pokazać czym ono jest, użyłbyś do tego celu jako przykładu roztrzepanych bądź usmażonych jajek? Oczywiście, że nie. Nie korzystamy z tego, co rozbite i zmieszane do prezentacji. Pokazałbyś to, co jest nierozbite, doskonałe.
Nie planujemy ani nie realizujemy niczego, co jest zbudowane na na podstawie fragmentarycznych, wymieszanych, pobieżnych, nieuporządkowanych, wybiórczych, niekompletnych, niecałkowitych, informacji (przesłanek).

Tak też jest z naszą wiarą/ Pismami. Idealny jest Jezus, a nie różne częściowe, fragmentaryczne, sprzeczne i poskręcane obrazy i opisy Boga, które można znaleźć w różnych częściach Pisma. Jeśli zaczniesz od złej podstawy to skończysz na złych wnioskach. Jezus (Chrystus ukrzyżowany) jest początkiem. On jest końcem i wszystkim, co pomiędzy. Nie pokładaj zaufania w roztrzepanych jajkach.

Jak mogłem tego wcześniej nie zauważyć?!

Stephen Crosby

Stephen Crosby
Czy zdarzyło ci się kiedyś czytać coś wiele razy, gdy nagle coś uderzyło cię tak, że: „Jak mogłem tego wcześniej nie widzieć?” „Jak to możliwe, że to ominąłem?” To, co piszę dalej należy do tej kategorii. Swobodnie unosząca się myśl na dziś. Dla fanów starotestamentowej typologii: z powodu którego „grzechu” Dawid nie mógł wybudować świątyni Jahwe? Seksualna rozwiązłość? Jego cudzołóstwo? Wina za morderstwo, które miało umożliwić mu lubieżne cudzołóstwo?

W przypadku Dawida było to oddanie i praktyka przemocy bądź militaryzm: wojna. Jest tutaj dla nas umieszczone „typologiczne” czy „prorocze” przesłanie, jeśli tylko zechcemy to zobaczyć. Powiedzmy, że Dawid byłby współczesnym pastorem ewangelicznego kościoła czy kandydatem na to stanowisko. Jak myślicie, jakiego rodzaju grzechy zdaniem „rady diakonów/starszych” „dyskwalifikowały by” go ze służby? Grzechy typu seksualnego czy zamiłowanie do przemocy? uhmm
Powiadam wam, tak bardzo jesteśmy oddani naszym wartościom i ideom tego, co to znaczy być uczniem Jezusa, że nie jesteśmy w stanie znaleźć drogi wyjścia z ewangelicznej papierowej torebki z latarką, mapą i przewodnikiem podróży w ręce. 

Złamanie


Stephen Crosby


Bóg nie pracuje mimo naszego złamania, a raczej pracuje poprzez nasze złamanie i wewnątrz niego. On dosłownie wchodzi przez nie w nas. Przemienia nasze złamanie od wewnątrz, a nie usługując gdzieś z dala. Większość wierzących, których spotykam, myśli, że Bóg angażuje się jakby wtykał Swój nos bądź przymykał oko na nasze godne pożałowania więzy i grzech. Nie, tak nie jest. Taka jest natura tego wcielenia – On przyjął naszą postać – On wkroczył w naszą rzeczywistość; doświadczył naszej śmierci. Nie jest inaczej z naszym uzdrowieniem, uwolnieniem, uświęceniem – czymkolwiek – dzieje się to poprzez wcielony sposób – od wewnątrz. Nasze złamanie to jedyna rzecz, którą możemy kiedykolwiek oferować Bogu i jest jedynym, czego On potrzebuje. Nasz złamanie nie jest ograniczeniem. Jest to jedyne miejsce, w którym naprawdę odkryjemy Go. Czasami po prostu potrzebujemy niewielkiej pomocy w procesie nawigacji.

Nie ma formułek dla synów i córek Boga

Stephen Crosby

Stephen Crosby

O wielkiej wierze nie decydują cuda, znaki i dziwy.
Wiara nie jest produktem wykorzystywanym do osiągania tego, co, jak nam się wydaje, potrzebujemy lub czego chcemy.
Zwycięskiej wiary nie znajdujemy w „Bożych tak” na nasze prośby, lecz w „Bożych nie” („Ojcze, jeśli chcesz, możesz ten kielich odsunąć ode mnie”. – Nie, to niemożliwe. – Mimo wszystko, nie moja wola, lecz twoja niech się stanie”. Oto nieco wiary dla was.).
Zastanówmy się nad historią z Księgi Rodzaju z Ogrodu. Abba ustanowił dla ich dobra pewne ograniczenie. Zagrożeniem jest tutaj wiara: czy przypiszą ufną wierność Bogu, że coś takiego zrobił, czy też znajdą ludzkiego rodzaju cechę „odmowy” czegoś, ze względu na małość duszy (zazdrość / zawiść)? (Tak naprawdę to Bóg nie jest tak dobry, czegoś nam odmawia.)

Ten drugi przypadek.
Tak więc, zwycięska wiara jest ugruntowana na wynikającym z relacji zaufaniu nawet w obecności Boskiego „nie”, a nie w domniemanych dowodach wiary przez znaki i cuda.
Jeśli nie zrozumiemy tego, dramatycznie upadniemy. Wchodzimy w dwojaki grzech ludzkiej rasy: wiarołomstwo, które przypisuje Bogu nasze własne sprawy, upodabniając Go do nas (bałwochwalstwo), a następnie próbując niezależnie wykorzystywać duchową mechanikę „wiary” do otrzymania tego, co chcemy.
Nasze pragnienia = Bóg, de facto niekwestionowane.
„Duchowo” przekonujemy samych siebie o prawomocności tego wszystkiego, utożsamiamy się z tym, przylegamy do tego, walczymy o to – a to wszystko jest manifestacją, I WSPÓŁUDZIAŁEM Z, KŁAMSTWEM WSZYSTKICH KŁAMSTW mówiącym, że Bogu nie można zaufać.
I to nazywamy „wielką wiarą”.
Jest to demoniczne, a używam tego terminu celowo i ostrożnie, a nie hiperbolicznie. Jest to powszechnie znane jako czary, a symuluje w kościele bycie modlitwą.
Nawiasem: narodziłem się i wychowałem w ruchu „charyzmatycznym”, jestem za znakami i cudami, niemniej sprzeciwiam się okropnemu nauczaniu nieistniejącej etyki i zepsutym światowym systemom wartości, które często temu towarzyszą.

Continue reading

Szkoły „nadnaturalności”

Stephen Crosby

23.11.2021
Gdy powiedziano Marii, że będzie naczyniem największego cudu w historii kosmosu, przyjęła to w swym sercu. Gdyby miało się to zdarzyć komuś dzisiaj, napisałby i wyreklamował książkę: „Siedem kroków do poruszania się w nadnaturalnej rzeczywistości”, po czym wyruszył w drogę na promocję tego cudownego dziecka.

Musimy wzrastać w miłości, a nie w technikach nadnaturalności. Ojciec chce miłujących synów i córek, a nie fachowców duchowych technik.
Tak zwana nadnaturalność jest tak łatwa i normalna, jak wypadnięcie belki tam, gdzie miłość jest w ogromnej obfitości. Tam, gdzie miłość obfituje, „moc” idzie za nią, po prostu, bez wrzawy, marketingu, celebry, budowania swej marki, swego klanu i innych przyjętych jako pewnik artykułów pierwszej potrzeby zachodniego chrześcijaństwa.
Seminaria na temat nadnaturalnego działania typu: „Jak to zrobić” pozbawione miłości są jak nauka jazdy samochodem bez przejmowania się czy nie jeździ się po ludziach, bądź tak, jakby dać trzylatkowi piłę motorową i oczekiwanie, że w piaskownicy nic się nie wydarzy.