Muszę wam się do czegoś przyznać. Nie jest to przyjemne zdarzenie, a raczej kłopotliwe, lecz chcę się nim podzielić.
Kończąc jednodniowy post miałem ogromną ochotę na hot dogi. Jadam wołowe hot dogi z koszernej restauracji hebrajskiej i o ile rzadko jadamy chipsy ziemniaczane to było coś szczególnego w tych czedarowych chipsach, które siedziały w spiżarni już za długo, żeby im to wyszło na dobre.
Upiekłem sobie na patelni całą paczkę hot dogów (6 szt. długości bułeczki), tocząc je po patelni w miarę jak nabierały brązowego koloru i grillowego zapachu, myśląc: „zjem 3”. Rzeczywiście, myślałem, że zjemy 3 na jedno posiedzenie. Powinienem zrobić Chicago dog z odrobiną pieprzu, przyprawą i musztardą? Ostatnio kiszona kapusta została zużyta, gdy robiłem hot dogi miesiące temu, więc nie mogłem zrobić Kraut doga. Może All American z przyprawą, cebulą, musztardą bądź ketchupem? Hmmmm… tyle możliwości, a tak mało miejsca w brzuchu!
W końcu stanęło na przyprawie i musztardzie oraz kliku kroplach ostrego sosu… i 3 z nich; myślałem, że wystarczy mi. Ale wiecie, tak smakowicie wyglądały, że dałem sobie na talerz cztery sztuki, aby zrobić z nich kwadracik, po czym sypnąłem porcję chipsów na środek. Tak zrobiłem,… były przepyszne! Gdy skończyłem, wcale nie czułem, że cokolwiek zjadłem, więc te dwa ciągle przebywające na patelni i gorące, wołały na mnie…
Pomyślałem sobie, że mogą być na deser i… w ten sposób poszyły i te dwie pozostałe. Dobry deser, pomyślałem,… teraz już byłem pełny, nie napchany, lecz przyjemnie pełny, zawsze tak było, odkąd jadam hot dogi.
Ale, wiecie, ja bardzo kocham czarną czekoladę z wisienkami i jakoś tak z zachcianki kupiłem sobie paczkę czy dwie, gdy byłem z Chrisem ostatnio w sklepie. Pomyślałem sobie, że dwie czy trzy takie czekoladki z wisienkami nie zrobią mi krzywdy, gdy się znajdą na górze tego posiłku… i zanim się zorientowałem znikło ich sześć razem ze szklanką zimnego mleka!
Continue reading
