Category Archives: Frangipane Francis

Kielich_3

Kielich.

Część trzecia: Przywództwo powołane jest do tego, aby umrzeć.

(Część pierwsza i druga)

Francis Frangipane

W Ewangelii Mateusza 20:17-19 Jezus starał się przygotować uczniów na trudności, które ich oczekiwały. Ostrzegał ich, że nadchodzą czasy, gdy On będzie wyszydzany, wyśmiewany i ukrzyżowany na rzecz zbawienia. W samym środku tego bardzo poważnego ostrzeżenia, niesamowite, matka Jakuba i Jana poprosi, żeby Jezus wypełnił ich rodzinne ambicje! Powiedziała: „Powiedz,
aby ci dwaj synowi moim zasiedli jeden po prawicy, a drugi po lewicy twojej w Królestwie twoim
” (w. 21).

Ona myśli jeszcze o postępie, pozycji i miejscu; Jezus myśli o wyszydzaniu, wyśmiewaniu i śmierci. Ona patrzy na koronę; Chrystus patrzy na krzyż. Odpowiedź Jezusa nie tylko ucisza jej ambicje, lecz mówi również do naszych: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja pić będę?” (v. 22).

Zdumiewające, odpowiedzieli mu: „Możemy„. Tak naprawdę, nie mieli najmniejszego pojęcie o cenie, która miała zostać zapłacona. To tylko pycha, ignorancja i ambicje przemawiały przez nich. A jednak, słuchajcie tego, jak Jezus odpowiada im: „Kielich mój pić będziecie, ale zasiąść po prawicy mojej czy po lewicy – nie moja to rzecz, lecz Ojca mego, który da to tym, którym zostało przez niego przygotowany” (w.23). Słuchajcie tego wy, którzy pragniecie prawdziwego duchowego spełnienia. Jezus powiedział im: Ja nie mogę spełnić waszych ambicji. Mogę wam tylko pokazać, jak umrzeć. Nawet w czasie ich niedojrzałości, Jezus wiedział, że zwyciężą. Zapewnił ich: „Kielich Mój pić będziecie„.
Wyrosną z ludzkich ambicji i staną się dla nas wielkimi przykładami. Ale my również będziemy pić Jego kielich. Jezus opisał składniki tego kielicha, mówiąc dalej o zabijaniu smoka ambicji:
„I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym. Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu” (vv. 27-28).

Jeśli masz posuwać się na przód z Chrystusem, przemyśl sobie słowa, których używa do opisania bramy do mocy: „sługa,… służyć,… okup”. Zwróć uwagę na to, że Pan nie wyliczył nagród, których jest wiele, lecz pokazał im drogę do prawdziwej mocy zmartwychwstania. Daj siebie na „okup” na rzecz swojej rodziny, kościoła czy miasta. Umieść siebie w pozycji modlitwy, postu i wary za innych. Stań w wyłomie, aby inni mogli żyć. To jest kielich, który prowadzi do duchowego spełnienia.

Lecz zapewniam cię, nie jest to mroczna droga; jest to droga do życia w niebie. Ponieważ, jeśli Chrystus żyje w nas, On stanie się przemożną, trwałą radością. Pismo mówi, że Chrystus patrząc na radość, która została przed nim postawiona, wycierpiał krzyż (Hebr. 12:2 – wg. tłumaczeń anglojęzycznych – przyp.tłum.). Krzyż uwalnia nas od więzienia zajmowania się sobą; uwalnia nas ku prawdziwej rzeczywistości Bożej, którego „obecność jest obfitością radości” i w którego prawicy jest „rozkosz na wieki” (Ps. 16:11).

Możesz przekonywać: „Nie rozumiesz mnie, Francis, zostałem zraniony”. Tak, my wszyscy spotykamy się z bólem serca i zniechęceniem, a ból który przeżywamy może być głęboki. Tak, w poszukiwaniu sprawiedliwości dla siebie, musimy strzec się głosu samo użalania. W rzeczywistości, użalanie się nad sobą zachowuje wszystkie nasze zranienia przy życiu. Zamiast nieść krzyż, niesiemy urazę. Musimy zgromić użalanie się i nakazać, aby odeszło. My jesteśmy uczniami Chrystusa, więc przebacz przykrość i niech odejdzie. Nie jest to głęboka prawda; to podstawowa droga Chrystusa!

Paweł napisał o źródle cudów i cnoty w jego życiu. Powiedział: „Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas. Zewsząd uciskani, …. nie pokonani, zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło” (2 Cor.4:7-10).

Czym jest noszenie „śmierci Jezusa”? To sposób w jaki umarł Jezus: gdy przychodzą urazy, gdy jesteśmy uderzeni niesprawiedliwością, gdy ludzi zawodzą nas czy nawet zdradzają, my sami stajemy na pozycji zbawienia: modlimy się modlitwą miłosierdzia: „Ojcze, przebacz im„. Jedyny sposób, aby ambicje spełniły się jest taki, że to ambicje Chrystusa zostaną objawione przez nas.

Dalej Paweł pisał: „Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa na śmierć wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło. Tak tedy śmierć wykonuje dzieło swoje w nas, a życie w was” (2 Kor. 4:11-12).

Umiłowani! Śmierć ma do wykonania w nas pracę. Czy nie jest to właśnie to, czego pragniemy ponad wszystko inne, aby: „życie Chrystusa …. ujawniło się na śmiertelnym ciele naszym„?

Paweł mówi: „Śmierć wykonuje dzieło w nas„. W rękach naszego wiecznego Projektanta, śmierć nie jest naszym przeciwnikiem: staje się rzeczywistym sprzymierzeńcem w procesie przemiany naszych dusz. Wykonuje ona w nas pracę, której inaczej nie jesteśmy w stanie wykonać, ponieważ tylko śmierć naszego starego ego prowadzi do ujawnienia życia Jezusa. Oto prawdziwe duchowe spełnienie, nie w walce o stworzenie miejsca dla siebie, lecz w złożeniu siebie samego, aby zrobić miejsce dla Jezusa.

Przywództwo jest powołane do tego, aby umrzeć. Duchowa dojrzałość oznacza głębokie zaczerpnięcie z kielicha Chrystusa.

aracer.mobi

Kielich_02

Kielich

Francis Frangipane

Część druga: Chrystus żyjący w nas

(część pierwsza)

Posiadanie prawdziwej wizji to nie to samo, co posiadanie pobożnych motywacji. Osoba, która ma wizję bezpośrednio od Boga, starając się wypełnić ją, może być jednak kierowana ambicjami i chęcią promocji siebie.

Jezus głosił, że królestwo Boże jest u drzwi. To jest wizja, lecz nauczał również tego, że: „Każdy kto che iść za mną, niech cię wyrzeknie siebie i bierze swój krzyż” (Mat. 16:24).

Zauważ, że jeśli mamy iść za Jezusem, to każdemu z nas dano nasz własny unikalny krzyż: „Niech bierze swój krzyż„. Bóg ma krzyż szczegółowo zaprojektowany do ukrzyżowania naszych cielesnych ambicji na drodze do wypełnienia wizji.

Pomyślmy o Józefie. Bóg dał mu sen o jego przyszłości, lecz zamiast cicho rozmyślać nad tym boskim doświadczeniem, wywyższył się nad swych dziesięciu starszych braci. Przekonywał ich, że pewnego dnia oni wszyscy skłonią się przed nim jak snopy zboża w akcie poddania mu. Jego cielesna niedojrzałość pobudziła do cielesnego, a nawet diabelskiego spisku jego braci: starali się go zabić. Wizja była od Boga, lecz motywacjom brakowało charakteru, a jego zachowanie prawie kosztowało go życie (p. I Moj. 37).

Tak, Bóg był z Józefem, nawet w czasie jego braku duchowej wiedzy i powinniśmy cieszyć się z tego, że Bóg jest z nami również, nawet w czasie naszej niedojrzałości i pobudzenia ambicji. Powinniśmy również zrozumieć, że prawdziwa wizja zabije ciebie, zanim się wypełni. Józef musiał nauczyć się ufać Bogu w każdych okolicznościach czy niesprawiedliwości w jakich się znalazł; musiał nabrać cierpliwości, służąc innym dopóki nie nadszedł czas, gdy jego sen rozkwitł w rzeczywistości.

„Aż do czasu, gdy się spełniło słowo jego i wyrok Pana go uniewinnił” (Ps. 105:19).

Pomyśl: Wszechmogący z pewnością mógł sprowadzić Józefa do Egipt w mniej drastyczny sposób. Józef mógł dojrzewać wśród swej rodziny i nie zostać niewolnikiem. Ponieważ otrzymał dar snów i interpretacji snów, Duch Święty mógł dać mu sen, aby przeprowadził się do Egiptu (jako to było w przypadku innego Józefa kilka stuleci później). Gdyby już się tam bezpiecznie znalazł, jego sława jako interpretatora snów mogła dotrzeć do uszu faraona we właściwym czasie, powiedzmy rano, zaraz po nocy, w której miał złowieszcze sny. Józef, „marchand snów”, mógł był wtedy zostać umieszczony we właściwym miejscu, dokładnie we właściwym czasie.

Zamiast tego, Bóg sprowadził go do Egiptu trzynaście lat wcześniej. Młody człowiek musiał spotkać się i pokonać powtarzające się doświadczenia wewnętrznego umierania dla siebie. Przeżył zdradę i porzucenie; został niewolnikiem, był kuszony erotycznie, pomówiony i uwięziony. Jak beznadziejna mogła być jego sytuacja? A jednak, jeszcze wtedy spotkał się z wyzwaniem zapomnienia. Pomimo tego, wszystkiego, Józef ufał Bogu i wzrastał zarówno w mądrości jak i duchowej integralności.

Bogu nie był potrzebny mężczyzna, który potrafi interpretować sny, lecz człowiek, który umie panować nad swym sercem, gdy cierpi odrzucenie, niesprawiedliwość, lżenie, odrzucenie, zdradę i nadal pozostaje mimo wszystko mężem Bożym.

Józef zachował swe serce przed zgorzknieniem, które pochłania duszę, gdy człowiek cierpi stale powtarzający się ból serca. Tak, Józef nigdy nie pozwolił na to, aby jego zranienia zatwardziły serce czy uniemożliwiły mu ufanie Bogu. Był człowiekiem, który zapłakał, gdy w końcu zobaczył swych braci. To byli ci, którzy śmiali się, gdy on płakał, wrzucony do pustej studni, gdzie miał być zostawiony powolnej śmierci, gdyby nie przejeżdżająca karawana. Józef mógł się zemścić – ściąć ich głowy! Lecz Pismo mówi, że Józef pięć razy odwracał się i płakał w czasie rozmowy z rodziną; raz nawet „zapłakał tak głośno, że usłyszeli to Egipcjanie i usłyszał to dwór faraona”
(IMoj. 45:2).

Józef był mężem z charakterem, mężem, którego ambicji umarły, lecz wizje żyły. Pił kielich podany mu przez Boga, a jego sen urzeczywistnił się. Jezus pił podany Mu kielich i my przeżyliśmy zbawienie. Lecz każdy z nas ma na swej drodze do przeznaczenia, do wypicia kielich. Nie będzie skrótów na drodze do mocy. Wypijemy wszystkie resztki i choć to nas zabija, będziemy żyć. Lecz to nie będziemy już my, lecz Chrystus żyjący w nas.

раскрутка

Kielich_01

Francis Frangipane

Część pierwsza: śmierć ambicji

Gdy przyszedłem do Chrystusa, Pan dał mi sen o mojej przyszłości. Myślałem, że wszystko, co Pan powiedział, miało się stać natychmiast; nie wiedziałem o pracy przygotowania i umierania dla siebie, o uczeniu się cierpliwości i zachowywaniu wizji w czasie prób, o tym, że zanim Boże obietnice wypełnią się, musi przyjść tamto. Konsekwencje były takie, że byłem pełen ambicji. Ambicja to jest pierwsza motywacja, która pojawia się u duchowo niedojrzałych. Byłem jak ci uczniowie, którzy kilka dni po zmartwychwstaniu Jezusa, już pytali: „Panie, czy w tym czasie odbudujesz królestwo Izraelowi?” (Dz. 1:6).

Ambicja jest zwodnicza, jest podobna do posłuszeństwa, a jednak ponieważ nie znamy naprawdę Pana, głos, któremu jesteśmy posłuszni nie należy do Pana, lecz jest nasz własny. Nasza wizja może rzeczywiście pochodzić od Pana, lecz motywacją jest ego. W konsekwencji, tam, gdzie jest ambicja, Jakub
mówi nam, że szybko pojawiają się: „nieporządek i wszelki zły czyn” (Jk 3:16). Dlaczego? Ponieważ zaczynamy myśleć, że możemy osiągnąć wolę Bożą przy pomocy ludzkiej siły. Poszukujemy przełomu; Bóg chce naszego złamania.

Człowiek duchowo niedojrzały nie rozpoznaje swojej niedojrzałości, ponieważ nie jest dojrzały. Staje się więc niecierpliwy, bojaźliwy i żądający. Ponieważ
pycha zaślepia ambitnych, uważamy, że jesteśmy gotowi do większych zadań w Bogu, a w rzeczywistości stajemy się trudnym zadaniem dla tych, którzy pracują z nami, ponieważ nasze zachowania stale wywołują zmagania. Ambicja stara się zabijać to, co stoi jej na drodze do duchowego spełnienia. Tak, jeśli mamy dotrzeć do spełnienia to właśnie sama ambicja musi umrzeć. Słownik Webstera mówi nam, że ambicja jest: „gorącym pragnieniem jakiegoś rodzaju osiągnięcia czy dystynkcji, bogactwa czy sławy, i pragnieniem walki o to”.
Słowo tłumaczone jako „ambicja” w Biblii NAS (New American Standard) przekazywane jest w Biblii Króla Jakuba jako „walka”. Naprawdę, ambicja jest główną przyczyną walki, podziałów w kościele i konfliktów w nim. Myślałem, że posiadanie obietnic Bożych, było tym samym, co otrzymanie rozkazu od Boga. Nie rozumiałem tego, czego osobiście brakowało mojemu charakterowi ani tego, co miałem osiągnąć jeśli chodzi o wierność, stając się sługą związanym i posiadaczem wdzięcznego serca. To te rzeczy musiały zostać wypracowane we mnie przed Bogiem, abym mógł rzeczywiście wypełnić Jego większe obietnice i możliwości. To czym się stałem dla Boga było ważniejsze od tego, co dla Niego zrobiłem.

Dziś, żyję w duchowej substancji tego, co było właśnie snem sprzed 33 lat. Moje ambicje bardzo ucierpiały, a jednak moje marzenia wypełniły się. O ile jeszcze ciągle nie dotarłem do największych aspektów mego powołania, rozumiem różnicę między ambicją, a prawdziwym przywództwem i polega ona na tym, że: Służba to nie powołanie do prowadzenia, lecz do śmierci.

Każdy duchowy postęp, jakiego udało mi się dokonać jest poprzedzany przez możliwość do uśmiercenia ego. Moc w moim życiu pochodzi z miejsc, w których umarłem dla siebie i teraz żyję dla Chrystusa. Chcesz duchowych postępów? Bramą do mocy zmartwychwstania jest ukrzyżowanie. Bóg ułoży dla ciebie okoliczności tak, abyś umierał dla siebie, musisz je umieć rozróżniać. Umieranie dla ego i jego ambicji jest środkiem uzyskania prawdziwego duchowego spełnienia. Jeśli zareagujesz na możliwość uśmiercenia ego cielesnym gniewem czy oburzeniem, nie osiągniesz spełnienia, jeśli jednak możesz utrzymać swoją wizję w czasie, gdy ambicja równocześnie umiera, odniesiesz powodzenie.

раскрутка

Znajdź Boga!

Famcis Frangipane

Tylko jedna rzecz powstrzymuje większość kościołów przed duchowym powodzeniem: one dopiero muszą znaleźć Boga.

Świętość pojawia się jako skutek szukania Chwały Bożej.

Jakże możecie wierzyć wy, którzy nawzajem od siebie przyjmujecie chwałę,… ? (Jn 5:44).

Jeśli w jakiś sposób pokazujemy naszą duchowość, aby zrobić wrażenie na człowieku, jeśli nadal chcemy być czczeni przez innych ludzi i stale żyjemy tak, aby być w oczach innych sprawiedliwymi czy „namaszczonymi”, czy możemy szczerze powiedzieć, że chodzimy blisko żywego Boga? Stąd wiemy, że we właściwy sposób
odnosimy się do Boga, gdy nasze pragnienie Jego chwały powoduje, że odrzucamy chwałę ludzką. Czyż cała chwała ludzi nie blednie wobec Jego chwały? Tak jak Jezus rzucił wyzwanie szczerości wiary faryzeuszy, tak też rzuca wyzwanie nam: „Jakże
możecie wierzyć wy, którzy nawzajem od siebie przyjmujecie chwałę,..
„

Jakże lichą pociechą jest chwała człowieka. Na jakże kruchym fundamencie, my śmiertelnicy, budujemy nasze szczęście. Zastanów się: w ciągu kilku dni do chwili, gdy Likaończycy chcieli oddać chwałę Pawłowi, gratulowali sobie tego, że go ukamienowali! (Dz. 14:11-19). Zastanów się: czy to nie to samo miasto, którego śpiew i cześć witały Jezusa jako „Króla,… łagodnego, który przybywa na osiołku” (Mat. 21:5-9), krzyczało „Ukrzyżuj Go!” (Łk. 23:21), w niecały tydzień później? Staranie się o ludzką cześć to jak rzucić się w morze takiej niestałości!

Musimy zadać sobie pytanie, czyjej chwały szukamy w życiu? Bożej czy naszej własnej? Jezus powiedział: „Kto mówi sam od siebie, szuka własnej chwały” (Jn 7:18). Czy gdy mówimy sami z siebie, nie zabiegamy o ludzką chwałę, która należy sięwyłącznie Bogu? Szukać własnej chwały to jak upaść na głowę w próżnię i zwiedzenie. „Lecz – Jezus mówi dalej. – kto szuka chwały tego, który go posłał, ten jest szczery i nie ma w nim nieprawości” (Jn
7:18). Właśnie taka jakość serca, która była udziałem Chrystusa, musi być również naszym standardem, ponieważ tylko w takim stopniu w jakim szukamy chwały Bożej, nasze motywacje są szczere! Tylko w takim stopniu w jakim przebywamy w chwale Tego, który nas posłał, w takim nie ma w nas nieprawości!

Tak więc, szukajmy chwały Bożej i czyńmy to dopóki nie znajdziemy Go. Gdy już uchwycimy naturę Chrystusa, gdy nasze oczy będą Go oglądać, jak Job będziemy „brzydzić się” sobą i „pokutować w prochu i popiele” (Job 42:1-6). Gdy jesteśmy skąpani w Jego chwale, będziemy oczyszczani z pragnienia szukania chwały człowieka.

Jeśli rzeczywiście znajdziemy Go, nikt nie będzie musiał mówić nam, abyśmy byli pokorni; nikt nie będzie musiał przekonywać nas, że nasza stara natura to szata splugawiona. Gdy rzeczywiście znajdziemy Boga to te rzeczy, które były tak bardzo cenione wśród ludzi, staną się wstrętne 0w naszych oczach (Łk. 16:15).

Co może być ważniejszego niż znalezienie Boga? Poświęć dzień, tydzień, miesiąc i nie rób nic innego jak tylko szukaj Go, trwając uparcie przy tym, aż Go znajdziesz. On obiecał: „A gdy Mnie będziecie szukać i znajdziecie Mnie, gdy będziecie Mnie szukać z całego serca” (Jer. 29:13).

Znajdź Boga i gdy Go już znajdziesz, zdecyduj przeżyć całą resztę twego życia dążąc do Jego chwały. Gdy Go dotkniesz, coś ożyje w tobie – coś wiecznego, ktoś Wszechmocny! Zamiast spoglądać w dół na ludzi, będziesz starał się ich wynieść w górę. Będziesz mieszkał w obecności Bożej i będziesz święty, jak On jest święty.

раскрутка

Uwolnić więźniów

Francis Frangipane

Wostatnich chwilach tego wieku powstanie ogromna armia, która będzie składać się z wielu tych, którzy byli kulawi, chromi i duchowo uciśnieni. I rzeczywiście, tłumy tych, którzy są ostatnimi, staną pierwsi, aby wejść do Jego chwały.
Gdy zastanawiamy się nad zmierzchem tego wieku – czasu sądu, chwały i terroru, musimy trwać skupieni na łasce i celach Bożych. Pismo mówi nam, że Jezus Chrystus jest wczoraj, dziś i na wieki ten sam (Hebr. 13:8). Chrystus nigdy nie przestaje być Odkupicielem ludzkości, nawet w czasach boskiego sądu.

Możemy zastanawiać się, czy On nie przychodzi z wielkim gniewem? Tak, lecz „Lew„, który jedynie jest godzien, „otworzyć księgę„, jest również „stojącym Barankiem, który został zabity” (Obj. 5:5-6). Chrystus nigdy nie przestanie być Odkupicielem, nawet w dniach gniewu; w gniewie, On pamięta o miłosierdziu (Hebr. 3:1-2).

Prawda jest taka, że wielu tych, którzy w ostatnich latach często zawodzili Pana, odkryje nową łaskę w nadchodzącym czasie. To, co się zbliża, będzie dla wielu czasem odnowienia i uzdrowienia.

W owym dniu, mówi Pan, zbiorę chromych, zgromadzę to, co rozproszone, i tych, których utrapiłem (Mich. 4:6).

Myślimy i boimy się tego, że sprawiedliwość Pańska wymaga od Niego wymierzenia kary tym, którzy popadli w więzy; z pewnością grzech sam w sobie niesie poważne konsekwencje. Niemniej, miłosierdzie Pańskie triumfuje nad sądem (Jk. 2:13). Bóg widzi wszystko przez okulary odnowienia i odkupienia. Mówi do nas tak: Oto Ja w owym czasie położę kres wszystkim twoim ciemiężycielom. Wspomogę to, co kuleje, zbiorę to, co rozproszone, obdarzę ich chwałą i sławą w każdym kraju, gdzie doznali hańby (Sof. 3:19).

Widzisz, Bóg zajmuje się nie tylko naszym grzechem, lecz konfrontuje również tych, którzy nas uciskają. My nie jesteśmy wrogami Boga, diabeł jest Jego wrogiem, lecz to my możemy być głównym polem bitwy w wojnie między niebem a piekłem! Tak, gdy my grzeszymy musimy być odpowiedzialni i pokutować, lecz to diabeł stara się ukraść nas Panu i to Pan pragnie wyratować nas z rąk diabła. W końcu, tak naprawdę ta walka odbywa się między nimi; my musimy wybrać po której stronie stoimy.

Zastanów się: Jezus zaczął swoją służę od proroctwa, które pochodzi od proroka Izajasza. Tekst cytowany przez Niego w doskonały sposób definiuje Jego misję i naturę:

„Duch Wszechmocnego, Pana nade mną, gdyż Pan namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę; posłał mnie, abym opatrzył tych, których serca są skruszone, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym ogłosił rok łaski Pana …” (Iz. 61:1-2).

Bóg, Wieczny Ojciec, posłał Swego Syna na ziemię, namaścił Go mocą, tak aby Jezus mógł ogłosić jeńcom wyzwolenie i przynieś wolność więźniom. Jeśli ktoś jest uwięziony przez grzech, jest zamknięty w więzieniu zbudowanym nie ze stali i betonu, lecz składającym się z oskarżeń, strachu, wstydu, żalu i uzależnienia od samego grzechu. Rządzi tym więzieniem demoniczny „mocarz” (p. Łk. 11:21). Gdy przychodzi Jezus, pokonuje tego mocarza. Chrystus spłaca nasze „grzywny” i uwalnia nas. Nie przyszedł, aby potępić więźniów, lecz aby ich uwolnić.

Zwróć uwagę również na to, że Jezus kończy to proroctwo z Izajasza w środku zdania. Obietnica proroka idzie dalej, opisując pełny cel Boga w Chrystusie. Czytamy: abym ogłosił rok łaski Pana i dzień pomsty naszego Boga (Iz. 61:2). Uwielbiam to, że Chrystus głosi rok łaski Pana i tylko jeden dzień pomsty. Taka jest równowaga w sercu Chrystusa: gniew trwa tylko chwilę, lecz Jego łaska trwa na wieki.

Jednak ten wymiar Bożej pomsty jest w rzeczywistości zrodzony z miłosierdzia. Naprawdę, dla ofiar niesprawiedliwości czy duchowego ataku, pomsta Boga jest często czasem, gdy więźniowie zostają uwolnieni. Zastanówmy się: to właśnie w tym szczególnym „dniu gniewu” przychodzi Chrystus, aby „pocieszyć wszystkich zasmuconych, dać płaczącym zawój zamiast popiołu, olejek radości zamiast szaty żałobnej, pieśń pochwalną zamiast ducha zwątpienia„. Jest to również czas, w którym nasz duchowy potencjał jest uwalniany, a nasze przeznaczenie nabiera tempa, ponieważ ci, którzy byli uciśnieni stają się „dębami sprawiedliwości, szczepem Pana, ku Jego wysławieniu” (Iz. 61:2-3).

Boży gniew przychodzi, aby zniszczyć to, co nas niszczyło! Zmagania wielu chrześcijan to nie tylko walka z grzechem, lecz z demonicznym wzmacnianiem mocy grzechu. Przeciwnik okrada nas z radości, siły i zdrowia, pozostawiając nas podatnymi na depresję i grzech. Chrystus pociesza nasze narzekanie, rozbrajając demoniczną część naszej walki. Pan uwalnia nas, abyśmy mogli uwalniać innych. O tych, których właśnie pocieszył, Pan mówi tak: „I odbudują starodawne ruiny, podźwigną opustoszałe osiedla przodków, odnowią zburzone miasta, osiedla opustoszałe od wielu pokoleń” (Iz. 61:4).

Nie piszę tego jako teorii, lecz jako ktoś, kto sam „był spustoszony”, kogo Pan uwolnił. Dziś, jestem częścią Bożej armii, którą pan używa do duchowego odbudowywania starożytnych ruin i do pomocy w podnoszeniu zburzonych miast. Nie rezygnuj ze swoich bliskich. W nadchodzących czasach, uzależnieni wszelkiego rodzaju staną się najskuteczniejszymi świadkami boskiej łaski; wielu członków gangów i homoseksualistów przejdzie przez dzieło odnowienia Ducha Świętego i, już jako nowe stworzenia w Chrystusie, będą potężnie używani przez Boga.

Bez względu na to, czy uciskanym jest ktoś bliski, przyjaciel, czy choćby ty sam, Pan jest tutaj, aby opatrzyć złamane serca i ogłosić wolność więźniom. On nie przyszedł po to, aby potępiać, lecz po to, aby uwolnić więźniów.

продвижение

Prawica sprawiedliwości Jego

Francis Frangipane

Sen

21 grudnia 2008.

Znajdowałem się na terenie portu lotniczego, lot opóźniał się. Podeszła do mnie grupa mężczyzn, zapraszając mnie, abym się przyłączył do gry w karty.
Pomimo że w życiu nie czułbym się wygodnie grając na pieniądze w karty, w tym śnie nie tylko przyłączyłem się do nich, lecz wkrótce zacząłem wygrywać większość rozdań. Stale wygrywałem, a nawet jeśli straciłem kilka rozdań, później wygrywałem w kolejnym dużą pulę, która pokrywała moje przypadkowe straty.

Znajomy, który wiedział, że jestem mężem Boży, zobaczył mnie i naśmiewał się z mojego udziału w hazardzie. Rozumiałem jego troskę, lecz gra miała proroczy wymiar i wydawało się w porządku, że gram. Faktycznie było tak, że bez względu na to jakie miałem karty czy jak inni gracze spiskowali przeciwko mnie, stale wygrywałem. Oczywiście, nie mogłem grać arogancko: musiałem postępować zgodnie z zasadami i naprawdę uczestniczyć w grze. Jednak wkrótce zdałem sobie sprawę z tego, że to Bóg był przyczyną różnicy między moimi słabymi wysiłkami, a zdumiewającym powodzeniem. Pan był po mojej stronie, działając za sceną, pomagając mi wyjść z tej gry jako zwycięzca.

Interpretacja: Po pierwsze: to nie był sen o Bogu pomagającym w hazardowej grze, była to przypowieść o wygrywaniu w grze życia. Widziałem, że nawet wtedy, gdy karty były przeciwko, ponieważ Bóg był ze mną, niechybnie wygrywam. Widziałem również, że jeśli nasza wiara jest żywa, mamy pewność siebie. Pewność siebie/zaufanie jest barometrem wiary. Bóg chce, abyśmy ufali Mu, bez względu na życiowe okoliczności. Widzisz, zbyt wielu z nas jest obciążonych wątpliwościami. To ważne, przyjaciele, ponieważ nasz świat został ochrzczony w strachu, a strach jest zaraźliwy. Wielu po cichu staje się tak bardzo zarażonych, że w ogóle nie poruszają się duchowo. Nadal żyją moralnie, lecz nie mają celu przed sobą, nie mają wizji. A jednak to właśnie w tym okresie narastającego strachu, Pan chce, abyśmy wzrastali w przekonaniu. Pamiętajcie, nie mówię o arogancji, lecz o pewności siebie/przekonaniu. List do Hebrajczyków mówi: „nie porzucajcie ufności waszej, która ma wielką zapłatę” (Heb. 10:35).

Dla ludzi wiary jest to prawdziwy czas wielkich możliwości. Ludzie zadają pytania, a pola są gotowe do zżęcia. W czasie, gdy strach powoduje, że ludzkie serca drżą, ci którzy „znają swojego Boga umocnią się i będą działać” (Dan. 11:32). Bóg potrzebuje twojej ufności.

Ci, którzy zwyciężają.

Widzicie, jest pewna różnica między doktrynalnym poznaniem tego, że Boga jest z nami, a faktycznym zaufaniem, że Najwyższy jest po twojej prawicy. Posłuchaj obietnicy Pańskiej:

Nie bój się, bom Ja z tobą, nie lękaj się, bom Ja Bogiem twoim! Wzmocnię cię, a dam ci pomoc, podeprę cię prawicą sprawiedliwości swojej (Iz. 41:10).

Jeśli szczerze ufamy Mu, chodzimy w pokorze i trwamy w wierze, będziemy zawsze mieć Bożą rękę nad sobą, bez względu na okoliczności i przeciwności. Ktoś może powiedzieć: „Francis, to jest zwodnicze, nikt nie może oczekiwać, że będzie wygrywał z każdym razem”.

Zasadą, którą Bóg ustanowił z nami, jest to, że ostatecznie my wygrywamy, jeśli nie tracimy wiary, a jest to prawda powtarzana przez Boga w
całej Biblii. Paweł napisał: „Lecz Bogu niech będą dzięki, który nam zawsze daje zwycięstwo w Chrystusie i sprawia, że przez nas rozchodzi się wonność poznania Bożego po całej ziemi” (2 Kor. 2:14).

Podkreśl słowa „zawsze” i „po całej ziemi” (ang. „na każdym miejscu” – przyp.tłum.). Pamiętaj, że Paweł napisał 2 List do Koryntian w wielkim ucisku (p. rozdz. 1). W tym właśnie kontekście Bóg powiedział: „zawsze daje nam zwycięstwo”.

Kiedy powiedziałem mojej żonie o tym śnie, powiedziała, że właśnie studiuje
Rzm. 8:28, który mówi: A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.” Gdy nastawimy serca na to, aby po prostu kochać Boga, będziemy uznawać fakt, że to w rzeczywistości On działa w nas, przez nas, za nami i często pomimo nas! Rzeczywiście, gdy spoglądam na moje życie, odkrywam, że żadna broń ukuta przeciwko mnie nic nie wskóra (p. Iz. 54). Pan zawsze prowadzi mnie w Chrystusowym zwycięstwie.

Nie sugeruj,ę, że nigdy nie upadam czy że błędy zdarzają mi się rzadko. Nie, często upadam i nie wychodzi mi coś codziennie. Musiałem walczyć o moje życie czasami, a czasami walka zajmowała miesiące czy lata. Tak, Bóg zawsze był blisko; On jest po mojej prawicy, aby oczyszczać, odnawiać i umacniać mnie bez względu na to, jakie wyzwania stoją naprzeciw mnie. Mogę powiedzieć ze zdumieniem: „żadna broń ukuta przeciwko mnie, nic nie wskóra„.

W czasie cierpienia, Pan nigdy nas nie porzuca. Psalmista napisał: „Przechodząc przez dolinę cierpienia”, że Bóg zmienia nasz płacz w wesele i okrywa nasz ból „błogosławieństwami” (Ps. 84:6). Ostatecznie nawet śmierć sama w sobie zostanie „pochłonięta w zwycięstwie” (1 Kor. 15:54). k

Umiłowani, gdy Bóg jest źródłem naszego powodzenia, nigdy nie zostaniemy
oszukani przez człowieka. Ten, który kradnie nasze pieniądze, nigdy nie zabierze naszego bogactwa. W miarę jak światowa ekonomia usycha i życiowe wyzwania pomnażają się, ustawmy właściwie nasz punkt skupienia: naszym największym bogactwem jest Sam Bóg! Bez względu na to jak układają się karty, On obiecuje: ” podeprę cię prawicą sprawiedliwości swojej!”продвижение

Proś Mnie

Żyjemy w bezprecedensowych czasach.
W żadnych pokoleniu od pierwszego wieku nie wypełniło się więcej proroctw z Pisma. Każde odkrywające słowo znosi kolejną górę; i podnosi następną dolinę; przygotowywana jest droga do powrotu Królestwa na ten świat.

WIELKA REWOLTA
Pan ostrzegał wcześniej, że w czasach końca: „Wielu odda się poszukiwaniom to tu, to tam; tymczasem niegodziwość wciąż będzie rosła„ (B.W-P. Dan 12:4). Porównaj nasze czasy z jakimkolwiek innym okresem historii: nie tylko podróżujemy dalej i częściej, lecz robimy to w świecie coraz bardziej zalewanym wzrastającą wiedzą. Naszym przywilejem było oglądać proroczy powrót Izraela do jego ziemi (p. Jer. 16:14-15) i naszym nieszczęściem było żyć na ziemi, gdy „ziemia, została splugawiona przez jej mieszkańców ” (Isa 24:5).

Tak, jakby Jezus czytał podsumowanie wiadomości z ostatnich lat, Jego proroctwa sprzed dwóch tysięcy lat wyraźnie opisują nasze czasy. Tak więc, zostajemy pobudzeni do dokładnego rozpoznania znaków czasów, w których żyjemy. I rzeczywiście, prorocze wypełnienie naszych czasów, a jedno proroctwo w szczególności, wywołuje natychmiastowe implikacje. Dotyczy ono „apostazji” / odstępstwa.

Paweł ostrzegał (2 Tes. 2:3): Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo,… .

Tradycyjnie, odstępstwo było określane jako czas, gdy wielu po cichu wpadnie w „wielkie odejście” od prawdziwej wiary w Chrystusa. W zależności od twojego specyficznego punktu widzenia, czasami przed, a czasami po odstępstwie, nastąpi porwanie kościoła. Niemniej jednak koncepcja odstępstwa jako zwykłego „odpadnięcia’ jest niezupełna. Oryginalne greckie słowo tłumaczone jako „odstępstwo”, gdy było używane w klasycznej greckiej literaturze, oznacza „polityczną rewoltę”. Stąd rozumiemy, że odstępstwo czasów końca to nie tylko czas zwiększonego moralnego kompromisu, lecz jest to czas otwartego nieposłuszeństwa, wojowniczej agresji, politycznej insurekcji przeciwko Bożym prawom. Taka interpretacja odstępstwa nie jest jakimś wyizolowanym poglądem. Tłumaczenia Biblii takie jak: The NIV, RSV, TEV, PHILLIPS, oraz NEB zgodnie tłumacza apostazję jako „bunt”. LB interpretuje ją jako „wielki bunt”, podczas gdy JB przypisuje tutaj właściwą nazwę: „Wielka Rewolta„.
Gdy patrzymy w zdumieniu na wypełnienie tak wielu innych proroctw, obserwujmy uważnie: ludzkość weszła w erę otwartej rewolty i całkowitego buntu – apostazji – przeciwko moralnym standardom Boga.
Dziś jesteśmy świadkami buntu na wielką skalę przeciwko pobożności i moralnym wartościom. Rzeczywiście ta bezczelna postawa uzyskała nawet swoją nazwę od okresu lat sześćdziesiątych: seksualna rewolucja. A „rewolucja” jest właśnie tym, czym jest. Nasze moralne standardy zostały otwarcie wyzwane, zastąpione brakiem standardów, czymś co stara się promować każdy możliwy grzech od obsceniczności do homoseksualizmu i czarów!
Ci, którzy zostali złapani w szpony tej rewolucji przeciwko moralności odważnie ignorują władzę Boga w naszym kraju. Twierdzą oni, że jedynym standardem Amerykanów jest standard indywidualnej wolności. Z ich punktu widzenia wolność sama w sobie jest „bogiem” rządzącym Ameryką, z dogadzaniem sobie siedzącym po prawej ręce wolności.
Jezus nadal pragnie tego narodu. Pomimo, że apostazja z pewnością nasili się, musimy pamiętać o tym, że jest to jedno z wielu proroctw rozwijających się w naszych czasach. To samo Boże Słowo, które ostrzegało przed Wielkim Buntem również postanowiło, że Boże Królestwo przełamie się i zakończy istnienie wszystkich narodów (p. Dan 2:44).
Tak, zło dojrzeje do pełni buntu, lecz dobro również dojrzewa do pełni Chrystusowej! (p. Mat. 13:40-43; Jn. 17:22-23). Tak, odstępstwo ujawni naturę Szatana, lecz prawdziwy kościół zamanifestuje naturę prawdziwego Chrystusa! Jezus nie tylko przychodzi na obłokach, lecz przychodzi aby być uwielbionym przez świętych Swoich i aby być podziwianym przez wszystkich, którzy uwierzyli (2 Tes. 1:10). To, co wydaje się być godziną Szatana, pełnią ciemności i buntu, jest po prostu sposobnością do tego, aby łaska obfitowała na chwałę Bożą w kościele!

POSADZENI WRAZ Z CHRYSTUSEM!
Drugi Psalm, prawdopodobnie bardziej niż jakikolwiek inny biblijny tekst właściwie oddaje ducha naszych czasów. Ogłasza on również właściwą reakcję na odważne postępy Szatana. Pomimo, że był cytowany w pierwszym kościele (p. Dz. 4:25-26), Bóg zdecydował, że całkowite jego wypełnienie będzie miało miejsce na koniec wieku.
Czemuż to burzą się narody, A ludy myślą o próżnych rzeczach? Powstają królowie ziemscy I książęta zmawiają się społem Przeciw Panu i Pomazańcowi jego: Zerwijmy ich więzy I zrzućmy z siebie ich
pęta!
(Ps 2:1-3) Pomimo, że „bunt” ujawnia się na świecie na wiele sposobów to w Ameryce wielu z naszych liderów rzeczywiście zmawiało się wspólnie „przeciwko Panu”, przy podejmowaniu ostatnich decyzji. Widzimy legalną ochronę oferowaną ruchowi gejów i schronienie udzielane satanistycznej muzyce rockowej. Prócz tego, prawa anty cenzorskie, jak pokrycie zbroi stanęły przeciwko Panu, chroniąc perwersję naszego przemysłu rozrywkowego. Wołanie tych buntowników niemiłosiernie tłucze w pęta moralnego umiaru, ale Ci urągający Bogu, nie uszli uwadze nieba. Czy Wszechmogący jest zakłopotany? Czy strach o rozwój wydarzeń chwycił serce Pana? Nie. Psalm mówi dalej:

Ten, który mieszka w niebie, śmieje się z nich, Pan im urąga. Wtedy przemówi do nich w gniewie swoim i gwałtownością swoją przerazi ich (Ps 2:4-5).

Bóg śmieje się z głupoty buntowników, z tego, że wyobrażają sobie, że Boży sąd ich nie dosięgnie. Dlaczego więc, zapytasz, Pan odwleka Swój pełny sąd? Pan czeka na nas, na Swój kościół. Ponieważ o ile świat zostanie potępiony i otrzyma królestwo piekła, celem modlącego się kościoła będzie panowanie niebios. Widzisz, wszystkie Boże proroctwa wypełnią się: te dotyczące złego oraz te dotyczące dobra. Pan założył sobie, że będzie miał ” Oblubienice czystą, bez skazy, zmazy czy czegokolwiek w tym rodzaju „, a „królestwo” pszenicy bez chwastów. Przemiana kościoła wypełni się taką z samą pewnością pewnością jak wzrost poznania, powrót Izraela i odstępstwo. Tak więc, z wielką bojaźnią i drżeniem musimy patrzeć na to, co Bóg obiecał nam! Pamiętajmy o tym, że Pan nie jest sam w niebie. Zgodnie z Jego Słowem, zasiadamy wraz z Nim na tronie w okręgach niebieskich (p. Ef. 2:6).
Już najwyższy czas, abyśmy jako chrześcijanie utożsamili się z przemianą. Nasza narodowość tylko definiuje nasz status ambasadorów; nasz prawdziwe obywatelstwo jest z nieba (p. Flp. 3:20). Jeśli więc Bóg naśmiewa się szyderczo z buntowników, miejmy również i my, Jego poddani, tą Jego  pewność!
On nakazuje nam zasiadać wraz z Nim w pełni Jego celu. Pan wymaga od nas nie tylko życia bez strachu, lecz stania w modlitwie właśnie za te narody, które sprzeciwstawiają Mu się! Posłuchajcie ponownie drugiego psalmu, ponieważ w samym środku światowego buntu przeciwko Niemu, zapisuje on bardzo ważką rozmowę.
„Proś mnie,” – mówi Ojciec do Syna. – „a dam ci narody w dziedzictwo I krańce świata w posiadanie „. To żądanie ma niewiele wspólnego z dobrocią kościoła, lecz wszystko mówi o cnocie Chrystusa i miłości Ojca do Niego. Spójrz wokół siebie: Gdy po raz pierwszy przyszedłem do Chrystusa w 1970 roku, kościoły w Ameryce były głęboko podzielone i raczej zimne jeśli chodzi o organizowaną modlitwę. Dziś liderzy denominacji współpracują razem, a ponad ćwierć miliona amerykańskich kościołów zmierza w stronę głębszej jedności i coraz silniejszej modlitwy o ten naród. Jezus prosi Ojca o Stany Zjednoczone a w odpowiedzi zrodzony został ruch modlitwy!
Jako kościół Chrystusa nie zasługujemy na narodowe przebudzenie, lecz Jezus tak! Jako Jego przedstawiciele, w Imieniu i mocy Jego, prosimy Ojca o ten naród! Bardziej niż wyraz naszej wiary, a nasza modlitwa jest w rzeczywistości aktem posłuszeństwa: nakazano nam prosić Boga o te narody!
Tak więc, o ile perwersja zmierza ku całkowitemu odrzuceniu Boga, nawet gdy ich szydercze słowa napełniają powietrze przekleństwami, niezmienną obietnica Boga dla Syna i Jego kościoła jako Ciała Chrystusa, jest Proś Mnie, a z pewnością dam Ci te narody!. W miarę jak przemoc, religie New Age i czary obfitują w szkołach, proś Boga o ten naród. Podczas, gdy wszelkie przeszkody są usuwane z drogi przemysłu rozrywkowego, proś Boga o ten naród! O ile perwersja ubiera się w normalność, proś Boga o Amerykę! Kiedy aborcja, częściowa aborcja przez połowiczny poród i
tabletki aborcyjne są chronione prawem, proś Boga z przekonaniem, z odwagę, z wiarą o naszą ziemię.

Ten, który siedzi w niebie śmieje się.
Odłóż więc zniechęcenie; pokutuj z rozdrażnienia. Im bardziej zaakceptujemy nasze miejsce w Bożym planie, tym więcej będziemy się śmiać z planów przeciwnika. Wiara, która niezmordowanie prosi Boga, podoba się Bogu.
Teraz, gdy rozwija się przed naszymi oczyma pełnia końca czasów; pokutujmy z cofania się. Ponieważ jest już czas na to, aby prosić Boga. On obiecał, On da narody jako dziedzictwo Chrystusowi!

Módlmy się: Panie Jezu, jakże jesteśmy błogosławieni tym, że zło dojrzewa do pełni buntu. Twój kościół dojrzewa do pełni podobieństwa do Chrystusa. Ucz mnie modlić się o moje dziedzictwo, mój naród. Użyj mnie, aby stanął w wyłomie, dopóki moi ludzie nie staną się Twoimi ludźmi.

deeo.ru