Category Archives: Frangipane Francis

Chrzest miłości

Trudno jest w tym pełnym niepokojów i strachu wieku wyciszyć nasze dusze i naprawdę w naszych sercach spoczywać na Bogu. Możemy zaangażować się studium biblijne, czy jakąś inną formę posłuszeństwa; w różnym stopniu wiemy jak świadczyć, zachęcać do zrobienia czegoś i błogosławić. Wiemy jak analizować te rzeczy a nawet je doskonalić; lecz wznieść nasze dusze ponad ten materialny świat i świadomie rozważać Samego Boga wydaje się być poza zasięgiem naszego chrześcijańskiego doświadczenia.

Tak, aby rzeczywiście uchwycić substancję Bożą to wejść do duchowego miejsca odporności; to przyjąć w swym duchu zwycięstwo Chrystusa, które dla nas zdobył, a którym jest jedność z Bogiem w Chrystusie.

Tak więc, nie możemy być zadowoleni z siebie dzięki zwykłym zadaniom, do których wykonania jesteśmy powołani. W końcu odkryjemy, że studia biblijne, uczestnictwo w kościele to tylko formy, które dają niewiele satysfakcji same z siebie. Ta działalność musi stać się tym, do czego Pan je ustanowił: środkiem przez który szukamy i znajdujemy Boga. Przyjemność nie znajdzie się w mechanice duchowej dyscypliny, lecz to ta dyscyplina prowadzi nas bliżej do Boga.

Paweł wołał: „Abym mógł Go poznać!” (Fil. 3:10). To pragnienie poznania Jezusa dało Pawłowi poznanie zbawienia, porządku w kościele, ewangelizacji i wydarzeń z końca czasów. Poznanie jakie miał Paweł było oparte na jego doświadczeniu w Chrystusie.

Z drugiej strony, jesteśmy zadowoleni z siebie nie dzięki szukaniu oblicza Bożego, lecz badaniu biblijnych faktów. Jesteśmy zadowoleni z religii o Chrystusie, bez rzeczywistości Chrystusa.

Biblia jest historycznym zapisem przeżyć człowieka z Wszechmogącym. Nasza teologia rozwinęła się bez osobistych spotkań ludzi z żywym Bogiem. Lecz wiedza o Bogu jest tylko pierwszym stopniem do wejścia do obecności Bożej. O ile Biblia jest księgą prawd, o tyle jest również mapą do Boga. Jako chrześcijanie badamy mapę i debatujemy o niej, lecz zbyt rzadko podejmujemy podróż.

Miłość, która przewyższa wszelkie poznanie

Jest coś większego niż poznanie; jest to proste, a jednak głębokie miejsce, gdzie rzeczywiście przebywamy w miłości Chrystusa. Jest to prawdziwe schronienie Najwyższego.

Przypomnij sobie apostolską modlitwę, abyśmy poznali miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie. Jakkolwiek ważna jest wiedza, miłość przewyższa wszelkie poznanie. Doktrynalne poznanie jest szkieletem, drzwiami, pomostem do boskich rzeczywistości, lecz miłość sprawia, że będziemy napełnieni całkowicie pełnią Bożą (Ef. 3:19).

Jest takie miejsce przebywania w miłości, do którego Bóg chce nas wprowadzić. Jest to miejsce, w którym nasze poznanie Boga jest wypełnione substancją Bożą. Rozszerzone tłumaczenie Biblii (angielskie – przyp.tłum.) ujmuje to tak:

Aby Chrystus przez waszą wiarę [faktycznie] zamieszkał (osiadł, przebywał, zamieszkał, uczynił stały Swój dom) w sercach waszych! Abyście byli głęboko zakorzenieni w miłości i zostali umocnieni w miłości, abyście mieli moc i byli silni, aby wraz ze wszystkimi świętymi [Bożymi oddanymi ludźmi, doświadczonymi w tej miłości]uchwycić jaka jest szerokość, długość, wysokość i głębokość [jej]; [abyście rzeczywiście doszli] do poznania [praktycznie, przez przeżycie dla siebie] miłości Chrystusa, która przekracza wszelkie poznanie [bez przeżycia]; abyście zostali napełnieni [w całym waszym jestestwie] aż do pełni Bożej [abyście posiadali najbogatszą miarę boskiej Obecności i stali się ciałem w pełni napełnionym i zalanym Samym Bogiem](Ef. 3:17-19).

Czy nie jest naszym celem, abyśmy byli głęboko zakorzenieni w miłości, abyśmy pojęli szerokość, długość, wysokość i głębokość Bożej miłości i poznali dla siebie samych, głęboką, osobistą miłość Chrystusa? Czy jakiekolwiek inny cel może być bardziej cudowny? Rzeczywiście, wypełnienie i zalanie Samym Bogiem jest istotą nadziei ewangelii.

Widzisz, w pewien sposób, Boga nie można poznać, nie doświadczając Go. Jeśli nigdy nie widziałeś wschodu słońca czy rozgwieżdżonego nocnego nieba to czy jakikolwiek opis jest w stanie zastąpić ci osobiste, naoczne przeżycie tego wspaniałego piękna? Zdumienie pojawia się, gdy patrzymy i spotykamy, a nie tylko wiemy o tym, że gdzieś takie piękne niebo istnieje.

Podobnie i z Bogiem; aby naprawdę Go poznać, musimy szukać Go dopóki nie przejdziemy przez tą zewnętrzną, informacyjną rzeczywistość wiedzy o Bogu do prawdziwego znalezienia się w obecności Samego Pana. To jest to Boże „powołanie w górę” w Chrystusie Jezusie. Ono przeciąga nas przez doktryny ku bezpośredniości boskiej obecności. Podróż pozostawia nas w miejscu transcendentalnego poddania się, gdzie słuchamy Jego głosu, a z tego słuchani, wstępujemy w Jego miłość.

Ostatnie wielkie poruszenie Boże na ziemi rozpoznawalne po tym, że Chrystus udzieli swoim ludziom pragnienia nie do odparcia.

Dla tych, którzy rzeczywiście pragną Jego objawienia, przyjdą w stale wzrastających falach, okresy odnowienia obecności Pańskiej (p. Dz. 3:19-21). Intymność z Chrystusem będzie odnowiona do najwyższego poziomu jakie istniał kiedykolwiek od czasów kościoła pierwszego wieku.

Wielu spoza tego poruszenia Bożego, jak też i ci dotknięci i uzdrowieni przez niego będą patrzeć i dziwić się; jak to możliwe, że ci zwykli ludzie otrzymali taką moc? Ponieważ będą oglądać cuda podobne do tych, gdy Jezus Chrystus chodził po ziemi. Tłumy będą przyciągane do doliny decyzji. Zaprawdę, dla nich królestwo Boże będzie u drzwi. Lecz dla tych, którzy zostali przyciągnięci przez Samego Pana, nie będzie tajemnicą to, w jaki sposób On uzdalnia ich. Powróciwszy do prostoty i czystości oddania się Chrystusowi, otrzymają oni chrzest miłości.

aracer.mobi

Jak w niebie tak i na ziemi

Cytujemy prywatnie i w publicznym unisonie wraz z innym; śpiewamy ją niedzielne poranki. Jest to również znana modlitwa w czasie poważnych kulturalnych wydarzeń. Jednak zastanawia mnie, czy rzeczywiście uchwyciliśmy to, co było w sercu Jezusa, gdy przekazywał słowa „Modlitwy Pańskiej” Swoim uczniom.

Pamiętasz, uczniowie poprosili Go: Panie, naucza nas modlić się (Łk . 11:1). W przeciwieństwie do tego jak się przeważnie jej używa, Pan nie dał uczniom modlitwy tylko po to, aby im pomóc lepiej radzić sobie. Dał im coś, co było w swej naturze militarne; żywe, a nie pasywne.

Przez stulecia święta rzeczywistość tej modlitwy była mało znana z powodu tradycji religijnej niewiary; jej potencjał został przeniesiony wprost do wieczności, w ten sposób ograbiona z jej wpływu na ziemi. W ostatnich lata prawda ponownie zaczyna napełniać słowa tego niebiańskiego hymny: Przyjdź królestwo Twoje! Bądź wola Twoja!

To są bardzo dobitne stwierdzenia, powinny być zaznaczane wykrzyknikami. Ta modlitwa to jest niebiańska przysięga wierności/lojalności.

Nie jest to modlitwa ograniczona do okresu Millenium, jest to ogłoszenie, że Boża wola, przez naszą żywą jedność z Chrystusem powinna zostać osiągnięta dziś na ziemi. Gdzie jest w tych słowach jakaś przestrzeń na kompromis? Jezus mówi, że z cudowną mocą, obfitując radością i niezachwianym miłosierdziem, przeznaczeniem Bożej woli jest jej wypełnienie na ziemi, „tak jak i w niebie”.

Nazywamy ją Modlitwą Pańską, lecz bardziej właściwie można by ją nazwać Modlitwą Ucznia czy Modlitwą Królestwa, ponieważ jest to coś, co Jezus dał, aby rozpalić ogień w sercach Jego naśladowców. Rzeczywiście jest to modlitwa rewolucyjna, jest to taki rodzaj modlitwy, którą powinien się modlić duchowy ekstremista.

Słowa walki

Byliśmy zbyt kulturalni wobec Boga. Nie chodzi mi o to, że nie powinniśmy okazywać czci czy zachowywać się niewłaściwie, mówię tylko, że Modlitwa Pańska nie jest słabą, błagalną modlitwą. Oczywiście, jest czas na błaganie Boga, lecz to jest modlitwa prorocza. Nie ma tutaj nigdzie słowa „prosić”. Jezus uczył Swoich uczniów modlić się z mocą, a nie tylko prosząco.

Wiemy już, że upodobało się Ojcu dać wam Jego Królestwo (Łk. 12:32). Jezus nie poleca nam, abyśmy błagali o błogosławieństwo czy dwa; On nakazuje nam wzywać do tego, aby Królestwo Boże panowało na ziemi. Jest to modlitwa w autorytecie. Syn Boży chce, abyśmy się modlili tak, jak byśmy byli stworzeni do sprowadzenia nieba na ziemię. Nasza modlitwa po prostu wprowadza zgodność między nami a tym, co Bóg z upodobaniem chce nam dać.

Oczywiście, ważne jest uchwycić się pokuty zarówno za nasze grzechy, jak i grzechy przodków, lecz jest to inny rodzaj modlitwy, który buduje się na pokucie. To zaś jest modlitwa pełnego poddania się wizji Bożej! Ucieleśnia ona ekspansję tego, co Jezus przyszedł ustanowić. Pomimo, że zarówno mężczyźni jak i kobiety są powołani do głoszenia słów tego dekretu, jest to zdecydowanie męska modlitwa. To są słowa walki.

Pamiętaj, ta forma modlitwy nie jest moim pomysłem, lecz Chrystusa. On powiedział wahającym się, zepsutym, często grzeszącym uczniom, aby modlili się tak, jakby byli dojrzałymi, zwycięskimi wojownikami. Nie powiedział, żeby modlić się w ten sposób dopiero wtedy, gdy juz będą doskonali. Nie, mówił, że w taki sposób mają się modlić właśnie w tej chwili, pomimo, że ciągle są niedoskonali. Tak, uniżamy się; tak, wyznajemy grzechy, a jednak musimy nauczyć się modlić z niekrytym duchowym autorytetem, z heroiczną wiarą i ogniem boskiej możliwości płonącym w naszych duszach.

Umiłowani, zbliża się czas, gdy Boży ludzie osiągną głębokość pokuty. Kolana zgięte i wytarte ciężarem przedłużającego się klęczenia zaczną się zaczną powoli prostować się. Głowy podniosą się i następnie ręce. Podobnie jak dudniący wulkan, który już więcej nie drzemie, wołanie o królestwo zacznie zbierać się po czym wynurzy się z wewnętrznego ducha odkupionych.

Tak, nawet teraz armie Boże w niebiosach zaczynają jednoczyć się z Bożymi armiami na ziemi. Moc podobna do pioruna zaczyna wypełniać kości odkupionych. Z każdego narodu, święci ludzie staną prosto przed Najwyższym. W ich ustach będą słowa, których nauczył ich Sam Syn Boży:

Przyjdź królestwo Twoje! Bądź wola Twoja,

jak w niebie tak i na ziemi!

продвижение

Strzeż się pasywnego ducha


Liczne są przykłady męstwa Dawida. Już jako młody mężczyzna, gdy inni trzęśli się ze strachu, był gotowy i gorliwy na spotkanie z Goliatem. Dawid jest przykładem człowieka, którego Bóg wybrał i którego pasja dla Boga podtrzymywała przez większość życia.

A jednak Dawid dostarcza nam też przykładu tego, co się przydarza dobrym ludziom, którzy stają się pasywni wtedy, gdy powinni walczyć. Zdarzyło się tak, że Dawid nie ścigał swoich przeciwników i konsekwencje tego były śmiertelne, a stało się to ponieważ pozwolił, aby pasywny duch poddał sobie jego wolę.

Następnego roku, w czasie kiedy królowie zwykli wyruszać na wojnę, wysłał Dawid Joaba wraz ze swoimi wojownikami i całym Izraelem i ci splądrowali ziemię Ammonitów i oblegli Rabbę, Dawid wszakże pozostał w Jeruzalemie. (2 Sam. 11:1)
W czasie wojny, król dopuścił do tego, że pasywny duch unieruchomił jego duszę. Wkrótce odkrywamy, że ten wielki król i wojownik jest niemal bezsilny wobec rozwijającego się duchowego ataku.

I przytrafiło się, że pod wieczór Dawid wstał ze swojego łoża i przechadzał się po tarasie swojego królewskiego domu, i ujrzał z tego tarasu kąpiącą się kobietę. A była to kobieta wielkiej urody (2 Sam. 11:2).
Tą kobietą była Batszeba, żona Uriasza. Od chwili, gdy Dawid zaakceptował wpływy tego pasywnego ducha, jego zdolność opierania się została osłabiona; pojawił się paraliż sumienia. Pismo mówi, że pod wieczór Dawid wstał ze swego łoża. Być może zwyczajne było odpoczywanie po południu, lecz uderza mnie niekonsekwencja Dawida, który wylegiwał się, gdy jego mężczyźni walczyli. Możliwe, że to wylegiwanie się nie było spowodowane potrzebą ciała, lecz wyrazem lenistwa, które chwyciło jego duszę. Był w łóżku aż do „wieczora”.

Ta ociężałość duszy spoczywająca na Dawidzie tak naprawdę była częścią większego, duchowego ataku. Druga część bitwy była cichą, wewnętrzną zachętą, która pobudziła Batszebę do kąpieli w miejscu, skąd Dawid mógł ją oglądać. W końcu, nie mogąc się oprzeć i wbrew jego szlachetnym cechom, Dawid 
posłał gońców i kazał ją sprowadzić. A gdy ona przyszła do niego, obcował z nią
(2 Sam. 11:4).


Drogi przyjacielu, pamiętaj: Ten straszliwy moralny upadek nie był powodowany przez pożądliwość Dawida czy rażący bunt przeciwko Bogu. To pasywny duch przygotował go na ten grzech! Problemem było po prostu to, że  w czasie kiedy królowie zwykli wyruszać na wojnę Dawid pozostał w domu.

My sami jesteśmy w czasie wojny. Duch Boży wzywa nas do walki zarówno o nasze dusze jak i o dusze naszych rodzin, miast, krajów. Rzeczywiście, Boże Słowo objawia, że Pan wyrusza jak bohater, jak wojownik budzi zapał do walki, rzuca donośny zew bojowy, wydaje okrzyk, nad swoimi wrogami odnosi zwycięstwo (Iz. 42:13).

Czy jest ta święta walka w tobie? Czy jest w twoim duchu wojenny okrzyk? Jeśli jesteś narodzony na nowo, to ten krzyk jest w tobie, nawet jeśli był do tej pory stłumiony przez letarg.

Nigdy nie odniesiemy powodzenia jako zwycięzcy bez tego wojennego zewu Bożego w naszym duchu. Musimy przestać opierać się powołaniu do modlitwy; musimy uchwycić się rzeczywistości duchowej walki; i musimy walczyć bronią, którą Bóg nam dał, zarówno o nasz własny postęp, jak i na rzeczy tych, których kochamy.
Niemniej, wiedz o tym, że z chwilą gdy przyjmiesz pasywnego ducha, powinieneś się spodziewać, że wkrótce się pojawi pokuszenie odpowiednie do twojej słabości. Może to nie będzie Batszeba; może będzie to pornografia w internecie, lub współpracownik, który zacznie wyglądać atrakcyjnie w czasie, gdy ty i twoja małżonka walczycie ze sobą. Jaka by nie była dziedzina twojej życiowej słabości, Szatan zaatakuje to miejsce. Prawdopodobnie nie będzie to odważny, frontalny napad, lecz jeśli opuścisz gardę i uspokoisz swoją walkę, on rozbroi cię pasywnym duchem. Jeśli przeciwnikowi uda się taki sposób to znajdziesz się otoczeniu czegoś, co może zniszczyć ciebie i twoich bliskich.

Może ktoś upierać się, mówiąc: „Ja chodzę z Bogiem. Jestem związanym sługą Pańskim. Nie jestem na to podatny”. Pamiętaj, jak Pan ostrzegał kościół w Tiatyrze: Lecz mam ci za złe, że pozwalasz niewieście Izaebel, która się podaje za prorokinię, i naucza, i zwodzi moje sługi, uprawiać wszeteczeństwo i spożywać rzeczy ofiarowane bałwanom (Obj. 2:20).

Jezus martwił się nie tylko o niszczące wpływy Izebel w tym świecie, lecz był również zatroskany faktem, że przywódcy kościoła stali się tolerancyjni. Co więcej, jej zwiedzenie było skierowane nie tylko do chwiejnych czy nowych wierzących, lecz sprowadziła na manowce Boże, związane sługi.


Choć nie jest to utożsamione z tym zwodniczym duchem po imieniu, Księga Przypowieści ostrzega przed pokuszeniami ducha Izebel. Mówić o „pani głupocie”, która wzywa: przechodniów, tych którzy idą swoimi ścieżkami: kto niedoświadczony, niech tu wejdzie (p. Przyp. 9:14-18). O kogo chodzi temu duchowi? O tych, którzy idą swoimi ścieżkami.

Umiłowani, na północnej półkuli jest już wiosna, to jest ten czas roku, gdy zwiedzenie zaczyna wzywać tych, którzy idą swoimi ścieżkami. Nie pozwalajmy sobie na pasywność w czasie wojny, a raczej, walczmy o nasz kraj, nasze miasta, rodziny, a w szczególności o nasze własne dusze.


To jest czas, gdy królowie wyruszają na wojnę.
topod

Ostać się w burzy

Kiedy będą zburzone podstawy, cóż pocznie sprawiedliwy? (Ps. 11:3)

Podobnie jak istnieją fundamenty, które trzeba wykopać i położyć pod budynek, tak też jest z duchowymi fundamentami, na których budujemy stabilne duchowe życie. W takim stopniu w jakim ulegamy kompromisom, nasze fundamenty są zniszczone czy też usiłujemy budować nasze życie na niepełnym fundamencie, w takim stopniu jesteśmy w stanie znieść życiowe burze.

Znałem wielu ludzi, którzy mogli prorokować i modlić się o chorych, śpiewać piękne pieśni w kościele, lecz wewnętrznie ich duchowe życie było niestałe. Jak tylko pojawiały się trudności, odpadali. Dlaczego? Jakkolwiek „zwarci wewnętrznie” wydawali się, coś im brakowało w wewnętrznym fundamencie. Zawalili się w czasie burzy.

Jezus ujął to następująco (Łuk 6:47-48): Pokażę wam, do kogo jest podobny każdy, kto przychodzi do mnie i słucha słów moich, i czyni je. Podobny jest do człowieka budującego dom, który kopał i dokopał się głęboko, i założył fundament na skale. A gdy przyszła powódź, uderzyły wody o ów dom, ale nie mogły go poruszyć, bo był dobrze zbudowany.

Pytanie nie dotyczy tego, „czy” burze przyjdą, lecz „kiedy?”. Burze są częścią życia, każdy będzie je przeżywać. Życie ma zwyczaj poruszania się między ciszą i spokojem ku nagłym zwrotom do zakłóceń i przeciwności. Wyłącznie właściwe postawienie domu jest sposobem na to, aby wytrzymał on te czasy.  Jezus mówi, że nasz „dom” reprezentuje nasze duchowe życie, a w budowie tego życia najważniejszą częścią są fundamenty. Wszystko inne, cokolwiek zbudujemy, czy to służba czy obdarowanie, czy powołanie jest budowane na tym wewnętrznym fundamencie zbudowanym na Chrystusie. Problemem jest złożony, ponieważ nie da się budować w czasie burzy. Twój dom musi stać, zanim przyjdą burze, więc Jezus kończy swoje ostrzeżenie:

Kto zaś słucha, a nie czyni, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu, i uderzyły weń wody, i wnet runął, a upadek domu owego był zupełny. (Luke 6:49).

Drżę, gdy przypominam sobie wielu ludzi – dobrych ludzi, wyobraź sobie – których dom „zawalił się” w czasie burzy pokuszenia czy przeciwności. Jakże prawdziwe są słowa Zbawiciela: … a upadek domu owego był zupełny.

Burze nadchodzą
Jako duchowy ojciec, jestem zaniepokojony stanem kościoła. W dzisiejszej Ameryce niemal opowiada się żary o tym, jak bardzo dysfunkcyjni staliśmy się. Ludzie są dumny z tego, że ich życie nie posiada konstrukcji duchowej, jak gdyby „niezdyscyplinowanie” było synonimem „pokory”. Mogę być szczery? Myślę, że Bóg określa „niezdyscyplinowanie” nie jako formę pokory, lecz formę nieposłuszeństwa.

Nie jestem legalistyczny; wzywam do posłuszeństwa. Jezus powiedział w Swym Wielkim Nakazie dla kościoła, że mamy czynić uczniów, którzy przede wszystkim „będą posłuszni wszystkiemu”, co Jezus „nakazał”( Mat. 28:20). Tak, jest taki czas, gdy ludzie potrzebują miłości i uzdrowienia, niemniej jednak jest i taki czas, gdy potrzebne jest reagowanie na miłość Bożą. W rzeczywistości, to Jego miłość chce przebudować nasze życie takim fundamencie, który zniesie walki i zwycięży!

O co mi chodzi, gdy mówię o duchowym fundamencie? Stare postawy muszą zostać wypróżnione z naszych dusz, a postawa podobna do Chrystusa ustabilizowana. Ufanie sobie musi odejść; całkowite zaufanie Chrystusowi musi być ustanowione. Pycha musi zostać wykorzeniona, a prawdziwa pokora ustabilizowana. Zmartwienie, obawy, grzech muszą zniknąć, a modlitwa musi zająć ich miejsce. Widzisz, Bóg wzywa nas do tego, abyśmy chodzili jako odkupiciele, wzorując swoje życie na przykładzie Chrystusa. Dzięki tym cechom jednoczymy się z innymi chrześcijanami w naszych miastach dopóki, funkcjonalnie nie staniemy się mieszkaniem Bożym w Duchu (Ef. 2:22).

Mówię o czymś więcej niż znajomość właściwych doktryn, mówię o właściwych postawach, biblijnie poprawnej wizji i teologicznie właściwej wierze tak, że rzeczywiście ujawniamy życie Chrystusa, aby zbawić świat wokół nas.

Wizja podobieństwa do Chrystusa powinna być w centrum zainteresowania zarówno przywództwa jak i zborów. Taki jest cel Ojca od samego początku czasu i pozostanie Jego niezmiennym celem aż do końca wieku (I Moj. 1:26-27 oraz Rzm. 8:28-29).

Jeśli budujemy na fundamencie Chrystusa, to z pewnością po burzy okaże się, że stoimy.

продвижение

Bóg potraktował cię poważnie

Bóg potraktował cię poważnie

Ludzie oddają swoje życie Jezusowi Chrystusowi z różnych powodów. Niektórzy potrzebują fizycznego czy emocjonalnego uzdrowienia; inni szukają pokoju i przebaczenie. Bez względu na warunki Bóg spotyka nas w naszej dolinie potrzeby. Rzeczywiście, Pan objawia Siebie Samego człowiekowi jako niebiańską odpowiedź na jego potrzeby. On jest „ojcem sierot i sędzią wdów„. On daje nawet „dom dla samotnych” i „wyprowadza więźniów na wolność” (Ps. 68:5-6).

Bóg używa naszych potrzeb, aby przyciągnąć nas do Chrystusa. Jednak świadomość naszych potrzeb zawęża nasze objawienie Boga, ograniczając Jego aktywność w naszym życiu do granic naszych zmagań i tak wielu chrześcijan nigdy nie budzi się duchowo do głębszego powołania Bożego, które oznacza podobieństwo do Chrystusa. Otrzymaliśmy przebaczenie, uzdrowienie, jesteśmy błogosławieni, lecz doświadczamy w naszym duchowym wzroście tego, że nie sięgamy poza sufit.

Pomimo wszystko, Duch Boży pozostaje wierny naszej osobistej przemianie. Jeśli mamy zbudzić się duchowo do wizji podobieństwa do Chrystusa, uwaga Bożej woli poprowadzi nas w unikalny i potężny sposób. I rzeczywiście, wydarzą się dwie rzeczy: po pierwsze: będziemy czytać Pismo z objawieniem; gdy odkryjemy, po co istniejemy, Słowo Boże będzie mówić do nas w bardziej głęboki sposób. Po drugie: ujawni się coś takiego: nasze życie będzie napotykać na coraz większe wyzwania.

Widzisz, nam się wydaje, że posiadanie szczerego pragnienia bycia podobnym do Jezusa jest samo w sobie osiągnięciem, lecz stanowi to tylko początek. Jeśli poważnie traktujemy naszą przemianę, Bóg poważnie podchodzi do wypełnienia naszego biegu. On umieści nas w takich sytuacjach, których celem jest zabicie naszej starej natury, często wymuszając na nas podobieństwo do Chrystusa po to, aby przetrwać bitwę.

Zastanów się nad bohaterami, o których mówi Biblia: każdy z nich napotykał na wielkie konflikty zanim osiągnął pewien duchowy poziom i często przeżywali też wielkie konflikty później, gdy już cieszyli się ważnymi przełomami. Spójrz historię na Józefa zanim osiągnął swoje przeznaczenie. Zastanów się nad Dawidem, który musiał walczyć, zanim został królem. Bóg nie jest delikatny jeśli chodzi o sprawdzanie naszego charakteru. Jego celem jest stworzenie w nas podobieństwa samego Jezusa.

Zastanówmy się nad tym, gdy Jezus stanął nad Jordanem. Po pierwsze: został napełniony Duchem Świętym. Moglibyśmy myśleć, że to napełnienie wprowadzi Chrystusa do Jego publicznej służby, lecz zamiast tego, został poprowadzony przez Ducha na pustynię. Po co? Biblia mówi: „Aby był kuszony przez diabła„. Przez 40 dni Jezus pościł i modlił się. Spodziewalibyśmy się pod koniec tego czasu wielkiego przełomu, a tymczasem wydarzyło się coś przeciwnego. Pierwszą duchową istotą, która pojawiła się Jezusowi po tym poście nie był Bóg, lecz diabeł.

Trzy razy charakter Jezusa był próbowany przez samego Szatana. Większość z nas dobrze jest zaznajomiona z historią Chrystusa na pustyni (Mat. 4:1-11), lecz pamiętajmy: Jezus spotkał się z tymi trzema pokuszeniami po 40 dniach bez jedzenia. W słabości te próby stają się bardziej intensywne. A o to mój wniosek: jeśli poważnie traktujemy naszą przemianę, wkrótce zdamy sobie sprawę z tego, że kiedy przeszliśmy jakąś próbę to życie niekoniecznie musi stać się łatwiejsze. W rzeczywistości, dzieje się to, że 'awansujemy’ do czegoś jeszcze trudniejszego i to właśnie tutaj, w samym środku trudnej próby, nasze poszukiwanie podobieństwa do Chrystusa znajduje odpowiedź.

Być może właśnie teraz napotykasz na konflikt, który wydaje się niezrozumiały. Pytasz: „Dlaczego tkwię w tej walce? Czym zasłużyłem sobie na to?” Być może, że przyczyną tego, że twoje zmagania nasilają się jest to, że pomodliłeś się szczerze: „Ojcze, chcę być jak Jezus”. Bóg potraktował cię poważnie.

продвижение

Wojna z niewdzięcznością i narzekaniem

Od moich najwcześniejszych lat jako chrześcijanin słyszę pytania o komentarz Jezusa dotyczący Judasza Iskarioty: Czy nie dwunastu was wybrałem? Ale jeden z was jest diabłem (Jn 6:70). Co Jezus miał na myśli? Czy Judasz był genetycznie diabłem, a nie człowiekiem? (Jezus nie powiedział, że Judasz miał diabła, lecz że jest diabłem.) Czy faktycznie diabeł może żyć wśród ludzi jako człowiek? Nie jestem naukowcem specjalizującym się w języku greckim, lecz sądzę, że prawda będzie łatwiejsza do poznania, gdy przeczytamy ten werset z dosłownego przekładu. Słowo tłumaczone tutaj jako „diabeł”, diabolos, jest w innych miejscach Nowego Testamentu tłumaczone jako „oszczerca” czy „złośliwa plotka” (p. 1 Tym 3:11; 2 Tym 3:3). Gdy Jezus powiedział, że Judasz jest diabłem, mówił , że jeden z was jest „fałszywym oskarżycielem”, „oszczercą”, „fałszywą plotką”. Judasz nie był w stanie zatrzymać swojego negatywnego patrzenia dla siebie.

Pamiętaj o tym, że Judasz tuż przedtem, zanim oddał Jezusa faryzeuszom, zgorszył się tym, że Jezus pozwolił na to, aby kosztowny olej został wylany na Jego włosy. Judasz niegodziwie narzekał: Na cóż ta strata, przecież można było to drogo sprzedać i rozdać ubogim (Mt. 26:8). Tak naprawdę Judasz powiedział: Któż pozwolił na taki bezmyślny zbytek? Tak, to Jezus na to pozwolił. Kobieta namaściła Go na Jego pogrzeb. A jednak dla Judasza była to ekstrawagancja, na którą Jezus nie powinien był zgodzić się. Oto w swym zagniewaniu Judasz Iskariota znalazł usprawiedliwienie tego, aby udać się do arcykapłana, znalazł podstawę do tego, aby wyłamać się z jednego szeregu z Chrystusem (Mat. 26:14-15).

Bóg ma problem ze narzekaczami.
Zdrada nigdy nie wydarza się nagle; jest to raczej zakumulowana reakcja na nierozwiązany gniew i zniechęcenie jakie jedna osoba czuje w stosunku do drugiej. Te urazy, których nie poddajemy w modlitwie Bogu, nieodwołalnie niszczeją i stają się jadem, który przenosimy na innych przez plotkę. W tym procesie, stajemy się oszczercami, lecz czujemy się usprawiedliwieni. Stajemy się złośliwą plotką (oszczercą – przyp.tłum), lecz według nas przekazujemy „prawdę” o słabości charakteru, którą we własnej sprawiedliwości „rozeznaliśmy”. Aby zrozumieć zdradę Judasza musimy odkryć jej źródło: Judasz był zrzędą/narzekaczem. Gdy tracimy z widoku tak wiele rzeczy za które powinniśmy być wdzięczni, stajemy się maruderami i narzekaczami, których umysł jest coraz bardziej zaciemniany przez myśli zrodzone w piekle.
Strzeż się tego, aby twój gniew wobec innego chrześcijanina nie doprowadził cię do plotkowania, a szczególnie jeśli jesteś rozgoryczony i teraz zasiewasz krytycyzm wobec niego innym. Tak, strzeż się: już nie jesteś kształtowany na podobieństwo Chrystusa, lecz stajesz sie coraz bardziej podobny do Judasza.

Narzekacze są wszędzie.
Oczywiście, postawa narzekania nie jest przypisana wyłącznie do zdrady Judasza. Wielu rzekomych uczniów i żydowskich liderów było dotkniętych przez to marudzenie. Zastanówmy się: wszędzie działy się cuda, Chrystus właśnie nakarmił 5000 ludzi, gdy spory tłumek Jego uczniów zaczął dopatrywać się wad. Pomimo, że Jezus ostrzegał: 
Nie szemrajcie między sobą
(Jn 6:43), tłum ciągle trzymał się tego. Pamiętaj, że oni nie narzekali na jakiegoś grzesznika, lecz na jedynego bezgrzesznego człowieka, jaki kiedykolwiek żył.


Jezus świadom, że z tego powodu szemrzą uczniowie jego, rzekł im: To was gorszy?
(Jn 6:61).
. . .
Od tej chwili wielu uczniów jego zawróciło i już z nim nie chodziło (Jn 6:66). Szemranie spowodowało, że ci ludzie przestali oglądać i doceniać cuda; sprawiło, że uczniowie byli zgorszeni nauczaniem Jezusa i przestali z chodzić z Nim.

Jak było niegdyś tak i dziś. Narzekanie w końcu spowoduje, że przestaniesz chodzić z Jezusem. Ono jest zabójcą. Widzisz, to niewiarygodne, nie tylko faryzeusze i Judasz Iskariota znaleźli jakąś wadę w Jezusie, ale nawet uczniowie czasami narzekali. Niebo manifestowało się pośrodku nich, a oni byli w stanie skupić się tylko na tym, co uważali za złe. To właśnie może spowodować postawa narzekania. Ta trucizna niewdzięczności obecnie przeważa w kościele. Paweł ostrzegał, że (BW-P): w dniach ostatecznych…ludzie będą chciwi, wyniośli, zarozumiali, bluźniący Bogu, nie okazujący szacunku rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, bezwzględni, bezlitośni; będą się dopuszczać oszczerstw; będą niepohamowani [w gniewie], nieludzcy, nieprzychylni jedni dla drugich; (2 Tym. 3:1-9). Tak, „ludzie będą dopuszczać się oszczerstw” (w wersji ang.: „złośliwą plotką” ? przyp.tłum) lub inaczej diabłami. Będą niszczyć siebie nawzajem swoimi słowami.


Wdzięczne serce

Ja, osobiście, ogłosiłem wojnę z narzekaniem. Niewdzięczne serce jest wrogiem Bożej woli. Czy możesz się przyłączyć do mnie? Czy możesz ukrzyżować narzekającego ducha? Zbyt wiele otrzymaliśmy od Boga, aby pozwolić sobie na niewdzięczność i niewiarę! Otrzymaliśmy zbyt wiele darów i przywilejów, aby pozwolić sobie na narzekanie, które dyskwalifikuje nas z naszego przeznaczenia. Wdzięczne serce wydaje się być najlepszym elementem każdej sytuacji. Ono postrzega problemy i słabości jako sposobności a zmagania jako narzędzia oczyszczenia. Modlę się o każdego z was, aby każdy z was miał obfite życie. Chrystus przyszedł, aby je nam dać. Chcę wygonić tego małego, złego, narzekającego demona z serc i wymienić go na żywą świadomość dobroci Bożej!

Paweł ostrzega nas: Nie szemrajcie, jak niektórzy z nich [Izrael] szemrali i poginęli z ręki niszczyciela (1 Kor. 10:9-10). Chwila, w której otwieramy usta do narzekania, równocześnie otwiera nas na zniszczenie.

Wreszcie, bracia, myślcie tylko o tym, co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czysta, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały, (Fil. 4:8). Pamiętaj, Paweł pisał do ludzi żyjących w starożytnym imperium rzymskim, które było pełne zła, niesprawiedliwości i wszelkich powodów do tego, aby narzekać i być zaniepokojonym; lecz zamiast tego Bóg wzywał Swój lud do wyższej rzeczywistości, tam, gdzie przebywa on ponad tym wszystkim.

Powiesz: „Kto więc wskaże na te wszystkie złe rzeczy w życiu?” Jest mnóstwo chętnych do tego zadania. Lepiej zapytać: „W jaki sposób mogę osiągnąć błogosławieństwo, które przyszedł Jezus mi dać? ” Lecz mówisz: „Ale świat jest zły. Musimy potępiać i pokonywać zło”. Tak, całkowicie się z tym zgadzam, często sam potępiam zło, lecz muszę żyć i oferować lepsze życie, jeśli mam pokonać zło. Bóg nie chce, aby jego ludzie narzekali na trudności egzystencji. On pragnie, abyśmy byli motywowanymi miłosierdziem, zorientowanymi na odkupienie i umocnionymi modlitwą ambasadorami niebios.

Jeśli tylko narzekamy na to, co jest złe w ludziach wokół nas, powinniśmy się strzec: może się okazać, że tak naprawdę bardziej jesteśmy uczniami Judasza niż Jezusa.

раскрутка сайта

To jest pełna umowa


W 1993 roku zostałem poproszony przejęcie służby pastora w kościele wiary. Nie usługiwałem przez poprzednie 3 lata i nawet nie wiedziałam czym był kościół „Wiary”, oprócz tego, że wiara to całkowicie biblijna koncepcja i brzmiało to całkiem znajomo. Tak wiec, zgodziłem się.

Powinienem dodać, że nie był to jaki zwykły kościół wiary, to było kościół z satelitarnym dyskiem na frontonie budynku, i na tym dysku były wymalowane w poprzek ogromnymi, jasnoczerwonymi literami słowa: „Jezus jest Panem”. Muszę też wyjaśnić, że te trzy lata przerwy między pasterzowaniem były spowodowane po części moim głębokim poczuciem niepowodzenia. Jedna z członkiń poprzedniego kościoła zmarła wskutek choroby wywołanej wirusem, który w ciągu czterech dni doprowadził do jej całkowitego paraliżu. Byłem z nią, modliłem się, pościłem w tym czasie. Gdy piątego dnia zmarła, bezradność jaka poczułem zmiażdżyła moje przekonanie do modlitwy. To było najbardziej traumatyczne doświadczenie mojej młodej służby.

Po jej śmierci, nie wiedziałem ja wyrazić wewnętrzne zniszczenia, więc uważałem, że moja wiara nada funkcjonuje, lecz tak nie było. Całymi miesiącami modliłem się o chorych, zewnętrznie naśladowałem zachowania kogoś, kto faktycznie wierzy, lecz wewnętrznie, mój ukryty płacz nie był modlitwą wiary, lecz ochraniaczem w rodzaju: „Proszę, Boże, niech moja niewiara nie pogorszy ich stanu ani trochę!”
Szatan rzeczywiście wykorzystał to doświadczenie. Byłem tak zbity, że wziąłem nawet na siebie odpowiedzialność za tą śmierć. Czułem się tak, jakbym zawiódł tą kobietę, jej rodzinę a nawet samego Boga. W moim umyśle byłem jednym z tych pasterzy, których zgromił Ezechiel za to, że nie leczyli owiec (Ez. 34:4). Jedyną uczciwą rzeczą jaką mogłem zrobić było opuszczenie służby. Tak wiec, nie długo po jej śmierci wyjechaliśmy z rodziną z Michigan i przeprowadziliśmy się do małego farmerskiego domku w Iowa. Pomimo tego, że chciałem wrócić do służby, powołanie do powrotu musiało przyjść z inicjatywy Pana. Gdy w końcu ten czas nadszedł minęło pełne trzy lata. Wracałem do służby pastorskiej w kościele wiary, a jednak ze względu na moje trudne przeżycie, ciągle nosiłem w sobie warownię niewiary. I oto tutaj znalazłem się, usiłując nauczać i prowadzić kościół wiary.

To był trudny czas, co miesiąc cały kościół oglądał specjalne seminaryjne nauczania przez satelitę. Wcześniej czy później, wydawało się, że każdy nauczyciel wiary w Ameryce nauczał tego samego: wszystkie kazania były zbudowane albo wokół wiary poruszającej góry z Mk 11:23, albo prosperity 2 Jn 1:2.

Byłem już zmęczony udawaniem grzecznego i podtrzymującego, lecz wewnętrznie czułem coraz bardziej wzrastający problem. Byłem przekonany, że otrzymujemy albo fałszywe, albo niezrównoważone nauczanie. W ciągu dziewięciu miesięcy, byłem szczególnie wstrząśnięty tym, co wydawało mi się być całkowicie błędnym wykorzystaniem wersetów „wiary”. W ciemnej kaplicy, oświetlonej wyłącznie przez światło projektora telewizyjnego, wyraziłem Panu ciche, lecz gniewne narzekanie: „Panie, ci kaznodzieje wiary nieustannie nadużywają tych wersetów!

Jak błyskawica głos Ducha Świętego zabłysł mi w umyśle: „Przynajmniej ich używają!

To była prawda, od śmierci naszej przyjaciółki – okres kilku lat – nie używałem tych wersetów, gdy nauczałem. Faktem było, że nawet ich nie widziałem w czasie czytania Biblii. Z powodu mojej wewnętrznej walki pomijałem te wielkie obietnice Boże bez jakiejkolwiek reakcji mojego serca na to, co Bóg powiedział. Teraz jednak, zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo moje serce opróżniło się z prawdziwej wiary; moje modlitwy były wypowiadane bez jakiegokolwiek oczekiwania na wypełnienie.

Lecz Duch Święty jeszcze ze mną nie skończył. W następnej chwili, gdy przemówił usunął ze mnie własną sprawiedliwość, mówiąc: „Zawsze będę do ciebie mówił przez niedoskonałych ludzi. W chwili, gdy stajesz się krytyczny wobec nich, to ty nie otrzymujesz tego, co dałem im, aby przekazali tobie”.
Tej nocy pokutowałem, nie tylko z niewiary, lecz również z pychy i wynajdywania błędów i gdy to zrobiłem, moja wiara została odnowiona. W czasie następnych lat nasz kościół widział ludzi uzdrawianych z raka, artretyzmu i głuchych odzyskujących słuch. Nawet teraz jestem wdzięczny Bogu za to, co mi dał przez Ruch Wiary.

Przez niedoskonałych ludzi

Bóg wykorzystał tą sytuację, aby nauczyć mnie wielkiej tajemnicy. Nauczyłem się tego, że wiele z mojego duchowego postępu nie pochodzi bezpośrednio od Boga, lecz poprzez moją umiejętność uniżania siebie i słuchania Go, gdy mówi przez niedoskonałych ludzi. Czy są ekscesy między nauczycielami wiary? Tak, czasami. Lecz odkryłem to, że Bogu podoba się, aby ukrywać Jego mądrość w różnorodności ludzi i denominacyjnych punktów widzenia. Wiem, że im więcej się uniżę przed innymi, tym obszerniejsze stanie się moje zrozumienie Boga.

Ktoś może zapytać: „Czy nie boisz się tego, że zostaniesz zwiedziony przez niedoskonałych nauczycieli?” Kiedy nauczyciel rzeczywiście chybia celu, stawiam mu zastrzeżenia bezpośrednio. Lecz Bóg wie, że jest wystarczająca ilość ekspertów biblijnych, aby nas wszystkich utrzymywać na prostej drodze – i jestem za nich wszystkich wdzięczny! Lecz jeśli naprawdę oczekujemy znalezienia królestwa niebios to musimy pamiętać o tym, że Jezus powiedział o nim, że jest jak skarb ukryty na roli. Odkryłem wielką wiarę: kościół jest rolą, w której ukryty jest skarby Chrystusowy. Jeśli chcemy skarbu, nie możemy obrażać się na ziemię, która ją otacza. Ona jest zawarta w umowie.

как оптимизировать сайт под поисковые системы