Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Stan 31.12.2020

Stan Tyra
31.12.2020

Jezus często mówił o Królestwie a jednak wydaje się, że ciężko nam zrozumieć, co opisywał. Nie „wskazywał” również na to Królestwo w tym sensie, że nikt nie będzie mógł powiedzieć „oto tutaj jest”, czy „oto tam jest”. Królestwo jest czymś, co przeżywasz, nie co posiadasz. Królestwo Boże znajduje się w tobie a zatem może być doświadczane poprzez ciebie.

Głównym błędem jest podejmowanie prób zlokalizowania Królestwa w grupie czy religii. Wszystkie religie są kuszone do tego, aby myśleć o sobie jako o zgromadzeniu elity TYCH zbawionych i TYCH narodzonych na nowo, którzy zadowoleni z siebie stoją po właściwej stronie wiecznej granicy.

Jednak Jezus mówi, że Królestwa nie da się zaobserwować.
Działa ono od wewnątrz i choć samo działanie nie jest widoczne to jednak powoduje ogromne skutki, podobnie jak w przypadku przyprawiania solą czy działania kwasu. Nie ma nikogo, kto posiadałby królestwo, ono posiada człowieka. Jesteś zwykłym uczestnikiem znacznie większej tajemnicy.

Królestwo i Kościół to nie to samo. Kościół powinien wskazywać na Królestwo, podobnie jak Jan Chrzciciel wskazywał na Baranka. Z chwilą gdy kościół, czy cokolwiek w tym rodzaju, nie wskazuje na coś ponad sobą, wkrótce czci swój własny obraz i plemienny system wierzeń. W następnym etapie stara się o to, abyś był lojalny mu, co jest bałwochwalstwem. Jest to całkowitym przeciwieństwem Ewangelii i wszystkiego czego Jezus nauczał.

Continue reading

Jezus przede wszystkim nauczał w przypowieściach

Facebook

Richard Murray
Jeśli czytamy Stary Testament literalnie (by the dead letter) często przypomina brzydkie kaczątko, kiedy jednak czytamy go przy pomocy wyobraźni ożywionej Duchem, nagle zmienia się w pięknego łabędzia.

Oto dlaczego.       
Całą naszą prawdę, bądź całą z wyjątkiem kilku fragmentów, zdobywa się dzięki metaforze… Jeśli o mnie chodzi to myślę, że rozważanie jest tym naturalnym organem prawdy, lecz wyobraźnia jest organem znaczenia.

Wyobraźnia … nie jest przyczyną prawdy, lecz jej warunkiem” 

Jezus nauczał głównie w „przypowieściach”, wykorzystując wyobraźnie tak, aby ludzie mogli zobaczyć jedną rzecz z punktu widzenia drugiej. Gdy już raz zobaczy się implikacje tego rodzaju nauczania, historie Starego Testamentu uwalniają się z kokona martwej litery dosłowności i stają się motylem duchowego piękna.

Stary Testament staje się teraz cennym znaleziskiem pełnym obrazów, bankiem symboli, z którego można czerpać chrystologiczne podobieństwa (alegorie, typy, cienie, zapowiedzi, przypowieści, alegorie) płodne w znaczenia niewidoczne przy powierzchownym czytaniu.

Paweł daje doskonały przykład tego rodzaju czytania w 4 rozdziale Listu do Galacjan , gdzie starotestamentowe postacie Sary i Hagar nagle stają się nowotestamentowymi podobieństwami Prawa i Ducha.

Zastanów się nad głębokością parabolicznej wyobraźni (tj myślenia w przypowieściach) proklamowane w następującym fragmencie (Mt 13:34-35):
To wszystko mówił Jezus do ludu w podobieństwach, a bez podobieństwa nic do nich nie mówił. Aby się wypełniło, co powiedziano przez proroka, gdy mówił: Otworzę w podobieństwach usta moje, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata”.

Gniew Boży

Richard Murray

Oto zasadniczy klucz do właściwego zrozumienia niszczącego „gniewu Bożego” tak szalejącego i powszechnego w Starym Testamencie.

Stary Testament używa terminu „gniew Boży” do opisania tego, co Nowy Testament nazywa „dziełami Szatana”.

Oto dlaczego
Pisarze Starego Testamentu postrzegali Szatana jako Bożego „formalnego ministra zemsty”, Boży „gniewny głos”, Bożą „lewą rękę gniewu” i Bożego „anioła śmierci”.

Niemniej, Nowy Testament aktualizuje nasze zrozumienie ujawniając nam upadłe satanistyczne moce, które są wrogimi czynnikami „poza” Bożą naturą i wolą i „w opozycji” do niej. Tak więc, Szatan, bez względu na to czy jest to diabelski anioł czy diabelskie centrum aktywnej działalności, czy też demoniczny duch czyniący spustoszenia, pojawia się jako reprezentant woli przeciwnej Bogu, a NIE woli poddającej się Bogu.

W Starym Testamencie problemem była definicja i rozróżnienie. Starotestamentowi święci mieli w ogromnej większości NIEZRÓŻNICOWANE postrzeganie Boga i Szatana. Wierzyli, że Szatan jest posłusznym, służącym aniołem, który zawsze wykonuje poważne rozkazy Pana. Błędnie uwzględniali Szatana w swej „funkcjonalnej” definicji Boga. Za każdym razem, gdy pojawiało się pokuszenie, zniszczenie, gniew i śmierć, działanie, które Nowy Testament później przypisywał szatanowi, Stary Testament przypisywał to Samemu Bogu. Nie modlili się przeciwko podstępom złego, jak poleca Nowy Testament, lecz raczej błagali Boga, aby powstrzymał Swoją gniewną rękę.
Szatan nigdy nie był brany pod uwagę jako sprawca.
Bóg był JEDYNĄ przyczyną zarówno dobra jak i zła.

Continue reading

Rozróżnianie między głosem Ducha Świętego, a głosem własnego ducha – 2

The Church Without Walls

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Ostatnim razem skończyliśmy wspominając Jeremiasza, który skonfrontował innego tzw. proroka, który mówił co innego. Człowiek ten nosił imię Chananiasz i pomieszał swoje emocje i pragnienia odnośnie własnego narodu z tym, co rzeczywiście mógł usłyszeć od Pana, co w rezultacie było nieprawdziwym proroctwem. Nam to również może się przytrafić i możemy rozminąć się z Bogiem wierząc, że coś jest z Jego inspiracji, gdy tak naprawdę tak nie jest.

Mylenie ludzkiego ducha i własnych emocji z prowadzeniem Ducha Bożego
Jeremiasz żył w czasach, w których król babiloński Nabuchodonozor zagroził zniszczeniem królestwa Judy. Chananiasz uważał się sam za proroka i dawał osobiste proroctwa. Przepowiedział zwycięstwo, że Bóg będzie walczył za Judę jak za dawnych czasów. W rzeczywistości Bóg powiedział przez Jeremiasza – prawdziwego proroka, coś zgoła innego.

Jeremiasz przekazał królowi Sedekiaszowi, że Pan zaleca, aby poddał się Nabuchodonozorowi. Aby to zobrazować posłużył się jarzmem, aby Judea wzięła na siebie jarzmo Nabuchodonozora i z nim współpracowali, aby dzięki temu uniknęli całkowitego zniszczenia. Konfrontacja między Chananiaszem i Jeremiaszem została opisana w 28 rozdziale Księgi Jeremiasza.

Niestety król posłuchał Chananiasza i miasto wkrótce zostało zniszczone, a ludzie jak Daniel, „trzech hebrajskich młodzieńców” i Ezechiel zostali wzięci do babilońskiej niewoli. W Jer. 25:11 i 29:10 Pan powiedział Jeremiaszowi, że będą przebywali w niewoli w Babilonie przez 70 lat, po czym zostaną zwolnieni i wrócą do ojczyzny.
Jeremiasz widział upadek miasta i narodu i opisał to w Lamentacjach.

Continue reading

Prostota, która jest w Chrystusie

Stephen Crosby
The Crosby Cafe

Jezus jest prosty, Biblia nie. Jezus jest głęboko, przemożnie, nie do pojęcia i nie do zgłębienia, kosztownie i boleśni – prosty.

Zauważyłem pewien wzór postępowania między wielu „chrześcijanami”, którzy uważają siebie za „postępowych”, „głęboko myślących” „duchowych” czy „mistycznych” i „wolnych od stworzonej przez ludzi religii”. Starając się,  być ludźmi wyrafinowanymi i głębokimi, sami siebie zniechęcili do prostoty, która jest w Chrystusie i ewentualnie do wszystkiego, co ma związek z choćby najdalszym związkiem z historycznym chrześcijaństwem i do tego celebrują to. Jest coś młodzieńczego, a nawet młodzieżowego w tym: „Moi rodzice to idioci, komu oni potrzebni?” Niestety nasza indywidualistyczna i subiektywna kultura nagradza takie postawy.

Pomyśl o tym: nikt w ciągu 2000 lat nie był tak mądry, duchowy i oświecony, jak my. Wszyscy przed nami mieli religijne „agendy”, lecz my jesteśmy „czyści”.

Zawsze jest to wyzwanie dla reformatorów i odnowicieli.

Taki jest nieunikniony koniec tego, co nazywam duchową żądzą: przesadne pożądanie intelektualnego (fundamentaliści, ewangeliczni i postępowi) czy emocjonalnego (zielonoświątkowi i charyzmatycy) przeświadczenia, innowacji i stymulacji. W pewnym sensie Jezus jest końcem duchowego włóczęgostwa i rozważań. Lecz dalej jest krzyż z jego wyrokiem śmierci na wszelkie nasze duchowe ambicje i wycieczki.

„Kiedy uczyniliśmy ci to, Panie?”
„Cokolwiek uczyniliście z tych najmniejszych, mnie uczyniliście”.

Jakże proste to i nie cieszące ego. Ignorujemy więc to i zaczynamy metafizyczne wycieczki, klepiąc się nawzajem po ramionach, skoro zostaliśmy teraz tak „uwolnieni” od „stworzonej przez ludzi religii”, radośnie zwodząc siebie samych.

Jezus nie jest przedmiotem studiów, w ten sposób nie poznaje się Go. Jest znany na tyle, na ile uchwycimy się drogi w kształcie krzyża. Ten krzyż objawia Go. Jezus, a przez Niego Ojciec, jest poznawany przez krzyż i zmartwychwstanie.

Kto nie miłuje (na sposób krzyża), nie zna Boga – Jan Apostoł (niektóre czytania Pawła nie stawiają oporu!).

Ten krzyż jest istotą tego, co znaczy być uczniem Jezusa – reszta to komentarze. Czasami nie jest to bardzo ekscytujące. W rzeczywistości,… wprost w dół… krzyżowanie… i tak powinno być.

5 paradoksów, które kształtują życie chrześcijanina

Wes McAdams
6.10 2020

http://www.radicallychristian.com/

Paradoks to coś, co wydaje się być sprzecznością, lecz głębsze rozważanie pokazuje raczej zgodę niż sprzeczność. Paradoks ma w swej naturze napięcie, dwie idee ciągnące w różnych kierunkach czy dwie idee równoważące się nawzajem. Gdy trafiamy na paradoks pierwszą reakcją często jest rozładować to napięcie bądź nadać większą wagę jednej idei nad drugą. Niestety, często nie udaje nam się uchwycić zmieniającej życie prawdy, ponieważ czujemy się niewygodnie z takimi ważnymi paradoksami jak te.

1. Płacz i radość
Optymista to ktoś, kto mówi: „Wszystko jest lepsze niż na to wygląda”, podczas gdy pesymista mówi: „Wszystko jest złe (może gorsze) niż widać”. Dla obu jest niewygodny ten paradoks, że płacz może być radością. Chcą rozwiązać to napięcie w taki czy inny sposób.

Niestety, wielu chrześcijan jest nieco skrępowanych z tego powodu. Jeśli chrześcijanin publicznie płacze i jest w żałobie, mający dobre intencje brat czy siostra powiedzą: „Nie smuć się. Sytuacja nie jest taka zła. W końcu jest tyle dobrych rzeczy. Nie koncentruj się na tej bolesnej części”. Przeciwnie, jeśli chodzi o stan moralny tego świata, niektórzy chrześcijanie oddają się całkowicie biadaniu: „Ten świat się rozpada. Jeśli czegoś szybko nie zrobimy, wszystko spłonie”.

Continue reading

Stan 1-6.12.2020

Stan Tyra
1 grudnia
Każdy chce gdzieś należeć. Jest to wewnętrzne ludzkie pragnienie, aby należeć do czegoś większego niż my sami. Skoro to pragnienie jest tak silne, często próbujemy zaspokoić je dopasowując się do czegoś i szukając aprobaty. Nie tylko są to słabe substytuty, lecz stają się prawdziwymi przeszkodami na drodze do autentycznego przyłączenia i przynależenia. Prawdziwa przynależność może mieć miejsce wyłącznie wtedy, gdy daruję i całkowicie udostępniam prawdziwego siebie i niedoskonałe ja. Ponieważ zdarza się to tak rzadko, autentyczne więzi i przynależność niemal nie istnieją. Stąd później jesteśmy tak zaszokowani tym, że ktoś nas odrzuca z taką łatwością.
Zawsze staram się stworzyć dla moich pracowników bezpieczną przestrzeń (ale nie przestrzeń pozbawioną granic), aby byli autentyczni, ponieważ znam moc zespołu, który jest rzeczywiście połączony i pracuje razem w sensie prawdziwej przynależności. Jest to zespół, który uosabia ideę mówiącą, że suma jest czymś większym niż pojedyncze części.

Niestety, jednym z miejsc, w którym najczęściej mówi się o przynależności, jest tradycyjnie najmniej ku temu przychylne miejsce tj. lokalny kościół. Ponieważ wymaganie grupowego myślenia i posłuszeństwa, aby mieć tam swoje miejsce, należy do fundamentów większości kościelnych środowisk, nie istnieje autentyzm, co prowadzi do tego, że nie istnieje realna przynależność. Złam zasadę a dowiesz się jak bardzo rzeczywiście należysz.

Jeśli wydaje nam się, że to pozwoli nam należeć, zrobimy wszystko, od gangu do plotki, cokolwiek potrzeba, aby tylko dopasować się. Lecz to nie działa. Można należeć wtedy, gdy zaoferujemy najbardziej autentycznego siebie i gdy zaakceptujemy owe autentyczne osobowości innych.

Continue reading