Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Stan_26/27.07.2019

Stan Tyra

26 lipca o 07:15 ·

Zawsze mam nadzieję , że cokolwiek piszę zachęca do patrzenia i daje zgodę na zobaczenie, równocześnie nie mówiąc o tym co masz zobaczyć. Nie musisz sobie niczego wyobrażać, próbować i rozumieć, czy złapać „to” właściwie, cokolwiek „to” jest. Wszystko co możesz i musisz zrobić to być połączonym i obecnym, równocześnie kontynuując podróż.

„Jeśli we mnie trwać będziecie a Ja w was, jesteście moimi uczniami, ja wam pokaże prawdę i prawda was wyzwoli” (J 8:31-38).

Jesteśmy zaproszeni do tego, aby iść za tym, który zawsze „zmierza przed wami do Galilei” Chrystus zawsze prowadzi nas ku temu, na co nigdy nie jesteśmy przygotowani, a jedynie możemy w tym uczestniczyć w bieżącej chwili. Musimy pamiętać o tym, że bieżąca chwila nie dzieje się w umyśle. Umysł może tylko być „przed” lub „po”. Umysł nie wie, w jaki sposób być obecnym teraz. To dlatego duch zaprasza nas aby „wyjść poza umysł” (meta-noia).

Gdy jesteś przyłączony i obecny nie będzie już żadnych przypadków. Jedność dostraja cię do wszystkiego. Nie potrafię tego wyjaśnić, lecz wiem, że to prawda. Prawdziwe Ja nieskończenie odradza się, ponieważ jest stale połączone z krzewem winnym i przynosi wiele owocu. Jak pokazał Jezus, bycie obecnym,trwanie.. może sprawić, że możesz stracić ucho i je ponownie odzyskać.

Taka jest odradzająca się natura łączności. Nie ma niczego ostatecznego, a wszystko jest przywracane ku dobremu.

Fałszywe ego jest oderwane od krzewu winnego i bezużyteczne, jego życie jest uważane za ostateczne i bezsensowne. Zawsze jest skupione na rozumie, logiczne, delikatne i niepewne. Zbyt dużo czasu spędziliśmy na próbach wyobrażania sobie, zrozumienia, zamiast uczyć się być po prostu obecnym i iść za tym. Na szczęście, wszyscy zostaliśmy zbawieni/uratowani pomimo nas samych, ponieważ tam gdzie grzech obfituje, łaska jest jeszcze bardziej obfita.

27 lipca

Wyłącznie to, co dojrzałe może zrozumieć niedojrzałość, dlatego tak ważna jest rola autentycznych Starszych w religii i społeczeństwie. Problem jest w tym, że pomyliliśmy bycie starszym z byciem członkiem rady starszych, więc nadal ślepy prowadzi ślepego.

Nieprawdziwi starsi po prostu utwierdzają ludzi na ich poziomie niedojrzałości, odrzucając i osądzając wszystkich innych. Następnie niedojrzałość kocha ich i wybiera ich za to, że są równie niedojrzali i wyjątkowi. Bóg zawsze posuwa ludzkość do przodu przez zdrowych i zatem świętych ludzi, lecz to zazwyczaj staje się przyczyną zabijania ich.

Jednym z moich ulubionych powiedzeń Einsteina jest: „Żadnego problemu nie rozwiąże umysł, który go stworzył”. Jedyni ci, którzy wzrośli w „mądrości, wieku i łasce” (Łk 2:52) są w stanie być cierpliwi i rozumieć wszystkie poprzednie stany życia i niedojrzałości. Dlatego właśnie musimy opadać i wznosić się, bo w przeciwnym razie nie będziemy w ogóle rozumieć tych, którzy są w stanie poniżenia i mieć do nich cierpliwość. Będziemy zwyczajnie stać z wyniosłym samozadowoleniem i osądzać ich za to, że tam się znajdują.

Fundamentalizm jest tak nieskuteczny dlatego, że przeważnie to niedojrzali ludzie prowadzą niedojrzałych. Plemienność i zbiorowe myślenie nie są w stanie istnieć bez silnej egotycznej postawy, co występuje w większości zachodnich religii. Wschodnie religie są gorąco krytykowane i potępiane przez zachodni kościół za to, że próbują patrzeć na życie z innej perspektywy i kierować do innego celu.

Wczesne stany religii zawsze są skoncentrowane na stajence z zamiarem przygotowanie miejsca, w których Chrystus może się narodzić. Problem z tym jest taki, że większość ludzi jest tak zajęta swoja stajenką i upewnianiem się, że ich stajenka jest lepsza od innych, że tak naprawdę nigdy nie robią miejsca na urodzenie się Chrystusa, a zatem nigdy nie ma tam „miejsca dla niego”. Ich „Inn” jest pełen ludzi takich jak oni sami.

Jezus nigdy nie potrzebował ani nie domagał się doskonałej stajni, lecz po prostu miejsca, które byłoby dla niego i które byłoby dla wszystkich, którzy przyjdą z Nim. Wydaje się, że zwierzęta i natura mają większą świadomość i umiejętność dostosowania się do boskich spraw niż ludzie. Prawdopodobnie dlatego to ludzie, którzy nie znaleźli miejsca w tradycyjnym kościele znajdują faktycznie Boga i są przemieniani w niekościelnych miejscach. Prawdopodobnie natura przygotowała dla nich miejsce i zaprosiła ich do narodzenia się manifestacji Chrystusa, którego noszą. Myślę, że dlatego wielu wygląda na dzikusów tak, jak Jan Chrzciciel. Pojawiają się z szarańczą w zębach i miodem na twarzy, lecz na szczęście to oni są w stanie wskazać na baranka. To jest bardziej pobożna droga niż wielu z tych, którzy stoją obok Niego i „nie znają go”.

<|>

Królewskie dzieci oraz pozostali ludzie w Królestwie_4

THE CHURCH WITHOUT WALLS

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

W podsumowaniu tej serii, na wstępie pozwólcie mi od razu powiedzieć, że tego co wiemy jest o wiele, wiele mniej od tego, czego jeszcze nie wiemy.  Słowo daje nam tylko pewien zarys tego, co ma nadejść i wydaje mi się, że znalazłszyTHT CHURCH WITHOUT WALLS się po ‘drugiej stronie’, wiele razy patrząc na coś powiemy „Aaa, to o to chodziło”. To jest właśnie naturą proroctwa, że możemy zrozumieć je w pełni dopiero wtedy, gdy się wypełnia.

Pozwólcie, że podsumuję nasze dotychczasowe ustalenia:

Zaproszeni na ucztę weselną Baranka to ludzie, którzy umarli w Chrystusie przed tym, jak Trąba Ostateczna zabrzmi; także ci którzy usłyszą jej dźwięk. Wszyscy oni zostaną przemienieni  i na zawsze już będą z Panem. ( 1 Kor. 15: 40-55)

Ludzie, którzy umrą w Panu w czasie Wielkiego Ucisku, który nastąpi na Ziemi  w czasie, gdy w niebie będzie odbywała się uczta weselna Baranka – oni oczywiście nie będą uczestniczyć w uczcie weselnej, ale będą częścią rządzących i panujących z Chrystusem w czasie Millenium. (Obj. 20: 4)

W Ewangelii Mateusza 25 widzimy, jak po swoim powrocie Pan podzieli narody na owce i na kozły.  W Zach.14 czytaliśmy, że niektóre narody nie będą chciały pójść na Święto Szałasów, aby oddać cześć Królowi i w wyniku czego Pan zatrzyma deszcz w ich kraju – przypuszczalnie aż do chwili, gdy będą z tego pokutować.

Nasze uwielbione ciała

W 1 Kor. 15: 39-51 Paweł wspomina: „Nie każde ciało jest jednakowe… są ciała niebieskie i ciała ziemskie. A powiadam, bracia, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa Bożego ani to, co skażone, nie odziedziczy tego, co nieskażone. Oto tajemnicę wam objawiam: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni…

Mówi tutaj o naszym uwielbionym ciele, które otrzymamy przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych. W Rzym. 8:22-23 czytamy: „całe stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd. … lecz i my sami, którzy posiadamy zaczątek Ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego”

Odkupienie ciała, o którym tu mowa, to nie tylko prawda teologiczna, że Jezus nas odkupił, ale również dosłowne tego wypełnienie – otrzymanie uwielbionego, niebiańskiego ciała. Wzdychamy do tego.

O tym samym, czytamy również w 2 Kor. 5: 1-8, że nasze ciała niebiańskie są „nie rękoma zbudowane, wieczne. Dlatego też w tym doczesnym (ciele) wzdychamy”. Paweł nie mówi tutaj, że chcemy przedwcześnie zakończyć naszą ziemską egzystencję ale, że wzdychamy w tęsknocie za nowym ciałem i naszą przyszłością. Jego konkluzja brzmiała, że „być nieobecnym w ciele, to być obecnym z Panem”.

Pierwszą rzeczą, którą pamiętam, jaką powiedział mi Pan, była kwestia uwielbionego ciała: „Kiedy otrzymasz już swoje uwielbione ciało, przekonasz się, że nie podlega ono naturalnym ziemskim prawom”. Zapytałem, co ma na myśli i odpowiedział: „Jeśli chcesz chodzić, możesz iść. Jeśli chcesz biegać, możesz biec. Jeśli chcesz pływać, możesz płynąć. Jeśli chcesz latać, możesz lecieć. Jeśli chcesz znaleźć się gdzieś, możesz znaleźć się tam w oka mgnieniu”.

Jezus jest pierworodnym z wielu, którzy powstaną z martwych. Sposób, w jaki pojawiał się i znikał ludziom, jak przechodził przez zamknięte drzwi pokazuje jak będziemy poruszać się w naszych uwielbionych ciałach.  Zwróćcie też uwagę na to, że po swoim zmartwychwstaniu, mógł On również spożywać chleb, ryby i plaster miodu (Łk 24:42, Mk 14:22)

To oznacza, że nasze uwielbione ciała będą mogły spożywać ziemskie pokarmy, gdyż ziemskie rzeczy są niższą formą stworzenia. Pamiętacie także, jak Eliasz w 1 Król. 19: 4-8 zjadł posiłek dostarczony przez anioła i „posiliwszy się, szedł w mocy tego posiłku czterdzieści dni i czterdzieści nocy”? To pokazuje nam, że niebiański pokarm jest wyższą formą stworzenia (tak jak nasze niebiańskie ciała) i dla naszego ziemskiego ciała jest ‘super-hiper-pokarmem’.

Będziemy panować na ziemi mając uwielbione ciała. Będziemy poruszać się w słowie wiedzy i mądrości i wszelkich innych darach, gdy będą potrzebne, by móc właściwie zarządzać, panować sprawiedliwie zarówno wobec sprawiedliwych jak i niesprawiedliwych ludzi.  Ty i ja będziemy częścią służby rządowej, ale będziemy wyposażeni w uwielbione ciała i w dary Ducha!

Spojrzenie w przyszłość

Gdy Jezus powróci, będzie rządził jako Król całej Ziemi i będzie to czynił z Jerozolimy. Izrael w końcu zajmuje przywódcze miejsce pośród narodów Ziemi.

W Ewangelii Mateusza użyto słowo „królestwo” 55 razy, z których zdecydowana większość była w odniesieniu do Królestwa Niebieskiego. W całym Nowym Testamencie użyto je 154 razy. Musimy więc uświadomić sobie, co to oznacza być członkiem rodziny królewskiej w królestwie, ponieważ w taki sposób jesteśmy nazwani w Chrystusie – jesteśmy dziećmi Króla.

Poznawszy Jezusa, jesteśmy w procesie ustanawiania Go królem w każdym aspekcie naszego życia. Obecnie, w każdej dziedzinie życia, znamy Go jako Zbawiciela. Ale poznanie Go również jako Króla jest procesem zajmującym całe życie. Proces ten to uczniostwo.

Ci, którzy Go znają, są mu poddani w swych sercach, choć nie zawsze są Mu posłuszni w umyśle i ciele. Pewnego dnia nasze uwielbione ciało dopełni naszą trójkę: nasz duch, dusza i ciało będą w Nim jednością. Wszystko będzie wypływać z naszego ducha do naszej duszy, która będzie w 100% w Nim odnowiona, potem do naszego ciała, które, będąc stworzone z niebiańskiej materii, chce być posłuszne Panu we wszystkim.

Przeminie nasz doczesny przybytek, który chce podążać na modłę tego świata, który, jak to zauważył Paweł w Rzym.6, nieustannie się zmaga z tym, co chce zrobić a tym jak potem kończy. Cała ta walka przeminie.

Będąc kompletną całością, stworzonym w 100% z niebiańskiej materii, nasz duch, dusza i ciało nigdy więcej już nie będą się zastanawiać, czy oby np. za 10 000 lat nie zbuntują się i nie odrzucą Jezusa  lub czy może nie popełnią jakiegoś grzechu w trakcie trwania Millenium i zostaną wyrzuceni…. Nie! W 100% będziemy stworzeni z niebiańskiej materii, gdzie przepływ odbywa się w doskonałej harmonii, z ducha do duszy a potem do ciała.

Jesteśmy członkami rodziny królewskiej. Odziedziczymy Ziemię. Pamiętajmy o tym w chwilach, gdy życie nam się wali. To tylko chwila i bez względu na to, co inni o tobie myślą – wszystko to zniknie w chwili, gdy staniesz przy Jezusie a On powie Ojcu, że cię zna. „Zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy… obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest (w pełnej chwale)” (1 Jan 3: 1-2)

John Fenn

Stan_24/25.07.2019

Stan Tyra
24 lipca
Kontynuujemy temat uczty i posiłku z wczoraj. Spójrzmy na to, co tradycyjnie nazywamy Wieczerzą Pańską, co również zamieniliśmy na posiłek wartościujący dla „zbawionych” i czystych. Pamiętam, jak byłem przerażony w kościele jako nastolatek słysząc, że „jedzenie w niegodny sposób” mogło spowodować śmiertelne uderzenie pioruna za udział w tym rytuale. Zaczynałbym godzinami wcześniej wyznawanie, zanim próbowałem przeżyć to zdarzenie 😜
Niemniej, ten posiłek z Jezusem nie miał nic wspólnego z godnością, a we wszystkim dotyczył społeczności i włączenia tych „niegodnych”. Nie mieli pojęcia o czym mówił, gdy powiedział: „to jest ciało moje…”, nie wiedzieli, że przy wspólnym stole zasiadło dwóch zdrajców (Judasz i Piotr) oraz mała grupa zmieszanych mężczyzn, którzy nigdy nie wypiliby „krwi” (Kpł 17:12), ponieważ czyniąc to sami stali by się z pewnością nieczystymi grzesznikami.

Wieczerza Pańska była w rzeczywistości zebraniem ludzkości, niegodnych a jednak zaproszonych i zdecydowanie mile widzianych. Jedno, co wiedzieli, to to, że przesłanie Jezusa było całkowicie niekonwencjonalne a Jego życie wyglądało na stałe gromadzenie się przy stole z najgorszą częścią ludzkości czy też „jedzenie z grzesznikami”, .

Wydaje się, że Bóg zawsze stara się dać Boga, a jednak jakby nikt nie chce Boga, lecz to, czego chcemy to system wartości. Lubimy wyścig wyższości i rytuały „zwycięzców”… Ostatnia Wieczerza – posiłek religijnych czempionów!!! Uwielbiamy nagradzanie nas za to, na co, wydaje nam się, zapracowaliśmy i zasłużyli.

Naszym problemem jest to, że dar nic nie mówi o mnie, a wszystko o dawcy. To jest główny problem z powodu ego, które zawsze wrzeszczy „patrz na mnie!”, „zauważ mnie”, „słuchaj mnie”, „oklaskuj mnie”. Dlatego właśnie Maria jest doskonałym miejscem narodzenia Boga, jest, podobnie jak my, niczego nie spodziewającą się służącą (Łuk 1:38), która może tylko powiedzieć: „Jak to się stanie?”

25 lipca
Jan Chrzciciel, największy starotestamentowy prorok czyni wspaniałe odkrywcze ogłoszenie, którego zdaje się ciągle nie rozumiemy: „Oto Baranek, który gładzi grzech świata” (Jn 1:29). Jak to się stało? W jaki sposób Baranek Boży „gładzi” nasz grzech?

Jezu gładzi grzech świata w ten sposób, że ujawnia czym grzech rzeczywiście jest i, prawdopodobnie nawet bardziej, czym nie jest. Grzech to nie lista złych zachowań, „gorących grzechów” czy łamania jakiegoś chrześcijańskiego kodu prowadzenia się. Grzechem jest wiara w to, że my w jakikolwiek sposób z naszej strony przez robienie czegoś, lub nie robienie, „uczyniliśmy” siebie dobrymi, sprawiedliwymi czy niewinnymi. Jest to (chybienie) rzeczywistego i autentycznego siebie (cel) przez założenie, że stworzone przez siebie „sprawiedliwe” ja jest dobre czy niewinne w oparciu o nasze własne uczynki, w tym obficie zlaną łzami deklarację „modlitwy grzesznika”.

Nie.
Baranek Boży jest to historia o ukrzyżowanej niewinności, a nie zła ocenionego na podstawie zachowania.

W Księdze Wyjścia każda rodzina miała wybrać „doskonałego” małego baranka i sprowadzić go do domu a po czterech dniach zabić.
Co zrobić!!!??? Pomyśl o tym, co mówi nam ta opowieść. Po czterech dnia ten mały baranek stawał się częścią rodziny. Niewinną i zaakceptowaną częścią rodziny. Pascha mówi nam o śmierci czegoś zaakceptowanego, dobrego, niewinnego, cenionego i kochanego.

Jest to obraz mojego ego, mojego fałszywego ego, które zawsze czuje się niewinnie, zgnębione, a gdy zachowuje wszystkie zasady nawet „dobre”. To dlatego Jezus nie wahał się ogłosić, że nie jest dobry. On wiedział, że był tak określany, ze względu na swoje zachowanie i nie zgadzał się na taką etykietkę, ponieważ wiedział, że nie była prawdziwa.

Jezus na krzyżu to nie ukrzyżowanie złego ego, lecz tego dobrego i niewinnego ego. Ten doskonały baranek „bez jakiejkolwiek skazy”. O ile miał wszelkie powody, aby odgrywać ofiarę, nie robił tego, ponieważ nie był przywiązany do siebie, nawet to swego „Bożego ego”. To nasze przywiązanie do tego ego odpada czy „ginie”, to, które prowadzi do największych iluzji czy grzechu. To właśnie ten stworzony na własny obraz i skonstruowany przez siebie „niewinny” Baranek ma być zgładzony”. To nie moje złe ja musi zginąć, lecz dobre ja, aby to większe ja, Chrystus, mogło się pojawić. Jezus umiera, Chrystus zmartwychwstaje. I tak jest z każdym, kto Go naśladuje.

<|>

Kiedy jest czas, aby opuścić Kościół?

Jeśli w twoim kościele występuje którykolwiek z tych znaków, zmierzaj do drzwi.

(Gearstd/Getty Images)

Pewien mój przyjaciel z Anglii  poprosił mnie ostatnio o radę w poważnym dylemacie. Jego pastor miał pozamałżeńskie romanse, mimo to nigdy po ujawnieniu skandalu nie ustąpił. Mój przyjaciel czuł się coraz bardziej niewygodnie, a zaalarmowany został, gdy nękany problemami pastor ogłosił, że w weekend zamierza wkładać ręce na każdego członka kościoła, aby udzielić „specjalnego objawienia”.

Ten pastor miał pewną bazę lojalnych fanów, lecz niedzielny tłumek kurczył się, ponieważ śmierdziało problemami. Ludzie wiedzieli, że nie jest w porządku, aby ten człowiek pozostawał w przywództwie, nie przyjmując osobiście żadnej poważnej posługi duszpasterskiej. Poleciłem przyjacielowi, że popędził w kierunku drzwi.
Nigdy wśród licznych moich podróży nie znalazłem doskonałego kościoła, lecz są kościoły, które zasługują na to, aby je nazwać niezdrowymi. Choć wierzę, że nie powinniśmy zbyt szybko rezygnować z kościoła, jest kilka ostrzegawczych znaków, które powinny zatrzymać nas, abyśmy zadali sobie pytanie czy nie powinniśmy znaleźć lepszego pastwiska.

Brak odpowiedzialności. Tam gdzie jest wielu doradców jest bezpiecznie (p. Przyp 11:14). Znacznie mniej bezpiecznie – a może nawet niebezpiecznie – jest wtedy, gdy kościół prowadzony jest przez przywódcę, który się całkowicie izoluje. Wszyscy liderzy powinni być graczami zespołowymi. Powinni starać się o rady kompanów, jak też siwowłosych mężczyzn i kobiet, których mądrość nabyta jest doświadczeniem. Jeśli pastor czy lider nie jest otwarty na korektę i nadzór nad finansami zmierza ku ruinie. Jeśli pozostaniesz w takim kościele możesz rozbić się razem z nim.

Duchowy elitaryzm. Zdrowi liderzy kochają całe ciało Chrystusa. Strzeż się każdego kościoła, który twierdzi, że ma „wyłączne” objawienie czy wskazuje na swoją wyższość nad innymi chrześcijanami. W taki sposób zaczynają się kulty. Jeśli pastor kiedykolwiek zrobi taką uwagę to najwyższy czas na to, aby strzepnąć kurz ze stóp i ruszyć dalej. Ugruntowana niemoralność. Apostoł Paweł nakazał liderom wymuszanie biblijnej dyscypliny. Musi to być czynione z łagodnością (p. Ga 6:1), lecz mimo wszystko ze zdecydowaniem, ponieważ przeciwnik chce przeniknąć kościół przy pomocy moralnego kompromisu. Jeśli pastor jest zaangażowany w cudzołóstwo czy perwersję i nadal głosi, równocześnie odmawiając przyjęcia karcenia, jego niepokutujący duch wpłynie na całe zgromadzenie, i możesz spodziewać się tego, że niemoralność będzie się rozpowszechniać. Nie daj się skalać.

Autorytarny duch. Zdumiewa mnie to, jak wiele duchowych nadużyć jest tolerowane współcześnie w kościele. Nie ma doskonałego pastora i wszyscy musimy wykazywać cierpliwość wobec upadków innych, lecz jeśli przywódca kościoła jest werbalnie napastliwy wobec swego zespołu czy członków zgromadzenia, bezpośrednio łamie Pismo. Apostoł Paweł nauczał, że przywódcy kościoła nie mają być „gniewni” czy „kłótliwi”, lecz „powściągliwi” i „łagodni” (p. 1Tym 3:2-3). Jeśli twój pastor nie jest w stanie kontrolować swego gniewu czy nie chce pokutować z dyktatorskiego stylu, lepiej znaleźć innego.

Nieposkromiona chciwość. Paweł daje wyraźnie do zrozumienia, że lider nie ma po co brać się za służbę, jeśli nie jest „wolny od miłości do pieniędzy” (1Tym 3:3). Niemniej, wywróciliśmy współcześnie ten wymóg do góry nogami. Daliśmy chciwym szarlatanom dostęp do linii lotniczych i pozwoliliśmy im skorumpować kościół głoszeniem skupionym na pieniądzu. Pastor nie musi żyć w ubóstwie, lecz jeśli naciska na to, żeby żyć w zbytku – manipuluje ludźmi w czasie zbierania pieniędzy, aby wycisnąć pieniądze z ich portfeli na zapłacenie za swoje zabawki – to ty wspierasz jego nałóg.

Fałszywe doktryny i manifestacje. O ile pastor powinien być otwarty na spontaniczną pracę Ducha Świętego to musi również  strzec trzodę przed zwiedzeniem. W wielu segmentach dzisiejszego ruchu charyzmatycznego dziwaczne wpływy New Age zostały z całego serca przyjęte, i wygląda na to, że chrześcijanie pozbyli się daru rozeznawania. Jeśli kościół skupia się na objawieniach jakiegoś szczególnego proroka, czy idzie w dziwacznym kierunku – kosztem solidnej doktryny – powinieneś udać się szybko gdzieś indziej.

Kultura pychy. Niektórzy przywódcy kościoła mają tak niskie poczucie bezpieczeństwa, że, aby funkcjonować, fabrykują wokół siebie poczucie ważności. Otaczają się ochroniarzami, „giermkami”, agentami i asystentami, nigdy nie budując szczerych relacji z członkami swego kościoła. Uważają, że w kościele chodzi tylko o ich sceniczne przedstawiania, więc polegają na głośności, teatralnych gestach, ubraniach i wielkim wejściu, co ma zrobić wrażenie na kościele, zamiast być normalnymi, osiągalnymi, dostępnymi sługami.

… który(a) jesteś w Niebie

Phil Drysdale

Kilka tygodni temu całkiem sporo ludzi zaniepokoiło się tym, że odniosłem się do Boga przy pomocy żeńskich zaimków. Dla mnie nie stanowiło to problemu, ponieważ dawno temu przeszedłem poza swoją potrzebę opisywania Boga jako wyłącznie mężczyznę czy kobietę.
Z pewnością Bóg obejmuje wszystko, co czyni z nas mężczyzn i kobiety, lecz sam nie jest wyłącznie jednym czy drugim.

Zarówno „On” jak i „Ona” są w pewnym sensie poprawne, jak i w innym sensie niepoprawne.
Bóg nie jest równocześnie ani jednym ani drugim. Mężczyźni i kobiety zostali stworzeni na „Jego” obraz, lecz Bóg nie jest ograniczony naszym obrazem. Możesz mieć zabawkę, która reprezentuje prawdziwy samochód, lecz nie przyjdzie ci do głowy wybrać się tą zabawką do pracy! Prawdopodobnie nie ma tam nawet silnika!
Ostatecznie, kogo to obchodzi czy nazywamy Boga mężczyzną czy kobietą, gdy Bóg jest istotą, która raz spotkana, całkowicie wykracza poza te koncepcje.
Nazywamy atom protonem czy neutronem lecz nie jest to jakoś szczególnie właściwe? Może jeśli weźmiemy pod uwagę oba, znajdziemy się bliżej, lecz i tak w tej miksturze będą nam potrzebne elektrony. Dalej jednak, gdy już skupimy się na elektronach i protonach, będzie nam brakować piękna kwarków i subatomowych cząsteczek. Jest ciągle MNÓSTWO więcej niż ta jedna czy dwie rzeczy, na których możemy się zafiksować.

Spotkajmy się z tym: każdy wyraz jaki użyjemy do opisania Boga, czy nawet wiele pięknych słów spiętych razem ostatecznie BARDZO zawodzi. Nadmierna koncentracja na nich grozi tym, że nigdy w nowy, ekscytujący sposób nie zrozumiem, kim jest Bóg. Ograniczamy nasza relację z Bogiem, który jest nieograniczony.
Nawet najlepsze z naszych słów,.. tak nawet w z Biblii zawodzą jeśli chodzi o pełny opis tego, kim jest Bóg.


Stworzone słowa nigdy nie s w stanie doskonale opisać tego, co nie jest stworzone. Można przeczytać tysiąc poematów o wschodzie Słońca, lecz nigdy nie będą w stanie uchwycić tego, co możesz zobaczyć osobiście. To jest doskonałe podsumowanie tego, co się dzieje, gdy Bóg osobiście pojawia się, mówiąc: „w poszukiwaniu Mnie badałeś gorliwie wszystkie
te słowa a jednak gdy patrzysz mi w twarz, nie rozpoznajesz Mnie, kim jestem”.
Powiedziano o Jezusie, że nawet całego atramentu nie wystarczyłoby na spisanie ksiąg o tym, kim On jest i co uczynił… a to mnóstwo jest atramentu!

Tak, wiem, że Jezus jest mężczyzną, lecz jak mógłby Jezus mówić do wielkich tłumów, przebywać wśród grzeszników, przemawiać w świątyni i spotykać się ze śmietanką społeczną, gdyby było kobietą (czy interseksem?)

Czy fakt, że Jezus był mężczyzną oznacza, że Bóg ma penisa? Że ma chromosomy X i Y. Że może mu urosnąć broda?
Osobiście, nie ma dla mnie znaczenia czy nazywasz Boga Ojcem, Matką, Nim, czy Nią. Moim zdaniem, raczej dziecinne jest skupiać się tych rzeczach. Bóg jest przecież tym, który trzyma wszystko razem, tym, który daje ci w płucach tchnienie i sprawia, że możesz spierać się o płeć Boga. Przecież nie jest On dosłownie jakimś drobnym mężczyzną czy kobietą utrzymującym razem atomy w powietrzu. Gdyby chirurg mógł otworzyć twoje serce, nie znalazłby tam człowieka Jezusa, którego zaprosiłeś, gdy zostałeś zbawiony.
To, co mnie interesuje to abyśmy znaleźli łaskę, potrzebną do znoszenia tego, jak inni wyrażają się o Bogu (jakiego języka używają) i ich doświadczeń z Bogiem.
Boże uchowaj, aby ktoś, kto został zgwałcony przez swego ojca mógł łatwiej zrozumieć wszechmiłującą istotę, która jest Matką, niż Ojcem. Czy musimy powstrzymywać tą „herezję”? Czy wolno nam zadusić taką okazję, aby ktoś mógł zostać uzdrowiony i połączony z Bogiem?

Na pewno powinniśmy celebrować to, że Bóg jest większy i sięga do nas właśnie tam, gdzie jesteśmy.
Czy zapominamy o tym, że Biblia często mówi o Bogu jako o kokoszy, matce niedźwiedzicy, matce orle, ludzkiej matce, że mówi o tym że Bóg nas zrodził, karmi piersią, że El Shaddai (żydowskie imię Wszechmogącego, które zostało zapożyczone z innej pogańskiej religii), literalnie znaczy: „ta, która ma wiele piersi”? Uspokójmy więc nieco skakanie do gardeł ludzi, którzy korzystają z innych niż my metafor na opisanie Boga…
Wyjdźmy temu naprzeciwko: Wszystko, cokolwiek mówimy, aby opisać Boga to metafora.
Radością jest pokazanie się z taką wielką ilością metafor dla Boga, jak tylko możemy. Być może, ale tylko być może, nieco lepiej opiszemy wschód słońca, lecz, przy odrobinie szczęścia, nie okradniemy siebie samych z radości osobistego oglądania wschodu.

Mnóstwo miłości
Phil

Stan_20/23.07.2019

Stan Tyra

20 lipca
Nienawrócone ego chce jednej i tylko jednej rzeczy: kontroli, i chce jej teraz i zawsze, a przeraża go zmiana. Wydaje się, że Jezus o tym właśnie mówił, gdy w centrum swego przesłania umieszczał „metanoia” – zmianę umysłu: wyjście poza umysł czy cielesne myślenie, jak centrum swego przesłania. Religia nadała temu słowu takie znaczenie, aby chodziło o ściśle zewnętrzne moralne stanowisko, które wymaga „pokuty” z tak zwanych „gorących grzechów”, zamiast jakiejkolwiek rzeczywistej wewnętrznej przemiany świadomości. W swej istocie nie-odkupiona religia chce, abyś skupił się na swoim zachowaniu, pokazywał się, słuchał uważnie i oddawał pieniądze, a oni powiedzą ci, co masz myśleć. Jest to tragiczna utrata znaczenia.

Geniuszem boskiej podróży czy, jak to nazywał Jezus „idź za mną”, jest umiejętność i cierpliwość do autokorekty. Przeczytaj ponownie opowieść o Synu Marnotrawnym z 15 rozdziału Ewangelii Łukasza. Ojciec uprawomocnił (sfinansował) podróż syna, ponieważ zaufał procesowi odbywającemu się w czasie podróży i jej zdolności do prowadzenia do poprawiania siebie. Jest to wiara, którą kościół odrzuca. To ta podróż ujawnia nam, i każdemu innemu, naszą boską zdolność do docierania do sedna i naszej zdolności do mijania się z celem, co pismo nazywa „grzechem” (harmatia, mijanie się z celem), a co w kościele opierającym się na zachowaniu wprowadza zażenowanie. Toksyczna religia zasad i rytuałów jest skutkiem tego, że kościół nie daje ludziom zgody na podróż. W ten sposób masz jednostki oraz, w konsekwencji, całe grupy ludzi, w tym fundamentalny kościół, nie tolerujących żadnego zakłopotania czy samokrytycznej oceny i wszelki krytycyzm uważa za pochodzący od „przeciwnika”.

Na przykład, większość ludzi, którzy znajdują się wewnątrz systemu, który nazywamy ”kościołem” uważa mnie za przeciwnika kościoła, ponieważ krytykuję go! Tak właśnie myśli dualistyczny umysł i zawsze tak będzie. Postrzega on każdego, kto nie zgadza się z nim za odstępcę, wroga lub heretyka. Niemniej, skoro kościół nie dopuszcza do krytyki wewnętrznej, musi ona przyjść z zewnątrz. Właśnie to robił Jezus w stosunku do żydowskiej religij.

Kościół musi zrobić miejsce na swych proroków (nie konferencje wróżbitów) i słuchać, gdy oni mówią „ty jesteś jeden” (p. 2Sam 12). Gdy kościół zrobi miejsce dla swych proroków ponownie stanie się zdrowy. Dlatego Paweł nazywa proroctwo drugim w kolejności najważniejszym darem (1Kor 12:28). Kiedy jednak „zabija proroków i kamienuje tych, którzy zostali posłani” (Mt 23:37), zawsze będzie pełen obaw, a nie wiary i w stanie upadku. Odrzucenie darów danych kościołowi jest pewną drogą do uniknięcia jakiejkolwiek boskiej przemiany, ponieważ jest to dążenie do uciszenia każdego głosu, który zmieni jego serce czy motywacje.

21 lipca
Łaska zawsze jest dostępna i obfita (Rzm 5:20). Niemniej, nie jesteś w stanie jej rozpoznać, przyjąć czy radować się nią, dopóki nie zaakceptujesz tego, że zawsze byłeś, jesteś i na zawsze będziesz Jego wybranym. To nie ty Go wybrałeś, lecz On wybrał ciebie (J 15:16), Boski wybór jest absolutnie wolny i niezależny od jakichkolwiek kryteriów godności, wypowiedzianej modlitwy grzesznika, przejścia wzdłuż nawy czy jakiejkolwiek formy wypracowania, co jest dla nas skrajnie trudne do uwierzenia i przyjęcia.

Historia łaski zaczyna się tym, że Bóg zupełnie nieprzewidywalnie wybiera zniewolony lud Izraela i ten sam schemat funkcjonuje aż do wyboru ciebie i mnie. Nikt nie jest godzien czy gotowy, a jednak w jakiś sposób zostajemy uprawomocnieni po prostu przez wybranie nas.

Prawdopodobnie najbardziej skandalicznym przykładem Bożego wyboru jest Dawid; gwałtowny wojownik, cudzołożnik, który zapłodnił zamężną kobietę i, ratując swój tyłek, zabił jej męża. Niektórzy nawet kwestionują jego relację z Jonatanem, jako niewłaściwą. A jednak, jest Jego wybranym!

Bóg kocha go i nieustannie i dociera do niego: „Ja będę mu ojcem, a on będzie mi synem; gdy zgrzeszy,… lecz łaska moja od niego nie odstąpi…” (2 Sam 7:14). Dawid polegał na tej obietnicy zawsze (23:5) i zrealizowała się jako „Dom Dawida” (Łk 1:28, 33), w którym narodził się Jezus.

To, czy nadajemy się do kochania nie zależy od osiągnięć z naszej strony. Miłość, którą, jak sądzisz, kochasz Boga, jest miłością, którą On umiłował ciebie najpierw. Nigdy nie jesteś w stanie „tam dotrzeć”, możesz sobie tylko uświadomić, że „nigdy tam nie byłeś” – to jest właśnie dobra nowina Ewangelii. Tylko Bóg w tobie może rozpoznać, czy poznać Boga. Tylko miłość może rozpoznać miłość i tylko jedność może cieszyć się jednością.

Jezus nigdy nie miał problemu z grzesznikami, lecz zawsze z tymi, którzy uważali, że mają świętą podstawę zasługi po swojej stronie – ich decyzje, ich osiągnięcia. Ludzie sprawiedliwi we własnych oczach są znacznie większym problemem dla Jezusa niż jakikolwiek grzesznik.

Wszyscy zaczynamy myśląc, że zrobimy dla Boga coś wielkiego, a pod koniec życia rozumiemy to, że wszystko to zostało zrobione dla nas, nam i przez nas, często nawet zupełnie nieświadomie z naszej strony. Ogromnej pokory wymaga zaakceptowanie swego zaakceptowania. Skąd wiesz, że jesteś wybrany? Stąd, że jesteś właścicielem tej ziemi. Dowodem tego wybrania jest twoje życie na ziemi; nie twoje początkowe wybranie, ponieważ to miało miejsce w Chrystusie przed założeniem świata, lecz to, że jesteś stale wybierany. Obecnie jesteś, jak to ujmuje Kay Fairchild: „duchem (wiecznie wybranym) zmniejszonym do rzeczywistości widzialnej”
Sam Bóg (miłość) jest stały i niezmienny. Z naszej strony potrzeba tylko zgody na przemianę a nawet to wydaje się zdeterminowane, ponieważ „co Bóg zaczął, dokończy” (Flp 1:6).

22 lipca
Religijny fundamentalizm jak też wiele innych religii na świecie, wziął metaforyczne określenia stanów świadomości, jak niebo i piekło, i zamienił je na geograficzne lokalizacje. Robiąc w ten sposób, odsunął wszystko na przyszłość i usunął z teraźniejszości. Z tego powodu straciliśmy przemieniające przesłanie i moc tych metaforycznych terminów. Groźba i strach nie powodują przemiany, lecz są manipulacją. Niestety, kler zainwestował mnóstwo w dyndającą przed ludźmi marchewkę „nieba i piekła”, ponieważ uzależnia to lud od nich i ich religijnych systemów kontroli.

Całe nauczanie Jezusa i „zbawienie” wyraźnie dotyczyły „teraz”. NIGDY nie powiedział: „bądźcie dobrzy teraz, a ja odpłacę wam później”. Pokażcie mi choć jeden konieczny warunek, jaki Jezus postawił choćby w jednym przypadku uzdrowień, których dokonywał. Straszenie daje możliwość kontrolowania, lecz nigdy przemiany – to jest praca miłości. Nikogo nie przygotujesz na miłość, głosząc (i praktykując) strach. Strach tworzy piekło, miłość – niebo. Możesz mieć cokolwiek zechcesz właśnie teraz. Kościół zdecydował o wyższości przesłania strachu i jego kontrolującej mocy, nad przesłaniem łaski i jej przemieniającej mocy. W ten sposób, zignorowaliśmy fakt, że główna troska duchowości jest mistyczna, a nie moralna – nie chodzi tu o „gorące grzechy”, które uniemożliwiają ludziom udział w bankiecie, lecz obsesją drobnymi i nieistotnymi rzeczami. Bardzo ważne sprawy, a szczególnie te religijne (Mt 22:1-14) wyglądają na solidny powód, aby nie przyjść do stołu. Podobnie jak Marta, zbyt zajęta przygotowywaniem kanapek, których Jezus nie zamówił, a zignorowała „to jedno”, które rzeczywiści ma znaczenie: obecność.

23 lipca
W Nowym Testamencie najczęściej pojawiającym się obrazem tego, co Bóg ma do zaoferowania jest uczta. Nie trofeum, nie nagroda, ani odpłata, lecz radość płynąca z uczestniczenia w uczcie teraz. W 15 rozdziale Ewangelii Łukasza Jezus również opowiada historię o ucztach, obchodach, a w przypadku Syna Marnotrawnego zarządza ucztę, o której ten jeden wie, że to nie jest zapłata. Starszy brak, który uważa, że zasługuje na nagrodę za posłuszeństwo, odmawia udziału. Jest zaproszony, lecz uczta nie została wydana „dla” niego, jako nagroda.

W Ewangelii Mateusz 22:9 król mówi: „idźcie i zaproście wszystkich, dobrych i złych zarówno”. Jest to szokujące stwierdzenie dla ludzi, który myślą, że uczta, Niebo, czy cokolwiek w duchu, jest zapłatą ZA coś tam. Fundamentalizm tak długo już uczy duchowego systemu, który jest przepełniony wygranymi i przegranymi, że trudno jest dostrzec poza tym i w tym bezwarunkową obejmującą wszystkich miłość i akceptację Boga

W 14 rozdziale Ewangelii Łukasza mamy trzy opowieści o ucztach. Ludzie unikają ich, usiłując stworzyć w nich hierarchie, bądź po prostu odmawiając udziału. Wtedy Jezus mówi to: „Gdy kogoś chcesz zaprosić, nie zapraszaj tych, którzy mogą ci się odwdzięczyć”. Jest to ostrzeżenie przeciwko systemom wzajemności i zaproszenie do autentycznej nagrody.

Jezus zawsze podcina to, co nam się wydaje zdroworozsądkowym sensem i literalną logiką. Zaproszenie Jezusa zawsze dotyczy wszystkich, nie tych dobrych, dobrze zachowujących się czy tych, którzy przeszli wzdłuż nawy. Zaproszony jest każdy, taki jaki jesteś, natychmiast, gdy tu jesteś, i nie chce, abyś przychodził tak, jak wszyscy inni. Jest to zaproszenie do Jedności, a nie jednakowości. Podobnie jak w przypadku Arki, Bóg zawsze zaprasza do siebie przeciwności i utrzymuje je razem aż do czasu, gdy wspólne życie stanie się życiowym doświadczeniem i życiową reprodukcją .
Życie rodzi się wyłącznie ze zjednoczenia przeciwności, nigdy identyczności.

<|>

Po której stronie krzyża mieszkasz?

Barry Bennet

Wejdź na właściwą stronę krzyża! Dopóki w pełni nie zrozumiemy tego „nowego stworzenia”, będziemy tracić bogactwa sprawiedliwości przez wiarę i naszego dziedzictwa w Chrystusie.

  • Wszystko mogę w Chrystusie, który mnie umacnia (Flp 4:13).
  • Albowiem nie dał mi Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia (2Tym 1:7).
  • Jestem mocny w Panu i Jego potężnej mocy” (Ef 6:10).
  • Nic, co jest Bożą wolą, nie będzie dla mnie niemożliwe (Mt 17:20).
  • Większy jest Ten, który jest we mnie, niż ten, który jest w świecie (1J 4:4).
  • Bóg zawsze daje mi zwycięstwo w Chrystusie Jezusie (2Kor 2:14).
  • Chrystus Jezus uczynił mnie mądrością od Boga (1Kor 1:30).
  • Jego ranami zostałem uzdrowiony (1Ptr 2:24).
  • Wszelką moją troskę składam na Tego, który troszczy się o mnie (1Ptr 5:7).
  • Odrzucam wszelkie związanie, ponieważ tam, gdzie jest Duch Pański, tam jest wolność (2Kor 3:17).
  • Nie ma więc żadnego potępienia dla mnie, ponieważ jestem w Chrystusie Jezusie (Rzm 8:1).
  • Chrystus wykupił mnie spod przekleństwa prawa, stając się za mnie przekleństwem… aby błogosławieństwo abrahamowe przeszło na mnie w Jezusie Chrystusie; aby mógł przyjąć obietnicę Ducha przez wiarę (Ga 3:13-14).
  • Bóg uczynił za mnie grzechem Tego, który nie znał grzechu; aby stał się sprawiedliwością Bożą w Nim (2Kor 5:21).
  • W Jego sercu jest, aby mi błogosławić obfitym życiem wszelkim dobrym darem, wszelkim błogosławieństwem i ‘wszystkim’ (J 10:10, Jak 1:17, Ef 1:3, Rzm 8:32).
  • Poddaję się Bogu, sprzeciwiam działaniu diabła i on ucieknie (Jk 4:7).
  • Będę rządził w życiu! (Rzym 5:17).