Greg Laurie „Skoro zatem otacza nas tak wielka rzesza świadków życia wiary, zrzućmy z siebie wszelki ciężar, który nas spowalnia, a zwłaszcza grzech, który tak łatwo nas potyka, i biegnijmy wytrwale w wyścigu, który Bóg nam wyznaczył” (Hbr 12:1).
Poczucie oddalenia od Boga nie jest wyjątkowym doświadczeniem. W pewnym momencie swojego życia doświadczają go wszyscy wierzący – w tym bohaterowie wiary z Biblii. Sam Jezus zawołał: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mt 27,46).
W tym tygodniu w rozważaniach przyjrzymy się sposobom na zmniejszenie dystansu między nami a Bogiem. Zaczniemy od przyjrzenia się osobistemu bagażowi, który uniemożliwia nam osiągnięcie naszego potencjału danego nam przez Boga i doświadczenie takiej relacji z Bogiem, jakiej On pragnie.
Jestem typem osoby, która lubi ciągnąć ze sobą mnóstwo rzeczy w podróż. Nie chodzi o to, że jestem początkującym podróżnikiem. Wcale nie! Podróżuję po całym świecie od wielu lat. A jednak wciąż pakuję za dużo. Można by pomyśleć, że już się czegoś nauczyłam. Ale nie, nadal chcę ciągnąć ze sobą prawie wszystko, co posiadam – mimo że wiem, że nadbagaż sprawia, że podróżowanie jest bardziej uciążliwe, skomplikowane i drogie.
Greg Laurie „Skoro zatem otacza nas tak wielka rzesza świadków życia wiary, zrzućmy z siebie wszelki ciężar, który nas spowalnia, a zwłaszcza grzech, który tak łatwo nas podcina. I biegnijmy wytrwale w wyścigu, który Bóg nam wyznaczył. Czynimy to, wpatrując się w Jezusa, mistrza, który zapoczątkowuje i doskonali naszą wiarę. Ze względu na radość, która Go czekała, zniósł krzyż, nie zważając na hańbę. Teraz zasiada na zaszczytnym miejscu przy tronie Boga” (Hbr 12:1–2).
W ciągu ostatnich dwóch tygodni przyjrzeliśmy się kilku postaciom ze Starego Testamentu. W Liście do Hebrajczyków 12:1–2 wyraźnie ukazuje się nam znaczenie ich życia, doświadczeń, zmagań, zwycięstw i świadectw. Rozdział wcześniej autor Listu do Hebrajczyków podsumował wiele ich historii w miejscu, które często nazywa się „Galerią Sław Wiary”.
Umiejscowienie napomnienia w Liście do Hebrajczyków 12:1–2 zdaje się sugerować, że ci „członkowie galerii sław”, ci bohaterowie wiary – Abraham, Józef, Mojżesz, Rachab, Gedeon, Dawid, Daniel i inni – głęboko interesują się naszym duchowym biegiem. „Skoro więc otacza nas tak wielka rzesza świadków życia wiary, zrzućmy z siebie wszelki ciężar, który nas hamuje, a zwłaszcza grzech, który nas łatwo podcina, i biegnijmy wytrwale w wyścigu, który Bóg nam wyznaczył. Czyńmy to, patrząc na Jezusa, mistrza, który zapoczątkowuje i doskonali naszą wiarę. On z radości, która Go czekała, przecierpiał krzyż, nie zważając na hańbę, a teraz zasiada na chwalebnym miejscu przy tronie Boga” (NLT).
Greg Laurie „Dlaczego jestem zniechęcony? Czemu moje serce jest takie smutne? Pokładam nadzieję w Bogu! Znów będę Go wielbił – mojego Zbawiciela i Boga!” (Ps 42:11).
Nawet najbardziej duchowym ludziom nie jest rzadkością, że miewają dni zwątpienia. Przynajmniej raz Mojżesz był przytłoczony swoją sytuacją. Po wysłuchaniu ciągłego narzekania Izraelitów, rzekł do Pana: „Nie mogę sam udźwignąć całego tego ludu! Ciężar ten jest zbyt wielki! Jeśli tak mnie traktujesz, to lepiej mnie zabij! Wyświadcz mi przysługę i oszczędź mi tej niedoli!” (Lb 11,14–15).
Eliasz, po walce z prorokami Baala na górze Karmel, usłyszał, że Jezabel wydała na niego wyrok śmierci. Był przytłoczony swoją sytuacją, zniechęcony, niepewny i pełen wątpliwości. W 1 Księdze Królewskiej 19:3–4 czytamy: „Eliasz zląkł się i uciekł, by ratować życie. Przybył do Beer-Szeby, miasta w Judzie, i tam zostawił swego sługę. Potem poszedł sam na pustynię, wędrując cały dzień. Usiadł pod samotnym janowcem i modlił się o śmierć. „Mam już dość, Panie” – rzekł. „Zabierz moje życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków, którzy już umarli” (NLT).
Greg Laurie Abraham był, mówiąc po ludzku, założycielem naszego narodu żydowskiego. Czego dowiedział się o byciu usprawiedliwionym przed Bogiem? Gdyby jego dobre uczynki uczyniły go godnym Boga, miałby się czym chwalić. Ale to nie była Boża droga. Pismo Święte mówi nam bowiem: „Abraham uwierzył Bogu, a Bóg uznał go za sprawiedliwego ze względu na jego wiarę” (Rzm 4:1–3).
Biblia nie naucza, że jeśli jesteś chrześcijaninem, nigdy się nie potkniesz ani nie upadniesz. Uczy jednak, że jeśli jesteś prawdziwie wierzącym, to nawet po potknięciu czy wpadce zawsze wstaniesz i pójdziesz naprzód. W ten sposób można ocenić, czy ktoś naprawdę wierzy, czy nie.
Kiedy Bóg przybył do Abrahama w Ur i nakazał mu odejść od rodziny, Abraham zasadniczo odmówił i nie odszedł przez lata. Nawet po odejściu, posłuchał Boga tylko częściowo, ciągnąc za sobą swojego bratanka Lota. Doprowadziło to tylko do dalszych napięć, gdy ostatecznie rozstał się z Lotem. Abraham powiedział swojej pięknej żonie Sarze, żeby mówiła, że jest jego siostrą, ponieważ bał się, że ktoś go zabije, jeśli dowie się, że jest jej mężem. Zrobił to dwukrotnie. Po tym, jak Bóg obiecał mu syna – dziedzica, który miał kontynuować jego linię rodową – Abraham próbował zmusić Pana do spłodzenia dziecka z Hagar, służącą Sary. Decyzja ta przyniosła mu niewyobrażalny ból i cierpienie.
To tylko kilka przykładów uchybień wiary i aktów nieposłuszeństwa, które naznaczyły życie Abrahama. Należy jednak zauważyć, że chociaż Abraham czasami zbaczał z Bożej ścieżki, zawsze powracał. Nigdy nie oddalił się zbytnio od Tego, który zawarł z nim przymierze. Dlatego apostoł Paweł napisał: „Abraham uwierzył Bogu, a Bóg uznał go za sprawiedliwego ze względu na jego wiarę” (Rz 4,3).
Żadne potknięcie nie jest zbyt wielkie, żaden upadek zbyt stromy, by się z niego podnieść. 1 List Jana 1:9 mówi: „Lecz jeśli wyznajemy Mu nasze grzechy, On jest wierny i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas z wszelkiej nieprawości” (NLT). Dzieje Apostolskie 3:19 mówią: „Teraz pokutujcie za grzechy wasze i nawróćcie się do Boga, aby grzechy wasze zostały zgładzone” (NLT). Kiedy zwracasz się do Boga i odwracasz się od grzechu, który spowodował twoje potknięcie, odzyskujesz pęd na właściwej ścieżce, tak jak Abraham czynił to wielokrotnie.
Jeśli ktoś twierdzi, że jest wierzący, a potem odchodzi i nigdy nie wraca, to nie jest wierzący. Apostoł Jan ujął to tak: „Kiedy odeszli, okazało się, że nie są z nami” (1 J 2,19 NLT). Ale jeśli ktoś jest prawdziwie wierzący, będzie nieszczęśliwy w grzechu i ostatecznie szybko powróci na krzyż Golgoty.
Greg Laurie „Pewnego dnia Dawid zapytał: „Czy w rodzinie Saula żyje jeszcze ktoś, komu mógłbym okazać miłosierdzie ze względu na Jonatana?”” (2Sam 9:1).
Mefiboszet miał zaledwie pięć lat, gdy jego ojciec, Jonatan, i dziadek, Saul, zginęli na polu bitwy. Wyobraźcie sobie, jakie życie znał do tej pory. Przywileje i potencjał jego rozpieszczonego życia jako księcia nie mogły przygotować go na ciężkie losy, jakie go czekały w przyszłości. Mefiboszet cieszył się życiem w pałacu jako młody książę, otoczony ludźmi, którzy mu usługiwali. Cieszył się również błogosławieństwem wychowania przez pobożnego ojca, Jonatana. Życie było dobre dla tego młodego chłopca. Ale nad jego światem gromadziły się ciemne chmury. W jednej chwili, nie z jego winy, całe jego życie miało się zmienić na zawsze. Jego ojciec, Jonatan, przewidywał, że wszystko się zmieni. Dlatego namówił Dawida, by zawarł umowę, w której zatroszczy się o swoich potomków po jego śmierci. Kazał Dawidowi obiecać, że będzie zawsze okazywał życzliwość swojej rodzinie. Dawid dobrowolnie złożył tę obietnicę i dotrzymał jej.
Czy zamach na Najwyższego Przywódcę Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego, 28 lutego, ostatecznie ugasi dżihadystyczny zapał i globalny terroryzm? Czy to decydujący cios, na który niektórzy liczą – potencjalny „koniec pewnej ery” twardych rządów duchownych w Islamskiej Republice, „moment muru berlińskiego”, realny krok w kierunku zmiany reżimu?
Wielu amerykańskich polityków wydaje się przekonanych, że:
Lindsey Graham (R-SC): „Statek-matka terroryzmu tonie. Kapitan nie żyje. Największy sponsor terroryzmu – Iran – jest bliski upadku”.
Dan Crenshaw (R-TX): „Najwyższy Przywódca Iranu nie żyje i uwierzcie mi, świat dzięki temu jest lepszy”.
Rick Scott (R-FL): „Cieszę się, że Chamenei odszedł, że ajatollah odszedł. Świat jest bezpieczniejszym miejscem”.
Daniel Webster (R-FL): „Śmierć ajatollaha Chameneiego czyni świat bezpieczniejszym miejscem”.
W rzeczywistości ostatnie zabójstwo nie będzie miało praktycznie żadnego wpływu na globalny dżihad — i nie tylko dlatego, że sunnitów jest znacznie więcej niż szyitów (a Iran nimi jest).
Tę ponurą prognozę wzmacnia fakt, że od 20 lat za każdym razem, gdy ginął islamski przywódca terrorystyczny, politycy i media triumfowały, przedstawiając tę śmierć jako „ poważny cios ” dla dżihadu. Ja zaś od 20 lat recytuję artykuł, który napisałem po raz pierwszy w 2006 r., zatytułowany „ Wielogłowy potwór Zachodu ”.
Tę ponurą prognozę wzmacnia fakt, że od 20 lat za każdym razem, gdy ginął islamski przywódca terrorystyczny, politycy i media triumfowały, przedstawiając tę śmierć jako „ poważny cios ” dla dżihadu. Ja zaś od 20 lat recytuję artykuł, który napisałem po raz pierwszy w 2006 r., zatytułowany „ Wielogłowy potwór Zachodu ”.
Chociaż zmieniłem nazwiska zabitych przywódców dżihadu, by dostosować je do okazji – najpierw Abu Mus’ab al-Zarqawi, potem Abu Hamza al-Masri, potem Abu Laith al-Libi, potem Abu Omar al-Baghdadi i Abu Ayub al-Misri, potem Osama bin Laden, potem Abu Bakr al-Baghdadi, a na końcu Ayman al-Zawahiri – mój wniosek zawsze pozostawał ten sam:
Greg Laurie „Czy umarli mogą żyć ponownie? Jeśli tak, dałoby mi to nadzieję na wszystkie lata zmagań i z niecierpliwością oczekiwałbym uwolnienia od śmierci” (Hiob 14:14).
Słuchać Księga Hioba opowiada historię prawego, wiernego człowieka, który straszliwie cierpi, ponieważ Szatan chce udowodnić, że jego prawość i wierność będą trwać tylko tak długo, jak długo Bóg będzie go błogosławił w jego życiu. Za przyzwoleniem Boga Szatan odbiera Hiobowi ukochane dzieci, jego majątek i dobra materialne oraz dobre zdrowie.
Hiob pozostaje prawy i wierny pomimo cierpienia, nawet gdy żona i przyjaciele się od niego odwracają. Nie ma jednak pojęcia, dlaczego spotykają go te tragedie. Rozpoczyna więc szczery dialog z Bogiem. Z głębi swego cierpienia mówi: „Czyż umarli mogą ożyć? Jeśli tak, to dałoby mi to nadzieję w moich latach zmagań i z utęsknieniem oczekiwałbym uwolnienia od śmierci” (Hi 14,14).
Czy umarli mogą żyć ponownie? Niewiele jest ważniejszych pytań – czy bardziej doniosłych. Właściwie każdy powinien je zadać (lub jakąś jego odmianę): „Co się ze mną stanie, kiedy umrę? Co jest poza tym miejscem zwanym Ziemią?”