Gotowy do skoku
Greg Laurie
„Zostaniesz zaakceptowany, jeśli będziesz postępował właściwie. Ale jeśli odmawiasz, uważaj! Grzech czai się u drzwi, pragnąc cię kontrolować. Ale musisz go ujarzmić i być jego panem” (Rdz 4:7).
Wiele lat temu mój syn Christopher leżał na słońcu w naszym domu, kiedy obudził się i zobaczył ogromnego węża gopher, zwiniętego w kłębek i syczącego na niego, gotowego do ataku. Wąż musiał mieć dwa lub trzy metry długości. Przerażony, wbiegł do domu i zamknął za sobą drzwi.
Jego spotkanie ilustruje niebezpieczeństwo grzechu – zawsze jest gotowy uderzyć. Używając innej analogii, grzech czeka u drzwi naszego życia, szukając okazji, by wejść. W niektórych przypadkach już przekroczył próg i zadomowił się.
Oto zadziwiająca, ale trudna prawda, którą dziś przeanalizujemy: grzech stanowi potencjalne zagrożenie — nie tylko każdego dnia czy każdej godziny, ale każdej minuty naszego życia.
Księga Koheleta 3:1 mówi: „Wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę” (NLT). Niestety, grzech nigdy nie wychodzi poza swój czas, nawet jeśli wydaje się, że powinien. Wielu chrześcijan zbyt późno przekonało się, że są najbardziej podatni na grzech po „doświadczeniu na szczycie góry” – czyli silnym doświadczeniu duchowym. Ośmieleni poczuciem duchowego zwycięstwa lub dojrzałości, tracą czujność i narażają się na grzech.
Czasami to nie aż tak wzniosłe okoliczności czynią nas podatnymi na zranienie. Widzimy to w tragicznej historii Kaina i Abla w Księdze Rodzaju. Kiedy Kain zobaczył, że Pan przyjął ofiarę Abla, ale nie jego, rozgniewał się. Samo w sobie nie było to grzechem. Gniew jest emocją i nie zawsze jest grzeszny. Ale to, co robimy z gniewem, może być dobre lub złe.
Bóg rozpoznał słabą pozycję Kaina i dał mu ostrzeżenie. W istocie powiedział Kainowi, co się z nim stanie, jeśli nie opanuje się. „Będziesz przyjęty, jeśli będziesz czynił to, co słuszne. Ale jeśli nie będziesz czynił tego, co słuszne, strzeż się! Grzech czyha u drzwi i chce cię posiąść. Ty zaś masz go ujarzmić i panować nad nim” (Rdz 4,7). Grzech czyha jak dzikie zwierzę, gotowy do ataku.
Nie musimy być ofiarami jego ataków. W rzeczywistości nie walczymy z grzechem o własnych siłach. Nasz Ojciec Niebieski pomaga nam oprzeć się grzechowi i uśmiercić go.
Następnym razem, gdy grzech zapuka do twoich drzwi, możesz powiedzieć: „Panie, czy mógłbyś to przynieść? Będę stał w Twojej sile. Będę Ci ufał. Tylko Ty możesz dać mi siłę, by pokonać grzech”. Abyśmy mogli zapanować nad grzechem, musimy najpierw zostać opanowani przez Tego, który go pokonał.
Pytanie do refleksji: Jak nie stracić czujności wobec grzechu?