Pan przekazał Jonaszowi, synowi Amittaja, następujące orędzie: „Wstań i idź do wielkiego miasta Niniwy. Ogłoście mój wyrok na nią, bo widziałem, jak niegodziwi są jej mieszkańcy” (Jo 1:1–2).
W tym miesiącu będziemy poruszać kwestię potrzeby odrodzenia w naszym narodzie. Aby nadać ram naszej dyskusji, chciałbym spojrzeć wstecz na jedno z największych odrodzeń w historii ludzkości. W tym tygodniu porozmawiamy o tym, co wydarzyło się w asyryjskim mieście Niniwie, o czym opowiada starotestamentowa Księga Jonasza.
Przede wszystkim musimy zrozumieć, że jedno z największych przebudzeń w historii ludzkości rozpoczęło się od jednej osoby, która była gotowa wyjść ze swojej strefy komfortu. No dobrze, może Jonasz początkowo nie był do tego skłonny . Ale po krótkim pobycie w przewodzie pokarmowym gigantycznej ryby, stał się bardzo chętny.
Greg Laurie „Ale otrzymacie moc Ducha Świętego, gdy zstąpi na was, i będziecie moimi świadkami, głosząc o Mnie wszędzie: w Jerozolimie, w całej Judei, w Samarii i aż po krańce ziemi” (Dz 1:8).
Lata temu zatrzymałem się w domku letniskowym znajomego w Wirginii. Poinformował mnie, że domek jest ogrzewany kominkiem i piecem. Oznaczało to, że musiałem rozpalić ogień w każdym z nich, używając podpałki i drewna, a następnie podtrzymywać ogień. Zapytałem go, gdzie mogę kupić podpałkę.
W najmilszy możliwy sposób zapytał: „Co z tobą nie tak? Nie kupujesz drewna na opał. Po prostu podnosisz je z ziemi”. (Powinienem dodać, że ja jestem z Kalifornii, a on z Karoliny Północnej).
Po tym, jak pokazał mi, jak znaleźć rozpałkę, wyjaśnił, że będę musiał opróżnić popiół z pieca i kominka za pomocą metalowego wiadra, które trzymał na betonowej powierzchni. Kiedy żar ostygnie, będę musiał go wyrzucić, żebym mógł ponownie użyć wiadra. Powiedziałem mu, że rozumiem.
Kilka godzin później, po jego odejściu, wstałem w środku nocy, żeby dołożyć drewna do ognia. Musiałem usunąć trochę popiołu, ale wiadro było pełne. Założyłem, że żar ostygł, bo długo w nim stał.
Wyszedłem więc na zewnątrz, gdzie było bardzo ciemno i bardzo zimno, i zrzuciłem popiół z ganku na podwórko. Ale wraz z popiołem pojawiło się kilka wciąż tlących się węgli. I każdy z nich wzniecił mały pożar, uderzając w trawę i liście. O mało nie dostałem zawału serca. Wybiegłem na podwórko i zacząłem zbierać żar i wyrzucać go na żwirowy podjazd. Potem znalazłem wiadro – bardzo małe wiadro – i zacząłem napełniać je wodą, żeby ugasić małe ogniska. Bałem się, że rozpaliłem pożar, który strawi cały teren. Na szczęście tak się nie stało. Ale taka jest natura ognia. Jedna iskra może zapalić coś ogromnego.
W tym doniosłym dniu wypada podkreślić, że taka jest również natura rewolucji. „Strzał, który rozległ się na całym świecie”, zapoczątkowując bitwy pod Lexington i Concord, zapoczątkował rewolucję, która zmieniła świat, jaki znamy.
Greg Laurie „Modlę się, aby Bóg, źródło nadziei, napełnił cię radością i pokojem, ponieważ Mu ufasz. Wtedy przepełni cię ufna nadzieja, płynąca z mocy Ducha Świętego” (Rzm 15:13).
Nadzieja to cenny towar w dzisiejszym świecie. Nasz 24-godzinny cykl informacyjny karmi nas historią za historią o wydarzeniach i tragediach, na które nie mamy żadnego wpływu. Wiele osób spędza godziny w internecie, „przewijając pesymistyczne treści”, obsesyjnie szukając treści, które wzmacniają ich negatywne nastawienie lub wywołują lęk.
Jako naród z pewnością doświadczyliśmy już mrocznych czasów. Dla wielu w latach wojny secesyjnej czy w walce o prawa obywatelskie niewiele było nadziei. Ale nasza obecna kultura wydaje się inna. Algorytmy napędzające media społecznościowe zdają się wzmacniać poczucie beznadziei. A okazjonalne treści, które na chwilę dają nadzieję, często okazują się być generowane przez sztuczną inteligencję.
Kiedy więc ludzie napotykają autentyczną nadzieję, rezultaty są często głębokie. Dlatego apostoł Paweł napisał: „Modlę się, aby Bóg, który jest źródłem nadziei, napełnił was radością i pokojem, ponieważ w Nim pokładacie ufność. Wtedy będziecie przepełnieni nadzieją i pewnością dzięki mocy Ducha Świętego” (Rz 15,13).
Wierzący rozumieją, że z Bogiem nie ma beznadziejności. Andrew Jackson to rozumiał. W liście do żony napisał: „Ufam, że Bóg Izaaka i Jakuba będzie cię chronił i zapewni ci zdrowie pod moją nieobecność. Tylko Jemu powinniśmy ufać. Tylko On może nas ocalić i poprowadzić przez ten trudny świat. Jestem pewien, że wysłucha twoich modlitw. Mówią nam, że modlitwy sprawiedliwych są bardzo skuteczne, a ja dołączam swoją modlitwę o twoje zdrowie i bezpieczeństwo, dopóki się nie spotkamy”.
Przepełniająca nadzieja, o której mówił Paweł, wypływa z duchowej pasji. Dlatego przebudzenie jest niezbędne dla życia wierzących i dla życia naszego narodu. Dla wierzących przebudzenie oznacza odzyskanie pierwszego rozkwitu miłości do Jezusa Chrystusa. Czasami, gdy chodzimy z Panem od jakiegoś czasu, nasza duchowa pasja zaczyna słabnąć. Nasza gorliwość zaczyna słabnąć. Tracimy część naszego początkowego entuzjazmu dla relacji z Nim. Przebudzenie jest sposobem na jego odzyskanie.
Kiedy my, chrześcijanie, przywracamy pasję i żarliwość w naszej relacji z Chrystusem, dzieją się dobre rzeczy – w nas i wokół nas. Ta odnowiona pasja i żarliwość karmią się same. Nadzieja wypełnia, a następnie przepełnia nasze życie, a następnie rozlewa się na ludzi wokół nas. Tak rozprzestrzenia się odrodzenie.
Rozmawiałem kiedyś z Chuckiem Smithem, uważanym za ojca ostatniego wielkiego duchowego przebudzenia w naszym kraju – wydarzenia znanego jako Ruch Jezusowy. Zapytałem go: „Chuck, myślisz, że kiedykolwiek zobaczymy kolejny Ruch Jezusowy?”
Jego odpowiedź brzmiała: „Nie wiem, Greg. Nie wiem, czy jesteśmy aż tak zdesperowani”.
Nadszedł czas, aby lud Boży na nowo odkrył swoją pasję, nadzieję i rozpacz.
Pytanie do refleksji: Jak wyglądałaby odnowiona duchowa pasja, nadzieja i desperacja w twoim życiu?
Zanim zagłębimy się w dyskusję na temat odrodzenia w naszym kraju, powinniśmy chyba zdefiniować ten termin. Czym właściwie jest odrodzenie? Zbyt często wierzący mylą to słowo, nie rozumiejąc jego prawdziwego znaczenia. Odrodzenie to po prostu inne określenie „odświeżenia” lub „odnowy”.
Psalmista napisał: „Czyż nie przywrócisz nas do życia, aby Twój lud mógł się radować w Tobie?” (Psalm 85:6 NLT). W innym psalmie czytamy: „Przywróć nas, Panie, Boże Zastępów, rozpromień swe oblicze, a będziemy zbawieni!” (Psalm 80:19 NKJV). Odrodzenie niesie w sobie ideę przywrócenia czegoś do pierwotnego stanu.
Wyobraź sobie kogoś, kto kupuje rozklekotany stary samochód ze złomowiska. Zajmuje się jego karoserią. Maluje go. Wkłada nowy silnik. Zakłada nowe opony. A kiedy widzisz go na drodze, trudno uwierzyć, że to ten sam samochód. To się nazywa renowacja.
Wyobraź sobie roślinę, która zaczyna więdnąć. Podlewasz ją i wystawiasz na słońce, a ona znów budzi się do życia. Pomyśl o zmęczeniu, którego doświadczasz, ćwicząc cały dzień w upale. A potem pomyśl o uczuciu, które towarzyszy ci, gdy wchodzisz do klimatyzowanego domu i napijesz się chłodnej wody. Odrodzenie jest duchowym odpowiednikiem tego rodzaju odnowy i orzeźwienia.
Duchowe odrodzenie to powrót ludu Bożego do życia, ponieważ został odświeżony. Został napełniony. Został przywrócony do swojego pierwotnego stanu.
Greg Laurie
„To tym pilniejsze, że wiesz, jak późno jest; czas ucieka. Obudź się, bo nasze zbawienie jest teraz bliżej niż wtedy, gdy uwierzyliśmy. Noc prawie minęła; dzień zbawienia wkrótce nadejdzie. Zdejmij więc swoje ciemne uczynki jak brudne szaty i przywdziej lśniącą zbroję prawego życia” (Rzm 13:11–12).
W tym miesiącu obchodzimy 250. rocznicę powstania naszego narodu. A nasze nabożeństwa w tym miesiącu będą nawiązywać do tej uroczystości. Będą one również nawiązywać do największej potrzeby naszego narodu w ćwierćwieczu naszej historii: potrzeby odrodzenia.
Zacznę od kilku pytań. Przypomnij sobie ostatni raz, kiedy odebrałeś telefon w środku nocy. Czy osoba, z którą rozmawiałeś, zaczęła rozmowę od pytania: „Czy cię obudziłem?”. Jeśli tak, czy miałeś ochotę powiedzieć: „Nie, już nie spałem”?
Czasami, kiedy oglądam telewizję z żoną, wybiera program, który mnie nie interesuje, na przykład jakiś brytyjski program o wypiekach. I wkrótce zasypiam. A kiedy otwieram oczy, widzę, że żona się na mnie gapi. „Spałeś” – mówi. A moim pierwszym odruchem jest: „Nie, nie spałam”, mimo że obudziło mnie moje własne chrapanie.
Greg Laurie „Jest jeden Bóg i jeden Pośrednik, który może pojednać Boga z ludzkością – człowiek Chrystus Jezus. Oddał swoje życie, aby wykupić wolność dla wszystkich” (1Tym 2:5–6).
Jednym z kosztów naśladowania Chrystusa jest brak możliwości przyłączenia się do pozytywnego konsensusu, który głosi: „Wszystkie drogi prowadzą do Boga”. Wierzący nie mają możliwości przytakiwania, gdy ktoś mówi: „Nie ma znaczenia, w co wierzysz, dopóki jesteś szczery w swoich przekonaniach”.
Nie mamy takiej możliwości, ponieważ Biblia jej nie oferuje. Sam Jezus powiedział: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie może przyjść do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (Ewangelia Jana 14,6). Apostoł Paweł napisał: „Jeden jest Bóg, jeden też Pośrednik, który może pojednać Boga z ludźmi – człowiek, Chrystus Jezus, który oddał swoje życie, aby nabyć wolność dla wszystkich” (1 List do Tymoteusza 2,5–6). Te fragmenty nie pozostawiają absolutnie miejsca na inne duchowe twierdzenia czy systemy wierzeń, niezależnie od tego, jak rozpowszechniona staje się idea inkluzywności religijnej.
Nauka, że Jezus Chrystus jest jedyną drogą do Boga, nigdy nie cieszyła się popularnością. Można jednak śmiało powiedzieć, że nigdy nie budziła tak wielkich kontrowersji jak dzisiaj. Jeśli chcesz, żeby ktoś się wkurzył, zacytuj słowa Jezusa z Ewangelii Jana 14,6 lub słowa Pawła z 1 Listu do Tymoteusza 2,5–6. Naklejka z napisem „Współistnieć” na zderzaku samochodu tej osoby samoistnie się zapali.
Pomysł, że miałbyś śmiałość twierdzić, że Jezus jest jedyną drogą, w rzeczywistości oznacza, że inne religie nie są prawdziwe. Tak właśnie działa logika, a ludziom się to nie podoba. Można powiedzieć, że Jezus jest drogą do Boga. Ale kiedy odważysz się powiedzieć, że On jest jedyną drogą, możesz być pewien, że spotkasz się z oporem. Możesz nawet zostać oskarżony o ciasnotę umysłu, a nawet o coś gorszego.
Ale sprowadza się to do tego: jako wierzący musimy mówić to, co mówi Biblia, niezależnie od tego, czy jest to popularne, czy nie. Nie mamy prawa redagować przesłania Biblii. Jesteśmy powołani po prostu do jego przekazywania, bez rozwadniania go i lukrowania, by dopasować go do tego, co odbiorcy chcą usłyszeć.
Postępowanie w inny sposób byłoby podobne do sytuacji, gdyby lekarz odkrył poważny problem zdrowotny pacjenta, ale potem nie chciał powiedzieć, na czym on polega, ponieważ mogłoby to sprawić, że pacjent poczułby się niekomfortowo.
Musimy mówić ludziom prawdę o ich prawdziwym stanie duchowym, który jest grzeszny, a następnie starać się ich zbawić, czyli wskazać im Jezusa Chrystusa jako jedyne rozwiązanie. Jeśli to oznacza, że jesteśmy fałszywie oskarżani o wyłączność lub o inne niedopuszczalne w mediach społecznościowych praktyki, niech tak będzie. Boża prawda jest zbyt ważna, by redagować ją pod kątem treści.
Pytanie do refleksji: Jak pomóc ludziom przezwyciężyć pragnienie bycia inkluzywnym i zrozumieć, że Jezus jest jedyną drogą do Boga i życia wiecznego?
Słyszałem historię o starym małżeństwie misjonarzy, którzy od lat służyli w Afryce i wracali do domu na emeryturę. Ich zdrowie było w złym stanie i nie mieli emerytury. Okazało się, że tym samym parowcem, którym płynęli, był bardzo znany pasażer, prezydent Teddy Roosevelt, który wracał do domu z polowania. Gdy pasażerowie wysiedli, wokół zebrał się tłum wielbicieli. Wszyscy byli tam, aby powitać prezydenta Stanów Zjednoczonych. Grała orkiestra, a wiwaty tłumu były ogłuszające.
Ale kiedy para misjonarzy zeszła na ląd, nie grała dla nich orkiestra. Nie było oklasków. Nie było nikogo, kto by ich powitał – ani jednej duszy. Zniechęcony mąż ukrył twarz w dłoniach i jęknął: „Boże, nie spodziewałem się orkiestry ani parady, ale ktoś mógł się tym zająć i powitać nas w domu”.
Słysząc to, jego żona spojrzała na niego i rzekła: „Kochanie, jeszcze nie wróciliśmy do domu”.