Category Archives: Pozostałe

Codzienne rozważania_15.05.2026

Niezniszczalny tak długo, jak to konieczne

Greg Laurie
Lecz w nadchodzącym dniu żadna broń skierowana przeciwko tobie nie okaże się skuteczna. Uciszysz każdy głos, który cię oskarża. Tymi dobrodziejstwami cieszą się słudzy Pana; ich sprawiedliwość przyjdzie ode mnie. Ja, Pan, przemówiłem” (Iz 54:17).

W Ewangelii Marka Jezus wypowiada fascynujące stwierdzenie, które niektórzy źle rozumieją. Mówiąc o wierzących, mówi: „Będą mogli bezpiecznie dotykać węży, a jeśliby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą mogli, a ci zostaną uzdrowieni” (Mk 16,18). Niektórzy chrześcijanie potraktowali słowa Pana dosłownie i włączyli dotykanie węży do swoich nabożeństw. Ale to nie jest zaufanie Panu; to jest wystawianie Pana na próbę, czego wierzący nie powinni robić (zob. Pwt 6,16; Mt 4,7).

Oto, co oznaczają słowa Jezusa z Ewangelii Marka 16: Jeśli jesteś chrześcijaninem, jesteś niezniszczalny, dopóki Bóg nie skończy z tobą. Jest wyznaczony dzień twojej śmierci. I nie masz wpływu na to, kiedy ten dzień nadejdzie. Do tego dnia możesz jednak podchodzić do życia z odwagą i pewnością siebie. (Nie oznacza to jednak, że powinieneś być lekkomyślny – zobacz ponownie słowa Jezusa w Ewangelii Mateusza 4,7).

Z pewnością do tego zachęca cię Słowo Boże. Księga Powtórzonego Prawa 31:6 mówi: „Bądź więc mocny i odważny! Nie bój się i nie lękaj się przed nimi, bo Pan, Bóg twój, sam pójdzie przed tobą. Nie opuści cię ani nie porzuci” (NLT).

Psalmista napisał: „Bóg jest dla nas ucieczką i siłą, zawsze gotowy do pomocy w czasach utrapienia” (Psalm 46:1 NLT).

A apostoł Paweł napisał: „Lecz wierny jest Pan, który was utwierdzi i ustrzeże od złego” (2Tes 3:3 NLT).

Continue reading

Część historii Europy, której nigdy Cię nie nauczono


Raymond Ibrahim
29 kwietnia 2026 r.

© Raymond Ibrahim, Miecz i scimitar , 2018

Ekspansja islamu na Zachów


Europa Zachodnia płaci obecnie cenę historycznej amnezji
W wyniku dekad masowej migracji muzułmanów – ze szczególnie dotkliwymi skutkami w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Francji – Europa Zachodnia doświadczyła gwałtownego wzrostu przestępczości w obszarach o dużej gęstości migrantów, skandali gangów pedofilskich, w tym systematycznego wykorzystywania seksualnego tysięcy rdzennych dziewcząt, pojawienia się równoległych społeczeństw rządzonych normami szariatu, systemów opieki społecznej na skraju załamania oraz rosnących enklaw kulturowych, które funkcjonują jako de facto strefy zamknięte dla policji i osób niebędących muzułmanami. Integracja w dużej mierze się nie powiodła, ponieważ znaczna część tych społeczności migrantów odrzuca zachodnie wartości na rzecz islamskiej supremacji i separatyzmu.

Zupełnie inaczej jest w przypadku krajów takich jak Węgry i Polska, które odmówiły osadnictwa muzułmańskiego na dużą skalę i utrzymywały ścisłe kontrole graniczne oraz politykę deportacji. W dużej mierze uniknęły one tych kryzysów, zachowując przy tym znacznie wyższy poziom spójności społecznej, bezpieczeństwa publicznego i ciągłości kulturowej.

Na tym polega różnica między tymi, którzy pamiętają historię, a tymi, którzy ją zapominają: ci drudzy skazani są na jej powtarzanie.

Inaczej mówiąc, Europa Zachodnia cierpi z powodu tego samego islamskiego ekspansjonizmu i supremacji, z którymi Europa zmagała się przez ponad tysiąc lat – właśnie dlatego, że zapomniała o tej długiej walce; a kraje takie jak Węgry i Polska nie – właśnie dlatego, że o niej pamiętają.

Jeśli masz wątpliwości, zastanów się przez chwilę nad pewnymi faktami…

Zaledwie dekadę po narodzinach islamu, w VII wieku, z Arabii wybuchł dżihad. Pomijając tysiące mil starożytnych ziem i cywilizacji, które zostały trwale podbite, dziś potocznie nazywane „światem islamskim” – w tym Maroko, Algierię, Tunezję, Libię, Egipt, Syrię, Irak, Iran, Azję Środkową oraz części Indii i Chin – znaczna część Europy również została spustoszona mieczem islamu.

Wśród innych narodów i terytoriów, które w tym czy innym czasie zostały zaatakowane i/lub podbite w imię islamu – w tym w wyniku długotrwałej dominacji w częściach Półwyspu Iberyjskiego, południowych Włoch i Bałkanów, a także wielokrotnych najazdów lub tymczasowych okupacji w innych miejscach – znajdują się (wymienione tutaj mniej więcej według znaczenia historycznego):

Hiszpania, Włochy, Francja, Anglia, Rosja, Grecja, Portugalia, Irlandia, Węgry, Polska, Ukraina, Austria, Rumunia, Bułgaria, Serbia, Szwajcaria, Armenia, Gruzja, Islandia, Litwa, Białoruś, Albania, Chorwacja, Malta, Cypr, Bośnia i Hercegowina, Słowacja, Macedonia Północna, Czarnogóra, Mołdawia, Wyspy Owcze.

W 846 r. muzułmańscy Arabowie złupili Rzym i zbezcześcili Watykan; około 600 lat później, w 1453 r., inna wielka bazylika chrześcijaństwa, Bazylika Mądrości Bożej (lub Hagia Sophia), została trwale zdobyta przez muzułmańskich Turków.

Nawet na najdalszym północnym zachodzie Europy, na Islandii, chrześcijanie modlili się, aby Bóg ocalił ich przed „terrorem Turków”. W 1627 roku muzułmańscy korsarze napadli na chrześcijańską wyspę, porywając czterystu jeńców i sprzedając ich na targach niewolników w Algierze.

Ameryka również nie uciekła. Kilka lat po uzyskaniu przez Stany Zjednoczone całkowitej niepodległości od Wielkiej Brytanii w 1783 roku, muzułmańscy korsarze splądrowali amerykańskie statki handlowe na Morzu Śródziemnym i wzięli ich marynarzy do niewoli. Thomas Jefferson spotkał się z muzułmańskim ambasadorem, aby wynegocjować uwolnienie Amerykanów. Później podsumował to spotkanie w dość wymownym liście do Kongresu z 28 marca 1786 roku:

Pozwoliliśmy sobie zbadać podstawy ich [Barbarzyńców] roszczeń do prowadzenia wojny z narodami, które nie wyrządziły im żadnej krzywdy, i stwierdziliśmy, że uważamy całą ludzkość za naszych przyjaciół, którzy nie wyrządzili nam żadnej krzywdy ani nie sprowokowali nas. Ambasador odpowiedział nam, że opiera się to na prawach ich Proroka, że ​​w ich Koranie jest napisane, iż wszystkie narody, które nie uznawały ich władzy, są grzesznikami, że mają prawo i obowiązek prowadzić z nimi wojnę, gdziekolwiek się znajdują, i brać w niewolę wszystkich, których uda im się pojmać, oraz że każdy muzułmanin, który zginie w bitwie, z pewnością trafi do Raju.

Krótko mówiąc, przez ponad 1200 lat – naznaczonych odpowiedzią krzyżowców, którą współczesny Zachód obsesyjnie demonizuje – islam stanowił egzystencjalne zagrożenie dla chrześcijańskiej Europy – a co za tym idzie, dla całej cywilizacji zachodniej.

I w tym tkwi sedno sprawy: dziś, niezależnie od tego, czy naucza się o tym w szkole średniej czy na studiach podyplomowych, czy też przedstawia to Hollywood czy media informacyjne, dominująca narracja historyczna głosi, że muzułmanie są historycznymi „ofiarami” „nietolerancyjnych” zachodnich chrześcijan.

Dlatego też Zachód, pełen dobrych intencji, czuje się „zobowiązany” do „naprawienia” rzekomych zbrodni popełnionych przez jego przodków przeciwko islamowi, witając miliony muzułmanów i starając się ich udobruchać w niespotykany dotąd sposób.

Z pewnością europejscy przodkowie Zachodu, którzy kiedyś stawiali opór islamowi lub zostali przez niego podbici, przewracają się w grobach.

Ale to wszystko historia, mówisz? Po co ją odgrzewać? Czemu nie zostawić jej i iść dalej, zacząć nowy rozdział wzajemnej tolerancji i szacunku, nawet jeśli historia wymaga trochę „podrasowania”?

Byłoby to w miarę prawdopodobne stanowisko – gdyby nie fakt, że na całym Zachodzie, gdziekolwiek są zapraszani, muzułmanie wciąż przejawiają ten sam imperialny impuls i nietolerancyjną supremację, co ich przodkowie-podbójcy. Jedyna różnica polega na tym, że świat muzułmański nie jest obecnie w stanie pokonać Zachodu w wojnie konwencjonalnej.

Jednak może to nawet nie być konieczne. Jak widać, dzięki nieznajomości historii przez Zachód, muzułmanie zalewają Europę pod pretekstem „imigracji”, terroryzując tubylców, odmawiając asymilacji i tworząc enklawy, które we współczesnym języku nazywane są „enklawami” lub „gettami”, ale w terminologii islamskiej są to ribat – posterunki graniczne, gdzie w taki czy inny sposób toczy się dżihad przeciwko niewiernym.

Wszystko to prowadzi do kolejnego, być może nawet ważniejszego pytania: Jeśli prawdziwa historia Zachodu i islamu zostaje wywrócona do góry nogami, jakie inne historyczne „ortodoksyjności” propagowane jako prawda są również fałszywe?

Czy wieki ciemne rzeczywiście były pogrążone w mroku z powodu duszących sił chrześcijaństwa? A może te wieki ciemne – które „przypadkowo” miały miejsce w tych samych stuleciach, w których dżihad nieustannie nękał Europę – były produktem innej duszącej religii? Czy hiszpańska inkwizycja była odbiciem chrześcijańskiego barbarzyństwa, czy też chrześcijańskiej desperacji wobec setek tysięcy muzułmanów, którzy, deklarując nawrócenie na chrześcijaństwo, praktykowali takijję i gorączkowo współpracowali z innymi muzułmanami, by zmusić naród chrześcijański do powrotu na łono islamu?

Nie spodziewajmy się, że uzyskamy prawdziwe odpowiedzi na te i inne pytania od twórców, strażników i propagatorów wymyślonej epistemologii Zachodu, która istnieje tylko po to, by służyć pewnym narracjom i celom.

W przyszłości (jakiejkolwiek ona będzie) historie pisane o naszych czasach prawdopodobnie będą podkreślać, że nasza era, ironicznie nazywana „epoką informacji”, nie była epoką, w której ludzie byli tak dobrze poinformowani, ale raczej epoką, w której dezinformacja była tak szeroko rozpowszechniona i niekwestionowana, że ​​całe pokolenia ludzi żyły w bańkach alternatywnych rzeczywistości — dopóki w końcu nie zostały one przebite.

Codzienne rozważania_14.05.2026

Kwestia perspektywy

Greg Laurie
Głosili ewangelię w tym mieście i pozyskali wielu uczniów. Następnie wrócili do Listry, Ikonium i Antiochii, umacniając uczniów i zachęcając ich do trwania w wierze. „Musimy przejść przez wiele trudności, aby wejść do Królestwa Bożego” – mówili (Dz.Ap 14:21–22).

Wierzę, że kiedy dotrzemy do nieba, spojrzymy wstecz na nasz czas na ziemi z innej perspektywy. Wierzę, że uświadomimy sobie, że rzeczy, które uważaliśmy za dobre, wcale nie były tak dobre, jak nam się wydawało. Wierzę również, że uświadomimy sobie, że niektóre rzeczy, które uważaliśmy za złe, były w rzeczywistości korzystne.

Na przykład, nasza kultura uwarunkowała nas do postrzegania dobrobytu i sukcesu jako dobrych rzeczy.
I dla niektórych ludzi mogą nimi być, jeśli są wykorzystywane dla chwały Bożej. Ale szczerze mówiąc, dla innych dobrobyt finansowy może być wielkim rozproszeniem uwagi, czymś, co sprawia, że ​​tracą z oczu Boga. Dobra materialne mogą nas obciążać, mówiąc duchowo, gdy Bóg chce, abyśmy podróżowali lekko.

Poza tym, myślimy o chorobie, stracie czy porażce jako o rzeczach zawsze złych. I mogą być złe. Bardzo złe. Ale mogą też być dobre, ponieważ sprawiają, że przywiązujemy się do Boga i polegamy na Nim, czego nigdy byśmy nie zrobili, gdyby wszystko było łatwiejsze. Zatem z perspektywy Nieba, tak zwana zła rzecz może być dobra.
Kiedy jego przyjaciel Łazarz zachorował, Jezus zwlekał z wizytą w Betanii. Ewangelia Jana 11:5–7 mówi: „A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy więc usłyszał, że Łazarz choruje, pozostał tam jeszcze dwa dni, a potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy z powrotem do Judei»” (NW).

Continue reading

Codzienne rozważania_13.05.2026

To,co z tego życia

Greg Laurie
Epafras, mój współwięzień w Chrystusie Jezusie, przesyła wam pozdrowienia. Podobnie Marek, Arystarch, Demas i Łukasz, moi współpracownicy” (Flm 1:23–24).

Mówi się, że każdy będzie sławny przez piętnaście minut. Jednak dla nielicznych osób te piętnaście minut sławy rozciągało się na wieki i tysiąclecia. Tak jest w przypadku osób wymienionych w jednym z listów apostoła Pawła. Wyobraź sobie, jaki to byłby zaszczyt! Na przykład w liście do Filemona apostoł napisał: „Pozdrawia cię Epafras, mój współwięzień w Chrystusie Jezusie. Pozdrawiają cię także Marek, Arystarch, Demas i Łukasz, moi współpracownicy” (Flm 1,23–24).

Wyobrażam sobie, że kuszące musiało być poruszenie tych nazwisk w luźnej rozmowie: „Cześć, miło mi cię poznać. Nazywam się Arystarch. Być może słyszałeś o mnie z któregoś z listów Pawła”.

Jedną z osób wymienionych przez Pawła był Demas, którego imię pojawiło się nie tylko w jednym, ale w dwóch listach. W Liście do Filemona Demas jest identyfikowany jako współpracownik Pawła. Zła wiadomość jest taka, że ​​druga wzmianka o nim dotyczyła jego apostazji. Coś stało się z Demasem w czasie między listem Pawła do Filemona a jego drugim listem do Tymoteusza, ponieważ czytamy: „Demas mnie opuścił, bo umiłował sprawy tego życia i udał się do Tesaloniki” (2 Tymoteusza 4:10 NLT). Innymi słowy: „Hej, pamiętasz Demasa? Tak, cóż, nie ma go już ze mną”. Powód? Demas umiłował „sprawy tego życia”.

Continue reading

Codzienne rozważania_12.05.2026

Dowód jest w miłości

Greg Laurie
„Dziękuję Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, za to, że dał mi siłę do wykonywania Jego dzieła. Uznał mnie za godnego zaufania i powołał do służby dla Siebie, mimo że bluźniłem imieniu Chrystusa. W swojej zuchwałości prześladowałem Jego lud. Lecz Bóg zmiłował się nade mną, ponieważ czyniłem to w niewiedzy i niewierze” (1Tym 1:12–13).

Szaweł z Tarsu, późniejszy apostoł Paweł, odczuwał nienasycony głód wiedzy, zwłaszcza w dziedzinie judaizmu, oraz niegasnące pragnienie, by być jak najbardziej pobożnym w swojej wierze żydowskiej. Jako faryzeusz, osiągnął wpływową pozycję wśród żydowskich przywódców, być może był nawet członkiem żydowskiego Sanhedrynu, który był odpowiednikiem ówczesnego Sądu Najwyższego. Dzięki temu zaszczytowi Szaweł cieszył się wielką sławą i wpływami.

Można jednak powiedzieć, że Saul był zarówno sławny, jak i, ostatecznie, niesławny. Okazywał głębię swojego sztywnego oddania judaizmowi, gdy wyczuwał zagrożenie dla jego dominacji. Wydaje się, że instynktownie rozpoznał, że wyznawcy Nazarejczyka, znanego jako Jezus, są niebezpieczni. Tak niebezpieczni, że Saul przekonał sam siebie, iż należy ich zmieść z powierzchni ziemi. Postawił sobie za cel ich ściganie i zadawanie im cierpienia za wiarę w Chrystusa. Nie zatrzymał się jednak na chrześcijanach, którzy podlegali jego bezpośredniej jurysdykcji. Poprosił i otrzymał od arcykapłana dokumenty ekstradycyjne, aby móc kontynuować kampanię prześladowań. Wyruszył do Damaszku, który znajdował się 225 kilometrów od Jerozolimy.

Podróż była trudna, ale Saul nie dał się zniechęcić. Był tak przepełniony nienawiścią, że gotów był pójść wszędzie, by odnaleźć chrześcijan i ich powstrzymać. Później napisał, że czynił to z niewiedzy, w niewierze (zob. 1Tym 1:12–13).

Wielu ludzi, zarówno wierzących, jak i niewierzących, ma trudności ze zrozumieniem, jak osoba religijna może być jednocześnie osobą pełną nienawiści. Niestety, rzeczywistość jest taka, że ​​niektórzy ludzie, którzy twierdzą, że są pobożni, postępują w sposób podły i okrutny. Wykorzystują swoją religię, by umniejszać i niszczyć innych. Tak było z pewnością w przypadku Saula.

Chrześcijanie, którzy wpadają w tę pułapkę, mogą być niebezpieczni dla sprawy Chrystusa. Mogą również powodować wielką frustrację u współwyznawców, których własne wysiłki w służbie są podważane lub utrudniane przez ich niechrześcijańskie zachowanie. Jak zauważył Vance Havner: „Jeśli będziemy zbyt zajęci okładaniem się sierpami, przegapimy żniwo”.

Jako chrześcijanie powinniśmy podchodzić do relacji z innymi wierzącymi bez zbędnego obciążenia. Musimy okazywać miłość, zachętę i wsparcie. Musimy porzucić gniew, rywalizację i iluzję moralnej wyższości. Musimy pielęgnować ducha pokory i łaski, abyśmy mogli dokonać wszystkiego, co Bóg dla nas przygotował.

Saul z pewnością wyciągnął z tego lekcję. Lata później napisał: „Dlatego, ilekroć mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza tym, którzy są z nami w wierze” (Galatów 6:10).

Jezus wyraził to jeszcze dosadniej: „Po tym pozna świat, że jesteście moimi uczniami, jeśli będziecie się wzajemnie miłować” (J 13:35).

| 13.05.2026 >

Pytanie do refleksji: Jak w twoim życiu wygląda okazywanie miłości współwyznawcom?

Codzienne rozważania_11.05.2026

Wszystko, czego potrzebujesz, aby być świadkiem

Greg Laurie
Zatem zaczynając od tego samego fragmentu Pisma, Filip opowiedział mu Dobrą Nowinę o Jezusie
(Ap 8:35).

Co jakiś czas w mediach pojawiają się historie o ludziach podszywających się pod lekarzy, mimo że nie mają uprawnień do wykonywania zawodu. W niektórych przypadkach działania tych fałszywych lekarzy okazują się destrukcyjne, a nawet śmiertelne dla osób, które „leczą”. Oczywiście, takie zaniedbania są niewybaczalne.

Ale co z duchowym nadużyciem? Uważam, że niektórzy kaznodzieje są dziś winni szkodliwego i destrukcyjnego przewodnictwa duchowego. Ci wątpliwi przywódcy chrześcijańscy nie przekazują wiernie przesłania ewangelii.

Continue reading

Codzienne rozważania_09.05.2026

Kwestia jakości, nie ilości

Greg Laurie
Na wszystko jest pora, czas na każdą czynność pod niebem. Jest czas narodzin i czas śmierci. Jest czas sadzenia i czas żniw” (Kazn 3:1–2).

Rozmyślając nad przemijaniem ludzkiego życia, etyk Michael Josephson napisał: „Czy jesteśmy gotowi, czy nie, pewnego dnia to wszystko się skończy. Nie będzie już wschodów słońca, minut, godzin ani dni… Co więc będzie miało znaczenie? Jak będzie mierzona wartość twoich dni?… Życie, które ma znaczenie, nie zdarza się przypadkiem. To nie kwestia okoliczności, ale wyboru”.

Autor Księgi Koheleta napisał: „Wszystko ma swój czas, każda sprawa pod niebem ma swoją porę. Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas żniwa” (Kzn 3:1–2). Psalmista napisał: „Moja przyszłość jest w Twoich rękach” (Psalm 31:15). A Hiob powiedział do Boga: „Ty ustaliłeś długość naszego życia. Ty wiesz, ile miesięcy będziemy żyć, a nie jest nam dana ani minuta dłużej” (Księga Hioba 14:5).

Rozważanie, jak krótkie jest życie i jak bezsilni jesteśmy wobec jego zmiany, może u niektórych wywołać niepokój. Podkreśla to wagę proaktywnego podejmowania decyzji, nie wspominając o tym, jak ważne jest rozpoczęcie ich jak najwcześniej. Innymi słowy: wieczór twojego życia jest zdeterminowany przez jego poranek.

Jeśli zaczniesz priorytetowo traktować zdrowe odżywianie i ćwiczenia już w młodości i będziesz to praktykować przez całe życie, będziesz czerpać z tego korzyści przez lata. Podobnie, jeśli zaczniesz priorytetowo traktować sprawy Boże już w młodości i będziesz to praktykować przez całe życie, będziesz zbierać niewyobrażalne błogosławieństwa przez całe życie.

Autor Księgi Przysłów poruszył tę zasadę, pisząc: „Wychowuj chłopca odpowiednio do drogi, którą ma iść, a gdy się zestarzeje, nie odstąpi od niej” (Przysł 22:6).

Jeśli jesteś u progu swojego życia – jeśli, statystycznie rzecz biorąc, prawdopodobnie masz przed sobą wiele lat – teraz nie jest czas na sianie owsa ani na robienie rzeczy, za które planujesz później pokutować. Teraz jest czas na wyrobienie sobie nawyków, praktyk i zasad, które będą kierować twoim życiem. Teraz jest czas na studiowanie Słowa Bożego, zapamiętywanie go i stosowanie w każdej dziedzinie życia. Teraz jest czas na rozpoczęcie dyscypliny modlitwy, na codzienne poświęcanie czasu na mówienie i słuchanie Pana. Teraz jest czas na rozwijanie i doskonalenie umiejętności dzielenia się wiarą. Jeśli czas jest po twojej stronie, nie pozwól, aby ta przewaga ci umknęła.

Jeśli jesteś po południu, a nawet wieczorem, ta sama zasada ma zastosowanie, tylko w innym czasie. Nigdy nie jest za późno, aby przyjąć dyscyplinę oddającą cześć Bogu. A teraz jesteś tak młody, jak nigdy.

| 11.05.2026 >

Pytanie do refleksji: Jak możesz nadać priorytet i wdrożyć w swoim życiu praktyki, które przynoszą chwałę Bogu?