Category Archives: Pozostałe

Codzienne rozważania_08.05.2026

Myślnik między datami

Greg Laurie
Kiedy wydajecie obfity owoc, jesteście moimi prawdziwymi uczniami. To przynosi wielką chwałę mojemu Ojcu” (J 15:8).

Nagrobek służy jako oznaczenie grobu danej osoby. Ale jest również niezwykle krótkim podsumowaniem jej życia. Typowy nagrobek może zawierać inskrypcję: Jan Kowalski, 29 maja 1946 – 15 października 2025, ukochany syn, mąż i ojciec.
Co ciekawe, najmniejszy grawerunek na nagrobku – myślnik między datą urodzenia a datą śmierci – przedstawia to, co ostatecznie jest najważniejsze. Ta myślnik to całość naszych dni.

Nie możemy określić, jak długo będziemy żyć na tej ziemi. Możemy próbować. Możemy podążać za każdym zdrowym trendem, jaki widzimy w internecie. Możemy zażywać drogie suplementy. Możemy nieustannie obsesyjnie myśleć o tym, co słuszne, jeśli chodzi o nasze zdrowie. Ale jak pytał Jezus w Ewangelii Mateusza 6:27: „Czy wszystkie twoje zmartwienia mogą choć chwilę wydłużyć twoje życie?” (NLT).

Bóg decyduje o długości naszego życia. On zdecydował, kiedy się urodziliśmy i On decyduje, kiedy umrzemy. Nie mamy nic do powiedzenia na temat tych dat. Ale mamy wszystko do powiedzenia na temat myślnika między nimi. Ten myślnik obejmuje każdą decyzję, którą podejmujemy, każdą wybraną przez nas ścieżkę, każdy priorytet, który podnosimy, każdą interakcję, jaką mamy, i każde wykorzystanie naszych darów i zdolności, które Bóg nam dał. Ten myślnik symbolizuje sposób, w jaki wykorzystujemy dni, które Bóg tak łaskawie nam daje. A dokładniej, odzwierciedla on to, czy realizujemy Boży plan, czy własny.

Continue reading

Codzienne rozważania_07.05.2026

Za kulisami

Greg Laurie
W tym czasie aramejscy najeźdźcy najechali ziemię Izraela, a wśród ich jeńców była młoda dziewczyna, którą oddano żonie Naamana jako służącą. Pewnego dnia dziewczyna powiedziała do swojej pani: „Chciałabym, żeby mój pan udał się do proroka w Samarii. On by go uzdrowił z trądu”” 2Krl 5:2–3).

Często najgłębsze i najbardziej dalekosiężne możliwości duchowe pojawiają się „za kulisami”. Co więcej, osoba, która wydaje się być główną postacią w danej sytuacji, nie zawsze jest osobą, przez którą Bóg chce działać.

Przykład tego można znaleźć w Księdze Nehemiasza. Król Artakserkses był bez wątpienia najpotężniejszym człowiekiem w Imperium Perskim, władającym Babilonem i znaczną częścią Bliskiego Wschodu. Jego słowo było prawem. Nehemiasz, przeciwnie, służył jako królewski podczaszy. Chociaż jego pozycja była o kilka szczebli niższa od władcy królestwa, Nehemiasz pełnił istotną funkcję — taką, która utrzymywała go zawsze w pobliżu Artakserksesa. Zadaniem podczaszego było skosztowanie napoju przed królem, aby upewnić się, że nie jest zatruty. Jeśli napój był trujący, oznaczało to koniec pracy podczaszego — i koniec jego życia. Ale podczaszy robił coś więcej niż tylko popijanie napojów. Ponieważ spędzał tak dużo czasu w pobliżu króla, często zostawał doradcą monarchy, kimś, kto wywierał na niego wpływ. Podczaszy był bardzo prestiżową pozycją w pałacu. Podczaszy żył w dostatku i miał wpływy.

Ale Nehemiasz miał inną lojalność. Był przecież wygnanym Żydem – człowiekiem, który głęboko darzył swoją opuszczoną ojczyznę. Wiedział, że mury Jerozolimy zostały spalone i leżą w gruzach – i że trzeba coś z tym zrobić. Wykorzystał więc swoją pozycję, narażając się na wielkie ryzyko. Poprosił króla o pozwolenie na powrót do Jerozolimy z grupą wygnańców, aby odbudować mury. Mógł stracić życie, prosząc o coś takiego. Ale dostrzegł duchową szansę, by za kulisami działać i dokonać czegoś znaczącego.

Continue reading

Codzienne rozważania_06.05.2026

Bądź wierny i taktowny

Greg Laurie
Filip podbiegł i usłyszał, jak człowiek czyta proroka Izajasza. Filip zapytał: „Czy rozumiesz, co czytasz?”. Człowiek odpowiedział: „Jakżeż mogę, jeśli mnie nikt nie pouczy?”. I nalegał, aby Filip wsiadł do wozu i usiadł przy nim” (Dz.Ap. 8:30–31 NLT).

Filip, przywódca wczesnego Kościoła, otrzymał niezwykłą okazję do głoszenia ewangelii. Według Dziejów Apostolskich 8, Duch Święty poprowadził go do etiopskiego urzędnika, który siedział w rydwanie i usiłował zrozumieć fragment z Księgi Izajasza.

Filip podbiegł i usłyszał, jak człowiek czyta proroka Izajasza. Filip zapytał: »Czy rozumiesz, co czytasz?«. Człowiek odpowiedział: »Jakżeż mogę, jeśli mnie nikt nie pouczy?«. I namówił Filipa, aby wsiadł do wozu i usiadł przy nim” (Dz. Ap 8:30–31).

Czytając dalej ten fragment, dostrzeżesz, że Filip, dzieląc się ewangelią z etiopskim dostojnikiem, wykazał się czymś, czego często brakuje w działaniach ewangelizacyjnych: taktem.

Wielu chrześcijan, gdy wyczuwa okazję do świadczenia niewierzącemu, decyduje się na totalną błyskawicę. Uwalniają się od wszystkiego, co mają w swoim duchowym arsenale. Nie starają się angażować ludzi, z którymi rozmawiają. Nie próbują nawiązać dialogu. Nie zawracają sobie głowy budowaniem mostu międzyludzkiego. Po prostu przedstawiają swoje argumenty, wygłaszają swoje stwierdzenia i odchodzą, pod wrażeniem samych siebie. Tymczasem ludzie, z którymi rozmawiają, po cichu marzą o tym, żeby po prostu przestać mówić i odejść.

Później chrześcijanin myśli: „O rany, naprawdę ich zmiażdżyłem, kiedy powiedzieli to i tamto. Czyż to nie było wspaniałe?”. Nie, to nie było wspaniałe. W rzeczywistości było całkiem głupie, bo naszym zadaniem jako wierzących nie jest wygranie sporu, ale zdobycie duszy.

Continue reading

Codzienne rozważania_05.05.2026

Wierny Siewca

Greg Laurie
Rano siej swoje ziarno i do wieczora nie pozwól spocząć swej ręce, bo nie wiesz, czy wzejdzie jedno czy drugie, czy też są jednakowo dobre” (Sal 11:6).

Oto coś niesamowitego do przemyślenia. Saul, który później stał się apostołem Pawłem, pełnił dzieło Królestwa Bożego, zanim jeszcze w nim zasiadł. Pamiętajmy, że Saul był jednym z pierwszych wrogów wiary chrześcijańskiej. Zaciekle prześladował wierzących, co skłoniło wielu do ucieczki z domów i przeniesienia się w odległe kraje – zabierając ze sobą ewangelię.

Gdyby Saul nie był tak nieustępliwy w prześladowaniu Kościoła, myślę, że chrześcijanie z I wieku prawdopodobnie byliby zadowoleni, pozostając w swojej małej, świętej kryjówce w Jerozolimie i nigdy nie opuszczając miasta. W końcu ich sytuacja była niemal idealna. Bóg błogosławił ich wysiłkom ewangelizacyjnym w mieście, więc wszędzie było wierzących. Nie musieli opuszczać Jerozolimy. Jednak z powodu prześladowań ze strony Saula chrześcijanie byli zmuszeni się rozprzestrzenić. Zanieśli Dobrą Nowinę o Jezusie do miejsc, do których w przeciwnym razie mogłaby nie dotrzeć, a przynajmniej nie tak szybko.

Continue reading

Codzienne rozważania_04.05.2026

Nikt nie jest poza zasięgiem Boga

Greg Laurie
Kiedyś uważałem, że powinienem zrobić wszystko, co w mojej mocy, by przeciwstawić się samemu imieniu Jezusa Nazarejczyka. I rzeczywiście, właśnie to uczyniłem w Jerozolimie. Z upoważnienia najwyższych kapłanów sprawiłem, że wielu wierzących trafiło tam do więzienia. I głosowałem przeciwko nim, gdy zostali skazani na śmierć. Wielokrotnie karałem ich w synagogach, by zmusić do przeklinania Jezusa. Byłem wobec nich tak zaciekłym przeciwnikiem, że ścigałem ich nawet w obcych miastach” (Ap 26:9–11 NLT).

Każda osoba w twoim życiu, która nie zna Chrystusa, stanowi dla ciebie duchową szansę. Jeśli jesteś jak większość ludzi, prawdopodobnie masz znajomych, którzy wydają się otwarci na przesłanie ewangelii. Nie trzeba wielkiego wysiłku wyobraźni, by wyobrazić ich sobie jako współwyznawców, oddających cześć i służących Panu razem z tobą. Z drugiej strony, prawdopodobnie masz innych znajomych, którzy wydają się tak dalecy od Boga – których życie jest tak rozbite, a priorytety tak pomieszane – że masz ochotę skreślić ich jako stracone sprawy.

Jeśli tak jest, Słowo Boże ma dla ciebie przesłanie: Nie rób tego. Nie wpadnij w diabelską pułapkę, wierząc, że niektórzy ludzie są poza zasięgiem Boga. Prawda jest taka, że ​​nikt, kto oddycha, nie jest poza odkupieniem.

W Dziejach Apostolskich 26:9–11 apostoł Paweł opisuje jedno z najbardziej zdumiewających nawróceń wszech czasów – nawrócenie tak nieprawdopodobne, że nawet uczniowie Jezusa nie wierzyli, że jest możliwe. Opisuje oczywiście swoje własne nawrócenie.

Continue reading

Słowo ciałem się stało

Słowo stało się ciałem

1) Bóg i Słowo w Ewangelii Jana 1
2) Słowo Było u Boga

3) Słowo było Bogiem
4) W Nim Było Życie
5) Życie było światłem
6) Wszystkim, którzy Go przyjęli
7) Słowo ciałem się stało

Kevin Bauder | 1 maja 2026 r.

Wstęp do Ewangelii Jana zawiera bogaty opis osoby Jezusa Chrystusa, którego Jan nazywa Słowem. Istniał On przed wszelkim początkiem. Był z Bogiem, co implikuje pewien poziom odrębności od Boga. Posiadał jednak wszystkie cechy i właściwości przynależne Bogu – całą boską naturę. Te twierdzenia mogą być podtrzymane jedynie przez doktrynę Trójcy Świętej. Słowo jest wieczną Drugą Osobą Trójcy Świętej, ale nie jest Ojcem ani Duchem Świętym. Jest Synem.

Słowo jest Bogiem. Słowo jest również życiem i światłem. To On zapewnia zbawienie ludziom. Kiedy ludzie wierzą w Jego imię, On daje im prawo, by stali się dziećmi Bożymi.

Słowo rozszerzyło życie i światłość na ludzi, przychodząc do swoich. To, co uczynił, aby zapewnić zbawienie, to wspaniała historia, ale historia ta rodzi ważne pytanie. Jak On przyszedł do swoich? Jak ten wieczny, ten, który zawsze był twarzą w twarz z Bogiem i ten, który posiadał wszystkie boskie atrybuty – jak ten, który mógł przyjść do swoich?

Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w Ewangelii Jana 1:14 : „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas (i oglądaliśmy chwałę Jego, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca), pełne łaski i prawdy”. Werset ten zwraca uwagę na przyjście Słowa do swoich. Słowo stało się ciałem. Słowo zamieszkało wśród nas. To są cuda i należy je właściwie rozumieć.

Jan nie używa w tym wersecie terminu „ czynić” , lecz „ stawać się ”: Słowo stało się ciałem. Co to znaczy?

Z pewnością nie oznacza to, że jakakolwiek część boskości Słowa przekształciła się w człowieczeństwo. Bóg się nie zmienia ( Ml 3,6 ). Jest zawsze taki sam, jeśli chodzi o swoją istotę i osobowość. W boskiej naturze nigdy nie zachodzą żadne zmiany. Bóg w żaden sposób nie przekształcił boskości w człowieczeństwo.

Bóg nie zamienił boskości na człowieczeństwo. Nie spieniężył boskości wartej pięćdziesiąt dolarów, by wymienić ją na człowieczeństwo warte pięć centów. Bóg nigdy nie może przestać być Bogiem. Bóg nie ma żadnych stopni boskości. Bóg nigdy nie może być mniej Bogiem, niż jest. Nic nigdy nie było i nigdy nie może być odjęte od boskiej natury.

Nawet wśród Osób Boskich nie ma stopni boskości. Ojciec jest w pełni Bogiem. Syn jest w pełni Bogiem. Duch Święty jest w pełni Bogiem. Wszyscy są tej samej substancji. Każdy jest równy innym w chwale, mocy, majestacie i godności. Kiedy Chrystus ogołocił samego siebie ( Flp 2,7 ), nie odrzucił ani jednej cząstki swojej boskości.

Słowo stało się ciałem nie przez nawrócenie czy odejmowanie, lecz przez przyjęcie. Przyjął ludzką naturę w Swojej Boskiej Osobie. Jego boskość pozostała niezmieniona, ale On stał się kimś, kim nigdy wcześniej nie był: prawdziwym, pełnym człowiekiem.

W Swoim wcieleniu wieczna Druga Osoba Bóstwa przyjęła pełną naturę ludzką w Swojej Boskiej Osobie. Akt ten nazywany jest czasem zjednoczeniem hipostatycznym , co oznacza zjednoczenie natur. Jego boska i ludzka natura pozostały odrębne i niezmieszane, lecz zjednoczyły się w jednej Osobie.

Ludzie łatwo błędnie rozumieją zjednoczenie człowieczeństwa z boskością w Chrystusie. Niektórzy wyobrażają sobie, że ta jedność czyni Go swego rodzaju mieszaniną. Na przykład, jeden ze starożytnych nauczycieli (Apolinary) uważał, że Jezus miał ludzkie ciało i duszę, ale boski Logos zajął miejsce Jego ludzkiego ducha. Problem z traktowaniem Jezusa jako mieszaniny polega na tym, że taka taktyka zawsze niszczy Jego ludzką naturę.

Zastępując ludzkiego ducha Jezusa boskim Logosem, Apolinary uczynił Jezusa mniej niż w pełni człowiekiem. To samo stało się z innym starożytnym nauczycielem, Eutychesem. Wyobrażał on sobie zjednoczenie człowieczeństwa z boskością w Chrystusie jak zmieszanie kropli miodu z oceanem wody. Miód zostanie wchłonięty przez wodę. Choć rzeczywiście obecny w wodzie, będzie tak rozcieńczony, że stanie się niewykrywalny. Skutkiem eutychianizmu było osłabienie człowieczeństwa Chrystusa i uczynienie go mniej pełnym i realnym.

Takie wysiłki, by chronić boskość Słowa, podważają Jego człowieczeństwo. Wyrządzają krzywdę idei, że Słowo stało się ciałem. Jeśli Słowo jest rzeczywiście życiem i światłem ludzkości, to Jego ludzka natura musi być kompletna. Musiał upodobnić się do tych, których przyszedł zbawić. Musiał upodobnić się do nich pod każdym względem, z wyjątkiem jednego: był bez grzechu ( Hbr 4,15 ).

Innym błędnym wyjaśnieniem wcielenia Słowa jest to, że połączyło ono swoją wieczną, boską osobę z całkowicie odrębną osobą ludzką. Zwolennicy tego poglądu uważali, że boska osobowość Jezusa była połączona z Jego boskością, podobnie jak bliźnięta syjamskie. Zatem Maryja nie urodziła osoby boskiej, lecz jedynie osobę ludzką. Słowo Boże przepływało przez nią jak woda przez rurę.

Teorię tę popierali zwolennicy Nestoriusza. Stwarza ona poważny problem. Uniemożliwia ona chrześcijanom oddawanie czci jednemu Panu Jezusowi Chrystusowi. Co więcej, chrześcijanie nie potrafią stwierdzić, która osoba (boska czy ludzka) mówiła i działała w danym momencie na ziemi. Nie wiedzą, która osoba umarła na krzyżu. Nie wiedzą, komu zaufać w kwestii zbawienia. Pogląd nestoriański zakłada, że ​​Bóg współpracował z człowiekiem, ale Chrystus nie był pojedynczym Bogiem-człowiekiem.

Wcześni przywódcy chrześcijańscy zmagali się z pytaniem, jak wyrazić prawdę, że Słowo stało się ciałem. Jak mogliby wyjaśnić tę prawdę najpełniej, jak to możliwe, nie mówiąc więcej niż zezwala Pismo Święte? Po wielu nieudanych próbach, uzgodnili następujący język (sporządzony w Chalcedonie w 451 roku). Stwierdzili, że Jezus jest w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem, i że posiada dwie natury: „bez zmieszania, bez zmiany, bez podziału, bez rozłączenia”. Przez wieki nikt nie znalazł lepszego sposobu, by to wyrazić.

To podsumowanie chroni przed istotnymi błędami. Jednocześnie jednak nasuwa kolejne pytania. Niektóre z nich wynikają również z reszty fragmentu Jana 1:14 . Warto się im przyjrzeć.

rozdzielacz

Autorem tego eseju jest Kevin T. Bauder, profesor teologii historycznej i systematycznej w Central Baptist Theological Seminary. Nie wszyscy profesorowie, studenci i absolwenci Central Seminary zgadzają się z każdą opinią wyrażoną w tym eseju.

Codzienne rozważania_02.05.2026

Krocz we właściwym tempie

Greg Laurie
Ci, którzy mówią, że żyją w Bogu, powinni żyć tak, jak żył Jezus” (1J 2:6).

Mam problem, kiedy spaceruję z żoną. Zawsze idę trochę szybciej niż ona. Za każdym razem, gdy wychodzimy razem, łapię się na tym, że idę przed nią. Muszę się zatrzymać i poczekać, aż mnie dogoni. Świadomie staram się iść wolniej – przynajmniej przez chwilę. Ale zanim się obejrzę, znowu idę szybko.

Wielu wierzących staje przed podobnym wyzwaniem, jeśli chodzi o chodzenie z Bogiem. Niektórzy chcą Go wyprzedzić. Niecierpliwią się, czekając, aż odpowie na modlitwę lub objawi swoją wolę, więc biorą sprawy w swoje ręce. Inni pozostają w tyle. Niechętnie działają, gdy On ich do tego nakłania. Wahają się wyjść poza swoją strefę komfortu bez dwutygodniowego wyprzedzenia.

Naszym celem powinno być postępowanie w harmonii z Panem. Musimy pozostać blisko Niego i dostosować nasze kroki, aby były zgodne z Jego wolą. Enoch jest wymieniony w Galerii Sław Wiary (zob. List do Hebrajczyków 11:5). Jednak niewiele o nim wiemy poza wzmianką w Księdze Rodzaju 5:22 (BW), powtórzoną w wersecie 24: „Enoch chodził z Bogiem” (BW).

Odnosząc się do naszej codziennej relacji z Duchem Świętym Boga, apostoł Paweł napisał: „Skoro żyjemy według Ducha, postępujmy według Ducha” (Gal 5:25).

Ale co to oznacza w praktyce? Jak to robić? Jak wygląda „dotrzymywanie kroku Duchowi”? Oznacza to, że priorytetowo traktujemy sprawy Boże. Oznacza to, że wstając rano, poświęcamy czas na czytanie Biblii. Jeśli zaniedbamy Słowo Boże, odbije się to na naszym życiu. Dotrzymywanie kroku Duchowi oznacza również, że spędzamy czas we wspólnocie z ludem Bożym.

Apostoł Jan ujął to tak: „Kto mówi, że żyje w Bogu, niech żyje tak, jak Jezus” (1 J 2,6 NLT). Krótko mówiąc, znajdź czas na sprawy Boże. Bądź proaktywny w swojej drodze z Panem. Nie czekaj, aż wolny czas się pojawi. Świadomie wygospodaruj czas w swoim harmonogramie. Jeśli oznacza to godzinę snu mniej, niech tak będzie. Jeśli oznacza to opóźnienie posiłku, powstrzymaj się od apetytu. Jeśli oznacza to pominięcie programu telewizyjnego, pogódź się z tym. Rób to, co musisz, ponieważ te rzeczy są niezbędne do duchowego wzrostu, trwania z Bogiem i wydawania duchowych owoców.

Nigdy nie trać z oczu tego, jakim zaszczytem jest chodzenie z Panem. Każda ofiara, jaką musisz ponieść dla tej drogi, będzie warta zachodu. Twoja wędrówka z Bogiem przyniesie nieopisane bogactwo do twojego codziennego życia.

Pytanie do refleksji: Jak wyglądałoby podążanie za Duchem w twoim życiu?