Duchowa odznaka honoru
Greg Laurie
„Pracowałem ciężej, częściej byłem więziony, byłem chłostany niezliczoną ilość razy i stawałem w obliczu śmierci raz po raz. Pięć różnych razy żydowscy przywódcy dali mi trzydzieści dziewięć batów. Trzy razy byłem bity rózgami. Raz zostałem ukamienowany. Trzy razy rozbiłem się statkiem. Raz spędziłem całą noc i dzień dryfując po morzu. Podróżowałem w wiele długich podróży. Stawiałem czoła niebezpieczeństwom ze strony rzek i rabusiów. Stawiałem czoła niebezpieczeństwom ze strony mojego ludu, Żydów, a także ze strony pogan. Stawiałem czoła niebezpieczeństwom w miastach, na pustyniach i na morzach. I stawiałem czoła niebezpieczeństwu ze strony ludzi, którzy twierdzą, że są wierzący, ale nimi nie są. Pracowałem ciężko i długo, znosząc wiele bezsennych nocy. Byłem głodny i spragniony i często głodowałem. Drżałem z zimna, bez wystarczającej ilości ubrań, aby mnie ogrzać” (2Kor 11:23–27 NLT).
Czasami, jako wierzący, mamy tendencję do bycia duchowymi lekkoduchami. Przy pierwszym sygnale trudności lub trudności, rozpadamy się jak domek z kart. Mówimy: „Nie pisałem się na to. Nie chcę trudności; chcę po prostu dogadywać się ze wszystkimi”.
Ale jeśli jesteś prawdziwym naśladowcą Chrystusa, w twoim życiu będzie cierpienie. Apostoł Paweł z pewnością był prawdziwym naśladowcą. A oto jak opisał swoje doświadczenie: „Pracowałem ciężej, częściej byłem więziony, byłem chłostany niezliczoną ilość razy i stawałem w obliczu śmierci raz po raz. Pięć różnych razy żydowscy przywódcy dali mi trzydzieści dziewięć batów. Trzy razy byłem bity rózgami. Raz byłem kamienowany. Trzy razy byłem rozbitkiem statku. Raz spędziłem całą noc i dzień dryfując na morzu. Podróżowałem w wielu długich podróżach. Stawiałem czoła niebezpieczeństwom na rzekach i ze strony zbójców. Stawiałem czoła niebezpieczeństwom ze strony mojego ludu, Żydów, jak i ze strony pogan. Stawiałem czoła niebezpieczeństwom w miastach, na pustyniach i na morzu. Stawiałem czoła niebezpieczeństwom ze strony ludzi, którzy twierdzą, że są wierzącymi, a nimi nie są. Pracowałem ciężko i długo, znosząc wiele bezsennych nocy. Byłem głodny i spragniony, i często głodowałem, trzęsłem się z zimna, nie mając dość ubrania, aby się ogrzać” (2 Koryntian 11:23–27 NLT).
W jego słowach nie znajdziesz śladu użalania się nad sobą ani urazy. Paweł rozumiał rolę, jaką cierpienie odgrywa w życiu wierzących.
Brutalna prawda jest taka: jeśli Bóg ma cię używać, to będziesz atakowany. Jeśli żyjesz jak prawdziwy chrześcijanin, znajdziesz się w konflikcie z otaczającym cię światem. Będziesz napotykać sprzeciwy, niektóre z nich silne. Pomyśl o cierpieniu jak o duchowym odznaczeniu. W rzeczywistości, jeśli nie doświadczasz przynajmniej sporadycznego cierpienia lub trudności w swoim życiu, powinieneś przeanalizować swoją chrześcijańską drogę.
Pamiętajcie o tym: życie, które oferuje Chrystus, jest warte wszelkich trudów.
Pytanie do refleksji: Jak wyrobić sobie właściwą perspektywę wobec cierpienia?