Category Archives: Pozostałe

Bóg cię kocha 5

Czy Jego miłość ci wystarczy?

W poprzednich czterech częściach widzieliśmy, że Bóg zademonstrował
Swoją miłość na wiele różnych sposobów. On wybrał nas, abyśmy byli Jego
adoptowanymi dziećmi i przyjęli wszelkie przywileje z tym związane. On
posłał Swojego Syna, aby umarł za nas, a ta śmierć nastąpiła wtedy, gdy
jeszcze byliśmy grzesznikami. W końcu, dał nam swoje zapisane Słowo,
dając nam jeszcze więcej możliwości przeczytania i usłyszenia historii
demonstrujących Jego miłość do nas.

Dla celów tego studium można powiedzieć, że są trzy rodzaje chrześcijan:

1. Ci, którzy po prostu muszą uchwycić ten fakt, że Bóg ich kocha.
2. Ci, którzy muszą wiedzieć, jak bardzo ich Bóg kocha.
3. Ci, którzy może rozumieją, że Bóg ich kocha, lecz niewystarczająco.

Na podstawie moich obserwacji wiem, że większość chrześcijan przepływa
swobodnie od jednej kategorii do drugiej. Raz są wśród jednej, ale okoliczności mogą sprawić, że dojrzały chrześcijanin nie czuje miłości
Bożej, gdy skoncentruje się na tych okolicznościach zamiast na Panu.
Trzeba mu przypominać o tym, jak bardzo Bóg go kocha.

Niemniej jedna, jest takie niebezpieczeństwo, w które sam popadam
(powinieneś wejrzeć w siebie, aby sprawdzić czy to nie dotyczy również
ciebie), czyli pogoń za innymi rzeczami, które nie były przez Boga
zaplanowane dla nas. Innymi słowy, mogę odczuwać Bożą miłość we
wspaniały sposób w piątek, po czym spędzić sobotę zrzędząc, że nie mogę
kupić szerokoekranowego telewizora.

Flp  3,8     Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa

Może to być dla ciebie całkiem znajomy werset. Niebezpieczeństwo dobrej
znajomości wersów jest takie, że trudno jest nam sięgnąć głębiej i rozważać je. Lecz ten wers wymaga naszej niepodzielnej uwagi.

Bóg w jasny sposób wyraził to, że nas kocha. On pasjonuje się nami, On
pragnie, abyśmy Go poznali. Przeciwnik wie o tym i chce skierować naszą
uwagę gdzie indziej, nie chcąc, abyśmy poznali ten wers.

Czytaj go i czytaj stale. Mówi o tym, że wszystko, cokolwiek postrzegasz w swoim życiu jako ważne jest śmieciem, jeśli to nie ma nic wspólnego z poznawaniem Jego.

Jeśli doczytałeś dotąd to prawdopodobnie masz świadomość, że powinniśmy unikać grzechu, lecz ten wers ma o wiele szersze zastosowanie. Nasz rodziny, nasze służby mogą stać się bałwanami. Czy bardziej cenisz sobie aprobatę twojego szefa czy Bożą miłość do ciebie?

Dz. Ap.
20,24    Lecz o życiu moim mówić nie warto i nie przywiązuję do niego wagi, bylebym tylko dokonał biegu mego i służby, którą przyjąłem od Pana Jezusa,

Okoliczności
Jednym z najczęściej omawianych tematów na niedzielnych kazaniach jest:
„Nie koncentruj się na okolicznościach”. Jest to lekcja, której musimy
nauczyć się wszyscy i która musi wejść w nas głęboko.
Jeśli nie jestem szczęśliwy, ponieważ praca staje się stresująca czy mam problemy finansowe, muszę sobie przypomnieć: „Tak, lecz Bóg mnie
kocha”. Nie ma nic ważniejszego niż to. Niemniej jednak, jeśli ktoś
przypomina mi, że Bóg mnie kocha, a ja nie wybucham radością to
policzkuję Boga. Fakt, że Bóg mnie kocha powinien wystarczyć. Czy Boża
miłość wystarcza ci?

Szatan znalazł drogę dojścia do serc Adama i Ewy przez wykorzystanie
ich słabości. Boża miłość powinna być dla nich wystarczająca, lecz on
przekonał ich, że tak nie jest.

Rodz.
3,4     Na to rzekł wąż do kobiety: Na pewno nie umrzecie,
3,5     lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło.
3,6     A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia i że były miłe dla oczu, i godne pożądania dla zdobycia mądrości, zerwała z niego owoc i jadła. Dała też mężowi swemu, który był z nią, i on też jadł.

Zastąpienie Boga
Szatan jest dobry w biznesie zastępowania. Sam upadł (gdy był
Lucyferem), gdy zechciał zastąpić Boga. Później potworzył bałwany,
przekonując ludzi do oddawaniu im czci, zamiast prawdziwemu Bogu.
Teraz, nieustannie rozprasza nas, abyśmy nie skupili się na Bogu i nie
spędzali czasu na komunii z Nim. Przekonał nas, że jest coś więcej, że
poznanie Boga nie wystarczy, że są bardziej zabawne sposoby na
spędzenie czasu.

Jeśli masz rodzinę to wyobraź sobie jak niszczące byłoby to, gdyby ci
twój współmałżonek powiedział, że lepiej by było dla niego (dla niej),
gdyby wyszła za sąsiada. Twoja miłość nie wystarcza i zostajesz
zastąpiony. W rzeczywistości w taki rodzaj duchowego cudzołóstwa
wpędzamy Boga, gdy decydujemy, że Jego miłość nam nie wystarcza.

Zadowolenie.
To do czego dochodzimy, zatem, to zadowolenie.
Może to być tematem następnego kazania, lecz nie przechodź nad tym do
porządku dziennego. Zadowolenie jest jednym z najbardziej
niedocenianych ze wszystkich atrybutów, jakich Bóg od nas oczekuje.
Łatwo jest myśleć, że wszystko jest w porządku w Bożych oczach, dopóki
nie palimy, nie pijemy, nie przeklinamy, lecz jestem przekonany, że
Bogu również zależy na naszym pragnieniu, aby być zadowolonym z Jego
miłości, jak z niczego innego.

Zadowolenie jest definiowane przez Holman’s Biblie Dictionary jako:
„wewnętrzne zadowolenie, które nie wymaga zmian w zewnętrznych
okolicznościach’.

Jak to zastosować?
To jest rzeczywisty kręgosłup tych 5 lekcji na temat Bożej miłości. On
pokazuje nam, że kocha nas bardziej niż my jesteśmy wstanie zrozumieć.
My powinniśmy używać tego, aby sobie przypominać o tym, co jest ważne.
Gdy jesteśmy zmartwieni, że nasz szef zrugał nas, to powinniśmy się
powstrzymać i pomyśleć sobie: „Tak, lecz Bóg kocha mnie tak bardzo, że
adoptował mnie”. Gdy jesteśmy rozczarowani sobą, czujemy się
bezwartościowi, ponieważ jakiś grzech wydaje się nie do pokonania,
zatrzymajmy się i powiedzmy: „Lecz Jezus kochał mnie, nawet wtedy, gdy
byłem grzesznikiem”.

Jest to istota, której zrozumienie pozwoli nam zdjąć wzrok z nas samych
i okoliczności i przenieść go  na NIEGO.

topod

Bóg cię kocha 4

Bóg kocha nas tak bardzo, że dał nam Swoje Słowo.

Jedną z najwspanialszych sposobów w jaki Bóg zademonstrował Swoją miłość do Swoich ludzi to fakt, że przekazał im Swoje Słowo. Przede wszystkim, wydaje się, że może się to nie równać z oddaniem życia za nas, gdy jeszcze byliśmy grzesznikami. Niemniej jednak ta miłość jest niezmierzona i poszła dalej dając nam Jego spisane Słowo

Biblia: list miłosny.
Po raz pierwszy spotkałem moją żonę w wyniku zakładu. Nasze siostry
były przyjaciółkami, więc przygotowały posiłek i zaprosiły kilka par oraz nas. Byliśmy jedynymi samotnymi w tym towarzystwie.
Znaleźliśmy się w bardzo niezręcznej sytuacji. Ja bałem się podejść do
niej i porozmawiać, ponieważ wszyscy wiedzieli jaki jest cel tego spotkania i patrzyli na nas czy się wreszcie zejdziemy. Zatem cały wieczór minął i nie zamieniliśmy ani jednego słowa ze sobą.

Mając doświadczenie takiego wieczoru, jak sądzisz? Czy byłoby rozsądne
z mojej strony zaproponować jej małżeństwo? Oczywiście, że nie, ponieważ nigdy nie miałem okazji poznać jej.  Z pewnością, widziałem ją, widziałem jak je, chodzi, rozmawia, lecz zwykła obserwacja kogoś nie może równać się z poznaniem tej osoby. Jedyny sposób, aby poznać tą osobę to rozmowa,
słuchanie słów, która ona mówi.

Powtórzmy znów : Nie możesz kogoś kochać, dopóki nie znasz go i nie możesz znać go dopóki nie usłyszysz tego, co mówi. Nie ma, co od tego wyjątków. Bóg wie o tym a On pragnie, abyśmy Go poznali. Z pewnością zna nas bardzo dobrze, lecz Jego pasją to nasze poznanie Jego Osoby.

On nas zna:

Jer 12,3     Lecz, Panie, Ty znasz mnie, widzisz mnie,
zbadałeś, że moje serce jest przy tobie.

Łuk 16,15     I powiedział im: Wy jesteście tymi, którzy chcą uchodzić w oczach ludzi za sprawiedliwych,  lecz Bóg zna serca wasze. Gdyż to, co u ludzi jest wyniosłe, obrzydliwością jest przed Bogiem.

On chce, żebyśmy Go poznali:

Ps. 91,14    …., Wywyższę go, bo zna imię moje.

Ps. 25,4     Panie, wskaż mi drogi swoje, Ścieżek swoich naucz mnie!

Flp. 3,8     Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa

Ostrzeżenie:
Mt  7,21     Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie.
7,22     W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy
demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?
7,23     A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

Powinno być tak:

J 10,14     Ja jestem dobry pasterz i znam swoje owce, i moje mnie znają.

W jaki sposób traktujemy Jego Słowo?

Wielu ludzi mówi:

– Próbuję czytać Biblię, lecz jakoś nie mogę do tego do przywyknąć.

Jeśli tak jest z tobą, to namawiam cię do tego, abyś podszedł do czytania Jego Słowa z nastawieniem, że jest to po prostu list miłosny. Jest pełen historii o Bogu ukazującym, jak bardzo kocha Swoich ludzi. Gdy czytasz o tym, jak Bóg ratuje Izraelitów, o Danielu w lwiej jamie, o śmierci Jezusa, o powrocie Jezusa, spróbuj zobaczyć w tym miłość. Miłość, którą Bóg ma dla swoich ludzi, miłość, którą On kocha CIEBIE. Taki jest cel przekazania nam Jego Słowa – pokazać nam jak bardzo Bóg nas kocha. To dlatego dzieci lubą tą piosenkę:

Jezus bardzo kocha mnie,  Tak Biblia mówi mi.

создание оптимизация продвижение сайтов

Bóg cię kocha 3

Jezus kochał nas, kiedy jeszcze byliśmy grzesznikami.

W Przyp. 7:3 czytamy: „wypisz je (Słowo Boże) na tablicy swojego
serca!” Istnieje różnica między słowem, które dostaje się do głowy, a
tym zapisanym w sercu. Dzięki „zapisaniu w sercu” będziesz mógł chodzić
w prawdzie, którą te wersety zawierają.

Rzym
5,8     Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł.

Powyższy wers robi wyraźnie rozróżnienie między trzema rzeczami:
1) Bóg nas kocha.
2) Chrystus za nas umarł.
3) Naszym grzesznym stanem, gdy za nas umarł.

Zwrot „bezwarunkowa miłość” stał się tak powszechny, a szczególnie w
kręgach chrześcijańskich, że może trzeba wrócić i odnowić jego
znaczenie. Jeśli możemy to zrobić, dojść do tego, co rzeczywiście ono
znaczy, co to znaczy być bezwarunkowo kochanym przez Boga, odnajdziemy pokój, radość i wolność jakich nigdy wcześniej nie bylibyśmy wstanie sobie nawet wyobrazić. Jednym z najbardziej skutecznych planów
przeciwnika jest to, aby trzymać nas od tej prawdy z dala. Chce, abyśmy
byli zbyt zajęci oglądając się wstecz w oczekiwaniu na piorun, który
spadnie na nas jako kara za nasz ostatni upadek, żeby skupić nasz wzrok
na Tym, który nas kocha.

Trzeba się poprawić, aby otrzymać Jego miłość.
Wyobraź sobie ten werset: „Ponieważ Bóg tak umiłował świat, że gdy już
poprawili swoje postępowanie, On posła swego jednorodzonego syna…”  Nie tak jest napisane, prawda? Bóg posłał Swego Syna i Jego Syn umarł za nas, gdy jeszcze byliśmy grzesznikami!

Rzym 3:23 mówi nam o tym, że wszyscy zgrzeszyliśmy i odpadliśmy od
Chwały Bożej. My wszyscy. Oznacza to, że Boża miłość, wspomniana w Rzym
5:8, powyżej, jest dostępna dla nas wszystkich. Nie jest ona po prostu
dla „dobrych” ludzi.

Zarówno wtedy jak i teraz.
Ma to zastosowanie również dziś, dla nas. Choć możemy być
chrześcijanami zbawionym z łaski, ciągle upadamy. Niektórzy mogą się
sprzeczać, że nie jesteśmy już więcej nazywani grzesznikami, lecz taka
jest istota rzeczy. Dobrym wersem jest Rzym 3:3, który mówi, że ci którzy grzeszą (w tym przypadku grzechem jest nasza niewiara) nie niweczą wierności Bożej. Nie możesz spowodować, aby Bóg przestał cię kochać.

Bardzo ważne jest zwrócić tutaj uwagę na to, że chrześcijanie nie są moralnie wyżsi od nie-chrześcijan. Łatwo jest pomyśleć o sobie jako o
„dobrych” ludziach, lecz to nie tak. Faktycznie, jeśli jest tak to dlatego jestem chrześcijaninem, że jestem takim moralnym bankrutem. Moje upadki, grzechy i niepowodzenia pokazują, że potrzebuję Zbawiciela.

Bądź dobry ze względu na dobroć.
Większość amerykańskich dzieci zna taki stary refren: „On wie, czy byłeś dobry czy zły, więc bądź dobry ze względu na dobroć”. Wspominając
Świętego Mikołaja, przypominamy o tym, że prezenty są dawane zgodnie z
tym, jak się zachowywaliśmy.

Dobrą nowiną jest to, że Bóg nie może być mieszany ze Świętym Mikołajem. Boża miłość do nas nie jest uzależniona od naszego zachowania.  Jeśli kiedykolwiek zacząłeś wątpić w Bożą miłość do ciebie, wróć i czytaj Rzym 3, a szczególnie wersy cytowane powyżej. Czytaj przypowieść o Synu Marnotrawnym. Spójrz w lustro i powtarzaj sobie w kółko, że nie możesz spowodować, aby Bóg przestał cię kochać.
On kocha cię stale, choć ty grzeszysz.

продвижение сайта

Bóg cię kocha 2#Wiliams James

Bóg kocha nas
wystarczająco mocni, aby oddać swoje życie za nas.


Jest mało prawdopodobne, aby ktoś czytający te słowa nie słyszał o tym,
że Jezus umarł za nasze grzechy, lecz po usłyszeniu tego setki razy w
ciągu wielu lat może się okazać, że ta prawda traci swój wpływ.
Poddanie się śmierci w nasze miejsce jest największym przykładem na to,
jak bardzo Bóg nas kocha.

1 Jana 3:16 nie jest tym samym co J 3,16, lecz oba wersy wspominają
to, że miłość była bardzo zaangażowana w dzieło Kalwarii. Jeden wers
mówi o ofierze, którą poniósł Ojciec, a drugi przypomina nam o miłości, którą Jezus okazał nam:

J 3,16     Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.

1 J 3,16     Po tym poznaliśmy miłość, że On za nas oddał życie swoje; …

Spotykałem przez lata wielu chrześcijan, którzy faktycznie stracili z pola widzenia to, jak bardzo Bóg ich kocha. W rzeczywistości, najgorsze okresy w moim życiu niemal zawsze powodowały, że nie pamiętałem o Bożej miłości do mnie.

1 Jana 3:16 mówi, że definicja miłości jest zawarta w dziele śmierci Jezusa na Krzyżu. Każda kropla krwi jest dla ciebie. Każda kropla. Została wylana, abyś mógł zawrzeć z Bogiem przyjaźń, która nigdy się nie zakończy.

Proszę, nie pozwól Bóg kocha nas wystarczająco mocni, aby oddać swoje życie za nas.#na to, aby to króciutkie, w porównaniu z innymi, studium, dlatego, że jest krótkie, nie pozwoliło na wpływ prawdy w nim zawartej. Czytaj te wersy stale i wciąż, kilka razy dziennie jeśli trzeba, rozważaj je, rozmyślaj, dopóki nie dojdziesz do rzeczywistej głębokości Bożej miłości dla ciebie.

J 13,1    Jezus….umiłowawszy swoich, …., umiłował ich aż do końca.
15,13     Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich.
10,11     Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce.

Rzym.
5,8     Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami,  Chrystus za nas umarł.

aracer

Bóg cię kocha 1

Bóg kocha nas na tyle mocno, aby nas zaadoptować.

W Przyp. 7:3 czytamy: „wypisz je (Słowo Boże) na tablicy swojego serca!” Istnieje różnica między słowem, które dostaje się do głowy, a tym zapisanym w sercu. Dzięki „zapisaniu w sercu” będziesz mógł chodzić w prawdzie, którą te wersety zawierają. Jest to pierwsza część studium o tym, jak Bóg nas kocha. E-maile jakie dostaję dzięki moim stronom internetowym ujawniają wiele rzeczy, lecz jeden temat trzeba koniecznie zrozumieć tzn. to, jak bardzo Bóg kocha ciebie i mnie.

Szczególnie wybrani.
W okresie mojego dzieciństwa na naszej ulicy była rodzina, która miała adoptowane dzieci. Ponieważ nigdy nie spotkałem nikogo, kto by był adoptowany, więc zapytałem te dzieciaki, jak to jest. Dowiedziałem się, że ich rodzicie powiedzieli im, że słowo „adoptowany”  oznacza „szczególnie wybrany”.

Po fakcie, stało się dla mnie jasne, że powiedziano tym dzieciom, coś bardzo wielkiego. Mówiąc im, że ich te dzieci zostały „szczególnie wybrane”, powiedzieli im w istocie: „Nie zaczynaliście jako członkowie naszej rodziny, lecz przyjęliśmy was i uczyniliśmy swoimi dziećmi. Macie wszystkie przywileje i korzyści z bycia nimi. Pokochaliśmy was,  strzeżemy was, uczymy, zaopatrujemy i troszczymy się o was, a gdy już wszystko to się skończy, otrzymacie dziedzictwo.

Biblia mówi, że jeśli zaufałeś Jezusowi to zostałeś adoptowany przez Ojca, Boga wszechświata. Jesteś Jego dzieckiem. On da ci Swoje nazwisko, ochronę, zaopatrzenie, dziedzictwo i co najważniejsze – Swoją miłość. Nie można tego lekko traktować. Jest to niesamowity dar i to  taki, o którym nieprzyjaciel nie chce ci przypominać. Przyjrzyjmy się kilku fragmentom:

Rzym
8,14    Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi.
8,15    Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu  ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze!
8,16     Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśm

[Pamiętaj, że „Abba” oznacza czułe słowo, bliskość, jest podobne do „tatusiu”. Nie jesteśmy stwardniałymi dziećmi, lecz Jego dziećmi, które mają dostęp do wszelkiej możliwej intymności, jeśli tylko zechcą skorzystać.

Gal  3,26     Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa.

Ef  1,5     przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej,

Tu chodzi nie tylko o życie wieczne jak pisze o tym Jan 3:16, że ci, którzy zaufali Jezusowi są przeznaczeni do życia wiecznego z Bogiem. Jakkolwiek jest to wspaniałe, nie jest to wszystko. Wchodzimy również do relacji Ojcowsko-dziecięcej wraz ze wszystkimi korzyściami wspomnianymi wyżej. On kocha nas, strzeże i zaopatruje i, co równie ważne, my poznajemy Go.

Jest to jedno z najważniejszych celów Słowa Bożego. Ci, którzy postrzegają Biblię jako zbiór przepisów i zasad, czy przewodnik tracą jej najlepszą część. Jest to list miłosny Boga, w którym On ujawnia Siebie, mówiąc ludziom stale i wciąż o Swojej miłości do nas. On podjął decyzję, aby kochać nas.

Cena adopcji.
Sam nigdy nie byłem osobiście związany z adoptowaniem dzieci, lecz wiem o tym, że jest to bardzo kosztowny proces: prawnicy, papiery, weryfikacje… to wszystko kosztuje i to wiele. Zazwyczaj jeśli jakaś para chce adoptować dziecko to na początku słyszy, że pozbędą się kilku tysięcy dolarów,  Jest to poważna przeszkoda, a jednak nie przeraża tych potencjalnych rodziców, którzy pragną wystarczająco mocno. Jeśli faktycznie chcą, aby adopcja doszła do skutku to zapłacą nawet duża cenę.

Podobnie i tutaj, aby Bóg mógł dokonać adopcji, była do poniesienie wielka cena. Kiedy przystępujemy w kościele do Stołu Pańskiego (znanego również jako: Wieczerza Pańska, Komunia, Eucharystia) przypomina nam się o cenie, która została zapłacona za to, abyśmy mogli wejść do Ojcowsko-dziecięcej relacji z Bogiem wszechświata.

Chleb reprezentuje złamane ciało Jezusa, a wino rozlaną krew Jezusa. Cena, która została zapłacona za to, abyśmy mogli być adoptowani przez Boga to złamane ciało i rozlana krew Jezusa. To dlatego Jezus powiedział uczniom (i nam wszystkim), abyśmy brali udział w Wieczerzy Pańskiej regularnie: aby pamiętać o tym, co On uczynił; o cenie; którą  zapłacił.
W porządku, a co ze „szczególnym wybraniem”?
Bez względu na to czy jest to dziecko naturalne, czy adoptowane to do faktu bycia czyimś dzieckiem należy to, że jest przejęcia dziedzictwo. Jedną ze wspaniałych rzeczy, jeśli chodzi o adopcję, z punktu widzenia rodziców jest to, że sami wybierają dziedziców. Bóg wybrał Swoich dziedziców:

Jk  2,5     Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czyż to nie Bóg wybrał ubogich w oczach świata, aby byli
bogatymi w wierze i dziedzicami Królestwa, obiecanego tym, którzy go miłują?

J 15,16     Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem ….

Jest nieszczęściem to, że takie wersety jak J 15:16 stawały się centrum kontrowersji przez wieki. Chrześcijanie czytając te fragmenty i spierając się o predestynację (przeznaczenie), tracili to, co w Słowie jest najpiękniejsze – Bóg cię wybrał; On chce cię adoptować i być twoim Ojcem. Jest to niesamowity Jego dar. Zostałeś szczególnie wybrany. Ciesz się tą prawdą!как раскрутить сайта

Wyjdz i pozostan#Cullen Brad – Artykuły

Przez wiele lat, regularnie nauczalem (raz w ciagu kazdego semestru) w humanistycznych klasach, dobrze znanego chrzescijanskiego uniwersytetu na Zachodnim Brzegu Stanów Zjednoczonych. #19 października 2002

Przez wiele lat, regularnie nauczałem (raz w ciągu każdego semestru) w humanistycznych
klasach, dobrze znanego chrześcijańskiego uniwersytetu na Zachodnim Brzegu
Stanów Zjednoczonych.

Program zajęć, tej szczególnej klasy zawierał w sobie ogólny temat: „Wiara,
życie i uczenie się”. Profesor sam uważał siebie za „współucznia”. W czasie
każdego semestru, przy każdej nowej grupie studentów, zapraszano wielu mówców,
aby dzielili się swoimi sprawami i profesjonalnym doświadczeniem w świetle
chrześcijańskiego wyznania. Wszyscy mówcy, zapraszani byli w czasie przerw
w roku szkolnym.

Zostałem jedynym z tych mówców, na temat „aktywna wiara”. Czasami towarzyszył
mi jakiś konsultant komercyjnych służb finansowych, a czasami psychiatra,
jeszcze rzadziej byli obaj razem ze mną, w tym samym czasie. Ci dwaj mężczyźni,
towarzyszyli mi często w czasie zajęć z innymi grupami. Psychiatra zaprosił
mnie do pracy z kilkoma pacjentami, którym przedstawił mnie jako „czubka,
który wierzy w demony i który pomógł innym moim pacjentom”.

Gość od służb finansowych, często zapraszał mnie do przemawiania, do tej
grupy lub innej z biznesowego stowarzyszenia, w którym był członkiem. Obaj
dzielili się swoimi doświadczeniami, jakie zdobyli ucząc się, jak skutecznie
modlić się o rezultaty w szczególności odnoszące się do uzdrowienia i innych
różnorodnych fizycznych dolegliwości.

W czasie wszystkich moich wystąpień na uniwersytecie, zawsze zdarzało się
coś niezwykłego.
Oczekiwaliśmy tego, profesor oczekiwał i nigdy się nie zawiedliśmy. W czasie
tych sesji zawsze siedzieliśmy „w kółku”. Formą tych sesji, zawsze była otwarta
dyskusja. Profesor przedstawiał mnie klasie jako bliskiego przyjaciela, którego
zna od dwudziestu lat. Mówił studentom, że znaleźli się tutaj po to, aby
wziąć udział w dyskusji na temat wiary i modlitwy, jakiej prawdopodobnie
nigdy wcześniej nie doświadczyli.

Zazwyczaj, zaczynałem te kolegialne sesje zadając pytanie:
Dlaczego tu przyszliście? – i pozwalałem, aby
– odpowiedzi zaczęły wzajemne oddziaływanie.
W czasie ostatniej sesji, młoda kobieta zapytała, co ja takiego szczególnego
wiem na
temat modlitwy? Zapytałem, o co jej dokładnie chodzi.
Mówiła dalej z niemałą wrogością:
– Dlaczego mam słuchać cię, jak mówisz na temat modlitwy – chodzi mi, o
czy jest różnica między tym, jak ty się modlisz, a jak ja?

Słuchałem cicho przez kilka sekund, w końcu powiedziałem to, o czym wiedziałem,
że jest prawdą:
– Różnica jest taka, że kiedy ja się modlę to wiem, że będzie odpowiedź dokładnie
taka, o jaką się modlę – i wyjaśniłem, jakie, mają faktycznie, znaczenie
w oryginalnym języku dwa słowa: „prosić” i „imię”.

Słowo tłumaczone jako „prosić” faktycznie znaczy „domagać się”, a słowo
tłumaczone jako „imię” faktycznie znaczy „w charakterze i autorytecie…”(kogoś).
Innymi słowy, w kontekście, w charakterze i autorytecie (władzy) Jezusa.

Zatem pierwszą rzeczą, jaką powinieneś wiedzieć: to, co mówisz, gdy kierujesz
się bezpośrednio do Boga, stanie się rzeczywistością w fizycznym wymiarze.
Musisz wiedzieć dokładnie, co to znaczy modlić się w charakterze i autorytecie
Jezusa. Po pierwsze, Jego charakter najlepiej wyraża się w tym, że chciał
pełnić wyłącznie wolę swojego Ojca, Jego autorytet jest zawarty w tym, że
Jezus, w swojej preegzystencji, stworzył wszystko we wszechświecie. Zatem
modlę się wyłączenie o to, co wiem, że jest wolą mojego Ojca i wymagam tego,
ponieważ mam autorytet Stworzyciela wszechświata i wszystkiego, co w Nim.
To rozpoczęło długą dyskusję z pięćdziesięcioma uczestniczącymi studentami.

Był tam jeden młody student, który pochodził z Puerto Rico, człowiek, który
miał żonę i dwoje dzieci. Wstał, przeszedł przez koło do miejsca, gdzie siedziałem
i powiedział nieco szyderczo:

– Ten cały intelektualny „stek”. Ja potrzebuję mocy Bożej nad moim życiem.
Moje małżeństwo sypie się i nie wiem, co robić. Pomodlisz się o mnie?

Wstałem i powiedziałem:
– Szatan nie będzie już więcej rządził twoim życiem. Związuję każdego ducha
stojącego przeciwko tobie i w autorytecie, jaki mam przez krew Jezusa Chrystusa,
mówię do każdego ducha, nie możecie się przenosić, komunikować czy wzywać
zastępstwa, opuście go teraz i nigdy nie wywołujcie zamieszania ani dyskomfortu.
Wyjdźcie i pozostańcie tam!
Młody człowiek stał tam przez kilka sekund, po chwili jego twarz, dosłownie,
błyszczała się. Powiedział:

– Więc, tutaj tkwiły moje problemy. Wiem, że jestem wolny.
Dwaj inni studenci, młody mężczyzna i młoda kobieta wyszli i powiedzieli,
że też chcą zostać uzdrowieni. Zostali!

Powiedziałem im, że każdy z nich ma ten sam autorytet, który ja mam, nie
muszą przychodzić do mnie, ale muszą zrozumieć, kim jest Jezus i gdzie jest.

Młoda kobieta, która początkowo była wrogo nastawiona, stała się jeszcze
bardziej wroga.
Powiedziała:
– Myślisz, że źle jest chodzić do lekarzy?!
– Nie zawsze to jest prawdą, lecz chcę zapytać tych dwoje, którzy właśnie
zostali uwolnieni od chorób, co dobrego zrobili dla nich lekarze? poza tym,
że powiedzieli im to, co im się wydawało, że jest nie w porządku.

Spojrzałem na nich i zapytałem:
– Czy to prawda?

Potwierdzili kiwając głowami.

Teraz miała już czerwoną twarz i powiedziała:
– Myślę, że jesteś obrzydliwy.
– Bardziej niż o tym wiesz, bardziej niż wiesz.

Profesor zamkną sesję, mówiąc:
– Rzeczywiście, ożywiona dyskusja jak zwykle, ale niestety jesteśmy już po
czasie. Jeśli ktoś chce mieć kopie czegoś, co Brad napisał na poruszane tematy,
zatrzymajcie się na chwilkę u mnie w biurze i dam wam.

Klasa rozeszła się, a niektórzy studenci zatrzymali się, aby mi podziękować.
Obserwowałem młodą kobietę, która była wrogo nastawiona, jak wychodzi z pomieszczenia.

Pojechaliśmy z profesorem jego samochodem do pobliskiej restauracji na śniadanie.
Powiedział:
– Przypuszczam, że wiesz, iż ten sympatyczny rudzielec, który tak się złościł
jest córką dyrektora szkoły.
– Niezły problem, czy zostaniesz przez to zwolniony? – zapytałem.
Zapewnił mnie, że dyrektor bardzo popiera i słyszał o zamieszaniu, jakie
spowodowałem poprzednimi razy, a nawet pytał profesora, czy powinienem być
zapraszany do głoszenia w „kaplicy”.

Kilka dni później zadzwonił do mnie. Powiedział:
Nigdy nie uwierzysz, kto właśnie wys
– zedł z mojego biura.
Wymienił jej imię, córka dyrektora! Weszła i powiedziała mu, że była tak
wściekła na „tego człowieka”, że gdy wróciła do domu, poszła do swojej sypialni
i powiedziała Bogu:
„Jeśli taki wstrętny człowiek może otrzymywać odpowiedzi na swoje modlitwy
to, dlaczego ja nie?
Rozważała opuszczenie swojej klasy do końca semestru, ponieważ lekarze stwierdzili
u niej
mononukleozę i powiedzieli, żeby odpoczęła. Powiedziała profesorowi, że
to, co ją najbardziej zdenerwowało, to moje pytanie:, co dobrego zrobili
dla nich lekarze? Powiedziała tak:
– Powiedziałam Bogu, co dobrego zrobili dla mnie lekarze, poza tym, że powiedzieli
mi, co jest nie w porządku. Chcę być uzdrowiona i Bóg uzdrowił mnie. Czuję
się świetnie! Proszę podziękuj Bradowi i powiedz, że przepraszam za to, iż
byłam tak destrukcyjna.
Profesor mówił dalej:
– Powiedziałem jej, że nie była destrukcyjna, ponieważ to faktycznie sprawia,
że wielu innych łatwiej jest się zaangażować w dyskusję. Zawsze ktoś jest
zły, gdy Brad przyjeżdża.

Poza tym – to jest istotą wszystkiego jest doprowadzić ludzi do miejsca,
w którym chcieliby wyłącznie woli Bożej i domagali się tego. Brad nie wierzy,
aby Bóg chciał, żeby ktokolwiek chorował, jest w tym moc. Po czym opowiedziałem
jej, jakie miałem przez lata problemy z plecami i jak zostałem uzdrowiony.

Obaj śmialiśmy się i to zakończyło rozmowę.

Jest dostępna doskonała książeczka, która dostarcza więcej szczegółów, jak
osiągnąć wiarę, o której Jezus mówił, że każdy, kto uwierzy w Niego, może
mieć.

Można ją za darmo otrzymać zamawiając prze e-mail:
brad@ministryofspirit.com
продвижение сайта

Słowa, które zmieniły moje życie#Cullen Brad – Artykuły

Slowa, które Jezus dal jako instrukcje, w jaki sposób, otrzymac ten sam rodzaj wiary, której On uzywal do czynienia cudów i powiedzial, ze mozemy ja miec, – aby robic te same rzeczy, najlepiej moga byc opisane jako: intensywny, nieustepliwy, niekonczacy sie poscig AZ DO otrzymania.# Listopad 12, 2002

Słowa, z których każdy może skorzystać!

Słowa, które Jezus dał jako instrukcje, w jaki sposób, otrzymać ten sam
rodzaj wiary, której On używał do czynienia cudów i powiedział, że możemy
ją mieć, – aby robić te same rzeczy, najlepiej mogą być opisane jako: intensywny,
nieustępliwy, niekończący się pościg AŻ DO otrzymania. Innymi słowy, determinacja,
aby to otrzymać i odmowa rezygnacji stałego pukania, domagania się i szukania
– stale i wciąż, AŻ DO chwili, gdy otrzymamy pełną miarę, tego rodzaju wiary.

Jednym z „kamieni potknięcia”, który stał mi na drodze do osiągnięcia tego,
było powtarzania religijnego stwierdzenia, że od Boga niczego nie można wymagać.
Jest to dokładne przeciwieństwo instrukcji, których udzielił Jezus, jak otrzymać
od Boga, cokolwiek się chce.

Kiedy już raz zdałem sobie sprawę z tego, że „nie możesz wymagać niczego”,
co jest przeciwne temu, czego nauczał Jezus, zacząłem dostrzegać, że wiele
z tego, co jest w chrześcijaństwie nauczane bezpośrednio, jest sprzeczne do
tego, czego nauczał Pan. Gdy, już to raz zobaczyłem i postanowiłem iść bardziej
za Jezusem niż tym, czego większość kościołów naucza – otworzyły się przede
mną wszelkiego rodzaju rzeczy, włącznie otrzymaniem „daru” wiary.

Ponieważ często jestem proszony przez ludzi, którzy zostali uzdrowieni przeze
mnie (nie jest samo-wywyższanie się – ja nie uzdrawiam, lecz Ojciec we mnie
uzdrawia… i, jak często mówił Jezus do tych, którzy byli uzdrawiani przez
Jego dotyk… wiele razy tą samą rzecz powtórzył… „twoja wiara uzdrowiła
cię”), aby pójść z nimi do kogoś, kto potrzebuje uzdrowienia, kogoś bliskiego
czy przyjaciela-, aby zostali uzdrowieni.

Prawdopodobnie potrzebujemy wyjaśnienia opinii wyrażonych powyżej. Tak,
porównuję siebie do Jezusa. Czy to zaskakuje cię? Gniewa? Czy jesteś w jakiś
sposób przez to zmieszany? Oto, co powiedział Jezus: „każdy, kto wierzy we
mnie, będzie czynił te same cuda, które widzieliście, że ja robię, a nawet
większe”. Każdy, kto chce wiedzieć, jaki to rozdział i wiersz, proszę do mnie
napisać e-maila na adres zamieszony na końcu artykułu. Dokładny namiar zostanie
wysłany pocztą zwrotną… zupełnie za darmo. 

Kiedy wziąłem słowa Jezusa poważnie i literalnie, zacząłem działać na ich
podstawie – moja wiara zaczęła wzrastać i wzrastać. Widziałem jak ślepi odzyskują
wzrok, głusi słuch, cukrzycy i astmatycy są uzdrawiani, znikają nowotwory,
a lekarze nie mogą uwierzyć w to, co widzą. Widziałem ludzi, którzy wcześniej
nie mogli chodzić przez kilka lat, a teraz biegają i wiele, wiele więcej.
Mam świadectwa tych rzeczy…, ale to nie takie ważne.

To, co jest ważne, to fakt, że nie robię niczego, czego nie może zrobić
również każda inna osoba, faktycznie ktoś, kto mnie zna przyjąłby moje słowa,
że „jestem największym z grzeszników” z całego serca, Amen.
Mówiąc inaczej, zdolność do robienia tego, co robił Jezus nie ma nic wspólnego
z religijną „dobrocią”. Jezus został tak poirytowany kilkoma uczniami, którzy
nie byli w stanie wykonać prostego wypędzenie złego ducha, który powodował
ataki małego chłopca podobne do epileptycznych, że nazwał tych uczniów, w
oryginalnym języku, „grupą niewiernych renegatów”.

Każdy może uzdrawiać, tak samo jak Jezus uzdrawiał, postępując zgodnie z
Jego instrukcjami, które zostawił. Chciałbym również spotykać się z małymi
grupami ludzi, którzy chcą pozostawić za sobą religię i pójść za instrukcjami
Jezusa, aby otrzymać Bożą wiarę, jakiej On sam używał i powiedział, że i
my możemy. Całkowicie ZA DARMO. Po prostu przyjdź, a wcześniej powiedz Bogu,
że chcesz tego, co obiecał Jezus.

Szczegóły: brad@ministryofspirit.com
aracer