Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Pochwyć błogosławieństwo.

Czy wiesz o tym, że Ojciec chce cię błogosławić wszelkim dobrym i doskonałym darem? Problem polega na tym, że nie zawsze rozpoznajemy błogosławieństwo, gdy przychodzi. Często jest lekceważone, ponieważ przychodzi w taki sposób, którego się nie spodziewamy i jako coś, czego nie oczekujesz.

W ew. Łuk 19.40-44 czytamy:
I odpowiadając, rzekł: Powiadam wam, że jeśli ci będą milczeć, kamienie krzyczeć będą. A gdy się przybliżył, ujrzawszy miasto, zapłakał nad nim, Mówiąc: Gdybyś i ty poznało w tym to dniu, co służy ku pokojowi. Lecz teraz zakryte to jest przed oczyma twymi. Gdyż przyjdą na ciebie dni, że twoi nieprzyjaciele usypią wał wokół ciebie i otoczą, i ścisną cię zewsząd. I zrównają cię z ziemią i dzieci twoje w murach twoich wytępią, i nie pozostawią z ciebie kamienia na kamieniu, dlatego żeś nie poznało czasu nawiedzenia swego.

Bóg zstąpił, w odpowiedzi na modlitwy, z największym błogosławieństwem, jakie ten naród mógł sobie wyobrazić. Stało się to jednak w taki sposób, jakiego nie oczekiwali, więc nie rozpoznali Jezusa Chrystusa, jako Boży dar dla nich. Nie pochwycili Bożego daru i stracili błogosławieństwo. Wtedy Pan zasmucił się i opuścił ich. Jego nieobecność sprawiła, że wszedł wróg.  Wiemy o tym, że cesarz rzymski Tytus zniszczył Jerozolimę i świątynię w 70 roku n.e. Nie pozostawił kamienia na kamieniu.

Trudna lekcja.
Bardzo ważne jest, abyśmy nauczyli się tego, jak pochwycić błogosławieństwo, które Bóg ma dla nas. Gdyby nagle niespodziewany czek na 1000$ pojawił się w skrzynce pocztowej, to podziękowałbyś Bogu i wykorzystał czek. Lecz zdarza się czasami, że błogosławieństwo przychodzi w mniej oczywistej, nowej postaci. Jeśli nie przyjmujemy Bożego daru, to odrzucamy go. Wtedy Jego przychylność może nas opuścić i wydarzyć się katastrofa, ponieważ, w wyniku odtrącenia Bożego daru, dopuszczamy do działania przeciwnika.
W lecie 1999 roku spotkaliśmy w samolocie rodzinę DeCarol Williamson. Opowiedzieli nam, że mieszkają na farmie, zajmują się hodowlą koni arabskich i zaprosili nas, abyśmy ich odwiedzili i zobaczyli konie. Gdy tam byliśmy wszystkie źrebaki brykały i były bardzo żwawe z wyjątkiem jednego, który znajdował się w zagrodzie sam. Gdy Carol zapytała:
– Dlaczego ten nie jest razem z innymi?
– Ten źrebak ma zdeformowane kolana – wyjaśnił pan DeCarol – trzymamy go więc razem z matką dopóki nie pokryjemy jej ponownie. Wtedy będziemy musieli uśmiercić go.
Miał zaledwie dwa dni, a jego kolana nie były proste lecz wygięte do przodu – brakowało niezbędnej w tym miejscu kości kolanowych. Carol wybuchła pod wewnętrznym przymusem:
– O nie! Czy możemy się niego pomodlić?
Kilkoro z nas zebrało się wokół źrebaka i modliło się, aby Bóg dokonał cudu z jego kolanami.
Dwa tygodnie później odebraliśmy telefon, że Pan uzdrowił źrebaka! Byliśmy tak podekscytowani! Bóg, który dostrzega spadającego wróbla okazał również miłosierdzie dla źrebaka. Pół roku później odwiedziliśmy ich ponownie i „nasz” konik był tam, biegając jak wiatr. Przypadkowo weterynarz, który zdiagnozował stan jego kolan, zatrzymał się przy nas i stwierdził niechętnie:
– To cud, nie ma  żadnego innego wyjaśnienia tego, co zaszło w jego kolanach.

DeCarol wziął nas na bok i powiedział, że Bóg powiedział do niego, że ma dać tego źrebaka mojej żonie! Od dzieciństwa Carol kochała konie. Któregoś wieczora, na samym początku przebudzenia, leżała na podłodze i miała wizję białego konia z rozdętymi nozdrzami, na którym podjeżdżał do niej Jezus.
– Jedź – powiedział do niej.
– Nie umiem – odpowiedziała – nie wiem jak się jeździ. Za bardzo się boję.
W tej wizji Pan wziął ją za rękę, wciągnął ją na konia za Siebie i oboje popędzili jak wiatr. Była przekonana, że ta wizja oznaczała, że gdy pójdzie do nieba, to Pan da jej konia takiego jak Jego koń z Biblii i będzie umiała na nim jeździć.
Gdy DeCarol dał jej tego konia, byliśmy początkowo bardzo  podnieceni, lecz zaraz zaczęliśmy przeliczać koszty. Co zrobimy z koniem, wartym 45.000$? Poza tym, zupełnie nic nie wiedzieliśmy o koniach, a nie chcieliśmy robić sobie kłopotu. Po prostu nie mogliśmy wziąć tego rodzaju, ekstrawaganckiego błogosławieństwa Pańskiego. Nie wiedzieliśmy, co z tym zrobić, ani jak zareagować.  Po zastanowieniu zdecydowaliśmy, że nie możemy go przyjąć, więc DeCarol będzie go trzymał dla Carol. Mieli go trenować, opiekować się nim i pracować z nim, lecz pół roku później nad farmą Williamsów przeszła straszliwa burza. Gdy usiłowali wprowadzić roczniaki do stajni, konie były bardzo spłoszone. Popędziły i koń Carol wpadł na płot, złamał obie przednie nogi i musiał zostać uśpiony.
Gdy usłyszeliśmy tą wiadomość, wołaliśmy:
– Boże, dlaczego?
Przeciwnik wykorzystał właśnie to, czym nas Bóg pobłogosławił, aby odebrać życie źrebakowi. Gdy przynieśliśmy to Panu w modlitwie, pokazał nam, że nie przyjęliśmy daru, który Bóg nam dał. Nie ufaliśmy Mu wystarczająco, aby ten dar pochwycić.
Ostatnio, dwa i pół roku później, znów byliśmy u Williamsów. I znów DeCarol  miał przekonanie, że Pan chce, aby dał Carol innego konia. Popatrzyliśmy na siebie z Carol i powiedzieliśmy:
– Tym razem weźmiemy ten dar. Panie, bez względu na to, co to jest, bierzemy ten dar bez pytań.
Wtedy DeCarol wyjaśnił, że choć źrebak jest szary, w ciągu pięciu, sześciu lat jego maść zmieni się na białą. Wtedy Carol przypomniała sobie wizję z białym koniem, którą miała w ’94 roku. Myślała, że to miał być biały koń Pana, lecz wtedy Pan pokazywał jej wizję daru, który miał jej przekazać. Bóg jest Bogiem drugiej szansy. Jest Bogiem odnowienia i tym razem pochwyciliśmy dar, którym nas Pan obdarował.

Dar przebudzenia.
Błogosławieństwo przebudzenia jest jak ten mały konik. Bóg przyszedł do nas z tą dziwną rzeczą, o którą nawet nie prosiliśmy. Powiedział:
– Chcę was błogosławić tym wspaniałym darem.  Jak na dar Pana w postaci źrebaka, tak i tu wielu powiedziało np.: „
– Co z nim zrobimy?
– Tak naprawdę, to nie możemy go przyjąć, prawda?
– Jesteśmy tak zajęci, co zrobimy z darem przebudzenia?
– Kto się o to zatroszczy?
– Naprawdę,  nie mamy czas na to.
– Lepiej było, gdy było tak jak wcześniej.
– Może znajdzie sobie kiedyś jakiś lepsze miejsc.

Ci ludzie nie wzięli daru mając wyraźnie logiczne wyjaśnienia. Może nie podobał im się wygląd, a może zdawali sobie sprawę z tego, że będzie to wymagało bardzo intensywnej pracy? Powiedzieli więc:
– Dzięki Ci Boże. Może to jest dobre dla tych gości w Toronto i jeszcze gdzieś tam, ale ja myślę, że najlepiej będzie jak to tam pozostanie i niech oni się o to troszczą. Ja raczej podziękuję.”  Nie przyjęli Bożego daru i wiele przebudzeń, które Duch Święty rozpoczął, zanikło, gdy przyszedł przeciwnik i wykradł je. To zasmuca serce Ojca, że jego ludzie nie chcą wziąć jednego z największych darów jakiego Pan może udzielić.

Czym Bóg chce cię obdarować? Może ci się wydawać, że inwazja Królestwa Bożego może  być niewygodnym narzuceniem. Wydaje się, że będzie mnóstwo pracy, niewygody i wydatków, lecz z pochwyceniem przebudzenia wiąże się niesamowite błogosławieństwo. Nie chcemy być jak Izrael, który stracił błogosławieństwo Jezusa, ich Mesjasza, dlatego że spodziewali się kogoś innego.
Czy to przebudzenie nie wychodzi naprzeciw twoich oczekiwań? Czy rzeczywiście mówisz:
– Jestem zajęty.

Jeśli tak, to być może, że Bóg ukrywa błogosławieństwo przed twoimi oczami. Tłumy ludzi nie rozpoznały swojej godziny nawiedzenia. Bóg zstąpił w swej cudownej obecności. Uchwyć się Jego obecności i mocy. Posłanie jest proste: Nie strać swojej godziny nawiedzenia.
Podejmij to, co Bóg ma dla ciebie, bo inaczej przyjdzie przeciwnik i ukradnie ci błogosławieństwo.
Pokutowaliśmy z Carol, gdy zdaliśmy sobie sprawę z tego, na co pozwoliliśmy wrogowi i Bóg dał nam następnego źrebaka. Wierzę, że Bóg da również tobie następną szansę. Bóg mówi teraz:
– Mam dla ciebie przebudzenie.

Nie bój się, pochwyć Jego dar.

 раскрутка сайта

Jak pastorzy utrzymują płonący ogień

Nigdy nie zapomnę niedzielnej nocy, nabożeństwa kończącego obchody siódmej rocznicy odnowienia naszego kościoła przez Ducha Świętego. Kaplica była wypełniona, Boża obecność potężna, czas posługi namaszczony. Odwiedził nas John Arnott i modlił się za potrzebujących. Człowiek, który po raz pierwszy doświadczył spotkania z mocą Bożą, leżał opodal mnie odpoczywając na podłodze.
Ktoś inny właśnie został natychmiast uzdrowiony z chronicznego bólu wywołanego źle zrobioną operacją. Ponownie Bóg objawiał swoją moc spragnionym sercom. Spojrzałem w górę i zapytałem:
– Panie, jak to możliwe, że byłeś wierny nieustannie nawiedzając nas przez tyle lat?

Jestem zdumiony prężnością przebudzenia, jakie zaczęło się w Toronto w 1994 roku.
Mam ten przywilej, że jestem pastorem seniorem jednego z kościołów dotkniętych przez Toronto Belssing i często ludzie pytają mnie:
– Czy to będzie trwałe?
Chcą również wiedzieć:
– Co dzieje się teraz?
Możemy szczerze odpowiedzieć, że Bóg nieustannie objawiał Swoją moc, budując nas wśród trwałego przebudzenia.

Nasz kościół wzrasta czterokrotnie, nasz zespół pastorski z dwóch osób do siedmiu. Wielu zostało zbawionych, uzdrowionych, uwolnionych, wielu wprowadzonych do służby czy na misje. Obecnie pracujemy na ulicach, w więzieniu i z samotnymi rodzicami. Nasze długi spadły, wiara wzrosła; a przecież nie zawsze tak było.


Zanim przyszedł 1994 rok.

W styczniu 1994 roku służba była bardzo trudna, w naszym kościele brakowało pieniędzy i ochotników, aby obsłużyć potrzeby niezbyt wielu członków. W jaki sposób mieliśmy kiedykolwiek zdobyć świat wokół nas dla Boga? Byłem w impasie. Wiedziony niewidocznymi obawami, stałem się w imię służby Bogu „gorliwym kontrolerem.”
Moja służba, małżeństwo i osobista społeczność z Bogiem cierpiały z powodu wewnętrznych, nie wyleczonych ran. Poddałem się duszpasterstwu i zobaczyłem jak wiele moich problemów dotyka wszystkich wokół mnie.
Przypadkowo w tym samym miesiącu rozpoczęło się przebudzenie w miejscu obecnie znanym jako Toronto Aircfraft Christian Felloship, odległym zaledwie o 45 minut jazdy samochodem od naszego kościoła. Wkrótce niektórzy z naszych członków zaczęli przekazywać żarliwe relacje ze zgromadzeń tej społeczności. Byłem podejrzliwy, jako „mądry” pasterz ostrzegałem ich przed pogonią za tym błogosławieństwem Ducha Świętego. Znałem niektórych ludzi z tego „lotniczego kościoła,” bo dorastałem w tej okolicy. Czułem się tak jak Natanael, gdy usłyszał, że Jezus pochodzi z Nazaretu: „Czy może cokolwiek dobrego pochodzić stamtąd.?”
Ostatecznie, ponaglany przez żonę, pojechałem na uroczysty obiad dla pastorów w starej kaplicy w maju 1994. Dla duchowego wsparcia zabrałem ze sobą przyjaciela. W czasie spotkania, pewien łagodnie przemawiający baptystyczny pastor, Steve Long, polecił nam, abyśmy usiedli na krzesłach w kręgu. Natychmiast kilka osób położyło na mnie ręce i zaczęło się modlić cicho. Brak hałasu bardzo obrażał mój zielonoświątkowy tradycjonalizm. Nie w taki sposób wyobrażałem sobie przebudzenie, zdecydowałem się jednak przyjąć ich modlitwę z otwartym i pragnącym sercem. W czterdzieści pięć minut później wylądowałem na podłodze. Nic szczególne się nie stało, lecz odczułem głęboki pokój. Nie widziałem o tym, że „złapałem Boży ogień,” który później przekazywałem wielu, o których się modliłem.

Tego wieczoru Duch Święty niespodziewanie „spadł” na dwunastu z nas, gdy usiłowaliśmy zaplanować piknik dla naszego kościoła. Następnie w Pięćdziesiątnicową niedzielę przedostał się do grupy dziecięcej. W końcu wdarł się do nas, w niezapomnianą niedzielę, gdy Duch Święty działał nieprzerwanie przez trzy godziny. Ludzie płacząc, śmiejąc się, w szoku, padali, otrzymywali wizje i dar języków. Wszyscy obecni wiedzieli,  że to Bóg udzielił nam łaski nie często spotykanego, potężnego nawiedzenia.  Teraz to ja byłem oskarżany o to, że należę do ludzi goniących za błogosławieństwem, lecz już nie obchodziły mnie ludzkie opinie, chciałem odebrać wszystko, co Bóg dla mnie ma przygotowane. Co tygodniowe odwiedziny obiadów dla pastorów w Toronto, stały się dla mnie bardzo żywotną potrzebą.

Trwałe owoce
W lecie 1994 roku zdominowało mnie pytanie o to, jak dług to może trwać? Jako Zielonoświątkowiec słyszałem tak wiele historii o przebudzeniach, które przychodziły i odchodziły i zastanawiałem się, czy to będzie inne.
Wtedy, Pan przemówił do mnie bezpośrednio w czasie modlitwy, że tym razem zamierza zrobić coś więcej, niż tylko dać krótki okres odświeżenia. Gdy czytałem Pismo, Duch Święty pokazał mi, że celem tego przebudzenia jest przełamanie wielopokoleniowych więzów i wniesienie trwałej zmiany.
Zdecydowałem wtedy, że zrobię wszystko, co mogę, aby zatrzymać Jego obecność.

Pod koniec roku prowadziliśmy pierwszy tydzień spotkań. Pomimo regularnych dziur w budżecie, w jakiś sposób wyskrobaliśmy potrzebne kilkaset dolarów. Spotkania przyciągnęły wielu ludzi, w tym również innych pastorów. Obecność Boża była tak potężna, że do dziś opowiadamy o tym. Nasi ludzie pragnęli więcej, wiec dodatkowo do niedzielnych nabożeństw i codziennych wieczornych spotkań dodaliśmy jeszcze piątkowe zgromadzenia odnowy.
Ludzie zaczęli się zjeżdżać z całej okolicy, przez następne dwa lata Bóg regularnie objawiał się w czasie naszych zgromadzeń, ilość zbieranych darów wzrosła ogromnie. Mój przyjaciel został uzdrowiony z wrzodów.
Małżeństwo misjonarzy zostało uzdrowione i mogło powrócić do swojego kraju. Pewna kobieta związana praktykami New Age padła na podłogę pod mocą Bożą i wstała jako osoba wierząca w Jezusa. Pewien człowiek przez lata leczony w psychiatrycznych ośrodkach narodził się na nowo i został uwolniony od myśli samobójczych. Kobieta, która była po próbie samobójstwa, została zbawiona, napełniona Duchem Świętym i uzdrowiona psychicznie (ci wszyscy ludzie do dziś służą Bogu). Nasi stali zborownicy zostali bardziej ukierunkowani na zewnątrz – zaczęliśmy wysyłać ludzi na misje. Zostaliśmy uzdolnieni do wnoszenia odnowienia w różnych miejscach, nawet na misjach w Chinach. Bóg powołał nas do usługiwania innym pastorom i w różnych kościołach. Wstawiennictwo zakorzenione w tak wielu sercach zaczęło owocować przebudzeniem modlitwy, pojawiło się również wśród nas coś, co nazywam „ dziecięcym proroctwem.” Musieliśmy się uczyć po drodze w jaki sposób prowadzić ludzi i równocześnie nie gasić Ducha.
W tym czasie, gdy zmagaliśmy się z tym jak interpretować to, co Bóg do nas mówi, oraz jak trzymać się blisko tego, co Bóg robi, konferencje prowadzone przez społeczność w Toronto były dla nas wielką pomocą. Dzięki nim zapoznaliśmy się z całkowicie nowym zespołem wypróbowanych i godnych zaufania sług Bożych, którzy byli dla nas przewodnikami.  Gdyby nie odwaga, pasja i pokora przywództwa społeczności Toronto, wątpię czy bylibyśmy w stanie przetrwać pierwsze kilka lat nawiedzenia Ducha Świętego.

Gdy nawiedzenia stają się zwyczajem
Pomimo, że zrezygnowaliśmy z piątkowych zgromadzeń, ciągle z determinacją staraliśmy się o to, aby Boże nawiedzenia stały się normalnym zwyczajem. Zaczęliśmy prowadzić weekendowe warsztaty emocjonalnego uzdrowienia i uwolnienia, które trwają do dziś.  Nie chcieliśmy stać się duchowym stawem, lecz rzeką, więc przyjęliśmy nastawienie na chodzenie w miłości Bożej i przekazywaniu jej dalej. Zdecydowaliśmy, że podejmiemy wszelkie wysiłki, aby błogosławić inne kościoły i służby, przekazując im namaszczenie, którego Pan nam darmo udzielił.
Oddaliśmy się również sprawie modlitwy. Mamy poranne modlitwy, wieczorne spotkania wstawiennicze, modlitwy przed i w trakcie nabożeństw. Dwukrotnie zostaliśmy poprowadzeni do czterdziestodniowego okresu zbiorowego post i modlitwy. W obu przypadkach doświadczyliśmy cudownych uzdrowień w tym uzdrowienia z bardzo zaawansowanego raka.
Wierzę, że ta sama przyczyna, która sprowadziła tutaj Ducha Świętego zatrzyma Go z nami – pragnienie i pokora. Przez lata byłem zdecydowany wprowadzić do mojego kościoła przebudzenie własnymi wysiłkami w modlitwie, lecz modlitwa i post muszą nas prowadzić w dół ścieżki pragnienia i pokory.

Dopiero wtedy, gdy Bóg złamał mnie i upokorzył, zaryzykowałem wizytę w miejscu, gdzie Bóg już wcześniej rozpalił ogień.
Natychmiast otrzymałem osobiste przebudzenia i przeniosłem go do naszego kościoła. teraz widzę, że to pragnienie i pokora, powodują „łatwopalność” naszej duszy, gdy zbliża się do ognia Boże. Modlę się o to, aby nasze pragnienie przyćmił wszystkie inne pragnienia oraz żebyśmy pozostali na tyle pokorni, aby pójść na każde miejsce i zrobić wszystko, aby Go doświadczyć!

комплексное продвижение сайта интернет

Moc wytrwałości.

Mój mąż, Bill, bardzo lubi głosić na temat mocy wytrwałości. Bierzemy udział w tym poruszeniu Ducha, częściowo dzięki uporowi Billa, on po prostu utknął w jednym miejscu służby na osiemnaście lat. Na samym początku pracy przeczytaliśmy, że w naszej dawnej denominacji pastorzy utrzymują się na swoich stanowiskach średnio około osiemnaście miesięcy. Wiedzieliśmy zatem, że jeśli się przeprowadzimy, to bez względu na to, co nas tam spotka, będzie to tylko powtórzeniem w nowym miejscu działania „tych samych ludzi o innych twarzach.”
Do 1993 roku byłam całkowicie zniechęcona. Wyzwania przygniotły mnie. Tak często zastanawiałam się, czy aby nie jesteśmy w niewłaściwym miejscu. Czy Bóg chciał od nas, abyśmy poszli za ciosem wiary? Może mieliśmy głosić do innych ludzi i serc? Może inna ziemia byłaby bardziej miękka i podatna na przyjmowanie? To, co odkryliśmy w 1994 po naszej pierwszej wizycie w Toronto, to fakt, że Bóg przygotował dla nas błogosławieństwo na całe życie. Trwa to już tutaj od ponad siedmiu lat.  Bill lubi fragment Pisma z 2 Król. 13, gdzie czytamy o tym, jak król Izraela ostatni raz odwiedza umierającego Elizeusza.
– Ojcze, ojcze – woła król – rydwanie Izraela i jego konnico.
Innymi słowy: co się z nami stanie?
Elizeusz kazał mu otworzyć okno i wystrzelić z łuku strzałę. Gdy Elizeszu trzymał swoje ręce na rękach króla, razem wystrzelili strzałę. Elizeusz ogłosił:
– Strzała zwycięstwa od Pana.
Wtedy nakazał królowi zrobić coś dziwnego.
– Zabierz strzały i uderzaj nimi o ziemię.
Król bojaźliwie uderzył o ziemię trzy razy i przestał.
– Dlaczego przestałeś? Gdybyś tylko uderzył sześć lub siedem razy, doszczętnie pobiłbyś wroga. Lecz skoro tak, uderzysz go tylko trzy razy.
Jakie działanie powoduje, że odnosimy nad przeciwnikiem chwilowe zwycięstwo, lub zadajemy mu zupełną klęskę? Tym działaniem jest wytrwałe wykonywanie tego, co nakazał Bóg, bez względu na to, jak dziwnym się to wydaje.
Przez siedem lat obserwuję kościół w Toronto goszczący obecność Ducha Świętego. Choć niektórzy w 1994 roku głosili, że to, co oni dają, nie ma wielkiego znaczenia i nie będzie się liczyło w ogóle, Toronto podjęło udzielony mu dar i nieustannie „uderzało w ziemię.” Dziś, osiem lat później, ciągle goszczą całonocne spotkania przebudzeniowe i konferencje, w których biorą udział tysiące ludzi. Oglądali nawrócenie około 40.000 grzeszników i niezliczoną ilość cudownych uzdrowień. Ponad 100.000 zdesperowanych pastorów otrzymało odnowienie ku pasji pierwszej miłości dla Jezusa i przenieśli błogosławieństwo do domu, do odległych państw.  Co by się stało, gdyby zrezygnowali po sześciu miesiącach i powiedzieli sobie:
– W porządku, zdaje się, że to wszystko, co Bóg dla nas ma.

Ja sama wraz z całym moim kościołem nie otrzymałabym błogosławieństwa. Z pewnością nie byłoby owoców na naszym krzewie winnym i wątpię, czy byłabym jeszcze dziś w służbie dla Pana.  Ten numer poświęcony jest tematowi: „Bądź wśród nas stale, Duchu Święty” (Keep Coming, Holy Spirit) – dotyczy wytrwałości. John Arnott w artykule „Uchwycenie błogosławieństwa” dzieli się swoimi uwagami na temat tego, co jest potrzebne, aby doświadczyć pełni tego, co Bóg ma dla nas. Randy Clark przedstawia raport o światowym „Stanie rzeki” zaczynając od 1994 roku. Terry Bone, pastor lokalnego kościoła, opisuje w jaki sposób Ojcowskie błogosławieństwo utrzymuje w stanie przebudzenia ich kościół. Znajdziecie tu również fragment mojej ksiązki „Keep Coming, Holy Spirit: Living in the Center of Revival” który mówi o tym, co to znaczy trzymać się najważniejszego daru, jakim obdarza Pan w czasie przebudzenia.

Być może będziecie również zachęceni do trwania.  Trwajmy w Rzece,

Melinda.

 deeo

Zaufaj Bogu i idź

Jedną rzeczą jest czytać o tym, jak świadczyć innym, a inną jest wdrożyć w praktykę to, czego się nauczyło. Mówię moim studentom:
– Jeśli chcecie świadczyć to idźcie świadczyć.
Jest to najlepszy, choć nie najłatwiejszy sposób, aby się nauczyć.
Nazywam to: „Zaufaj i idź”.  Ufaj Bogu i idź świadczyć. Moja pierwsza ewangelizacyjna próba wyglądała właśnie tak. A oto, co się stało.

Moja pierwsza ewangelizacyjna przygoda… To naprawdę się wydarzyło.
Mieliśmy wraz z moim przyjacielem Chuck’iem gorliwe serca. Studiowaliśmy już od pewnego czasu nauczanie różnych kultów, mormonizmu i świadków J. i byliśmy gotowi wyjść i „uczyć świat”.
Pomodliliśmy się, wsiedliśmy do mojego samochodu, przejechaliśmy kawałek, pomodliliśmy się, przejechali, pomodlili… Po jakiejś pół godzinie doszliśmy do wniosku, że trzeba przestać jeździć i zacząć mówić.
Następna ulica na jaką jechaliśmy miała nazwę Omega Street. Jezus jest nazwany Alfa i Omega (Obj. 1:8). Ponieważ raczej nie byliśmy zbyt pewni siebie, uchwyciliśmy się tej duchowej słomki i Omega Street stała się świadkiem naszej pierwszej próby świadczenia – to zdumiewające jak Bóg używa dziwnych rzeczy i ludzi do szerzenia Swojego Słowa.

Znowu pomodliliśmy się. Wysiedliśmy z samochodu i podeszli do jakiegoś domu. Drzwi były uchylone. Zapukaliśmy. Z wnętrza usłyszeliśmy kobietę gorączkowo mówiącą do telefonu:
– Przyślijcie karetkę na …. – i tu podała adres.

Wymieniliśmy z Chuck’iem spojrzenia.
Pięć minut później przybyło pogotowie. Weszli do sąsiedniego domu i zabrali na noszach starszego mężczyznę. Jeśli kiedykolwiek byłeś w pobliżu, gdy pojawia się pogotowie z wyjącymi i migajacymi syrenami, włączonymi światłami to wiesz dobrze jak szybko zbiera się tłum.
Dokładnie tak się stało i po odjeździe karetki z chorym (na zawał serca), nagle znaleźliśmy się z Chuck’iem z bibliami w rękach patrząc wprost w oczy podnieconego tłumu. Jakiś maluch na rowerze zauważył biblie i zapytał:

– Co wy tu, chłopaki, robicie?

Nie byliśmy geniuszami, lecz nie trzeba było wiele czasu, aby zobaczyć w tym dzieło Pana. Powiedzieliśmy mu, że jesteśmy tutaj, aby zwiastować Ewangelię. Za bardzo bałem się mówić, więc Chuck rozmawiał z nim i innymi o Jezusie, grzechu i zbawieniu. Ludzie słuchali. Nikt nie padł na kolana w pokucie ze szlochem, lecz słuchali ewangelii. To było lata temu. Od tej pory świadczyłem tysiące razy.
To jest proste! Jeśli jesteś gotowy do tego, aby być użytym przez Boga i zrobisz krok wiary, ufaj Bogu, On może zrobić zdumiewające rzeczy.

Czy jesteś dostępny?
Czy jesteś dostępny dla Boga? Czy chcesz się modlić, podjąć ryzyko, zaufać Bogu i iść? Jeśli tak, jeśli masz pragnienie i chęć uczenia się to Bóg użyje ciebie. On pragnie chętnych, podatnych na naukę i dostępnych osób bardziej niż najbardziej wykształconego umysłu.
Jeśli staniesz się dostępny, On uzdolni cię do tego. Bądź gotowy! On użyje ciebie!поисковая оптимизация в москве

Jak przyprowadzić kogoś do Pana?

W porządku, więc wiesz już o Zakonie, Ewangelii, grzechu, zbawieniu, czterech prawach duchowego życia, rzymskiej drodze, lecz w jaki sposób przyprowadzisz kogoś do Pana? W jaki sposób przedstawisz go Chrystusowi?
Przede wszystkim, powiedz mu o Bogu, grzechu i Jezusie umierającym na krzyżu. Następnie, powiedzmy, że po tym wszystkim, osoba, której świadczysz jest poruszona przez Boże Słowo i chce zostać chrześcijaninem, mówisz…

– Czy rozumiesz to, o czym ci mówiłem?
– Tak.
– Czy chcesz przyjąć Jezusa jak Zbawiciela?
– Tak, chcę.
– W porządku, lecz najpierw muszę ci coś powiedzieć. Bycie chrześcijaninem oznacza życie dla Chrystusa. Znaczy, szukanie Jego woli, a nie swojej własnej. Nie zawsze będzie to łatwe. Szatan będzie ci utrudniał życie cały czas. Możesz stracić przyjaciół i różne sprawy niekoniecznie ulegną poprawie w ciągu jednej nocy. Bycie chrześcijaninem może kosztować. W rzeczywistości, Jezus powiedział, że musisz zaprzeć się siebie samego, brać swój krzyż codziennie i iść za Nim (Łuk 9:23). On chce, abyś Go naśladował, szedł za Nim zawsze – nawet wtedy, gdy inni nie chcą ci na to pozwolić. Jeśli nadal chcesz Jezusa jako twojego Zbawiciela i Pana, chętnie się z tobą pomodlę.
– Tak, chcę. Rozumiem to i nadal chcę Jezusa.
– To módlmy się.

Powiedz, aby powtarzał za tobą to, co mówisz. Można pochylić głowy, zamknąć oczy, lub nie…To nie ma znaczenia.

Przykład tego, co można powiedzieć:  – Drogi Jezu, wiem, że zgrzeszyłem przeciwko tobie. Wyznaję, że jestem grzesznikiem. Przyjmuję ofiarę jaką złożyłeś na krzyżu za mnie. Proszę cię, aby wszedł do mojego serca. Proszę oczyść mnie z moich grzechów, daj mi życie wieczne. Pokutuję z moich grzechów i składam moje zaufanie w Tobie. Dzięki Ci Jezus. Amen.

Ten paragraf jest tylko przykładem tego, jak można przyprowadzić kogoś do Chrystusa. Jak już wcześniej powiedziałem, nie ma jakiejś formuły, lecz tylko rozpoznanie czyjejś grzeszności przed Bogiem, wyznanie, pokuta z grzechów i zaufanie w ofiarę Jezusa za grzechy .

Ja osobiście, chciałbym w szczególny sposób zaznaczyć fakt, że bycie chrześcijaninem nie jest łatwe. W zasadzie, robiąc chcesz my wyperswadować zbawienie, lecz to, co faktycznie się dzieje w takiej chwili, to trzy rzeczy:
1) sprawiasz, że nawrócenie jest realne, 2) ostrzegasz osobę przed tym, co się wydarzy, 3) próbujesz zapobiec „fałszywemu nawróceniu” i wymówce jakiej może użyć później jak np.: „O, już raz próbowałem być Chrześcijaninem. To nic mi nie pomogło”.
Pamiętaj, przyjmujemy Chrystusa, aby nasze grzechy zostały przebaczone, a nie, żeby „sprawy lepiej szły”. Chcesz również, aby osoba przyszła do Chrystusa z pełną wiedzą o tym, co to znaczy być chrześcijaninem.

Jeśli nie chcemy iść za Jezusem przez troski i radości to nie jesteśmy godni nazywać się Jego uczniami. Mamy kochać Go bardziej niż cokolwiek innego (Łuk. 14:26-28).
Również niewiele warte jest krótkie zdanie w tej modlitwie. Nie martw się o to, co dokładnie powiedzieć. Po prostu mów Prawdę, wyznawaj grzech, proś Jezusa o przebaczenie. Mów powoli i używaj krótkich zdań.
Dzięki temu nie będzie zamieszania.продвижение

Cztery prawa duchowego życia

Jeśli zaczniesz z kimś dyskutować i chcesz mu zaprezentować ewangelię w prosty i systematyczny sposób to mogą być bardzo pomocne „Cztery prawa duchowego życia”. Są proste i korzystają z Pisma, aby skazać, przekonać o grzechu i nawrócić. Oto one:

Bóg cię kocha:
Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto weń wierzy nie umarł, ale miał żywot wieczny (Jn 3:16)

Człowiek jest grzeszny i oddzielony od Boga.
„Ponieważ wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej (Rzym 3:23).
Zapłatą za grzech jest śmieć (Rzym 6:23).
To wasze grzechy oddzieliły was od Boga, (Iz. 59:2).

Jezus jest jedynym Bożym zabezpieczeniem dla ludzkich grzechów.
Ja jestem droga, prawda i żywot i nikt nie przychodzi od Ojca inaczej jak tylko przez Mnie (J 14:6).
Lecz Bóg okazał nam swoją miłość przez to, że gdy jeszcze byliśmy grzesznikami, Chrystus za nas umarł (Rzym 5:8).

Musimy osobiście przyjąć Jezusa jako Zbawiciela i Pana.
Tym, którzy Go przyjęli dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego (Jn 1:12).
Jeśli ustami wyznasz, że Jezus jest Panem i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz (Rzym 10:9).
Łaską zbawieni jesteście przez wiarę i to nie z was, Boży to dar (Ef. 2:8).

Droga rzymska.
Inna lista wersetów używanych podobnie jak „Cztery prawa duchowego życia” to „Rzymska droga”. Zaletą tego układu jest to, że wszystkie siedem wersetów pochodzi z jednej księgi: Listu do Rzymian.
Czasami jest korzystne to, że nie musisz wertować wielu kartek.

Rzym

3:10, „Jak napisano: nie ma ani jednego sprawiedliwego..

3:23, „Ponieważ wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej”

5:12, „Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli..”

6:23, „Albowiem zapłatą za grzech jest śmieć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”

5:8,Bóg zaś daje nam dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł

10:9-10, „bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził Go z martwych, zbawiony będziesz; Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu.

10:13, „Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego zbawiony będzie”.

Polecam, aby „Rzymska droga” znalazła się w twojej Biblii. Znajdź Rzym 3:10 i podkreśl to, po czym przejdź do Rzym 3:23 i zapisz go obok zaraz jako następny. Następnie idź do Rzym 3:28, podkreśl i napisz Rzym 5:12 obok niego i tak dalej.
W ten sposób będziesz musiał pamiętać wyłącznie miejsce początkowe tj. Rzym 3:10.раскрутка

Zakon a Ewangelia


„…ponieważ przez zakon jest poznanie grzechu”
(Rzym.. 3:20).

W okresie Starego Testamentu Bóg dał przez Mojżesza zakon. Są to przykazania i zasady, który strzegły ludzkiego zachowania. W Nowym Testamencie Bóg dał Ewangelię przez Jezusa. Jest to przesłanie o zbawieniu z łaski przez ofiarę śmieci i zmartwychwstania Jezusa za nasze grzechy.
Zakon to „czyń i nie czyń” moralnego postępowania. Składa się z 10 przykazań (Wyj. 20), zasad socjalnego życia (Wyj. 21:1-23:33), zasad uwielbiania Boga (Wyj. 25:1-31:18). Było to przymierze uczynków między Bogiem a człowiekiem i nie mogło (i nie może) nas zbliżyć do wiecznej społeczności z Panem. Zakon jest bardzo wymagający, ponieważ żąda zachowywania doskonałych standardów moralnego zachowania. W przypadku niepowodzenia, zakon potępiał nas na śmierć. Uczynki nie zarabiają na zbawienie ani nie odgrywają w nim żadnej roli. Biblia mówi, że człowiek jest usprawiedliwiony jest z wiary niezależnie od uczynków zakonu (Rzym 3:28).

Z drugiej strony ewangelia jest dobrą nowiną o śmierci, pogrzebie i zmartwychwstaniu Jezusa za nasze grzechy (1 Kor 15:1-4). Jest toprz esłanie o tym, co Bóg zrobił dla nas, o naszym uwolnieniu od grzechów i kary wymaganej przez zakon.

„Zakon i Ewangelia” są również częścią naszego fundamentu i dobre zrozumienie wzajemnej relacji między nimi bardzo nam pomoże w świadczeniu. Jak? Jeśli zrozumiesz Zakon Boży to, że jest standardem doskonałości, że objawia grzech, że nie jesteśmy wstanie nie złamać go i że Ewangelia uwalnia nas od potrzeby doskonałego przestrzegania zakonu, to będziesz w stanie lepiej przekazywać przesłanie zbawienia, aby niezbawieni mogli przyjąć przebaczenie grzechów.

Zakon jest czymś innym niż Ewangelia

Większość chrześcijan ma już podstawowe zrozumienie różnicy między zakonem a ewangelią; oni po prostu nie wiedzą o tym. Na przykład: „jesteś grzesznikiem (zakon). Potrzebujesz Jezusa jak twojego Zbawiciela (Ewangelia). Stary Testament (Zakon) był przed Nowym Testamentem (Ewangelia). Zakon pokazuje nam, dlaczego jesteśmy winni, a Ewangelia uwalnia nas od winy przez łaskę. Najpierw musimy wiedzieć o tym, że jesteśmy winni (zakon), zanim zrozumiemy potrzebę proszenia o przebaczenie (Ewangelia).

Zakon zabija, Ewangelia daje życie. Gdy Mojżesz schodził z góry po otrzymaniu Zakonu i zobaczył Izraela pogrążonego w bałwochwalstwie, rzucił tablice z Zakonem na nich i 3000 ludzi zginęło (Wyj 32:28).
Później ap. Piotr głosił Ewangelię i 3000 ludzi zostało zbawionych (Dz. 2:41).

Mają lepsze zrozumienie zakonu łatwiej będzie ci wytłumaczyć grzech.
Bez Zakonu, nie można poznać grzechu. Rzym 3:20 mówi: „przez zakon jest poznanie grzechu” (p. również Rzym 7:7). Jeśli nie ma poznania grzechu, to nie ma poczucia potrzeby Jezusa. To dlatego wspominasz o zakonie, gdy rozmawiasz z tymi, którym świadczysz. Jak Pytając ich czy kiedykolwiek zgrzeszyli. Powiedz im, że kłamanie, oszukiwanie, kradnięcie, pożądanie, brak czci dla Boga itd.. to wszystko jest grzechem. Każdy człowiek jest winny jakiegoś grzechu (Rzym 3:23) tak więc każdy potrzebuje uwolnienia. Wszyscy potrzebują Ewangelii.
Zakon jest osobliwy. Mówi: „bądź święty”, lecz pokazuje, że nie możesz taki być. Mówi: „nie kłam” lecz pokazuje, że kłamiemy. Mówi: „czcij twojego Pana, Boga” lecz pokazuje, że zawodzimy. Ponieważ nikt z nas nie jest w stanie przestrzegać całego prawa to znajdujemy się pod potępieniem. Nie ma drogi wyjścia. Co możemy zrobić? Nic! To dlatego „zakon stał się naszym przewodnikiem do Chrystusa, abyśmy z wiary usprawiedliwieni zostali” (Gal 3:24). Zakon prowadził nas do Niego. W jaki sposób to robił? Pokazując nam, że próba zachowania Zakonu (nasze uczynki) nie wystarczy do tego, aby otrzymać wieczne życie i że Ewangelia łaski jest jedyną drogą do Boga.

Innymi słowy, musisz pomóc takiej osobie zdać sobie sprawę z tego, że nie jest wystarczająco dobra, aby zasłużyć sobie na Bożą przychylność.
Ludzie mają zwyczaj sądzić, że ponieważ są „szczerzy” czy „nie tacy znowu źli” to będą w Bogiem, gdy umrą. Lecz Biblia ujawnia nam, że „szczerość” i „niezbyt zły” to za mało. Bóg wymaga doskonałości.

Boże zbawienie
To dlatego zbawienie należy do Pana (Ps. 3:80, przez wiarę a nie z uczynkpw (Rzym 4:5). To dlatego jest darmowy dar Boży (Rzym 6:23), z łaski (Ef. 2:8-9). To dlatego Bóg stał się człowiekiem (J 1:1,14) i wypełnił Zakon: „Ponieważ to, czego zakon nie mógł dokonać w czym był słaby z powodu ciała,, tego dokonał Bóg; przez zesłanie Syna swego w postaci grzesznego ciała, ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele” (Rzym 8:3) oraz „gdyby bowiem nadany został zakon, który może ożywić, usprawiedliwienie byłoby istotnie z zakonu” (Gal 3:21); „albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, nie z uczynków… (Ef 2:8). Kto zaś nie spełnia uczynków, ale wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnego, wiarę jego poczytuje mu się za sprawiedliwość” (Rzym 4:5).

Prezentując ewangelię pokaż w jaki sposób wymaganie zachowywania Zakonu zostało w sposób doskonały usunięte. Powiedz coś takiego „biblia mówi, że jeśli złamiesz jedno Boże przykazanie, jesteś potępiony (Jk 2:10-11)”. Często dodaję: „Grzech może zostać przebaczony, lecz jego skutki trwają. Skutkiem grzechu jest śmierć. Twój grzech jest obrazą dla dawcy zakonu, Boga, lecz Jezus, który jest Bogiem w ciele, poniósł nasze grzechy na krzyż i umarł z nimi. Jeśli chcesz przebaczenia grzechów musisz przyjść do Jezusa i prosić Go, aby ci przebaczył. On to zrobi”.продвижение сайтов в поисковые системы