Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Fascynujące życie 5

Cullen Brad

Uczestnictwo w kościele

Niektórzy chrześcijanie mają problemy z tego powodu, że ja nie chodzę do zboru. Od 1957 roku gdy zaprosiłem Jezusa Chrystusa do mojego życia aż do 1993 brałem udział w kościele „wiernie”. Na początku lat osiemdziesiątych zostałem ordynowany (przez ludzi) i wyjechałem jako misjonarz z największą na świecie niezależną organizacją misyjną. W 1987 roku zostałem zaproszony, aby być drugim pastorem w kościele w Alaska. Po wielu modlitwach i poście zdecydowałem się przyjąć propozycję, przy pewnych spisanych warunkach, które zostały przyjęte przez pastora seniora i zarząd kościoła. Dwoma podstawowymi warunkami były:

Pierwszy: Ponieważ zostałem zaproszony jako drugi pastor nie było niedorzeczne przypuszczenie, że będzie to połączona służba. Nie chciałem być nazywany „pastorem” i koniec. Wyjaśniłem, że moje obdarowanie wydaje się być w roli ewangelisty i nauczyciela. W szczególności zajmowałem się nauczaniem na temat tego, jak modlić się, aby uzyskać wyniki zgodnie z instrukcjami Jezusa, oraz w jaki sposób dotrzeć tam, gdzie pozwala dar wiary i w jaki sposób go odkryć.
Dwa: gdy mówię i nauczam będę miał autorytet udzielony mi przez zespołu przywódczy, aby mówić i nauczać cokolwiek zostanie mi przez Ducha Świętego dane.
Otrzymałem list entuzjastycznie akceptujący a nawet popierający moje warunki.

Później zrezygnowałem i napisałem następujący artykuł, który wstawiam tutaj w całości.

Bunt? Przeciw komu?

Ponieważ nie uczestniczę w powszechnie tak zwanym „kościele”, często jestem nazywany rebeliantem, Chrześcijanie, którzy znają mnie lepiej, często niepokoją mnie, ponieważ odrzucam ich zaproszenia do wspólnego „uwielbiania”. Ci sami ludzie często bywają zaskoczeni tym, że wiele wierzeń mamy wspólnych poza tym, że nie jestem częścią zorganizowanego kościoła.

Czy złe jest dla kogoś „chodzenie do kościoła”?

„Złe” zgodnie z czyimi standardami?

To, czy dobrze jest chodzić do kościoła, jest sprawą wyłącznie między nimi a Bogiem.
Najpewniej mam duchową jasność wtedy, gdy unikam osądzania czy krytykowania tego, co robią inni ludzie. Pytanie, które muszę zadać jest takie:
– Czy dla mnie jest w porządku „uczestniczyć w kościele”?
Gdybym to ja miał chodzić do kościoła to byłoby to niezgodne z tym, do czego, jak wierzę, Bóg mnie powołał i jest to sprawa wyłącznie między mną i Ojcem.

Jezus, w pewnym momencie swojej służby, zadał retoryczne pytanie:
Czemu nazywacie mnie Panem, jeśli nie czynicie tego, co mówię?

I dalej kontynuował:
Dlaczego mówicie do mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo jest podobny każdy, kto przychodzi do mnie i słucha słów moich, i czyni je. Podobny jest do człowieka budującego dom, który kopał i dokopał się głęboko, i założył fundament na skale. A gdy przyszła powódź, uderzyły wody o ów dom, ale nie mogły go poruszyć, bo był dobrze zbudowany. Kto zaś słucha, a nie czyni, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu, i uderzyły weń wody, i wnet runął, a upadek domu owego był zupełny.

Kwestia, którą tutaj poruszał Pan powinna być oczywista dla każdego i nie ma sensu mówić o boskości i suwerenności Jezusa Chrystusa dopóki nie wykonujemy tego, co On do nas mówi!

W przeszłości zostałem ordynowany przez ludzi, nauczany, ochrzczony, otrzymałem ślub i wiele innych „normalnych” kościelnych rzeczy. Usiłowałem wierzyć w to, że fakt, iż ludzie odnoszą się do mnie jako do „ewangelisty”, „nauczyciela” i „pastora” i traktują mnie z pełnym szacunkiem nie ma żadnego wpływu na moje „ego”.

Moja „rebelia” zaczęła się w skutek reakcji na serię środowych studiów biblijnych, w czasie których nauczałem na temat zbiorowego uwielbiania. Zwróciłem uwagę na to, że autor 14 rozdziału 1 Listu do Koryntian położył fundamentalny plan zbiorowego uwielbienia oraz że bardzo rzadko można znaleźć grupę, która funkcjonuje według tego biblijnego planu uwielbia. Nie robiliśmy tego w naszym kościele. Zadałem pytanie:
– Jeśli mówimy, że jesteśmy „wierzącymi biblijnie” i nie robimy czegoś tak podstawowego i tak wyraźnie nakreślonego w Biblii to… czy nie zaczynamy być hipokrytami?

W czasie dyskusji tego tematu kilku ludzi ze zgromadzenia „złapało to” i chciało wprowadzić zmiany. Inni bronili tradycyjnego „uwielbienia”, które praktykowaliśmy. Zastanawiałem co zrobić z tymi ziarnami niezadowolenia, które zasiałem między ludźmi chcącymi uwielbiać zgodnie z tym, co uznali jako „biblijny sposób”. Usiłowałem zachować jedność, ostrzegłem ich, dla dobra całości, aby nadal szli w zgodzie z tradycyjnymi formami. Dość uczuciowy młodzieniec, dobrze znany lider w tej grupie, który dążył do zmian, przyszedł do mnie prywatnie i wskazał mi na werset – słowa Jezusa w oryginalnym języku są zupełnie wyraźne w swym znaczeniu:
Wasze uwielbienie (cześć) jest zupełnie bezwartościowe z powodu waszych tradycji. Unieważniliście słowo Boże”.
Chciał mojego „błogosławieństwa” dla tej grupy – większości spośród środowej grupy, lecz mniejszości z kościoła jako całości – aby zaczęli swój własny kościół. Bardzo ostrożnie dobrałem słowa i zasadniczo powiedziałem mu, że jeśli do tego powołuje go Bóg, to nie mogę mu powiedzieć czegoś innego. Wtedy zszokował mnie mówiąc, że wierzy, że powinienem iść z nimi i być ich pastorem i że oni będą mnie finansowo wspierać.
Odmówiłem, ponieważ to w oczywisty sposób stawiało mnie w niezręcznej sytuacji wobec reszty kościoła, a szczególnie przywództwa. Bez względu na to, co zrobiłbym wtedy, nic nie było wstanie powstrzymać wrzenia. Przez dyskusję opartą na otwartym spojrzeniu na Biblię wziąłem udział w rozłamie kościoła!

Jednen z największych ofiarodawców kościoła, który, jak wiem, był alkoholikiem i ukrywał to przed swoja żoną i resztą kościoła, poszedł do pastora i poprosił, aby powstrzymać mnie przed nauczaniem i głoszeniem na kontrowersyjne tematy. Zostałem zaproszony przez pastora na lunch. Powiedział mi, że pojawiły się pewne narzekania, więc zapytałem go, czego ode mnie oczekuje.
– W porządku, wiem, że jesteś namaszczony do nauczania, lecz z praktycznego punktu widzenia, wiemy, że nie jest Bożą wolą wywoływanie w kościele podziałów.

Zanim skończył swoją krótką mowę wspomniany wcześniej wielki ofiarodawca po prostu „przypadkowo” zatrzymał się przy naszym stoliku i został zaproszony do przyłączenia się.  Zdałem sobie sprawę z tego, że spotkanie zostało ukartowane. Mieliśmy miłą dyskusję w czasie której było oczywiste, że senior pastor usiłuje załagodzić sytuację. Po lunchu wróciłem z nim do kościoła, gdzie skonfrontowałem go z faktem, że spotkanie było zaaranżowane a on powtórzył:
– Wiesz, nie jest Bożą wolą wywoływać podziały.

Zapytałem go jak mógł, z jednej strony mówić, że mam namaszczenie do nauczania i głoszenia a z drugiej, że wywołuje rozłam? Powiedziałem, że jest to bezpośrednie naruszenie naszej umowy i nie mam innego wyboru jak tylko zrezygnować.
Prosił mnie, abym się zastanowił, lecz przypomniałem mu, że gdy przyjmowałem to stanowisko to w tym czasie mogłem jechać na pola misyjne dokądkolwiek na świecie i zgodziłem się tylko na to, że pomogę mu chwilowo w kościele… i że wygląda na to, że nadszedł czas, abym wyruszył robić to, co powinienem robić. On zaś opowiadał o tym, że Bóg powołał nas do współpracy i jak wiele mogliśmy osiągnąć w taki krótkim czasie. Powiedziałem, że będę pościł w tej sprawie i modlił się i powiem mu o decyzji. W ciągu dwóch tygodni odszedłem i rozstaliśmy się w przyjaźni.
W tym czasie pościłem i modliłem się. Natrafiłem na słowa Jezusa, które skierował do pewnych uczniów, które w oryginalnym języku są jaśniejsze:

„Spójrzcie na religijnych przewodników, którzy kochają modlić się w publicznych miejscach… i ludzi wstrzymujących się przy nich (tj., okazujących im szacunek – przyp. tłum.)… aby ich ludzie nazywali rabbi.. jak zajmują zawsze miejsca szacunku na ucztach i weselach.

Lecz Ja wam mówię, nie róbcie tak! Nie pozwalajcie, aby określano jakimkolwiek tytułem, który sugeruje duchową wyższość czy władzę. Macie Jednego Przewodnika i Nauczyciela, Jezusa Chrystusa! Ani sami nie zwracajcie się do nikogo innego jako do duchowo wyższego, jednego macie Ojca, Boga! Nie, wszyscy jesteście po prostu braćmi dla siebie nawzajem i sługami wzajemnymi”.

Te słowa kąsały – zdałem sobie sprawę z tego, jak bardzo lubiłem, gdy ludzie nazywali mnie „pastorem” i odnosili się do mnie jako do wielkiego nauczyciela biblijnego. Jak lubiłem siedzieć na platformie w czasie zgromadzeń. Wtedy zobaczyłem, co znaczy słowo „pastor” – pasterz. Jezus powiedział, że On jest jedynym pasterzem a wszyscy inni uzurpowali sobie ten tytuł.  Na polu misyjnym, do którego zostałem posłany, zacząłem „usługiwać” wewnątrz zorganizowanego kościoła, lecz odmówiłem korzystania z jakiegokolwiek tytułu. Upierałem się również przy tym, że mam wolność do mówienia czegokolwiek, co Duch Święty mi da.

To nie działało… zobaczyłem, że Bóg wzywa mnie do wyjścia. Słowo za Słowem było objawiane mi to, co stało się wkrótce oczywiste: jeśli prawdą było to, że Kościół Rzymsko Katolicki był ucieleśnieniem „wszetecznicy Babilonu”, jak uważa wielu naukowców po ewangelickiej stronie, to moce ciemności wpływające na hierarchię protestanckich kościołów, jakkolwiek się nazywają, byłe córkami tej cudzołożnicy i to znacznie bardziej uwodzicielskie i jeszcze więcej zwodnicze. Wziąłem pod uwagę wezwanie Jezusa, aby „wyjść z pośród niej” (Obj. 18:4). Tak, jest tutaj nieco samotnie, lecz wolę to od rebelii przeciwko NIEMU.

Podsumujmy: to, co zostało dotąd napisane jest prawdą tj. że zorganizowany kościół z hierarchią przywódców (przewodników) nie jest tak zwyczajnym nieposłuszeństwem wobec słów Jezusa, lecz stoi w opozycji do tego, co Pan powiedział (lub mówi).  Jeśli nie jest to zbyt wiele, to czyż nie powinniśmy zbadać słowa opozycja w innym świetle. Przedrostek „anty” odnosi się do opozycji. Jeśli Jezus powiedział coś wyraźnie i kościół, przez swoje zachowanie, stoi w opozycji do NIEGO, czy jest możliwe, że jest prowadzony przez Anty- Chrystusa?
Niepokojące pytanie, czy nie? No, w porządku, po prostu ktoś mówi buntowniczo, lecz przeciwko KOMU?

[koniec artykułu]

Celem zamieszczenia powyższego jest podzielenie się tym, gdzie byłem, nie zniechęcenie kogokolwiek do chodzenia do kościoła. Wierzę, że kościół może i powinien być szkolną pracownią, w której ludzie są uczeni tego, co zbuduje ich wiarę i dojrzałość do własnego i osobistego obdarowania i służby, lecz nie po to, aby otępiać ludzi do tego stopnia, aby stawali się pozbawionymi życia widzami.  Posłuchajmy, co autor Listu do Hebrajczyków miał do powiedzenia o głębokości prawdy, jaką chciał wyjaśnić lecz nie mógł:

(BT)
Gdy bowiem ze względu na czas powinniście być nauczycielami, sami potrzebujecie kogoś, kto by was pouczył o pierwszych prawdach słów Bożych, i mleka wam potrzeba, a nie stałego pokarmu. Każdy, który pije /tylko/ mleko, nieświadom jest nauki sprawiedliwości ponieważ jest niemowlęciem. Przeciwnie, stały pokarm jest właściwy dla dorosłych, którzy przez ćwiczenie mają władze umysłu udoskonalone do rozróżniania dobra i zła.
Dlatego pominąwszy podstawowe nauki o Chrystusie przenieśmy się do tego, co doskonałe, [słowo „doskonałe” jest tłumaczeniem słowa, które w oryginale znaczy „ukończenie”] nie zakładając ponownie fundamentu, jaki stanowią: pokuta za uczynki martwe i /wyznanie/ wiary w Boga, nauka o chrztach i nakładaniu rąk, o powstaniu z martwych i sądzie wiecznym. A i to uczynimy, jeśli Bóg pozwoli.

Czy jesteśmy zatem gotowi uczynić to? Powtórzę: nie należy opuszczać kościoła, dopóki Bóg do tego cię nie powołuje, lecz należy wyjść ze swojej ławki i być wrażliwym na Jego głos.

Następny artykuł zakończy ten rozdział.

Szablon „doskonałości”

Przykład tego, jak należy żyć na ziemi jako istota ludzka, lecz w mocy i obecności Bożego Ducha, został nam przyniesiony przez człowieka imieniem Jezus – który powiedział nam też, w jaki sposób osiągnąć ten sam rodzaj wiary, który On miał – tą samą wiarę, przez którą On czynił niezliczone cuda. Nie tylko powiedział nam jak osiągnąć taką samą Bożą wiarę, lecz namawiał nas do tego, aby pójść za Jego instrukcjami i zdobyć ją. Jezus powiedział również, że ci, którzy uwierzyli będą czynić te same cuda, które On czynił a nawet większe. Większe cuda, ze względu na Jego własne, Boże, ograniczenia. Wyjaśnienie tego znajdzie się dalej.

Religijny nacisk na posłanie, że „był tylko jeden doskonały człowiek” (czas przeszły) spowodował, że większość chrześcijan ignoruje to, co Jezus rzeczywiście powiedział tj. że każdy, kto uwierzy faktycznie stanie się tym, kim On był i będzie czynił te same rzeczy, które On czynił jako człowiek i większe… i dostarczył instrukcji jak się tam dostać.

Jezus ogłosił doskonałość Bożą, sam o sobie mówił jako o „synu człowieczym” i, faktycznie, stwierdził wyraźnie, że nie należy Go nazywać „dobrym”.
Nie jest to posłanie oczerniające, kim i czym Jezus jest w rzeczywistości Ducha i kim był jako istota ludzka jest oczywiste, jest to gromienie religii, która nazywa Go „Panem” lecz odmawia wykonania tego, co On wyraźnie powiedział, aby robić; religii, która w większości również robi dokładnie te same rzeczy, o których On powiedział, aby NIE robić. Więcej na ten temat nieco dalej.

Chcę przytoczyć tutaj historię, prawdziwą, która naświetla to, kim każdy może się stać jeśli uwierzy. Historia, która również demonstruje ograniczenia nałożone przez religię.

Odebrałem telefon od znajomego, pytającego, czy mógłbym się z nim spotkać na kawie. Powiedziałem jednemu z moich partnerów biznesowych, który akurat był w biurze o telefonie i zapytałem, czy nie zechciałby iść ze mną. W drodze do restauracji opowiedziałem mu o tym, co „zobaczyłem”, że się stanie. Mój towarzysz Dennis, zwyczajnie pokiwał, że zrozumiał. Człowiek czekający na nas siedział przy stole w bardzo ruchliwej restauracji. Wstał, gdy podeszliśmy i podał rękę Dennisowi i mnie.
Bez żadnego wstępu przeszedł wprost do przyczyny tego spotkania.

Krótko wspomniał ekscytujące wydarzenie, które miało miejsce dzień wcześniej w lokalnym szpitalu, gdzie byliśmy i gdzie została uzdrowiona 15letnia dziewczynka. Był przy tym obecny, ponieważ jego wujek, znajomy wszystkich nas trzech, zaprosił go.

– Czuję się jak widz siedzący na sportowym stadionie i oglądający jak wszyscy inni biorą udział w grze, podczas gdy ja oglądam akcję. Chcę wiedzieć, dlaczego ja nie mogę robić tego, co Dennis i Jim (wujek dziewczynki) mogą.

Zapewniłem go, że też może, lecz ma problem.
– Faktycznie – powiedziałem – mówiłem Dennisowi w drodze tutaj, że zamierzasz porozmawiać z nami na ten temat i czuję, że jesteś gotowy usłyszeć to, co mam do powiedzenia.

Spojrzał na Dennisa i na mnie zagadkowo.

– Twoją największą przeszkodą – powiedziałem – jest to, że odnosisz się do pewnego człowieka „pastorze”, a ten człowiek nie wierzy w duchowe uzdrowienia. Uczyniłeś go swoją duchową ochroną i jest to dla ciebie jak mokry koc.

Zaczął bronić „pastora Johna” jako wspaniałego człowieka, który pomógł mu zobaczyć wiele duchowych prawd.

– Nie krytykuję Johna – zapewniłem go szybko – mówię ci tylko o duchowej dynamice, która, zgodnie z moim doświadczeniem, jest zawsze prawdziwa.

Otworzyłem Biblię, którą przyniosłem ze sobą i poprosiłem, aby przeczytał głośno kilka fragmentów a on zaczął dostrzegać prawdę tego, o czym mówiliśmy. Że Jezus odnosił się do siebie jako jedynego prawdziwego Pasterza (znaczenie słowa „pastor”), a ci ludzie, którzy przyjęli na siebie ten tytuł byli uzurpatorami i złodziejami. Znów, Jezus to powiedział, nie ja.

– Co mam zrobić? – zapytał.
– Możesz zacząć – odpowiedziałem – mówić Jezusowi, że On jest twoim jedynym pasterzem.

Natychmiast pochylił głowę i zaczął modlić się głośno:
– Jezu, chcę abyś był moim jedynym pastorem, nie będę już więcej używał tego tytułu do ludzi, tylko do ciebie.

Popatrzyliśmy na siebie z Dennisem w tym samym stopniu zażenowania z faktu, że ludzie przy stolikach spoglądali na nas. Otworzył oczy i wykrzyknął:

– Jej, słyszeliście to? To było tak, jakby wielki koc został zerwany z mojej głowy.

Zaśmiałem się i powiedziałem mu, że nie słyszałem, lecz jestem przekonany, że on tak. Powiedziałem mu, że jest to dokładnie to, co powiedziałem Dennisowi w drodze do restauracji, a Dennis cicho przytaknął.

– To co ja teraz zrobię – zapytał.
– Z czym? – zapytał Dennis.
– No, jak będę teraz nazywał Johna? – pytał z tym samym zagadkowym spojrzeniem.
– Dlaczego po prostu nie John? – odezwał się Dennis.

Później tego samego dnia zadzwonił i poprosił nas obu do telefonu, włączyliśmy głośnik.

– Właśnie przeżyłem najbardziej zdumiewające doświadczenie – powiedział z podnieceniem – jedna z moich sekretarek przyszła mówiąc, że czuje się bardzo chora i idzie do domu. Zapytałem jej czy chce się poczuć lepiej, czy po prostu iść do domu. Powiedziała mi, że raczej woli zostać w pracy, lecz czuje, że nie może, że dostaje grypy. Położyłem rękę na jej brzuchu i powiedziałem: „w Imieniu Jezusa odejdź od niej” Zapytała mnie bardzo surowym głosem: „Co zrobiłeś?” Muszę przyznać, że bardzo się bałem. Wiesz jak to jest z tym całym seksualnym molestowaniem w w pracy. To, że położyłem rękę na brzuchu młodej sekretarki, przyprawiłoby prawdopodobnie mojego adwokata o atak serca, lecz po prostu powiedziałem jej, że mam autorytet, aby to zrobić, i że Jezus mi go dał. Powiedziała: „Czuję się tak dobrze. Nie pamiętam, abym się kiedyś wcześniej czuła tak dobrze.” Więc powiedziałem jej, że może robić te same rzeczy, jeśli uwierzy i zapytałem czy chce zaprosić Jezusa Chrystusa, aby przejął panowanie nad jej życiem. Powiedziała, że tak. Powiedziałem jej wiec, że może to zrobić tutaj w biurze i po prostu powiedzieć Jemu. Natychmiast powiedziała: „ Jezus, chcę abyś przejął panowanie nad moim życiem” i wróciła do pracy. Chciałem się właśnie podzielić tym z wami, chłopaki, że zostaliście dziś użyci przez Boga.
– Ty również – wspaniale nie? – powiedział Dennis nachylając się do mikrofonu.

Następnego dnia rano, Dennis przyszedł do mojego biura i usłyszeliśmy ponownie naszego przyjaciela.
Po kilku uprzejmościach zaczął:
– Zjadłem z Johnem śniadanie i opowiedziałem mu o wszystkim. Nie pamiętałem tych rozdziałów i wersów, które wczoraj czytałem, lecz opowiedziałem mu o wszystkim. O usunięciu koca z mojej głowy, o włożeniu rąk na moją sekretarkę i o tym, jak zaprosiła Jezusa. Wiecie, co powiedział?

Zanim zdążyliśmy zareagować mówił dalej:
– On powiedział, chwała Bogu, po czym rzekł, że ma wiele modlitwy przed sobą.

Dał się słyszeć jakiś hałas w słuchawce i powiedział, że musi iść. Podziękował nam ponownie, zostawił nas ze słowami:
– Róbcie dobrą robotę, wielu ludzi potrzebuje takiego uwolnienia jakie zrobiliście dla mnie.

– Zamierzam zadzwonić do niego – powiedział Dennis – i zostawić mu wiadomość na automatycznej sekretarce, gdyby nie mógł podejść.

Podniósł telefon, wykręcił numer bez wyjaśnienia, co ma na myśli. Rzeczywiście, gdy poprosił go do telefonu został połączony z automatem:

– Tu Dennis, chciałem ci przekazać tylko konieczną korektę. – powiedział do słuchawki – Niczego nie zrobiliśmy. Rozmawiałeś bezpośrednio z Jezusem i to On cię uwolnił. Miałem takie silne pragnienie, żeby do ciebie zadzwonić i powiedzieć ci o tym. Dziel się tym nadal, co się stało. My wszyscy na tym korzystamy. Dzięki.

Nasz znajomy i jego nowo odnaleziony brat, John, ciągle są razem, zakładając coś, co określają jako ‘domowe stowarzyszenia’. Tak, obaj opuścili formalny kościół i szczęśliwie byli w stanie zrobić to po cichu, bez wywoływania podziału, aby zacząć służbę, do której czuli się powołani.

Jedna istotna sprawa wobec powyższego, jeśli czujesz powołanie do służby, nie patrz na zgodę człowieka, patrz na uprawnienie cię przez Bożego Ducha Świętego.
I tylko dlatego, że ja usłyszałem powołanie Jezusa, aby „wyjść z niej” nie sugeruję, że jest to uniwersalne powołanie.раскрутка сайта

Fascynujące życie 6

Cullen Brad

Rozdział VI

Modlitwa

Następna część książki wprowadza coś zupełnie odmiennego od punktu widzenia, który zazwyczaj jest nazywany „modlitwą”, jest oparta całkowicie na instrukcjach Jezusa (widocznych w oryginalnym języku), instrukcjach, które mówią w jak modlić się, aby być pewnym, że jesteś coraz bardziej i bardzie kontrolowany przez Bożego Ducha… zawsze w tym wzrastając! Ta obietnica jest przeciwna do tego, czym jest wielu chrześcijan związanych tj. gdy raz ktoś zaprosi Jezusa Chrystusa do swojego życia, to ma już pełnię Ducha Bożego. Jeśli mamy uszy ku słuchaniu, uszy, które nie zostały zatkane na nauczanie – przez słuchanie nauczycieli kładących stale i wciąż fundamenty – to być może jesteśmy gotowi przejść dalej do tego, czego Jezus nauczał na temat „modlitwy” i otrzymywania więcej tego samego Ducha, który był w Nim, czy jesteśmy gotowi, aby maszerować do przodu postępując zgodnie z rozkazami Szefa?
Zamierzamy się skupić na tym, czego nauczał Jezus. Przede wszystkim przyjrzymy się tak zwanemu „modelowi” modlitwy Jezusa, czy, jak to jest zwykle nazywane, „Modlitwie Pańskiej”.

Ta „modlitwa” jest często śpiewana, szantowana, czy też poważnie wypowiadana w unisonie przez ludzi w zgromadzeniu ku „uwielbieniu”, tracąc całą wagę tego, co Jezus dał, a przede wszystkim, pomijając instrukcje, której tu udzielił. Sam codziennie, czasami kilka razy dziennie oddalał się, aby być sam na sam z Ojcem.
Któregoś dnia uczniowie powiedzieli:
– Ej, czemu nas nie nauczysz jak się modlić, jak Jan nauczył swoich uczniów?

Powiedział do nich: – Gdy modlicie się mówcie tak:

Odrobina interpretacji nie stwarza żadnego problemu. Słowa zapisane w oryginalnym języku tłumaczone na współczesny język brzmią tak: „Gdy mówicie do Boga, róbcie to zdecydowanie!” Te słowa są tak zdecydowane (dobitne), że jeden dobrze znany kaznodzieja w wielkim zborze w pobliżu Dallas (Tekas) – nalegał, że powinny być wypowiadane tupiąc jedną nogą w podłogę. Jeden gość, którego znam, po zobaczeniu tej prawdy machał pięścią w powietrze. Inny „bojownik” z pewnego zboru na Alasce, o którym już wcześniej wspominałem, tłukł się w podłogę… i otrzymywał rezultaty!

Zatem zajmijmy się pierwszą częścią tego, co Jezus mówi:
Oryginalne słowo tłumaczone jako „mówić” („mówcie”) często jest tłumaczone jako „nakaz” („rozkazujcie”), w zależności od kontekstu. Widocznie tłumacze nie byli w stanie unieść tak zuchwałego braku szacunku skierowanego wobec Boga, lecz wy zobaczycie, że to było dokładnie to, co Jezus zalecał.

W oryginalnym języku słowa są zupełnie wyraźnie i szczególne…

Nasz jedyny, doskonały Ojcze, w niewidzialnej rzeczywistości, to, co już ogłosiłeś, że jest twoim celem i pragnieniem w tej rzeczywistości, ja wypowiadam (powołuję) do istnienia w fizycznym wymiarze. Mówię to zdecydowanie, że ma się to stać! Aby to robić daj mi Ducha, który stał się Chlebem Żywota, Jezusa Chrystusa. Uwalniam wszystkich od wszelkiej winy za zło, które, jak uważam, mi wyrządzili i żądam, aby wszelkie uczucia towarzyszące tej winie odeszły. Wiem, że mogę chodzić w fizycznej rzeczywistości w doskonałej wolności od wszelkiego obwiniania, tak że zły nie może na mnie wpływać.

Czy rzeczywiści to zostało literalnie powiedziane (Łuk. 11:1-4)? Inaczej niż „daj mi tego samego Ducha, który stał się Chlebem Żywota, Jezusa Chrystusa….” choć jest to tylko niewielkie rozszerzenie, eksploracja z innego miejsca, lecz odpowiedź jest zdecydowanie: tak! Moc jaka przychodzi ze zrozumienia i stosowania tego małego fragmentu głośno (ze zdecydowaniem) i prywatnie, tak jak to robił Jezus… zmieni życie każdego, kto robi to regularnie, kilka razy dziennie! … a to jest tylko początek!

Werset piąty tego samego fragmentu (Łuk 11:1-13) zaczyna się od słów:
I Jezus nadal mówił im jak się modlić…

Tutaj mała dygresja jest właściwa. Angielska składania jest unikalna. Jest taki tytuł starego filmu „Throw Momma from the train a kiss” (dosł. – Rzuć swojej mamie całusa z pociągu), który jest zabawny, i taki miał być, dla Amerykanów. Większość ludzi, którzy rozumieją język angielski jako drugi traci humor ukryty w tym tytule, ponieważ niemal powszechnie sposób wyrażenia tego tytułu jest właściwy dla wielu języków. Amerykanie muszą zaś poczynić tutaj mentalną lingwistykę… i brzmi to komediowo.

Pomyślmy teraz przez chwilę o tym co legalistyczna interpretacja tego „Throw momma from the train a kiss” może wywołać. Trzeba pamiętać o tym, że jest to (o czym mówiłem) tytuł pochodzący z węgierskiego powiedzenia, które dokładnie ma taki sens, że gdy syn wyjeżdża z domu w długą podróż, to zawsze powinien pozostawić swoją matkę z pożegnalnym pocałunkiem. Wracając do legalistycznej, amerykańskiej, „literalnej” interpretacji sugerowałaby ona, aby wysiąść z pociągu, wciągnąć matkę do wagonu, zrzucić ją z pociągu po czym podbiec do jej pokiereszowanego i krwawiącego ciała i pocałować ją.

Właśnie tak dzieje się, gdy ludzie czytają tłumaczenia z greckiego słowo-w-słowo, lub słowo-po-słowie. Jezus faktycznie mówi o tym, w jaki sposób domagać się stale wzrastającej „ilości” Bożego Ducha Świętego, aby osiągnąć punkt w Jego instrukcji, który mówi o stanowczym wypowiadaniu (powoływaniu) Bożej woli do rzeczywistości na naszej fizycznej płaszczyźnie. Lecz podobnie jak z tytułem tego filmu, wskutek tłumaczenia, temat zostaje zamulony a raczej może zakrwawiony. Ludzie zaś kończą czując się wspaniale, poprawni, pełni szacunku wobec Boga śpiewając pierwsze cztery wersy „Modlitwy Pańskiej”! To zdecydowanie nie jest to, o co chodzi. Czy jesteśmy gotowi otrzymać to, co Jezus faktycznie mówi i… zastosować to?

I rzekł do nich: Któż z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy powie mu: Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, Albowiem przyjaciel mój przybył do mnie, będąc w podróży, a nie mam mu co podać.
A tamten z mieszkania odpowie mu: Nie naprzykrzaj mi się, drzwi już są zamknięte, dzieci moje są ze mną w łóżku, nie mogę wstać i dać ci. Powiadam wam, jeśli nawet nie dlatego wstanie i da mu, że jest jego przyjacielem, to dla natręctwa jego wstanie i da mu, ile potrzebuje.

Przyjrzyjmy się temu uważnie a zobaczymy, co Jezus tutaj faktycznie mówi. Przyjaciel, do którego poszedłeś w nocy to metafora Boga, który może być w tym przypadku bardzo dobrym przyjacielem, tak dobrym, że możesz obudzić go wraz z jego rodziną kiedy tylko tego potrzebujesz. Inny przyjaciel, który pojawił się niespodziewanie jest problemem, a który nie masz rozwiązania, które w naturalny sposób załatwiłoby sprawę. W polskim przekładzie (BW) jest użyte bardzo odpowiednie słowo, które rzeczywiście w oryginale znaczy „natręctwo”, co sugeruje wręcz brak szacunku. Użycie tego słowa w grece również wyraźne i oznacza wytrwałość.

Nie traćmy z pola widzenia tematu – Jezus kończy tą odrobinę nauczania na temat „modlitwy” przez wykorzystanie analogii:

Gdzież jest taki ojciec pośród was, który, gdy syn będzie go prosił o chleb, da mu kamień? Albo gdy będzie go prosił o rybę, da mu zamiast ryby węża? Albo gdy będzie go prosił o jajo, da mu skorpiona? Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą.

Tematem jest bardziej Duch naszego doskonałego Ojca. Popadliśmy w różnorodne doktrynalne systemy wierzeń w stosunku do otrzymywania więcej Bożego Ducha. Cała istota nauczania Jezusa dotyczy tutaj sposobu w jaki należy przekazywać swoje życie mocy i obecności Bożego Ducha. Jest to w rzeczywistości bardzo rozcieńczone w tłumaczeniach z oryginalnego języka, aż do całkiem innej składni we współczesnym języku, a szczególnie dla współczesnych amerykańskich słuchaczy! Pamiętasz „Throw your mother form the train a kiss”.

Pamiętaj też o tym, że Jezus „modlił się w ten sposób codziennie”. Jeśli „Syn Boży” musiał tak, aby robić to, co robił…czyż nie wydaje się logiczne, że my, współdziedzice Jezusa, synowie Boży powinniśmy robić podobnie? Inaczej nigdy nie sięgniemy po przeznaczone dla nas wykonanie Jego obietnicy, że jeśli uwierzymy, będziemy robić to samo, co On robił.
Mam nadzieję, że jest to wyraźnie widoczne, że studium Biblijne, uczestnictwo w kościele oraz modlitwa, tak jak są tradycyjnie uważane i praktykowane przynoszą niewiele pożytku. Mam również nadzieję, że mogliśmy zobaczyć w jaki sposób odwrócić niepowodzenia w sukces, jeśli tak – idźmy dalej.

aracer

Fascynujące życie 7

Cullen Brad

Rozdział VII

Jak zdobyć i używać wiarę Jezusa

Prawdopodobnie jedną z najbardziej niedocenionych instrukcji jakie Jezus nam przekazał jest polecenie, jak modlić się aby otrzymać to, co On miał – a co właściwie powinno być przetłumaczone jako „wiarę Bożą”, lub „Bożą wiarę” wiarę Bożego rodzaju. Jest to niezauważane z powodu trudności tłumaczenia. Zgodnie z tym, co twierdzą niektórzy naukowcy następująca narracja zawiera kilka oczywisty i świadomych błędnych tłumaczeń na nasz język.  Jezus wraz z dwunastoma uczniami wędrowali wzdłuż krótkiej drogi z Betanii do Jerozolimy. W drodze, Jezus poczuł głód. W pewnej odległości dostrzegł drzewo figowe. Podszedł do niego, aby zobaczyć czy są na nim jakieś figi. Nie było nic…

Powiedział coś zdumiewającego, biorąc pod uwagę fakt, że tekst wyraźnie stwierdza, że to nie była pora na figi!

Niech nikt na wieki nie je już z ciebie owocu.

A uczniowie usłyszeli to, co powiedział.
Poszli dalej do Jerozolimy, gdzie Jezus w Świątyni niezłego bałaganu. Później w drodze powrotnej Piotr zobaczył drzewo figowe, przypomniał sobie, co Jezus powiedział i rzekł:
– Patrzcie, drzewo figowe, które przekląłeś uschło całe, do korzeni!

Błędne tłumaczenie znajdujące się w większości współczesnych wersji mówi, że Jezus odpowiedział Piotrowi tak:
– Miejcie wiarę w Boga.

W oryginale to, co Jezus powiedział brzmi tak:
Wy też możecie mieć taką samą wiarę!

Jak? Postępując według instrukcji jak uzyskać i używać tej samej wiary, którą uczniowie widzieli poprzedniego dnia w praktyce – uśmiercenie drzewa figowego. Spróbuj tego dzisiaj a ochrona środowiska załatwi ci niezły wyrok!

Po pierwsze, jeśli możemy pozostawić za sobą tradycję i zobaczyć, że Jezus udzielił instrukcji na temat tego, jak dotrzeć punktu tak prostego jak uśmiercanie figowego drzewa, zatrzymanie burzy na drodze; wypędzanie demonów, przywracanie ślepym wzroku, słuchu głuchym;… wskrzeszenia kogoś z martwych, itd. Wymaga to tego samego rodzaju wiary jaką miał Pan… „Bożej wiary” i On mówi, aby po nią sięgać!
Oto jak:

Poniżej znajduje się poprawne tłumaczenie z oryginału na współczesny (Amerykański – przyp. tłum) język:

Ktokolwiek dozna przeszkód w uzyskaniu tego rodzaju wiary…, jeśli uniesie je w górę nad swoja głową i zdecydowanie rozkaże: „wrzucam cię do morza”; jeśli nie jest rozdwojony w swoim myśleniu przez to, że dopuszcza negatywne myśli, które chwieją nim, lecz stale domaga się i ma w umyśle obraz tego, jak będzie otrzymać taki rodzaj wiary, i nie przestaje dopóki nie dostanie… dostanie ją! Mówię wam zatem, cokolwiek żądacie, gdy mówicie do Boga, otrzymacie, jeśli nie przestaniecie domagać się i widzieć to jak już istniejące – otrzymacie! Lecz jeśli macie do kogoś urazę to uwolnijcie tą osobę od wszelkiego waszego osądu i krytycyzmu, abyście mogli chodzić w doskonałym uwolnieniu od wszelkiego sąd waszego Ojca. Jeśli nie uwolnicie innych to nie będziecie w stanie doświadczać tego rodzaju wiary”.

Czy to jest parafraza? Nie. To jest poprawne tłumaczenie. To Biblia Króla Jakuba jest parafrazą, co można z łatwością wykazać, jak również z łatwością można wykazać, że większość współczesnych przekładów przekazuje dalej ten sam błąd. Niektórzy komentatorzy utrzymują, że tłumacze Biblii Króla Jakuba dosłownie bali się ścięcia głów, jeśli przekład będzie w czymkolwiek sprzeczny z życzeniem Króla. Ci sami komentatorzy utrzymują, że podobna jest przyczyna kilku wypaczeń. Dlaczego współczesne wersje (ci tłumacze nie mają straży Króla Jakuba za plecami stojących z mieczami tak ostrymi, że mogli usunąć ludzką głowę jednym szybkim machnięciem) utrzymują ten błąd? Wierzę, że wiem dlaczego… lecz będzie to brzmiało jak spekulacja, więc pozostawimy sprawy, które łatwo dowieść..

Dziękuję za przeczytanie tego.
Jeśli macie jakieś komentarze, sugestie lub pytania napiszcie
Autor:
Bradcullen33316@yahoo.com

сайт раскрутка

Dary Ducha Świętego – Mowa wiedzy i mowa mądrości

Kenneth Hagin
GDy Jezus zakładał Kościół nie spodziewał się tego, że Jego uczniowie będą służyć światu i zmagać się z diabelskimi praktykami bez Jego potężnej pomocy. Duch Święty dał więc Kościołowi dary, aby wyposażyć wierzących do panowania w życiu.

1 Kor. 12:7.
A w każdym Duch przejawia się ku wspólnemu pożytkowi

W 1 Kor 12 znajduje się lista manifestacji Ducha zwanych darami Ducha Świętego. Innymi słowy jest to dziewięć sposobów jak pracuje lub przejawia się Duch Święty. Paweł nazywa je „manifestacjami” a my „darami”, ponieważ ogólnie rzecz biorąc wszystko, co jest dawane jest darem. Są to dary Ducha Świętego należące do Kościoła, które przejawiają się przez poszczególne osoby, jak Duch chce. Tak więc po słowach: A w każdym Duch przejawia się ku wspólnemu pożytkowi, ap. Paweł przechodzi do wyliczenia tych dziewięciu przejawów działania Ducha.

1 Kor 12.8-10
Jeden bowiem otrzymuje przez Ducha mowę mądrości, drugi przez tego samego Ducha mowę wiedzy,  inny wiarę w tym samym Duchu, inny dar uzdrawiania w tym samym Duchu. Jeszcze inny dar czynienia cudów, inny dar proroctwa, inny dar rozróżniania duchów, inny różne rodzaje języków, inny wreszcie dar wykładania języków.

oraz wers 11:
Wszystko to zaś sprawa jeden i ten sam duch, rozdzielając każdemu poszczególnie, jak chce.

Paweł uczy, że każdy z darów Ducha działa poprzez jednego i tego samego ducha, musimy więc nauczyć się jak z Nim współpracować. Dzielimy te dziewięć darów Ducha, ponieważ jakby w naturalny sposób układają się na trzy różne kategorie.

Trzy z nich nazywamy darami „objawiającymi” lub przejawami objawienia – ponieważ one coś objawiają. Darami objawienia są: słowo mądrości, słowo wiedzy oraz rozróżnianie duchów.

Trzy następne zaliczamy do do darów określanych jako dary „mocy” – ponieważ one coś robią. Darami mocy są: dar (specjalnej) wiary, czynienia cudów, oraz dary uzdrowień.

Pozostały trzy dary nazywamy darami „wokalnymi” lub „inspirowanymi” . Darami wokalnymi są: proroctwo, różne rodzaje języków, oraz interpretacja języków.

Wszystkie te dary zgodnie z 1 Kor 12:11 przejawiają się ku wspólnemu pożytkowi – ponieważ jest to Jego sposób działania.

Obecnie funkcjonują dwa rodzaje myślenia na temat darów Ducha i jeżeli nie będziemy czujni możemy popaść w zamieszanie. Niektórzy wierzący mówią tak:
– My po prostu czekamy, pozostawiając to Jemu – i w pewnym sensie tak włąśnie mówi Słowo.
Nie możesz wybrać jakiegokolwiek sposobu przejawiania się ducha. Z drugiej jednak strony w 1 Kor 14:1 Paweł mówi, że usilnie starajcie się o duchowe dary. Tak więc, nie siedź biernie, leniwie mówiąc: – To się zdarzy jak Duch zechce lub nie – nie, naciskaj! Pragnij gorąco, usilnie staraj się o dary duchowe.

Wielu zapytuje, który z darów jest najlepszy. Odpowiadając ogólnie należy stwierdzić, że najlepszy jest dar objawienie słowa mądrości, ponieważ słowa mądrości jest nadnaturalnym objawieniem dotyczącym planów i zamiarów Boga, a znać wolę Bożą i jego cel w swoim życiu jest ważniejsze niż cokolwiek innego.
Jeżeli chodzi o dary mocy to najlepszy jest dar nadzwyczajnej wiary.
W przypadku darów wokalnych najcenniejszy jest dar proroctwa.
Niemniej jednak w przypadku bardziej szczegółowej odpowiedzi i w poszczególnych praktycznych przypadkach, najcenniejszy jest ten dar, który jest w danym momencie najbardziej potrzebny. Halleluja!

1 Kor. 12:11
Wszystko to zaś sprawia jeden i ten sam Duch, rozdzielając każdemu poszczególnie, jak chce.

Okazuje się, że różne rodzaje posługi są wyposażone w szczególne dary (co nie oznacza, że mogą być używane wtedy kiedy tego usługujący chcą). Na przykład służba prorocza powinna być wyposażona w co najmniej dary objawienia plus proroctwo – w praktycznym działaniu. Każdy w swoim życiu może zostać obdarzony okazjonalnie słowem wiedzy, słowem mądrości czy rozeznaniem duchów, lecz u proroka dary objawienia powinny funkcjonować w znacznie bardziej systematycznie. Ewangelista powinien mieć dary uzdrowień i czynienia cudów towarzyszące tej służbie, ponieważ jest jeden czysty przykład ewangelisty w Nowym testamencie, tj. Filip, a u Filipa dary te funkcjonowały podczas służby. Nie mamy innych przykładów niż Filip.
Dz. Ap. 8:507

Filip dotarł do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Ludzie zaś przyjmowali uważnie i zgodnie to, co Filip mówił, gdy go słyszeli i widzieli cuda, które czynił. Albowiem duchy nieczyste wychodziły z wielkim krzykiem z wielu, którzy je mieli, wielu też sparaliżowanych i ułomnych zostało uzdrowionych.

Ponieważ Filip jest naszym Nowotestamentowym przykładem, prawdziwemu ewangeliście powinny towarzyszyć cuda i uzdrowienia W większości przypadków, ci których nazywamy „ewangelistami” nimi nie są. Mnamy paru takich, co śpiewają i nawołują ludzi do przyjęci a zbawienia. W Rzym. 12:8 Biblia mówi także o służbie zachęcania. Niemniej nie jest to służba ustanowiona jako urząd, jest to prawdziwa służba i powinniśmy być bogu wdzięczni za nią. Nawoływanie nie jest prawdziwą Nowotestamentową ewangelizacją. Inni, znowu, których my dziś nazywamy ewangelistami są prorokami.
Widzicie, w Nowym Testamencie prorok nie musi czegoś przepowiadać” aby był prorokiem.  Wszystko, co on powinien robić to mówić z natchnienia Ducha Świętego, ponieważ proroctwo to jest inspirowana wypowiedź w zrozumiałym języku. Powinniśmy być Bogu wdzięczni za wszystkie służby.
Dopóki nie zostałem ochrzczony w Duchu Świętym i nie zacząłem mówić innymi językami to nie miałem żadnego pojęcia o darach Ducha. Stało się to w kwietniu 1937 roku, gdy byłem młodym baptystycznym kaznodzieją. Kiedy zostałem napełniony Duchem zrozumiałem, że jeżeli zostajesz ochrzczony w Duchu to zaczynasz mówić innymi językami, lecz ciągle nie miałem żadnego pojęcia o darach Ducha. Czytałem o nich w I Liście do Koryntian, lecz mimo to w większości były to dla mnie rzeczy obce.
W dwa tygodnie po chrzcie w Duchu pastor zboru Pełnej Ewangelii w naszym miasteczku poprosił mnie o poprowadzenie wieczornego nabożeństwa we wtorek, ponieważ on sam musiał się gdzieś udać w nagłej sprawie. Zastępowałem tego pastora dość często nawet przed napełnieniem Duchem Świętym, ponieważ był bardzo często zajęty, a ja miałem namaszczenie do głoszenia.
Aż do roku 1943 nie słyszałem żadnego nauczania na temat darów Ducha, a to był rok 1937 i wtedy byłem po prostu kaznodzieją. Głosiłem więc w tym zborze Pełnej Ewangelii dla około 400 osób i, gdy nabożeństwo zbliżało się do końca, przeżyłem swoje pierwsze doświadczenie z darem wiedzy. Ci Zielonoświątkowcy mieli zwyczaj zamykania zgromadzeń w ten sposób, że wszyscy wychodzili do przodu i modlili się wspólnie, zszedłem wiec do nich, aby się modlić. PO chwili spojrzałem i okazało się, ze zostało około 36 osób, wstałem m, aby zakończyć zgromadzenie. Gdy staliśmy tam wszyscy, zamknąłem oczy i rozpocząłem modlitwę na zakończenie. Oczywiście wtedy w 1937 nie mieliśmy telewizorów, lecz w czasie modlitwy zobaczyłem obraz wyglądający właśnie tak jak w telewizorze i pokazujący mi kobietę, i która znajdowała się na tym zgromadzeniu ze  swoją przyjaciółką. Kiedy tak stałem zobaczyłem to, co się jej wcześniej wydarzyło. W tej wizji widziałem również, że to jej przyjaciółka zmusiła ją do przyjść na to nabożeństwo  wiedziałem o niej tylko tyle, że została zbawiona poprzedniego tygodnia właśnie w tym zborze. Widziałem, jak ta młoda kobieta mówiła do swojej przyjaciółki:
– Dobrze, dziś wieczór pójdę z tobą, ale nie wybieram się tam więcej. Upadłam i zgrzeszyłam, Bóg już nie będzie mnie kochał. To wszystko zobaczyłem w jednym momencie.
Wtedy zacząłem do niej mówić o pewnych rzeczach, które widziałem w wizji, tak aby jej nie wprawić w zakłopotanie, lecz aby wiedziała, że mówię do niej. Kiedy to usłyszała podbiegła do przodu i upadła. Jak mówiłem wcześniej, była zaledwie od tygodnia zbawiona i nie była napełniona Duchem Świętym, ale w tym momencie upadła mówiąc językami. Ta kobieta pochodziła z dobrej rodziny, ale zanim została zbawiona wpadła w złe towarzystwo i nie była dobrą dziewczyną. PO tym, gdy została zbawiona mężczyzna, którego znała wcześniej wykorzystał ją seksualnie i sądziła, że Bóg nie kocha jej już wcale. Gdy spotkanie się skończyło te dwie kobiety chciały wiedzieć ode mnie, co ja wiem na temat tej sytuacji. Opowiedziałem to, co widziałem w wizji i on stwierdziły, że dokładnie tak się wydarzyło. Powiedziałem im: – Duch Święty pokazał mi to. – i, chwała Bogu, ta dziewczyna została odzyskana.
Jedenaście lat później pod koniec października 1948 roku Brat Oral Roberts przyjechał ze swoim namiotem do Dallas i wraz z moją żoną Oretą pojechaliśmy ze wschodniego Teksasu, aby wybrać się na kilka jego spotkań. Któregoś dnia poszedłem na popołudniowe, aby zobaczyć jak je prowadzi. Kiedy wchodziłem do budynku zobaczyłem wyglądającą znajomo kobietę, która podeszła do mnie. Zbliżyła się wraz z dwójka dzieci i zapytała: – Pamiętasz mnie?
– Przypomniałem sobie kim ona jest i mówię: – tak pamiętam.  – Bracie Hagin to są moje dzieci, jesteśmy razem z mężem ludźmi zbawionymi członkami kościoła. – opowiedziała mi, że ma wspaniałą, kochającą Boga rodzinę.
W kilka lat później w RHEMA Bible Training Center (szkoła biblijna prowadzona przez autora) podszedł do mnie młody mężczyzna i powiedział:

– Bracie Hagin, moja babcia chciała, abym powiedział do ciebie „hellow”. Powiedziała, że sądzi, iż będziesz ją pamiętał. – była to ta sama kobieta, która została odzyskana dzięki manifestacji daru słowa wiedzy.
Faktycznie nie wiedziałem wtedy , co pozwoliło mi wiedzieć w czasie modlitwy jej sytuację tak wyraźnie, lecz od tego momentu rozpoczęło się funkcjonowanie w mojej służbie daru słowa wiedzy. Chciałem opowiedzieć o tym innym kaznodziejom Pełnej Ewangelii, ale nie mieliśmy wtedy żadnego nauczania na temat darów Ducha Świętego i nic na ten temat nie wiedzieliśmy. Ponieważ wiedziałem o pewnych szczególnych rzeczach w sposób nadnaturalny sądziłem, że jestem innego ducha niż oni. Niemniej to, co wtedy czyniłem nie miało miejsca przed chwilą, gdy zostałem ochrzczony w Duchu Świętym i mówiłem innymi językami. Sądziłem, że te rzeczy idą razem ze sobą razem. Po pewnym czasie, gdy zacząłem badać te sprawy, zrozumiałem, że posługiwałem się słowem wiedzy. Cel i sposób działania słowa wiedzy może być zaobserwowany w Biblii w tych miejscach, w których ten dar się objawił. W Starym Testamencie, gdy Izrael był w stanie wojny z Syrią, czytamy w  style=”font-weight: bold;”>II Król.6, że król Syrii powiedział:

(w.11 i 12)

Rzecz ta oburzała króla aramejskiego, zwołał więc swoich dostojników i powiedział do nich: Czy nie możecie mi donieść, kto z naszych trzyma z królem izraelskim? Wtedy jeden z jego dostojników rzekł: Nikt, panie mój, królu, lecz to prorok Elizeusz, który jest w Izraelu, donosi królowi izraelskiemu słowa, które wypowiadasz w swojej komnacie sypialnej.

Za każdym razem, gdy Syria przygotowywała się do ataku, Izrael znał ich polany wcześniej i mógł ich pokonać. „Wtedy jeden z jego dostojników rzekł: Nikt, panie mój, królu, lecz to prorok Elizeusz, który jest w Izraelu, donosi królowi izraelskiemu słowa, które wypowiadasz w swojej komnacie sypialnej”. Skąd Elizeusz wiedział, co syryjska armia planuje, nawet zanim oni to wiedzieli? Właśnie słowo wiedzy manifestowało się w jego służbie, aby  odkryć plany syryjskiego króla i uratować lud Boży. Słowo wiedzy może być w ten sam sposób używane również i dziś.

Wydaje mi się, że w mojej służbie słowo wiedzy działało (lub manifestowało się) w większym stopniu niż jakikolwiek inny dar Ducha. Byłem pastorem przez niemal dwanaście lat i nigdy nie wydarzyło się w tym czasie w zborze nic, o czym bym nie wiedział wcześniej.  Na przykład, gdy któryś z członków zboru wpadał w kłopoty, wiedziałem o tym. Bardzo często mówiłem do żony: – Pan powiedział, że „taki-to-a-taki” przyjdzie tu za dziesięć minut i przyjdzie z taką sprawą, a ja zamierzam mu odpowiedzieć tak.

W Księdze Objawienia, kiedy Jan został uwięziony na wyspie Patmos, Pan objawił mu się w wizji. Pan mówił do Jana i przedstawił mu aktualny stan siedmiu zborów (rozdz. 1-3). Zbory te w tym czasie rzeczywiście istniały w Azji Mniejszej i poprzez słowo wiedzy Jezus powiedział Janowi jaki jest aktualny stan tych zborów, lecz następnie dał mu też słowo mądrości.
Różnica miedzy dwoma darami, słowem wiedzy i słowem mądrości jest taka, że słowo wiedzy ma do czynienia z przeszłością lub stanem obecnym. Zajmuje się czymś, co się już wydarzyło lub czymś, co się dzieje aktualnie. Słowo mądrości – z przyszłością, ponieważ ma do czynienia z czymś, co jest związane z planami i zamierzeniami Boga. Tak więc Jezus dał Janowi również słowo mądrości dotyczące Jego planów dla każdego z tych zborów.

Następnym przykładem działania słowa wiedzy jest przypadek jaki przydarzył się Pawłowi z Tarsu. W rozdziale 9 Dziejów Apostolskich, gdy zbliżał się do Damaszku w samo południe, nagle olśniła go światłość z nieba. To był Jezus. Po ostrzeżeniu Pawła przed prześladowaniami Kościoła, powiedział mu: – Idź do miasta, tam ci powiedzą co masz czynić dalej. (9:1-9) Przeczytajmy, co się wydarzyło, gdy Paweł przybył do miasta (w. 10-12):

A był w Damaszku pewien uczeń, imieniem Ananiasz. I rzekł Pan do niego w widzeniu:    Ananiaszu! On zaś rzekł: Otom ja, Panie. Pan zaś do niego: Wstań i idź na ulicę Prostą, i zapytaj w domu Judy o Saula z Tarsu; oto właśnie się modli. I ujrzał w widzeniu męża, imieniem Ananiasz, jak wszedł, i ręce na niego włożył, aby przejrzał.

Pan dał Ananiaszowi słowo wiedzy poprzez wizję. Czasami działa to w ten sposób, podobnie jak w przypadku młodej kobiety, która potrzebowała odnowienia. Słowo wiedzy dane przez Pana Ananiaszowi było związane z aktualnie dziejącymi się wydarzeniami. Bóg dał Ananiaszowi widzenie Pawła modlącego się,  a nawet pokazał  Ananiaszowi miejsce, gdzie  był Paweł. Duch Święty dał mu również słowo mądrości dotyczące przyszłości. Pan powiedział, aby włożył swoje ręce na modlącego się Pawła. Ananiasz sprzeciwiał się temu mówiąc: – Panie, słyszałem od wielu o tym mężu, ile złego wyrządził świętym twoim w Jerozolimie: ma także upoważnienie od arcykapłanów, aby tutaj uwięzić wszystkich. (w. 13-14).
Duch dał więc Ananiaszowi słowo mądrości, mówiąc: – … mąż ten jest moim narzędziem wybranym, aby zaniósł moje imię przed królów i synów Izraela. Ja sam bowiem pokażę mu, ile musi wycierpieć dla imienia mego.
Duch Święty wskazywał tu na przyszłość.
Jest tutaj ważna rzecz, na którą musimy zwrócić uwagę. Jest oczywiste, że Ananiasz modlił się w domu, gdy otrzymał wizję. Bardzo często ludzie sądzą, że dary duchowe nie funkcjonują jeżeli nie ma to miejsca na publicznym zgromadzeniu. Lecz jeżeli przeglądniemy Stary Testament okaże się, że wiele z tych cudów i nadnaturalnych wydarzeń nie działo się w czasie zgromadzeń. Czy pamiętasz Naamana, trędowatego, który przyjechał, aby uzyskać uzdrowienie? Prorok Elizeusz  po prostu wysłał swojego sługę, który powiedział Naamanowi (2 Król. 5:10) – Idź i zanurz się w Jordanie siedem razy.
Nie zdarzyło się to w czasie zgromadzenia, Naaman przyszedł do domu Elizeusza.
Jak powiedziałem, w czasie dwunastu lat mojego pastorowania rzadko mieliśmy manifestacje słowa wiedzy na naszych zgromadzeniach, ale ten dar manifestował się dwa, trzy razy w tygodniu w prywatnym mieszkaniu po to, aby pomagać ludziom. Zawsze, kiedy głosiliśmy na temat uzdrowienia, mieliśmy uzdrowienia w czasie zgromadzeń, ale największe, najbardziej niezwykłe, nadnaturalne uzdrowienia miały miejsce, gdy modliliśmy się o ludzi w mieszkaniach. W sześciu na siedem przypadków chorych umysłowo ludzi, mogliśmy zobaczyć ich opuszczających szpital psychiatryczny w wyniku manifestacji Ducha, przejawiającego się całkowicie prywatnie, a nie publicznie. Pewna kobieta została cała podniesiona z łoża śmierci w jej domu.
Chwała Bogu, chcemy być wdzięczni Bogu, gdziekolwiek Jego dary się przejawiają i powinny się one przejawiać jak najczęściej. Lecz dopóki nie będziemy nauczać i głosić na temat darów ducha Świętego, ludzie nie będą o nich wiedzieli i nie będą ich usilnie pragnąć.aracer

Dary Ducha Świętego – Rozeznawanie duchów

Kenneth Hagin
Dar rozeznawania duchów nie jest „darem” krytycyzmu czy też jakiegoś rodzaju Duchowego czytania myśli, który „rozeznaje” słabości charakterów u innych, jak to niektórzy nazywają. Nie, dar rozeznawania duchów jest nadnaturalnym darem pozwalającym osobie, przez którą się manifestuje na wejrzenie w świat duchowy.

1 Kor. 12:7.
A w każdym Duch przejawia się różnie ku wspólnemu pożytkowi

Zajmiemy się teraz trzecim z darów, który możę być zaliczony do darów objawiających coś – darem rozróżniania duchów. Ten nadnaturalny dar objawienia pozawala na wgląd w świat duchowy. Jest wymieniony w tekście dalej niż dwa poprzednie dary objawienie tj. dar słowa wiedzy i słowa mądrości. Niemniej wymienimy o i omówimy wraz z dwoma powyższymi, ponieważ każdy z tych darów Ducha coś objawia.  Wszystkie rzeczy z dziedziny wiedzy – fakty, wydarzenia, motywacje, pochodzenie, przeznaczenie, naturalne, nadnaturalne, ludzkie, Boże, demoniczne, przeszłość, przyszłość i teraźniejszość – stają się celem jednego z tych trzech darów objawienia. Dar rozeznawania duchów nie jest darem „rozpoznawania” jak to niektórzy nazywają. Nie znajdziesz tego daru w Biblii. Dar rozeznawania duchów nie jest „darem” krytycyzmu czy też jakiegoś rodzaju duchowego czytania myśli, który „rozpoznaje” słabości charakterów u innych.  Ten „dar” jest przez Biblię zabroniony: nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”  (Mat. 7:1).
Dzięki nadnaturalnemu darowi rozeznawania duchów możemy widzieć ponad naszą naturalną sferę egzystencji. Świat duchowy jest tak samo rzeczywisty jak nasz naturalny i osoba, przez którą ten dar si ę manifestuje będzie mogła widzieć w rzeczywistości duchowej, jak duch zechce. Spośród objawień, dar rozeznawania duchów jest największą pomocą w uwalnianiu do chorób, opresji, dręczenia.. Istnieją okrutne, dręczące duchy, takie jak duchy głuche, nieme, ślepe, czy kalekie. Widzimy w ewangeliach, że Jezus uwolnił wielu od tych duchów. Pamiętacie kobietę „pochyloną tak, że nie mogła się wyprostować” z ew. Łuk13? Była związana przez ducha:
Łuk 13: 11 i 13 (BT):

A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga.

Czasami Jezus miał do czynienia z duchami głuchymi i niemymi:

Mar 9:25:

A Jezus widząc, że tłum się zbiega, rozkazał surowo duchowi nieczystemu: Duchu niemy i głuchy, rozkazuję ci, wyjdź z niego i nie wchodź więcej w niego.

Widzimy również Jezusa zmagającego się z duchami nieczystymi:

Łuk 9:25:

wprawiło to wszystkich w zdumienie i mówili między sobą: Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą

Dar rozeznawania duchów przejawiał się również w służbie Pawła, gdy powstrzymał plany diabła po rozpoznaniu ducha wieszczego (style=”font-weight: bold;”>

Dz. 16:16-18)

Kiedyśmy szli na miejsce modlitwy, zabiegła nam drogę jakaś niewolnica, opętana przez ducha, który wróżył. Przynosiła ona duży dochód swym panom. Ona to, biegnąc za Pawłem i za nami wołała: Ci ludzie są sługami Boga Najwyższego, oni wam głoszą drogę zbawienia. Czyniła to przez wiele dni, aż Paweł mając dość tego, odwrócił się i powiedział do ducha: Rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa, abyś z niej wyszedł. I w tejże chwili wyszedł.

Diabeł nie jest wszystko-wiedzący, ale on wiedział, że Paweł i Sylas są sługami Boga Najwyższego. Ta dziewczyna musiała być bardzo przydatna dla swoich panów, ponieważ Pismo mówi, że „przynosiła wielki zysk”. Nie zwykły zysk, ale wielki. Tak więc chodziła za Pawłem i Sylasem i wołała: „ci ludzie są sługami Boga Najwyższego i zwiastują wam drogę zbawienia (w.17).
Zwróćmy uwagę na werset 18 „i czyniła to przez wiele dni”.  Paweł był apostołem, nieprawdaż? Czyż więc apostołowie nie noszą przy sobie tych wszystkich darów, mówiąc obrazowo „ w kieszeni” i korzystają z nich kiedy tylko zechcą?  Gdyby apostołowie mogli korzystać z darów kiedy tylko zechcą, jak wierzą niektórzy, dlaczego Paweł znosił demoniczną obecność tej dziewczyny przez te wszystkie dni? Powiem wam dlaczego: ponieważ dar rozróżniania duchów nie był wcześniej dany. Lecz, gdy już został dany, Paweł rozkazał duchowi w imieniu Jezusa, aby wyszedł. Duch Boży dał nagle rozeznanie duchów, Paweł zobaczył duch i przemówił do niego.
Widzisz, to nie ma żadnego znaczenia czy jesteś apostołem, ewangelistą, prorokiem, kaznodzieją, nauczycielem czy czymkolwiek innym – bez działania Ducha Świętego działasz w naturalnej rzeczywistości tak samo jak każda inna osoba.. Bez Ducha Świętego nie możesz nikomu pomóc w sposób nadnaturalny. Możesz nauczać ludzi w jaki sposób uwierzyć, ale jest to zupełnie inna dziedzina. Po raz pierwszy miałem osobiste doświadczenie z darem rozeznawania duchów w styczniu 1953 roku. W miesiąc wcześniej w grudniu 1952, Pan objawił mi się w wizji podczas modlitwy z innym pastorem i powiedział do mnie tak:
– Od tej chwili to, co jest znane w moim Słowie jako dar rozeznawania duchów będzie działało w twojej służbie, gdy będziesz znajdował się w duchu.
Po czym Pan rozmawiał ze mną na temat diabła, demonów, oraz opętanych prze około półtorej godziny. Po tym ponownie powiedział, że dar rozeznawania duchów będzie się w mojej służbie rozwijał po to, aby poznać duchowy świat. To było w grudniu 1952 roku. W miesiąc później głosiłem we wschodnim Teksasie. Siostrzenica pastora cierpiała na raka płuc. Karmiono ją sześć razy dziennie, ale ciągle traciła na wadze, była przykuta łóżka i wyglądała jak obraz samej śmierci. Włożyłem na nią cztery razy ręce i nie było żadnej manifestacji Ducha.
Zabrano ją z łóżka i przyniesiona na nabożeństwo. Po raz piąty włożyłem na nią ręce i, NAGLE, znalazłem się w Duchu i zobaczyłem demona wiszącego na ciele kobiety nad jej lewym płucem. Demon wyglądał jak małpka wisząca na niej. Przemówiłem do ducha i nakazałem mu, podobnie jak Paweł rozkazał duchowi wieszczemu, który opanował dziewczynę. Gdy do niego powiedziałem, demon spadł na podłogę. Nakazałem  mu nie tylko, aby opuścił tę kobietę, lecz aby wyniósł się przejściem z budynku i wybiegł wzdłuż przejścia na zewnątrz. Siostrzenica pastora została trwale uzdrowiona, poszła w tym samym tygodniu do lekarza a oni nie byli w stanie znaleźć żadnego śladu raka. Oba jej płuca były całkowicie zdrowe.
Wkrótce po tym wydarzeniu, otrzymałem następną manifestację daru rozróżnienia duchów, gdy modliłem się o uzdrowienie pewnego człowieka. Powiedział mi, że jest bardzo nerwowy i nie może spać. Tak więc pomodliłem się o jego nerwy i odesłałem go. Stałem w pobliżu kazalnicy po prostu modląc się i wkładając ręce na kolejno osoby, gdy spojrzałem na tego człowieka siedzącego w pierwszej ławie. Nagle znalazłem się w Duchu patrząc na małego demona siedzącego na ramieniu mężczyzny. Ten również wyglądał jak małpka, ale jego ramiona otaczały głowę mężczyzny w uścisku. Wiedziałem już, co to oznacza – demoniczną opresję. Powiedziałem do niego, aby podszedł do kazalnicy, gdzie stałem. Nikt inny nic nie widział. Gdy podszedł, powiedziałem do ducha:
– Będziesz musiał go zostawić.  – W porządku – powiedział – będę musiał to zrobić jeżeli mi każesz, ale ja sądzę, że tego nie zechcesz. Wtedy duch spadł z niego na podłogę skomląc i wyjąc jak bity pies. Wtedy powiedziałem:
– Nie tylko zostaw jego, ale też opuść to miejsce w imieniu Pana Jezusa Chrystusa. – i duch wybiegł głównymi drzwiami na zewnątrz.
Mężczyzna powiedział później, że kiedy nakazałem demonowi odejść czuł się tak, jakby jakaś żelazna obręcz została zerwana z jego głowy i, co należy podkreślić, nigdy nie wysłano go do szpitala dla umysłowo chorych. Był na jednym z moich spotkań ze swoim synem w piętnaście lat później i wciąż wszystko było w porządku, alleluja, chwałą Bogu..  Tak więc, złe duchy istnieją. Diabeł jest rzeczywisty, ale, dzięki Bogu, bóg jest rzeczywisty. Boża moc jest rzeczywista, a Bóg jest większy od diabła. Z pewnością są też tacy, którzy są związani przez wroga. Czasami, gdy zły duch jest bezpośrednią przyczyną problemu wierząca osoba może go zobaczyć tak, jak to było bardzo często w moim przypadku, ponieważ dar rozeznawania duchów jest przejawem działania Ducha Świętego.
Lecz, uwaga, rozeznawanie duchów jest czymś znacznie więcej niż tylko rozróżnieniem złych duchów. Zawiera się w tym również możliwość widzenia podobieństwa Boga. Dla przykładu 2 Moj 33 opisuje przypadek, gdy Bóg pozwolił Mojżeszowi wejrzeć w duchową rzeczywistość i ujrzeć podobieństwo Boga (2 Moj.33:20-23):

Nadto powiedział: Nie możesz oglądać oblicza mojego, gdyż nie może mnie człowiek oglądać i pozostać przy życiu. I rzekł Pan: Oto miejsce przy mnie. Stań na skale. A gdy przechodzić będzie chwała moja, postawię cię w rozpadlinie skalnej i osłonię cię dłonią moją, aż przejdę, a gdy usunę dłoń moją, ujrzysz mnie z tyłu, oblicza mojego oglądać nie można. W tym fragmencie Mojżesz mógł rozpoznać podobieństwo Boga (similitude of God) poprzez manifestację daru Ducha Świętego.

Innym przypadkiem, gdy ktoś mógł oglądać podobieństwo Boga można znaleźć w Księdze Izajasza 6, kiedy prorok widział „Pana sierdzącego na tronie wysokim i wyniosłym” (6:1). Nikt z nich nie widział Boga, widzieli podobieństwo Boga. Gdy On objawił się im w wizji, mogli go zobaczyć w świecie duchowym poprzez rozeznawanie duchów. Można również rozpoznać zmartwychwstałego Chrystusa poprzez ten dar objawienia. Nikt jeszcze nie widział Jezusa od Jego wstąpienia do nieba, w Jego cielesnej, z ciała i kości postaci, ponieważ obecnie siedzi On po prawicy swojego Ojca, gdzie mieszka wstawiając się za nami (Hebr. 7:25). Lecz dzięki rozeznawaniu duchów, niektórzy ludzie, ze mną włącznie, mogli wejrzeć w duchową rzeczywistość i zobaczyć wskrzeszonego Chrystusa. Taka wizja może również przynieść ze sobą słowo wiedzy lub słowa mądrość, lecz sama wizja manifestuje się poprzez rozeznawanie duchów, ponieważ taka osoba w tym czasie widzi w duchowej rzeczywistości. Oczywiście rozeznawanie duchów pozwala też na objawienie cherubinów, serafinów, archaniołów czy też zastępów anielskich Boga.

Na zakończenie tych rozważań chciałem przypomnieć wam, że od chwili, gdy zostałem ochrzczony w Duchu Świętym dary objawień, moc i wokalne, wszystkie działały w moim życiu i służbie tak jak Duch chciał. W większości objawiały się poza zgromadzeniami, aby pomagać ludziom. Tak więc powinniśmy oczekiwać Ducha objawiającego się gdziekolwiek On zechce, a nie tylko w czasie publicznych zgromadzeń. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że nie możemy wypracować sobie manifestacji Ducha, lecz nie możemy również siedzieć biernie i leniwie mówić:
– To zależy tylko od tego czy Duch zechce czy nie.  Nie! Naciskaj! Gorąco pragnij, pożądaj duchowych darów (1 Kor 12:31, 14:1). Kiedy staniesz się dla Ducha dostępny, Duch może wybrać ciebie i użyć jako pokorne naczynie Jego nadnaturalnej posługi, aby zniszczyć dzieła diabelskie – a dzięki twojemu posłuszeństwo – dzieło to wykonać.

1 Kor. 12:11
Wszystko to zaś sprawia jeden i ten sam Duch, rozdzielając każdemu poszczególnie, jak chce.

W następnych odcinkach zajmiemy się trzema darami mocy, które coś robią, zaczynając od daru czynienia cudów (trzy dary mocy obejmują: dar wiary, dar czynienia cudów, dary uzdrowień).topod.in

Dary Ducha Świętego – Dar szczególnej wiary

Kenneth Hagin

Tym razem skoncentrujemy się na darze wiary. Lubię przekład Wymouth (anglojęzyczny), w którym ten dar opisany jest jako dar „szczególnej wiary”. Widzicie, ta wiara jest szczególnym rodzajem wiary, ponieważ każdy wierzący już ma wiarę (Rzym. 12:3).  Na przykład istnieje wiara, która zbawia czy też wiara do przyjęcia zbawienia, która jest darem od Boga:
Ef. 2:8.

Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę i to nie z was: Boży to dar.

Wiara, przez którą możemy być zbawienie jest darem Boga, ale jest dawana przez słuchania Słowa. Biblia mówi, że wiara bierze się ze słuchania Słowa Bożego (Rzym 10:17). Lecz dar wiary jest różny od wiary, która zbawia, jest to nadnaturalne manifestacja jednego z dziewięciu darów Ducha.
Dar wiary jest darem Ducha Świętego dawany wierzącemu po to, aby mógł otrzymać cud, podczas gdy czynienie cudów jest darem, który umożliwia wykonanie cudu (poprzez jeden dar otrzymujemy cud, poprzez drugi – wykonujemy).  Niemniej , te dwa dary są bardzo blisko siebie, podobnie jak blisko siebie są dary wokalni i dary mocy. Rozróżniamy je tylko w tym celu, aby je zdefiniować. Tak więc stwierdziliśmy, że dar wiary jest oddzielny i różny od dary wiary zbawiającej. Jest również inny od owoców wiary opisanych w Nowym Testamencie.

Gal 5:22

Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość dobroć, wierność.

(W przekładzie angielskim w miejsce „wierność” pojawia się „wiara”, więc dlatego dalej autor pisze, co następuje – przyp. tłum).
Gal 5:22 mówi, że wiara jest owocem Ducha. Jeżeli jednak przyglądniemy się temu słowu w greckim oryginale to okazuje się, że słowo to odnosi się do wierności. Owoce Ducha określają charakter, lecz dary Ducha są mocą. Owoc jest to coś, co wzrasta, tak więc wiara czy wierność to jest duchowy owoc, który dojrzewa w życiu chrześcijanina kształtując jego charakter. Dar wiary  zaś jest dawany nadnaturalnie przez ducha  Świętego, jak chce.
Często ludzie  – nawet chrześcijanie – którzy nie zbadali Biblii mówią: – Jeżeli Bóg zechce dać  mi wirę, to będę ją miał, a jeżeli On nie będzie chciał to nie.
Czytają 1 Kor 12:9 „innemu dar wiary”  i mogą sobie pomyśleć, że w ten sposób działa wiara. Lecz ten weset mówi o darze wiary, który jest odmienny od wszystkich innych rodzajów wiary. Dar wiary jest darem Ducha dla wierzącego, aby mógł otrzymać cud. Na przykład dar wiary przejawił się w życiu Daniela i on otrzymał cud przebywając w lwiej jamie (Dn. 6:1-23). Ktoś mógłby powiedzieć: „tak, ale to anioł zamknął paszcze lwów”. TO prawda, lecz Biblia mówi, że „Daniel został wyrwany z lwiej jamy i nie znaleziono na nim  żadnej rany, gdyż wierzył Bogu”. Tu jerst mowa o wierze Daniela! W tamtych czasach wielu ludzi było wrzucanych do dołów z lwami i lwy ich zjadały. Dlaczego więc lwy nie zjadły Daniela! Nie ma żadnych wątpliwości co do tej sprawy  – Bóg dał Danielowi specjalną wiarę – przejaw działania Ducha Świętego dawany w celu nadnaturalnego ratunku. Daniel nie zrobił nic, aby zamknąć paszcze lwów, po prostu położył się na dnie i zasnął w obliczu zagrożenia dla życia. Wiara Daniela była pasywna nie aktywna, niemniej otrzymał swój cud! To jest przecież ponad zwykłą wiarę. Można przekonać się, że dar wiary przejawia się w życiu ludzi głównie w obliczu niebezpieczeństwa, a kiedy się manifestuje, osoba doświadcza pokoju, który jest nadnaturalny i przez tą samą wiarę może ona cud otrzymać. Pamiętajcie, dar czynienia cudów aktywizuje wiarę, która w sposób aktywny dokonuje cudu, natomiast dar wiary w sposób bierny oczekuje cudu, który zdarza się jako ciągła czy stała akcja. Może nie być zupełnie nic, co w danej chwili osoba dostrzega jako odpowiedź, lecz szczególna wiara pozwoli utrzymać się przez długi okres czasu. Innymi słowy, jej przejaw może być nieprzerwany lub ciągły w celu uzyskania cudu. Przykładem tego mogą być patriarchowie Starego Testamentu wkładający ręce na swoje dzieci i błogosławiący ich czy przeklinający, co miało znaleźć wypełnienie w przyszłości. To jest właśnie przykład daru wiary, która w swoim działaniu wywołuje skutki trwające przez długi czas.
Dar wiary jest również nadnaturalnym wyposażeniem przez Ducha Świętego, które pozwala – bez względu na to, czy słowa wypowiedziane zostały przez człowieka, czy są tylko jego pragnieniem, czy wypowiedziane przez boga – przetrwać w wierze do chwili, gdy stają się rzeczywistością. Innymi słowy, gdy ten dar mocy działa, Bóg honoruje twoje słowo tak, jak swoje i w sposób cudowny wykonuje to, w co wierzysz lub co wypowiadasz. Tak więc cud, wypowiedź, przekonanie, przekleństwo lub błogosławieństwo, stworzenie czy zniszczenie, usunięcie, zmiana mus się dokonać jeżeli zostało wypowiedziane pod inspiracją tego daru. Jeśli chodzi o mnie to zawsze wierzyłem w Słowo boże i byłem gotów działać na Jego podstawie, lecz jestem przekonany, że w niektórych przypadkach dar specjalnej wiary funkcjonował w moim życiu. Wtedy nie przeszkadzało mi ani odrobinę to, czy widziałem cokolwiek z odpowiedzi czy nie. PO prostu śmiałem się w twarz zachodzącym sytuacjom, ponieważ wiedziałem, że zostało wypowiedziane Słowo i ono musi się wypełnić!
Smith Wigglesworth powiedział, że gdy już dojdziesz do granicy swej wiary i zrobisz krok wiary – używając tej miary wiary jaką posiadasz- bardzo często ten nadnaturalny dar specjalnej wiary przejmie działanie. W czasie służby Wigglesworth’a co najmniej trzy osoby zostały wskrzeszone z martwych, a w swojej książce Stale wzrastając wiara opisuje przykład swojego sąsiada wzbudzonego z martwych. Któregoś dnia odwiedzał swojego chorego sąsiada, który był bliski śmierci. Gdy zbliżył się do ich domu usłyszał płacz a gdy wszedł do środka zobaczył żonę tego mężczyzny krzyczącą: – On odszedł! On odszedł! Wigglesworth relacjonuje: „Przeszedłem obok jego żony i wszedłem do pokoju. Natychmiast zorientowałem się, że nie żyje. Nie mogłem tego zrozumieć, ale zacząłem się modlić. Moja żona zawsze obawiała się, że zabrnę za daleko i próbowała mnie powstrzymać mówiąc:
– Nie rób tego! Czy nie widzisz, że on nie żyje! – lecz ja trwałem w modlitwie nadal.  Zaszedłem tak daleko jak pozwalała mi moja wiara i wtedy Bóg spoczął na mnie. Było to takie dotknięcie, żę mogłem uwierzyć we wszystko. Wiara Pana Jezusa spoczęła na mnie i wyraźny pokój wypełnił moje serce. Krzyczałem:
– On żyje! On żyje!  – i mój sąsiad żyje do dziś”.
Oczywiście, wiecie równie dobrze jak ja, że wzbudzenie martwego do życia jest poza możliwościami zwykłej wiary kogokolwiek. W naszej zwykłej wierze możemy kogoś podnieść z łóżka, postawić go i rozkazać, aby zaczął chodzić, ale to nie znaczy, że on zacznie chodzić. Dlaczego nie? Ponieważ to wymaga cudu – i to wymaga nadnaturalnego przejawu działania mocy Bożej, aby otrzymać od Boga cud!  Jak wcześniej już powiedziałem, dar czynienia cudów tworzy cud, natomiast dar wiary otrzymuje cud. Tak więc dar czynienia cudów jest bardziej aktywnym darem, podczas gdy dar wiary jest bardziej procesem (otrzymywania).
Gdy już zdefiniowaliśmy sobie dar wiary, możemy przejść do kilku biblijnych przykładów działania tego daru. Po pierwsze,. widzimy ten dar użyty do nadnaturalnego błogosławieństwa lub wypełnienia wypowiedzi człowieka.
W przykładzie podanym wcześniej, gdy patriarchowie byli bliscy śmierci, wkładali ręce na swoich synów i błogosławili ich (Abraham, Izaak, Jakub). Czynili to dzięki nadnaturalnemu darowi wiary. Mieli oni nadnaturalną wiarę, że to, co wypowiedzieli któregoś dnia wypełni się. I tak się działo – często nawet po wielu latach.
Po drugie, dar wiary był dawany ludziom w celu otrzymania osobistej ochrony i wyratowania z niebezpiecznej sytuacji, jak to widzieliśmy na przykładzie Daniela. W Biblii dar wiary był dawany w celu uchronienia przed sztormami, błyskawicami, rozbiciem statku, złymi ludźmi, złymi duchami, dzikimi zwierzętami, trucizną, katastrofami we wszystkich możliwych przypadkach.
Po trzecie, dar wiary manifestował się w celu nadnaturalnego przetrwania długiego okresu głodu. Pamiętacie historię, gdy Eliasz był karmiony przez kruki. Bóg powiedział mu, aby poszedł nad potok Kerit i, że tam będą go karmiły kruki. Lecz Eliasz musiał uwierzyć w to, co mu Bóg powiedział. Innymi słowy, Eliaszowi została dana w sposób nadnaturalny wiara, ponieważ to jest poza zwykłym porządkiem rzeczy, aby kruki mogły go nakarmić.  Po czwarte, dar wiary był dawany po to, aby wskrzesić zmarłych ( nie będziemy się tym ponownie zajmować, ponieważ widzieliśmy już przykład tego z relacji S.Wigglesworth’a).
Ostatecznie, ten dar był dawany w celu wypędzania demonów. Wcześniej już pisałem o tym, że dary ducha często współpracują ze sobą, a gdy chodzi o wypędzanie demonów poprzez dar wiary to bardzo często towarzyszy mu jeden z darów objawienia. Wtedy obecność duchów jest objawiana przez dar rozróżniania duchów lub słowo wiedzy, lecz przy wypędzaniu musi być zaangażowany dar wiary.
Zobaczyliśmy, że dar wiary manifestował się w Biblii. Ludzie byli nadnaturalnie karmieni i zachowywani przy  życiu. Aniołowi stawali strażą przy nich i ochraniali sługi Boże. Ludzie byli ochraniani przed okrutnymi zwierzętami, a umarli bywali wskrzeszani z martwych. Lecz w dzisiejszych czasach wykorzystanie tego daru jest takie samo. W ten sam sposób jak dar wiary przejawiał się w czasach Biblijnych, może również manifestować się dziś po to, aby otrzymać nadnaturalne błogosławieństwo, ochronę czy podtrzymanie dziś. Przez ten dar mocy złe duchy mogą być wypędzane i martwi wskrzeszani, lecz to wymaga nadnaturalnej wiary – specjalnej wiary – aby te rzeczy mogły się dziać.

W czasie, w którym żyjemy obecnie, dary Ducha są niezbędne, aby urzeczywistnić to, czego Bóg chce dokonać na ziemi. Jeżeli będziemy gorliwie pragnąć i modlić się o to, aby duchowe dary mocy Ducha Świętego działay wśród nas, wierzę, że Duch Boży będzie się manifestował poprze te dary znacznie częściej niż mieliśmy to kiedykolwiek wcześniej.

div style=”margin-left: 40px;”topod.in

Dary Ducha Świętego – Dar czynienia cudów

Kenneth Hagin

Zanim zdefiniujemy dar czynienia cudów, spójrzmy na samo słowo „cud”. Czasami słowo „cud’ używany jest do zobrazowania mowy. Mówimy o cudownych materiałach, cudownych tabletkach, cudownych detergentach. Czasami ktoś widząc piękny wschód czy zachód słońca opisuje to jako cud natury. Niemniej żadna z tych rzeczy nie jest cudem. Widzicie, można spoglądać na różę w całej jej wspaniałości , z wonnością docierającą do niebios i powiedzieć, że „to jest cud natury”. Takie wyrażenie jako sposób ekspresji jest w pewnym sensie uzasadniony, ale chcą być precyzyjnym, nie możemy, że to jest prawda, ponieważ róża robi dokładnie to, co powinna, zgodnie ze swoją naturą, podobnie jak słońce robi to, do czego zostało stworzone.Czym więc jest cud? Ściśle rzecz ujmując, cud jest to interwencja w zwykły bieg natury. Na przykład, po wstąpieniu Eliasza do nieba na ognistym rydwanie, Elizeusz wziął płaszcze Eliasza i uderzył nim w rzekę Jordan rozdzielając jej wody (2 Król. 2:14). To był cud. Była to nadnaturalne interwencja w zwykły porządek natury – chwilowe zawieszenie zwykłego porządku, lub inaczej można powiedzieć, że jest to zakłócenie systemu naturalnego porządku rzeczy  jaki znamy, wykonany przez moc Ducha.                                                                                                 Przyjrzyjmy się więc kilku biblijnym przypadkom działania daru czynienia cudów. Okazuje się, że ten dar był bardziej widoczny w Starym Testamencie, choć i w Nowym mamy zapisane przypadki jego działania. Po raz pierwszy działanie cudów zostało wykorzystane do uwolnienia Bożego ludu. Rzeczywiście w Księdze Wyjścia zapisanych jest wiele cudów uczynionych przez Boga, kiedy wyprowadzał swój lud z egipskiej niewoli. Gdy Aaron rzucił laskę na ziemię i zamieniła się ona w węża to było właśnie dokonanie cudu (Wyj 7:10).                                                                                                                         W rozdziałach 7 do 9 pył ziemi został zamieniony w komary, woda zamieniona w krew, czy grad przemieszany z ogniem spadł z nieba na rozkaz Pana – bo były cuda. Następnie, gdy Izrael stanął naprzeciw Morza Czerwonego a faraon wraz ze swym wojskiem ścigał ich, Mojżesz wyciągnął rękę i morze się rozdzieliło (14:21). To były właśnie cudowne działa – Boska interwencja w zwykły porządek natury.  Tak więc w Starym Testamencie cuda manifestowały się w celu uwolnienia Bożego ludu.                                                                                                                                                                                                  Widzimy jednak, że było to również dla wykonania boskiego sądu i karania. Kiedy Mojżesz ponownie wyciągnął swoją rękę, wody opadły zatapiając faraona i jego armię w głębokim morzu (w. 26-28).     Cud  mający na celu wykonanie Bożego sądu znajdujemy również w Nowym Testamencie w przypadku Ananiasza i Safiry. Z Dziejów Ap 2:44 dowiadujemy się, że wierzący Pierwszego Kościoła w Jerozolimie mieli wszystko wspólne , wszyscy sprzedawali swoje posiadłości i dobra i przynosili wszystko, co zyskali kładąc to u stóp apostołów (4:24-27). Lecz Ananiasz i Safira sprzedali swój majątek za pewną cenę i część tego zachowali dla siebie. Ananiasz skłamał, ale prawda została objawiona Piotrowi poprzez słowo wiedzy.                                                                                                                                                                 Piotr zapytał: – Czym to Szatan omotał serce wasze, że okłamaliście Ducha Świętego. –i Ananiasz padł martwy. W trzy godziny później, gdy Piotr zapytał żonę Ananiasza, Safirę, ta skłamała i padła martwa. Tak więc dar czynienia cudów był używany zarówno w Starym jak i w Nowym Testamencie, aby przynieść Boży sąd i karę.                                                     Innymi przykładami zastosowania cudów było zaopatrzenie tych, którzy byli w potrzebie. Widzimy to w przypadku wdowy (2 Król. 4), która nalewała oliwy do wielu naczyń. Elizeusz powiedział jej, aby pożyczyła od sąsiadów tak dużo naczyń, jak tylko zdoła i napełniła je olejem. Gdy zaczęli nalewać, strumień oliwy z dzbanka lał się nieprzerwanie, aż do chwili, gdy wszystkie pożyczone naczynia zostały napełnione. Nadnaturalna interwencja w zwyczajny prządek rzeczy spowodowała, że strumień lał się i kobieta mogła sprzedać oliwę i spłacić długi (w.1-7).                                                                   Następnie w Nowym testamencie Jezus wziął śniadanie małego chłopca i nakarmił nim pięć tysięcy ludzi (Mat. 14:14-21;  J 6:5-13). To był prawdziwy cud! Wiecie, że jest zdumiewające w jaki sposób niektórzy ludzie obchodzą się z biblią. Dawno temu czytałem o człowieku, który był jednym z tych znakomicie wykształconych chłopców (nie jestem przeciwko edukacji. Dzięki bogu, wierzę w edukację, ale chciałbym, aby niektórzy wykształceni ludzie nauczyli się jak należy czytać). Ten człowiek był znakomitym kaznodzieją i posiadał przed swoim nazwiskiem wszystkie możliwe tytuły: prof. dr. hab. XYZ . Powtórzę, nie sprzeciwiam się zdobywaniu przez ludzi tytułów naukowych, ale ten facet chciał wyrugować z Biblii cuda. Aby wytłumaczyć,  wjaki sposób Jezus nakarmił pięć tysięcy ludzi, powiedział coś takiego: – Bochenki chleba w tamtych czasach były znacznie większe niż mamy to obecnie. Gdyby ten biedny człowiek wiedział jak należy czytać, to zauważyłby, że to było śniadanie małego chłopca.  Nie przypuszczam, aby mały chłopiec był w stanie przynieść wystarczająco dużo „dużych bochenków”, którymi można nakarmić pięć tysięcy ludzi, ale to było jedno z tych teologicznych wyjaśnień w stylu: „Wicie, bochenki były duże”. Nie, proszę pana, to było cudowne działanie, które umożliwiło nakarmienie tłumu dziecięcym śniadaniem, a co było jeszcze bardziej zaskakujące to, to że gdy wszyscy już zjedli, uczniowie zebrali dwanaście koszów resztek! Również w innym przypadku zostało wykorzystane cudowne działanie do potwierdzenia usługi Słowem. Pamiętacie przypadek, gdy Paweł zwiastował na wyspie Pafos i czarnoksiężnik Elymas sprzeciwił mu się? Poprzez działanie mocy Bożej w darze czynienia cudów Elymas został dotknięty ślepotą na pewien czas.
Dz. Ap. 13.7-11

Przeszedłszy całą wyspę aż do Pafos, spotkali pewnego czarnoksiężnika, fałszywego proroka Żyda, imieniem Bar-Jezus, który należał do otoczenia prokonsula Sergiusza Pawła, człowieka rozumnego. Ten, przywoławszy Barnabę i Saula, pragnął posłuchać Słowa Bożego. Lecz wystąpił przeciwko nim czarnoksiężnik Elymas, tak bowiem brzmi w tłumaczeniu jego imię, starając się odwrócić prokonsula od wiary. A Saul, zwany też Pawłem, napełniony Duchem Świętym, utkwił w nim wzrok i rzekł: O, pełny wszelkiego oszukaństwa i wszelkiej przewrotności, synu diabelski, nieprzyjacielu wszelkiej sprawiedliwości! Nie zaprzestaniesz ty wykrzywiać prostych dróg Pańskich? Oto teraz ręka Pańska na tobie, i będziesz ślepy, i do pewnego czasu nie ujrzysz słońca. I natychmiast ogarnęły go mrok i ciemność, a chodząc wokoło, szukał, kto by go prowadził za rękę.

Jak sądzisz, jakiemu celowi służyła w takim przypadku demonstracja cudownego działania? Był to znak dla znajdujących się w pobliżu potwierdzający głoszone Słowo, a jego efektem było nawrócenie prokonsula (w. 12). Znajdujemy w Piśmie również inne przykłady cudownego działania przejawiającego się w celu uwolnienia od nieuchronnych niebezpiecznych sytuacji tych, przez których dar czynienia cudów się objawiał.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                    Chciałbym najpierw wyjaśnić różnicę miedzy darem wiary, a darem czynienia cudów w takim przypadku. Otóż, dar wiary przeprowadzi cię przez niebezpieczeństwo, bez najmniejszego wpływu na ciebie, lecz gdy zadziała dar czynienia cudów, to on uwolni cię z pośrodku niebezpieczeństwa. Na przykład, gdy Paweł podróżując do Rzymu, znalazł się w rozbitym okręcie, sztorm nie ustał, ale pojawił się anioł Boży i przemówił do Pawła i Paweł miał nadzwyczajną wiarę w to, że nikt z nich nie zginie tak, jak Bóg powiedział. Tak więc Paweł wraz z całą załogą byli  zupełnie bezpieczni pomimo, że statek zatonął  (Dz. 27:22-44). To był dar wiary  w działaniu.                                                                                                                     Gdy jednak Jezus był wraz z uczniami na łodzi i powstał niebezpieczny sztorm, powiedział: – Uspokój się. – i natychmiast wiatru ucichł (Mar 4:37 i 39).  To było cudowne działanie.                                                                                                    Ostatnim celem cudownego działania jaki chcę tu omówić jest objawienie Bożej mocy i jego potęgi. W konkordancji Young’s Concordance  w miejsce greckiego słowa „cud” używane jest słowo „moc”. Tak więc po grecku cudowne działanie (czynienie cudów) nazywa się działaniem mocy i zgodnie z grecką konkordancją sugeruje się tu eksplozję Wszechmocnego.  Innymi słowy, moglibyśmy powiedzieć, „czynienie wstrząsających cudów, powodujących zdumienie”. Nie mamy wielu przykładów cudownego działania w Dziejach Apostolskich w porównaniu do relacji działania innych darów Ducha. Niemniej ten dar mógł być wliczony, gdy zapisano:  A przez ręce apostołów działo się wśród ludu wiele ZNAKÓW I CUDÓW (5:12).   W rozdziale 8 Dziejów Ap. Wspomniane są cuda, gdy mowa jest o Filipie, pomimo, że nie był on apostołem. Werset 6 mówi: Ludzie zaś przyjmowali uważnie i zgodnie to, co Filip mówił gdy go słyszeli i widzieli CUDA, które czynił. Biblia nie podaje nam szczegółowych opisów jakiego rodzaju to były cuda, jednak wspomina o kilku cudownych uzdrowieniach, które miały miejsce.                                                                                                            Ściśle rzecz ujmując, to te uzdrowienia nie dają się zakwalifikować jako dokonane przez cudowne działanie, gdyż wszystko, co ma związek z uzdrowieniem jest uzdrowieniem. Pomimo tego, że Biblia nie opisuje tego w żadne sposób, możliwe jest, że niektóre z wymienionych w 5 i 8 rozdziale cudów mieszczą się w ramach cudownego działania, ale główna rzecz, na którą chcę zwrócić uwagę to jest to, że ten potężny dar Ducha ma na celu uwielbienie Boga.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                              W swojej broszurce Dary Ducha Świętego w pytaniach i odpowiedziach Howard Carter pisze –„..dar czynienia cudów jest bardzo ważną manifestacją Ducha. Jest to potężna moc Bożą objawiająca się przez człowieka. Możemy powiedzieć, iż posiadacz bierze udział w drobnym stopniu we wszechmocy boga. Tą samą mocą, która Pan stworzył świat, dzieli się z człowiekiem pozwalając mu i uzdalniając go do cudownego działania”. Carter pisze idąc dalej: „…poprzez cudowne działanie na naród spadały plagi…cień na zegarze słonecznym cofnął się wstecz.. laska nagle i niespodziewana stała się wężem… ogień zstąpił z niego.., chleb się pomnażał, a porządna żelazna siekiera wypłynęła na powierzchnię wody jak by była z drewna.. Ten potężny dar jest potrzebny., aby uwielbiał Boga wszelkiej mocy, pobudzał wiarę Jego uczniów, zaskakiwał i wprawiał w zakłopotanie niewiarę złych ludzi…” Niektórzy mówią: „cudowne działanie nie jest dla nas dzisiaj, bo gdyby tak było, to mielibyśmy ten dar działający również i obecnie”. Lecz Bóg mówi, że to jest  również na dziś. Dlaczego więc nie widzimy dziś cudownego działania w większej ilości przypadków? Wygląda na to, że nie dostajemy do Bożych warunków.  Biblia nakazuje nam, abyśmy gorliwie pragnęli (pożądali) duchowych darów (2 Kor. 12:31), jeżeli więc my jako Ciało Chrystusa nie pragniemy ich, to też ich nie mamy.                                                                            Możemy i powinniśmy gorąco pragnąć darów Ducha, włączając w to dar czynienia cudów działający w pośrodku nas (1 Kor 12:31, 14:1). Jestem całkowicie przekonany, że jeżeli będziemy gorąco pragnąć daru czynienia cudów, to będzie się on manifestował częściej niż do tej pory. Jestem również przekonany, że Bóg bardziej pragnie w obecnej chwili cudownego działania na swoją chwałę, niż innych darów mocy. Po prostu pomyślcie, co by to było, za zaskoczenie, gdybyśmy mogli przeżyć eksplozję Wszechmogącego pośród nas. Pomyśl, jak wiele mogło by to uczynić dla wielu martwych zgromadzeń i martwych wierzących. Lecz cudowne działa nie pojawią się dlatego, że siedzimy razem i rozmawiamy na ten temat i chcemy, aby się zdarzały. Nie, Paweł pisze, że mamy gorliwie pożądać go, a jeżeli czegoś gorliwie pragniesz to jesteś w stanie podjąć pewne wysiłki w celu otrzymania tego. Tak więc módlmy się o to, aby te duchowe dary objawiały się wśród nas, ponieważ mamy biblijną podstawę do tego (dz. 4:30, 31). Te manifestacje ducha są przeznaczone również dziś dla nas. Bóg nie zabrał ich Kościołowi – powiedział, że te dary zostały dane Kościołowi, wiec należą do nas i powinniśmy je mieć. Zachęcam was jako część Ciała Chrystusa, abyście rozpoczęli modlitwę by dary objawienia, wokalne i mocy funkcjonowały między nami więcej niż do tej pory, a następnie oczekujmy, że Duch Święty objawi się przez was rozdzielając każdemu jak zechce.

самостоятельное seo