Chrześcijanie chorzy emocjonalnie_2

Logo_FennC_2
John Fenn
Tłum.: Marta Jasna Jasińska

W zeszłym tygodniu podzieliłem się tym, jak Paweł przedstawił swoją całkiem logiczną i racjonalną instrukcję: chrześcijanie którzy mają niewierzących szefów powinni odnosić się od nich z szacunkiem, a chrześcijanie mający chrześcijańskich szefów powinni okazać im jeszcze więcej szacunku, ponieważ oni także są braćmi w wierze.

Jednak niektórzy ludzie odrzucają tego typu myślenie na rzecz własnych pomysłów – i tak zaczyna się droga ku chorobom emocjonalnym, poprzez sprzeciw wobec racjonalnych i logicznych wierzeń. Nie mówię o osobach, które cierpią z powodu konkretnych zmian chemicznych w mózgu, co powoduje nietypowe zachowania, mam na myśli chrześcijan u których fizycznie wszystko jest w normie, lecz tak jak Paweł to stwierdza, są oni emocjonalnie lub psychicznie niezrównoważeni życiowo.

Nie sądź jednak, że Paweł pisze o ludziach, którzy otwarcie mówiliby o swoich poglądach i nauczaliby, że świadomość tego, jak funkcjonujemy w społeczeństwie, w relacjach z szefem jest nieużyteczna. Ludzie odrzucający zdrową naukę najpierw czynią to prywatnie, w swoich sercach, a potem idą do osób, które według nich mogłyby przyjąć ich poglądy.

Mogą uznać Internet za bezpieczne miejsce, by znaleźć innych podobnych w aprobowaniu niezdrowej nauki. Mogą próbować dominacji w małej grupie i tam siać swoje poglądy. Mogą pisać maile do obcych, przekonując ich do swoich myśli. Mogą nieustannie mówić o tych poglądach małżonkowi, aż odrzuci je lub przyjmie, gdy już przechodzi wszelkie granice w tym temacie i na okrągło o tym opowiada. Lecz nie pozwolą nikomu dotrzeć do siebie tak blisko, aby mogła zajść jakaś zmiana w ich poglądach. To subtelne odrzucenie zdrowego rozsądku i utrzymywania dobrych relacji międzyludzkich jest pierwszych krokiem w osuwaniu się ku chorobie emocjonalnej.

W zeszłym tygodniu omówiliśmy jedynie pierwsze 3 wersy, gdzie Paweł pisze, że odrzucają oni „czystą” lub „zdrową” naukę, więc teraz kontynuujemy od tego miejsca, od I Tymoteusza 6:4:

(4) „Ten jest zarozumiały, nic nie umie, lecz choruje na wszczynanie sporów i spieranie się o słowa…”

Słowa „zarozumiały”, „dumny” tutaj to „tuphoo„, co oznacza „pogrążony w dymie”. Stąd pochodzi słowo tajfun, używane na określenie huraganu na Oceanie Spokojnym – tą spiralną burzę Paweł używa do opisania takich osób, co w angielskim jest tłumaczone na „dumny”. Są ukryci, pogrążeni za zasłoną wirującego dymu, a ich prawdziwe „ja” jest ukryte za dymem.

Osoba, która jest „tuphoo” jest wirem słów i samo-sprawiedliwości, co często prowadzi na drogę niezrozumienia i destrukcji w relacji z bliskimi, podczas gdy w tym samym czasie z powodu tej maski dymu znajomym wydają się pobożni i uczciwi.

W poprzednim wersie Paweł powiedział, że dobra nowina i Słowa Jezusa Chrystusa prowadzą nas do pobożności. Pobożność przepływa przez chrześcijański charakter ugruntowany w miłości i manifestuje się w życiu pełnym obfitości w każdej sferze. Lecz zgodnie z tym, co stwierdza Paweł w poprzednich dwóch wersach, ci ludzie są dysfunkcyjni w relacjach.

Natura pychy

Pycha nie zawsze jest pawiem żądającym skupienia na nim uwagi, jest bardzo subtelna, a jej korzeniem jest upór, nieustępliwość w trzymaniu się jedynie własnych pomysłów. Przykładowo, jeśli zastanowić się nad początkami Szatana, gdy cherub sprzeciwił się Bogu, jego grzech pychy objawił się w uporze – gdy pozostał przy swoim.

W Księdze Ezechiela 28:16-17 czytamy, że wcześniej był wywyższony z powodu swojego autorytetu i piękna, jednak wewnętrznie pełen agresji – w jego sercu i umyśle toczyła się wojna między tym, czego pragnął Bóg, a jego myślami.

Jeśli przyjrzeć się uważniej naturze pychy, dumy, to zobaczymy, że jest to taki grzech, z którym dumna osoba może jedynie sama się uporać – Bóg nie może „zrobić” z niej kogoś pokornego. Nie może usunąć pychy z jej życia poprzez akt swojej woli. Jak widzimy w przypadku szatana, pycha jest wewnętrzną bitwą o uznanie.

Bóg może sprawić, że takie osoby będą musiały zmierzyć się z konsekwencjami swoich zachowań – zniszczonymi relacjami, utratą pracy i innymi… – w nadziei, że doświadczając skutków i cierpienia z powodu swoich czynów, spojrzą na siebie trzeźwo i uniżą się przez Bogiem, przyznając się do błędu, odzyskując dzięki temu psychiczne i emocjonalne zdrowie.

Ze wszystkich grzechów, pycha jest jedynym, wobec którego, jak czytamy w Biblii, Bóg aktywnie stawia opór. Słowo użyte tutaj to „antitasso„, od „anti” – przeciwko i „tasso” – ustalić. Był to termin militarny używany na określenie armii przygotowanej do boju przeciw drugiej – i użyte jest dla opisania, że Bóg przygotowuje się do oporu wobec sfery skażonej pychą w życiu chrześcijanina. Bóg kocha i błogosławi go we wszelkich innych sferach, w których on decyduje się z Nim iść – lecz w tej jednej dziedzinie jest niczym dowódca wojska przygotowanego go walki.

Paweł kontynuuje: „nic nie umie, lecz choruje na wszczynanie sporów i spieranie się o słowa…”

Całe nauczanie Pawła koncentruje się wokół tego wersu – to, co czytamy wcześniej, dąży do tego momentu, a co następuje po nim prowadzi czytelnika do ostatecznego wniosku.

„Nic nie umie” to „epistamai„, oznaczające „rozumieć” i „meden” to „żaden” – ci ludzie nic nie wiedzą, co jest właściwe. Ta sama fraza jest użyta w Liście do Hebrajczyków 11:8 na określenie Abrahama, który przygotowywał się do ofiarowania Izaaka „nic nie wiedząc”, dokąd dąży. Podobny koncept, jednak w negatywnym sensie – ludzie ci zaczynają iść niepewną drogą i nie wiedzą, dokąd idą – sądzą, że wiedzą doskonale, mogą szczerze w to wierzyć, jednak pismo mówi, że nie wiedzą i nie rozumieją.

To tutaj Paweł nazywa ich chorymi

choruje na wszczynanie sporów i spieranie się o słowa… słowo „choruje” to tutaj „noseo” – chory, w tamtym czasie używane na określenie psychicznej lub emocjonalnej dolegliwości, zwłaszcza gdy ktoś był chorobliwie na czymś skupiony. Paweł używa tego na opis duchowego lub emocjonalnego pożądania czegoś, co jest niezdrowe.

Termin „spieranie się o słowa” to dosłownie „spory słowne”. Ci ludzie są tak niezrównoważeni, że szukają okazji do sporów na słowa z innymi. Angielska fraza „strifes of words” to po grecku „logomachia„. Pochodzi od „logos” – słowo – i „machia” znaczące spierać się, wojować, pracować, bić się.

Pomyśl o źródłowym „machia” i angielskim słowie „maszyna” (machine) – coś, co wykorzystuje tarcie i ciężką pracę – ta osoba funkcjonuje jak maszyna, zadając milion pytań i tocząc spory słowne. Takich ludzi, którzy sami szukają okazji do stoczenia sporu, Paweł nazywa chorymi „na wszczynanie sporów”.

To może dotyczyć również osób, które wycofują się ze zdrowych relacji międzyludzkich i zdrowych myśli – to dotyczy np. osób zmagających się z depresją lub walczących z myślami by zrobić sobie lub innym krzywdę, lub są skupieni na konkretnym ruchu chrześcijańskim bądź liderze. W taki sam sposób stalker uprawia stalking, czyli napastowanie celebryty. Podobnie jest z osobą, która jest całkowicie skupiona na jednej rzeczy – w tej sferze jest emocjonalnie chora.

Podsumowując, mówiliśmy dziś o osobach, które wycofują się ze zdrowych relacji i ze zdrowego nauczania, i uparcie trzymają się swoich poglądów. Na zewnątrz wydaje się, że wszystko z nimi w porządku, jednak w sercu toczą walkę. Ich prywatne życie nie pokrywa się z pozorem pobożności. Są zaplątani w dym, skupieni na słownych kłótniach, a nawet szukają okazji do sporu – świat przesłania im ściana dymu, są duchowymi wyspami – używają sporów na słowa, aby odwrócić uwagę innych od prawdziwego problemu, jaki te osoby mają.

W tej sferze Bóg aktywnie stawia im opór. Poza tym, jest całkowicie po ich stronie, On chce im błogosławić, zaopatrywać ich w każdej dziedzinie życia. Lecz w tej jednej dziedzinie toczy się bitwa przeciw uporowi. Muszą wewnętrznie poddać się i ukorzyć, poddając się w posłuszeństwo Bogu, całym sercem…

Na dziś to już wszystko – w następnym artykule konkluzja i w jaki sposób zdrowi mogą pomóc.

Chorzy emocjonalnie chrześcijanie_3

Dużo błogosławieństw

John Fenn

email me at cwowi @ aol.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.