Codzienne rozważania_30.01.2026

Więcej Andrzejów

Greg Laurie
Wtedy przyszli do Niego, niosąc paralityka, którego niosło czterech mężczyzn. A nie mogąc z powodu tłumu zbliżyć się do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie On się znajdował. I przepuściwszy go, spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy” (Mk 2:3–5).

Ewangeliści dają nam bardzo niewiele wglądu w to, dlaczego Jezus wybrał właśnie tych ludzi, aby służyli Jego uczniom. Możemy poznać osobowość Szymona Piotra, Jana – i Judasza Iskarioty – ponieważ odgrywają oni znaczącą rolę w niektórych historiach. Jednak w przypadku pozostałych Dwunastu musimy polegać na krótkich wzmiankach. Musimy spojrzeć poza słowa, na okoliczności, w których zostali wspomniani, aby dostrzec choć cząstkę tego, co Jezus w nich dostrzegał.

Przykładem jest Andrzej, brat Szymona Piotra. Historię powstania i naśladowania Andrzeja znajdujemy w Ewangelii Jana 1. Andrzej był najpierw uczniem Jana Chrzciciela. Pewnego dnia, gdy Jezus przechodził obok, Jan Chrzciciel wskazał na Niego i powiedział: „Oto Baranek Boży!” (werset 36).
To było wszystko, co Andrzej potrzebował usłyszeć. Natychmiast zaczął podążać za Jezusem. Ale to nie wszystko. „Najpierw spotkał swojego brata Szymona i powiedział mu: «Znaleźliśmy Mesjasza» (co w tłumaczeniu znaczy: Chrystusa). I przyprowadził go do Jezusa” (wersety 41–42).
Rzecz w tym, że Andrzej, kiedy już był przekonany, to był przekonany. Zobaczył na własne oczy. Uwierzył. I natychmiast poszedł powiedzieć o tym swojemu bratu Szymonowi.

Jak bardzo potrzebujemy dziś więcej talocj Andrzejów. Gdybyśmy mieli ich więcej, mielibyśmy więcej Szymonów Piotrów. Jedna osoba przyprowadza drugą osobę do Jezusa – to takie proste. To takie skuteczne. I tak zaniedbane.

Ewangelia Marka 2 opisuje historię czterech mężczyzn, którzy przyprowadzili do Chrystusa swojego sparaliżowanego przyjaciela. Gdy Jezus nauczał w domu przepełnionym ludźmi, ci czterej wytrwali mężczyźni wspięli się na dach i spuścili swojego przyjaciela do środka. Jezus był tak pod wrażeniem ich wiary, że odpuścił grzechy sparaliżowanemu i uzdrowił go (zob. Ewangelia Marka 2:3–5).

Ta historia stanowi inspirację i przypomnienie, że czasami współpraca wielu chrześcijan może skuteczniej przyprowadzić człowieka do Chrystusa niż praca jednej osoby w pojedynkę. Jak powiedział Paweł: „Ja siałem, Apollos podlewał, a Bóg dał wzrost” (1 Koryntian 3:6). Wszyscy mamy udział w Bożym planie.

Andrzej był zupełnie nowy w wierze, a nowi nawróceni często są najbardziej gorliwymi ewangelistami. Prawdopodobnie dlatego, że są tak świadomi faktu, że właśnie zostali ocaleni od nędznego życia. Taki był Andrzej. Może i my powinniśmy sobie raz po raz przypominać, co Bóg dla nas uczynił.

< 29.01.2026 | 31.01.2026 >

Pytanie do refleksji: Kogo możesz przyprowadzić do Jezusa?

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *