Dary, owoce i dowód prawdziwej Pięćdziesiątnicy

J. Lee Grady

Tłum.: B.M.

Moc Zesłania Ducha Świętego to więcej niż wiatr, ogień i nadprzyrodzona ekscytacja. Bez miłości, to tylko rozgardiasz.

Co przychodzi ci na myśl, gdy słyszysz słowo „zielonoświątkowy”?

A. kobieta ze staromodną fryzurą , w pantalonach, babcinych butach i bez makijażu?

B. ktoś tarzający się po podłodze podczas mówienia językami?

C. teleewangelista z przylizaną fryzurą w białym garniturze, który prosi o datki?

D. chrześcijanin z kwaśną miną, jakby dopiero co wysączył sok z cytryny?

E. szczery chrześcijanin, który namiętnie kocha Boga i ludzi i wierzy w nadprzyrodzoną moc

Ducha Świętego?

Chciałbym, żebyśmy wszyscy mogli dać odpowiedź E, ale my, zielonoświątkowcy, mamy problem z wizerunkiem. Nie wstydzę się słowa ’zielonoświątkowcy’ ale nie używam go jako etykiety, ponieważ właśnie złe stereotypy (A, B, C i D) zniszczyły go. Wielu ludzi kojarzy zielonoświątkowców z suchym legalizmem, fanatyzmem, szarlatanerią i wręcz ohydą.

Bezinteresowna miłość, hojność, braterska miłość i szczera życzliwość jest tak samo manifestacją Ducha jak uzdrowienie czy cuda. W rzeczywistości potężne znaki i cuda są bardziej prawdopodobne w atmosferze miłości Ducha Świętego.

 

Jeden z moich przyjaciół ujął to w ten sposób; „Niektórzy najpodlejsi ludzie, jakich znam mówią językami”.

To tragiczne, ponieważ większość zielonoświątkowców w dzisiejszym świecie nie jest podła, legalistyczna czy utknęła w machinie czasu. Większość z nich pochodzi z krajów rozwijających się, znaczna ilość to ludzie młodzi i wielu z nich będzie liderami światowego kościoła w nadchodzącej dekadzie. Część ich pracy będzie zmieniać definicję słowa ‘zielonoświątkowy’ dla nowego pokolenia.

Jak więc wyjść poza stereotypy i odzyskać serce Pięćdziesiątnicy? Ważne jest, by pamiętać, że przywódcy kościoła Nowego Testamentu nigdy nie oddzielali darów duchowych od owoców duchowych, i nigdy nie stawiali manifestacji Ducha Świętego nad priorytetem miłości chrześcijańskiej. Wierzyli, że:

Charakter jest tak samo ważny jak namaszczenie. W naszej widowiskowej kulturze jesteśmy pod presją uzyskiwania ciągłych rezultatów. Nie wierzymy, że Duch Święty ukazuje się na spotkaniu, chyba, że ktoś upada na podłogę lub stwierdza uzdrowienie. Pragniemy akcji i jeśli jej nie widzimy, to wszystko mamy gdzieś! Paweł Apostoł, z drugiej strony, nauczał, że Duch Święty nie tylko objawia się przez dziewięć „darów mocy” (1 Kor. 12:8-10), ale także przez Jego owoce (Gal. 5:22. – 23). Nie chodzi tylko o to, co Duch Święty czyni, ale kim On jest. Narażamy się na problemy, gdy wystawiamy na pokaz manifestacje a ignorujemy to, co istotne.

Prawda jest bardziej istotna niż języki. Dar mówienia językami jest bezcennym błogosławieństwem w moim życiu. Ale apostoł Paweł, który modlił się językami więcej niż ktokolwiek w Koryncie, nakazał, że lepiej jest wysłuchać pięciu słów kazania w zrozumiałym języku niż słuchać godzinami czyjegoś paplania na językach (1Kor. 14:18. – 19). Paweł wiedział, że dary duchowe mogą być nadużywane. Przyznał, że ktoś, kto mówi językami, ale nie okazuje miłości bożej jest jak cymbał brzmiący (13:1). Inaczej mówiąc „irytujący”.

Chociaż wciąż powinniśmy się modlić o ludzi, żeby mówili językami to być może powinniśmy poświęcać dwa razy więcej czasu na uczenie ich, w jaki sposób reprezentować Chrystusa w codziennych rozmowach, jakie prowadzą. (uwaga: chodzi tu też o to, żeby uczyć nie drwić z innych religii, nie opowiadać rasistowskich żartów lub nie używać języka nienawiści wobec społeczności gejowskiej).

Miłość jest ważniejsza niż charyzmatyczne manifestacje. Wielu z nas będzie głosiło słowo z 2 rozdziału Dziejów Apostolskich w niedzielę Zesłania Ducha Świętego, i będziemy kładli nacisk na wiatr i ogień, który przyszedł z nieba w tym wielkim dniu. Ale pamiętajmy, że Duch Święty objawił się w inny sposób w tym samym rozdziale. Pierwsi chrześcijanie byli złączeni więzią miłości. Duch przyniósł święty związek, coś co w Dziejach 2:42 nazywa się koinonia (braterstwo), i ta święta miłość przyciągnęła wierzących do siebie nawzajem.

Kiedy pierwsi uczniowie byli napełnieni Duchem Świętym po raz drugi (w czasie spotkania modlitewnego, które zakończyło się trzęsieniem ziemi!) ta miłość natychmiast objawiła się ponownie. Zaraz po napełnieniu Duchem, Biblia mówi: „A u tych wszystkich wierzących było jedno serce i jedna dusza, i nikt z nich nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne” (Dz. 4:32).

Bezinteresowna miłość, hojność, braterska miłość i szczera życzliwość jest tak samo manifestacją Ducha jak uzdrowienie czy cuda. W rzeczywistości potężne znaki i cuda są bardziej prawdopodobne w atmosferze miłości Ducha Świętego

William Seymour, ojciec współczesnego ruchu zielonoświątkowego i założyciel misji przy ulicy Azusa w Los Angeles, powiedział: „Moc Zielonych Świąt, gdy podsumujemy to wszystko, to po prostu więcej miłości Boga. Jeśli to nie przyniesie więcej miłości, to jest po prostu podróbką”.

Czy może nie z tego właśnie powodu, nie widzimy dzisiaj tak wielu manifestacji Ducha Świętego? Gdy jesteśmy zadowoleni z siebie, obłudni, zgorzkniali, ostrzy, nienawistni i osądzający, powodujemy całkowite zwarcie w przepływie mocy Bożej. Modlę się, żeby Pięćdziesiątnica spowodowała, że Boża moc będzie słyszalna i gwałtowna, ale, żeby również z naszych sercach popłynęła prawdziwa miłość.

продвижение

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.