Fałszywa pokora

 

Stephen Crosby

23 czerwca 2011

Pokora nie jest jakiegoś rodzaju łagodnym zachowaniem, gdy „napominasz” kogoś, kogo postrzegasz jako duchowo ustępującego ci. Jest to cecha charakteru, którą przejawiasz, gdy ktoś duchowo „ustępujący ci” (jakkolwiek oceniane czy mierzone) napomina ciebie, a robi to źle i niesprawiedliwie.

Ławiej jest pokorę głosić innym, niż posiadać samemu. Pokora nie jest „tematem”, który można „głosić z Biblii”, lecz jest wtórnym owocem ukrzyżowanego życia. Ci, którzy ją posiadają, nie głoszą na jej temat. Jest to wonność Chrystusowa. Pokora jest kazaniem bez słów.

Niewiele jest bardziej wykorzystywanych terminów biblijnych niż pokora. Jest to jedna z cech najłatwiejszych do podrobienia przez starą naturę. Łagodna zewnętrzna strona, pewien szczególny rytm słów, emocjonalne „wygładzenie”, nie mówienie nigdy prawdy w obawie przed wzbudzaniem konfliktu czy odrzucenia itd., zawsze zdobędzie szacunek „pokornego” przez człowieka bez rozeznania.

Autorytarni przywódcy często nadmiernie naciskają na temat pokory, sami niewiele jej posiadając. Podkreślanie pokory często jest używane jako mechanizm kontroli, dzięki któremu odwraca się słuszny krytycyzm „podwładnych”. Niepewni, nieuzdrowieni i niepozbierani przywódcy gaszą, zniechęcają i opóźniają rozwój normalnej, funkcjonalnej, osobowości nowego stworzenia, prezentując ją jako gniew czy brak pokory. Każda normalna ekspresja osobowości (wygłaszanie opinii, punktu widzenia czy preferencji) jest uważana za brak pokory.  Pokora często jest zrównywana z pozbawionym kręgosłupa, szmacianym, samo potępiającym się, stale obserwującym siebie, ostrożnym, konserwatywnym duchem niższości.

Źródłosłów grecki, tapeinos, oznacza płaszczącą się, niewolniczą, tchórzliwą służalczość. Było to coś moralnie zasługującego na pogardę i niemal uniwersalnie uznawane za coś negatywnego. Arystoteles uważał to za pozytyw, lecz przyznawał, że trudno być człowiekowi pokornym. W klasycznej Grecji, pokora (w pozytywnym sensie) była zdefiniowana jako skromność: bezpretensjonalna nieśmiałość w przeciwieństwie do wielkoduszności (z greckiego słowa oznaczającego wielkość duszy). Wielu chrześcijan przyjęłoby taka definicję biblijnej pokory, lecz tak nie jest. Wielkoduszność (tu w zn. wielka dusza) to samoświadomość i nie zawiera w sobie koncepcji grzechu czy człowieka stającego przed świętym Bogiem. To cecha człowieka, który gardzi prawdziwą biblijną pokorą, ponieważ biblijna pokora uznaje swoje moralne zobowiązanie wobec Boga i jest zakorzeniona w Bożej świadomości: przekonaniu wobec Boga. Pokora nowego stworzenia to pewne siebie synostwo, praktykowane w wierze, na słowo Ojca.

Nowy Testament używa tego słowa sposób wyjątkowy w chrześcijańskim kontekście.  Nigdy, przed powstaniem chrześcijaństwa, żaden grecki pisarz  nie używał go tak. Poprawna biblijna definicja posiada głębokie poczucie moralnej małości przed Bogiem. Nowotestamentowa pokora nie dotyczy wielkości duszy, lecz małości duszy przed Bogiem i wielkiego zawierzenia Mu, dzięki temu, co zostało dokonane w Chrystusie.

Ostatecznym aktem biblijnej pokory jest pewna siebie wiara. Jest to odrzucenie zaufania w sobie i całkowite przekonanie w Bogu i Jego obietnicach. Brak zaufania Bogu, nie działanie zgodnie z Jego obietnicami, wychodzenie poza Jego Słowo, poza Jego łaskę i dary z powodu kompleksu niższości, niepewności, strachu, nieśmiałości czy czegoś innego niż psychologiczne niedopasowanie nie jest biblijną pokorą. Niewiele jest rzeczy bardziej obraźliwych i godnych pogardy w „chrześcijańskim życiu” niż sztuczna pokora generowana przez kontrolujących, skrupulatnych, behawioralnych moralistów.

Pokora nie ma nic wspólnego z zewnętrzną rezerwą, łagodną mową i brakiem osobistego psychologicznego zdrowia. Mnóstwo psychologicznych dysfunkcji maskuje się w kościele jak pokora.

J. Konrad Hölè ma taki cierpki wgląd w patologiczne funkcjonowanie kościoła:

Od nierozpoznania czegoś, co jest patologiczne, jest gorsze tylko myślenie, że potrzeba tego jeszcze więcej, aby nastąpiła zmiana.

(dosł.: The only thing worse than not recognizing something that is dysfunctional, is thinking you need more of it to produce change.)

Jeśli mamy błędną definicję pokory, to więcej tego nie pomoże nam ani indywidualnie ani w kościele jako zbiorowości. Bojaźliwi, niepewni i tchórze mają specjalną rezerwację w piekle wraz z wyszczególnioną grupą przestępców (Obj. 21:8).  Tacy zawsze będą uważać wiernych, odważnych i pewnych siebie za pysznych, aroganckich, a pewnie siebie i odważni zawsze będą oskarżani o brak pokory.

__________________

Jest to fragment książki “The Silent Killers of Faith” Stephena Crosby.  Copyright 2011 Dr. Stephen R. Crosby www.drstevecrosby.wordpress.com. Można kopiować, rozpowszechniać ten artykuł w celach niezarobkowych o ile ta uwaga o prawach autorskich jest w całości zamieszczona na wszystkich kopiach. O zgodę na wszelkie drukowane egzemplarze w celach komercyjnych należy kontaktować się z stephcros9@aol.com

 topod.in

Click to rate this post!
[Total: 7 Average: 4.3]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *