Kiedy rozwód jest „w porządku”?

Grady

J. Lee Grady

Tłum.: Piotr Kosowski
Kiedy trzy miesiące temu napisałem tekst „Jakich mężczyzn nigdy nie powinny poślubiać chrześcijanki” (http://www.poznajpana.pl/index.php/2014/02/17/jakich-mezczyzn-unikac/), czytelnicy podzielili się ze mną kilkoma łamiącymi serce historiami ich małżeńskich błędów. Pewna kobieta wyznała „Facet, za którego wyszłam ma sześć z dziesięciu wymienionych przez ciebie cech!”. Wiele innych czytelniczek zadawało też szczerze pytanie „Czy jeśli mój mąż jest taki… mogę się z nim rozwieść?”
Nie lubię nikomu doradzać rozwodu. Bóg ustanowił małżeństwo, jest to święty związek. To święta więź, którą powinniśmy chronić i bronić. Sam Jezus powiedział „co Bóg złączył, człowiek niech nie rozłącza!” (Mt 19,6). Jednak w tym samym fragmencie wspomniał o rozwiązłości (19,9) jako dopuszczalnym powodem rozwodu. W upadłym, wypełnionym grzechem świecie i niewierności, rozwód bywa nieunikniony.
Prawdą jest, że wielu chrześcijan zbyt chętnie próbuje wyskoczyć z małżeństwa po pierwszej kłótni albo kiedy tylko przygaśnie płomień romansu. Zbyt wielu ludzi traktuje rozwód jako szalupę ratunkową, jednak tak nonszalanckie podejście do ślubów małżeńskich jest nie do przyjęcia dla naśladowcy Chrystusa. Każda chrześcijańska para, która staje przed Bogiem, by połączył ich więzią małżeńską, ślubuje trzymać się razem gdy będzie dobrze i gdy będzie źle.


Nie mniej jednak doradzałem mężczyznom i kobietom, którzy wpadli w potrzask poważnie dysfunkcyjnych związków i w niektórych przypadkach było oczywiste, że te małżeństwa były nie do odbudowania. Radziłem im, by starali się o rozwód oddani w modlitwie Bogu i przyjęli doradztwo i wsparcie modlitewne podczas tych traumatycznych przeżyć na skutek bolesnego rozstania.
Przedstawiam cztery przypadki, w których rozwód może być wskazany:

1. Niewzruszone cudzołóstwo. Jeśli mąż lub żona jest niewierna wobec partnera, da się wybaczyć i pojednać. Jest to jednak możliwe tylko wtedy, gdy strona winna cudzołóstwa wyznaje grzech i porzuca pozamałżeński związek. Kiedy romans był jednorazowym wyskokiem, a winny poczuwa się do odpowiedzialności, uzdrowienie jest możliwe. Jednak mąż, który stale oszukuje żonę (albo na odwrót) jest zwiedziony i w dodatku wpędza żonę w cierpienie. Jeśli twój mąż współżyje z kimś innym, Bóg nie wymaga od ciebie tego, że będziesz tolerować takie zachowanie.

2. Przemoc domowa. Nigdy nie radzę kobiecie, by pozostawała w małżeństwie, w którym stosuje się fizyczną przemoc. Jeśli mąż bije lub w gwałtowny sposób grozi żonie – ta powinna zabierać siebie i dzieci z domu. Nieodpowiedzialnym jest, by jakikolwiek pastor mówił kobiecie, wobec której stosuje się przemoc, by „podkładała się” w sytuacji fizycznego zagrożenia. Na jakiś czas wskazana jest separacja; jeśli mąż podda się terapii, być może uda się uratować małżeństwo. Bóg jednak nie oczekuje od ciebie, że pozostaniesz w związku małżeńskim z twoim napastnikiem.

3. Okrucieństwo i kontrola emocjonalna. Znam kobiety, które latami znosiły słowną przemoc ze strony mężów, którzy twierdzili, że kochają Boga, ale nie rozumieli, że ich postawa dominacji powoli zabija ich żony. Niektórzy mężowie myślą, że mają prawo do monitorowania i sprawdzania każdego kroku swoich żon. Inni rugają swoje żony, wrzeszczą na nie lub wciąż klną na nie i robią wściekłe awantury. To doprowadza ofiary do depresji, uzależnień, a nawet samobójstw. Jeśli sprawca nie ma woli pokuty swego toksycznego zachowania, współmałżonek powinien odejść zanim przemoc zniszczy wszystko, co zostało jeszcze z jego poczucia godności. Ta zasada dotyczy także współmałżonków narkomanów, alkoholików i przestępców.

4. Rozbieżność duchowa. Częstokroć jeden współmałżonek przeżywa nowonarodzenie wcześniej niż druga połowa. Najlepiej, kiedy wierzący prowadzi niewierzącego do Chrystusa. Co jednak, kiedy druga strona nigdy nie przyjmie chrześcijaństwa? Paweł pisał Koryntianom, że mogą zostać małżeństwem, ale nie ma nic złego w pozwoleniu niewierzącemu, by odszedł (1Kor 7,12-16).
W niektórych konserwatywnych kościołach przywódcy nauczają, że rozwód nigdy nie jest możliwy, a osoba żądająca rozwodu – nawet jeśli jest ofiarą przemocy – jest winna grzechu, jeśli się rozwiedzie. Ci twardogłowi zwykle mówią, że „Bóg nienawidzi rozwodu” cytując tekst z Księgi Malachiasza 2,16, sugerując, że nawet niewinna strona w związku będzie poddana Bożemu sądowi. To jest niewłaściwe użycie Pisma. Boża łaska jest ponad to!

Bóg z pewnością nienawidzi bólu, wstydu i rozbicia rodziny, które towarzyszą rozwodom, ale oferuje uzdrowienie, odnowienie i wolność dla ludzi, którzy przetrwali rozpad małżeństwa. Tak jak staramy się chronić małżeństwa i budować silne rodziny, zróbmy też miejsce w naszych sercach – i w naszej teologii – dla ludzi, którzy nie mogą trwać w związkach nie do naprawienia.

J. Lee Grady jest byłym redaktorem magazynu Charisma. Możesz śledzić go na Twitterze @leegrady. Jest autorem książki „Nieustraszone córki Biblii” i innych tytułów.

раскрутка сайта

3 comments

  1. Kolejny bardzo powierzchowny tekst, który jest odpowiedzią na tak poważne dylematy – retoryka w stylu znanym z filmu „rejs” – „to znaczy może pan, a właściwie nie ..itd”. Zgadzam się z autorem poprzedniego komentarza. Po drugie – charakterystyczne dla tego typu „kościelnych” wypowiedzi jest przypadkowe bądź nie, kładzenie akcentu na winę męża – przemoc (w szerokim rozumieniu czy wszeteczeństwo/zdrada) – Biblia jest tu zdecydowanie bardziej „obiektywna”. Jest to, jak sądzę typowy przykład faworyzowania kobiet w kościołach ze względu na ich proporcjonalnie większą reprezentację. To zrozumiały powód, ale czy uczciwy?

  2. Sprawa rozwodów jest mi bliska z wielu powodów. To, co autor pisze, brzmi dość rozsądnie. Ale niestety to za mało. O wiele za mało uzasadnia swoje poglądy Słowem Bożym. Biblia zasadniczo nie mówi o „rozwodzie” tylko o „oddaleniu”. My używamy kilku słów na określenie tej rzeczywistości: rozwód, separacja i jeszcze w tym kontekście powtórne małżeństwo. Bez wyraźnego wyjaśnienia stanowiska autora w tym kontekście powstaje więcej zamieszania niż jasności. Mt 19,9 jest chyba jednym z bardziej kontrowersyjnych, nierozumianych i mylnie interpretowanych tekstów w Biblii. Chyba nie bez powodu Wróg wykorzystuje to Słowo Boże, żeby mieszać w głowach. Popieram wrażliwość i odniesienie do fundamentalnej prawdy o łasce, ale za mało to rozważanie jest pogłębione i oparte na Słowie Bożym.

  3. Bardzo kontrowersyjny artykuł.
    Są bowiem fragmenty, które bez sprzecznie pozwalają na rozwód ,np : wszeteszeństwo,
    Drugi z podanych przykładów dotyczący niewierzącego współmałżonka, jest radą Ap. Pawła a nie Bożym nakazem.
    Można by go traktować jako przyzwolenie na rozwód.
    Dalej przemoc w rodzinie, tu opinia nie jest już tak jednoznaczna ponieważ nasze”duchowe” porady powinny skupić się raczej na sposobie rozwiązania problemu dla uratowania małżeństwa, a nie szukaniu możliwości rozstania.
    Ale to jest połowa problemu .
    Druga połowa to ewentualne zawieranie nowego związku.
    Tutaj sprawa nie jest już tak jednoznaczna.
    Czy zatem dla „świętego spokoju” mamy prawo doradzajac innym rozstanie ingerować w Boże prawo?
    Jeżeli to samo Słowo Boże mówi :” A Ja wam powiadam, że każdy, kto opuszcza żonę swoją, wyjąwszy powód wszeteczeństwa, prowadzi ją do cudzołóstwa, a kto by opuszczoną poślubił, cudzołoży”
    Cóż zatem ?
    Czy mamy tu rozdwojenie Bożego Prawa?
    Zapewne nie.
    Najczęściej manewrujemy wersetami Bożego Słowa ,by znależć dla nas lub naszych bliskich i przyjaciół wyjście z sytuacji w jakiej się znaleźli.
    Łatwiej jest bowiem uciąć głowę sprawie niż nad nią pomodlić się czy walczyć o zgodę w małżeństwie.
    Niestety chrześcijanie stali się dziś bardzo leniwi ,a ich poglądy bliżej są świata niż Słowa Bożego.
    Ponad to zdając się na opinię przywódcy w danej sprawie zdejmujemy z siebie brzemię oddpowiedzialności przed Bogiem spychając ją na niego.
    Obawiam się, że zaufanie człowiekowi może doprowadzić wielu do grzechu.
    I na koniec:
    Czy jest jakiś grzech (oprócz grzechu przeciwko Duchowi Św.), którego Bóg nie przebacza człowiekowi?
    Nie!!!
    Czy jest zatem jakiś grzech ,którego Ty mężu /żono powinnaś nie przebaczyć swojej drugiej połowie?
    I druga sprawa: Czy pytaliście się wy ” chrześcijanie ” planujący się rozwieść : Co czują wasze dzieci, gdy wy podejmujecie taką decyzję?
    Czy zastanawialiście się nad ich przyszłością i ich stosunku na przyszłość do sprawy małżeństwa.
    Zapewniam Was jako ofiara takiej decyzji rodziców . To boli całe życie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.