Myśli wybrane_5cd

Logo_FennC_2John Fenn

Część pierwsza: TUTAJ

W latach 70-tych powszechny był pewien zwrot, często używany również przez moją mamę, na opisanie kogoś, kto był bardzo przygnębiony. Gdy ktoś nie był sobie w stanie poradzić emocjonalnie z jakąś złą informacją bądź był emocjonalnie rozrywany przez stras spowodowany jakimś życiowym zdarzeniem to mówiło się, że jest „a basket case” (idiom znaczący dosł.: „przypadek kosza”; współcześnie znaczy „głupi” – przyp. tłum.).

Po raz pierwszy wymieniano go szeptem między lekarzami w czasie 1Wojny Światowej. Wtedy tak opisywano żołnierza, który stracił wszystkie cztery kończyny, co znaczyło, że jego cała egzystencja (w tamtym czasie) ograniczała się do specjalnego kosza, w którym był przenoszony wszędzie. Po prawie 50 latach zmieniło się jego znaczenie tak, że tak określano taki emocjonalny stan, z którym człowiek nie mógł sobie poradzić. Moja mama nie miała pojęcia o tym, jak nie na miejscu i jak obraźliwe byłoby jej wyrażenie, gdyby nazwała tak swego przyjaciela 50 lat wcześniej.

Podobnie jest z wulgaryzmami, których, gdy ja dorastałem, nie słyszano w kulturalnym towarzystwie, a teraz są używane nawet przez uczniów szkolnych, a przez dorosłych nawet w czasie debat publicznych, w filmach i telewizji. Sprawy prywatne między kobietą a mężczyzną są obecnie wystawiane na publiczny widoku w internecie. Moja mama nie wiedziała skąd wziął się zwrot „a basket case”, tak też współcześnie wielu ludzi poniżej 30 roku życia niewiele wie o tym, że kiedyś społeczeństwo unikało używania tych wyrazów, ani nie rozumie istoty świętości sypialni.

Współczesna kultura nie ma pojęcia to tym, co kiedyś było uznawane za święte. Nie mam też wątpliwości, że w wielu przypadkach nawet nie rozumie samej koncepcji tego, co święte. (Święte, oznacza święte, oddzielone dla Boga, bądź coś, co dotyczy Boga.).

Pisałem poprzednio o tym, że w starożytności Grecy i Rzymianie szanowali Żydów ze względu na ich poczucie świętości: absolutne wartości, które pochodziły z Bożego prawa, co prowadziło do uczciwości i moralności zarówno jednostek jak i rodzin. Podobnie było z chrześcijanami w pierwszym kościele, lecz współcześnie chrześcijanie nie respektują swego poczucia tego, co święte: moralności, solidnych rodzin i uczciwości w biznesie.

Jak to się stało, że zostało to utracone?

Jak społeczeństwo straciło poznanie tego, co święte? – z wyboru

W Liście do Rzymian 1:20-21 Paweł mówi nam, że najbardziej podstawowym i fundamentalnym objawieniem pochodzącym od Boga jest to, że to ON stworzył świat naturalny:

Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę, dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności”.
(W tłum. angielskim jest tutaj: „nie chcieli Go zachować w swej wiedzy”.)

(Wyraz „nierozumny” (dosł.: głupi) jest zdefiniowany w Psalmie 14:1 jako osoba, która mówi, że „nie ma Boga”, ma też wiele innych cech charakteru. Paweł używa go tutaj bezpośrednio nawiązując do Ps 14:1. Ludzie, którzy odrzucili objawienie, które mówi, że Bóg stworzył ten świat, nie chcą Go uwielbić, zachować w sercu. Jezus również odniósł się do tego „głupca”, jako kogoś, kto odrzuca Boga w Ewangelii Mateusza 5:22, gdzie mówi, że jeśli ktoś nazywa kogoś innego głupcem to grozi mu piekło, ponieważ mamy osądzać owoce życia człowieka, a nie jego serce, gdyż jest to domena wyłącznie Boga.)

Gdy akceptujesz Boga jako Stwórcę, znaczy to, że zostałeś stworzony i któregoś dnia „spotkasz swego stworzyciela” i w związku z tym respekt wobec Boga i wyczucie tego, co święte, jest w twoim sercu. Odrzucenie Go jako Stwórcy oznacza odrzucenie tego, co święte na tym najbardziej istotnym poziomie, w istocie, wnętrzu człowieka.

Można prześledzić drogę odrzucenia Boga jako Stwórcy sięgając wstecz do historii, w postępach jakich dokonała teoria ewolucji, będąca odrzuceniem Boga i skierowaniem się ku nauce. Gdy człowiek raz odrzuci Boga jako Stwórcę, znaczy to, że musi wierzyć w to, że wszystko stało się przypadkiem, a zatem ludzkie życie nie ma wartości. Jeśli wszystko zaistniało przypadkiem to życie jednostki nie ma celu, nie ma wartości, nie ma przyczyny istnienia – każdy jest przypadkiem natury.

Ewolucja oznacza również …

Ponieważ ewolucja mówi, że tylko ci odpowiednio dostosowani unikają śmierci, te ludzkie jednostki, które są niedoskonałe, mogą być eliminowane, a więc: niechciane dzieci, ludzie z fizycznymi ułomnościami, chorzy umysłowo, niepasujący z religijnych czy politycznych powodów; oni wszyscy mogą być marginalizowani bądź usuwani. Skoro zaś wszystko jest dziełem przypadku to wartości moralne, etyczne, cnoty, prawda i poznanie dobra i zła są wymysłami człowieka, są więc całkowicie subiektywne dla każdego i całkowicie dowolne w zależności od okoliczności. Nie ma absolutów, sam możesz tworzyć swoje własne reguły.

Bezpośredni konflikt

W bezpośrednim konflikcie z tym, że wszystko jest dziełem przypadku a moralność i etyka są sytuacyjne stoi to,że cywilizowane narody wierzą w rządy prawa. Prawo definiuje wartości absolutne oraz określa konsekwencje naruszania tych absolutów.

W sytuacji, gdy wiara w to, że wszystkie moralne i etyczne wartości zmieniają się w zależności od sytuacji i mają zaspokajać potrzeby człowieka spotyka się z regułą prawa, z czegoś musi się zrezygnować. Wtedy albo stawia się na prawo i człowiek uczy się czegoś, albo pracuje się nad tym, aby dopasować prawo do poszczególnych przekonań. W tej grupie pojawia się mentalność ofiary – „chcę zaparkować samochód na tym miejscu, ponieważ jest blisko mojego domu, lecz prawo mówi, że nie wolno mi tu stać dłużej niż 3 godziny. Jestem represjonowany, ponieważ nie stać mnie na opłacenie postoju przez 24 godziny dziennie, zgodnie z licznikiem” i tak dalej. Kultura ofiary zamiast poddać się absolutnemu praworządności, płaci karę i parkuje gdzieś indziej.

W Stanach Zjednoczonych rządy prawa (praworządność) zostały sformalizowane w Konstytucji oraz w Deklaracji Praw Człowieka, zaczerpniętych z judeochrześcijańskiej religii, ugruntowanej na 10 przykazaniach. Skoro jednak uczy się ludzi w domach, szkołach i publicznie odrzucać Boga i robić wszystko po swojemu, gdy dorastają i dochodzą do władzy, starają się o to, aby odsunąć absoluty i praworządność daleko od społeczeństwa ku arbitralnemu stosowaniu prawa tak, aby pasowało do ich pożądliwości i planów. Prowadzi to do tego, że sądy zamiast po prostu interpretować prawo, tworzą nowe prawo przez co społeczeństwo traci poczucie tego, co święte, wrażliwość na absolutną prawdę czy na „prawo i porządek”.

Z chwilą, gdy Bóg zostaje odrzucony jako Stworzyciel i Zbawca, a zastąpiony ewolucją, zostaje odrzucone poznanie tego, co święte i święte ostatecznie znika z pola widzenia. Liczy się kolektywne myślenie, a z każdym, kto myśli inaczej, należy się rozprawić.

Dla tych, którzy zachowali Boga w swym sercu

Istnieje wiele takich kręgów, w których słuchanie wspaniałego nauczania na temat duchowych koncepcji jest głównym punktem ich drogi i wydaje im się, że jest w tym wszystko.

W pierwszej połowie Listu do Efezjan Paweł pisze o wzniosłych i zdumiewających niebiańskich objawieniach: zostaliśmy wyniesieni na okręgi niebieskie, zaadoptowani przez Ojca przez Jezusa, posadzeni z Nim w okręgach niebieskich, wzbudzeni jako żywe świątynie dla Boga, że On wzmacnia nas przez Swego Ducha, abyśmy poznali miłość, która wychodzi poza naturalne poznanie. Te wzniosłe objawienia kończą się w środku rozdziału czwartego.

Zaczynając od 17 wersu 4 rozdziału do 32 w drugiej połowie listu znajdujemy praktyczny sposób w jaki należy tą górnolotną duchową wiedzę zastosować w codziennej praktyce:

przestańcie sypiać z byle kim, przestańcie kraść i idźcie do pracy, przestańcie kląć, załóżcie na siebie nowego człowieka, jak nauczyliście się Chrystusa. W rozdział 5 i 6 mówi o małżeństwie, dzieciach i pracy. Nie wynoście się wspaniałym nauczaniem, po prostu zastosujcie je, aby zmienić swoje życie.

Relacje

Jak już wielokrotnie o tym pisałem, sprawiedliwość mamy przez wiarę w Chrystusa, lecz jest to niesprawdzalne. Bóg tak obmyślił Swoją sprawiedliwość, że ma się ona manifestować i dojrzewać w ramach relacji. Każdy może powiedzieć, że kocha Boga. Każdy może powiedzieć, że narodził się na nowo, lecz czy relacje potwierdzają to? To jest dowód przekonujący o sprawiedliwości człowieka.

Właśnie dlatego kościoły spotykające się w domach, opierające się na zdrowych rodzinach wydają zdrowych ludzi – ich sprawiedliwość jest przejawia się i dojrzewa w ramach relacji z innymi, którzy również szukają wzrostu w Chrystusie. Siedzenie i słuchanie tydzień w tydzień kazań tego samego kaznodziei napełnia umysły i serca objawieniem – jest to pierwsza połowa Listu do Efezjan – niestety z samego siedzenia i słuchania nie wynikają żadne relacje.
Sprawiedliwość w sercu, której towarzyszy sieć relacji z innymi jest zdrową kombinacją, dzięki której u innych ludzi wzbudzany jest respekt dla Chrystusa w naszym życiu. W ten sposób wiąże się ze sobą wszystko, co robimy z tym poczuciem szacunku i wyczuciem tego, co święte.

Kilka myśli…następnym razem nowy temat… dużo błogosławieństw,

John Fenn

email me at cwowi @ aol.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.