Nie chodźcie w nierównym jarzmie

Dr Dave Miller
Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo” (BT).
Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi” (BW).

Paweł przestrzegał korynckich chrześcijan: „Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem na wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością?” (2Kor.6:14).  To stwierdzenie często była stosowane do kwestii małżeństwa z dalszym wnioskiem, mówiącym, że osobom wierzącym w Chrystusa nakazano nie łączyć się w związki małżeńskie z osobami niewierzącymi. Taka interpretacja jednak stwarza kilka problemów.

Po pierwsze: małżeństwo nie jest przedmiotem dyskusji w tym kontekście. Należy zwracać bardzo baczną uwagę, aby uniknąć błędnego stosowania zasad nauczanych w tym miejscu. Wykorzystanie tego wersu musi być właściwe. Na przykład, zastosowanie wtrącenia „nie kosztuj” w Kol 2:21 do jedzenia czekolady byłoby błędne z dwóch powodów. Po pierwsze: zakłada, że czekolada jest objęta w kategorii substancji zakazanych w tym kontekście, po drugie: nie pokazuje tego, że właśnie to „nie kosztuj” wyszło ze strony przeciwników Pawła.  Tymczasem to właśnie oni mylili się czyniąc prawo, którego Bóg nie stworzył. W podobny sposób pokażemy jakie błędne wnioski mogą być wyciągnięte wskutek wprowadzenia zakazu niechodzenia w nierównym jarzmie zastosowanego do małżeństwa.

Po drugie: jeśli zawarcie małżeństwa między osobą wierzącą a niewierzącą jest zakazane to jedynym sposobem na pokutę z takiego postępku byłoby rozerwać takie małżeństwo. Jedynym sposobem na bezprawną relację jest jej zakończenie (p. Edr. 10:11; Mk 6:18, 1Kor. 6:9-11). Właśnie w tym kontekście Paweł wyraźnie stwierdza: „wyjdźcie spośród nich i odłączcie się” (2Kor. 6:17). Lecz taki nieuchronny wniosek jest sprzeczny z Mk 19:9, gdzie Jezus stwierdza, że jest tylko jeden jedyny powód rozwodu i jest to cudzołóstwo, a nie małżeństwo z człowiekiem niewierzącym.

Po trzecie: jeśli poślubienie osoby niewierzącej jest zakazane, to niewierzący grzeszą zwierając małżeństwa miedzy sobą. Taki niechrześcijanin(ka), który zawiera związek z niechrześcijanką(ninem), jest winny niezawarcia związku z jakimś wierzącym człowiekiem (p.  punkt czwarty).

Po czwarte: jeśli np.: chrześcijanin grzeszy zawierając związek małżeński z niechrześcijanką to co z niechrześcijanką, która zawiera związek małżeński z chrześcijaninem? Taka niechrześcijanka nie grzeszyłaby skoro wychodzi za chrześcijanina. Zatem dokładnie to samo, co jest grzechem dla jednego (chrześcijanina), jest prawe i właściwe dla drugiej strony (niechrześcijanki)!

Po piąte: taka interpretacja 2Kor. 6:14 sugeruje, ze małżeństwo jest „chrześcijańską” instytucją. Jednak relacja małżeńska została ukształtowana przez Boga w czasie Stworzenia, tysiące lat zanim chrześcijaństwo zostało wprowadzone na  tą planetę (Rdz. 2:24). Boże prawa małżeńskie mają jednakowe zastosowanie do wszystkich ludzi, wszystkich okresów biblijnej historii. Nikt przed Krzyżem nie zawarł związku małżeńskiego z chrześcijaninem(ką)! A jednak małżeństwa były zawierane przed chrześcijaństwem i były ważne jeśli zawierane zgodnie z Bożymi prawami dotyczącymi małżeństwa (zgodnie z Rdz. 1;27, 2:24, Mt 19:3-12, Rzm 7:1-3 oraz 1Kor. 7:1-40).

Wobec wszystkich ludzi, którzy decydują się na małżeństwo Bóg wymaga tylko tyle, aby to było „małżeństwo byle w Panu” (1Kor. 7:39). To znaczy, że musi być zgodnie z Bożym prawem, tak samo ja dzieci mają być posłuszne rodzicom „w Panu” (Ef. 6:1) tj. mają ulegać poleceniom rodziców, które mają być zgodne z wolą Chrystusa.  Małżeństwo z niechrześcijaninem(ką) może być ryzykowne. Może to być czasami niekorzystne, niemądre czy skrajnie niebezpieczne duchowo. Niemniej, Biblia nie uczy tego, że jest grzeszne.
——————————————————–
Copyright © 2002 Apologetics Press, Inc. All rights reserved.

The American Center for Law and Justice’saracer.mobi

[Głosów:5    Średnia:2.2/5]

One comment

  1. Ja jestem najlepszym przykładem myślenia, o którym pisze autor. Mój maż ożenił się za mną, a ja nie byłam wtedy chrześcijanką. Teraz – m.in. dzięki jago świadectwu – jestem. Gdyby nie zdecydował się na to – nie wykluczone, że nie miałabym takiej szansy, aby stać się wierzącą. Ja kilka lat po jego śmierci dopiero zaczynam rozumieć niektóre sprawy, które on miał głęboko zrozumiane i objawione, po prostu. Nie wiem, w którym miejscu życia byłabym, gdybym nie spotkała mojego Męża.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.