Rozdział 3 – Przygotowanie do Przebudzenia.

Heflin Ruth

Iz. 6,1-4
W roku śmierci króla Uzjasza widziałem Pana siedzącego na tronie wysokim i wyniosłym, a kraj jego szaty wypełniał świątynię.
Jego orszak stanowiły serafy, z których każdy miał po sześć skrzydeł, dwoma zakrywał swoją twarz, dwoma zakrywał swoje nogi i na dwóch latał.
I wołał jeden do drugiego: Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów! Pełna jest wszystka ziemia chwały jego.
I zatrzęsły się progi w posadach od tego potężnego głosu, a przybytek napełnił się dymem.

Bóg daje nam możliwości przygotowania się do przebudzenia. Wielu ludzi czuje to, że nie są w stanie oddać Mu teraz czasu potrzebnego do przebudzenia. Ich życie jest zbyt skomplikowane, a ich zaangażowanie zbyt wielkie. Bóg pracuje z nami nad tym, abyśmy ułożyli swoje sprawy w takim porządku, byśmy byli dostępni na to nadchodzące wielkie i chwalebne poruszenie Boże. W wielu miejscach już jest.
Na krótko przed przebudzeniem w Pansacoli na Florydzie, Bóg wywarł nacisk na moich przyjaciół Martiego Mitchell i jego żonę, aby pozałatwiali wszystkie swoje sprawy handlowe, przeszli na spoczynek i uwolnili się całkowicie na służbę dla Pana. Nie rozumieli tego, co im Pan mówił. Marty sądził, że po prostu uwalnia się do dłuższych wakacji i będzie mógł zrobić parę rzeczy, którymi chciał się zająć już od wielu lat. Lecz wkrótce po tym, jak posłuchali Pana i uporządkowali wszystkie swoje sprawy, nastąpiło przebudzenie i oboje byli w stanie oddać się od tej pory całkowicie przebudzeniu w Brownsville. Wielu innych członków tego wielkiego zboru przeżyło takie doświadczenie, byli gotowi na przebudzenie, gdy ono przyszło.

Przebudzenie w Brownsville jest bardzo imponujące z wielu względów, lecz to, co na mnie robi największe wrażenie, to gotowość całego zboru do zmian w życiu, gotowość do zmiany planów ze względu na przebudzenia.
Są członkami chóru, witającymi przy drzwiach, członkami zespołów usługujących, nagłaśniających, administracji, obsługi parkingów, i wielu innych. Oczywiście moją ulubioną osobą jest tam Lila Terhune, szef wstawienników. Oni rzeczywiście oddali siebie Ciału Chrystusa i przebudzeniu.

Na jednej z konferencji pastorów, Brenda Kilkpatrick, żona pastora Johna Kilkpatricka, i ktoś z jej zespołu opowiadali o tym, jak przeżyć przebudzenie. Mówiła o wielu zmianach, jakie musieli wprowadzić do swojego życia. Na przykład musieli zrezygnować z gotowania i wypieków wielu przysmaków, którymi niegdyś się cieszyli. Zostali zmuszeni do uproszczenia swojego życia we wszystkich dziedzinach.
To nie jest tak, że Bóg odbiera sprawy z rąk swoich ludzi. On ich po prostu uwalnia do tego, aby mogli płynąć razem pod Bożą dobrocią do zebrania żniwa.
W lecie 1996 roku otrzymałam w Jerozolimie błogosławieństwo w postaci wywiadu dla sieci telewizyjnej Club 700. Nagranie miało miejsce na Górze Scopus górującą nad Jerozolimą. Po nagraniu mogłam porozmawiać z moim przyjacielem i producentem Normanem Mintle. Powiedział mi, że bardzo dużo rozmyślał nad tym, co mój brat prorokował mu kilka miesięcy wcześniej. Bóg powiedział mu, że usunie z jego życia ciężary, zapytał mnie o to:
– Kiedy Bóg to zrobi?
Odpowiedziałam mu z uśmiechem
– czasami Bóg czeka na nas, abyśmy mu pomogli.

Później, we wrześniu tego samego roku, ponownie byliśmy na festiwalu przebudzeniowym w CBN i spotkaliśmy Normana. Powiedział, że po nagraniach w Jerozolimie wrócił do hotelu nieco odpocząć i gdy był pod prysznicem, Bóg powiedział do niego, aby podjął czterdziestodniowy post. Był właśnie pod koniec postu i wyglądał naprawdę wspaniale.
Wprowadził w życie proces usuwania ciężarów i był już gotowy na przebudzenie. Słyszę wspaniałe relacje o tym, jak Bóg używa go w służbie chwały i uwielbienia w Prezbiteriańskim Kościele w Virginia Beach, aby wprowadzić ludzi do chwały, podobnie jak na seminariach chwały i uwielbienia.
Kilka lat temu Bóg przemówił do nas tutaj na obozie, żebyśmy uporządkowali swoje sprawy. Niektórzy z tych, co słyszeli słowo Pana, odkryli, że wcale nie jest łatwo zrobić porządek, lecz musieliśmy to zrobić. Gdy przebudzenie będzie w pełnym toku, nie będzie na to czasu.

Mówię ludziom, że jeżeli czegoś nie nosili lub nie używali przez ostatnie dwa lata z ubrań czy sprzętów składanych w garażu, to powinni się tego pozbyć. Była taka usługa, którą głosiłam zgodnie z tą myślą, dzięki której mój przyjaciel Bill Wilson z Atlanty ruszył z miejsca.
Bóg mówił do niego i jego żony Connie, aby przeprowadzili się do stolicy Capitol Hill w Waszyngtonie, aby Mu tam służyć. Byli wolni, ponieważ Bill przeszedł na wcześniejszą emeryturę z biura inżynieryjnego w Wydziale Dróg. Byli chętni do przeprowadzki, lecz byli powstrzymywani za każdym razem, gdy myśleli o czasie potrzebnym na przemyślenie, w jaki sposób przenieść dobytek nagromadzony przez całe życie, a zgromadzony obecnie w ich piwnicach.
Bil otrzymał taśmę z moją usługą i wciąż ją odtwarzał. W konsekwencji wykonali wiele wyjazdów do organizacji charytatywnych przekazując im część zbiorów przeszłości, z których większość warta była tylko wspomnienia, tak że w końcu mogli się przeprowadzić. Przeprowadzili się do Waszyngtonu i od tej chwili znaleźli się na ruchomym rydwanie przebudzenia chwały.

Czas nie jest już taki jak był w przeszłości, a to zdaje się nie mieć sensu. Dni nadal są 24-godzinne, godziny nadal mają po 60 minut, lecz w Duchu nastąpiło zdecydowane przyspieszenie czasu. Wszystko porusza się szybciej.
Wszystko, co się dzieje wokół nas nie da się z niczym porównać, chyba że znajdziemy się w rzeczywistości chwały. Jeżeli znajdujemy się poza chwałą, możemy poruszać się zgodnie z rytmem naturalnego biegu czasu, lecz jeżeli jesteśmy w chwale doświadczamy przyspieszenia Ducha.
Jeżeli czas porusza się tak szybko, w jaki sposób uda nam się wszystko zrobić? To jest tajemnica. Z jednej strony jest przyspieszenie, a z drugiej Bóg zdaje się dotykać wiecznością to, co robimy; a w wieczności nie ma żadnych ograniczeń czasu. Jeżeli więc trwamy w chwale w każdej godzinie jest wystarczająco dużo minut i wystarczająco dużo godzin w ciągu dnia, aby wykonać całą powierzoną pracę, zebrać całe żniwo zanim Jezus przyjdzie.

Odkryłam, że jeżeli Bóg ma jakieś specjalne zadanie do wykonania, wyszukuje jakąś bardzo zajętą osobę. Kiedy już miałam całkowicie zapełniony kalendarz, widziałam Go w wizji jak wbijał złoty klin w zegar i otrzymywałam wystarczająco dużo czasu, aby wykonać to do czego mnie powołał.

Nie tak dawno temu, na jednym z obozów zobaczyłam najbardziej zadziwiającą rzecz, jaką kiedykolwiek widziałam. Bóg spuszczał na ziemie chwile czasu. Po raz pierwszy widziałam czas w ten sposób. Wiemy o tym, że czas należy do Ziemi i w niebie nie będą nam przeszkadzać ograniczenia czasu. Niemniej widziałam Boga mierzącego czas i spuszczającego go na nas. To, co było najważniejsze to fakt, że czas nie jest już dla nas mierzony w latach, miesiącach czy dniach, każda chwila była drogocenna i musi być zaliczona na Bożą chwałę. Jest bardzo mało czasu i każda chwila jest złota, ceń ją i wykorzystuj w pełni.
Miłuj chwile.
Ostatniej środy w naszym zborze w Richmond całe nabożeństwo – ważne pieśni, proroctwa, zwiastowanie – było na temat przyjścia Pana. To nie było wcześniej planowane. Było to spontaniczne działanie Ducha Pańskiego. Siostra Rut Carneal, jedna z naszych pracownic, powiedziała mi o wizji tego nabożeństwa, którą miała wcześniej. Usłyszała, fizycznie głos Pana mówiący: „Przyjdę wkrótce.”
Wraz ze słyszalnym głosem nagle wszystkie sprawy w jej życiu poukładały się we właściwym porządku. Różne rzeczy nagle straciły swoją ważność.
On znów stał się najważniejszy w jej życiu.

W nadchodzących dniach będziemy oglądać setki tysięcy przychodzących do Chrystusa w ciągu jednego nabożeństwa nabożeństwie. W przeszłości cieszyliśmy się, gdy słyszeliśmy o tym, że dwadzieścia tysięcy nowych wierzących było przydawanych do Kościoła w Afryce każdego dnia, lecz to, co się dzieje teraz przerasta wszystko, co kiedykolwiek wcześniej widzieliśmy. Koła wewnątrz kół poruszają się teraz szybciej. Zwykły czas już się skończył, jesteśmy obecnie w okresie, intensywnego doświadczania Bożego prowadzenia w kierunku Jego przyjścia. Może się okazać konieczne, aby wszystko co masz, zebrać i zrzucić na Boga. Weź od Niego ducha bez opamiętania. On weźmie wszystko, co ty Mu zaoferujesz. On akceptuje każdą twoją ofiarę.

Czas na normalne usługi już przeminą, Bóg czyni rzeczy niezwykłe. Musi być nowy pośpiech w naszych usługach, a usługi same muszą być objawieniami.
Nie możemy odejść sprzed oblicza Pana tacy sami jak przyszliśmy, musimy wrócić jako zupełni inni ludzie, ponieważ Pan daje nam nowe namaszczenie. Musimy nosić chwałę na swoich ramionach i być przygotowani, aby zrobić wszystko, co jest niezbędne, by przygotować się na przebudzenie.

Są również pewne materialne przygotowania, które muszą być podjęte na czas przebudzenia. Urządzenia na naszym obozie w Ashland są bardzo proste. Mój brat starał się o zdobycie dodatkowych budynków wzniesionych w celu zebrania schodzących się tłumów, lecz nie mógł uzyskać zgody Komisji Planowania, więc jego plany opóźniły się.
Ostatniego lata, gdy wróciłam z konferencji pastorów w Brownsville, opowiedziałam mu to, co tam zobaczyłam. Nie mają żadnych miejsc sypialnych do wynajęcia, a jednak ludzie przyjeżdżają z całego świata, biorą udział w nabożeństwach i są błogosławieni, lecz nocują w pobliskich hotelach. Zamiast koncentrować się na zakwaterowaniu, kupowali sąsiednie domy, burzyli i tworzyli olbrzymie parkingi. Problem z parkowaniem był tak poważny, że ludzie przyjeżdżający z daleka musieli parkować wiele kilometrów od zboru i wędrować do zboru, zanim ci uporali się z dodatkowymi parkingami.
Z tą perspektywą zdecydowaliśmy się rozszerzyć drogę dojazdową oraz rozbudować urządzenia parkingowe. Brat właśnie to robił, gdy Pan powołał go do domu, lecz my mogliśmy skończyć to, co zaczął. Jeżeli aniołowie zamierzali przywołać ludzi, aby przybywali na nasze nabożeństwa, to musieliśmy się przygotować na przyjęcie tych tłumów.
Bóg daje nam wizje i On ją wypełnia. Z naszej strony musimy zrobić wszystko, aby być przygotowanymi.
Niektórzy wątpią w to, że przebudzenie przyjdzie do Ameryki. Niektórzy czują, że Bóg ominął Amerykę, lecz są w błędzie. Bóg działa w naszym narodzie i chwila przebudzenia przybliża się szybko. Nie bądź zadowolony z tego, żeby je tylko zobaczyć. Postanów być jego częścią, ja osobiście zamierzam wyznaczać jego kierunek.
Niektórzy z was, czytających te słowa będą kluczowymi postaciami w przebudzeniu a niektórzy będą używani nie tylko w Ameryce, lecz także za granicami. Narody są przygotowane do przebudzenia, uporządkuj swój dom, Bóg może wykorzystać twoje życie gdziekolwiek indziej.
Jeżeli chcesz być częścią wielkich rzeczy, które Bóg robi, możesz być.
Jeżeli tego pragniesz to będzie twoje. Pan wyniesie cię i przeniesie, i będziesz wiedział, że potężna ręka Pana jest nad tobą, i że wszystko, co ci się wydarzyło w przeszłości było właśnie w tym celu, aby cię doprowadzić do tego miejsca, w którym dziś jesteś.
Bóg działa na twoją korzyść i przeszedł przed tobą, aby ci przygotować drogę tak, aby On sam mógł czynić wspaniałe rzeczy w tobie. Ustawił przed tobą szerokie wrota, nie będziesz musiał się przeciskać przez wąskie otwór, ponieważ On otworzył szeroko drzwi wejścia i akceptacji dla ciebie i będziesz w stanie wejść i osiągnąć wszystko, do czego cię Pan powołał, abyś zrobił.
Żałuje bardzo tych wszystkich, którzy wierzą, że Bóg nie mówi dziś do Swoich ludzi. Bóg się nie zmienił a Jego pragnienie porozumiewania się z ludźmi jest dziś tak samo rzeczywiste jak było zawsze. On chce mówić do CIEBIE. Jego głos będzie zstępował na twojego ducha, i jak namaszczenie przynosił uzdrowienie z wszelkich wątpliwości i niedowiarstwa przeszłości. Jego głos będzie balsamem na wszelkie twoje zranienia i wszelkie rany tak, abyś mógł iść pewnie do przodu i mógł stać się częścią przebudzenia przychodzącego do Bożych ludzi.

Przygotuj się na przebudzenie!

Panie.
Podsyć ogień przebudzenia we mnie. Spraw abym bez względu na życiowe sytuacje była gotowa na pracę w przebudzeniu.

W imieniu Jezusa, Amen!раскрутка сайтов москва

Intymność z Duchem Świętym.

Jest takie wołanie, które w formie pytania pochodzącego z serca Bożego
narasta coraz silniej:
– Dlaczego czujesz się usatysfakcjonowany bez Mojej obecności, dlaczego
cofasz się, choć możesz mieć intymną więź ze Mną?#

Jest takie wołanie, które w formie pytania pochodzącego z serca Bożego
narasta coraz silniej:
– Dlaczego czujesz się usatysfakcjonowany bez Mojej obecności, dlaczego
cofasz się, choć możesz mieć intymną więź ze Mną?’

Wylanie Ducha Świętego było zapowiadane i oczekiwany przez proroków
dawnych czasów, po czym ogłoszone przez Jezusa jako „obietnica Ojca”.
Faktycznie, Jezus powiedział swoim uczniom, że lepiej jest, aby odszedł
tak, aby Duch Święty mógł przyjść. Dlaczego. Jak to możliwe, żeby tak
było lepiej niż chodzić po bezdrożach Galilei, ulicach Jerozolimy z
Jezusem i słuchać jak On głosi Słowo Boże? Odpowiedź jest następująca:
Wraz z nadejściem Ducha Świętego powstała możliwość nieprzerwanej
komunii, ponieważ On nigdy nie zasypia, nie jest ograniczony do jednego
miejsca i może mówić w tym samym czasie do tysięcy na różne tematy.
Jezus powiedział swoim uczniom, że są takie rzeczy, którymi chciał się
z nimi podzielić, lecz nie byli na to przygotowani dopóki nie przyjdzie
Duch Święty (J 16:12-13). On jest Duchem prawdy, który rozszerza nasze
zdolności do poznawania Boga!

Z tego powodu Paweł pisze: „A społeczność Ducha Świętego nie będzie z
wami wszystkimi”  (2 Kor 13:14). Zwróć uwagę na szczególne
odniesienie się do Ducha Świętego. Aby lepiej wyjaśnić sprawę
poszukałem słowa „komunia” w kilku greckich słownikach i znalazłem
takie definicje: społeczność, socjalny stosunek, (wymiana, w
szczególności myśli i uczuć), wspólne dzielenie się, partnerstwo i
współudział. Słownik Webstera definiuje to jako: „Intymne koleżeństwo”.

Jednym z najwspanialszych darów, które Bóg udostępnia każdemu
wierzącemu jest intymna więź z Nim. Wraz z tą komunią przychodzi
również nasz niebiański język. Paweł pisze: „chciałbym, abyście wszyscy
mówili językami” (1 Kor 14:5). Musimy pamiętać o tym, że Pismo to nie
są zwykłe ludzkie słowa, lecz Słowo Boże. Tylko na podstawie tego
jednego wersetu możemy mieć wyobrażenie o tym, że Bóg pragnie, aby
wszyscy wierzący cieszyli się z tego daru.

Niemniej moje serce płonie świadomością tego, że wielu w kościele
odrzuca to lub widzi jako coś dobrego dla innych, a nie dla siebie, a
jeśli już otrzymali kiedyś ten dar to wzbraniają się przed jego mocą i
pięknem. Jak bardzo musi się przeciwnik bać wierzących, którzy modlą
się językami! Robi wszystko co w jego mocy, aby zdyskredytować to. Lecz
dlaczego tak bardzo się boi? Być może dlatego, że języki dają dzieciom
Bożym bezpośrednią, bezpieczną i doskonałą linię komunikacji  z
Ojcem.
Paweł mówi: „Kto językami mówi nie dla ludzi mówi, lecz dla Boga” (1
Kor. 14:2). Pomyśl o tym! Jakże zdumiewające jest to, że gdy modlimy
się językami to mówimy bezpośrednio do Boga.  Ponownie Paweł
pisze: „Podobnie i Duch Święty wspiera nas w niemocy naszej; nie wiemy
bowiem o co się modlić, jak należy, ale sam duch wstawia się za nami w
niewysłowionych westchnieniach” (Rzym. 8:26). Mamy tu dwie rzeczy: po
pierwsze: nie wiemy o co się modlić, po drugie: nie wiemy jak się
modlić. Żeby to zilustrować wyobraźmy sobie, że mam porozmawiać z
urzędującym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Czy będę w stanie
porozumieć się z nim na jego poziomie i warunkach.  Oczywiście
nie: aby się porozumieć on będzie musiał zejść do mojego poziomu
rozumienia. On wie tak wiele więcej o międzynarodowych sprawach,
włączając w to sprawy bezpieczeństwa, które są niedostępne publicznie.
Zna plany, projekty, akcje wraz z tajnymi kodami, które strzegą ich od
wpadnięcia w niepowołane ręce i zniszczenia naszego narodowego
bezpieczeństwa.
O ileż bardziej dotyczy to przyjścia do Króla wszechświata,… do Jego
tronu? Mówię tylko ze swojej własnej ograniczonej perspektywy i
zrozumienia i nasze porozumiewanie się jest uniemożliwione przez mnie!
Nie jestem w stanie komunikować się z Nim na Jego poziomie, ponieważ On
wie nieskończenie wiele więcej niż ja! Jednym sposobem na porozumienie
się ze mną jest to, że On zejdzie do mojego poziomu zrozumienia i
dostarczy mi narzędzie, które będzie interpretować i pośredniczyć.
Podobnie jak prezydent jest strażnikiem naszych narodowych tajemnic tak
nasz niebieski Ojciec i Król jest strażnikiem sekretów i objawień
zarezerwowanych na różne okazje i właściwy czas, aby nie popadły one w
niewłaściwe ręce.

Paweł dalej mówi o modlitwie językami: „nikt go bowiem nie rozumie, a
on w mocy Ducha rzeczy tajemne wygłasza” (1 Kor. 14:2). Co Paweł ma na
myśli pisząc „rzeczy tajemne”? W.E.Vine, ekspert w dziedzinie słów
greckich pisze tak: „W Nowym Testamencie nie oznacza to tajemnic (jak w
słowie angielskim) lecz to, co jest poza zasięgiem zdolności pojmowania
i może być poznane wyłącznie przez boskie objawienie i jest udzielane
tylko tym, którzy są oświeceni przez Jego Ducha. W zwykłym znaczeniu
słowo „tajemnica” oznacza wiedze zatrzymaną” (z Vine’s Expository
Dictionary of Biblical Words).

Mamy więc oto jedną  korzyści modlitwy w twoim niebiańskim języku:
Duch Święty wie, co jest w sercu Jezusa i Ojca, ponieważ oni są w
jedności. Wie również o tym, czego nam brakuje, ponieważ jest naszym
stałym towarzyszem. On więc pośredniczy i interpretuje w ten sposób, że
daje nam języki i wolę niebios aby prosić, szukać i komunikować się w
doskonały sposób. O, jakie to cudowne! Lecz możesz pomyśleć: ale ja nie
rozumiem tego, co mówię, gdy modlę się językami. Tak i właśnie dlatego
Paweł pisze: ’’Dlatego ten, kto mówi językami, niechaj si e modli o dar
wykładania ich. Bo jeśli się modlę, mówiąc  językami, duch mój się
modli, ale rozum mój tego nie przyjmuje”  (1 Kor. 14:13-14).
Wiele razy, zbyt wiele, aby policzyć, znajdowałem się w sytuacjach, gdy
mówiłem Duchowi Świętemu:
– Duchu Święty. Nie wiem o co i jak się modlić; pomóż mi i proszę daj
mi interpretacje tego, o co będę się modlił w Twoim duchu.
Bywały takie chwile, gdy nie wiedziałem, co robić. Modliłem się wtedy w
Duchu i jakaś zainspirowana myśl przychodziła i było właśnie ta
mądrość, której potrzebowałem w tej sytuacji. Często, gdy piszę książkę
dochodzę do takiego martwego punktu, gdy wydaje się, że już dalej nie
ruszę. Wstaję i zdobywam tą mądrość modląc się językami. W ciągu chwili
tama łamie się i znajduję Jego mądrość i odświeżenie i mogę pisać przez
następne kilka godzin. Bywały takie sytuacje, że moja rodzina
potrzebowała modlitwy, a je nawet nie wiedziałem o tym, lecz Duch Boży
zacieniał mnie szepcząc: „Módl się w Duchu za tego członka rodziny”.
Później okazywało się, że ktoś otrzymywał boską asysta czy ratunek.
Przypowieści mówią tak: „Zamysł w sercu człowieka jest jak głęboka
woda; lecz roztropny mąż umie jej naczerpać” (BW 20:5). Po co ludzie
chodzą do doradców? Aby otrzymać potrzebną mądrość, która im umyka.
Czyż „Doradca” nie mieszka w naszym wnętrzu? On jest mądrością, która
porównana jest do głębokiej wody, z której należy zaczerpnąć jak z
głębokiej studni. On zna wszystkie tajemnice (nie objawione porady,
poznanie i mądrość) królestwa. To dlatego Jezus wołał:
”Jeśli kto pragnie niech przyjdzie do mnie i pije. Kto wierzy we mnie,
jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej”
(J.7:38-39). Żywe wody to zamysł Boży czy tajemnice królestwa. Paweł
pisze: ”głosimy mądrość Bożą tajemną,…abyśmy wiedzieli, czym nas Bóg
łaskawie obdarzył. Głosimy to w nie w słowach ludzkiej mądrości, lecz w
słowach, których naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową
miarę” (1 Kor. 2:7; 12-13).

Czy widzisz już czemu wróg sprzeciwia się tak gwałtownie? On wie,
że jeśli uda mu się utrudnić nam bezpośrednią komunikację z Bogiem, to
będzie mógł trzymać na nas swoją łapę. Bywa tak, że mamy takie
pragnienia i potrzeby, których nie jesteśmy w stanie wyartykułować w
zrozumiałych słowach, są czasem takie sytuacje, których nie da się
opowiedzieć bez pomocy Ducha Świętego. Z tego powodu Paweł pisze: „Cóż
tego? Będę się modlił duchem, będę się modlił rozumem…”  (1 Kor.
14:15). Mówiąc prosto: „będę modlił się językami, będę modlił się i po
polsku”.

Modlitwa w Duchu buduje wewnętrznego człowieka. Jak czytamy: „kto
językami mówi, siebie tylko buduje” oraz „budujcie siebie samych w
oparciu o najświętszą wiarę waszą, módlcie się w Duchu Świętym” (1 Kor.
14:4, Judy 20). Wielu w kościele jest słabych na duchu i nie wiedzą w
jaki sposób budować swojego wewnętrznego człowieka. Ich wizje są
ograniczone bardziej do ich naturalnych niż duchowych oczu. Są
zdominowani przez naturalne rzeczy dziejące się w ich życiu. Ich
wewnętrzny człowiek może być porównany do kogoś, kto siedzi przez cały
dzień oglądając program telewizyjny i zajadając chips’y. Mogą być nawet
zadowoleni z pracy i służby, lecz ich wewnętrzny człowiek jest
zaniedbany.  Ci wierzący często zadają mi pytanie:
– Dlaczego wydaje się, że nigdy nie słyszę Boga?
Wierzę, że odpowiedź jest bardzo prosta. Pismo uczy nas: „Światłem Pana
jest duch człowieka i przenika wnętrze jego ciała” (Przyp. 20:27
B.W-P). Bóg komunikuje się z naszym duchem a nie głową. Jeśli nasz
wewnętrzny człowiek nie jest zbudowany to nie będziemy w stanie słyszeć
wyraźnie. Paweł upominał grupę wierzących: „O tym mamy wam wiele do
powiedzenia, lecz trudno wam to wyłożyć, skoro staliście się ociężałymi
w słuchaniu” (Hebr. 5:11). Stali się ociężali w sercu i nie nastawieni
na Słowo Boże. Ta zasada stosuje się do tych wszystkich, którzy
zaniedbują budowanie wewnętrznego człowieka. Gdy zaniedbujemy budowanie
mocarza w nas, uniemożliwiamy naszą intymną więź z Bogiem! Z tego
powodu Paweł odważnie pisał: „mówię językami więcej niż wy wszyscy” (1
Kor. 14:18).

Ostatnio głosiłem na temat intymności z Duchem Świętym w dużym kościele
na środkowym wschodzie. Żona pastora powiedziała mi:
– John, to było wielkie przesłanie.
– To nie było przesłanie. – odpowiedziałem – To był ciężar.
Odeszliśmy od tego, czego potrzebujemy.

Później wieczorem senior pastor, który zrodził ten ponad
czterystuosobowy kościół wyznał ze łzami:
– John, nigdy nie czułem obecności Bożej w tym kościele w taki sposób
jak dziś wieczór.
– To dlatego mówiliśmy o Duchu Świętym rano i wieczorem tutaj. On jest
tu obecny. – odpowiedziałem.

Tego wieczoru wielu zostało zbawionych, uzdrowionych i uwolnionych. Z
tych nabożeństw zrobiliśmy dwuczęściową kasetę wideo zatytułowaną
Intymność z Duchem Świętym. Dzielę się tam ośmioma korzyściami modlitwy
językami, oraz tym jak jeszcze są aspekty chodzenia w intymniej więzi z
Bogiem. Jest tam zawarta głębia, której nie jestem w stanie pokazać w
jednym krótkim artykule.
W zeszłym roku wołałem do Boga o to, aby lud Boży wszedł do większej
intymności z Duchem Świętym. Nasza reakcja na to powinna być bardziej
zdecydowana.
W miarę jak upływa czas nie powinno wystarczać zrozumienie Pisma;
musimy rozwinąć wrażliwość na to, co Duch mówi przez Pismo.
Autor Listu do Hebrajczyków powiedział, że ma wiele
do powiedzenia, lecz nie może, ponieważ stali się ociężali w słuchaniu
(Hebr. 5:11). Ci ludzie nie potrzebowali aparatów słuchowych, a raczej
ich wewnętrzny człowiek odszedł od wrażliwości na duchowe rzeczy.
Musimy mieć na względzie to, że Duch Święty nie komunikuje się z naszą
głową lecz duchem, ponieważ Światłem Pana jest duch człowieka
(Przyp.20:27).
Dalej autor pisze: Pokarm zaś stał jest dla dorosłych, którzy przez
długie używanie mają władze poznawcze wyćwiczone do rozróżniania
dobrego i złego (Hebr. 5:14). Zauważ, że wymienia ich zmysły (władze
poznawcze); nie są one czymś zewnętrznym lecz wewnętrznym. Podobnie jak
mamy pięć naturalnych zmysłów, mamy też pięć zmysłów duchowych. Pismo
podaje nam próbki tego. Jeśli chodzi o zmysł smaku to czytamy w Ps.
119:103: „O jak słodkie jest słowo twoje dla podniebienia mego, słodsze
niż miód dla ust moich”.
Jeśli chodzi o powonienie to czytamy w 2 Kor. 2:15: „zaiste myśmy
wonnością Chrystusową dla Boga wśród tych, którzy są zbawieni i tych,
którzy są potępieni…”
Jeśli chodzi o zmysł dotyku w 2Kor. 6:17 czytamy: „nieczystego się nie
dotykajcie a ja was przyjmę”.  W końcu o wzroku i słuchu mówił Pan
Jezus nauczając: „Dlatego mówię do nich w podobieństwach, bo patrząc,
nie widzą, i słuchając, nie słyszą a ni nie rozumieją” (Mat 13:13).

Duchowa dojrzałość rozwija te duchowe zmysły, które mają rozeznawać
duchowe rzeczy – co jest od Boga, a co nie jest. Ten rozwój jest
uzależniony od używania duchowych zmysłów przez wierzącego. Wszyscy
mamy naturalne zmysły, a niektórzy lepiej rozwinęli jeden z nich od
innych. Na przykład są ludzie, którzy rozwinęli zmysł smaku tak, że
mogą testować wina. Poprzez praktykę po smaku mogą określić rok
produkcji, czy są z wczesnych czy z późnych gron, jakie były opady
deszczy w tym roku i tak dalej.
Inni wyćwiczyli swój wzrok tak, że potrafią określić wartość
drogocennych kamieni. Dla niewprawnego oka kamień może być bez skazy,
lecz ci, którzy mają wyćwiczone oko potrafią określić jakość koloru,
ilość mniejszych i większych skaz i stopień czystości.
Są tacy, którzy wyćwiczyli zmysł powonienia. Oni potrafią określić
najwyższą  nutę i zabarwienie zapachu oraz pełnego zestawu
przypraw, kwiatów i cytrusów w perfumach.  Ci ludzie zdecydowali
się na doprowadzenie do szczytu możliwości tego co posiadali. To nie
zdarzyło się przypadkowo; oni skoncentrowali się na tym.

Ta sama zasada obowiązuje w Duchu. Możesz być wierzącym, który przez
całe lata nie rozwinie swego ducha. Pismo mówi nam że Jan Chrzciciel
„rósł i wzmacniał się w Panu” (Łuk 1:80). Jeśli chodzi o duchowy rozwój
to ap. Paweł napisał do Tymoteusza, aby się temu całkowicie oddał tak,
aby „twoje postępy były widoczne dla wszystkich”.
Dlaczego tak ważne jest rozwijanie wewnętrznych zmysłów?  Mamy
większą swobodę w komunikowaniu się z Duchem Świętym jeśli nasze
duchowe zmysły są rozwinięte.
Może mówić wtedy bardziej intymnie na większej ilości poziomów. Aby to
wyjaśnić spójrzmy ponownie na sprawy w naturze. Gdybyś miał wszystkie
pięć zmysłów nieaktywnych to byłoby niemożliwe, abym się z tobą
skomunikował. Mógłbym krzyczeć, lecz ty nie mógłbyś usłyszeć; mógłbym
cię klepać po plecach, lecz ty nie czułbyś niczego; mógłbym podnieść w
górę znak, lecz ty nie zobaczyłbyś go.
W zeszłym roku mój tata, 81 letni staruszek, potrzebował aparatu
słuchowego, lecz go nie chciał używać. Byliśmy wszyscy razem
rozmawiając przy obiedzie a gdy popatrzyłem na niego wyglądał tak,
jakby był zupełnie gdzieś indziej. Podniosłem głos mówiąc:
– Słyszałeś to, tato?
Wyglądał tak jakby chciał powiedzieć:
– Co mówiłeś.

Zdałem sobie sprawę z tego, że nie cieszy się z naszych wspólnych
rozmów, ponieważ był głuchy. (Cieszę się, że mogę powiedzieć, że teraz
nosi aparat) To samo dotyczy spraw ducha. Jeśli twoje zmysły są martwe
to w najlepszym razie bierzesz udział tylko w części konwersacji.
Ludzie często mówią:
– Bóg nie wydaje się mówić do mnie na intymnym poziomie.
Tak, szansa jest  wielka, lecz ich zmysły są niewykształcone.
Musimy ustalić to jedno: Bóg chce mówić do nas nawet więcej niż my
chcemy słuchać Go, lecz, podobnie jak Hebrajczycy, „staliśmy się
ociężali w słuchaniu”.

Jednym ze sposobów wyostrzenia zmysłów jest modlitwa na językach.
„budujcie siebie samych w oparciu o najświętszą wiarę waszą, módlcie
się w Duchu Świętym” (Judy  20). Paweł pisze, że „Kto językami
mówi siebie samego buduje”  (1 Kor 14:4). Wewnętrzny człowiek
buduje się w czasie modlitwy w Duchu Świętym. W jaki sposób? Paweł
mówi: „bo jeśli się modlę, mówiąc językami, duch mój się modli, ale
rozum mój tego nie przyswaja” (1 Kor. 14:14).  Nasz duch modli
się, a nie rozum – ćwiczymy naszego wewnętrznego człowieka. Paweł
pisze, że dojrzałymi są ci, którzy: mają władze poznawcze wyćwiczone
przez długie używane”.  Nie tak jak owi specjaliści od smakowania,
wąchania czy oglądania. Poprzez ćwiczenie wyostrzyli swoje
zmysły;  podobnie my, modląc się w Duchu budujemy nasze duchowe
zmysły.
Nauczyłem się słuchać, w czasie modlitwy w Duchu.
Często szukam w ten sposób zrozumienia Pisma czy okoliczności, w
których się znalazłem.  Nauczyłem się modlić w Duchu i prosić o
interpretację (1 Kor. 14:13). Gdy się modlę, nasłuchuję głęboko w swym
sercu. Zazwyczaj odpowiedź przychodzi zaraz po modlitwie.
Czasami przychodzi to później, lecz przychodzi zawsze. Często podczas
pisania docieram do martwego punktu i wtedy korzystam z tej studni
żywej wody modląc się w Duchu; nagle tryska objawienie i znów zaczynam
pisać. To tylko kilka ilustracji.
Wzmacniasz to, czego używasz, a osłabiasz to, czego nie używasz.
Podczas modlitwy w Duchu nasz wewnętrzny człowiek modli się, nasz
naturalny umysł czy ciało nie przyswaja tego. Jest to taka forma postu
dla naszego naturalnego rozumowania po to, aby zbliżyć się do komunii z
Bogiem. Zachęcam was do tego, aby nie tylko modlić się w Duchu, lecz
również wierzyć, że Bóg da interpretacje – ćwicz się w słuchaniu, gdy
się modlisz.

Nie mam wiele więcej na ten temat do powiedzenia. Zdecydowanie namawiam
do zakupienia naszej nowej dwuczęściowej „Intymność z Duchem Świętym”.
Może znacznie pomóc ci w rozwinięciu twoich zmysłów i wzroście twojej
komunii z Duchem Bożym.

продвижение

Rozdział 4 – Ogłaszanie przebudzenia

Ruth Heflin

Ps.19,2-5
Niebiosa opowiadają chwałę Boga, A firmament głosi dzieło rąk jego. Dzień dniowi przekazuje wieść, A noc nocy podaje wiadomość. Nie jest to mowa, nie są to słowa, Nie słychać ich głosu… A jednak po całej ziemi rozbrzmiewa ich dźwięk I do krańców świata dochodzą ich słowa… Tam na nich słońcu postawił namiot,

Jest deklaratywna rzeczywistość Chwały Bożej, gdzie nasz głos może być słyszalny „aż po krańce ziemi”. Możemy stać na jednym miejscu i wyzwalając naszą wiarę zdobywać wyspy morskie i najdalsze krańce Ziemi, ogłaszając chwałę Pana, ogłaszając przebudzenie dla naszych czasów i naszego pokolenia.
Bóg nas nie ograniczył, lecz to my sami ograniczyliśmy się nie dowierzając temu, co On chce przez nas zrobić. On sam powoduje, że rodzą się w nas większe rzeczy, większa wiara w żniwo, wiara ogłaszająca Jego zamiary względem Ziemi, wiara wypowiadająca przebudzenie.
Bóg dał Kościołowi głos wyznania i oczekuje, że będziemy go używać. On jest całkowicie przygotowany w tej godzinie na wylanie swojego Ducha i chwały na nas i jeżeli ktoś to po prostu ogłosi On to zrobi. To nie ma być deklaracja twojego intelektu; to jest deklaracja niebiańskich zamiarów; a jeżeli deklarujesz coś w Duchu, Bóg zaczyna wprawiać to w ruch.

Jest już czas na ogłaszanie przebudzenia, ponieważ Bóg je obiecał. Wierzę, że każde chrześcijańskie czasopismo powinno mieć specjalny dział „Głos przebudzenia,” gdzie powinny się znajdować najnowsze informacje o tym, co Bóg obecnie robi na całym świecie. Bóg będzie błogosławił każde pismo, które będzie tak robić.
Ci, którzy prowadzą regularne audycje radiowe powinni co najmniej jeden segment w tygodniu poświęcić przebudzeniu. Ogłaszajmy przez wiarę to, co robi Bóg, aby mógł robić więcej. Bóg powiedział mi w zeszłym roku, że każda stacja telewizyjna, która stanie się głosem przebudzenia będzie wypłacalna. Jakikolwiek środek komunikacji posiadasz, używaj go do przebudzenia, ogłaszaj przebudzenie dla swojego narodu. Kiedy rano szłam przez Jerozolimę, Pan powiedział mi, że powinnam zacząć prowadzić ludzi w śpiewaniu Piękna Ameryka, wszędzie gdziekolwiek będą i, że za każdym razem gdy będziemy ją śpiewać, będziemy pomnażać błogosławieństwo nad narodem. Posiadamy władzę i już najwyższy czas, aby zacząć jej używać. Bóg pragnie abyśmy byli pochłonięci przebudzeniem, abyśmy nie mogli myśleć i mówić o niczym innym oprócz przebudzenia. Niech nasze życie będzie całkowicie skierowane na przebudzenie. Jeżeli tak zrobisz inni złapią tą gorączkę. Ta przebudzeniowa gorączka jest zaraźliwa i jeżeli ty będziesz nią podekscytowany to inni również. To jest godzina przebudzenia, i musimy całkowicie skierować się na przebudzenie. Mów o nim dokądkolwiek idziesz, wierz w nie, w każdej chwili, stój na jego obietnicy.

Bardzo lubię tą pieśń „The River is Here”- „Ta rzeka jest tu” i kocham codziennie rano wstawać i ogłaszać ją. Rzeka jest tutaj, przebudzenie jest tutaj, Chwała Boża jest tutaj, to jest godzina, na którą czekaliśmy tak długo. To jest ta chwila, o którą modliliśmy się, ona tu już jest.

Dzięki Bogu za Toronto, dzięki Bogu za Brownsville, dzięki Bogu za to, co robi w Smithton w Missouri. Chwała Bogu za Wynnewood w Pensylwanii i Tampa na Florydzie. Lecz jestem bardzo wdzięczna za to, że mogę codziennie wstawać i ogłaszać, że cieszymy się, ponieważ rzeka jest tuż. Jest tu.

Przestań siedzieć w tym, co złe, patrz na to, co robi Bóg. Bardzo mi przykro, gdy patrzę na niektórych ludzi, wyrywających coś z bardziej znanego przebudzenia naszych dni i krytykujących. Każde pojedyncze przebudzenie pochodzi od Boga, niemniej każde może mieć swoje jedyne i unikalne cechy. Toronto blessing, przebudzenie w Pensacola, czy przebudzenie Rodney Howard-Browne, to co Bóg robi w twoim lokalnym zborze, to co robi przez służby Benny Hinna, T.D. Jakes’a, Orala i Richarda Robertsów, Kennetha Haginn’a, Kenneth’a Copelanda, Connie i Mahesh Chavda, Monsignor Walsh, Gwen Shaw i wielu innych. Ten nowy przypływ Ducha Bożego jest odczuwalny na całym świecie, a to wszystko pochodzi od Boga. Nasze możliwości poddania się temu, co robi Bóg mogą być różne, a więc i manifestacje Bożej mocy, jakich doświadczamy mogą być różne. Lecz im bardziej przebudzenia się rozwijają, tym więcej znajdujemy podobieństw niż różnic.
Przestań wyszukiwać błędów w tym, co robi Bóg i zacznij ogłaszać błogosławieństwo nad twoimi ludźmi, twoją własną rodziną, miastem, służbą, duszą. To nie jest czas na wyszukiwanie błędów lub wsadzanie ludzi używanych przez Boga pod lupę. Walcz o swoje własne błogosławieństwo. Ogłaszaj swoje własne przebudzenie. Im prędzej przestaniesz badać te rzeczy, które Bóg robi gdzie indziej, i zaczniesz orzekać błogosławieństwo nad swoim miastem, tym szybciej zobaczysz jak to się wypełnia.

Bóg powiedział:

Hab. 2,14
Lecz ziemia będzie pełna poznania chwały Pana, jak morze wodami jest wypełnione.

Zacznij w to wierzyć i deklarować, że to się stanie, to jest Boży czas. Jeżeli cała Ziemia ma być „pełna poznania chwały Pana” to oznacza, że również twoje miasto i dom będzie napełniony. Przestań uważać to za niemożliwe, zacznij nazywać to. Bóg tak powiedział, więc to się stanie.

Zbyt często te rzeczy, które znamy z naszej rzeczywistości przeszkadzają nam ogłaszać Bożą wolę dla bliskich nam ludzi. Gdy zobaczyłam w wizji Ducha Bożego pracującego na Capitolu, nie zwracałam żadnej uwagi na bełkot komentatorów, którzy przekonywali nas, że wszystko w naszym systemie politycznym zostało stracone. Jeżeli Bóg pokazał mi, że On tam działa, to ja muszę w to wierzyć i deklarować to.

Któregoś dnia zobaczyłam w wizji Boga zdejmującego szczyt Capitolu. Wziął kilku ludzi jak figurki szachowe i wyjął ich ze środka, po czym wziął kilku innych i wsadził ich na miejsce tamtych do środka. Wierzę w to, wierzę, że Bóg kontroluje wszystkie ludzkie sprawy i muszę ogłaszać wolę dla naszego narodu i świata. „Lecz ziemia będzie pełna poznania chwały Pana, jak morze wodami jest wypełnione”. Dlaczegóż mam bać się ogłaszać to?
Niech twój głos będzie głosem pełnym namaszczenia i autorytetu, niech zmierza aż po krańce Ziemi. Jeżeli zrobisz wysiłek, aby stać się częścią większych rzeczy, które Bóg czyni, nie będziesz mógł tylko rozwijać się osobiście. Nic nie tracisz. Ufaj w przemieniającą moc Łaski Pana, która rozciągnie cię szeroko i daleko. To, co On robi na Ziemi jest potężne.
Kiedy po raz pierwszy przybyliśmy do Jerozolimy aby tu zamieszkać, pan powiedział do nas „patrzcie na to co dobre w Jerozolimie”. Przypomniał nam o przygodzie dwunastu szpiegów wysłanych do zbadania ziemi przeznaczonej dla Izraela w czasach Jozuego. Dziesięciu z nich przekazało relacje, które Bóg nawał jako złe. Pomimo tego, że to, co powiedzieli było prawdą, spowodowało, że całe pokolenie Izraelitów utraciło obietnice Boże. Dwaj z nich, którzy przekazali dobre relacje zostali zachowani przy życiu, aby następne pokolenie wprowadzić do Ziemi Obiecanej. Bóg powiedział nam, że jeżeli będziemy widzieć w Jerozolimie dobro i mówić tylko dobrze o Jerozolimie, On zachowa nas w tej ziemi.
Musieliśmy stale kultywować tą umiejętność. Pamiętam jeden dzień upadku, gdy pokiwałam głową na zgodę osobie, która wydawała negatywne komentarze o Jerozolimie i musiałam później iść do tej osoby i przepraszać ją za to. Bóg pomógł nam koncentrować się na pozytywnych aspektach Jerozolimy i w rezultacie, zachował nas w tej ziemi. W tym roku obchodzimy dwudziesto – pięciolecie naszej służby w Świętym Mieście.
Tak jak nauczyliśmy się w Jerozolimie, praktykowaliśmy to również w Ameryce, czy gdziekolwiek indziej byliśmy. Pozytywne mówienie o ludziach pomaga nam w budowaniu wiary w ludzi, miasta, państwa. Ogłaszaj Jego chwałę gdziekolwiek jesteś.
Nie zgadzaj się na nic innego jak tylko optymizm dotyczący przyszłości i nie wypowiadaj nic innego jak tylko błogosławieństwo dla twojego kraju. Stójcie w jedności i wierzcie Bogu, że będzie błogosławił tak jak obiecał. Jesteśmy na samym skraju największego nawiedzenia Bożego, jaki świat kiedykolwiek widział. Postanów być częścią tego.
Przez kilka ostatnich lat śpiewaliśmy taką pieśń-deklarację dotyczącą przebudzenia: „Będzie przebudzenie na Ziemi”. Możesz śpiewać ją lub możesz ułożyć własną i ją śpiewać. Niech cała atmosfera będzie pobudzona przez twoją deklarację przebudzenia chwały. Wierzę w to i jestem zdecydowana ogłaszać to i oglądać zmaterializowane przez moc Ducha żyjącego Boga.
Siostra z Nowej Anglii powiedziała mi kiedyś
– Siostro Rut, zawsze źle się czuję, gdy słyszę kaznodziei mówiących o mroźnym północnym wschodzie. Jak okazało się dlatego czuła się źle przy takich okazjach ponieważ Bóg dał jej wizję ognia, który już płonął w tej części kraju. Nie był to wielki ogień, niemniej ogień, a widząc to, miała przekonanie, że nie cały północny wschód jest zimy.
Została tak wspaniale pobłogosławiona, gdy wzięła udział w naszym śniadaniu modlitewnym z okazji inauguracji prezydenta w Waszyngtonie. Gdy usłyszała o tym, jak mówiłam, że widziałam małe ogniki świetlne płonące na mapie całej Ameryki, zdała sobie sprawę, że były to te same ogniki, które ona sama widziała zstępujące na Północny wschód i wiedziała już, że Bóg wzbudzi tam przebudzenie.

Gdy Bóg włoży do twego ducha wizję przebudzenia w Ameryce nigdy więcej nie będziesz mógł mówić o tym kraju w negatywnych słowach. Będziesz widział wyłącznie ognie, będziesz widział coraz więcej i więcej światła. Będziesz wiedział, że wiatry wiejące dotkną każdej części Ameryki – północy, południa, wschodu i zachodu. Będziesz wiedział, że ten wiatr Ducha tchnie nowe życie w martwych, postawi ich na nogi jako „potężną armię”. To już się zaczyna dziać.

Bóg mówi nam o tym, że przebudzenie nie musi przychodzić w ten sam sposób w każdym lokalnym zborze. To jest nowy dzień, nowy czas i nowe miejsce. Pozwól robić to Bogu według Jego zamiarów, lecz zacznij już dziś wierząc, że Bóg wzbudzi przebudzenie w twoich stronach i ogłaszaj to otwarcie i odważnie.

Panie.

Chcemy oglądać przebudzenie w naszych stronach nawet więcej niż potrzebujemy niezbędnego do życia jedzenia.  Ogłaszamy przebudzenie twojej chwały od granicy do granicy i od morza do morza.

W imieniu Jezusa

Amen!

раскрутка

Skup swój wzrok na Jezusie

Ostatnio spotkałem parę Luteran w jednej z moich ulubionych chińskich restauracji. Gdy rozmowa doszła do spraw chrześcijańskich bardzo zdecydowanie zachęcali mnie do odwiedzenie Luterańskiego Kościoła.
Wymieniliśmy adresy e-mailowe i dyskutowaliśmy dalej. Jak zwykle nacisk na odwiedzenie Kościoła Luterańskiego był bardzo silny. To wzbudziło we mnie refleksję na temat tego, o czym rozmawia większość chrześcijan jakich najczęściej spotykam, gdy dochodzi do tematów związanych z chrześcijaństwem. Najwięcej czasu poświęcają na sprawy kościoła – jak wielki był program dla młodzieży, jak wspaniały był pastor, uwielbienie itd. Zazwyczaj nie koncentrowało się to na Jezusie.

Wiele lat temu spotkałem luterańskiego sługę Słowa, który wiedział na czym się skupiać. Nazywał się Richard Wurmbrand, założyciel „The Voice of the Martyrs”. Napisał:

„Do tego, aby udowodnić, że nie wszystkie owce są białe, wystarczy jedna czarna. Gdyby była choć jedna deformacja prawdy to zupełnie wystarczyłoby to, aby nas przekonać, że nie wszystkie historie i myśli paradujące jako prawda są takie. Lecz fałszerstwo pomnaża się bez ograniczeń.

Ludzkość sama z siebie nie może osiągnąć prawdy. Prawdę można otrzymać wyłącznie jako bezpłatny dar z nieba. Otrzymuje się ją przez objawienie lub wcale.

Poszukujący prawdy zazwyczaj zaczynają z założeniem, że prawda jest odpowiedzią na pytanie: „Co?”
To błąd.

Piłat zdał pytanie, na które nie otrzymał odpowiedzi. „Czym jest prawda?” (Jn. 18:38). Przed nim stała wcielona Prawda, lecz on Go nie rozpoznał. Pytanie Piłata podobne jest do tego: „Jaka jest melodia tej brzoskwini?”
Zrobił niewłaściwe założenie, że prawda jest owocem dyskusji, a więc jest zbiorem pewnych stwierdzeń.

Właściwym pytaniem jest: Kim jest prawda” Prawda jest Osobą. Ostatnimi słowami Buddy było:  „Szukajcie prawdy?”  Jezus powiedział: „Ja jestem prawdą” (Jn. 14:6).
Buddyści badają swoje  kanony; Muzułmanie badają Koran; Żydzi badają Pisma. Jezus powiedział:  Pisma składają świadectwo o mnie. Przyjdźcie do mnie” (Jn 5:39; Mat. 11:28). Ponieważ On obiecał nam, że będzie mieszkać w nas, w takiej mierze, że staniemy się podobni do Niego, również i my możemy stać prawdą.
Zatem Jego uczniowie nie są już więcej poszukiwaczami prawdy, lecz jej posiadaczami.

Jeśli Jezus żyje w nas to jesteśmy ludźmi, o których Jan napisał: „Lecz wy macie namaszczenie Ducha Świętego i wiecie wszystko. Nie napisałem wam, ponieważ nie znacie prawdy, ale dlatego, że ją znacie…(1 Jn 2:20, 21).
To, że Jezus jest prawdą jest istotnym faktem ludzkiego życie, który tylko ignorancja może odrzucić.

Podobnie do gołębia czy ślimaka, które posiadają magnetyczny zmysł orientacji, który pomaga im się poruszać na wielkich odległościach ci, którzy słyszeli brzmienie zupełnej prawdy są nieodparcie do niej pociągani. Wiedza komu powierzyli siebie i dokąd idą. Jezus powiedział: „Dokąd idę wiecie i drogę znacie” (Jn. 14:4)

Pismo mówi, że Bóg wzbudził nas z martwych i posadził w okręgach niebieskich wraz z Jezusem Chrystusem” (Ef. 2:6).

Naukowcy umieścili kosmiczny teleskop ponad atmosferą ziemską, dzięki czemu zdjęcia są czyste. Atmosfera wiąże, rozprasza i absorbuje światło zanim ono dotrze do ziemi. Nocne niebo nie może być widziane z ziemi poprawnie ani trochę lepiej niż przedmiot oglądany przez akwarium.
Światło przechodzące przez atmosferę czy wodę ulega refrakcji i dlatego zmienia położenie oglądanego obiektu. Co więcej, zawirowania powietrza i wody zamazują obraz. Kosmiczny teleskop rozwiązuje te wszystkie problemy.

Jeśli patrzymy na prawdę z poziomu ziemi to nie jesteśmy wstanie zobaczyć jaka jest ani gdzie, lecz tylko z Jezusem siedzącym na wysokościach niebieskich, gdzie panuje Boży niezakłócony i niezniekształcony pokój.
Tam stajemy się posiadaczami prawdy takiej, jaka on rzeczywiście jest” – koniec cytatu (Na podstawie The Oracles of God” Richard’a Wurmbrand’a, dostępnych przez Voice of the Martyrs.)

Jezus dziwił się niedowiarstu jakie znalazł wśród pierwszych „wybranych ludzi”. Czy współcześnie również dziwiłby się niedowiarstwu tych, którzy wzywają Jego imienia? Pismo odważnie ogłasza, że Jezus: „wraz z nim wzbudził i posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie ”.
Ten werset jest w czasie przeszłym. Faktycznie widzimy sprawy z perspektywy nieba? Czy też oglądamy je z perspektywy związanej z ziemią i wypełnionej wszelkimi ludzkimi zniekształceniami składającymi się z ludzkich koncepcji, tradycji, rytuałów, i formuł? Czy zostaliśmy zwiedzieni przez nasze doktryny do odłożenia na przyszłość tego, co należy do nas już dziś? Wyzwaniem dzisiejszej godziny jest „Wyjdźmy wyżej!” tak, abyśmy mogli widzieć wyraźniej „to, co jest dobrą, przyjęcia godną i doskonałą wolą Bożą” (Rzym. 12:2). (Fary Amirault)


Skupmy nasz wzrok na Jezusie!

продвижение

Prawda o Bożym przebaczeniu

Wiliams James

Ostatnio rozmawiałem z innym wierzącym na temat minionych grzechów i tego, w jaki sposób Bóg, po 20 latach poczucia winy, ostateczni przełamał kłamstwa przeciwnika i wyjaśnił to, ze On był gotowy do  przebaczenia i zapomnienia tego grzechu od chwili, gdy się zdarzył po  raz pierwszy.  W rzeczywistości ten temat stał się całkiem wspólnym tematem w  korespondencji mailowej, którą otrzymuję na adres moich stron  www.middletree.net   Szatan zainwestował mnóstwo wysiłku w  ogłupienie  Bożych ludzi w dziedzinie Bożego przebaczenia, dając im do noszenia  pewne poczucie wstydu i winy, które nigdy nie miało obciążać ich  ramion.

O czym Szatan pragnie, abyś pamiętał?

Ostatnio rozmawiałem z innym wierzącym na temat minionych grzechów i  tego, w jaki sposób Bóg, po 20 latach poczucia winy, ostateczni  przełamał kłamstwa przeciwnika i wyjaśnił to, ze On był gotowy do  przebaczenia i zapomnienia tego grzechu od chwili, gdy się zdarzył po  raz pierwszy.
W rzeczywistości ten temat stał się całkiem wspólnym tematem w  korespondencji mailowej, którą otrzymuję na adres moich stron www.middletree.net   Szatan zainwestował mnóstwo wysiłku w ogłupienie  Bożych ludzi w dziedzinie Bożego przebaczenia, dając im do noszenia  pewne poczucie wstydu i winy, które nigdy nie miało obciążać ich ramion.

Zastanówmy się nad 3 rzeczami.

1. Ostatnio jeden z moich szkrabów zaczął zachowywać się w taki sposób, że stało się to nie do przyjęcia. Umieszczała swoje stopy na stole w czasie jedzenia. Co więcej, cieszył ją sposób w jaki reagowałem na jej wybryki i, od czasu do czasu, wkładało nogi na stół z powrotem natychmiast, aby zobaczyć jak przestaję robić to, co robię i podchodzę do niej, aby ją napomnieć. Usiłowaliśmy jej w raz z żoną wytłumaczyć,  że kładzenie nóg na stół jest niegrzeczne, lecz było to oczywiście wszystko, co on mogła zrozumieć w tym wieku. Gdy Abby nadal wkładała nogi na stół w jawnym buncie wobec nas musieliśmy podjąć niewerbalnej korekty jej zachowania.

Złapałem się na tym, że czasami na początku toleruję kilka razy pewne zachowanie, zazwyczaj 4 razy, zanim stanę się ostry. Zatem gdy Abby została trzykrotnie napomniana, siedziałem tam oczkując jej następnego aktu nieposłuszeństwa. Chciałem, aby to robiła dalej, abym mógł ją ukarać i, w istocie, „wygrać”.

Zatrzymaj się nieco nad tą myślą, jako że opowiem ci coś więcej o sobie. Jest to trochę zmiana tematu, lecz wytrzymaj ze mną.

2.  Podobnie jak większość ludzi, doświadczałem w swoim życiu  zranień. Niektóre z tych zranień są bezpośrednio wynikiem sposobu traktowania mnie przez innych ludzi, nauczycieli, współuczniów z klasy, w dorosłym  życiu, byłych pracodawców czy nawet przyjaciół i rodzinę. W wielu przypadkach przebaczyłem tym, którzy mnie skrzywdzili. Dlaczego? Ponieważ tak mówi Biblia, Nawet Modlitwa Pańska zwraca się do nas, abyśmy prosili Boga o przebaczenie tak, jak my sami przebaczamy innym. Niemniej jednak odkryłem, że w wielu przypadkach nie odpuściłem naprawdę. Zachowałem urazę. Rozmawiając z taką osobą zachowywałem się mniej niż po przyjacielsku. Znowu lądowałem w starym zakładzie pracy i czułem ukłucia złości, nawet aż do tego stopnia, że fantazjowałem na ten temat, jak fajnie byłoby iść do mojego byłego szefa i powiedzieć mu jak nie w porządku był wobec mnie. O ile czułem naprawdę, że przebaczyłem, to faktycznie nie zapomniałem.

No i ostatnia zmiana tematu.

3.  Mam młodszego brata, który od czasu do czasu musi pożyczać pieniądze i bardzo często jego „zły stan” jest wynikiem jego własnych działań, jakkolwiek rzadko przyjmuje winę na siebie. W 2002 roku zadzwonił do mnie płacząc, że potrzebuje kilkaset dolarów. Wyciągnąłem trochę oszczędności i pożyczyłem mu. Wysłuchałem przy okazji jego opowiadania o tym, jak mi te pieniądze odda, wiedząc, że nigdy ich nie zobaczę. I nigdy nie zobaczyłem. Wtedy zdecydowałem, że to było ostatni raz kiedy go poratowałem. Następnym razem niech sobie radzi sam.

A teraz powiążmy te trzy myśli razem.
1. Jako rodzić oczkują na to, że moje dziecko popełni grzech, aby mógł zarządzić karę.
2. Jako mężczyzna przebaczyłem, lecz nie zapomniałe.
3. Założyłem przykrywkę na moją „studnię miłosierdzia”, którego chcę udzielać mojemu bratu.

Teraz chciałbym wrócić do początkowej myśli, że czasami, gdy popełnimy grzech to czujemy się w pewnej mierze winni; takie złe uczucie, że nie bardzo podobamy się Bogu. Poczucie winy, którego nie możemy się pozbyć.

Teraz jest najwyższy czas, aby wskazać, że:
1. Boży styl rodzicielstwa nie jest taki jak mój.
2. Boże przebaczenie nie jest takie jak moje.
3. Boża łaska nie jest ograniczona tak, jak moja.

Jest dość powszechna wśród chrześcijan wiara, że Bóg (1)oczekuje na to, że popełnimy coś złego, aby nas mógł osądzić: (2) Bóg mówi, że przebacza, lecz nie faktycznie to nigdy na nas już nie spojrzy tak samo, gdy już jakiś śmiertelny grzech; (3) On chce nas poratować tylko pewną ilość razy.

Jest to ten rodzaj fałszywych myśli, które prowadzą do rozpaczy. Prowadzi nas do takiego nastawienia, że nasze chodzenie z Bogiem nigdy nie będzie takie samo. Ono prowadzi do uczucia, że wisi nad nami ciemna chmura i nasze modlitwy nigdy nie przechodzą wyżej sufitu. Prawdę mówiąc, to są kłamstwa. Chcę wam po prostu pokazać, co mówi samo Boże Słowo. Oto fakty:

1 Jn. 1:9 Jeśli wyznajemy grzechy nasze, Bóg jest wierny i odpuści nam nasze grzechy i oczyści nas od wszelkiej niesprawielidwOści.

Jer 31:34b Tak mówi PAN: Odpuszczę bowiem ich winę, a ich grzechu nie wspomnę więce”.

Psalm 139:17-18 (z ang.) Jak  drogocenne są myśl twe, Boże. Jak wielka jest ich liczba! Gdybym chciał je policzyć, byłoby ich więcej niż piasku, Gdybym skończył, nadal byłbym z tobą.

Nie wiem, czy można to wyrazić bardziej jasno. Bóg cię kocha tak bardzo, że jego myśli jest tak wiele jak ziaren piasku. Byłeś kiedyś nad morzem? Pomyśl o tym, jak wiele piasku było na wybrzeżu nad którym byłeś, następnie dodaj wszystkie plaże na Hawajach, Florydzie, Hiszpanii, Australii, Jamajce, Kaliforni i zdaj sobie sprawę z tego, że nie jesteś nawet w połowie drogi, a to nawet nie równa się ilości Bożych myśli o tobie. Jego myśli to coś znacznie więcej, lecz ten werset mówi to tym, że Jego myśli są cenne. On zachwyca się tobą bardziej niż jakikolwiek ziemski rodzic kiedykolwiek rodzic mógł swym własnym dzieckiem. W jego sercu nie jest przyłapanie ciebie. Jego miłosierdzie jest nieograniczone. Jeśli nie odbierzesz z tego artykułu nic innego, to przynajmniej upewnij się, że rozumiesz to, że głębokość Jego miłości dla ciebie jest naprawdę ogromna.

Prawdą jest też, że pierwszy wypisany wers nie zawiera w sobie żadnego warunku. Boża miłość jest bezwarunkowa. Gdyby było inaczej to Jego Słowo powiedziało by nam o tym. On jest Bogiem On nie musi niczego nam cukrować. Jego przebaczenie ma wymaganie, lecz jest to coś łatwego. Wyznać to, po prostu, zgodzić się z Bogiem w sprawie grzechu. Jeślizrobisz to, wtedy nie ma żadnych powodów aby dalej nieść poczucie winy.

Jakiś czas temu mój pastor poprowadził nas przez pewne ćwiczenie, aby nam pomóc w chodzeniu w tej prawdzie. W czasie kazania poprosił, aby każdy w zgromadzeniu napisał na kartce papieru dowolny grzech, który przychodzi mu do głowy, po czym napisał dużymi literami, w poprzek tej kartki „1 Jana 1:9”, a następnie zwiną kartkę w kulkę i wyrzucił. To  właśnie robi Bóg, gdy wyznajemy nasz grzech. Równie dobrze moglibyśmy napisać Jeremiasz 31;34.

Proszę, drogi czytelniku, zwróć uwagę na to, że ten wersety stosują się  do ciebie. Nie ma nikogo, nigdzie, komu bóg odmówi przebaczenia jeśli  wyzna grzech. Nie pozwól na to, aby przeciwnik mówił ci cokolwiek innego.

продвижение

Ponad murami

Posiadanie bezpiecznego i czystego miejsca spotkań jest z pewnością dla chrześcijan konieczne. Gromadzić się w miejscu, gdzie możemy uwielbiać w wolności, mieć społeczność ze sobą , uczyć się Bożego Słowa jest zarówno właściwe jak i Biblijne. Lecz w ciele Chrystusa (szczególnie w społecznościach zachodnich) obserwuje się stale wzrastające odstępstwo (apostazję) i niewłaściwe patrzenie na to, co reprezentują kościelne budynki, symbolika i architektura.

Są trzy odrębne mity,  z którymi chcę polemizować a które są najbardziej szkodliwe jeśli chodzi o szeroko rozpowszechniony wśród chrześcijan pogląd na budynki kościelne. Każdy z tych mitów ma w sobie kilka przyczyn, które powodują, że  kościoły wzrastają w apatii i braku skuteczności w rozszerzaniu Ewangelii Jezusa Chrystusa. Poniżej krótki przegląd tych mitów i moje uwagi na ich temat.

1. Budynki kościelne dają kościołowi poczucie legalności

Często członkowie nowych czy małych kościołów wierzą, że są nieskuteczni bez własnego budynku.  Zbieranie się w domach a nie w tradycyjnych warunkach kościelnych często nie jest zachęcające, lecz wręcz zniechęcające. Prawdą jest, że apostołowie i pierwszy kościół spotykali się na otwartym powietrzu, w domach i w budynkach publicznych. Pomimo ograniczonego dla większej grupy ludzi miejsca w domach szerzyli ewangelię i głosili imię Chrystusa, aż po same krańce znanego im wówczas świata.

Współcześnie, chrześcijanie powszechnie wierzą, że ich zbór jest mniej niż pełny bez własnego budynku. Chrześcijański autor Gaylon Embrey bada wypaczone patrzenie, które wielu w Ciele Chrystusa ma na temat kościelnych budynków.

„Nie zgadzamy się z tym, że jest to tylko doraźny, przyjemny i wygodny dodatek, lecz zachowujemy się tak, jakby była to nieodzowna część boskiego programu sprawiedliwości. Współczesna grupa chrześcijan, bez względu na to jak nieliczna i bez względu na to, jak by wygodne mieszkania nie miała, zdaje się automatycznie uważać siebie samą za upośledzoną, wybrakowaną i nie rozwiniętą w pełni jako „kościół” jeśli nie posiadają tradycyjnego budynku (kaplicy), w której mogą się spotykać. Nawet chrześcijanie, którzy zbierają się w wynajmowanych budynkach publicznych (w zupełności wystarczających, aby pomieścić ich zakres działalności) myślą o sobie, że są w poważnych tarapatach, straszliwie ograniczeni i w jakiś sposób niepełni. W takich warunkach”:

2. Posiadanie budynku kościelnego jest niezbędnym narzędziem ewangelizacyjnym.

Często mit związany z takim nastawieniem wynika stąd, że „ludzie z zewnątrz” (niewierzący) nie przyłączą się do zgromadzenia dopóki nie będzie ono miało dużego atrakcyjnego budynku, który by ich zwabił. Zasadniczo więc, poszczególny wierzący przewiduje, że to budynek, a nie Duch Święty, będzie „wabikiem” dzięki, któremu będzie rozszerzać się ewangelia. Jak jest to widoczne w charakterze i przykładzie pierwszego kościoła (czytaj w Księdze Dziejów), konieczność budowy relacji i dokonywania osobistych wypadów ewangelizacyjnych, znakomicie przekracza jakiekolwiek potrzeby materialne. Rozważ słowa naszego Pana, który wysyłając swoich uczniów na głoszenie Dobrej Nowiny, powiedział im:

Mar. 6: 8-10 … I nakazał im, aby nie brali nic na drogę prócz laski – ani chleba, ani torby podróżnej, ani monety w trzosie, lecz by obuli sandały , a nie wdziewali dwu sukien. I mówił do nich: Gdziekolwiek wejdziecie do domu, tam pozostańcie, aż do swego odejścia stamtąd”.

3. Budynki kościelne są konieczne do wzmocnienia i wzrostu zborów

Kaplice są narzędziami i niczym więcej. Budynek nie wzmacnia wierzących to wierzący wzmacniają wierzących poprzez Bożą miłość i mądrość. Idea, że kaplica rozwiąże trudności, z którymi boryka się zgromadzenie jest fałszywa. Z pewnością nauczanie Chrystusa o tym, że on jest z tymi, którzy zbierają się w Jego imieniu, gdziekolwiek się zbierają, kładzie nacisk na wierzących, a nie na miejsce.

Mat18:20
Tam, gdzie dwaj lub trzej zebrani są w imieniu moim, tam Ja jestem pośród nich.

W odpowiedzi na krytykę

Podjęcie tematu budynków kościelnych bardzo często jest obciążone wielkimi emocjami szczególnie wśród tych, którzy zainwestowali wiele czasu i energii w „dzieło budynku”. Skonfrontowani rzucają kilka Biblijnych argumentów w celu poparcia całkowicie nieuzasadnionego biblijnie projektu. Najczęściej stosowane argumenty zazwyczaj krążą wokół tego, że „Bóg miał swój dom, wiec powinno mieć i zgromadzenie” lub „budujemy Boży dom na Jego dzieło”.  Potrzeba budowania żydowskiej świątyni (oryginalnego domu Bożego) wraz ofiarami ze zwierząt i pokarmów została zakończona wraz ze śmiercią Chrystusa na krzyżu (muszę zaznaczyć, że nie wierzę w teologię zastępstwa, w to że Izrael dostał rozwód od Boga, a wierzę, że Żydzi wybudują trzecią świątynię). Należy też wspomnieć o tym, że nakaz budowy świątyni został dany Żydom, a  nie poganom, zatem jakiekolwiek związki między współczesnymi budynkami kościelnymi a starożytną świątynią są zupełnie bezwartościowe.

1 Kor.  3:16-17
Czyż nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was? Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, ponieważ świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście.

Korzystanie z biznes planu bardziej niż z Bożego planu.

Prawdopodobnie największym nieporozumieniem jeśli chodzi o kościół to fakt, że jest traktowany jak biznes. Decyzje dotyczące ruszenia do przodu z projektem budynku, działaniami ewangelizacyjnymi społeczności często są podejmowane poprzez biznes plan i rozważania finansowe,  a nie modlitwę.
Na przykład, wiele kościołów w moim obszarze wybrało starszych bardziej w oparciu o ich osobiste, zawodowe sukcesy niż zastosowanie nauczania jakie widzimy w 1 Tym 5-6.

Szczególnie w zachodnim społeczeństwie jesteśmy winni stosowania modelu kapitalistycznego do kościoła. Większość kościołów w jakich uczestniczyłem wymusza aktywność taką jak podróże misyjne, obozy i ewangelizacje w taki sposób, aby były one całkowicie samowystarczalne finansowo (poza ogólnymi funduszami) i zazwyczaj otrzymuje okazjonalne wsparcie w krótkiej notatce w kościelnym biuletynie czy rzadziej „szczególnej kolekcie”.  Z pewnością idealny kapitalizm sam w sobie nie jest zły i nie czynię tutaj politycznych stwierdzeń, lecz badając historię pierwszego kościoła można zdać sobie sprawę z tego, że ten ruch był bardziej podobny do komunizmu niż kapitalizmu.

Dz.  4:32-34
A u tych wszystkich było jedno serce i jedna dusza i nikt z nich nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie zaś składali z wielką mocą świadectwo o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na nich wszystkich. Nie było też między nimi nikogo, który by cierpiał niedostatek, ci bowiem, którzy posiadali ziemię albo domy, sprzedając je, przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży i kładli u stóp apostołów; i wydzielano każdemu, ile komu było potrzeba.

Tutaj w Ameryce ten rodzaj modelu i sposób myślenia jest powszechnie pomijany w naszych zborach. Kościoły są tutaj często bazą finansowych decyzji rzadziej na rzecz potrzebujących, a bardziej budynków, renowacji i materialnych obiektów, które są uważane za środki przyciągania innych do Chrystusa.

Zapuszczanie korzeni apostazji

Czy rzeczywiście dziwne jest, że „ewangelia powodzenia” (prosperity) znalazła oparcie dla stóp w Ciele Chrystusa? Świadomie lub nie, idea legalności, efektywności i wzrostu kościoła bezpośrednio przypisywana dynamicznemu i dużemu budynkowi jest fundamentem poglądu wielu tych, którzy popadli w to fałszywe nauczanie. Mniej lub więcej, ewangelia powodzenia jest bardziej radykalną wersją tego, w co główny nurt chrześcijaństwa już powszechnie wierzy.

Odłączenie

Widzę pierwszy kościół jako najbardziej czystą formę (z pewnością nie doskonałą) i przykład skutecznego kościoła. Przypominając w swej budowie internet, każde większe miasto w Azji i Europie miało kościół, który działał bardzo podobnie jak indywidualny punkt dostępowy, który był przyłączany poprzez wysiłki ewangelizacyjne nauczycieli, uczniów i apostołów, którzy byli wykorzystywanie do wzmacniania i zachęcania się nawzajem. Niemniej jednak, dziś, stawiamy budynki kościelne nie jako proste miejsca spotkań mających na celu postęp Ewangelii, lecz ściany i bariery oddzielające od innych kościołów.

Rozwiązanie: Niech ewangelizuje nasza oryginalność i Jego Słowo.

Ewangelizacja jest najbardziej skuteczna i najlepiej przekazywana wtedy, gdy poświęcamy nasze wysiłki na wzrost dojrzałości poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa tak, aby osobiście przekazać posłanie naszym sąsiadom, obcym, przyjaciołom i krewnym. Jako bracia i siostry mamy odzwierciedlać obecność Ducha Świętego w nas tak, aby inni mogli widzieć Chrystusa działającego w nas.

W dużej części ciało demonstruje brak wiary przez to, że kładzie olbrzymi nacisk na materialne struktury jako przeciwieństwo do zaufania naszemu Panu, który może zdobywać zgubionych przez każdego z nas i przez swoje niezawodne Słowo. Zamiast ufać Jemu, zawierzyliśmy  konieczności posiadania budynku, która jest niemal na tym samym poziomie, co bałwan. Innymi słowy zbyt wiele wiary przenieśliśmy z Boga, na korzyść cegły, drewna i zaprawy, tylko okazjonalnie przyjmując prawdziwego agenta przez którego ewangelia się rozprzestrzenia.

Ofiara

Następną ważną rzeczą jest rozważenie jeśli chodzi o budynki, jest sam proces w jakim one powstają. Często podczas budowania przywódcy zboru proszą swoich członków o ofiary z czasu i pieniędzy równocześnie zaślepiając się na większe potrzeby innych kościołów.

Odwiedziłem ostatnio nowy budynek kościoła, w którym kiedyś byłem członkiem. Ukończenie projektu budynku, kosztującego 2.5 milionów dolarów było przedmiotem wielkiej walki wewnątrz kościoła. Starsi sfrustrowani postawa członków niechętnych do oddawania swego czasu na skończenie projektu, zrodziło bardzo trudną kwestię w zgromadzeniu. Na dzień przed tą wizyta otrzymałem maila od pastora w Indiach, zmartwionego tym, że nie może zdobyć dość pieniędzy (sugeruję, że będzie to kilkaset dolarów amerykańskich) na skończenie prostego dachu, na bardzo skromnym budynku, który ma służyć jako miejsce uwielbienia i nauczania. Odwiedzając ów piękny, nowy budynek mojego poprzedniego kościoła, napawało mnie obrzydzeniem, gdy zdałem sobie sprawę, że ten kościół bardzo niewiele, o ile w ogóle, poświęca na misje ewangelizacyjne i na inne kościoły, jak choćby ten, mojego przyjaciela z Indii. Niestety, mój były kościół nie jest w tej praktyce osamotniony.

Idea ofiarności jest jak dwukierunkowa ulica. O ile jest niezbędne i biblijne, aby chrześcijanie poświęcali swój czas i pieniądze na postęp ewangelii jest również niezbędne, aby wyznaczeni starsi     i pastorzy wyglądali poza mury ich własnych budynków kościelnych, pomagali innym zgromadzeniom   i dawali odpowiednie ofiary, gwarantujące, że żaden kościół nie jest pozostawiony w potrzebie. Pastorzy i starsi powinni, jako przykład, wieść prym w tej dziedzinie,  a nie w czymś innym.

Podsumowanie

Budynki kościelne nie są złe. Nie powinno się ich eliminować, nikt też nie powinien opuszczać kościoła na podstawie tego, że chcą budować kaplicę. Lecz budynki kościelne nie powinny być w centrum zainteresowania, ani istotą ewangelizacyjnych wysiłków zgromadzenia. Na wiele różnych sposobów nasze postrzeganie budynków kościelnych (mówiąc tutaj ogólnie i oczywiście nie o każdym kościele) jest zniekształcone i buduje granice między grupami, bardziej rozbija ciało Chrystusa na małe wyspy niż jednoczy je jako jeden wzajemnie połączony kontynent. Niech Bóg błogosławi cię, gdy będziesz rozważał tą sprawę.

сайт

Rozdział 5 – Głód przebudzenia.

Ruth Heflin

Bóg nie chce abyśmy byli sfrustrowani, jeżeli mamy pragnienie jego chwały i mocy, On pragnie abyśmy zostali w tym zaspokojeni. Głodni zostaną nakarmieni, to jest Jego obietnica, pragnący zostaną nasyceni, On nigdy nie zawodzi w tych sprawach. Jeżeli pragniesz poznania, On nie zostawi cię sfrustrowanego, On umożliwi ci zdobycie wiedzy.

Z jednej strony przepływ rzeki Bożej w naszym życiu jest spontaniczny i nie możemy go kontrolować, lecz z drugiej, bardzo ważnej, strony Bóg czyni to jako odpowiedź na nasze pragnienie, które w nas dostrzega. Rzeka spływa w dół od Tronu Bożego do wnętrza naszego jestestwa, przepływa poprzez nas do innych ludzi i żaden z tych etapów nie podlega naszej kontroli. Rzeka ma swoją własną wolę. Duch jest rzeką i rzeka jest Duchem. Wola rzeki jest wolą Ducha Świętego, tak więc musimy się przyłączyć do zamiarów woli Bożej.

Słowo prorocze nie może wydostać się zanim mu na to nie pozwolisz. Inne manifestacje rzeki wody żywej nie są w stanie się pojawić. Pomimo, że rzeka ma swoją własną wolę, możesz powstrzymać ją od wykonania zadania, jeżeli się jej nie oddasz.
Niech rzeka popłynie.

Widziałam chwałę zstępującą jak rzeka i to nie jest demokracja, nie możemy zagłosować na nią, nie możemy wybrać, na kogo ona ma spłynąć – rzeka ma swoją własną wolę. Niemniej możesz mieć na nią wpływ. W jaki sposób? Jezus powiedział:
– -jeżeli kto pragnie niech przyjdzie i pije.

Jeżeli pragniesz, usługiwanie zmieni się tak abyś został napełniony. Bóg tak pokieruje kaznodzieję, że da ci odpowiedzi na wszystkie pytania twojego serca. Twoje wielkie pragnienie porusza Boga bardziej niż cokolwiek innego. Możesz starać się wpłynąć na Boga w tysiące innych sposobów, lecz nic nie zrobi tego tak jak twoje duchowe pragnienie. On odpowiada na twoje pragnienie Go.

Przeciwnik dusz naszych zna potęgę pragnienia i będzie starał się skierować je na jakikolwiek inny tor. Nie pozwól mu na to, skoncentruj swoje pragnienie, skieruj je i nie pozwól na to, aby cokolwiek je rozwodniło. Niech twoje pragnienie Boga wzrasta i wzrasta, stale i wciąż, coraz bardziej i bardziej. Unikaj wszystkiego, co może rozwodnić twoje duchowe pragnienie i trwaj w tych rzeczach, które je pobudzają jeszcze bardziej.

Musimy również pracować nad tym, aby tworzyć takie duchowe pragnienie w innych. W jaki sposób to robić? Gdy ludzie słyszą jak mówi Bóg, pragną Go słyszeć jeszcze więcej. Gdy czują Jego dotyk, pragną tego dotknięcia jeszcze bardziej. Gdy doświadczą nowego objawienia, to chcą otrzymać jeszcze więcej objawienia. Bóg dobrze wie jak wywoływać w nas pragnienie i On zrobi to w nas – jeżeli mu na to pozwolimy.

Wielu Amerykanów to ludzie jedzący mięso i ziemniaki. Dojrzewali na tym i jedzenie tego sprawia im przyjemność. Jest zadziwiające jak wielu nie lubi grochu, marchewki i innego znanego pożywienia. Poznawanie smaków wielu potraw rozwija się. Dzięki temu, że dużo podróżuję po wielu krajach rozwinął mi się zmysł smaku, mogę kosztować tak wielu wspaniałych rzeczy na całym świecie.

Czasami, gdy podajemy w Jerozolimie różne specjalne dania, zdarza się usłyszeć uwagi:
– nie mogę znieść szparagów
Może to nawet lepiej byłoby nie nabierać na nie smaku, bo są bardzo drogie. Każdy z nas ma listę rzeczy, których nie lubi, lecz jeżeli tak robimy to ograniczamy samych siebie. Możemy rozkoszować się jedzeniem wielu potraw, których zwykli ludzie nie lubią, lub możemy ograniczyć się sami do kilku rzeczy, do których przyzwyczailiśmy się w dzieciństwie. Sami musimy dokonać wyboru, nikt nie może nas zmusić do tego, abyśmy coś lubili lub próbowali tych rzeczy i starali się je posmakować.
Chcę przez to powiedzieć, że tak jak mam wiele różnych smaków rozwiniętych na potrawy naturalne tego świata, tak też mam wiele rozwiniętych smaków na rzeczy duchowe. Gdy byłam małą dziewczynką odczuwałam chwałę Bożą na szczególnych spotkaniach, byłam przez to rozpieszczona i nigdy nie byłam zadowolona niczym mniejszym. Bardzo wcześnie w moim życiu wyrobiłam sobie smak przebudzenia i już nigdy więcej nie byłam usatysfakcjonowana bez niego.
Wielu ludzi, którzy są spragnieni Boga, jest sfrustrowanych przez to, że nie mają w pobliżu zboru, w którym byłoby przebudzenie. To może być problemem, lecz nie może być wymówką przed wchodzeniem w to, co robi Bóg. Miałam ten przywilej, że mogłam brać udział w charyzmatycznym poruszeniu od samego początku i większość z ostatnich czterdziestu lat mojego życia spędziłam w kręgach nie zielonoświątkowych. Widziałam Boga docierającego do wszystkich denominacji. Jedyny czas spędzany wspólnie z zielonoświątkowcami był wtedy, gdy wracałam każdego roku do Virginii na obozy.
Większość ludzi, z którymi pracowałam nie widziało nigdy swoich kościołów otwartych na działanie Ducha Bożego, ani swoich liderów płynących w rzece Bożej chwały. Jeżeli byli prawdziwie spragnieni, to nie tracili nadziei. Ci, którzy poważnie traktowali Boże sprawy zaczynali od jakiegoś rodzaju pracy w postaci spotkań modlitewnych w tygodniu, w swoich domach lub jakimś innym wygodnym miejscu i Bóg błogosławił te miejsca. Jeden z naszych duchowych synów, Bette Mengistu, apostoł etiopskiego kościoła, zaczął takie spotkania w swoim mieszkaniu w Nairobi w Kenii i te spotkania obecnie odbywają się z udziałem dwóch tysięcy ludzi, co tydzień. Ludzie są spragnieni Boga.
Jeżeli twój kościół płynie wraz z rzeką i rzeka płynie przez twój kościół, zaliczaj siebie do ludzi błogosławionych. Ale nie zawsze tak jest. Niektóre kościoły mają wspaniałe budynki, cudowne chóry, znakomite programy, lecz nie ma przepływu chwały pośród nich, a więc również jest mało życia. Nawet, jeżeli jest tak w twoim przypadku, chodzisz do takiego kościoła, to nie jest to wymówka do tego, aby samemu nie wejść do rzeki i nie pozwolić rzece przepływać przez ciebie. Bóg odpowiada na pragnące serca.
Jeżeli uczęszczasz do kościoła, gdzie przepływ rzeki nie jest jeszcze znany, zachęcam cię abyś zorganizował modlitewne spotkania, na których pozwolicie działać Bogu jego metodami. Stań się dla Boga dostępny każdego dnia, Pan będzie cię uczył i poznasz w nadchodzących dniach Jego ręce na twoich ramionach w zupełnie nowy sposób. Będzie taki bliski, szepczący ci do ucha, mówiący do serca, piszący na twoim duchu. Być może jesteś wśród tych prostych, lecz głębokich ludzi. Możesz poznać tajemnice ukryte od założenia świata, możesz wiedzieć nie dzięki cielesnemu zrozumieniu, lecz dzięki objawieniu Ducha. Pan będzie unosił cię w Swoim Duchu stale i wciąż, aż rzeki popłyną w tobie i przez ciebie, aby błogosławić tych wokół ciebie.
Ludzie przyjeżdżają do Izraela z całego świata, aby wziąć udział w różnych konferencjach i zauważyłam w ciągu ostatnich kilku lat, że ci ludzie są przygotowani na przebudzenie. Dotknięcie przebudzeniem, jakiego w różnych częściach świata doświadcza wielu, tworzy pragnienie, ludzie chcą podróżować z powodu przebudzenia. Chcą być na przebudzeniowych spotkaniach, a jeżeli podróżują tak daleko ich oczekiwania są duże.

Niektórzy z organizatorów takich konferencji w Jerozolimie początkowo byli bardzo konserwatywni w przeszłości, lecz zostali zmuszeni do otwarcia konferencji na działanie Ducha z powodu pragnienia ludzi biorących udział w tych konferencjach. Ludzie byli gotowi iść za poruszeniem Boga, gotowi do radowania się, tańca, bardziej żywiołowej modlitwy i ponieważ ci, którzy konferencję organizowali chcieli sukcesu, zostali zmuszeni do wolności, której wcześniej nie mieli.

Przebudzenie przychodzi z powodu pragnienia ludzi, w dawnych czasach często obserwowaliśmy przebudzenia rozpoczynające się na podium i przechodzące dalej na zgromadzenia, lecz teraz, wydaje się to zaczynać od samych ludzi. To z kolei zmusza liderów do podróżowania do miejsc, gdzie przebudzenie ma miejsce i przyjęcia dotknięcia przebudzeniem ich życia, aby mieli czym nakarmić swoich ludzi. Niektórzy pastorzy w zetknięciu ze zmianami, których przebudzenie wymaga, są oporni. Czasami potrzebują kilku podróży do przebudzonych miejsc, zanim zechcą wszystko rzucić na wiatr i słuchać Bożego głosu. Tradycje i zahamowania nie puszczają łatwo, lecz jeżeli jesteśmy szczerze spragnieni przebudzenia, to zrobimy cokolwiek, aby się stało.
Jeżeli pragniesz tego, wszystko jest możliwe. Ludzie, którzy nigdy wcześniej nie prorokowali, a z pewnością nie indywidualnie, prorokują tak, jakby całe życie nic innego nie robili. Gdy już raz złapiesz tą swobodę, jest twoja. Może zająć sporo czasu zanim zdecydujesz się stanąć na skraju trampoliny, a jeszcze więcej, aby podjąć ten krok wiary. Mogą podbiegać do brzegu i wracać się kilka razy starając się powstrzymać swoje nerwy, lecz kiedy już raz zdecydują się na zanurkowanie, skoki do wody staną się ich drugą naturą.
Możesz jeździć na rowerze, jeżeli chcesz, lub możesz się przyglądać z boku i zastanawiać się, jakie to trudne i jak łatwo jest spaść i się zranić. Wybór należy do ciebie. Możesz jeździć samochodem lub też myśleć o tych wszystkich licznych przyczynach, dla których jest to zbyt trudne lub niebezpieczne. Bardzo często to właśnie nasze pragnienie lub jego brak powoduje całą różnicę. Jeżeli jesteś wystarczająco spragniony to zrobisz wszystko, co jest potrzebne, aby wiedzieć. Jeżeli nie masz pragnienia, nie ma żadnej motywacji nawet do spróbowania.
Jeżeli Bóg mówi, że ma coś dla nas to odpowiedzmy Mu natychmiast. Dlaczego mielibyśmy czekać? Nie czekaj na zakończenie nabożeństwa, nie czekaj na lepszą okazję. Bądź tak spragniony, żebyś znalazł się przy stole za pierwszym razem, gdy zostaniesz zawołany.

Jeżeli woda tutaj jest, to zaproszenie gotowe, na co czekać? To jest czas na wypłynięcie na Bożą rzekę.

Nigdy nie byłam dobra w pływaniu na boku, z jakichś przyczyn zawsze czułam się lepiej patrząc przed siebie i poruszając się do przodu, lecz ostatnio w Duchu zobaczyłam jak pływam na boku. Pan uczy nas nowych styli i wzmacnia nas abyśmy mogli to zrobić. On daje nam wodę do pływania.

Ez. 47,5
A gdy znowu odmierzył tysiąc łokci, był to już potok, którego nie mogłem przejść, gdyż wody wezbrały, a były tak głębokie, że trzeba by było w nich pływać, potok, którego nie można było przejść.

Woda, w której Bóg chce abyśmy pływali jest wspaniała, lecz dopóki nie zaczniemy pływać, nie możemy się dowiedzieć jak jest cudowna. Jeżeli nie ma pływaków woda nie może być doceniona ani wykorzystana. Wody Boże są wspaniałe, są wystarczająco głębokie, czyste – zacznij pływać. Bez względu na to czy poruszamy się starym czy nowym stylem, czy jesteśmy na brzuchu, na plecach czy na boku, zostaliśmy powołani do pływania.

To są dni przeznaczone na pływanie, lecz nawet nie wspominaj o rzece, jeżeli nie jesteś gotowy do pływania w niej. Jeżeli będziesz usiłował wejść na głęboką wodę, wcale nie mając ochoty na pływanie to znajdziesz się w poważnych kłopotach.
Gdy dzieci Izraela stanęły nad Morzem Czerwonym wyglądało ono na barierę nie do przebycia, lecz jak tylko Egipcjanie zbliżyli się do nich, zaczęli wołać do Boga, aby otworzył przed nimi morze. Czasami Bóg zmuszony jest wykorzystywać nasze sytuacje życiowe, aby motywować nas do właściwych działań. Jeżeli nie masz pragnienia pływania w Bożej wodzie, On może dopuścić takie wydarzenia, że zapragniesz tego głęboko.

Nie jest to czas na poetyzowanie i harmonizowanie rzeki, to jest czas na wejście do niej i pływanie. Niektórzy będą opisywać odcienie i kolory rzeki; niektórzy będą wspominać o jej zapachu; a jeszcze inni skupią się na rybach, jakie można tam złowić. Żadna z tych rzeczy nie jest zła, lecz niektórzy tak bardzo zajmują się rzeką, że stają się znani jako „ludzie rzeki,” ciągle nieumiejący pływać. Wejdź i wypróbuj kilka stylów, przestań zabawiać się na brzegu rzeki – wskocz do niej.

Dla zbyt wielu ludzi Boże rzeczy stały się przestarzałe i oni nie znajdują już w nich zadowolenia. Czasami ci pracujący dla Ewangelii są najgorszymi przestępcami, gdy mówisz o Bogu im się wydaje, że zabierasz swoją pracę do domu. Cieszy mnie bywanie z ludźmi, którzy mówią o Nim, którzy nigdy nie są zmęczeni wysłuchiwaniem stale i wciąż kolejnych historii o Jego dobroci.

Jedną ze zmian, które zrobiliśmy odkąd nasze spotkania obozowe są, co tydzień, to zrezygnowanie z popołudniowego nabożeństwa i przesunięcie obiadu o godzinę tak, abyśmy mogli spędzać więcej czasu w Jego obecności. Nie chcemy być poganiani, gdy mamy społeczność z Bogiem. Nie chcemy być wyganiani z podłogi, jeżeli zdarzy się nam leżeć tam pod mocą Bożą.

Było dla nas dzieci wielkim błogosławieństem to, że Mama i Tata byli tak spragnieni Boga. Sami byli pastorami, lecz gdy tylko słyszeli, że gdzieś coś się działo, pakowaliśmy samochód przystawaliśmy gdzieś żeby nakupić chleba, paczuszkę sera, małą musztardę, majonez do zrobienia kanapek i zmierzaliśmy w stronę przebudzenia.
Wyobraźcie sobie, jako dziecko miałam okazję siedzieć w pierwszych rzędach i słuchać wszystkich wielkich ludzi, którzy płynęli z Bogiem w tamtym czasie: Oral Roberts, William Branham, Jack Coe i wielu innych. Jak wielkim błogosławieństwem był dla mojej duszy zasiew w młodym wieku rzeczy, które nie tylko nigdy nie zginęły, lecz cały czas we mnie wzrastały. W namaszczeniu i chwale nasiona wielkości są zasiewane w twoim życiu. To się dzieje, gdy jesteśmy spragnieni. Gdy Bóg robi coś, jak ludzie mogą być aż tak zblazowani, jakby nie mogli ani trochę więcej się postarać.

To nie jest nawet uprzejmość, wyjdź i zobacz, co robi Bóg. Idź i pij ze źródła wody żywej i patrz jak Bóg to robi. W każdym miejscu robi to nieco inaczej, ponieważ nasze zmysły są różne i nasze plony są różne, lecz to jest ciągle to samo przebudzenie; to jest ta sama rzeka; ta sama chwała Boża jest wylewana na lud.

Jeżeli pragniemy jest proste rozwiązanie: przyjdź i pij. Ważne są tutaj trzy elementy: pragnij, przyjdź do Jezusa i pij. Jeżeli będziesz to robił, pewne jest, że rzeki wody żywej wypłyną z twojego najgłębszego wnętrza.

Nie mamy żadnego problemu ze zrozumieniem tych kroków, jeżeli jesteśmy ochrzczeniu w Duchu Świętym, bez pragnienia nie przyjdziemy do Jezusa, a gdy już jesteśmy tam, musimy przez wiarę zacząć pić, odbierając to, co On nam proponuje, a gdy to robimy strumienie wody są uwalniane z nas.

Niech Bóg wzbudzi w tobie prawdziwy głód i pragnienie przebudzenia, jak obiecał:

Mat 5,6
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.

Panie,  Dałeś nam pragnienie Ciebie i manifestacje Ciebie na całym świecie, jesteśmy spragnieni przebudzenia i odnowienia chwały. Nasyć nas szybko, prosimy w Twoim Imieniu

Amen!

topod.in