Proste słowo o prostej modlitwie_01

markdrake-logo-light-pic

Mark Drake

Czasami modlitwa może wydawać się czymś bardzo skomplikowanym i jeśli nie uważamy na to, kogo słuchamy, może okazać się, że zostaniemy przygnieceni wszystkimi informacjami o tym, jak należy modlić się. Lecz 3 rozdział Listu do Efezjan podaje w jasny sposób dwa proste i potężne aspekty modlitwy.

Paweł powiedział, żebyśmy modlili się o siebie nawzajem, mając na uwadze co najmniej te dwa proste sposoby:

1) Aby Duch wzmocnił naszego „wewnętrznego człowieka”, abyśmy byli coraz bardziej świadomi tego, że Chrystus rzeczywiście mieszka w nas i przez nas, w każdej chwili każdego dnia.

2) abyśmy byli zakorzenieni i ugruntowani (niewzruszeni) w coraz bardziej wzrastającym poznaniu jak szeroka, długa, wysoki i głęboka jest wielkość Jego miłości do nas teraz: nie któregoś tam dnia, gdy staniemy się bardziej „święci”, lecz kocha nas w pełni właśnie teraz!

„żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni i ugruntowani w miłości, zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość, i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą” (Ef 3:17-19).

Bóg kocha nas głęboko i w pełni właśnie teraz i obyśmy wszyscy dojrzewali w tym stale wzrastającym poznaniu wspaniałej miłości oraz dobrych uczynków, które ona wydaje!

„Zuchwała” czy prosta modlitwa?

Właśnie skończyłem czytać artykuł z magazynu „Charisma” zatytułowany: Co może zuchwała modlitwa”. Już czytając sam tytuł, mógłbym się poczuć nieco potępiony, ponieważ nie jestem nawet pewien czym w ogóle jest „zuchwała modlitwa”, mogę więc być mocno przekonany, że niewiele nie praktykuję jej.

Autor idzie dalej cytując historie biblijne, w których Bóg czynił zdumiewające rzeczy w cudowny sposób i próbuje dowieść, że czynił je dlatego, że ludzie mieli odwagę, aby modlić się „zuchwałą modlitwą”.

Kiedy jednak ja czytam te same biblijne historie, wydaje mi się, że ci ludzie zostali po prostu pobłogosławieni tym, że wzięli udział w Bożym planie, który On dla nich miał; i pomimo tego, że narobili trochę zamieszania po drodze, mieli na tyle wiary w Jego wierność, aby trzymać się, aż dotarli do końca swych historii.

Ich wiara nie była „zuchwała”, nie mówili Bogu, co ma zrobić…

Ich wiara nie wypływała z wyznawania tego kiedy, gdzie bądź jak Bóg im pomoże. Wydaje się, że mieli tylko na tyle wiary, aby myśleć, że jeśli będą się trzymać w jakiś sposób, ich Bóg będzie wierny i pomoże im. Nie wygląda to wcale na „zuchwałość”. Tak naprawdę, wygląda na to na coś bardziej podobnego do mnie i mojej drogi, bądź ciebie i twojej.

Abraham i Sara rzeczywiście zmagali się ze swoją wiarą i faktycznie śmiali się z Bożej obietnicy niejeden raz. Abraham niejeden raz kłamał ze strachu. Zmusili swoją służącą, aby urodziła dziecko i uciekali przed „Ziemią Obiecaną”, ponieważ bali się. A jednak, Bóg widział ich sercach coś, czego nie było wyraźnie widać, patrząc na ich zachowanie, czym z pewnością nie była „zuchwała wiara”. Po prostu mieli na tyle wiary w Jego wierność, aby trwać aż do zakończenia.

I o to właśnie w rzeczywistości chodzi – o dotarciu do końca swojej historii.
Kochamy te biblijne historie głównie dlatego, że już wszystko zakończyły się (uf!). Bitwy zakończone, zwycięstwa odniesione. Ich obawy, zmartwienia, niepokoje już zakończone, a dobra wola Boża została dla nich wykonana.

Nie musieliśmy stać wraz z Dawidem twarzą w twarz z Goliatem, czy z Danielem spotkać się z lwami, ani z Mojżeszem między Morzem Czerwonym, a armią faraona. Kochamy te opowieści, ponieważ zakończyły się już, a my nie musieliśmy brać w nich udziału. Możemy jednak spoglądać wstecz na nie i uczyć się tego, w gdzie i jak Bóg pomagał im.

Niemniej jednak, nasza własna historia ciągle jest pisana. Nasze bitwy ciągle wymagają walki. To, kiedy, gdzie i jak Bóg pomaga nas, ciągle nie jest dla nas wiadome. Nie budujemy jednak naszej wiary mówiąc Bogu, co co ma robić czy zuchwale ogłaszając do istnienie to, o czym nic nie wiemy. Nasza wiara buduje się dzięki przypominaniu sobie tych niezaprzeczalnych faktów, które znamy:

1) KTO zamierza nam pomóc? Nasz wierny Ojciec:

Heb. 11:11 “…ponieważ uważał (Abraham) za godnego zaufania tego, który dał obietnice”

2) DLACZEGO Bóg nam pomoże? Ponieważ kocha nas bardziej niż jakiekolwiek inne stworzenie:

Mt 6:26 “…Ojciec wasz niebieski żywi je. Czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one”

Twoja modlitwa do Boga nie musi być „zuchwała”. Nie musisz umieć „powoływać do istnienia”, aby podobać się Bogu; a mimo wszystko nie możemy tego robić. Musisz po prostu przypominać sobie te dwie proste prawdy. Nasz Bóg jest na zawsze wierny nam i pomoże nam dlatego, że kocha nas wieczną miłością i uważa, że jesteśmy bardziej wartościowi niż jakiekolwiek inne stworzenie!

Pamiętaj o naszej rodzinnej tajemnicy; tajemnicy, która funkcjonuje wyłącznie w rodzinie Bożej:

Rzm 8:28 „wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tym, którzy Boga kochają…

 Prosta modlitwa_2

[Głosów:4    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.