Stan 03/04.02.2021

Stan Tyra
3 lutego
Ewangelia może być tajemnicza, lecz nie jest skomplikowana! Męczymy się tak bardzo pytaniami typu:  „Jak mam…” Po prostu nie znosimy myśli o niewiedzy i dlatego niczego nie wiemy o wierze. Nie wiedzieć i nie potrzebować wiedzieć to pierwszy krok ku radykalnej przemianie. Nie ma „tajemniczego” moralnego kodu/przykazania do poznawania Boga i podobania się Jemu, czy też czegoś, co śmiesznie nazywamy „zbawieniem”, poza tym, że stajesz się bardziej miłujący, miłosierny,współczujący, przebaczający. Tyle!!! Oto pozbawione religii chrześcijaństwo w swym najbardziej autentycznym doświadczaniu.

Małe dusze nie są w stanie poznać wielkiego Boga bezwarunkowej miłości, obejmującego wszystkich, a wielkie dusze nigdy nie są zadowolone z małego Boga warunkowanej miłości, wyłączania i oddzielania. Największe okno na cokolwiek to popękane wszystko i rysy u każdego. Wolimy „wypełniać te pęknięcia” i naprawiać rysy, ponieważ uważamy je za „grzech”, zamiast patrzeć na nie jako na Boże zaproszenie do kochania. Religia wydaje ludzi mających intelektualną wiedzę, a pozbawionych poznania Boga. Być może wiedza jest naszą „szpachlówką” z wyboru, służącą wypełnianiu tych wszystkich irytujących dziur.


Duchowości bez pokory brakuje miłości, co prowadzi ludzi do ogromnego napompowania ego i zwiedzenia. Wielką ironią wiary jest to, że będziesz czuł się kochany, szczególny i wybrany LECZ!!! papierkiem lakmusowym autentyczności tego jest to, że zdajesz sobie sprawę z tego, że wszyscy inni są równie kochani, szczególni i wybrani. Jeśli twój Bóg jest w jakikolwiek zamknięty, to nie jest to Bóg, jest to zwyczajna projekcja ego, które ogłasza siebie samego wyjątkowym i nazywa siebie bogiem.

4 lutego
Część ludzi mających najbardziej przemieniający wpływ na innych, jakich kiedykolwiek spotkałem, nie mieli pojęcia o tym. Oni nawet nie byli tym kim próbowali być czy chcieli zostać. Z drugiej strony, najbardziej nie-przemieniający ludzie jakich kiedykolwiek znałem uważali, że są potężnie „namaszczeni” i chcieli być rozpoznawani uznawani za swoją „duchową” wielkość. Wierzę, że ci ostatni istnieją dlatego, że większość nigdy nie doświadczyła krzyża. Kochają krzyż, mówią o krzyżu, studiują i głoszą krzyż jako wspaniałe historyczne zdarzenie, a większość jest bardzo wdzięczna za krzyż.

Dopóki nie przeżyjesz Krzyża, pozostaje intelektualnym przekonaniem, zewnętrzną praktyką  czy bałwanem na szyi, podczas gdy ten świat pozostaje nieprzemieniony. Krzyż przeżyty wydaje przemieniający autorytet, ponieważ wprowadza przyspieszone poziomy miłosierdzia, cierpliwości i współczucia. Nikt, a w szczególności żaden „pastor” nauczyciel, prorok, apostoł czy starszy nie wchodzi w przemieniający autorytet, jeśli nie jest przepełniony współczuciem. Tak więc, „liderzy”, którzy nie przejawiają tych cech, aby odnosić jakiekolwiek duszpasterskie efekty, muszą polegać na obrazie, roli, tytule, prawach i egzekwowaniu prawa. Nie zgadzam się na słuchanie kogokolwiek kto nie został ukrzyżowany na śmierć, a następnie wzbudzony do nowości życia.

WYŁĄCZNIE tacy ludzie, którzy chodzą w prawdziwym autorytecie i mówią z Pawłem: „żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus…” (Ga 2:20). Taki jest autentyczny wewnętrzny autorytet, wypełniony miłosierdziem i współczuciem. Jest zrodzony ze śmierci dla siebie, niesie ze sobą życie, które jest zarówno uzdrowieniem jak i odnowieniem. Tego rodzaju autorytetu nie da się wyprodukować ordynacją czy edukacją, lecz tylko odrzuceniem, upokorzeniem i poddaniem. Jest bardziej skutkiem upadków niż wspinania się po religijnej drabinie. Jest to autorytet, o którym Jezus mówił do Piotra w słowach: „Szymonie, musisz być przesiany jako pszenica… a gdy już dojdziesz do siebie będziesz wzmacniał swoich braci i siostry” (Łk 22:31-32).
Ten proces przesiewania i odnowy zbudował przemieniający życie autorytet Piotra. Należy on również do ciebie i do mnie. Wydaje się, że jest bardzo skutecznie przyspieszany przez upadki na własne życzenie. Dopóki ktoś nie przejdzie i nie podniesie się z cierpienia, upadku i upokorzenia, jego słowa będą powierzchowne i religijne, brak im będzie zdolności do wzmacniania innych. Fakt jest taki, że będą to ludzie najlepiej wyposażeni do szufladkowania, osądzania, potępiania i oskarżania, przy równoczesnym korzystaniu z Pisma i wersów. Jedynymi ludźmi, którzy używają Pisma do utrzymania autorytetu (władzy) jako pasa to ci, którzy nie znają Krzyża, który głoszą. Gdy nie masz wewnętrznego autorytetu, musisz stworzyć wrażenie, że go masz a religijne słowa i biblijne teksty są wspaniałym narzędziem, gdy są używane do tego celu. Bądź mądry  w tym, komu pozwalasz mówić do siebie i wpływać na swoje życie.

< —- |—- >

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.