Stan 07.02.2021

Facebook

Stan Tyra
07 luty
Największym przeciwnikiem spokojnego życia nie jest niedoskonałość, lecz żądanie jakiejś iluzorycznej doskonałości. Niemal do wszystkiego istnieje jakaś przeciwność, ciemna strona, lecz tylko zjednoczony, nie-dualistyczny umysł może to zaakceptować i nie panikować. Tak naprawdę wzrastam z tego miejsca, gdy to „drugie” jest postrzegane z miejsca jedności.

Dualistyczny umysł nie jest w stanie radzić sobie z różnicami, nieporządkiem czy nędzą w jakiejkolwiek postaci. Objawienie Krzyża sprawia, że stajesz się niezniszczalny, ponieważ mówi, że jest droga przez wszelką absurdalność i tragedię. Jeśli przeżywasz objawienie Krzyża, nie wpadniesz w cynizm, niepowodzenie, zgorzknienie czy sceptycyzm. Krzyż wskazuje ci drogę przez ciemną stronę życia i wszelkie rozczarowania. Bez niego większość wycofuje się, staje się zatwardziała, gniewna i zgorzkniała równocześnie oskarżając kogoś innego.

Często ludzie, którzy mówią: „Bóg jest dobry… zawsze” to najczęściej ci najbardziej pozbawieni nadziei, gniewni, cyniczni. Kościół i współczesna polityka wydają się głosić ta samą ewangelię, która redukuje Boga i życie do jakiejś wypaczonej, pozbawionej Krzyża teologii, gdzie umiejętność podejmowania „doskonałych” decyzji obiecuje szczęśliwe i doskonałe życie.

Jak to działa u ciebie? Nieliczni chcą iść za Jezusem do Krzyża i poprzez Krzyż tam, gdzie w Chrystusie wszystko jest możliwe. Dlatego też niewielu jest tych, którzy żyją życiem zmartwychwstałym, które uzdrawia. Zamiast tego stają się głosem potępienia i oskarżenia w mieniu jakiejś głupiej politycznej partii, a co gorsza, w imieniu Jezusa.

Wszystko współdziała ku dobremu z tymi, którzy są powołani zgodnie z Jego celem” (Rzm 8:28).

To nic nie znaczy dla tych, którzy przeparadowali wzdłuż nawy i podpisali przysięgę wierności jakiemuś kościołowi.

Oznacza to ufać Jego celowi, Miłości. Gdy ufasz miłości (Bogu) bardziej niż własnym egoistycznym wymaganiom, i chodzisz w „Jego” celu, wtedy rzeczywiście wszystko będzie współpracować ku dobremu. Jeśli odmówisz drogi Krzyża, rzadko kiedy będziesz myślał, że cokolwiek współdziała ku dobremu i nawet wtedy, gdy tak będzie, nie rozpoznasz tego jako życie, pokój czy spełnienie.
Jezus nie był zainteresowany budowaniem kolejnego „systemu przynależności”. Chodziło Mu o proces, który prowadzi do jedności różności, a nie sklonowanego uniformizmu.
Żarliwie chciał poszukiwaczy, a nie osadników, słabych, a nie silnych, chorych, a nie zdrowych i prostytutek, a nie kapłanów. Marna religia zbyt długo błędnie nazywa służący sobie oportunizm miłością.

Plemienne myślenie pozwala na to, że można być samolubnym, a nawet zapalczywym wobec innych nazywając to wadę, cnotą. W miarę jak stajemy się samolubni nazywając to miłością, nasze ego staje się wtedy jeszcze bardziej pewne. Ludzie ukrywający się wewnątrz systemu przynależności czują się bardzo zagrożeni dla tych, którzy nie należą do „ich” grupy.

Czują zagrożenie ze strony każdego, kto odkrył swoje obywatelstwo w miejscu, w którym nie mogą go kontrolować. Jezus nazwał to „Królestwem”. Królestwo jest tam, gdzie czcimy Boga czyli wszędzie i w każdym, a nie jedynie w mojej grupie czy we mnie.

< —- | —- >

One comment

  1. Szkopuł w tym, że wielu powołuje się rzekomo na Mesjasza, lecz ich postawa świadczy o tym, że z Mesjaszem nie mają nic wspólnego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.