Stan_01.10.2018 Dobry chrześcijanin


Stan Tyra

Powody, dla których chrześcijaństwo straciło kontakt z duchową podróżą są skomplikowane i różnorodne. Jednym z najbardziej powszechnych jest to, że być dobrym chrześcijaninem to nie to samo, co znajdować się w duchowej podróży. To nie tylko dwie różne drogi, ale to pierwsze najczęściej jest przeszkodą do przemiany.

Niestety, bycie dobrym chrześcijaninem często nie znaczy być miłującą i dobrą istotą ludzką. Oddanie religijnym przekonaniom i praktykom zazwyczaj nie przekłada się na duchowość, która prowadzi do poprawy życia. Świętość nie zawsze zamienia się na pełnię, a praktyka (religijna) nie wydaje przemieniającej duchowości. Faktem jest, że być dobrym chrześcijaninem często nie oznacza niczego więcej poza regularnym uczestnictwem w nabożeństwach. Jeśli poprzeczka zostaje podniesiona nieco wyżej to dochodzi do tego studium biblii, modlitwa, wiara w dogmaty kościoła, regularne finansowanie go i jakaś służba. Niestety, to wszystko można robić bez prawdziwej przemiany i najczęściej jest to tylko sposób na przystosowanie się do zewnętrznej dyscypliny czy norm zachowania w kościele, denominacji, religii. To wszystko może mieć miejsce zupełnie bez jakiejkolwiek wewnętrznej przemiany.

W końcu, o ile duchowe praktyki mogą odgrywać ważną rolę to często ograniczają duchowy rozwój, ponieważ skupiają na tych „wysoko cenionych” zachowaniach i wynagradzane są przychylnością i pozycją, stają się wtedy zaczątkiem przywilejów brata starszego oraz arogancji opartej na własnej sprawiedliwości.

Żadna religijna praktyka nie prowadzi do transformacji jeśli jest pozbawiona pokory i świadomości. Wydaje się, że aby być dobrym chrześcijaninem trzeba prowadzić życie przepełnione dobrze zakorzenionymi, lecz bezmyślnymi, absorbującymi zajęciami i rozpraszaczami, które utrzymują stale w ruchu, lecz nie powodują przemiany.

Większość kościołów pragnie uniknąć ryzyka, które niesie to, co jest uznawane za niebezpieczeństwo, że możesz usłyszeć, zobaczyć i obudzić się, ponieważ może się okazać, że staniesz się mniej zależny od nich i prawdopodobnie przestaniesz się z nimi zgadzać.
System najlepiej działa wtedy, gdy, zamiast uczyć się słuchać, mówi ci, co masz słyszeć i w co wierzyć.

W chrześcijaństwie denominacyjnym, jak też i tym niedenominacyjnym jest zbyt mało miejsca na zdumienie i zadziwienie, aby zostawić ci regularnie miejsce na owo „Ach! Bóg tu był przez cały czas, a je nie wiedziałem o tym!”

[Głosów:3    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.