Stan_1.12.2018

tan Tyra

W 21 rozdziale Ewangelii Mateusza (od wersu 23) Faryzeusze domagają się od Jezusa, aby powiedział im, jak mocą czyni te rzeczy.Odpowiadając Jezus zadaje im inne pytanie, na które boją się odpowiedzieć. W konsekwencji mówi im: „To i ja wam nie powiem” (w. 27).

Jezus nie zgadza się na udzielenie odpowiedzi ludziom o dualistycznym myśleniu. Często, nie odpowiada, zmienia temat, opowiada przypowieść, lub po prostu zmienia je na inne pytanie.

Zdumiewające jest to, że zrobiliśmy z Jezusa konsula odpowiedzialnego za udzielanie odpowiedzi, ponieważ zwykle tak nie robi. Najczęściej wprowadza nas głębiej w nasz własny dualistyczny dylemat. Robiąc w ten sposób, generuje nam więcej problemów, niż ich rozwiązuje. Jest tak dlatego, że duchowych rzeczy nie da się rozwiązać przy pomocy myślenia typu „albo/albo” (zero-jedynkowego – przyp. tłum.), ponieważ wymagają one znacznie większego obrazu pełnego wiary, nadziei i miłości.

Często jestem oskarżany o to, że jestem nieczuły, ponieważ to dualistyczne myślenie nie jest w stanie zrozumieć czułego troszczenia się i nietroszczenia równocześnie. Prawdziwa duchowa wolność dopuszcza jedno i drugie wtedy, gdy oddzielimy siebie od jakiejkolwiek potrzeby osobistego sukcesu, walidacji czy reakcji w formie odpowiedzi.

Zdaje sobie sprawę, że dla logicznego umysłu brzmi to jak pustosłowie, niemniej, wszystkie duchowe prawdy niosą w sobie wielki paradoks. Wierzymy, na przykład, że Jezus jest zarówno w pełni Bogiem, jak i w pełni człowiekiem równocześnie. Maria była równocześnie dziewicą i w ciąży równocześnie. Są to logiczna sprzeczności, więc umysł musi tworzyć sobie własne odpowiedzi, które likwidują takie tajemnice. Ego zawsze bardziej woli odpowiedzi i wnioski niż wiarę i tajemnice.

Mądrość to zdolność do słyszenia i widzenia na wskroś i ponad to, co literalne, oczywiste i paradoksalne, to zrozumienie sercem tego, że duchowe rzeczy można interpretować wyłącznie duchowo. Zapożyczonym truizmem umysł może doprowadzić cię do wody, lecz wyłącznie serce potrafi pić.

W 21 rozdziale Ewangelii Mateusza Jezus sieje u słuchaczy więcej zamieszania, mówiąc im, że celnicy i prostytutki wejdą do Królestwa przed nimi. Pamiętajmy o tym, że mówi to do gwiazd ówczesnego systemu religijnego.

Jeśli nie zgodzimy się na sprzeczności wokół nas, to dlatego, że odrzucamy sprzeczność wewnątrz nas. Wyłącznie wtedy, gdy przyznamy się do własnego cienia, sprzeczności, grzechu i głupoty, nie wyrzekając się równocześnie boskości naszego obrazu Boga, możemy stać się żywym paradoksem, który ujawnia miłość Bożą. Zwróć uwagę na to, że to „dobrzy chrześcijanie” należą do najbardziej niechętnych zmianie myślenia (pokuty) co do siebie samych, innych czy Boga.

Gdy już raz odkryjemy, że Boga można w pełni znaleźć wśród naszych własnych sprzeczności a Boża miłość i obecność nie zależy od naszej doskonałości i religijnych sukcesów, wtedy ludzkie upadki i sprzeczności nie wydają się już nam więcej tak skandaliczne. Wyłącznie wtedy możemy być miłosierni, współczujący i cierpliwi wobec innych, ponieważ pozwoliliśmy Bogu na to samo w stosunku do nas.

Przebaczenie to nie coś, co Bóg robi, to coś, czym Bóg jest. Nie ma innego sposobu na zrozumienie Bożej natury, jak codziennie stawać pod wodospadem boskiego miłosierdzia i następnie stać się przewodnikiem tego samego dla innych.

[Głosów:1    Średnia:2/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.