Stan_21/22.08.2018

Stan Tyra

Nie ma nic złego w lojalności wobec swojej rodziny, kościoła czy korzeni, lecz nacisk na to, aby dostosować swoją tożsamość do grupy jest niezwykle silna i, jeśli masz wyrosnąć poza plemienne ego i grupowe myślenie, należy się temu sprzeciwiać. To dlatego Jezus używał tak mocnego języka, gdy mówił: „kto przychodzi do mnie i nie ma w nienawiści ojca, matki, żony dzieci, braci i sióstr, a nawet samego życie, nie może być uczniem moim” (Łu 1:26). Oczywiście, wiemy, że Jezus nie mówił, że mamy nienawidzić własnej rodziny, ponieważ to właśnie miłość była Jego głównym przesłaniem, lecz terminologia tutaj użyta bardzo zdecydowanie ponagla nas do odrzucenia blokady konformizmu, która uniemożliwia nam stać się tym, czym mamy być.

Tak więc, poszukiwanie prawdziwego ja to nie kolejne próby przybierania nowych ról, wierzeń, czy sposobu bycia, nie jest to również proces samoanalizy czy samorozwoju. Takie próby budują tylko jeszcze bardziej ufortyfikowane ego. Prawda nie jest jakimś przeznaczeniem, jest podróżą świadomości. Zastąpiliśmy podróż miejscem przeznaczenia, ponieważ wymaga to od nas niewiele. Do wniosku czy miejsca przeznaczenia nie potrzebujemy odbywać podróży, potrzebny jest po prostu jakiś wniosek, na podstawie którego możemy ukształtować wierzenie wsparte kilkoma wybranymi wersami. Mając to możemy już przekonywać i bronić ustalonych przekonań czego nie daje podróż w stronę przeżycia wielkiej tajemnicy. Doświadczony człowiek zawsze jest większy i bardziej niejednolity niż ten, który ma przekonania/wierzenia, ponieważ tylko ten, komu wiele przebaczono jest zdolny do wielkiej miłości (Łu 7:47).

Doskonałość to moralne posłuszeństwo, jak to określa fundamentalizm, które nie czynnikiem ułatwiającym osiągnięcie boskiej świadomości, a w rzeczywistości jest wielką przeszkodą. Jedynym sposobem na odkrycie łaski za łaską, jest podróż trzy kroki do przodu i dwa wstecz, ponieważ tylko w ten sposób można zostać uczestnikiem boskiego życia i prawdy, które stają się czymś więcej niż jakimś wersem.

_______________________________________

Im głębiej w boską świadomość idziemy tym bardziej próżne stają się nasze wysiłki mające na celu zdefiniowanie odbywającej się podróży, co nie znaczy, że nie jest ona szczera i boska. To nasze ego często chce zdefiniować ją słowami, ponieważ nie jest w stanie pojąć tajemnicy. Nasze egoistyczne ego starając się wyjaśnić słowami, chce zredukować ją do intelektualnego poznania, co jest przeciwne do istniejącej i ekspansywnej boskiej świadomości.

Robimy tak częściowo dlatego, że bardziej czcimy umysł niż duszę. Dusza jest perspektywą, a nie „rzeczą”. Dusza jest przestrzenią interpretacyjną między osobą, a zdarzeniami jej życia. To dusza pozwala nam na przeniesienie tych zdarzeń do świadomości, co sprawia, że życie jest wieczne i obfite. Dusza jest również miejscem, w którym uczymy się utrzymywać doświadczenia, a nie tylko definiować je czy wyjaśniać. Dusza rośnie pięknie w rzeczywistości prawdy, lecz usycha wśród religijnej represji.
Dusza ze względu na swoje powiązanie z niebem i ziemią, na przebywanie „w tym świecie, lecz nie z tego świata” znajduje pośród zwykłych rzeczy to coś nadzwyczajnego. Tam, gdzie religijny umysł usiłuje rozdzielić od siebie te dwie rzeczy, dusza trzyma się tego paradoksu i interpretuje wszystko z perspektywy wysokości. Jest to jedyny sposób na przeżycie obfitego życia, czego przeciwieństwem jest pragnienie znalezienia się tam, gdzie chcielibyśmy być, czy sądzimy, że powinniśmy być.

 

Stan 20/21.08.2018 | Stan 22/23.08.2018

[Głosów:2    Średnia:4/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.