Wirtualni chrześcijanie_3

John Fenn

Poprzednio

przyglądałem się temu, jak Nowy Testament definiuje chrześcijanina i porównywałem ze współczesnością, wykorzystując wołanie z Psalmu 51, jako nasz punkt startowy „Nie odrzucaj mnie od obecności Swojej” (ang. – przyp.tłum.). Jedną z różnic, które widzę, jest to, że chrześcijanie z pierwszego wieku pragnęli i szukali Jego obecności w innych wierzących, będąc wokół nich i stanowiąc część życia innych wierzących. Dziś, rezygnuje się z relacji z innymi wierzącymi.

Gdy spotkałem Pana po raz pierwszy jako nastolatek, zdesperowany szukałem Jego obecności. Szukałem Jego obecności w Słowie, Tak samo było z uczniami w czasach Pawła, szukali tych, którzy byli z Jezusem, aby usłyszeć, co On mówił, czytali z wielkim pragnieniem pisma apostołów – nasz Nowy Testament.

Szukałem Jego obecności w uwielbieniu. To samo było z uczniami w czasach Paweł – różne miejsca w Piśmie i poza nim, pokazują, że ich spotkania, odbywające się w domach, były przepełnione uwielbieniem, mówieniem do siebie psalmami, hymnami, duchowymi pieśniami, gdy tworzyli w swych sercach melodie dla Pana.

Szukałem Jego obecności będąc w pobliżu innych uczniów. To samo było z uczniami w czasach Pawła – angażowali się w życie innych tak, aby podstawowe potrzeby były otwarcie zaspakajane a ich charakter rozwijał się, gdy brali siebie nawzajem pod uwagę i ciężko pracowali nad tym, aby utrzymywać pokój w miłości.

Powtórzmy: sprawiedliwość przychodzi przez wiarę w Jezusa Chrystusa, lecz ta sprawiedliwość jest widoczna wyłącznie pośród relacji, ponieważ w tych relacjach dowodzimy, że Chrystus jest w nas – z całą miłości, cierpliwością, przebaczeniem i wytrwałością, jakiej wymaga posiadanie bliskich przyjaciół w wierze.

Dziś, chrześcijanie mogą szukać Jego obecności w Słowie i uwielbieniu, lecz wynajdują różne sposoby na odrzucenie Jego obecności w innych wierzących: przez elektroniczne bycie w „kontakcie” z ciałem Chrystusa, przez utrzymywanie anonimowości w tradycyjnych kościelnych warunkach, biorąc udział w różnorodnych kościelnych spotkaniach w całym mieście, lecz unikając ryzyka poznania przez kogoś, poza rozpoznawanie znajomych twarzy tu czy tam. Są oni „wirtualnymi chrześcijanami' – nie tym, co Nowy Testament definiuje jako uczniów, lecz wirtualni, którzy mają taki wygląd, lecz nie są nimi w istocie, ponieważ brak im relacji pokazanych w NT, jako coś podstawowego dla bycia uczniem Jezusa.

Wchodzimy w szczegóły

Hbr. 10:25 nakazuje; „Nie opuszczając zgromadzeń wzajemnych, jak to jest u niektórych w zwyczaju, lecz dodając sobie otuchy…” i jest jedynym wersem w Nowym Testamencie, który zajmuje się tymi, którzy „porzucili” relacje z innym wierzącymi, co pokazuje, że było to relatywnie rzadkim zjawiskiem w pierwszym wieku.

Wyraz „opuszczać” to greckie „enkataleipo”. „Leipo” to „porzucić”, a „kata” niesie bardzo, bardzo silnie negatywne znaczenie. „En' to znaczy „jest”. Literalnie więc, „porzucić” oznacza „opuszczanie jest złe”. Interesujące jest również „zwyczaj”, tutaj „etos”. Oznacza to charakter osoby wyrażany w postawie, zwyczaju i wierze.

Zbierając to razem, autor Listu do Hebrajczyków stwierdził, że jest źle mieć postawę ” opuszczania'; zwyczaj i wiarę porzucania zgromadzeń wzajemnych. Auć!. Dlaczego ktoś miałby szukać Bożej obecności w Słowie i/czy uwielbieniu, lecz chciałby rezygnować z Jego obecności widzianej w innych uczniach? Pierwsze…

Psalm 51: Co powiedział Dawid?

Wyraz „obecność” w naszym tekście z Psalmu 51:11 to 'paiym', którego źródłosłowem jest „paneh”, co znaczy „twarz”. Literalnie znaczy to „patrzeć na” bądź „przecz czyjąś twarzą, wzrokiem”. Dawid wołał: „Nie odwracaj ode mnie swojej twarzy. Nie przestawaj na mnie patrzyć, o Panie! Pragnę manifestacji twojej obecności odczuwanej poprzez twego Ducha!„.

To, że niektórzy wierzący wycofują się z Jego obecności, sprzed Jego twarzy, jaka manifestuje się przez innych wierzących, daje odpowiedź: Gdy wierzący poznają siebie nawzajem w swoich codziennych zmaganiach, jest to jakaś forma Bożego spoglądania na na swoje życie nawzajem.

Gdy ktoś otrze nas nieprzyjemnie, pytamy, czy to ja czy on? Co mogę zrobić w tej sytuacji, aby być bardziej podobnym do Chrystusa? To jest sprawiedliwość, dowiedziona przez wzajemnie oddziaływania relacji, abyśmy rzeczywiście wzrastali i zmieniali się. W taki sposób stosujemy Słowo – słyszeć i nie wykonać to zwodzić samego siebie (Jk. 1:22).

Dlaczego niektórzy stają się „wirtualnymi chrześcijanami”?

Często jest to obawa przed zmianą, obawa przed nieznanym, strach przed otwarciem się i możliwością zranienia, czasami upór, aby się nie zmienić. Mniej pracy wymaga być duchową wyspą, niż poznawanie ludzi, ponieważ poznawanie ludzi oznacza zmiany, gdy Bóg 'patrzy na nas' oczyma innych, oznacza też oddanie i powoduje stosowanie Słowa, aby dowieść, że Chrystus rzeczywiście żyje w nas.

W Psalmie 51 Dawid powiedział (w.8): „Miłujesz prawdę chowaną na dnie duszy, w głębokich częściach objawiasz mi mądrość„. To „dno duszy” oznacza ducha i duszę, ponieważ ciało nie jest ukryte. Ukryte części to duch, tam gdzie Bóg umieszcza mądrość. Tuż przed wołaniem: „Nie odrzucaj mnie od oblicza Swego, i nie odbieraj mi swego Ducha Świętego” Dawid mówi: „miłujesz prawdę ukrytą na dnie duszy„.

Wirtualny chrześcijanin musi chcieć spotkać się z prawdą swego własnego serca. Musi zetknąć się ze sprawami, które spowodowały, że stał się wirtualnym, zamiast biblijnie zdefiniowanym wierzącym. Musi podjąć ryzyko wejścia w relacje z innymi wierzącymi, nawet jeśli oznacza to, wzrost i zmianę, i, tak, ból.

Dalej Dawid pisze (w.19-20): „Albowiem ofiar nie żądasz, a całopalenia choćbym ci je dał, nie zechcesz przyjąć. Ofiarą Bogu miła jest duch skruszony, sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże„.

Na zakończenie: Wirtualny Chrześcijanin nie może upaść na wznak na przeszłość: Bóg szuka pokornego i skruszonego serca, jako sposobu życia, teraz. Dla wielu jednak, oznaczałoby to zwrócenie swego serca do wołania o Jego obecność bez względu na to, gdzie się da znaleźć, czy to w Słowie, czy uwielbieniu i dowiedziona w ramach relacji, bez względu na koszty pychy czy ryzyku zranienia – pokorne serce woła tak, jak wołał Dawid: Musze mieć Jego obecność!

Następnym razem nowy temat.

John Fenn

CWOWI  @   aol.com

продвижение

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.