Wzór apostolskiej służby

Nor'west

Nor’west Prophetic

To było w środę, oczywiście, że w środę, bo w latach 80tych w tym dniu odbywały się spotkania grup domowych.

Akurat ta grupa była uważana za nieco anormalna, ponieważ dyskutowaliśmy więcej na temat niedzielnego kazania. Odkryliśmy dar proroczy. Często sadzaliśmy kogoś na krześle na środku otaczaliśmy go kręgiem i pytali Boga, jak się modlić o tą osobę. Często zdarzał się, że bywaliśmy zaskakiwani tym, że modlitwy nasze dotykały potrzeb, o których nie wiedzieliśmy.

Nie było to więc też coś całkowicie nowego, gdy lider przyprowadził na nasze spotkanie jakichś gości. Podając wyłącznie ich imiona, posadził ich na krzesłach koło siebie w środku kręgu stworzonego przez nas i poprosił o modlitwę. Zbliżyliśmy się i włożyli na nich ręce.

Przez pewien czas modlitwy krążyły raczej wokół ogólny chrześcijańskich błogosławieństw, odkryliśmy istotne powołanie przywódcze u tego małżeństwa, po czym zatrzymaliśmy się i parli głębiej. Oczekiwaliśmy w milczeniu na dalsze objawienie.
Cichy szloch przerwa ciszę, po czym następny. Pochodził od wstawienniczki, którą znaliśmy i której ufaliśmy, która słyszała Boga równie dobrze, jak każde z nas. Podczas gdy płakała, my czekaliśmy. Nagle zmieniła pozycję, złapała za stopy mężczyzny i płakała nad nimi. Przypomniało mi to kobietę, która płakała, obmywając stopy Jezusa. W tym czasie zarówno mężczyzna jak i jego żona również płakali, a kilkoro z nas, też bliscy łez choć nie było wiadomo dlaczego, modliło się za nich.

Ostatecznie wstawienniczka mogła mówić i to, co powiedziała przez łzy, w znacznym stopniu ukształtowało moje myślenie na ten temat. Wyjaśniła, że widziała na tym małżeństwie apostolską szatę, w szczególności ma mężczyźnie, ale nie o to było powodem płaczu. Pan objawił jej sporo z tego, co to powołanie będzie znaczyło w jego życie, cenę jaką będzie musiał zapłacić, aby w nim chodzić. Płakała z powodu zmagań i odrzucenia z którymi się spotka, z powodu negacji i oskarżeń oraz opozycji, które go czekają oraz ciężaru miłości, który będzie niósł.
Zobaczyła również zwycięstwa i ogłosiła je, lecz dla mnie było to dzień, w którym dowiedziałem się, co to znaczy „liczyć koszty”.
Była to chwila, w której doszedłem do wniosku, że ci wielcy faceci znajdujący się na wielkich scenach, ze swoimi wielkimi zgromadzeniami, nie są wzorami apostoła. Apostoł tak naprawdę to nie człowiek sukcesu czy bardzo szanowany pastor, bądź przywódca denominacji. Obraz prawdziwego apostoła to nie biuro na rogu ani wesoła witryna internetowa czy nawet namaszczone wizytówki.

Opis służby, jaki zostawił nam Paweł, nie jest jakimś wyjątkiem, lecz jest to zdrowy przykład tego, na co apostołowie natrafiają.
Taki jest wzór, który Nowy Testament daje nam, jako apostolską służbę:

Sługami Chrystusa są? Jako niespełna rozumu to mówię; daleko więcej ja, więcej pracowałem, częściej byłem w więzieniach, nad miarę byłem chłostany, często znajdowałem się w niebezpieczeństwie śmierci.

Od Żydów otrzymałem pięć razy po czterdzieści uderzeń bez jednego, trzy razy byłem chłostany, raz ukamienowany, trzy razy rozbił się ze mną okręt, dzień i noc spędziłem w głębinie morskiej.

Byłem często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od rodaków, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustyni, w niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach między fałszywymi braćmi. W trudzie i znoju, często w niedosypianiu, w głodzie i pragnieniu, często w postach, w zimie i nagości. Pomijając te sprawy zewnętrzne, pozostaje codzienne nachodzenie mnie, troska o wszystkie zbory.

Jeśli kto słabnie, czy i ja nie słabnę? Jeśli kto się potknie, czy i ja nie płonę? Jeśli się mam chlubić, to chlubić się będę ze słabości mojej” (2Kor 11:23-30).

—–

Nauczyłem się tego, że ani mężczyzna, ani kobieta, nie należą do apostołów, którym mogę ufać, jeśli łzy są dla nich czymś obcym.

aracer

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.