Codzienne rozważania_23.07.2026

Interwencja

Greg Laurie
Czyż nie przywrócisz nas do życia, aby Twój lud mógł się w Tobie radować? Okaż nam swoją niezawodną miłość, PANIE, i obdarz nas swoim zbawieniem” (Ps 85:6–7).

Intervention

Lipiec 2026 roku to idealny czas na refleksję, na spojrzenie wstecz na 250-letnią historię naszego narodu i na świętowanie Bożego dzieła, które doprowadziło nas do tego punktu. Ale to także czas, by spojrzeć w przyszłość i zadać sobie kilka trzeźwiących pytań. A więc zaczynamy.

Jaka jest przyszłość Stanów Zjednoczonych Ameryki? Czy jesteśmy skazani na los tak wielu innych niegdyś wielkich narodów? Czy Ameryka zmierza na śmietnik historii? Czy nasze najlepsze dni mamy już za sobą, czy może jeszcze przed nami? Czy jest jakaś nadzieja dla Ameryki?

Nikt z nas nie może odpowiedzieć na te pytania z całą pewnością, ale wiemy jedno: Ameryka nie jest supermocarstwem dni ostatecznych. Największy naród na ziemi jest nieobecny na arenie światowej w scenariuszu czasów ostatecznych przedstawionym nam w Biblii. Ameryka nie jest pierwszym ani ostatnim narodem, który wznosi się i upada. Dni każdego narodu są policzone; Ameryka nie jest wyjątkiem.

Biblia przedstawia nam kilka potężnych imperiów, krajów i miast. Egipt dominował w Księdze Wyjścia. Asyria odegrała kluczową rolę w historii Izraela i Judy. Babilon uprowadził lud Judy do niewoli. Persja pozwoliła mu powrócić. Grecja pozostawiła niezatarty ślad na świecie. Jednak wszystkie te imperia ostatecznie nauczyły się tej samej lekcji: nie ma czegoś takiego jak „zbyt duże, by upaść”.

Być może największą przestrogą w historii jest Cesarstwo Rzymskie, które stanowi tło dla Ewangelii. Rzym był niegdyś najpotężniejszym imperium na ziemi. Jednak upadło wewnętrznie, zanim zostało podbite zewnętrznie. Historyk Will Durant w swojej książce o historii Rzymu, „ Cezar i Chrystus”, napisał: „Wielka cywilizacja nie zostaje podbita z zewnątrz, dopóki nie zniszczy się od wewnątrz. Zasadnicze przyczyny upadku Rzymu tkwiły w jego ludziach, w jego moralności…”.

To właśnie tutaj w Stanach Zjednoczonych zaczynają rozbrzmiewać dzwonki alarmowe. Jako kraj pilnie chronimy się przed wrogami zewnętrznymi, ale powinniśmy równie pilnie chronić się przed wrogami wewnętrznymi.

Jedną z zasadniczych różnic między Rzymem a Stanami Zjednoczonymi jest to, że nasz kraj został założony w oparciu o wartości judeochrześcijańskie. Niestety, odeszliśmy od pierwotnej wizji naszych ojców założycieli, wizji, która dała początek naszemu narodowi. To, co kiedyś było „wolnością religijną”, stało się teraz „wolnością od religii”. Udało nam się usunąć Boga z naszych szkół, imprez sportowych, miejsc publicznych i miejsc pracy.

A teraz potrzebujemy Bożej interwencji. Widzieliśmy, jak wielu zwróciło się do Pana po 11 września. Pamiętacie te wypełnione po brzegi kościoły i czuwania modlitewne na rogach ulic? Pamiętacie członków Kongresu spontanicznie śpiewających „God Bless America”? Te wspomnienia dają mi nadzieję, że w przyszłości Ameryki może nastąpić przynajmniej jeszcze jedno wielkie przebudzenie.

Psalmista napisał: „ ” (Psalm 85:6–7).

Jeśli nie doświadczymy przebudzenia, uważam, że sąd jest nieunikniony. Peter Marshall, były kapelan Senatu USA, powiedział kiedyś: „Wybór, który przed nami stoi, jest oczywisty: Chrystus czy chaos, przekonanie czy kompromis, dyscyplina czy rozpad”.

Módlmy się, aby nasz naród dokonał mądrego wyboru.

Pytanie do refleksji: Jaka jest twoja modlitwa za nasz naród?

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *