Author Archives: admin

Krzyż i Tablica

Ewangelia to Człowiek, nie plan!

Dobra Nowina nie jest formułą, filozofią, czy planem.
Jest to Osoba Jezusa Chrystusa. Bóg nie posłał zestawu instrukcji jak być zbawionym, lecz raczej Swego jedynego Syna, Tego, którego możemy znać osobiście.
Życie wieczne jest opisane w ew. Jana 17,3 jako: poznanie Boga i Tego, którego posłał. Jest to osobista społeczność z Bogiem, która zaczyna się, gdy człowiek rozpoznaje swój zgubiony stan i zwraca się do Jezusa po zbawienie. Taki przywilej jest możliwy dlatego, że, jak to ujmuje Piotr (1 Ptr 3,18): Chrystus umarł za grzechy raz na zawsze, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was przywieść do Boga.

Społeczność, a nie polityka ubezpieczeniowa

Przykład tego można znaleźć w historii bogatego młodzieńca (Mar 10,17-31). Ten człowiek przyszedł do Jezusa pytając o życie wieczne i jak podaje wielu miał całkowicie futurystyczne pojęcie rzeczy.
Chciał tego samego poczucia bezpieczeństwa na wieczność, które, jak czuł, już miał poprzez pozycję i stan posiadania. Wiedział, że któregoś dnia umrze i chciał być pewien, że wszystko będzie dobrze, gdy spotka się z Bogiem. Szukał polisy ubezpieczeniowej niebios i nic więcej, lecz Pan Jezus chciał, aby ten młodzieniec odłożył na bok “bożka mamony” i przyłączyłsię do Niego natychmiast. Ten nie czuł “potrzeby,” pragnienia społeczności jaką oferował Jezus i odszedł zasmucony tym, że jego własne pragnienie nie zostało zaspokojone. Do chwili, gdy odszedł, Jezus nawet nie wspomniał o ż yciu wiecznym, później było to tylko wspomniane w kontekście wyjaśnienia uczniom, że “życie po śmierci” jest tylko częścią tego, co Bóg chce od nas.

Dobra Nowina dotyczy w istocie osobistej społeczności z Prawdą i Żywym Bogiem, poprzez Jezusa Chrystusa. Ważne jest, aby to przemyśleć, gdyż generalnie jesteśmy lepsi w przedstawianiu planu zbawienia niż przedstawiania ludziom cudownej Osoby.

Używamy Jego imienia i dzielimy się istotnymi faktami na temat Jego śmierci, lecz nasze przedstawienie koncentruje się raczej na owocach społeczności tj. niebie, niż na osobie, przez którą Boże dobra płyną. Czy nie jest to prawda?

Niebo jest wspaniałym miejscem

Czy twierdzę, że niebo nie jest ważne? Ależ nie!
Lecz chcę wyjaśnić, że zbawienie to coś znacznie więcej niż miejsce wiecznego zamieszkania. Jest “tu i teraz” społeczność z Bogiem, naszym niebieskim Ojcem, Jego cudownym Synem i błogosławionym Duchem Świętym. Niebo jest miejscem, gdzie ta społeczność będzie trwała na wieki wieczne.

Drzewa nie kiełkują z uciętego drewna!

Jedna ważna implikacja tego wszystkiego jest widoczna w naszych wysiłkach ewangelizacyjnych. Nasza własna społeczność z Panem musi być żywa i zdrowa. Praktycznie rzecz biorąc oznacza to, że musimy spędzać czas, aby poznać Pana poprzez Jego Słowo i w modlitwie.
Wszelkiego rodzaju więzi znaczą cokolwiek tylko wtedy, gdy zachodzi troska o nie i one wzrastają. Jeśli masz żywą, wzrastającą i pogłębiającą się społeczność z Bogiem, to będzie skutkowało życiem i entuzjazmem w twoim świadczeniu.
Życie rodzi życie! To jest szczerość, świeci przez prawdę naszych słów, gdy nasza społeczność z Bogiem jest żywa. Ewangelia jest ciągle prawdziwa bez względu na to, czy nią żyjemy, czy nie, lecz nasze osobiste życie może uwydatnić, potwierdzić i wzmocnić ją.

Czy prawdziwy Pan Jezus chciałby przyjść?

Ci, którym świadczymy muszą być pewni tego, kim Jezus rzeczywiście jest. To, że oni po prostu używają Jego imienia, Jezus Chrystus, wcale nie znaczy, że znają choćby najprostsze prawdy o Nim.
Niestety Jezus Chrystus jest imieniem, którego używają wszyscy- politycy, filozofowie, dyrektorzy Hollywood, okultyści, bluźniercy, aż do znudzenia – lecz każde z nich znaczy coś istotnie innego, gdy o Nim mówią! Nasze świadczenie wymaga nauczania prawdy duchowo zdeprawowanych i źle poinformowanych ludzi, a ja wcale nie chcę aby to brzmiało uwłaczająco. Naszym  najważniejszym zadaniem jest przedstawić ich Rzeczywistemu, Historycznemu, Biblijnemu Panu Jezusowi Chrystusowi! Jeśli jesteś zadowolony z wyimaginowanego Jezusa, to będziesz musiał być zadowolony z wyimaginowanego zbawienia!

Kasiu, chciałbym cię przedstawić….

Zatem w jaki sposób zrobić to przedstawienie?
Chciałbym zasugerować, abyśmy się nauczyli od samego Pana. Czy kiedykolwiek zauważyłeś, że nigdy nie przedstawiał się używając Swego Imienia?

  • Witaj, Jestem Jezus, przez “J.” Nazywam się Chrystus z tytułem “Pan” tj., Pan Jezus Chrystus.”

Raczej widzimy Go, gdy przedstawia się przy pomocy opisów tego, kim i czym On jest. Możesz to zaobserwować w Nowym Testamencie, lecz najbardziej widoczne jest to w ewangelii Jana, gdzie występują zwroty “Ja Jestem…” Jest to szczególnie użyteczne, gdy rozmawiamy o Nim z innymi. Te osobiste opisy objawiają nam Jego budząca respekt postać, Jego miłość, Jego zrozumienie, współczucie i troskę o zgubionych. To odpowiada różnym “odczuwanym potrzebom” ludzkim, rzeczy z których okradł ich grzech.
Przedstawiając siebie w ten sposób Pan Jezus pokazuje nam jak bardzo się troszczy i jak bardzo jest skupiony na tym, abyśmy doświadczyli obfitego życia jakie Bóg przeznaczył dla naszej radości!

Porozmawiajmy więc nieco o tych “Ja Jestem…” i zobaczmy jak one si ę mają do tych rzeczy. Są to oczywiście tylko przykłady, polecam abyś sam rozważył je bardziej szczegółowo, zarówno dla twojej korzyści jak i dla tych, którym będziesz świadczył. Im więcej dla ciebie znaczy Pan Jezus, tym lepiej przedstawisz Go innym.

Idąc po kolei zaczniemy od…

Jan 6,35 – Ja jestem chlebem żywym; kto przychodzi do mnie nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie. Współczesny człowiek ma skłonności do szukania we wielu kierunkach zaspokojenia, odrzucając jedną rzecz po drugiej, jak również ludzi, którym nie udało się pomóc zapełnić ich pustki. Ludzie często muszą nauczyć się ciężkiej lekcji, że ich praca, materialne rzeczy i relacje, napoje, religie itp. rzeczy “nie mogą dać satysfakcji!” Trzeba im powiedzieć o tym, że podobnie jak fizycznepotrzeby mogą być zaspokojone tylko przez fizyczne jedzenie, picie, tak ich serca i duchy mogą znaleźć to, do czego tęsknią, gdy znajdą Bożą odpowiedź w Jezusie. Problem polega na tym, że jesteśmy uzdolnieni do nadmiernego zaspokajania potrzeb fizycznyc h i lekceważenia, a nawet odrzucania, naszych duchowych potrzeb. Właściwie zrozumiany, Jezus Chrystus jest tym Chlebem, który daje całkowite zadowolenie. Aby odkryć tą prawdę, ludzie często muszą przebadać i wyczerpać niemal każdą inną możliwość, podobnie jak Syn Marnotrawny, który musiał spróbować tego świata zanim mógł docenić to, co miał dla niego ojciec. “Spróbujcie i zobaczcie, że dobry j est Pan!” jest to Boże zaproszenie dla tych, którzy są głodni i spragnieni.

Jan 8,12 – Ja jestem światłością świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światłość żywota. Jest takie wewnętrzne pragnienie bezpieczeństwa, zwrócenia się w kierunku, którego końcem nie będzie hańba, rozczarowanie czy też ostateczna katastrofa. A wraz z tym idzie również potrzeba posiadania pomocy dostępnej, gdy zamieszania i trudny czas nadejdzie, każdy to wie, że się tak dziać będzie. Człowiek chce wierzyć, że jest ostateczna przyczyna ludzkiego życia; że jest coś więcej niż zwykła egzystencja. Pan Jezus powiedział, że można polegać na Jego prowadzeniu, że On wyprowadzi nas z mgły niepewności, zamieszania, które pozostawiają nas w wątpliwościach po co żyjemy, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Lecz inaczej niż w innych religiach, filozofiach i programach samopomocy, On nie mówi, że On pokaże nam światło, lecz że On jest ŚWIATŁEM. Nie ważne gdzie ktoś jest na swej życiowej ścieżce, Pan Jezus może wnieść potrzebne światło w obecną sytuację, jak również oświetlić ich drogę do wiecznego, bezpiecznego nieba.

Jan 10,9: Ja jestem drzwiami; jeśli kto przeze mnie wejdzie; zbawiony będzie i wejdzie, i wyjdzie, i pastwisko znajdzie. Przy tak wielu głosach wołających “to jest ta droga,” Chrystus mówi, że On jest tym wejściem do obfitego życia z Bogiem. Wejście do życia, jakie Bóg ma dla nas nie znajduje się w jakimś miejscu, formule, mistycznym doświadczeniu czy rytuale. Ono znajduje się w Osobie Jego Syna. Zaufanie Mu, wprowadza cię do Jego wiecznej rodziny.
Słowo “owczarnia” sugeruje doświadczenie pokoju i spokoju.

Jan 10,11 – Ja jestem dobrym pasterzem; dobry pasterz życie swoje kładzie za owce.
Pasterz prowadzi swoją trzodę, karmi ją, opiekuje się nią i odpiera ataki wroga. Obraz pasterza pokazuje nam Tego, który wie dobrze i troszczy się o to, co jest Jego własnością. W trosce o nas może On ponieść najwyższą ofiarę swego życia, abyśmy mogli zostać zbawieni od mocy i kary za nasze grzechy. Ponieważ już tak wiele uczynił, możemy być pewni, że On będzie z nami każdego dnia. Psalm 23 pokazuje olbrzymią dobroć naszego Pasterza.

Jan 11,25 – Ja jestem zmartwychwstanie i żywot, kto we mnie wierzy choćby i umarł, żyć będzie. Większość ludzi boi się śmierci bardziej niż czegokolwiek innego, nawet bardziej niż pająków. W rzeczywistości, śmierć jest często określana jako wróg człowieka.
Któż nie stracił przyjaciela, czy członka rodziny i nie musiał walczyć z całym tym problemem? Lecz Jezus jest Bożą odpowiedzią dla człowieka na tą “matkę wszystkich problemów.” Zaufanie w Jezusie Chrystusie oznacza bezpieczeństwo w wiecznym życiu. Lecz co dowodzi tego, że Jezus może wzbudzić ludzi z martwych? Rozważ kontekst tego stwierdzenia skąd jest wzięte, jak również z historycznego dowodu Jego własnego zmartwychwstania. To nie są tylko pobożne słowa. W Chrystusie zatem, możemy powiedzieć za Pawłem: “o śmierci, gdzież jest żądło twoje.” Nie musimy się już zgadzać z Frankiem Sinatrą, który śpiewa: “Wszyscy chcą się dostać do nieba, lecz nikt nie chce umrzeć!” ponieważ my wiemy, że jest życie poza grobem!

Jan 14,6 – Ja jestem drogą i prawdą i życiem i nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie.” On nie jest jakąś drogą, jakąś prawdą i jakimś życiem; choć jest jedną z wielu możliwości, wielu, które mogą zaspokoić twoje potrzeby. Poznanie Boga, naszego niebieskiego Ojca jest absolutnie jednym z największych przywilejów, jakie ktokolwiek może sobie wyobrazić i może stać się rzeczywistością tylko przez Jezusa Chrystusa. Czy to stwierdzenie nie brzmi zbyt ekskluzywnie dla uszu współczesnego człowieka? Niektórzy z pewnością będą mieli z tym trudności, lecz muszą sobie zdać sprawę z tego, że “droga, która prowadzi do życia, jest wąska.”

Jan 15,5 – Ja jestem krzewem winnym, a wy jesteście winoroślami, kto trwa we mnie, ten wydaje wiele owocu, bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Wszelkie dobro, którego Bóg chce udzielić Swoim ludziom i rozdzielić poprzez Swoich ludzi płynie bezpośrednio od Niego. Te “owoce” nie rodzą się dzięki naszym mądrym inicjatywom, czy naturalnym zdolnościom jakby to była zwykła nauka komputerowa czy zdolności sportowe. Choć te zdolności pochodzą od Boga, On bardziej interesuje się charakterem, motywacjami i tym podobnymi cechami i wyłączenie dzięki pracy Ducha Świętego mogą one się manifestować w naszym wewnętrznym życiu i zewnętrznych działaniach. Podobnie jak życie płynie od pnia drzewa do gałęzi, tak i życie Boże płynie do nas przez Ducha Świętego jako żywaspołecz ność z Panem Jezusem.

Dwa inne “Ja Jestem…” pomogą nam wiedzieć i przekazywać Osobę naszego Pana i Zbawiciela innym. Pierwszy znajdujemy w ew. Jana 8,58, gdzie On sam identyfikuje siebie jako Bóg Jahwe, wielki JA JESTEM. Ten, który objawił się Mojżeszowi w płonącym krzaku w księdze Wyjścia 3.
Przez to stwierdzenie, żydzi dokładnie wiedzieli, co Jezus miał na myśli, jako że w następnym wersie widzimy ich usiłujących ukamienować Jezusa za Jego bluźnierstwo. Kilka innych wersów jasno pokazują, że Jego stwierdzenie o Nim samym było wyraźnym zakomunikowaniem Jego Boskości i równości wobec Ojca. Za każdym razem Żydzi byli rozwścieczeni i chcieli Go ukamienować.
Spójrz na J 5,18, 1031 oraz 19,7. Gdy Jezus mówi: “Ja Jestem Synem Bożym.
(10,36), stwierdza wyraźnie swoją boskość. Gdyby miał na myśli cokolwiek innego, mógłby z łatwością skorygować swój błąd i oszczędzić sobie wielu konfliktów, wraz z ukrzyżowaniem. Jego śmierć jest bezpośrednio związana z tymi stwierdzeniami (Łuk 22,66-71).

Istota jest tutaj taka: Pan Jezus Chrystus był, jest i zawsze będzie BOGIEM. Jest to precyzyjne ponieważ dlatego On mógł przedstawiać siebie Samego i wypełnić opisy, którym przyglądaliśmy się.

Dziś, jutro i na zawsze

Z własnego doświadczenia wiem, że ludzie są równie zainteresowani aktualną pomocą, jak i tym, co wydarzy się po śmierci, a być może nawet bardziej. Ich walka z codziennymi problemami życiowymi pozostawia po sobie wrażenie słabości i niemocy. Potrzebują pomocy teraz… dzisiaj jak i na wieki. Jezus powiedział: Przyszedłem, aby miały życie i miały je w obfitości (J 10,10).
Jest tak wielką radością móc przedstawić TEGO JEDYNEGO, który obiecał i udowodnił: że jest zdolny zbawić na zawsze tych, którzy przez niego przystępują do Boga! (Hebr. 7,25).
бесплатная раскрутка продвижения сайта

Krzyż i Tablica

Panie ja nie jestem

ewangelistą!

(O! Dzięki Jezu!)

Skąd masz taką pewność? Jeśli jesteś tego taki pewny, to może będziesz mógł pomóc tym, którzy walczą ze swymi obdarowaniami?
Mówisz, że jesteś pewien, bo…

nie czujesz się jak ewangelista!

o mdłości przyprawia cię nawet myślenie o tym!

nie masz krzykliwego garnituru, ani nie bawi cię mówienie pod namiotami, czy na stadionach futbolowych!

myślisz, że głoszenie w telewizji będzie zbyt przerażające!

nie jesteś ekstrawertykiem, a poza tym wszystkim

już próbowałeś i nikt nie odpowiedział!

(Pss! Nie zapominajmy jak zakłopotany byłeś przez ostatnie skandale “Tele Ewangelistów”)

Ale, ja nie jestem przekonany

Przypominam sobie tylko jedną osobę, która powiedziała mi, że nie ma daru ewangelisty, która była o tym przekonana. Steve był pobożnym mężczyzną, który pracował z grupą w ciągu tygodnia na otwartym powietrzu przez ostatnie kilka lat i przez to doświadczenie został przekonany, że Bóg dał mu inne dary. Mimo wszystko ciekawe, że pomimo tego, grał on bardzo istotną rolę w naszych regularnych wyjazdach ewangelizacyjnych poprzez wierne wspieranie w modlitwie i nieustanny entuzjazm i zainteresowanie! Inni zaś, którzy ze mną na ten temat rozmawiali, raczej szukali wymówki: ”bardzo młody w Panu” lub dawali inne pokrewne dowody tego, co powyżej stwierdziłem.

Jestem przekonany, że wielu z nas spisuje na straty duchowe dary zanim przyjdzie czas i doświadczenie wystarczające do tego, aby wiedzieć, co Bóg nam dał lub czego nie dał.
Jeśli nie potrafimy czegoś robić z całkowitą łatwością, błędnie sądzimy, że Bóg ma dla nas coś innego. Paweł zachęcał Tymoteusza, aby: “nie zaniedbywał duchowego daru…” jakiego mu Bóg udzielił (1 Tym 4,14). Dar Boży nie zawsze działa automatycznie.
W podobny sposób, możesz mieć muzyczne ucho, lecz nigdy nie grałbyś na fortepianie bez ciężkiej pracy. Wystrzegaj się pochopnych wniosków!

Publicznie, osobiście i miedzy nami

Słowo ewangelista pochodzi z greckiego “evangel”, lub Ewangelia i oznacza “przynoszę dobrą wieść (nowinę).”

Pojawia się w Piśmie trzykrotnie i chciałbym przyjrzeć się tym wersom, abyśmy lepiej zrozumieli, o czym one mówią.
Po raz pierwszy pojawia się to słowo w księdze Dziejów 21,8, gdzie jest mowa o domu “ewangelisty
Filipa.”
Wracając do rozdziału 8 widzimy go  działaniu, co pozwala nam zobaczyć na to, co ewangelista robi. Jego przesłaniem była: “dobra nowina o królestwie Bożym i imieniu Jezusa Chrystusa.” Wzywał ludzi do pokuty i wiary, zarówno publicznie jak i osobiście, tak jak w przypadku eunucha etiopskiego. W wersie 40 czytamy, że zwiastował dobrą nowinę we wszystkich miastach.” Widzimy wyraźnie, że posłaniem Filipa była Ewangelia i że działał na różnych poziomach.

Błądzimy, gdy mamy stereotypowy obraz ewangelisty jako człowieka głoszącego wielkim tłumom w obszernych miejscach.
Moje doświadczenie wskazuje, że ten dar działa w różnych ludziach w różny sposób, tak jak to czytamy w 1 Kor 12,4-6. Czytamy tutaj o tym, że “są różne dary…. różne posługi,….i różne działania…. lecz Duch ten sam działający w każdym.” Z jednej strony są ci, którzy są ewangelistami, którzy mają wielką publiczną służbę , tacy jak Billy Graham i cała jego międzynarodowa służba. Lecz takich jak Billy są tysiące zwykłych ewangelistów, wielu, którzy wcale nie mają ochoty głosić! Wolą oni wyszukiwać ludzi pojedynczo i robią to konsekwentnie. Filip jest przykładem pokazującym nam oba końce tego spektrum, a pomiędzy nimi jest cała obfitość możliwości.

Jeśli pastor może to robić, to możesz i ty

Po raz drugi to słowo użyte jest w 2 Tym. 4,5, gdzie Paweł zachęca młodego ucznia Tymoteusza, aby “wykonywał pracę ewangelisty i pełnił rzetelnie swoją służbę.” To, co jest ciekawe tutaj, to zwrócenie uwagi, że Tymoteusz jest uważany za człowieka obdarzonego darem pastersko-nauczycielskim, jak sądzi się na podstawie pracy zleconej mu przez Pawła (Filipian 2,19 ). Tak więc mamy człowieka z innym obdarowaniem, który jest zachęcany przez swego duchowego przywódcę do tego, aby przyłożył się cierpliwie do ewangelizacji tj., zdobywania zgubionych. Praca ewangelisty nie może być pozostawiona ewangelistom! Są ludzie obdarzeni w Ciele Chrystusa darami usługiwania i dawania, lecz wszyscy wierzący powinni być sługami i szczerymi dawcami.

To jest nasza robota

Po raz trzeci i ostatni znajdujemy słowo ewangelista w liście do Efezjan 4,11-13, gdzie pokazane są “specjalne uzdolnienia” jakie Bóg umieścił w Swym Kościele. Widzimy tu również opis rozszerzenia tych służb: “A Bóg ustanowił niektórych ….. aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej.” Widzimy stąd, że każdy ewangelista ma służbę motywacyjno-przygotowawczą, którą ma w Ciele kultywować.
Przede wszystkim oni “zarażają” ludzi swym entuzjazmem i przykładem. Wiedząc zatem, że ewangelizacja jest raczej “do złapania niż nauczenia” wybierają sobie innych, aby do nich przyłączyli. Niektórzy są oczywiście również zdolnymi nauczycielami/trenerami w bardziej formalnym sensie. Istotą jest to, że Bóg ustanowił ewangelistów w Kościele po to, aby doglądali wykonywania pracy ewangelizacyjnej, a nie po to, by całą robotę robili sami!

Potrzebne jest coś więcej niż “wielka gęba”

Skoro więc dar nie jest determinowany przez osobowość, to skąd wiadomo kto jest, a kto nie ewangelistą?
Podobnie jak z większością darów jest to trochę sprawa subiektywna, lecz chcę zasugerować, że jedną rzecz, którą widziałem u wszystkich ewangelistów jakich znałem, lub znam, to jest ich gorliwe pragnienie dzielenia się Chrystusem i oglądania zbawianych ludzi.
Z wyjątkiem tego zdają się różnić we wszystkich możliwych cechach – płcią, wiekiem, wagą, rozmiarem kapelusza. Są oni takimi osobami, które zawsze usiłują zwrócić rozmowę na Pana, lub takimi, których rzadko spotkasz bez pełnej garści traktatów, czy też nie grasujących wokół zgromadzeń i wypatrujących gości, którzy mogą być nie zbawieni. To są ludzie, którzy nie tylko podejmują okazje do przedstawienia Ewangelii, lecz tacy, którzy stale tworzą takie okazje sobie samym i innym.
Zawsze dostają dreszczyku emocji przy każdej okoliczności sposobnej do dzielenia się z kimś! Przymuszani od wewnątrz przez Ducha Świętego, muszą dreptać za zgubionymi! Ewangelista może być w pełni zidentyfikowany przez wyrażenie Artura Blessit’a: “To jest różnica między mną, a tobą. Ja świadczę niemal każdemu, gdziekolwiek pójdę. Nie mogę sobie wyobrazić nikogo takiego, komu Pan nie chciałby przeze mnie zaświadczyć.”

Nie chcę tutaj olśniewać ani pozostawiać złych wrażeń, nie mówię, że ewangelista jest wypełniony jakiegoś rodzaju wulkaniczną siłą, podobną do boleści gazowych po ostrym posiłku… że oni nie mogą nic na to poradzić, jak tylko eksplodować Ewangelią. Byłoby miło, gdyby była bez wysiłku! Jest to jednak bardziej związane z koncentracją, perspektywą z jaką widzą ludzi zgubionych. Z Chrystusem – Bóg chce ich zbawić i pragnieniem, aby uczynić coś praktycznego w związku z tym. Lecz jest to bardziej “zdolność” pochodząca od Boga, nad którą trzeba pracować niż nieopanowany wewnętrzny przymus. Ap. Paweł wołał: “Biada mi, gdybym nie zwiastował!” (1 Kor 9,16), a w innym przypadku prosił o modlitwę: “abym mógł z odwagą mówić jak powinienem” (Ef. 6,19/20). Bez względu na uczucia słabości czy siły, Paweł ewangelista wiedział dokładnie, co powinien robić (Gal 1,15/16)!

Tak, lecz nigdy tak wielu jakbym chciał

Wyniki, ludzie! Co z wynikami?
Czyż ewangelista nie widzi wielu przychodzących do Chrystusa, lub, przynajmniej, więcej niż reszta z nas? Być może. Oni więcej zbierają, bo…. więcej sieją! (Gal 6,9). Muszę tu być ostrożny, co mam powiedzieć, lecz szczerze myślę, że zbieranie ma tutaj równie wiele do czynienia z “prawem średniej” jak z czymkolwiek innym. Wielkie natężenie ich świadczenia zwraca się w najpiękniejszy sposób…

ludzie przychodzą do Pana! (1 Kor 15,58).
Ich wierność w sianiu przygotowuje serca wielu do zbioru dla innych. (J 4,36-38)

Lecz…ich służba będzie znaczona i mierzona bardziej przez zatroskanie i konsekwencję niż przez jakikolwiek inny składnik.

Tak, czy nie, masz swoją część do odegrania

W porządku, masz więc, czy nie masz? Być może ciągle nie myślisz, że jesteś ewangelistą, i możesz mieć rację, lecz jedno jest pewne, jesteś Bożym świadectwem, zarówno w sensie poznania prawdy Ewangelii, jak i osobistego doświadczenia Jego łaski. Masz przesłanie i świadectwo, którym możesz się dzielić, a które może sprawiać różnicę między życiem, a śmiercią dla wielu ludzi wokół ciebie. Bożym słowem dla ciebie na dziś jest:

“Niech mówią odkupieni przez Pana” (Ps 107,2).

Jak to będziesz robił? Znów powtórzę, nie wiem. Gdy będziesz się modlił o to, Bóg cię poprowadzi.
On jest bardziej zainteresowany w zdobywaniu zgubionych, niż ty i możesz być pewien, że On cię pokieruje i uprawni do tego. Może to być bardziej osobista służba, takie “plotkowanie Ewangelii” przy kawie i ciasteczku z sąsiadami, lub może to być róg ulicy jak w moim przypadku, a może obu po troszkę. Po prostu pamiętaj, że Biblia mówi, iż nic nie przynosi naszemu niebieskiemu Ojcu takiej radości jak to, gdy grzesznicy pokutują i są zbawiani (Łuk 15). To jest radość, w której możesz brać udział.. w samej rzeczy, radość, której nie chcesz stracić.
раскрутка сайта и интернет реклама

Krzyż i Tablica

Po prostu Zrób To!

“Dlaczego?” to jest pytanie, które zadawałeś sobie całe życie, a twoja matka osiwiała starając się ci to udowodnić!
Jest to bez wątpienia najczęściej zadawane pytanie wszystkich czasów, a następne po nim to: “Dlaczego nie?” i “Dlaczego ja?”

Gdy przychodzi do głoszenia Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie zgubionemu światu, zdaje się, że często potykamy się z pytaniem “dlaczego ja?” Już czas, aby zacząć pytać się “dlaczego nie?” To zazwyczaj nowi wierzący bracia i siostry zawstydzają nas jeśli chodzi o świadczenie. Lecz Bóg nie tylko chce, abyśmy zaczęli z entuzjazmem głosić jako nowi chrześcijanie; On chce abyśmy podążali tym tropem ze wzrastającym zapałem, który z czasem i wskutek opozycji nie słabnie. Jest tak łatwo “dopasować się do chłodu” wokół nas!

DLACZEGO….
powinieneś być osobiście zaangażowany w zdobywanie tych wokół ciebie?

powinieneś chcieć, a nawet pragnąć oddawać ofiarę na pracę Ewangelii?

Powinien twój lokalny kościół być zachęcony, aby mieć ewangelizacyjne spojrzenie i kłaść nacisk, który zaczyna się w domu, a sięga krańców ziemi?
Każdy wierzący ma ważną do odegrania rolę w pomaganiu wypełnienia Wielkiego Nakazu. Nie ma tu miejsca dla widzów czy pobocznych entuzjastów. Cały świat zostanie zdobyty tylko wówczas, gdy cały Kościół się zaangażuje! Lecz potrzebna nam jest motywacja, która wychodzi znacznie poza odczucia

i opinie jeśli zamierzamy być posłuszni Panu Jezusowi i wypełniać słowa Mat 24,14: “...i będzie ta ewangelia głoszona całemu światu, a wtedy nadejdzie koniec.
Bóg chce motywować nas do długoterminowego, światowego ruchu.

Co powstrzymuje?

Zacznijmy od spojrzenia na niektóre przeszkody. Dlaczego po 2000 lat tylko połowa pracy jest wykonana? Misjolodzy mówią, że tylko połowa świata miała szansę dowiedzieć się o Jezusie Chrystusie w taki sposób, aby mogli oddać Jemu swoje życie jako Zbawicielowi, Panu i Bogu. Jak to możliwe? Kilka rzeczy przychodzi mi do głowy…

Brak wizji.

Może to być sprawa niedojrzałości lub wątpliwej doktryny.
Chcę podkreślić, że mówiąc niedojrzałość nie mam na myśli pewnego niezdecydowania części nowych wierzących. Wszyscy dobrze wiemy, że są oni najgorliwszymi ze wszystkich, jaki ci, którzy mają w pamięci zupełnie świeże spotkanie z Bogiem, a równocześnie stale mający kontakty ze wszystkimi niewierzącymi przyjaciółmi. Chodzi mi tutaj o tych wierzących, którzy popłynęli w kierunku filozofii: “Jedz, pij, raduj się życiem, bo jutro może być porwanie!” i nie troszczą się wiele o sprawy tych, którzy zostaną. Problem nie jest w tym, że nie wiedzą o ewangelizacji, lecz w tym, że nigdy nie ewangelizują.

Jest również pokrewny problem z wątpliwym nauczaniem. Oczywiście, niektórzy mogą nigdy nie uczyć na temat ewangelizacji z powodu strachu przed oskarżeniem o hipokryzję! Lecz są kościoły, które kładą nacisk na suwerenność Bożą w taki sposób, że umniejsza to odpowiedzialność ludzką. William Carey, pionier misji w Indiach, był częścią takiego tłumu, aż w końcu powiedziano mu:

  • Siadaj młody człowieku. Jeśli Bóg zamierza zdobyć pogan, z pewnością zrobi to bez twojej i mojej pomocy.”

Bóg uczy nas na temat swojej suwerenności po to, aby nas zachęcić w podejmowaniu naszej odpowiedzialności. Tylko dlatego, że nasz niebieski Ojciec jest suwerenny, my możemy być: “niewzruszeni, stali, zawsze gotowi do wszelkiego dobrego uczynku, wiedząc, że trud nasz nie jest daremny w Panu” (1 Kor 15,58).

Są też tacy, którzy sądzą, że praca ewangelizacyjna spoczywa na ewangelistach, tzn., że inni są z tego wyłączeni! Zajmę się tym nieco później.

Brak wiedzy o tym, jak niezdolność świadczenia jest problemem nałożonym sobie samemu. Chrześcijanie, słowo występujące w Biblii tylko 3 razy, są powołani do uczniostwa, które to słowo pojawia się 270 razy! Z niewielkim wysiłkiem możemy znaleźć książkę, audio czy wideo kasetę, seminarium szkoleniowe, czy innych wierzących gorliwych do pomocy, którzy chcą, mają entuzjazm i są skutecznie zaangażowani. Biblia mówi nam o tym, że nasze “stopy mają być obute gotowością do zwiastowania ewangelii pokoju” (Ef 6,15) i gdy już raz się dopasują , działają stają się “piękne” (Rzym. 10.15).

Wraz z tym, możesz zechcieć rozważyć co w Ef 4,11-16 mówi na temat “przygotowania świętych.” Ewangeliści nie są tylko po to, aby zdobywać zgubionych, lecz także, aby pomnażać ewangelizacyjną pracę Kościoła, poprzez motywowanie i szkolenie innych wierzących do dzieła ewangelizacji. Istota jest to, że ewangelizacja jest nabytą pasją i umiejętnością!

Brak zachęty.

Sama myśl o ewangelizacji sprawia, że niektórzy miękną w kolanach! Dobrze jest wiedzieć, że strach jest dany przez Boga i ma swoje zadanie. Gdyby nie było strachu robilibyśmy różne niebezpieczne rzeczy i nikt z nas nie przetrwałby dzieciństwa. Bez strachu, skakalibyśmy z wysokich budynków wprost przed nadjeżdżające auta, jedli wypieki naszych młodych sympatii i robili wszelkiego rodzaju dziwaczne i wspaniałe rzeczy. Strach ma również swoje zadanie w ewangelizacji. Powstrzymuje nas przed pójściem do przodu o naszych własnych siłach, zwraca nas ku Bogu; nigdy nas nie zatrzymuje.

Król Dawid miał problem ze strachem, jak dzieli się tym z nami w Ps 34. Lecz on nie pozwolił się mu kontrolować, lecz raczej przynosił to Bogu, gdzie można się tym było we właściwy sposób zająć. Mówi:
“Szukałem Pana i odpowiedział mi, i wybawił mnie od wszystkich obaw moich.”

“Strach przed człowiekiem zastawia sidła,” lecz Bóg z pewnością zrobi dla nas to, co zrobił dla Dawida (Przyp. 29.25).

Nawet pomimo moich wielu lat doświadczeń, sam walczę ze strachem, lecz doszedłem do tego, że doceniam go jako dar od Boga. Służy mi jak małe czerwone światełka alarmowe na desce rozdzielczej samochodu. Gdy któreś miga, wiem, że jest jakiś problem, którym muszę się zająć.
Podobnie, gdy strach się pojawia, wiem, że muszę jeszcze bardziej polegać na Bogu. Takie okazje często poprzedzają czas wielkiego błogosławieństwa!

Brak troski.

Jest to prawdopodobnie numer jeden na liście przyczyn większości naszych zaniedbań. Jesteśmy zbyt zajęci innymi rzeczami, często bardzo dobrymi, aby nam mogło co innego przeszkadzać.
Jesteśmy zadowoleni z tego, że nasze zbawienie jest bezpieczne i czujemy, że to się właśnie liczy! W końcu mamy na głowie nasze domy, przyzwyczajenia, zainteresowania i nie mamy wiele czasu na cokolwiek innego.

Istnieje ogromna potrzeba zmiany ocen naszej aktywności i zapytania szczerze siebie samych, czy tylko robimy rzeczy właściwie, czy też robimy właściwe rzeczy? Tylko dlatego, że coś jest legalne, moralne, zdrowe lub “chrześcijańskie” nie znaczy, że powinno zająć miejsce tego, co wieczne i istotne! Jak znak na biurze mojego przyjaciela: “Najważniejsze to zachować najważniejsze, najważniejszym!”

NIE USTAWANIE W WYSIŁKACH.

W zdecydowanym kontraście z tym widzimy prawdziwą obsesję Pawła w Rzym 15,20/21: “A przy tym chlubą moją było głosić ewangelię nie tam, gdzie imię Chrystusa było znane, abym nie budował na cudzym fundamencie, lecz jak napisano: Ujrzą go ci, do których wieść o nim nie doszła. A Ci, co o nim nie usłyszeli, poznają go.” Paweł pojął Bożą obietnicę błogosławienia głoszenia Bożego Słowa zawartą w Iż. 52,15 i robił to, do czego później zachęcał John Weley: “Idź nie tylko do tych, którzy cię potrzebują, lecz do tych którzy cię potrzebują najbardziej.”

Jest pokaźna ilość powodów, aby mieć w sobie nieco pasji, jak….

NAKAZ z Wysokości –

Pierwszą rzecz, jaką Jezus powiedział uczniom, gdy ich zwołał było: “Pójdźcie za mną a zrobię was rybakami ludzi!” (Mat 4,19) a ostanią, co do nich powiedział, przed wstąpieniem do Ojca to: “weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz. 1,8). Ci pierwsi uczniowie wiedzieli czego od nich oczekiwał Pan Jezus!

Zwróć uwagę na dwie rzeczy w Dz. 1,8. Po pierwsze, dany jest Duch, aby poprawić i uprawnić nasze świadectwo.
Możemy dyskutować nad różnymi rzeczami w życiu naszych kościołów, lecz to nie może być najważniejsze. Jeśli jesteśmy napełnieni Duchem, będziemy pozyskiwać innych Dobrą Nowiną. Jeśli jesteśmy napełnieni i idziemy za Jezusem, będziemy wiernymi rybakami! Po drugie, Pan nie powiedział Jerozolima lub Judea, lecz raczej “w Jerozolimie i Judei…” Jest to zachęta dla nas wszystkich, abyśmy zaczęli iść do “naszego Jeruzalem,”, do rodziny, przyjaciół, sąsiadów, kolegów, sprzedawców sklepowych itd… Powinniśmy też podejmować wysiłki, aby zdobyć tych, którzy są dalej i są trudniejsi do osiągnięcia, których reprezentuje Judea.
“Judejczycy” nie przyjdą do nas poprzez splot naturalnych wydarzeń; musimy ich szukać. Samarytanie mogą reprezentować tych naprawdę twardych, którzy raczej odmówią, tak jak ci, którzy byli wrogami Żydów.
Naszym zadaniem nie jest zakończenie głoszenia Ewangelii wtedy, gdy nasz kościół będzie pełny, lecz raczej, gdy “ta Ewangelia, będzie głoszona na całym świecie ..”

Zawarte miedzy Mat 4,19, a Dziejami 1,8 znajdujemy każdą z ewangelii zakończoną tym samym danym przez Boga zadaniem, rzeczą bardzo ważną do zachowania w pamięci.

Mateusz 28,18-20

…dana mi jest wszelka władza i autorytet na ziemi… idźcie więc i czyńcie uczniami wszystkie narody…
Marek 16,15

…. idąc na cały świat głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu.

Łukasz 24,46-48
ma być głoszone wszystkim narodom upamiętanie dla dopuszczenia grzechów w Imię jego, zaczynając od Jerozolimy (wersja ang.). Wy jesteście świadkami tego.


Jan 20,21
… Jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam.

Pan zachęciła nas, abyśmy weszli do pracy ewangelizacyjnej również z modlitwą, prosząc Ojca “aby posłał robotników na żniwo” (Mat 9,28).
Interesujące jest to, że natychmiast po tym wezwaniu do uczniów: “… Jezus posłał ich” ( Mt 10,5). Kilka razy w ewangeliach widzimy Pana Jezusa wysyłającego Swych uczniów, aby zdobywali zgubionych. Oczywiście, Panwierzył w “ szkolenie przez pracę” i “naukę przez wykonywanie.”

Nakazy nadane kościołowi, zostały umocnione przez Jego osobisty przykład. On jest jedynym prawdziwym członkiem rodziny królewskiej jaki kiedykolwiek chodził po ziemi i z tego tytułu zasługiwał na życie spokojne, życie w miejscu o wielkim przepychu. A jednak powiedział: “ …Syn nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i dać życie za wielu” (Mat 20,26-28). Pan Jezus nie szczędził wysiłków w swej pogoni za tymi, których kochał. Nie był teoretykiem, jak i Jego dzieci nie powinny być. Musimy rozpoznać i uciekać od grzechu “niestosowanych poglądów!”

Chcę podkreślić fakt, że ci, którym Jezus dał Wielki Nakaz byli zwykłymi ludźmi takimi jak ty i ja. To byli nawróceni rybacy, celnicy, nie teolodzy, osobistości i tym podobni. Pan Jezus nakazał zwykłym wierzącym, aby wzięli Ewangelię do swych sąsiadów i na krańce ziemi, obiecałim Swoją obecność i moc od wykonania tego. Jest tak, abyśmy zrobili krok wiary, aby doświadczyć Je go wzmocnienia, podobnie jak Piotr wyszedł z łodzi, aby przekonać się, że Jezus zapewnił mu cudowne wsparcie na powierzchni wody.
Nie doświadczył by Bożej mocy, gdyby nie wyszedł poza łódź. Jest tutaj lekcja dla nas wszystkich.

Wołanie z dołu –
Łuk 16,19-31 pokazuje nam historię człowieka, który nagle zechciał zewangelizować swych pięciu braci. Ten bogacz ignorował Boga przez całe swoje życie i skończył w piekle, miejscu które bez wątpienia nie wyobrażał sobie jako realne. Jego doświadczenie jest opisane jako “męki.” Pan Jezus powiedział, że jest to szeroka droga, wypełniona tymi, którzy zmierzają do tego samego (Mat. 7,13-14). Wielu z nich dopiero po dotarciu na miejsce, obudzi się – wtedy już będzie za późno.

Jako wierzący wiemy, że Słowo Boże często i jasno mówi o rzeczywistości wiecznego oddzielenia od Boga. Pan Jezus mówił o tej sprawie często, ponieważ On zna lepiej niż ktokolwiek inny prawdę o grzechu, śmierci i piekle! Mamy obowiązek ostrzegać wszystkich wokół nas o konsekwencjach życia bez Boga. Jeśli weźmiemy się na poważnie do tej pracy, nikt nie powinien mieć prawa powiedzieć: “Lecz, ty mnie nigdy nie ostrzegłeś!” Istnienie piekła powinno nas motywować do tego, aby odrzucić to nastawienie: “A co ludzie o mnie pomyślą.” Czy robimy z siebie głupców, gdy ostrzegamy ludzi przed jakimś innym niebezpieczeństwem?

Z drugiej strony, jest też rzeczywistość Nieba, które czeka na wszystkich ludzi, którzy zwrócą się do Pana Jezusa po zbawienie. Zawsze kochałem wersy z Obj. 20,11-21,7 ponieważ w nich widzimy niebo w chwalebnym kontraście do tego, na co nasz grzech zasługuje. Chwała i horror tego jednegorozdziału powinien sprawić, aby każdy biblijnie wierzący chrześcijanin mówił.

Jako wierzący trzymamy klucze do wiecznego przeznaczenia ludzkiej rasy. Niech Bóg pomoże nam ukrzyżować nasze zmysły poważania i uwolni nas do mówienia prawdy wszystkim, którzy zechcą słuchać. Jak mówi 1 Kor 15,34:Ocknijcie się nareszcie i nie grzeszcie, albowiem niektórzy nie znają Boga, dla zawstydzenia waszego to mówię.

WOŁANIE z poza

również potrzeby wokół nas powinny sprawiać, żebyśmy byli odważni w składaniu świadectwa. W Dz. 16 czytamy o tym, że Paweł szukał Pańskiego prowadzenia, gdzie powinien następnie udać się z głoszeniem ewangelii. Wiedział co ma robić i szukał Boga, aby wiedzieć gdzie ma to robić. W wizji zobaczył człowieka mówiącego do niego: “przyjdź i pomóż nam!” i Paweł skierował się do Macedonii, aby pomóc potrzebującym. Ten człowiek mówił: “Pawle, to czego potrzebujemy ty masz! Przyjdź szybko!” Widzimy tutaj, że Bóg używa potrzeb do kierowania Pawłem.

Jesteśmy otoczeni przez potrzeby, które Bóg może zaspokoić.
Większość potrzeb, które ludzie dziś mają jest związana z ich buntem przeciwko Bogu i oddzieleniem od Niego. Wewnętrzną pustkę usiłują wypełnić materialnymi i duchowymi rzeczami, które z czasem okażą się bezwartościowe, a nawet niszczące w nich, nie wspominając o wieczności! Osobiste, rodzinne i socjalne problemy doprowadzają ludzi do desperacji i poprzez te potrzeby my możemy zaoferować im pomoc w znalezieniu dobrych rzeczy, które Bóg ma dla nich.

Choć nie zawsze. Istnieje przemijająca rozkosz grzechu (Hebr 11,25) jak Biblia mówi nam, i niektórzy ludzie będą się śmiali w drodze do grobu.
Psalmista rozpaczałby nad powodzeniem złych, dopóki nie zobaczył ich pozycji w wiecznościi tego do czego zmierzają! Ps. 73,12-20. To, że ktoś jest szczęśliwy i ma  powodzenie nie oznacza, że nie ma potrzeb. Naszym dziełem nie tylko jest mówić ludziom o Dobrej Nowinie, lecz również pomóc im dostrzec jej potrzebę w ich życiu.

Gdy Jezus widział tłumy:użalił się na nim, ponieważ był utrudzony i opuszczony jak owce, które nie mają pasterza (Mat 9,36). Jako wierzący musimy prosić Boga o Jego oczy, abyśmy widzieli rzeczy z takim samym uczuciem jak On. Pan Jezus był stroskany o ludzi, ponieważ widział dużo głębiej poza to, co widoczne. Pomyśl o tym.
Co widzisz, gdy patrzysz na świat ludzi wokół siebie? Materię czy wieczność? Są również fizyczne potrzeby: powinniśmy pomagać, łagodzić. Powinniśmy być także pewni, że zaspokajamy ich duchowe potrzeby tak jak i fizyczne, socjalne czy intelektualne. C.H.Spurgeon powiedział: “Jeśli widzisz głodnego, daj mu Ewangelię włożoną między dwie kromki chleba.”

Problem z potrzebami jest taki, że jest ich tak wiele.
Skąd mamy wiedzieć co robić i od czego zacząć? Jak zachować się od poczucia winy, czy też całkowitego pochłonięcia przez nie? Nie możemy być całkowicie prowadzeni przez potrzeby! Oczywiście, nie możemy, lecz jest to współczynnik w całości. Przypomina mi to historię pewnego młodego człowieka, który chodził wzdłuż pustynnego wybrzeża wcześnie rano i wyrzucone na brzeg rozgwiazdy wrzucał je z powrotem do morza. Zauważył go starszy mężczyzna i zapytał, co robi? Młodzieniec odpowiedział, że jeśli zostawi się rozgwiazdy na słonecznym upale, to  one umrą. “Ależ cała plaża rozciąga się na kilometry, a tych rozgwiazd są miliony – odpowiedział tamten – jak możesz starać się coś zmienić.”
Tamten spojrzał na rozgwiazdę, którą miał właśnie w ręce i rzucając ją w morze powiedział: “ Dla tej jednej coś się zmienia!”

NACISK z wewnątrz –

2 Kor 5,14/15 sugeruje, że im lepiej osobiście znamy Bożą miłość i uczucie, tym bardziej będziemy zaangażowani w dzielenie się z innymi.
To z tego powodu diabeł, “który jest oskarżycielem braci” (Obj. 12,10), tak usilnie stara się uniemożliwić nam poznanie tego, że naprawdę jesteśmy specjalni dla Boga, naszego niebiańskiego Ojca. Stałe przypominanie nam o naszych grzechach, upadkach i niedoskonałościach może przekonać nas, że Bóg jest zirytowany nami i że zaledwie nas toleruje. Wyobrażamy sobie Boga spoglądającego na nas z niezadowoleniem na twarzy i informującego nas o swoich wątpliwościach, czy kiedykolwiek będziemy w stanie podobać Mu się.

To jest strategia wroga. Jak długo będziesz chodził w oparciu o uczucia, tak długo będziesz członkiem drugiej klasy Bożej rodziny. Nigdy nie będziesz myślał z entuzjazmem o dzieleniu się Ewangelią z innymi. Dobra Nowina będzie dla ciebie tylko akademicką prawdą.

Bóg bardzo cię kocha i musisz przyjąć tą prawdę w samym centrum twojego serca. Gdy zostałeś zbawiony, całe niebo radowało się i było prawdziwe przyjęcie z twojego powodu (Mat 15). Wszystko co kiedykolwiek oddzielało cię lub mogło oddzielić cię od niebieskiego Ojca zostało załatwione przez Jezusa na krzyżu (Kol. 2,13/14). Bóg kocha ciebie, ponieważ “Bóg jest miłością” a nie dlatego, że byłeś szczególnie wierny, doskonale posłuszny, obdarowany, miły itd. Nie kocha ciebie z powoduj jakieś szczególnie miłej cechy, którą w tobie widzi. Wiemy, zarówno ty jak i ja, że gdyby Jego miłość oparta była nawet na naszych najlepszych działaniach, to byłaby to miłość, która musiałaby się zmieniać każdego dnia. Nie, Bóg kocha ci긅. stop! Gdy rzeczywiście złapiesz tą żelazną prawdę, twoja reakcja będzie bardziej naturalną i konsekwentną demonstracją twojej miłości do Niego.

Widzisz, nie jest trudno mówić z entuzjazmem o kimś, kto cię kocha. Biblia mówi, że kochamy, ponieważ On nas umiłował pierwszy (1 J 4,19). W światowym sensie miłość jest motywacją większości pieśni, poematów, książek, i filmów kiedykolwiek stworzonych. Podobnie, w życiu wierzącego doświadczenie miłości Boga musi być największą siłą motywacyjną do dzielenia się Panem z innymi.

Zostaw meble!

Z każdego możliwego kierunku docierają do nas powody do radykalnego oddania się częstemu głoszeniu Ewangelii. Księga Przysłów 11,30 podsumowuje stwierdzając: “kto zdobywa dusze, jest mądry” (wg. wersji angielskiej). Jestem przekonany o tym, że tych właśnie przywita w domu Ojciec niebieski słowami: Dobrze zrobione, sługo dobry i wierny!

Chciałbym zakończyć tutaj, pozostawiając ostateczne upomnieniem Dawida Watson’a: “Po oddawaniu czci jest to najważniejsze zadanie kościoła,” i nie było nigdy w historii świata takiego czasu, gdy potrzeba poważnego wzięcia tego zadania byłaby bardziej konieczna. Jest to, oczywiście zadanie ewangelizacji. Ktoś wyraził: “w porównaniu z ewangelizacją, wszystko inne co dzieje się w kościele podobne jest do wprowadzania przemeblowania, gdy dom stoi w płomieniach!”сайт

Krzyż i Tablica

WSTĘP

Jeśli kupiłeś tą książkę, to prawdopodobnie tego nie potrzebujesz!
Z drugiej strony, jeśli zostało ci to polecone, to prawdopodobnie tego potrzebowałeś!
Tak jest z ewangelizacją. Ci, którzy są najgorliwsi, aby dzielić się z innymi nie mają wielkiej potrzeby więcej wiedzieć, a ci, którzy nie mogą zacząć unikają tego tematu. W porządku, w każdym razie ufam, że jeśli otrzymałeś tą książkę, będziesz z tego zadowolony. Jeśli tylko posili to twoje przekonanie, entuzjazm i skuteczność, to było warto podjąć ten wysiłek.

Plus Ultra!

Ta książka zaczęła swoje życie jako podręcznik szkoleniowy zatytułowany PRAKTYCZNA EWANGELIZAJCA, co oddawało mój zamysł.
Jest różnica między ewangelizacją, a ewangelizowaniem i chcę zachęcić do większej ilości działania jako przeciwieństwo większej ilości teorii.
Lecz nawet teraz, po wielu latach to, co trzymasz w ręce, jest zgrubnym szkicem, jako że jest w nieustannym procesie składania. Nie byłem w stanie poprawić wszystkich błędów i ciągle są rozdziały, które nie są jeszcze całkiem gotowe do włączenia. Mam nadzieję, że wkrótce skończę i przygotuję do ewentualnego druku. Proszę módl się o mnie, ponieważ ciężko mi jest siedzieć przy komputerze, gdy mogę robić coś innego… cokolwiek! Jeśli masz jakiekolwiek uwagi, sugestie, pomysły czy zastrzeżenia, będę wdzięczny za informacje od ciebie. Jeśli pomogło ci to w jakikolwiek sposób, również pragnąłbym o tym wiedzieć.

Wyrazy uznania

Przesłania, które tutaj zamieszczam, były składane latami i zasadniczo są moimi pomysłami. Niemniej jednak, mając przywilej pracy z wieloma ludźmi, przejąłem też po drodze pomysły innych. Nie pamiętam, gdzie to widziałem, więc nie mogę złożyć osobiście podziękowania indywidualnie.
Zrobiłbym to, gdybym tylko mógł. Mam tylko nadzieję, że jeśli rozpoznają tutaj coś ze swojej pracy czy innych, będą cieszyli się ich wykorzystaniem, jak również tym, że zostały one przekazane innym.

Chciałbym podziękować mojemu Ojcu Niebieskiemu, za Pismo, które leży u podstaw wszystkiego, co tu napisałem. On mówił prawdę i inspirował takich ludzi jak Dawid, Izajasz, Łukasz i Paweł. Chciałbym również podziękować Mu za zachowanie dla nas Jego Słowa, abyśmy mogli głosić je z przekonaniem. Dziękuję Ci, Ojcze.

Rysunki, które zdobią te strony, zrobił dla mnie, w przeważającej części, mój przyjaciel, George Booth, czasami kapitan statków OM Doulos i Logos II, ,który obecnie jest odpowiedzialny za OM w Nowej Zelandii. Nie robili tego specjalnie na potrzeby tej książki, wysyłali je do mnie przez lata, za każdym razem jako odpowiedź na naglący faks o “rysunek …. na przód traktatu, który piszę …. który potrzebuję JUUUUUUUŻ.”
Dzięki, Ci George.

Ja

Zostałem chrześcijaninem podczas studiów psychologii w koledżu. Po dwóch latach psychologii, gdy w końcu znalazłem w Jezusie odpowiedzi, których szukałem, zmieniłem szkoły i po trzech latach otrzymałem stopień naukowy w dziedzinie religii i teologii, czy coś w tym rodzaju.
Ożeniłem się na ostatnim roku z Kathleen przyłączyłem się do Operation Mobilization i wyjechałem do Nepalu w 1969 roku. Lato ‘68 spędziłem z OM w Turcji. (Tak przy okazji, już tak nie wyglądam, więc jeśli kiedyś spotkaliśmy się, to przygotuj się! Nie chcę następnego: “O, z trudnością cię poznaję, ty… ty… wyglądasz tak staro!”).

Przez ostatnie 26 lat mieliśmy przywilej życia i pracy z OM w Nepalu, Idiach, Libanie, Beligii, Iranie statkach Logos i Douls, a przez 11 lat w Irlandii. Mogliśmy również szkolić i zachęcać wierzących w różnych innych krajach. Moja rodzina to 6 dzieci: Rebecca (i jej przyszły mąż Glen Th. Parks), Joshua (i jego żona Debbie), Peter(jego przyszła żona Rthanne), Matthew, Deborah i Jonathan.

Od mojego przyjazdu do Irlandii moja służba to ewangelizacje na otwartym powietrzu w centrum Dublina wraz z regularnym głoszeniem na Henry St. oraz North Earl St. Wydałem wiele traktatów do powszechnego użytku, tj. świeckich przyjaciół – tak ich nazywam. Moim celem jest i będzie to, o czym napisałem tę książkę…. zdobywanie zgubionych.

Gdziekolwiek jestem potrzebny głoszę, nauczam i zachęcam świętych do ewangelizacji,. Jeśli mogę ci pomóc w jakikolwiek sposób, skontaktuj się ze mną przez lokalne biuro Operation Mobilization, lub poniższy adres. Rozważam także podróże i wyjazdy z dala od mojej rodziny i służby, tylko wtedy, gdy ci, którzy mnie proszą o przyjazd chcą spędzić połowę czasu szkolenia na aktywnej ewagelizacji. Jak mój dobry kumpel, Ray Letzch, jak zawsze utrzymywał:

Ewangelizację trzeba złapać, a nie nauczyć się.

Mickey Walker

59 Glenbrook Park

Rathfarnham

Dublin 14, IRELAND

Tel/fax: 353 – 1 – 4937204

Lub 8460048

Jeśli wszystko inne zawiedzie, zawsze możesz mnie złapać w Operation Mobilzation, PO Box 444 Tyrone, GA. 30290 – 0444 USA.поисковая оптимизация seo продвижение

Trzy obawy powstrzymujące przed dzieleniem się wiarą

Matthew Perry

W czasie II Wojny Światowej prezydent Franklin D. Roosevelt powiedziałcoś, co wpisało się między wielkie powiedzenia amerykańskich mężów stanu: „Nie mamy się czego bać, prócz samego strachu”.
A jednak dla wielu z was, chrześcijan, którzy zastanawiacie się nad dzieleniem się swoją wiarą, pojawia się kilka rzeczy, które mogą wywoływać strach.

Przede wszystkim, chcę abyście wiedzieli, że to, jak się czujecie, jest normalne. Po drugie, chcę, abyście wiedzieli, że ten rodzaj strachu nie pochodzi od Boga.  2 Tym 1:7 przekazuje: „Ponieważ, Bóg nie dał nam ducha strachu, lecz ducha mocy, miłości i samokontroli” Jeśli jesteś zbawiony, Bóg umieścił w tobie Ducha Świętego, który daje do naszej dyspozycji mocy Bożej. Mamy również miłość Bożą.

John Stott mowi, że: „jednym z najsilniejszych bodźców do ewangelizacji była wizja ludzi ginących bez Chrystusa w piekle”.  Ten rodzaj współczucia i wrażliwości widzimy w sposobie działania Jezusa ze zgubionymi. Faktycznie ap. Paweł pisze w Liście do Rzym. 9:1-3:
„Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, a poświadcza mi to sumienie moje w Duchu Świętym, że mam wielki smutek i nieustanny ból w sercu swoim. Albowiem ja sam gotów byłem modlić się o to, by być odłączony od Chrystusa za braci moich, krewnych moich według ciała”.

O ile współczucie jakie miał Chrystus i Paweł jest godne polecenia – i czymś co powinno być naszym udziałem – to musimy również wiedzieć w jaki sposób radzić sobie z bardzo realnymi obawami, które pochodzą z naszego ciała.
Bóg daje nam siłę do wykonania celu jaki nam przeznaczył a nie ma większego zadania niż dzielenie się Dobrą Nowiną o Jezusie Chrystusie.

1. “Nie wiem wystarczająco dużo”. (Dz.Ap. 22:3-16, 21)

Ludzie nienawidzą uczucia, że są ignorantami lub wyglądają na takich, zatem dzielenie się swoją wiarą z obcymi, a co jeszcze trudniejsze z członkami rodzin, gdy nie wiedzą jak to robić, rzeczywiście może być paraliżujące. Wielu członków naszych kościołów, którzy przyjęli Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela faktycznie nie wie jak się dzielić swoją wiarą. Tim Beougher z Southern Seminary pisze w swojej książce pt.: Overcoming Walls to Withnessing (Pokonywanie barier w świadczeniu):

„Eksperymentalne poznanie Boga poprzez Chrystusa jest istotne do skutecznego świadczenia. Gdy ludzie doświadczają (przeżywają) odkupieńczą miłość Boga do siebie samych to mają się czym podzielić!:”  (BGEA, 19).

Dla nas zaczyna się to od tego, że wiemy komu wierzymy i w co wierzymy.
Paweł mówi nawet w 1 Tym 1:12: „Wiem komu zawierzyłem”. Dla wielu z nas, którzy znajdujemy się na tym miejscu: słyszeliśmy Słowo, może byliśmy w szkółce niedzielnej przez kilka miesięcy, może lat, mieliście tutaj w Boon’s Creeek kilku wiernych kaznodziejów od czasu założenia kościoła w 1785 roku. Macie więc wspaniałe tradycje, biblijne nauczanie. Zatem większość z nas wie więcej, niż sami to przyznajemy.

Lecz pytanie jest takie; „Jak?”
Spójrz na chrześcijańskie traktaty. Jest tak wiele sposobów dzielenia się Chrystusem. Rzymska droga, Cztery Prawa Duchowego Życia, Wiara,Pięć Kroków do Pokoju z Bogiem (między innymi) to tylko przykłady, z którymi możemy być już zaznajomieni. Bardzo zachęcam do tego, abyś przeglądał chrześcijańskie traktaty i przyjrzał się wersom towarzyszącym każdemu z tych punktów a z pewnością znajdziesz podobieństwa i wspólne wersety w każdym z nich.

Boży zamiar – nasz grzech  ——-> Boża inicjatywa – nasza odpowiedź.
To, co może faktycznie pomóc to krótkie osobiste świadectwo. Ludzie wydają się reagować na rozmowy o ich życiu bardziej niż na zapamiętany monolog. Gdy ludzie widzą, co Jezus zrobił dla ciebie osobiście sprawia to, że zdają sobie sprawę z realności tego – a w tym samym czasie są ugruntowywani w historycznym fakcie śmierci i zmartwychwstania Jezusa.

Paweł pomaga nam pokazując w Dz. 22;3-21 jak wplatać swoje świadectwo wokół istoty zmartwychwstania Chrystusa. W zarysie mówił tak:

Dz. 22:3-5: Przed Chrystusem

Dz. 22:6-16: Jak poznał Chrystusa

Dz. 22:21: Co Chrystus miał dla niego.

2. Nie chcę być odrzucony

Każdy z nas chce być akceptowany, nikt nie lubi odrzucenia. Jednak, gdy zostaje się uczniem Chrystusa, trzeba zdać sobie sprawę z tego, że będzie to związane z wieloma trudnościami – nawet nie sądź nigdy inaczej. Jezus powiedział uczniom: „Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził”(Jn 15:18). A dodatkowo,jeśli  kiedykolwiek przeczytałeś księgę Dziejów Apostolskich, to wiesz, jak uczniowie Jezusa byli strasznie prześladowani. Nie uciekali przed tym – i faktycznie rozumieli, że to było częścią ich życia. 2 Tym 3:13 mówi: „wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowania znosić będą”.

Obawa przed odrzuceniem jest realna i odrzucenie zdarza się każdemu z nas. Właśnie ten strach powoduje, że patrzymy na nasze świadczenie pod niewłaściwym kątem. Gdy świadczymy i ktoś przyjmuje to, co powiedzieliśmy mu, czujemy, że odnieśliśmy sukces. Jednak, gdy przychodzi taki czas, że ludzie odwracają się i odchodzą, przeklinają nas – czasami gaszą – czujemy się jak ostatni nieudacznicy.

Mój przyjaciel z Florydy usiłował świadczyć swojej własnej mamie. Był prawnikiem o dobrze prosperującej praktyce, ale i chrześcijaninem,którego pragnieniem było zdobywanie innych dla Chrystusa. Jego matka wcale nie chciała tego przyjmować. Powiedziała mu: „Jeśli dalej tak będziesz robił, stracisz praktykę prawniczą. Musisz z tym skończyć!” Został odrzucony przez swoją własną matkę, która ostatnio zmarła bez Chrystusa.

Przeczytajmy J15:18, gdzie Jezus mówi: „Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził”.
Jesteśmy tylko posłańcami dobrej nowiny. I jeśli są tacy, którzy nas odrzucają – to faktycznie ostatecznie odrzucają Jezusa Chrystusa. Świat  jest z natury niechętny posłaniu Chrystusa i uważa je za „głupstwo” (1 Kor 1:18)

Spójrzmy razem do Dz. 9:15-16:
15. „Idź ponieważ mąż ten jest moim narzędziem wybranym,. Aby zaniósł imię moje przed pogan i królów, i synów Izraela”. Ja sam pokażę mu, ile musi wycierpieć dla imienia mego.

Zatem Paweł miał się dowiedzieć tego, że będzie cierpiał za swoją misję głoszenia ewangelii innym.
Lecz Chrystus wyraźnie pokazuje, że ci, którzy odrzucają Dobrą Nowinę, ostatecznie odrzucają Chrystusa.

Widać, że Paweł nie dbał o to, ponieważ powiedział: „Nie wstydzę się ewangelii, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu, każdemu kto wierzy”.
Wydaje się, że gdy zdał sobie sprawę z tego, że został zaakceptowany przez Chrystusa, przy całej swojej grzesznej przeszłości – to wszystko, co miało jakieś znaczenie było związane z podobaniem się temu, który go zbawił.

3.Mogę narobić więcej szkody niż pożytku.

Pamiętam, że tak się właśnie czułem, gdy pojechałem na szkolenie pn.: FAITH Evangelism Through Sunday School (Ewangelizacja Wiary Przez Szkółkę Niedzielną), było to w kościele baptystycznym. Spędziliśmy półtora dnia omawiając kolejne punkty po czym ćwicząc je ze sobą nawzajem. Lecz był jeden wieczór, kiedy mieliśmy wyjść na zewnątrz do przydzielonego obszaru w sąsiedztwie i dzielić się tym zarysem WIARY.
Nie będę wam opowiadał jak byłem zdenerwowany (przerażenie byłoby bardziej właściwym słowem). Dlaczego? Czy wstydziłem się ewangelii? Nie, wcale. Chciałem mieć jakieś schemat, szkic, dzięki któremu czułbym się bardziej wolny i przekonany.
Bałem się tego, że zrobię coś źle, że po tym, gdy już przejdziemy te punkty ich stan będzie gorszy niż przedtem. Bałem się tego, że moja ignorancja na zawsze oddali i zbruka ich przyszłe możliwości przyjścia do Chrystusa.

Jednak, Słowo Boże ma coś cudownego do powiedzenia na ten temat.
Zwróćmy się do 1 Kor 2:11-14

……..
2:14:  ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać.

Poruszyliśmy to w zeszłym tygodniu, gdy czytaliśmy Mat 16 i wyznanie Piotra, że Jezus jest „Chrystusem, Synem Boga żywego”. To poznanie przyszło od Ojca, nie miało nic wspólnego z osobą Piotra, jego ciałem i krwią. Jest to duchowy wniosek, który może przyjść wyłącznie od Ducha Świętego.
Paweł wykłada to tak: rozumiemy duchowe rzeczy wyłączenie dzięki Duchowi Świętemu – który bada głębokości Boże (1 Kor 2:10) – który jest w nas. Są to te rzeczy, które nie mogą być pojęte przy pomocy ludzkiego umysłu.

Wracając więc do mojego zmartwienia (a być może i twojego) – nie możemy spowodować, aby znaleźli się w gorszym stanie niż są – zgubieni, umierający i przeznaczeni do wiecznego piekła.

Lecz pozwólcie, że zachęcę was Bożym Słowem. Przejdźmy do 1 Kor 3:6-7:

6. Ja zasiałem, Apollos podlał, a Bóg dał wzrost. 7. A zatem, ani ten co sadzi, jest czymś, ani ten, co podlewa, lecz Bóg, który daje wzrost.

Gdy zatem siejemy nasiona ewangelii to ich wzrost nie zależy od naszej sprytnie przeprowadzonej prezentacji, lecz do Boga, który daje wzrost.продвижение и раскрутка сайта

Brama do twojego serca

Frangipane Francis

Twój niebieski Ojciec pragnie, abyś był wolny od zranień i rozczarowań przeszłości. On chce, abyś szedł do przodu i wypełniał swoje przeznaczenie. Gdybyśmy mogli zobaczyć na nasze serca jako na otoczone murami miasto to zobaczylibyśmy, że bramą do tego miasta jest przebaczenie. Przebaczenie jest potężnym narzędziem, którego możemy używać, aby bronić się przed atakami przeciwnika. To właśnie dlatego Szatan zawsze gorliwie stara się zatrzymać nas przy tych urazach, które powodują nasze zgorzknienie. Przebaczenie jest szczytem naszej wiary w Jezusa Chrystusa i tylko przez przebaczenie możemy być prawdziwie wolni; wolni do pochodu naprzód i oderwani od przeszłości. Przebaczenie jest darem dla nas, lecz jest darem, który musi być równie chętnie dawany innym.

Chrystus przebaczył nam.
J
ego miłość jest bezwarunkowa (p. Treny 3:22-23), lecz przebaczenie jest warunkowe (Mat.6:14-15). Od tej reguły nie ma wyjątków. Możemy mówić, że ten ból, który czujemy w naszym sercu jest zbyt wielki dla nas, aby go przebaczyć i pozwolić mu odejść, lecz jeśli nie przebaczymy, będziemy torturowani przez to przez całą resztę życia. Ta osoba, która nas zraniła, będzie wywoływała ból za każdym razem, gdy sobie ją przypominamy, dopóki nie oddamy tej osoby Bogu i nie przebaczymy jej. To zrobił dla nas Chrystus i tego od nas oczekuje. „Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski. A jeśli nie odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych” (Mat 6:14-15).

On oczekuje tego samego od nas.
Gdy Chrystus wisiał na krzyżu, wiedział, że został brutalnie zamordowany przez nienawiść. Nienawiść, którą czuli do niego jego mordercy zadawała ogromny ból. Oni nie tylko zabili Go, lecz nawet wtedy, gdy wisiał na krzyżu zbity i upokorzony, nadal szydzili z Niego i znieważali Go (Mat. 27:39). Był niewinny, a oni winni. Umierał za nich, a oni wyszydzali Go. Jednak znosząc ich tortury, Jezus sięgnął do zapasu Swej siły i w Swojej słabości podjął się ich obrony. Powiedział: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łuk 23:34). Ich przestępstwo było wielkie, lecz Jego przebaczenie jeszcze większe i Pan nie oczekuje od nas niczego mniej. On wie, że ludzie, którzy ranili Jego nie byli Jego przeciwnikami. Postrzegał ich jako niewinne ofiary, które zostały zmanipulowne przez Jego przeciwnika, Szatana. Musisz wiedzieć o tym, że za każdym zadanym bólem stoi nasz przeciwnik, diabeł, który „szuka, kogo by pożreć” (1Ptr. 5:8).  Jego celem nie jest osoba, która cię obraża, lecz ty sam. Jego celem jest zatrzymać cię na tym zdarzeniu i otworzyć drzwi nieprzebaczenia. Gdy to mu się uda, może ściągnąć na ciebie mnóstwo tortur, aby zamęczać cię twoją przeszłością. Wtedy przeszłość chwyta się teraźniejszości i grzeszne zachowania, które otrzymały przebaczenie i od których zostałeś uwolnieny nagle wracają i usiłują się zakorzenić  w twoim sercu.  W ewangelii wg. Mateusza w 18 rozdziale jest historia o królu, który chciał rozliczyć się ze swoimi sługami. Okazało się, że jeden z nich jest mu winny 10 000 talentów, więc kazał go wezwać. Zarządził, aby ten człowiek i całe jego domostwo zostało sprzedane za długi. Mat 18:26-27: „Tedy sługa padł  przed nim, złożył mu pokłon i rzekł: „Panie! Okaż mi cierpliwość, a oddam ci wszystko”. Wtedy pan ulitował się owym sługą, uwolnił go i dług mu darował”. Jak tylko sługa opuścił swojego pana, spotkał człowieka, który był mu winny pieniądze i zażądał od niego ich zwrotu. Gdy tamten nie mógł zwrócić długu i prosił o miłosierdzie, ten sługa wtrącił go do więzienia dopóki nie spłaci wszystkiego. Inni słudzy, przed którymi oczyma cała ta sytuacja zaszła, poszli do króla i powiedzieli mu o tym, co się stało. Mat 18:32-34: Wtedy przywołał go pan jego i rzekł mu: Sługo zły! Wszystek tamten dług darowałem ci, boś mnie prosił czy i ty nie powinieneś był zlitować się nad współsługą swoim, jak i ja zlitowałem się nad tobą? I rozgniewał się pan jego, i wydał go katom, żeby mu oddał cały dług.”

Wolni od urazy.
Kiedy decydujemy się nie przebaczyć bratu, otwieramy drzwi naszej przeszłości, aby wracała do nas i torturowała nas. Jest bardzo bolesna strona nieprzebaczenia, o której Szatan nie chce z nami dyskutować. On chce zostawić nas z wrażeniem, że przez przebaczenie coś stracimy, choć w rzeczywistości mamy bardzo wiele do zyskania, a niewiele do stracenia. Zyskujesz pokój i radość, a tracisz nieustanne cierpienia związane z przypominaniem sobie zaszłych sytuacji. Pozbywasz się łańcuchów strachu, że to się znowu może zdarzyć. Tracisz również dręczące prawo do życia w przytulnej maleńkiej celi swojej przeszłości. Nagle jesteś wolny, aby ruszyć do przodu. Musisz tylko obejrzeć się do tyłu, aby zobaczyć jak daleko przeszedłeś od „starego ja’, który przechowywał ból w skarbnicy swego umysłu. „Stary ja’ tylko wygrzebywałby (na życzenie Szatana) rany z przeszłości po to, aby ranić cię stale i wciąż, gdy je powownie przeżywasz w myślach. Drodzy, nie zapominajcie: Jesteście dziećmi Króla! Wasz niebieski Ojciec rządzi światem a wy jesteście Jego własnością. Wasze życiowe posiadłości należą do Niego, wraz z bolesnymi zdarzeniami z przeszłości. On troszczy się o was tak bardzo! Umożliwił wam drogę wyjścia z bólu: musicie tylko otworzyć zamki, usunąć łańcuchy… musicie tylko przebaczyć. Wasz ojciec w niebie chce, abyście byli wolni od bólu; wolni, aby pójść do przodu i wypełnić swoje przeznaczenie w Nim. W miarę jak będziesz się zbliżał do wypełnienia Bożego powołania nad twoim życiem, Szatan będzie starał się tak układać okoliczności, aby prowadzić do nieprzebaczenia. Rozczaruj go i przebaczaj. Szatan nie chce, abyś wypełnił swoje przeznaczenie i dobrze wie o tym, że jeśli uda mu się nakłonić cię do nieprzebaczania, to go nie wypełnisz. Dokładnie ta osoba, która cię uraziła może być człowiekiem, którego Bóg chce użyć do wprowadzenia ciebie do przeznaczenia. Uraz jest testem dojrzałości, przebaczenie daje ci szóstkę! Nieprzebaczenie pozostawia cię w tej same klasie i musisz powtarzać kurs jeszcze raz i jeszcze raz, aż zdasz na 6.

Gruntowne oczyszczenie.
„Znoście jedni drugich i przebaczajcie sobie nawzajem, jeśli kto ma powód do skargi przeciw komu: jak Chrystus odpuścił wam” (Kol. 3:13). Przeszłam przez taki okres w życiu, gdy Bóg gruntownie wyczyścił moje serce. Używam słowa „gruntownie”, ponieważ w zgodnie ze słownikiem Webstera oznacza to „zupełne, absolutne”. Mój niebieski Ojciec przyłożył siekierę do korzeni nieprzebaczenia w moim sercu i nie popuścił dopóki dzieło nie zostało skończone. Słowo „gruntowny” jest właściwe również dlatego, że korzeniem tego słowa jest „grunt” (w ang. jest to „rough” – szorstki, chropowaty), co w słowniku Webstera znaczy „brak wygody, komfortu”. W tym czasie, Bóg nie pozwalał mi na żadne wygodnictwo wobec grzechu nieprzebaczenia, bez względu na to, jakiego rodzaju były to urazy ani kto był używany do zadania ich. Często ci nam najbliżsi są używani przez Szatana do zadawania największych ran. Łatwo jest przebaczyć kobiecie w supermarkecie, która nie okazał nam właściwego szacunku, niemniej, gdy to ci, których kochamy zdradzają nasze zaufanie, powoduje to znacznie głębsze rany i musimy żarliwie trwać w miłości do nich. Nasza miłość ustrzeże nas przed chęcią odwetu (1 Kor 13:5).

Agresywna obrona
Wróg będzie szukał okazji, aby użyć naszych ust do oskarżania tych, których kochamy. Możemy stanąć jak agresywni sędziowie wobec nich kiwając palcem przed ich twarzą i z szatańskimi słowami potępienia wychodzącymi z naszych ust. Możemy też zostać użyci przez Boga do tego, aby agresywnie bronić tych, którzy nam zrobili krzywdę. Szatan nie może potępiać ich, jeśli my jako ludzie, których oni obrazili, staniemy w ich obronie.

Kiedy Aaron i Miriam mówili przeciwko Mojżeszowi (p. Liczb 12) dlatego, że wziął sobie żonę kuszytkę (murzynkę – przyp. tłum.), gniew Pana wybuchł przeciwko tej parze. Miriam została dotknięta trądem, lecz Mojżesz wstawiał się za nią: „Mojżesz wołał do Pana: O Boże, proszę uzdrów ją” (Liczb 12:13). To nie Mojżesz zgrzeszył, lecz był tym, który wołał do Boga o przebaczenie swojej siostrze. Miał prawo do wstawiania się za nią, ponieważ jej przebaczył. Jeśli kochamy to nie pozwolimy na to, aby Szatan używał nas do potępiania i oskarżania. Możemy być używani przez Boga do zakrycia ich grzechów. W naszym domach, gdy nasze dzieci kłócą się i jedno zdecydowanie nie ma racji, często pozwalamy na to, aby to obrażone dziecko wybrało „karę” czy „przebaczenie” dla obrażającego brata, siostry. Przypominamy im, że następnym razem to oni mogą znaleźć się w takiej sytuacji i, że powinni wybrać taką karę jaką chcieliby wybrać dla siebie. Niemal bez wątpliwości wybierają przebaczenie. Nie zawsze jest łatwo przebaczyć, lecz to jest konieczne; tego domaga się od nas Jezus. On oczekuje tego, co Sam zrobił. I tak, gdy oni Go zabijali, On wstawiał się za ich ułaskawieniem.

Módl się wraz ze mną:
Drogi Ojcze,  proszę cię odkryj przede mną obszary nieprzebaczenia w moim sercu i pomóż mi przekazać je Tobie. Decyduję się przebaczyć tym, którzy mnie zranili, ponieważ chce więcej Ciebie.

Wypowiedz głośno imiona tych, którzy urazili cię. Patrz na nich jako na ofiary Szatańskiej manipulacji, która miała na celu zranienie ciebie, uwolnij ich mówiąc, że przebaczasz im. Módl się o nich i błogosław ich.

A teraz idź i wypełnij swoje przeznaczenie!

комплексное продвижение сайтов оптимизация

Oblicza twego szukam, Panie

Frangipane Francis

Jest kilka spraw w życiu, których nie da się osiągnąć tanim kosztem czy powierzchownie. Mnóstwo wersetów z Pisma wzywa nas do czegoś znacznie bardziej pochłaniającego i napełniającego niż religia. Wyzwaniem jest skoncentrowanie naszych wysiłków na przywłaszczeniu sobie tego, co Jezus przyszedł dać.

Pan ostrzega: „Albowiem jak było za dni Noego, takie będzie przyjściem Syna Człowieczego. Bo jak w dniach owych przed potopem jedli i pili, i żenili się, i za mąż wydawali, aż do tego dnia, gdy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że nastał potop i zmiótł wszystkich, tak będzie i z przyjściem Syna Człowieczego” (Mat 24:37-39).
Największą walką jaką każdy z nas może stoczyć to, aby skupić się na Bogu na wystarczająco długi czas, aby nauczyć się mieszkać w Jego obecności. Zanim będziemy mogli wykupić świat, musimy wykupić nasz czas. Mogłoby się wydawać, że przy tych wszystkich urządzeniach jakie mamy, które oszczędzają nasz czas, będzie to łatwe, ale tak nie jest.  Rzeczywistym sprawdzianem na koniec czasów jest to czy możemy żyć w miejscu skupionego odnowienia? Ci, których znałem, a którzy popadli w grzech, nigdy nie zostali wzięci znienacka. Ich upadek był przyspieszany przez wcześniejsze rozproszenie ich koncentracji: ich czas z Bogiem był w coraz większym stopniu zamieniany na sprawy nie-duchowe. Pozostawieni bez pomocy Bożej, byli podatni na Szatańskie pokuszenia, które przychodziły do ich serc. „A to zważcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjdzie złodziej, czuwałby i nie pozwoliłby podkopać domu swego” (Mat 24:43). Mówiąc o diable, Jezus ostrzegał nas, że „złodziej przychodzi, aby kraść, zarzynać i wytracać” (Jn 10:10). Kochani, pierwszą rzeczą jaką nam diabeł kradnie jest nasz czas. Gdy już raz poddamy nasz czas poświęcony Bogu na nie-duchowe sprawy, gdy już raz ten świat stanie się dla nas ważniejszy niż tamten to już przeciwnik ma łatwy dostęp, aby „kraść, zarzynać i wytracać” nasze cnoty i duchową siłę.
Jezus uczył przypowieści o pewnym mężczyźnie, który przygotował przyjęcie i „posłał sługę swego, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko gotowe. I poczęli się wszyscy jeden po drugim wymawiać” (Łuk 14:17-18).
Gdy Pan wzywa nas do Siebie, czy wtedy wymawiamy się? Jestem zmęczony, głodny, zajęty. Jezus mówi nam, że przyczyny, które podawali wydają się być prawnie uzasadnione: „Kupiłem pole i muszę iść je zobaczyć; proszę miej mnie za wytłumaczonego. Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, miej mnie za wytłumaczonego. Żonę pojąłem i dlatego nie mogę przyjść” (Łuk. 14:19-20).

Wiem, że wydaje się to radykalne, lecz to, co Jezus ostatecznie zrobił wydaje się być przeciwne do Jego obrazu jaki mamy i Jego następne napomnienie wydaje się niemal nie-chrześcijańskie. Przypomnę wam tylko, że nie mówił tylko do swoich apostołów czy „wyższych” w swojej grupie, lecz odwrócił się i mówił: „do wielkich tłumów, które szły za nim (Łuk. 14.25).
„Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim” (Łuk.14:-26-27).  Oto w jaki sposób Jego słowa uderzyły w moje serce. Dla mnie znaczy to, że nie mogę dopuścić do tego, aby jakakolwiek relacja rzucała wyzwanie Jego miłości i powołaniu dla mojego życia i jeśli powstaje okoliczność podejmowania decyzji o wykonaniu Jego woli, zawsze muszę wybierać Jego ponad wszelkimi innymi sprawami, nawet moją własną. W porównaniu do tego, każda inna relacja w jaką mogę być zaangażowany musi wyglądać jak nienawiść; gdy zmierzy się ją z moją miłością i posłuszeństwem wobec Jezusa.

Oczywiście, miłość do Jezusa wprowadzi to, co najlepsze w niebie do wszystkich moich relacji; posiadam coś z życia Chrystusa, co przynosi większą miłość do mojej rodziny, przyjaciół, nawet mojej własnej duszy.

Lecz nader wszystko, wybory muszą być podejmowane dla Chrystusa.  Mówisz: „To nie brzmi jak Jezus, którego znam; On kocha każdego”. Tak, lecz On również wie jaka bitwa toczy się o nasze dusze i to, że zwycięstwo w naszej duchowej drodze wymaga, aby On był na pierwszym miejscu.

Czas, by szukać Boga
W życiu przechodzimy przez wiele okresów. Przypowieści mówią nam o tym, że jest czas na każdą rzecz pod słońcem. Umiłowani, wierzę, że jest czas na to, aby zbliżyć się do Boga, aby przygotować nasze serca na Jego obecność, a nie ma żadnego środka zastępującego obecność Bożą.  Dawid był królem. Jego życie było wypełnione różnorodnymi obowiązkami i wyraźnie widzimy, że był bardzo przejęty wieloma sprawami. A jednak napisał: „Z natchnienia twego mówią usta moje: „Szukajcie oblicza mego”. Przeto oblicza twego szukam, Panie.” (Ps 27:8).
Jeśli Duch Święty wyszeptałby do twojego serca, że On chce więcej twojego czasu, gdy Pan mówi: „Szukaj Mojego oblicza” to, co ty na to powiesz? O umiłowani, oto tutaj jest prawdziwa bitwa o twoją duszę. Twoje zwycięstwo nie dokona się przez szukanie lepszego poradnictwa, lecz jest ono w twojej odpowiedzi na wołanie Pana.   Wynikiem szukania Boga jest Jego prowadzenie w absolutnej wolności od strachu (PS. 27:1-4). Dawid mówi: „Bo skryje mnie w dzień niedoli w szałasie swoim; schowa mnie w ukryciu namiotu swego, postawi mnie wysoko na skale” (Ps. 27:5).  Dziś, przy tak wielu przeszkodach, jakie miejsce ma Pan w twoim życiu? Jeśli wezwał cię do pogłębienia twojej drogi, do szukania Jego oblicza, jak reagujesz? Gdy Pan mówi: „Szukaj Mojego oblicza”, co na to mówi Mu twoje serce?

продвижение сайта