Brak duchowej równowagi_1

Fenn John

Dużo głosów

Pewien młody mężczyzna zafascynował się wypędzaniem demonów. Wkrótce przyczyną wszystkiego co szło nie tak, bądź niezgodnie z tym jak uważał, że powinno, był demon, dzięki czemu nie musiał brać na siebie odpowiedzialności za swoje życie – wszystko to była wina demona.

Pewna młoda dama była wstawienniczką, osobą wrażliwą na Ducha Świętego. Wkrótce popadła w takie obciążenie modlitwą, że przestała regularnie jadać, tracąc wagę, aż zostały z niej skóra i kości, całe jej życie była pochłonięte postem i modlitwą w przekonaniu, że jeśli tego nie będzie robić, ludzie będą przeżywać tragedie i będzie to jej wina.

Pewna para dowiedziała się, co Biblia mówi na temat mocy naszych słów i zaczęli bardzo uważać na to, co mówią. Wkrótce nie byli w stanie właściwe zajmować się zachodzącymi zdarzeniami, lecz usiłowali mówić do okoliczności, zamiast się nimi zająć i poprawiali tych, którzy mówili niełaściwie.

Dlaczego tak się dzieje?

Jest tak dlatego, że ludzie nie mają żadnego absolutnego standardu, według którego mogliby sprawdzać nauczania, które słyszą i to jak je stosować.

Jezus rzeczywiście powiedział, że Jego owce będą słyszeć Jego głos, a za innymi nie pójdą, lecz jeśli chodzi o podejmowanie decyzji życiowych to nigdy nie oczekiwał od nas, że będziemy szli za Nim na podstawie pojedynczego słowa. Nawet decyzja, która prowadzi do zbawienia była kulminacją tygodni, miesięcy może nawet lat Jego pracy w naszych sercach, potwierdzającej wielokrotnie Jego pociąganie nas ku Sobie. Tak też Jezus powiedział w Ewangelii Jana 6:63: “Duch ożywia,… słowa, które do was powiedziałem są duchem i żywotem”. Duch i Słowo są zgodne. Jedno potwierdza drugie, a żadne nie pozostaje samo.

To co absolutne i co nie absolutne

Jednym z moich ulubionych fragmentów Pisma jest List do Hebrajczyków 1:1-3, gdzie jest napisane: „Wielokrotnie i wieloma sposobami Bóg (Ojciec) przemawiał dawnymi czasy do ojców przez proroków; ostatnio, u kresu tych dni, przemówił do nas przez Syna, którego ustanowił dziedzicem wszechrzeczy, przez którego także wszechświat stworzył. On (Chrystus), który jest odbiciem i odblaskiem chwały i odbiciem Jego (Ojca) istoty podtrzymuje wszystko słowem Swojej (Ojca) mocy…”

NIE ma mocy w Słowie, jeśli Słowo jest samo, ale raczej Jezus jest Słowem mocy Ojca (Ducha). Słowo i Duch nie są od siebie niezależne, one są Jedno. Jezus jest Słowem wychodzącym z mocy Ojca i w taki sposób światy są podtrzymywane. Słowo i Duch są absolutnym standardem zgodnie z którym należy rozsądzać wszelkie nauczania i wszelkie nasze działanie.

Nie kieruj się w życiu tym…

Ludzie tracą duchową równowagę, ponieważ w ich życiu nie funkcjonuje zgoda Słowa i Ducha. Gdy usłyszą jakieś nauczanie, które wydaje się być duchowe, nie wiedzą w jaki sposób porównać je ze Słowem Bożym. Inni znowu widzą błąd, lecz co wydaje się takie duchowe, lecz nauczyciel jest tak dobrze znany, że odkładają Słowo i zdrowy rozsądek, aby gonić za duchowym przelotnym powiewem.

Odkładają zdrowy rozsądek w imieniu wiary.

Ten młody, który człowiek myślał, że demony stały za wszystkim, powinien poczytać ewangelie, Dzieje Apostolskie, bądź jakikolwiek list, ponieważ gdyby tak zrobił, zobaczyłby, że demony nie były przyczyną wszelkiego zła, a od ludzi oczekiwano, że wezmą odpowiedzialność za swoje własne życie.

Gdyby owa młoda kobieta, która skończyła poszcząc tak dużo, że zapadła na zdrowi i musiała być poddania szpitalnemu leczeniu, przeczytała Słowo, zobaczyłaby, że są tam zawarte przykłady postu jednodniowego, oraz ograniczonego do pewnego dłuższego czasu (jak trzytygodniowy post Daniel, który powstrzymywał się od pogańskiej żywności, mięsa i wina; 10:3)., lecz zawsze były powodowany konkretną przyczyną.

Młode małżeństwo, które tak bardzo bało się wszystkiego, co mówili, dało się złapać na teologię, która uczy, że „jeśli ja zrobię to, to Bóg zrobi tamto”, jakby Bóg był maszyną losującą z Las Vegas, a oni tylko czekali, aż trafią na wygraną. W końcu tak zostali zranieni, że zrezygnowali z chodzenia do jakiegokolwiek kościoła, bez względu na kształt, formę czy styl.  Gdyby poczytali Słowo, zobaczyliby, że o ile mamy uważać na to co mówimy, o tyle Pan jest żywą istotą, z którą mamy mieć żywą więź, a nie komputerem, a Słowo nigdy nie zaleca, aby ludzie zapierali się życiowych okoliczności.

Kochają ludzkie tradycje bardziej niż Słowo.

Kilka lat temu nauczałem w pewnej klasie na temat rozważania duchowych przeżyć i nauczania, które są sprzeczne ze Słowem Bożym, mówiąc, że jeśli coś nie jest zgodne z oboma równocześnie, to należy odrzucić.

Podałem im przykład, który wydawał mi się  nieszkodliwy, tego, jak ludzi odlatują, ponieważ nie porównują nauczania ze Słowem Bożym. Posłużyłem się przykładem z Łk. 11:1-13, który zaczyna się od Modlitwy Pańskiej, która stwierdza to, jak Ojciec zaopatruje nas, przebacza i nie prowadzi do pokuszenia. Dalej Jezus opowiada o dwóch przyjaciołach rozmawiających w nocy; o mężczyźnie, który nie chciał wstać z łóżka i pomoc przyjacielowi.

Powiedziałem, że Jezus NIE mówi tutaj o tym, że Ojciec jest tym śpiącym, który odmawia otwarcia drzwi. Jezus NIE mówił, że mamy dobijać się tak długo, aż niebiosa otworzą się. Wyjaśniłem, że Jezus wykorzystywał przeciwności, aby porównać jedno z drugim, aby pokazać, że Ojciec NIE jest taki, jak ten śpiący facet, a my nie musimy dobijać się.

Przeczytałem pozostałą część tego, co Jezus powiedział po zdarzeniu z przyjaciółmi:

A ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą. Gdzież jest taki ojciec pośród was, który, gdy syn będzie go prosił o chleb, da mu kamień? Albo gdy będzie go prosił o rybę, da mu zamiast ryby węża? Albo gdy będzie prosił o jajo, da mu skorpiona? Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą”.

Dalej niektórzy upierali się przy tym, że taki-a-taki nauczał, że to Ojciec jest tym śpiącym o północy a my musimy dobijać się i dobijać, aż wstanie i da nam to, czego potrzebujemy. Troje ludzi powiedziało, że wydali tysiące dolarów jeżdżąc z konferencji na konferencję, na których głównym tematem było to, co zrobić, aby Bóg otworzył niebiosa z tej przypowieści jako główne nauczanie całego tygodnia.

Zapytałem ich czy chcą ufać Jezusowi, czy temu nauczycielowi? Czy nie było to widoczne właśnie przed ich oczyma? Patrzyli na mnie, jak to mówimy u nas w Oklahoma, jak jeleń złapany w reflektory samochodu. Nigdy nie trafiło to do nich, że wierzą w błąd, który stał się „kapryśnym” nauczaniem, a nie Słowem. Nigdy nie przyszło im do głowy, że muszą pogrzebać w Słowie sami, zamiast przełykać każde nauczanie z okolicy.

Ulubione doktrynki

Oprócz tego, że ludzie słuchają nauczań, które są mgłą przelotną i nie porównują ich ze Słowem, osobną grupę stanowią ulubione doktryny ludzi, którzy są również winni tego, że stracili z widoku równowagę miedzy Słowem i Duchem.

Gdy przeglądamy Słowo Boże widzimy tam mnóstwo tematów. Autorzy nie byli specjalistami w żadnej z tych dziedzin, więc to było wszystko o czym pisali. Tak wiec, te listy krążyły po domach w całym Imperium Rzymskim i ludzie otrzymywali zrównoważona dietę Słowa na różne tematy.

Niestety dziś, pod pozorem bycia poinformowanym czy też ze zwykłej fascynacji, bądź obawy, a czasami w związku ze zranieniami, bądź jakimś rzekomym brakiem czegoś w ciele Chrystusa, są tacy, którzy musza się dzielić ze wszystkimi innymi, którzy koncentrują się na swoich ulubionych doktrynach. Taka „ulubiona” doktryna jest traktowana jak domowy kociak. Karmi się ją, chroni, dba, a każdy kto może stanowić zagrożenie dla tego ulubieńca musi być natychmiast skonfrontowany lub odrzucony.

Podejmę to następnym razem.

CZĘŚĆ DRUGA

A do tej pory wiele błogosławieństw

John Fenn

создание и продвижение сайта в москве

[Głosów: 5   Average: 5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.